netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Mąż mnie nie kocha :-(

22 odpowiedzi26 542 wyświetleniazałożony przez monicz, 15.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mąż mnie nie kocha :-(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1 Ostatnio edytowany przez monicz (2010-08-15 00:53:41)

Temat: Mąż mnie nie kocha :-(

Witam serdecznie.Jestem mężatką od 5 lat i mam 5 letniego kochanego syneczka.Mój problem polega na tym że mój mąż nigdy sam od siebie mnie nie przytulił nigdy nie pogłaskał.Słowo kocham słyszałam z jego ust może 4 razy przez cały nasz związek,to boli :-( czuje się jakbym była mu nie potrzebna i mam wrażenie że on mnie nie kocha bo gdyby kochał to by to chyba okazywał? gdy mam problem,jego to nie obchodzi,i nie ma zamiaru ze mną rozmawiać.Kilka razy płakałam i próbowałam uświadomić mu że brakuje mi uczuć,ale on poprostu mnie olał,odwrócił się i poszedł spać a ja...płakałam.nie mam w mężu żadnego wsparcia,on po powrocie z pracy je obiad,siedzi troche to tu to tam,jakby mnie nie było,zastanawiam się czy ten związek nadal ma sens? nie jestem z nim szczęśliwa i już sama nie wiem czy go kocham czy to tylko przyzwyczajenie.ja się staram ale na nic moje starania,jest mi smutno... ciągle słysze od ludzi że ładna ze mnie dziewczyna,dbam o siebie dobrze się ubieram a to wszystko tylko po to żeby mąż zauważył mnie wreszcie.ale to na nic. Przez te 5 lat czekam na chwile kiedy on powie: chodz skarbie do mnie i daj buziaka,ale chyba nigdy się nie doczekam to zbyt wiele? A może on ma po prostu serce z lodu?  I jeszcze jeden mój problemik,jeżeli zrobię cos co  skończy się niepowodzeniem,nie usłyszę od męża i od mojej mamy również : nie martw się, wręcz przeciwnie słysze :ty zawsze wszystko robisz zle. :-(  Powoli życie dla mnie traci sens. czuje się samotna często płacze do poduszki.Pomocyyyyyy. co robić?

2

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Skoro próbowałaś rozmawiać a on i tak ma to gdzieś to dosyć trudna sprawa. Jeśli masz możliwość to spytaj jakiegoś psychologa czy innego specjalisty co robić w takiej sytuacji. Tkwić w związku,w którym nie można usłyszeć od ukochanej osoby jednego dobrego słowa, jest sporym poświęceniem. No i pamiętaj, że syn patrzy na tatę i uczy się.

3

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

monicz... a może tak odpłacić mu tym samym.... niech on zobaczy jak to jest być krytykowanym,jak miło gdy nikt nie przytuli,nie powie miłego słowa.... Jeśli to nie pomoże radze odejść,chyba że masz siłę i chcesz nadal to znosić

4

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Odpłacanie tym samym nie ma sensu, jak ma odpłacać, jak on ma gdzieś czułości?

Porozmawiaj z nim, powiedz mu wszystko co w Tobie siedzi. Powiedz, że czujesz się niekochana i niedoceniana, zapytaj dlaczego tak jest. Nie daj się zbyć, powiedz, że przerasta Cię to i chcesz wiedzieć dlaczego tak jest. Najważniejsze, żeby znać przyczynę, a potem będziemy myśleć co z tym zrobić:)

5

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Gdy mój facet zaczyna mnie ''olewać'' ja zaczynam robić to samo. Tz. zajmuję się sobą, swoimi potrzebami, jak mam ochotę się spotkać ze znajomymi to nie wyliczam o której on może wrócić z pracy żebym była, tylko jak komuś pasuje o 18 a on akurat wtedy kończy pracę to i tak się spotykam. Oczywiście rozmawiam z nim i jestem dla niego miła. Po kilku dniach sam zaczyna się do mnie przytulać. Wie że na moje zaintreresowanie musi zasłużyć, tz. musi też się interesować moimi potrzebami abym ja interesowała się jego. Bo jeśli wszystko ma nic w zamian nie dając to idzie na łatwiznę. Po co ma się starać jak tak zawsze jestem dla niego ''osiągalna''.... Chociaż nie wiem jak to będzie u nas wyglądać po 5 latach małżeństwa..

