Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Dlaczego jest teraz plaga samotnych matek?
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Gdzie ta plaga? Dawaj namiary!!!
Wypowiem sie za siebie... nie mialam zamiaru mieszkac ze zdrajca pod jednym.dachem, spać broń Boże w jednym łóżku i jeszcze mu może uslugiwac np gotować obiadki itd,zeby byla dobra atmosfera dla dobra dziecka . O NIE .
Wybrałam wolność
Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Odpowiedź jest bardzo prosta: tatusiowie nie stają na wysokości zadania i albo szybko się ewakuują, albo na tyle nie rokują na odpowiedzialnego rodzica i partnera (kolejność dowolna), że kobiety same podejmują decyzję, że nie chcą się z takim wiązać na zawsze. Dlaczego tak uważam? Bo pokaż mi choć jedną kobietę, która z radością podejmuje się samodzielnego wychowania dziecka.
A teraz czekam na te gromy, które na mnie polecą ze strony oburzonych przedstawiieli płci brzydkiej ![]()
Przeciez sa oficjalne statystyki rozwodow, ich wzrostu i powody. Wygoogluj sobie.
A za kazda matka stoi tez dzieciaty facet, wiatropylne nie byly.
Dlaczego jest plaga dzieciatych i alimenciarzy? Kolejny argument, żeby brać sie za młodych. Taki jeszcze bez dzieci. Do tego ładniejsze ciało i twarz. Na imprezach wole tańczyć z 23latkiem niż 43latkiem, bo co w tym fajnego?
Dlaczego jest plaga dzieciatych i alimenciarzy? Kolejny argument, żeby brać sie za młodych. Taki jeszcze bez dzieci. Do tego ładniejsze ciało i twarz. Na imprezach wole tańczyć z 23latkiem niż 43latkiem, bo co w tym fajnego?
Zapytaj Farmera
.
addams napisał/a:Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Odpowiedź jest bardzo prosta: tatusiowie nie stają na wysokości zadania i albo szybko się ewakuują, albo na tyle nie rokują na odpowiedzialnego rodzica i partnera (kolejność dowolna), że kobiety same podejmują decyzję, że nie chcą się z takim wiązać na zawsze. Dlaczego tak uważam? Bo pokaż mi choć jedną kobietę, która z radością podejmuje się samodzielnego wychowania dziecka.
A teraz czekam na te gromy, które na mnie polecą ze strony oburzonych przedstawiieli płci brzydkiej
Nie, to kobiety wybierają partnerów, nie odwrotnie.
To kobiety zamiast wybierać odpowiedzialnych facetów, wolą robić dzieci z przystojnymi bawidamkami.
Priscilla napisał/a:addams napisał/a:Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Odpowiedź jest bardzo prosta: tatusiowie nie stają na wysokości zadania i albo szybko się ewakuują, albo na tyle nie rokują na odpowiedzialnego rodzica i partnera (kolejność dowolna), że kobiety same podejmują decyzję, że nie chcą się z takim wiązać na zawsze. Dlaczego tak uważam? Bo pokaż mi choć jedną kobietę, która z radością podejmuje się samodzielnego wychowania dziecka.
A teraz czekam na te gromy, które na mnie polecą ze strony oburzonych przedstawiieli płci brzydkiej
Nie, to kobiety wybierają partnerów, nie odwrotnie.
To kobiety zamiast wybierać odpowiedzialnych facetów, wolą robić dzieci z przystojnymi bawidamkami.
Naturalnie. Potem zamiast korzystać z życia wychowują samotnie dzieci bez alimentów, bez wsparcia i z łatką łatwych do wykorzystania
Przecież takie łatwe życie mają.
Serduszko<3 napisał/a:Dlaczego jest plaga dzieciatych i alimenciarzy? Kolejny argument, żeby brać sie za młodych. Taki jeszcze bez dzieci. Do tego ładniejsze ciało i twarz. Na imprezach wole tańczyć z 23latkiem niż 43latkiem, bo co w tym fajnego?
Zapytaj Farmera
.
Służę odpowiedzią.
Lubią umięśnionych facetów na poziomie z dużym sprzętem ![]()
KoralinaJones napisał/a:Serduszko<3 napisał/a:Dlaczego jest plaga dzieciatych i alimenciarzy? Kolejny argument, żeby brać sie za młodych. Taki jeszcze bez dzieci. Do tego ładniejsze ciało i twarz. Na imprezach wole tańczyć z 23latkiem niż 43latkiem, bo co w tym fajnego?
Zapytaj Farmera
.
Służę odpowiedzią.
Lubią umięśnionych facetów na poziomie z dużym sprzętem
A sprzęt z wiekiem zanika, ot i cała filozofia.
KoralinaJones napisał/a:Serduszko<3 napisał/a:Dlaczego jest plaga dzieciatych i alimenciarzy? Kolejny argument, żeby brać sie za młodych. Taki jeszcze bez dzieci. Do tego ładniejsze ciało i twarz. Na imprezach wole tańczyć z 23latkiem niż 43latkiem, bo co w tym fajnego?
Zapytaj Farmera
.
Służę odpowiedzią.
Lubią umięśnionych facetów na poziomie z dużym sprzętem
Wygląd studenciaka odszedł do lamusa? ![]()
Jesli założymy, że kobiety nie mogą odpowiadac za swoje decyzje, tak mamy po temacie. ![]()
Jesli założymy, że kobiety nie mogą odpowiadac za swoje decyzje, tak mamy po temacie.
Faceci za to odpowiadają
Do tanga trzeba dwojga, podobno.
(...) To kobiety zamiast wybierać odpowiedzialnych facetów, wolą robić dzieci z przystojnymi bawidamkami.
Jeśli przyjąć za pewnik dość powszechnie powtarzaną teorię, że kobiety interesuje zaledwie około 10% mężczyzn, to jakim cudem możmy mieć plagę samotnych matek? Przecież to się nie trzyma żadnej logiki! ![]()
Trochę Cię tu nie było, ale widzę w sposobie myślenia nie zrobiłeś żadnych postępów.
Wygląd studenciaka odszedł do lamusa?
Wygląd studenciaka tylko w tym pomaga.
rakastankielia napisał/a:(...) To kobiety zamiast wybierać odpowiedzialnych facetów, wolą robić dzieci z przystojnymi bawidamkami.
Jeśli przyjąć za pewnik dość powszechnie powtarzaną teorię, że kobiety interesuje zaledwie około 10% mężczyzn, to jakim cudem możmy mieć plagę samotnych matek? Przecież to się nie trzyma żadnej logiki!
Trochę Cię tu nie było, ale widzę w sposobie myślenia nie zrobiłeś żadnych postępów.
Chyba 20% i 80%, takie procenty rzuciły mi się nie raz i nie dwa w oczy. ![]()
A tak z innej strony, jak to szło... A, już pamiętam - "Boże, żeby tylko moja narzeczona po ślubie się nie zmieniła.... Boże, mam nadzieję, że uda mi się po ślubie trochę zmienić mojego narzeczonego."
Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Ja znam takie przypadki swoich koleżanek, czy swojej ciotki.
1. Znajoma w wieku 18-lat zaszła w ciąże, z chłopakiem mającym 16-lat, bo ten wyglądał na 20-lat, okłamał ją co do wieku, a gdy zaszła w ciąże okazało się, że jest niepełnoletni. Próbowali być ze sobą, ale chłopak okazał się być młodocianym przestępcą, trafił do poprawczaka, i znajoma z nim zerwała, bo wiedziała, że z nim przyszłości jakiekolwiek nie zazna. Dlatego wolała być samotną matką.
