Niby wszystko jest juz ok, pogodzilam sie z wieloma sprawami, pochowalam uczucia. Kiedy poznalam pana A. wszystko stalo sie piekne zaczelam myslec ze na wiele zasluguje, i bylo cudownie, nigdy wczesniej nie czulam sie tak szczesliwa., i nie czulam tez wczesniej tego zbawiennego spokoju, wlasciwie sie nie klocilismy, tylko drobne spiecia i sprawa jego rodzicow. Kazdy jego dotyk.. ten plomien.. ten blysk w oku... i to ze traktowal mnie jak ksiezniczke. Wiedzialam ze jest z byt dobrze i ze cos sie stanie wiedzialam! Ale oddalam sie cala soba choc czulam ze nie powinnam, jednak nie zwazalam na nic. I wlasnie takie wspomniania znow zaczynaja mnie meczyc a minelo juz troche czasu.. I snyyyy!! sa takie wyraźne... Wlasciwie sni mi sie codziennie, wczoraj snilo mi sie ze on pragnie do mnie wrocic, i ze chcialam porozmawiac z jego rodzicami a oni zamykali mi drzwi przed nosem. A dzis.. dzis snilo mi sie ze jego siostra i jego tata przyszli mnie przeprosic i pytali czy zostane jego żona. Jescze moge dodac ze dzis snilo sie mojej mamie ze mialam wychodzic za mąz. Jakas paranoja.. heh. Zmienilam posciel z mysla ze swieza posciel -nowe sny hehehe
Wam tez tak czesto snia sie byli mezczyzni ? ? ?
I jescze chcialam dodac ze jest cos we mnie, cos co nie pozwala spojrzec "inaczej" na kogokolwiek innego. A do Pana A. chyba zawsze bede miec sentyment.. ![]()