6

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Nie pocieszę Cię, tylko powiem weź się w garść! Nic i nikt Ci nie pomoże, jeśli będziesz żyła nadzieją, że on Cię zauważy, doceni i nagle będzie okazywał uczucia. Dla siebie możesz być ładnie ubrana, pomalowana. Tylko dla siebie. I jeszcze zapisz się np na fitness. Idź do ludzi. Nie zamykaj się sama ze sobą. Powodzenia wink

7

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Z góry dziękuję za komentarze,na pewno zastosuje niektóre z waszych rad,i napisze czy coś poskutkowało.  :-) Buziaki

8

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

monicz a czy Wasze relacje za czasów narzeczeństwa lub na początku małżeństwa wyglądały inaczej czy mąż zachowuje się tak odkąd się znacie? Bo może problem leży w tym, że on po prostu nie potrafi okazywać uczuć.

9

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

JAkbym czytała swoją historie...;( tez nie wiem co zrobic

10

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Ja jestem mężatką od ponad 6 lat i u mnie historia ta sama, a nie wiem czy jeszcze nie gorzej;( Ostatnio wyję coraz częściej po nocach, oczywiście nikt tego nie zauważa;( mam dwójkę dzieci, mieszkam za granicą, rodziny tu nie mam, ani znajomych. Języka na tyle nie znam żeby się innym wyżalać. Gdy jest źle nie mam dokąd pójść; Mąż pracuje, po powrocie 2x w tygodniu chodzi na kurs językowy od 18 do 21,15 to wraca przed 22. Ja sama z dziećmi non stop. Jak nie na kurs to idzie sobie na siłownię poćwiczyć, albo coś kombinuje z kasą to też byle gdzie jeździ, czasami nawet kity mi wciska. Kocham go i to jest największy problem. Nie tuli, nie wspiera, oczywiście to on potrzebuje wsparcia i wyrozumiałości,a nie ja bo przecież ja i tak nic nie robię- to słyszę bardzo często. Dziś na zakupach stwierdził, że źle się ubieram, co wcale nie jest prawdą. Jestem przeciętną kobietą, dosyć atrakcyjną. Sam ciągle marudzi, gdzieś lata, nie potrafi spokojnego dnia z dziećmi spędzić. Sexu też prawie nie ma 2x na 6 tygodni, a jestem 10lat młodsza od niego. Wątpię żeby miał inną kobitę, chociaż nie daję sobie głowy ściąć. Ah mam dosyć;( dosyć wszystkiego. Jeszcze ciągle tylko chodzę za każdym i sprzątam mam już dość sama nie mam chwili spokoju, już nie wiem co robić od kilku lat tak kiepsko i coraz gorzej. Kiedyś taki nie był, tulił mówił komplementy, często współżyliśmy, ogólnie czułam się bezpieczna i kochana. Teraz to już katastrofa;( Żadnych radości, ani spokoju. Nie mogę przez niego zasnąć, kocham go leży obok ... a tu ani słowa;(zasypia. Próbowałam już chyba wszystkiego, spokojnych rozmów, dyskusji, czasami krzyczałam, inne sposoby seksowna bielizna, masaże to co uwielbia, oczywiście ja mogłam masować i pieścić bo jemu dobrze i tak zasypiał w rozkoszy; próbowałam również go ignorować, ale to chyba najgorszy sposób, bo czym bardziej ja jego ignorowałam to  on mnie, a raczej jemu to było na rękę bo miał spokój, nie musiał się dzieci zajmować, bo ja z nimi wychodziłam- jakoś poczułam, że jemu jest dobrze kiedy trzymam się z daleka od niego. Zaczął zachowywać się arogancko i chamsko, traktować mnie jak służbę, na niskim poziomie;( Czuję się samotna. Do tego wszystkiego z stresu i nerwów boli mnie głowa po 1.5 tygodnia, aż wymiotuję. Depresję to za pewne mam pewną, a do lekarza za bardzo to mnie nie ciągnie, a o jedzeniu też zapominam, albo nie mam ochoty. Chciałabym odejść, ale nie jestem na tyle silna, i boję się, ze jeśli wrócę sama z dziećmi do rodziców do Polski, to on może nie jechać szybko za nami tylko ew. zadzwonić gdzie jesteśmy;( Nie wiem co robić, a wiem że do miłości się nikogo nie zmusi, chociaż  czasami jak mu wiatr dobrze zawieje to powie że mnie kocha. Nie wiem czy  można to wszystko tłumaczyć jego pracą i stresem?
Kochane wybaczcie, że się tak rozpisałam, ale musiałam:)