2. Koleżanka w wieku 24-lat, zaszła w ciąże z facetem z którym była około 2lata. Jak się dowiedział, że jest w ciąży zerwał z nią, bo stwierdził, że nie jest gotowy na bycie ojcem i poza alimentami w ogóle dzieckiem się nie interesuje.
3. Znajoma z 1 małżeństwa ma córkę 18-letnią, rozwiodła się z nim, bo poznała innego faceta który miał bardziej swobodne podejście do życia. Niestety po paru latach z nim, urodziła mu dwójkę synów (rok, za rokiem mimo iż nie powinna bo miała cesarkę przy pierwszym synu), no ale okazał się być samczym damskim bokserem, lał ją i raz prawie skatował na śmierć. Musiała odejść, by uwolnić się od potwora i dać swojemu 2- i 3-latkowi normalność w życiu, dlatego jest sama.
4. Starsza znajoma miała męża, który niestety niszczył ją psychicznie. Kontrolował ją na każdym kroku, sprawdzał jej telefon jakby podejrzewał zdrady, a była mu wierna, a nawet potrafił sprawdzać po jej znajomych, czy faktycznie z nimi się spotkała... Wtedy, kiedy zdecydowała się na rozwód ich córka miała 12-lat, a i tak wolała być z matką, bo wiedziała o problemach psychicznych ojca.
5. Ostatni przykład mojej ciotki. Zaszła w ciąże, rodzice zmusili ją i przyszłego ojca do ślubu. Oboje się nie kochali, tylko sobą zauroczyli i stąd wpadka z dzieckiem. Przeżyli ze sobą niecałe 2 lata po ślubie, bo niestety kompletnie do siebie nie pasowali. Wspólnie zdecydowali o rozwodzie dla dobra ich i ich córki, by zaoszczędzić jej patrzenia jak jej właśni rodzice są dla siebie jak obcy ludzie.
Dlatego ja osobiście mogę powiedzieć, że w większości przypadków wiem, że główną winę ponoszą faceci. Wiem, że na pewno zdarzają się takie rzeczy, że to kobiety odchodzą i zostawiają ojca z dzieckiem, bo takie przypadki na pewno też są, ale osobiście nie znam takiego przykładu.
Dlatego ja osobiście mogę powiedzieć, że w większości przypadków wiem, że główną winę ponoszą faceci. Wiem, że na pewno zdarzają się takie rzeczy, że to kobiety odchodzą i zostawiają ojca z dzieckiem, bo takie przypadki na pewno też są, ale osobiście nie znam takiego przykładu.
Ja mam inne doświadczenia.
Dlatego ja osobiście mogę powiedzieć, że w większości przypadków wiem, że główną winę ponoszą kobiety. Wiem, że na pewno zdarzają się takie rzeczy, że to faceci odchodzą i zostawiają matkę z dzieckiem, bo takie przypadki na pewno też są, ale osobiście nie znam takiego przykładu.
Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Zależy co rozumiesz pod pojęciem samotnej matki. Małżeństwo się rozwodzi, dzieci zostają przy matce ale już ojciec na przykład zabiera je na weekendy, na ferie, na co dzień interesuje się dziećmi, dzwoni do nich, zawozi na treningi piłki nożnej, kupuje ubrania, spędza z nimi czas,jadą razem na basen czy na rowery, chodzi z nimi na zakupy odzieżowe - kobieta w tej sytuacji nie jest samotną matką, bo dzieci wciąż mają ojca. Czasami jest to opieka naprzemienna - jak wtedy nazwać takich rodziców, samotny ojciec i samotna matka?
Samotna matka, moim zdaniem - to na przykład wdowa z dziećmi, dzieckiem, albo taka, której partner, czy mąż, ojciec dzieci przepadł, nie wiadomo gdzie jest, może uciekł z kraju nawet, albo taki, co ma na stałe wywalone i nie interesuje się w żaden sposób dzieckiem latami, nie tylko nie zabiera go do siebie, nie spędza z nim czasu, ale nawet nie zadzwoni, nie istnieje w życiu dziecka.
Dla mnie ten drugi przykład to jest prawdziwa samotna matka, takich przypadków znałam dwa. W pierwszym ojciec dziecka faktycznie się nim nie interesował, a w drugim zmarł i kobieta została sama z dzieckiem - formalnie była więc samotną matką (przynajmniej dopóki nie wyszła ponownie za mąż).
Melanie93 napisał/a:Dlatego ja osobiście mogę powiedzieć, że w większości przypadków wiem, że główną winę ponoszą faceci. Wiem, że na pewno zdarzają się takie rzeczy, że to kobiety odchodzą i zostawiają ojca z dzieckiem, bo takie przypadki na pewno też są, ale osobiście nie znam takiego przykładu.
Ja mam inne doświadczenia.
Dlatego ja osobiście mogę powiedzieć, że w większości przypadków wiem, że główną winę ponoszą kobiety. Wiem, że na pewno zdarzają się takie rzeczy, że to faceci odchodzą i zostawiają matkę z dzieckiem, bo takie przypadki na pewno też są, ale osobiście nie znam takiego przykładu.
W moim przypadku to ja ponosze 0% winy. Nie moja wina,ze moj ex poszedl mnie zdradzac i to zapewne nie jeden raz,gdy bylam w pologu po porodzie, a corka nie przesypiala wtedy jeszcze nocy, dopiero pozniej zaczęła. W dzien miałam tez duzo obowiązków przy dziecku w pierwszym.miesiacu jej życia i nie mialam sily,by jeszcze jasnie pana seksualnie zadowalac,więc poszedl mnie zdradzic,bo nie umial powtrzymac swoich zwierzęcych instynktow na jakis czas. Dlatego tez on ponosi 100% winy a ja 0% winy. I nigdy się temu nie będę czuć winna,że dziecko nie ma pełnej rodziny,chociaż byli tacy którzy już próbowali wjechać mi na sumienie"ze przez moją dume zepsułam dziecku życie ". Nie ze mną te gierki-ja nie mam najmniejszego zamiaru się aż tak poświęcać dla dobra dziecka zeby z jasnie zdrajca mieszkac pod jednym dachem,spać z nim w jednym łóżku i jeszcze mu moze uslugiwac i udawac szczęśliwa rodzinke o napewno nie do takiego poniżenia to ja sie w zyciu nie zapisze..takze ja mam sumienie czyste jak krysztal jezeli chodzi o to,ze sama wychowuje dziecko
Odpowiedź jest bardzo prosta: tatusiowie nie stają na wysokości zadania i albo szybko się ewakuują, albo na tyle nie rokują na odpowiedzialnego rodzica i partnera (kolejność dowolna), że kobiety same podejmują decyzję, że nie chcą się z takim wiązać na zawsze. Dlaczego tak uważam? Bo pokaż mi choć jedną kobietę, która z radością podejmuje się samodzielnego wychowania dziecka.