11

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

a ja kocham męża ale nie jestem z nim szczęśliwa.

U mnie przed ślubem było wszystko dobrzy. Była namiętność, buziaki, tylenie się, rozmowy.
Niestety ja mam wrażenie że u mnie wszystko zmieniło się w dniu ślubu, naprawde ja oglądałam CD z wesela to widziałam jego wyraz twarzy, jakby żałował. Niektóre fragmenty oglądałam po pare razy i płakałam. Ale początek małżeństwa układał się spoko. Natomiast po urodzeniu dziecka, szkoda gadać. Niby wszystko OK ale jednak coś się skończyło.
Przed ślubem byliśmy ze sobą 6 lat - fajnych lat, i 5 lat po ślubie - których strasznie żałuję i jakbym mogła cofnąć czas ...
Nieraz chciałam od niego odejść, nawet 3 razy starałam się go wyrzucić, ale wtedy zaczynał rzałować, przepraszać i obiecywać poprawę. Niestety poprawa trwała tydzień, dwa (tzn. pokazywał mi uczucia)
Generalnie po slubie kochaliśmy się 2 razy na 3 miesiące (fajnie co), pocałunków nie potrafię sobie przypomnieć, a przytulanie było wtedy kiedy mu się zachciało (bardzo rzadko albo i rzadziej). Śpimy osobno, tłumaczy że on chce się wyspać wygodnie.
Kocham go ale nie jestem z nim szcześliwa. I wiem że moje życie zaczyna być fikcją, którą przestaję kryć przed znajomymi, ponieważ nie mam już siły. I każdy jest zszokowany, bo uważali nas za super małżeństwo.
Co gorsza przestaje czuć się kobietą, natomiast często czuję się jakbym miała 50 lat.
I mogłabym powiedzieć że to moja wina, ale dbam o siebie, zakładam sukienki (już na niego nie działają) ja mu wiele razy o tym mówiłam, a on tylko obiecywał i tylko tyle.
A te obietnice przerodziły się w jeszcze większe łzy. Bo mój luby na sylwestrze 2011/2012, na moich oczach zainteresował się inną. I to naprawde jest dla mnie bolesne i nie wiem co dalej. Wcześniej nigdy tak nie było. Nie ważne co bym nie zrobił, jakbym się nie ubrała - mnie nie ma w jego oczach, wiecie jak to boli. Po sylwestrze kazałam mu się wynosić, ale ubłagał mnie tłumacząc że nie wie dlaczego i że się poprawi. Niestety do dziś nic się nie zmieniło.
A teraz troche telenoweli. w marcu postanowiłam że naprawde odchodze i kropka. I co jestem w ciąży z nim. Ciesze się że bede mieć drugie dziecko bo chciałam, ale żałuje że z nim.
dziś jestem w 17 tygodniu chyba raz zapytał się jak się czuję, raz albo dwa razy przytulił mnie, buziaka niestety nie dostałam. 
I pomimo tego że jestem w ciąży to bardzo poważnie myślę o rozstaniu, ale to jest  bardzo ciężka decyzja.

12

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

To już nawet chyba nie chodzi o to by się ładnie ubrac, pomalować i zrobic wiele innych rzeczy by On znów zwrócił na nas uwagę.
Myślę że jeżeli facet przestaje sie nami interesować to po prostu przestaje i nic tego nie zmieni. Wiem to na własnym przykładzie sad
Chodź być może się mylę a faceci nie wszyscy są tacy sami smile

13 Ostatnio edytowany przez mineral water (2012-06-15 23:55:22)

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(
monicz napisał/a:

Jestem mężatką od 5 lat i mam 5 letniego kochanego syneczka.