A teraz czekam na te gromy, które na mnie polecą ze strony oburzonych przedstawiieli płci brzydkiej
Zapomniałaś o drugiej stronie czyli kobietach, które zabierają dzieci ojcom, którzy oddaliby wszystko żeby mieć te dzieci. Takich historii jest mnóstwo, była nawet jakaś głośna gdzie facet dwa razy został zdradzony i dwa razy sąd odebrał mu prawa do dzieci. Gość aż zrzekł się polskiego obywatelstwa. Pamiętam, że było o tym chyba w Uwadze.
Osobiście znam jedną samotną matkę. Tam sytuacja wyglądała tak, że cała rodzina mieszkała u jej rodziców, którzy tak bardzo mieszali się w ich życie, że mąż nie wytrzymał, a żona nie chciała się od nich wyprowadzić i był rozwód. Facet płaci alimenty na córkę i wywiązuje się że wszystkich zobowiązań jakie sąd mu nałożył ale postawił warunek, że już nigdy więcej nie przekroczy progu domu teściów.
W ogóle to jest ciekawe, że kobiety znają wiele innych kobiet, które zostały zdradzone, oszukane czy wykorzystane przez złych mężczyzn. I tak samo mężczyźni znają innych mężczyzn, którzy zostali zdradzeni, oszukani i wykorzystani przez złe kobiety. Ja też znam, a raczej znałem kilku takich i ani jednej kobiety w analogicznej sytuacji. Nie licząc jednego typowego patusa, który dwa razy powtarzał tą samą klasę w liceum, a dziewczyny traktował jak zabawki.
Priscilla napisał/a:Odpowiedź jest bardzo prosta: tatusiowie nie stają na wysokości zadania i albo szybko się ewakuują, albo na tyle nie rokują na odpowiedzialnego rodzica i partnera (kolejność dowolna), że kobiety same podejmują decyzję, że nie chcą się z takim wiązać na zawsze. Dlaczego tak uważam? Bo pokaż mi choć jedną kobietę, która z radością podejmuje się samodzielnego wychowania dziecka.
A teraz czekam na te gromy, które na mnie polecą ze strony oburzonych przedstawiieli płci brzydkiej
Zapomniałaś o drugiej stronie czyli kobietach, które zabierają dzieci ojcom, którzy oddaliby wszystko żeby mieć te dzieci. Takich historii jest mnóstwo, była nawet jakaś głośna gdzie facet dwa razy został zdradzony i dwa razy sąd odebrał mu prawa do dzieci. Gość aż zrzekł się polskiego obywatelstwa. Pamiętam, że było o tym chyba w Uwadze.
Osobiście znam jedną samotną matkę. Tam sytuacja wyglądała tak, że cała rodzina mieszkała u jej rodziców, którzy tak bardzo mieszali się w ich życie, że mąż nie wytrzymał, a żona nie chciała się od nich wyprowadzić i był rozwód. Facet płaci alimenty na córkę i wywiązuje się że wszystkich zobowiązań jakie sąd mu nałożył ale postawił warunek, że już nigdy więcej nie przekroczy progu domu teściów.
W ogóle to jest ciekawe, że kobiety znają wiele innych kobiet, które zostały zdradzone, oszukane czy wykorzystane przez złych mężczyzn. I tak samo mężczyźni znają innych mężczyzn, którzy zostali zdradzeni, oszukani i wykorzystani przez złe kobiety. Ja też znam, a raczej znałem kilku takich i ani jednej kobiety w analogicznej sytuacji. Nie licząc jednego typowego patusa, który dwa razy powtarzał tą samą klasę w liceum, a dziewczyny traktował jak zabawki.
Mieszkac z rodzicami lub u teściowych,gdy jest się małżeństwem i ma się dzieci to najgorsze co może być . Przez to wtrącanie się rodzicow/teściowych jest coraz więcej rozwodów tak samo
addams napisał/a:Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Odpowiedź jest bardzo prosta: tatusiowie nie stają na wysokości zadania i albo szybko się ewakuują, albo na tyle nie rokują na odpowiedzialnego rodzica i partnera (kolejność dowolna), że kobiety same podejmują decyzję, że nie chcą się z takim wiązać na zawsze. Dlaczego tak uważam? Bo pokaż mi choć jedną kobietę, która z radością podejmuje się samodzielnego wychowania dziecka.
A teraz czekam na te gromy, które na mnie polecą ze strony oburzonych przedstawiieli płci brzydkiej
Czy ja wiem czy da sie tak latwo podpiac "wine"?
Mam w pracy dwie dziewczyny ktore samotnie wychowywały dziecko latami. Zaczęły wcześnie. Jedna związała sie z patusem i odeszła po jakims czasie. Druga zostawił facet jak dowiedział sie ze jest w ciąży. Po paru latach związała się z innym który....zostawił ją jak dowiedział się ze jest w ciąży.
Tak "na krótko " to wina facetow. Tak jak piszesz nie towar na męża czy ojca. Ale jak ktos nie widzi winy tych dziewczyn to slepy jest. Trzeba byc bezdenne głupim (jak dziewczyny u mnie w robo) zeby myslec ze fajne imprezy wystarcza żeby ktoś był dobrym ojcem czy mężem. Ja tam winę widze po obu stronach. Cześć dziewczyn pod wpływem "zajebie...go klimatu", emocji i zabawy slepnie.
Więc odpowiedź wcale nie jest tak bardzo prosta
Czy ja wiem czy da sie tak latwo podpiac "wine"?
Mam w pracy dwie dziewczyny ktore samotnie wychowywały dziecko latami. Zaczęły wcześnie. Jedna związała sie z patusem i odeszła po jakims czasie. Druga zostawił facet jak dowiedział sie ze jest w ciąży. Po paru latach związała się z innym który....zostawił ją jak dowiedział się ze jest w ciąży.
Tak "na krótko " to wina facetow. Tak jak piszesz nie towar na męża czy ojca. Ale jak ktos nie widzi winy tych dziewczyn to slepy jest. Trzeba byc bezdenne głupim (jak dziewczyny u mnie w robo) zeby myslec ze fajne imprezy wystarcza żeby ktoś był dobrym ojcem czy mężem. Ja tam winę widze po obu stronach. Cześć dziewczyn pod wpływem "zajebie...go klimatu", emocji i zabawy slepnie.
Więc odpowiedź wcale nie jest tak bardzo prosta
Oczywiście zawsze trzeba liczyć się z tym, że w efekcie dobrej zabawy i wynikającego z niej seksu na świat mogą przyjść dzieci, dlatego również zawsze trzeba myśleć, co się robi i z kim - żeby krótka przygoda nie okazała się prezentem na całe życie.
Rzecz w tym, że to powinno dotyczyć obu stron, bo jeśli facet (celowo nie używam pojęcia "mężczyzna") nie czuje się gotowy na związanie się z osobą, z którą idzie do łóżka, to albo niech się bardzo (!) dobrze zabezpieczy, albo z tego seksu w ogóle zrezygnuje.
Reasumując, mężczyźni mają swoje zadanie do odrobienia, a kobiety swoje.
Zapomniałaś o drugiej stronie czyli kobietach, które zabierają dzieci ojcom, którzy oddaliby wszystko żeby mieć te dzieci. Takich historii jest mnóstwo (...)
O niczym nie zapomniałam. Nikt nie twierdzi, że nie istnieją ojcowie skrzywdzeni przez system albo byłe partnerki. Istnieją. Tyle że wciąż jest to jakiś relatywnie niewielki procent całości, a przykłady w typie "z programu", "u znajomego” czy nawet "z własnego doświadczenia" nie tłumaczą zjawiska jako całości.
Jeśli pytanie brzmi, skąd bierze się tak dużo samotnych matek, to w gruncie rzeczy pojedyncze sytuacje nie pomniejszają skali tego zjawiska. O przyczynach zjawisk społecznych mówią trendy i statystyki, a te pokazują, że po rozstaniach to częściej mężczyźni wycofują się z codziennej odpowiedzialności rodzicielskiej. Jednym słowem, wyjątki są ważne, ale nie unieważniają reguły.
Chyba 20% i 80%, takie procenty rzuciły mi się nie raz i nie dwa w oczy.
Ja z całą pewnością spotkałam się z proporcjami 10% do 90%, ale nie wykluczam, że w innych miejscach nie mówi się o innych. Nadal to jednak nie podważa sensu tego, co napisałam o braku logiki ![]()
Melanie93 napisał/a:Dlatego ja osobiście mogę powiedzieć, że w większości przypadków wiem, że główną winę ponoszą faceci. Wiem, że na pewno zdarzają się takie rzeczy, że to kobiety odchodzą i zostawiają ojca z dzieckiem, bo takie przypadki na pewno też są, ale osobiście nie znam takiego przykładu.
Ja mam inne doświadczenia.
Dlatego ja osobiście mogę powiedzieć, że w większości przypadków wiem, że główną winę ponoszą kobiety. Wiem, że na pewno zdarzają się takie rzeczy, że to faceci odchodzą i zostawiają matkę z dzieckiem, bo takie przypadki na pewno też są, ale osobiście nie znam takiego przykładu.
No to czyli u Ciebie byli samotni tatusie na to wygląda. Tylko szczerze wydaje mi się, że to zależy od człowieka, więc nie zdziwiłabym się jakby statystyki pokazywały podobieństwo w samotnej opiece nad dzieckiem.
Farmer napisał/a:Melanie93 napisał/a:Dlatego ja osobiście mogę powiedzieć, że w większości przypadków wiem, że główną winę ponoszą faceci. Wiem, że na pewno zdarzają się takie rzeczy, że to kobiety odchodzą i zostawiają ojca z dzieckiem, bo takie przypadki na pewno też są, ale osobiście nie znam takiego przykładu.
Ja mam inne doświadczenia.
Dlatego ja osobiście mogę powiedzieć, że w większości przypadków wiem, że główną winę ponoszą kobiety. Wiem, że na pewno zdarzają się takie rzeczy, że to faceci odchodzą i zostawiają matkę z dzieckiem, bo takie przypadki na pewno też są, ale osobiście nie znam takiego przykładu.
W moim przypadku to ja ponosze 0% winy. Nie moja wina,ze moj ex poszedl mnie zdradzac i to zapewne nie jeden raz,gdy bylam w pologu po porodzie, a corka nie przesypiala wtedy jeszcze nocy, dopiero pozniej zaczęła. W dzien miałam tez duzo obowiązków przy dziecku w pierwszym.miesiacu jej życia i nie mialam sily,by jeszcze jasnie pana seksualnie zadowalac,więc poszedl mnie zdradzic,bo nie umial powtrzymac swoich zwierzęcych instynktow na jakis czas. Dlatego tez on ponosi 100% winy a ja 0% winy. I nigdy się temu nie będę czuć winna,że dziecko nie ma pełnej rodziny,chociaż byli tacy którzy już próbowali wjechać mi na sumienie"ze przez moją dume zepsułam dziecku życie ". Nie ze mną te gierki-ja nie mam najmniejszego zamiaru się aż tak poświęcać dla dobra dziecka zeby z jasnie zdrajca mieszkac pod jednym dachem,spać z nim w jednym łóżku i jeszcze mu moze uslugiwac i udawac szczęśliwa rodzinke o napewno nie do takiego poniżenia to ja sie w zyciu nie zapisze..takze ja mam sumienie czyste jak krysztal jezeli chodzi o to,ze sama wychowuje dziecko
No skoro Cię zdradzał, gdy Ty urodziłaś wasze dziecko, i po połogu zresztą nie powinnaś przez parę miesięcy seksu uprawiać zresztą...Przynajmniej co najmniej 4-6 tygodnii, by wszystko się w kobiecie zagoiło, więc jeśli tego nie rozumiał i Cię zdradzał, to szczerze żal mi kolejnych kobiet z którymi się zadaje. Dobrze postąpiłaś i cieszę się, że nie żałujesz, bo takiego zachowania nie można wybaczać, niezależnie od tłumaczenia
Cieszy mnie, że wybrałaś siebie i córkę ![]()
O niczym nie zapomniałam. Nikt nie twierdzi, że nie istnieją ojcowie skrzywdzeni przez system albo byłe partnerki. Istnieją. Tyle że wciąż jest to jakiś relatywnie niewielki procent całości, a przykłady w typie "z programu", "u znajomego” czy nawet "z własnego doświadczenia" nie tłumaczą zjawiska jako całości.
Jeśli pytanie brzmi, skąd bierze się tak dużo samotnych matek, to w gruncie rzeczy pojedyncze sytuacje nie pomniejszają skali tego zjawiska. O przyczynach zjawisk społecznych mówią trendy i statystyki, a te pokazują, że po rozstaniach to częściej mężczyźni wycofują się z codziennej odpowiedzialności rodzicielskiej. Jednym słowem, wyjątki są ważne, ale nie unieważniają reguły.
Zawsze się zastanawiam skąd się biorą te statystyki skoro są w większości sprzeczne z tym co widuję na żywo. Czy moje otoczenie na prawdę jest aż tak dziwne? Czy to tylko przekonania powstające na skutek treści słuchanych i czytanych z zewnątrz?
Znajoma z 1 małżeństwa ma córkę 18-letnią, rozwiodła się z nim, bo poznała innego faceta który miał bardziej swobodne podejście do życia. Niestety po paru latach z nim, urodziła mu dwójkę synów (rok, za rokiem mimo iż nie powinna bo miała cesarkę przy pierwszym synu), no ale okazał się być samczym damskim bokserem, lał ją i raz prawie skatował na śmierć.
Oczywiście tu nie ma jej winy, bo kobiety nie mogą odpowiadać za swoje wybory.
Gdyby tak sprawa dotyczyła mężczyzny, to oczywiście powiedziałabyś, widziały gały co brały i sam sobie jest winny.
Myślę, że ta znajoma kompletnie nie zwracała uwagi na nudziarzy, bo za spokojni, bo za bardzo ułożeni. Musial być ten "ze swobodnym podejściem do życia", dla którego warto było zostawić ojca jej pierwszego dziecka.
Tutaj znamienne są słowa żony znanego piłkarza Kaki, która po rozejściu się z nim oświadczyła, że był "zbyt idealny". Może gdyby porobił chociaż jakieś awantury domowe, to by z nim została. A tak kopniaczek i spuszczenie z nurtem rzeki, bo nuda jak flaki z olejem.
Priscilla napisał/a:addams napisał/a:Czy nagle kobiety zaczęły źle wybierać partnerów swoich dzieci czy to wolność, wyzwolenie i swoboda pokazuje swoje oblicze w tym pokoleniu?
Zapraszam do żwawej dyskusji.