Mój problem polega na tym że mój mąż nigdy sam od siebie mnie nie przytulił nigdy nie pogłaskał.Słowo kocham słyszałam z jego ust może 4 razy przez cały nasz związek,to boli :-( czuje się jakbym była mu nie potrzebna i mam wrażenie że on mnie nie kocha bo gdyby kochał to by to chyba okazywał? (...) Przez te 5 lat czekam na chwile kiedy on powie: chodz skarbie do mnie i daj buziaka,ale chyba nigdy się nie doczekam to zbyt wiele?

Być może Twój facet jest skrajnym przypadkiem typu człowieka nieokazującego uczuć.
Może to wynikać wychowania i wzorców domowych. Jednak myślę, że byłby to naprawdę skrajny przypadek bo nawet największy głaz da się w końcu rozkruszyć. A napewno w ciągu 5 lat, mając dziecko.

Mężczyzna jeśli kocha to zwraca uwagę na nasz potrzeby, a przynajmniej stara się zrozumieć to, że my lubimy być przytulane, całowane itd...

A może przytłoczyła go sytuacja związana z założeniem rodziny.

Wybacz, że zapytam ale czy Twoje małżeństwo to "konsekwenacja" tzw. wpadki czy po prostu chcieliście wziąć ślub?
Przepraszam, że pytam tak bezpośrednio ale wydaje mi się, że w Waszym przypadku wszystko bardzo szybko się potoczyło -ciąża-ślub-dziacko.

Czy on jest w stosunku do ludzi otwarty czy raczej nie?

14

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Cześć dziewczyny, ja też odczuwam niechęć od męża, on twierdzi że jest wszystko ok. ja płacze po nocach, że on mnie nie chce dotknąć. kiedyś już na początku małżeństwa, w nocy kładziemy się, no to ja zaczynam grę wstępną a on do mnie :"nie dzisiaj" rozumiecie to? jak kobieta która ma okres albo nie wiem co i od tamtej pory się zaczęło.... nie zapomnę nigdy tych jego słów" nie dzisiaj" straszne. ja codziennie sugeruję żebyśmy coś ze sobą zrobili. a on nic. twierdzi że mnie kocha... kłamie bezczelnie. dziś mu powiedziałam że go nie kocham, chciałam żeby powiedział mi to samo ale on uparcie twierdzi że mnie kocha. a ja go powli zaczynam nienawidzić... nie chcodzi tylko o seks a o zwykłe okazywanie uczuć, zero przytulania, czułych słów, patrzenia sobie w oczy, podszczypywania choćby, nic zero nic nic nic..... jestem bezsilna. ciekawe tylko dlaczego przed ślubem był kochany, czuły taki INNY niż reszta. całował, przytulał... tak jakby sobie olał sprawe po ślubie bo stwierdził że już mu nie ucieknę, zdobył mnie i koniec, tak sobie to tłumaczę. szkoda tylko że niszczy miżycie. 2 lata po ślubie a takie rzeczy sie dzieją. nigdy nie sądziłam że tak będzie. czuję się oszukana i zdradzona. mamy wspaniałą córeczkę 1,5 roku będize miała za 2 miesiące. decyzję o dziecku podjęliśmy zaraz po ślubie. i powiem szczerze że to jedyne co mnie dobrego spotkało w naszym wspólnym życiu czyli nasza Oliwka.