Odpowiedź jest bardzo prosta: tatusiowie nie stają na wysokości zadania i albo szybko się ewakuują, albo na tyle nie rokują na odpowiedzialnego rodzica i partnera (kolejność dowolna), że kobiety same podejmują decyzję, że nie chcą się z takim wiązać na zawsze. Dlaczego tak uważam? Bo pokaż mi choć jedną kobietę, która z radością podejmuje się samodzielnego wychowania dziecka.
A teraz czekam na te gromy, które na mnie polecą ze strony oburzonych przedstawiieli płci brzydkiej
Nie, to kobiety wybierają partnerów, nie odwrotnie.
To kobiety zamiast wybierać odpowiedzialnych facetów, wolą robić dzieci z przystojnymi bawidamkami.
ale glupie gadanie, tak, bo tylko przystoje bawidamki robia dzieci.
Niestety, tak sie dzieje, ze nie przewidzi sie jaki bedzie maz w przyszlosci, czy zona.
Kobiety sa teraz madrzejsze i nie mecza sie w zwiazkach patologicznych, wola sie rozstac i zostac same.. z dzieckiem/dziecmi.
Kiedys rozwod to byl wstyd, teraz odwazne kobiety sie rozwodza z dupkami, niestety inaczej nie idzie ich nazwac.
Oczywiscie - zdarza sie, ze mezczyzni tez trafiaja na nieodpowiednie kobiety, ale to chyba rzadziej.
Jeszcze jedno, rozwodnik, coz on mowi do nowo poznanej? zdradzala mnie, byc moze, sa takie przypadki, ale z reguly facet, ktory jest rozwodnikiem, to z wlasnej winy.
Kobiety (te starsze 30, 40 i wyzej), ktore szukaja porzadnych facetow, to ich raczej nie znajda, bo oni sa w szczesliwych zwiazkach i tyle.
Farmer napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Zapytaj Farmera
.
Służę odpowiedzią.
Lubią umięśnionych facetów na poziomie z dużym sprzętem
A sprzęt z wiekiem zanika, ot i cała filozofia.
niby dlaczego zanika? ![]()
Bert44 napisał/a:Czy ja wiem czy da sie tak latwo podpiac "wine"?
Mam w pracy dwie dziewczyny ktore samotnie wychowywały dziecko latami. Zaczęły wcześnie. Jedna związała sie z patusem i odeszła po jakims czasie. Druga zostawił facet jak dowiedział sie ze jest w ciąży. Po paru latach związała się z innym który....zostawił ją jak dowiedział się ze jest w ciąży.
Tak "na krótko " to wina facetow. Tak jak piszesz nie towar na męża czy ojca. Ale jak ktos nie widzi winy tych dziewczyn to slepy jest. Trzeba byc bezdenne głupim (jak dziewczyny u mnie w robo) zeby myslec ze fajne imprezy wystarcza żeby ktoś był dobrym ojcem czy mężem. Ja tam winę widze po obu stronach. Cześć dziewczyn pod wpływem "zajebie...go klimatu", emocji i zabawy slepnie.
Więc odpowiedź wcale nie jest tak bardzo prosta
Oczywiście zawsze trzeba liczyć się z tym, że w efekcie dobrej zabawy i wynikającego z niej seksu na świat mogą przyjść dzieci, dlatego również zawsze trzeba myśleć, co się robi i z kim - żeby krótka przygoda nie okazała się prezentem na całe życie.
Rzecz w tym, że to powinno dotyczyć obu stron, bo jeśli facet (celowo nie używam pojęcia "mężczyzna") nie czuje się gotowy na związanie się z osobą, z którą idzie do łóżka, to albo niech się bardzo (!) dobrze zabezpieczy, albo z tego seksu w ogóle zrezygnuje.
Reasumując, mężczyźni mają swoje zadanie do odrobienia, a kobiety swoje.Shinigami napisał/a:Zapomniałaś o drugiej stronie czyli kobietach, które zabierają dzieci ojcom, którzy oddaliby wszystko żeby mieć te dzieci. Takich historii jest mnóstwo (...)
O niczym nie zapomniałam. Nikt nie twierdzi, że nie istnieją ojcowie skrzywdzeni przez system albo byłe partnerki. Istnieją. Tyle że wciąż jest to jakiś relatywnie niewielki procent całości, a przykłady w typie "z programu", "u znajomego” czy nawet "z własnego doświadczenia" nie tłumaczą zjawiska jako całości.
Jeśli pytanie brzmi, skąd bierze się tak dużo samotnych matek, to w gruncie rzeczy pojedyncze sytuacje nie pomniejszają skali tego zjawiska. O przyczynach zjawisk społecznych mówią trendy i statystyki, a te pokazują, że po rozstaniach to częściej mężczyźni wycofują się z codziennej odpowiedzialności rodzicielskiej. Jednym słowem, wyjątki są ważne, ale nie unieważniają reguły.assassin napisał/a:Chyba 20% i 80%, takie procenty rzuciły mi się nie raz i nie dwa w oczy.
Ja z całą pewnością spotkałam się z proporcjami 10% do 90%, ale nie wykluczam, że w innych miejscach nie mówi się o innych. Nadal to jednak nie podważa sensu tego, co napisałam o braku logiki
Jest to logiczne, gdy nie masz z tymi dzieciakami fizycznego kontaktu na codzień. Analogicznie by było, gdyby dzieciaki zostawały z ojcami.
Kobiety sa teraz madrzejsze i nie mecza sie w zwiazkach patologicznych, wola sie rozstac i zostac same.. z dzieckiem/dziecmi.
To jest nagminne nadużycie myślowe. Rozciągnie wąskiego skrawka rzeczywistości na całość. Wg statystyk przemoc w rodzinie odpowiada jedynie za 8% rozwodów. Kobiety decydują się na rozwody z zupełnie innych przyczyn, a są nimi brak satysfakcji emocjonalnej, finansowej i tzw. zmęczenie rolami społecznymi.
Ponad 50% rozwodów to tzw. niezgodność charakterów, a tu właśnie mieszczą się rzeczy, o których się mało mówi. Mąż nie daje emocji, za mało zarabia, nie zajmuje się dziećmi (po równo), małżeństwo jest w zawieszeniu i może warto poszukać innej lepiej rokującej gałęzi. Albo koleżanka, czy kolega z pracy, jest bardziej atrakcyjny, ale to już druga przyczyna rozwodów, czyli niewierność małżeńska - jakieś 1/3 rozwodów.
No ale łatwiej jednak zrobić z kobiet ofiary patologicznych związków, które w swojej szlachetności muszą wybierać wolność. ![]()
Patrząc na niektóre przypadki, kiedy to Panie dokonują pewnych wyborów, co do swoich partnerów, to ciężko się oprzeć wrażeniu, że jedynym kryterium, jakim się kierują to właśnie owa "przebojowość". Wiąże się to niejednokrotnie ze skrajną nieprzewidywalnością, przeciwstawianą "nudzie"(grzeczny, ułożony, stateczny, odpowiedzialny). Podobnie Panowie "lecą" na takie, które poza swoją aparycją czy dobrą zabawą, mają niewiele do zaoferowania. Ktoś musiał w przeszłości być chyba uzależniony od silnych emocji czy tego ciągłego rollercoasteru, kiedy nie jest w stanie wytrzymać z partnerem w stabilnej relacji, w której nie występują szczególne dramy czy skoki nastroju.
Kiedy pierwszy raz przeczytałem historię z tym piłkarzem, to mi szczęka opadła: kilka razy sobie powtarzałem: " Jak to możliwe, że ktoś chce od kogoś odejść, kiedy ten się troszczy o partnera?". Nawet biorąc poprawkę na to, kim są ci ludzie, nie mieściło mi się to w głowie..
Jak się nie ma zobowiązań, to można sobie szaleć, ale potem, jeśli chce się mieć rodzinę, pragnąc stabilizacji, to raczej takie podejście nie jest wskazane. KAŻDA ze stron powinna chyba ze dwa razy pomyśleć, zanim się znajdzie w łóżku, bo jak widać nie każdy nadaje się na rodzica. Szczególnie zaś osoby z pewnych kręgów czy w pewnym wieku nie rokują za dobrze.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że to czysta utopia.
Patrząc na niektóre przypadki, kiedy to Panie dokonują pewnych wyborów, co do swoich partnerów, to ciężko się oprzeć wrażeniu, że jedynym kryterium, jakim się kierują to właśnie owa "przebojowość". Wiąże się to niejednokrotnie ze skrajną nieprzewidywalnością, przeciwstawianą "nudzie"(grzeczny, ułożony, stateczny, odpowiedzialny).
Niektórzy nie rozróżniają charyzmy od bycia głośnym, a rozrywki od chaosu.
Podobnie Panowie "lecą" na takie, które poza swoją aparycją czy dobrą zabawą, mają niewiele do zaoferowania. Ktoś musiał w przeszłości być chyba uzależniony od silnych emocji czy tego ciągłego rollercoasteru, kiedy nie jest w stanie wytrzymać z partnerem w stabilnej relacji, w której nie występują szczególne dramy czy skoki nastroju.
To tez nie do końca. W spektrum wielu zaburzeń psychicznych jest wpisana tendencja do niebezpiecznych zachowań. Co w tym wypadku oznacza po prostu szybki, wyuzdany seks.
Gosiawie napisał/a:Kobiety sa teraz madrzejsze i nie mecza sie w zwiazkach patologicznych, wola sie rozstac i zostac same.. z dzieckiem/dziecmi.
To jest nagminne nadużycie myślowe. Rozciągnie wąskiego skrawka rzeczywistości na całość. Wg statystyk przemoc w rodzinie odpowiada jedynie za 8% rozwodów. Kobiety decydują się na rozwody z zupełnie innych przyczyn, a są nimi brak satysfakcji emocjonalnej, finansowej i tzw. zmęczenie rolami społecznymi.
Ponad 50% rozwodów to tzw. niezgodność charakterów, a tu właśnie mieszczą się rzeczy, o których się mało mówi. Mąż nie daje emocji, za mało zarabia, nie zajmuje się dziećmi (po równo), małżeństwo jest w zawieszeniu i może warto poszukać innej lepiej rokującej gałęzi. Albo koleżanka, czy kolega z pracy, jest bardziej atrakcyjny, ale to już druga przyczyna rozwodów, czyli niewierność małżeńska - jakieś 1/3 rozwodów.
No ale łatwiej jednak zrobić z kobiet ofiary patologicznych związków, które w swojej szlachetności muszą wybierać wolność.
tak to teraz ladnie nazywaja - niezgodnosc charakterow- prawda jest jednak taka, ze malo jest mezczyzn, ktorzy wiedza na czym zwiazek polega.
tak to teraz ladnie nazywaja - niezgodnosc charakterow- prawda jest jednak taka, ze malo jest mezczyzn, ktorzy wiedza na czym zwiazek polega.
A na czym on polega?
Gosiawie napisał/a:tak to teraz ladnie nazywaja - niezgodnosc charakterow- prawda jest jednak taka, ze malo jest mezczyzn, ktorzy wiedza na czym zwiazek polega.
A na czym on polega?
![]()
rakastankielia napisał/a:Priscilla napisał/a:Odpowiedź jest bardzo prosta: tatusiowie nie stają na wysokości zadania i albo szybko się ewakuują, albo na tyle nie rokują na odpowiedzialnego rodzica i partnera (kolejność dowolna), że kobiety same podejmują decyzję, że nie chcą się z takim wiązać na zawsze. Dlaczego tak uważam? Bo pokaż mi choć jedną kobietę, która z radością podejmuje się samodzielnego wychowania dziecka.
A teraz czekam na te gromy, które na mnie polecą ze strony oburzonych przedstawiieli płci brzydkiej
Nie, to kobiety wybierają partnerów, nie odwrotnie.
To kobiety zamiast wybierać odpowiedzialnych facetów, wolą robić dzieci z przystojnymi bawidamkami.
ale glupie gadanie, tak, bo tylko przystoje bawidamki robia dzieci.
Niestety, tak sie dzieje, ze nie przewidzi sie jaki bedzie maz w przyszlosci, czy zona.Kobiety sa teraz madrzejsze i nie mecza sie w zwiazkach patologicznych, wola sie rozstac i zostac same.. z dzieckiem/dziecmi.
Kiedys rozwod to byl wstyd, teraz odwazne kobiety sie rozwodza z dupkami, niestety inaczej nie idzie ich nazwac.
Oczywiscie - zdarza sie, ze mezczyzni tez trafiaja na nieodpowiednie kobiety, ale to chyba rzadziej.
Jeszcze jedno, rozwodnik, coz on mowi do nowo poznanej? zdradzala mnie, byc moze, sa takie przypadki, ale z reguly facet, ktory jest rozwodnikiem, to z wlasnej winy.
Kobiety (te starsze 30, 40 i wyzej), ktore szukaja porzadnych facetow, to ich raczej nie znajda, bo oni sa w szczesliwych zwiazkach i tyle.
Fajny kontrast:
Słaby facet w zwiazku - dupek
Taka sama babka - nieodpowiednia kobieta (oczywiscie wystepuje rzadziej niz dupek) ![]()
Rozwodnik mowi nowej pannie....bla bla i same kłamstwa. To wiemy.
My faceci rozwodzimy sa zawsze z własnej winy. A ze babki inicjuja 70-80% rozwodow to tyłu mamy facetow winnych (plus połowa winnych gdy facet inicjuje). Jak powiesz co nie działało w małżeństwie ze sie rozpadło to cofając sie 3 kroki wstecz znajdziesz przyczynę. Poza skrajnosciami typu przemoc.
Źle sie opiekuje dziecmi - a pozwalała sie zająć?
Zdradza - a sypia z nim?
Poszedł w tango - a uslyszal ze jest dla niej ważny?
Poszedł w pracoholizm - a dobrze mu w domu bylo posiedziec?
Związał sie z laska z pracy - a zona doceniala to co wnosi?
Żeby nie bylo w druga stronę to samo bedzie. Zawsze znajdzie sie wina po obu stronach.
Shinigami napisał/a:Gosiawie napisał/a:tak to teraz ladnie nazywaja - niezgodnosc charakterow- prawda jest jednak taka, ze malo jest mezczyzn, ktorzy wiedza na czym zwiazek polega.
A na czym on polega?
![]()
Gosiawie napisał/a:rakastankielia napisał/a:Nie, to kobiety wybierają partnerów, nie odwrotnie.
To kobiety zamiast wybierać odpowiedzialnych facetów, wolą robić dzieci z przystojnymi bawidamkami.
ale glupie gadanie, tak, bo tylko przystoje bawidamki robia dzieci.