15

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Też jestem 5 lat po "końcu życia" i dla mnie to faktycznie koniec wszystkiego. Przed ślubem byliśmy razem 9 lat i było dobrze interesowaliśmy się sobą, swoimi potrzebami. A teraz on mało mówi,  mało się staramy, a ja mam żal i krzyczę na niego i to się pogłębia ,chciałabym się z tego jakoś wywinąć. Ale patrzę na synka i mi go szkoda, przepychanki rozwodowe miałam jako dziecko i to jest straszne. Ale męczyć się ze sobą???? No kto wymyślił ten pi....y ślub jakiś masochista:( przez 9 lat się sobą nie znudziliśmy, a po ślubie to jakaś masakra. Jest coraz gorzej, a myślałam że będę mieć szczęśliwą rodzinę. Naprawdę to moja najgorsza życiowa porażka. Mam depresje siedzę w domu nie chcę mi się z nikim gadać, tylko płakać. Teraz mieliśmy odpoczynek od siebie 5 dni wyjechał kiedyś tęskniłam za nim a teraz nie, on raczej za mną tez nie tęsknił. Wrócił jakby nigdy nic nawet nie przytulił ja nie będę go prosić o seks mam wibrator. Mamy być razem i się męczyć żeby wychować dziecko, dla kredytu i rachunków takie są moje smutne wnioski. Tyle lat się znamy, a nie umiemy się porozumieć.

16

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

zawsze mnie zastanawiało dlaczego kobiety zapominają o sobie w związkach, zapominają, że są przede wszystkim odrębną jednostką. Wiążemy swoje życie wyłącznie z tą osoba, a później wegetujemy.. Bez sensu

17

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

A mnie się wydaje, że do nieudanego małżeństwa trzeba DWOCH osób, bo może i jedna strona się zachowuje nie teges, ale druga się na ten stan rzeczy zgadza, bo płakanie po kątach to nie jest żadna akcja, tylko takie działanie zastępcze.

Nie podoba się w związku, to albo robi się konkretne kroki do zmiany sytuacji (terapia par np. albo rozmowa z mężem- zaznaczam, ROZMOWA, a nie litania boleści czy histeryczna awantura), albo się taki związek kończy.

18 Ostatnio edytowany przez McDuck (2014-03-14 01:22:36)

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Nigdy jakoś zbytnio nie lubiłam się użalać nad sobą ale mam podobna sytuacje.  Mój mąż w ogóle nie okazuje mi uczuć, słowa "kocham" nie usłyszałam od niego wcale. Jak się pytam czy mnie kocha to odpowiada, po 10 próbie, że a jak mi się wydaje. Czułość, pieszczoty, przytulanie nie istnieją, na moje żale słyszę "jak masz ochotę to się sama przytul" owszem tylko wolałabym czasem, żeby ta inicjatywa wyszła od niego, ponadto co mi z przytulanie gdy ja się przytulam a on siedzi sztywny jak kij i zaczyna się do mnie przytulać dopiero jak go poproszę. Nie całujemy się bo to go irytuję. Komplementu, pochwalenia mnie nie słyszałam nigdy. Ostatni sex miałam chyba 1,5 roku temu. Nie interesuje, go zupełnie co się dzieje w mojej pracy, życiu. Proponuje wspólne wyjście, nie bo jest zmęczony. Mówię, mu, ze traktuje mnie jak matkę własnych dzieci a nie jak kobietę - żonę a on do mnie "no ale co w tym złego?".

Próbowała rozmawiać na temat tego co mnie boli, co chciałabym zmienić, ale on uważa to za moje kobiece fanaberie i pyta mi się czy mam okres i dlatego tak wymyślam. Proponowałam terapie, na co mój mąż stwierdził, że to ja mam problem a nie on.

Wydaje mi się, że bym odeszła, ale mamy 3 małych dzieci (3.5 letniego synka i roczne bliźniaki).

Jak to się stało więc, że za niego wyszłam i mamy 3 dzieci, kochałam go, myślę, że po prostu wydawało mi się, że to są pierdoły. Nie chce minie przytulać to ja się będę przytulać, nie lubi się całować to trudno może polubi a jak nie to nie samymi pocałunkami człowiek, żyje. Nie prawi mi komplementów, a co tam przecież na pewno mnie kocha, nie lubi słuchać jak spędziłam dzień, a to nic przecież mam koleżanki z nimi porozmawiam itp, itd ale z każdym dniem brakuje mi tego wszystkiego coraz bardziej, brakuje mi zwykłej przyjaźni, rozmowy, dotyku, sexu jestem coraz bardziej sfrustrowana, co pewnie tez nie pomaga naszemu związkowi. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze moje zmęczenie spowodowane opieką nad dziećmi, ciągle się kłócimy o jakieś pierdoły, bliźniaki jeszcze nie rozumieją, ale widzę, że starszy synek strasznie to przezywa.