Niestety, tak sie dzieje, ze nie przewidzi sie jaki bedzie maz w przyszlosci, czy zona.Kobiety sa teraz madrzejsze i nie mecza sie w zwiazkach patologicznych, wola sie rozstac i zostac same.. z dzieckiem/dziecmi.
Kiedys rozwod to byl wstyd, teraz odwazne kobiety sie rozwodza z dupkami, niestety inaczej nie idzie ich nazwac.
Oczywiscie - zdarza sie, ze mezczyzni tez trafiaja na nieodpowiednie kobiety, ale to chyba rzadziej.
Jeszcze jedno, rozwodnik, coz on mowi do nowo poznanej? zdradzala mnie, byc moze, sa takie przypadki, ale z reguly facet, ktory jest rozwodnikiem, to z wlasnej winy.
Kobiety (te starsze 30, 40 i wyzej), ktore szukaja porzadnych facetow, to ich raczej nie znajda, bo oni sa w szczesliwych zwiazkach i tyle.
Fajny kontrast:
Słaby facet w zwiazku - dupek
Taka sama babka - nieodpowiednia kobieta (oczywiscie wystepuje rzadziej niz dupek)
Rozwodnik mowi nowej pannie....bla bla i same kłamstwa. To wiemy.
My faceci rozwodzimy sa zawsze z własnej winy. A ze babki inicjuja 70-80% rozwodow to tyłu mamy facetow winnych (plus połowa winnych gdy facet inicjuje). Jak powiesz co nie działało w małżeństwie ze sie rozpadło to cofając sie 3 kroki wstecz znajdziesz przyczynę. Poza skrajnosciami typu przemoc.
Źle sie opiekuje dziecmi - a pozwalała sie zająć?
Zdradza - a sypia z nim?
Poszedł w tango - a uslyszal ze jest dla niej ważny?
Poszedł w pracoholizm - a dobrze mu w domu bylo posiedziec?
Związał sie z laska z pracy - a zona doceniala to co wnosi?
Żeby nie bylo w druga stronę to samo bedzie. Zawsze znajdzie sie wina po obu stronach.
Wypraszam sobie ją nie jestem winna zdrady mojego ex,także nie pisz "ze zawsze dwie strony są winne",bo te głupia teorie trzeba w końcu obalić. Winny jest tylko zdrajca i tyle,można sobie tłumaczyć "ze żona nie ugotowała obiadu,więc poszedł na obiad do kochanki albo, że żona nie lubi miec blond włosów,więc sobie znalazł blondynkę i inne farmazony tłumaczące zdrajce,ale akurat NIC zdrady nie usprawiedliwia. Później jest tak,że kobiety siedzą jak na szpilkach i analizuja każde słowo wypowiedziane tylko co by pana i władcę nie urazić, bo trzaśnie drzwiami i urazony pojedzie do kochanki. I to samo tyczy się kobiet,które zdradzaja
Bert44 napisał/a:Gosiawie napisał/a:ale glupie gadanie, tak, bo tylko przystoje bawidamki robia dzieci.
Niestety, tak sie dzieje, ze nie przewidzi sie jaki bedzie maz w przyszlosci, czy zona.Kobiety sa teraz madrzejsze i nie mecza sie w zwiazkach patologicznych, wola sie rozstac i zostac same.. z dzieckiem/dziecmi.
Kiedys rozwod to byl wstyd, teraz odwazne kobiety sie rozwodza z dupkami, niestety inaczej nie idzie ich nazwac.
Oczywiscie - zdarza sie, ze mezczyzni tez trafiaja na nieodpowiednie kobiety, ale to chyba rzadziej.
Jeszcze jedno, rozwodnik, coz on mowi do nowo poznanej? zdradzala mnie, byc moze, sa takie przypadki, ale z reguly facet, ktory jest rozwodnikiem, to z wlasnej winy.
Kobiety (te starsze 30, 40 i wyzej), ktore szukaja porzadnych facetow, to ich raczej nie znajda, bo oni sa w szczesliwych zwiazkach i tyle.
Fajny kontrast:
Słaby facet w zwiazku - dupek
Taka sama babka - nieodpowiednia kobieta (oczywiscie wystepuje rzadziej niz dupek)
Rozwodnik mowi nowej pannie....bla bla i same kłamstwa. To wiemy.
My faceci rozwodzimy sa zawsze z własnej winy. A ze babki inicjuja 70-80% rozwodow to tyłu mamy facetow winnych (plus połowa winnych gdy facet inicjuje). Jak powiesz co nie działało w małżeństwie ze sie rozpadło to cofając sie 3 kroki wstecz znajdziesz przyczynę. Poza skrajnosciami typu przemoc.
Źle sie opiekuje dziecmi - a pozwalała sie zająć?
Zdradza - a sypia z nim?
Poszedł w tango - a uslyszal ze jest dla niej ważny?
Poszedł w pracoholizm - a dobrze mu w domu bylo posiedziec?
Związał sie z laska z pracy - a zona doceniala to co wnosi?
Żeby nie bylo w druga stronę to samo bedzie. Zawsze znajdzie sie wina po obu stronach.
Wypraszam sobie ją nie jestem winna zdrady mojego ex,także nie pisz "ze zawsze dwie strony są winne",bo te głupia teorie trzeba w końcu obalić. Winny jest tylko zdrajca i tyle,można sobie tłumaczyć "ze żona nie ugotowała obiadu,więc poszedł na obiad do kochanki albo, że żona nie lubi miec blond włosów,więc sobie znalazł blondynkę i inne farmazony tłumaczące zdrajce,ale akurat NIC zdrady nie usprawiedliwia. Później jest tak,że kobiety siedzą jak na szpilkach i analizuja każde słowo wypowiedziane tylko co by pana i władcę nie urazić, bo trzaśnie drzwiami i urazony pojedzie do kochanki. I to samo tyczy się kobiet,które zdradzaja
O wypraszam to sobie. Zawsze kobieta jest winna ![]()
Tylko nie chce winy dostrzec
Nie trzeba daleko szukać, choćby nasz premier. Żona go zdradziła, ładnie przeprosił, poprosił i żonka wórciła, a zdrada została wybaczona. ![]()
Nie trzeba daleko szukać, choćby nasz premier. Żona go zdradziła, ładnie przeprosił, poprosił i żonka wórciła, a zdrada została wybaczona.
Serce jak autobus
Julia life in UK napisał/a:Bert44 napisał/a:Fajny kontrast:
Słaby facet w zwiazku - dupek
Taka sama babka - nieodpowiednia kobieta (oczywiscie wystepuje rzadziej niz dupek)
Rozwodnik mowi nowej pannie....bla bla i same kłamstwa. To wiemy.
My faceci rozwodzimy sa zawsze z własnej winy. A ze babki inicjuja 70-80% rozwodow to tyłu mamy facetow winnych (plus połowa winnych gdy facet inicjuje). Jak powiesz co nie działało w małżeństwie ze sie rozpadło to cofając sie 3 kroki wstecz znajdziesz przyczynę. Poza skrajnosciami typu przemoc.
Źle sie opiekuje dziecmi - a pozwalała sie zająć?
Zdradza - a sypia z nim?
Poszedł w tango - a uslyszal ze jest dla niej ważny?
Poszedł w pracoholizm - a dobrze mu w domu bylo posiedziec?