Czy to są pierdoły? czy ja przesadzam? Nie wiem zupełnie co mam robić, z jednej strony szkoda mi dzieci bo chciałabym aby miały normalną, pełną, rodzinę a z 2 strony nie wiem jak mam żyć w tym związku, jak jeszcze mam mu wytłumaczyć co mnie boli?

19

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(
McDuck napisał/a:

wydawało mi się, że to są pierdoły. Nie chce minie przytulać to ja się będę przytulać, nie lubi się całować to trudno może polubi a jak nie to nie samymi pocałunkami człowiek, żyje. Nie prawi mi komplementów, a co tam przecież na pewno mnie kocha, nie lubi słuchać jak spędziłam dzień, a to nic przecież mam koleżanki

widziały gały co brały..?

20 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-03-14 13:12:49)

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(
pitagoras napisał/a:
McDuck napisał/a:

wydawało mi się, że to są pierdoły. Nie chce minie przytulać to ja się będę przytulać, nie lubi się całować to trudno może polubi a jak nie to nie samymi pocałunkami człowiek, żyje. Nie prawi mi komplementów, a co tam przecież na pewno mnie kocha, nie lubi słuchać jak spędziłam dzień, a to nic przecież mam koleżanki

widziały gały co brały..?

No właśnie.

Powala mnie czasem jak bardzo niektóre kobiety lubią się oszukiwać. Poznają faceta, on jest jaki jest, a one zakochują się albo w swoim wyobrażeniu o nim (a jak nawet widzą rozbieżność, to się pocieszają "ja go zmienię") albo biorą go za męża bo tak naprawdę ich celem nie jest związek z nim per se, ale ślub, parcie na założenie rodziny, wstyd przed zostaniem starą panną. A potem się nagle budzą, i "co ja mam zrobić?"

Ano nic, w temacie ZMIANY dorosłego człowieka, ale chyba byłoby się warto zastanowić nad własną odpowiedzialnością za ten stan rzeczy. W końcu do ślubu nikt ich nie zmuszał, a na trwanie z osobą, która im zupełnie nie odpowiada też nie są skazane.

21

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

E, tam. Bzdury piszecie. To slynne powiedzenie "widzialy galy co braly" nie ma za wiele wspolnego z rzeczywistoscia. Czlowiek sie zmienia. Poza tym nie da sie do konca poznac czlowieka w 100%. Nie kazdy chce lub ma mozliwosc zamieszkania ze soba przed slubem. A co innego spotykac sie na randkach, gdzie czlowiekowi hulaja motylki w brzuchu i nastawiony jest na przyjemnosci (kino, kolacja, przytulanie-bo przeciez tak wyglada wiekszosc randek), a co innego dzielic zycie, wspolne rachunki, problemy, dwoje ludzi... Na randkach nie mowi sie raczej o rachunkach, juz bardziej o wspolnym wyjezdzie w gory. W malzenstwie nie mowi sie co chwila o wyjazdach, a o rachunkach i innych pilnych sprawach. No chyba ze ktos jest idealistka i ma zamiar znalezc takiego faceta, ktory bedzie przyjacielem, kochankiem i towarzyszem wspolnych wypraw w jednym. Tylko ze wtedy trzeba by bylo trafic na ideal prawie, co z kolei bywa rzadkie. Jeszcze poki sie nie ma dzieci to ma sie wiecej czasu dla siebie, ale gdy juz sie pojawia to tak naprawde dla zwiazku mamy baaardzo malo czasu. Wieksza czesc dnia pochlania potomstwo, potem sie jest tak padnietym, ze nie ma sie ochoty niekiedy wziac glupiego prysznica. Pojawia sie frustracja na siebie, na ciagle zmeczenie, na brak czasu i ochoty na seks, w koncu na partnera. Coraz czesciej sie ludzie sprzeczaja, kloca o byle pierdole. Do tego dochodzi stres, wiec i ludzi to zmienia. Fakt, nie usprawiedliwia to do konca niecheci do walczenia o zwiazek, zaniedbania partnera, ale czasami po prostu warto przeczekac gorszy okres. Potem dzieci nie beda tak absorbujace, wiec i czasu bedzie wiecej. Gorzej, gdy nie idzie ku poprawie relacji, a jest jedynie gorzej. Wtedy latwo sie zastanowic, co dalej z malzenstwem. Echh, zeby to byl takie proste, "widzialy galy, co braly", ale tak nie jest. Poza tym, ciekawe, co byscie powiedzieli o przykladzie w rodzinie mojego meza. Jego cioteczna siostra byla 8 lat mezatka, wczesniej byli ze soba ponad 2 lata. Byla mloda, kiedy sie pobrali. Znala wiec swego meza kupe czasu. Cala rodzina stawiala malzenstwo Kasi za wzor. Maja 2 dzieci- dziewczynka 6 lat (mojego meza chrzesnica) i chlopczyk 2 lata. I co sie okazalo? Ona bardzo chciala miec drugie dziecko, on nie chcial, ale w koncu ulegl. Zaraz po chrzcinach obwiescil Kasce, ze ma jeszcze jedno dziecko, ktore ma 2 lata, chlopczyka, z inna kobieta... Mozna sie domyslac, co dzialo sie pozniej- rozpacz Kaski, rodzina cala w szoku, bo jak to? On? Wszyscy, tylko nie Irus...rozwod trwajacy 1,5 roku, zbieranie dowodow, pranie brudow, nawet troche kryminalu w tym wszystkim bylo- kazali sie sledzic nawzajem, Kaska probowala zdobyc meza DNA, bo przed sadem mowil, ze jednak tamten chlopczyk nie jest jego synem (potem sie okazalo, ze jednak jest). Od tamtych wydarzen minal juz prawie rok, Kasia sie pozbierala (dalej mieszkaja z mezem w jednym domu, bo ona na razie nie ma sie gdzie wyprowadzic-ona na gorze, on na dole), zatruwa jej zycie, nastawia dzieci przeciwko niej... Nikt nigdy by nie powieidzial, ze Irek bylby zdolny do czegos takiego. Maz idealny, a byl w stanie wykrecic reke i popchnac zone przy dzieciach podczas ich klotni o laptopa (Kasia juz wtedy wiedziala o kochance). Wiec to powiedzenie, ze widzialy galy, co braly mozna wsadzic w dzial z napisem "nieaktualne".

22 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-03-14 14:39:14)

Odp: Mąż mnie nie kocha :-(

Ewika99, to o czym piszesz w przypadku swojej rodziny to normalne oszustwo, a nie argument przeciw "widziały gały".

Ja pisałam bardziej o tym, że niektóre kobiety przymykają oczy na zachowania narzeczonego, nawet jeżeli im się nie podobają, bo się łudzą, że "on się dla mnie zmieni", "inaczej będzie po ślubie" itp. I prawda jest taka, że ludzie faktycznie z wiekiem i z narastaniem obowiązków się zmieniają, ale ich negatywne zachowania zwykle stają się...po prostu gorsze, a nie nagle im skrzydła wyrastają i aureolka się uaktywnia. Jak facet ma tendencję do zamykania się w sobie kiedy mu ciężko, to po ślubie, przy dzieciach, przy zabieganiu, ta cecha się pogłębi, a nie zniknie. Jak leci po browara kiedy ma stresa, to też raczej browarków przybędzie w życiu małżeńskim, a nie zacznie żłopać wodę sodową. I o tym tu rozmawiamy: ona wiedziała jaki był, no ale myślała, że jakoś to będzie, a teraz nagle wielki płacz, bo facet się nie zmienił w księcia na białym rumaku.

Dlatego kobiety powinny się poważnie zastanowić PRZED ślubem, czy faktycznie z danym facetem chcą codziennie mieszkać. Ja mam fool proof metodę; jak nie wybrałabym mężczyzny na swojego przyjaciela, to tym bardziej nie wybrałabym go na męża.

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Mąż mnie nie kocha :-(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026