Związał sie z laska z pracy - a zona doceniala to co wnosi?
Żeby nie bylo w druga stronę to samo bedzie. Zawsze znajdzie sie wina po obu stronach.
Wypraszam sobie ją nie jestem winna zdrady mojego ex,także nie pisz "ze zawsze dwie strony są winne",bo te głupia teorie trzeba w końcu obalić. Winny jest tylko zdrajca i tyle,można sobie tłumaczyć "ze żona nie ugotowała obiadu,więc poszedł na obiad do kochanki albo, że żona nie lubi miec blond włosów,więc sobie znalazł blondynkę i inne farmazony tłumaczące zdrajce,ale akurat NIC zdrady nie usprawiedliwia. Później jest tak,że kobiety siedzą jak na szpilkach i analizuja każde słowo wypowiedziane tylko co by pana i władcę nie urazić, bo trzaśnie drzwiami i urazony pojedzie do kochanki. I to samo tyczy się kobiet,które zdradzaja
O wypraszam to sobie. Zawsze kobieta jest winna
Tylko nie chce winy dostrzec
Nieprawda to jest i ja sobie wypraszam. Ja nie jestem winna nawet w 1/10% zdrady mojego.ex . On sobie polazl do lafiryndow,bo nie umial okresu pologu przeczekac,a w nocy do dziecka tez mu sie nie chcialo wstawac. To,ze on nie potrafil powtrzymac swoich zwierzecych zapedow to nie moja wina i efekt tego jest taki,ze od praktycznie prawie poczatku corka wychowuje sie w rozbitej rodzinie i to wszystko na 100% jest jego wina, takze wypraszam sobie,bo 100% winy zawsze ponosi zdrajca lub zdrajczyni. Nie istnieje coś takiego jak.polowa winy, wina jest zawsze tylko po stronie tego/tej co zdradza choćby nie wiem jakie mieli wymowki. Ja nie znosze zdrajcow
Bert44 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Wypraszam sobie ją nie jestem winna zdrady mojego ex,także nie pisz "ze zawsze dwie strony są winne",bo te głupia teorie trzeba w końcu obalić. Winny jest tylko zdrajca i tyle,można sobie tłumaczyć "ze żona nie ugotowała obiadu,więc poszedł na obiad do kochanki albo, że żona nie lubi miec blond włosów,więc sobie znalazł blondynkę i inne farmazony tłumaczące zdrajce,ale akurat NIC zdrady nie usprawiedliwia. Później jest tak,że kobiety siedzą jak na szpilkach i analizuja każde słowo wypowiedziane tylko co by pana i władcę nie urazić, bo trzaśnie drzwiami i urazony pojedzie do kochanki. I to samo tyczy się kobiet,które zdradzaja
O wypraszam to sobie. Zawsze kobieta jest winna
Tylko nie chce winy dostrzec
Nieprawda to jest i ja sobie wypraszam. Ja nie jestem winna nawet w 1/10% zdrady mojego.ex . On sobie polazl do lafiryndow,bo nie umial okresu pologu przeczekac,a w nocy do dziecka tez mu sie nie chcialo wstawac. To,ze on nie potrafil powtrzymac swoich zwierzecych zapedow to nie moja wina i efekt tego jest taki,ze od praktycznie prawie poczatku corka wychowuje sie w rozbitej rodzinie i to wszystko na 100% jest jego wina, takze wypraszam sobie,bo 100% winy zawsze ponosi zdrajca lub zdrajczyni. Nie istnieje coś takiego jak.polowa winy, wina jest zawsze tylko po stronie tego/tej co zdradza choćby nie wiem jakie mieli wymowki. Ja nie znosze zdrajcow
Ja tez nie znoszę zdrajców
Julia life in UK napisał/a:Bert44 napisał/a:O wypraszam to sobie. Zawsze kobieta jest winna
Tylko nie chce winy dostrzec
Nieprawda to jest i ja sobie wypraszam. Ja nie jestem winna nawet w 1/10% zdrady mojego.ex . On sobie polazl do lafiryndow,bo nie umial okresu pologu przeczekac,a w nocy do dziecka tez mu sie nie chcialo wstawac. To,ze on nie potrafil powtrzymac swoich zwierzecych zapedow to nie moja wina i efekt tego jest taki,ze od praktycznie prawie poczatku corka wychowuje sie w rozbitej rodzinie i to wszystko na 100% jest jego wina, takze wypraszam sobie,bo 100% winy zawsze ponosi zdrajca lub zdrajczyni. Nie istnieje coś takiego jak.polowa winy, wina jest zawsze tylko po stronie tego/tej co zdradza choćby nie wiem jakie mieli wymowki. Ja nie znosze zdrajcow
Ja tez nie znoszę zdrajców
Dokladnie zdrajcy powinni iść do więzienia na 10 .lat pozbawienia wolności minimum. A Ci co maja dziecko to na 18 lat. Kobieta odzyskuje wolności wraz z pelnoletnoscia dziecka,to i oni by mogli wtedy wolnośc odzyskac. Tak samo na odwrot. Nie ma litosci dla zdrajcow mendow zasrancow
oczywiscie wina jest obopolna, bo jak maz uderzy zone, to na pewno zasluzyla.
Jak zdradzi, bo zona/partnerka urodzila - to tez wina obydwu. Ja mialam tak samo jak Julka, bylam w porodowce, a exmaz na basenie z panienka, ktora miala na imie Milena, a ja urodzilam wlasnie Milene, okropny zbieg okolicznosci, dowiedzialam sie o tym po latach.
I tak, bylam z tym dupiem 14 lat, podejrzewajac go o zdrady, nie przylapalam go na goracym uczynku, ale w koncu sie odwazylam i poszlam do adwokata, niestety kobiety pomimo wszystko maja nadzieje... masakra, ze taka bylam glupia. No ale to moja wina no nie? Mialam trojke dzieci rok po roku, nieprzespane noce, raz mu powiedzialam, zeby uspokoil dziecko, bo juz nie mialam sily wstawac, to "pohustal" minutke i prawie wrzucil do lozeczka.
Ciagle nie rozumiem, te takim h.jom wolno wszystko, a normalnym kobietom nie wolno miec zlego dnia czy humoru, czy po prostu byc zmeczonym.
Sa wspaniali mezczyzni, oczywiscie, ze sa, ale oni sa zajeci, nie sa rozwodnikami. punkt
oczywiscie wina jest obopolna, bo jak maz uderzy zone, to na pewno zasluzyla.
Jak zdradzi, bo zona/partnerka urodzila - to tez wina obydwu. Ja mialam tak samo jak Julka, bylam w porodowce, a exmaz na basenie z panienka, ktora miala na imie Milena, a ja urodzilam wlasnie Milene, okropny zbieg okolicznosci, dowiedzialam sie o tym po latach.
I tak, bylam z tym dupiem 14 lat, podejrzewajac go o zdrady, nie przylapalam go na goracym uczynku, ale w koncu sie odwazylam i poszlam do adwokata, niestety kobiety pomimo wszystko maja nadzieje... masakra, ze taka bylam glupia. No ale to moja wina no nie? Mialam trojke dzieci rok po roku, nieprzespane noce, raz mu powiedzialam, zeby uspokoil dziecko, bo juz nie mialam sily wstawac, to "pohustal" minutke i prawie wrzucil do lozeczka.
Ciagle nie rozumiem, te takim h.jom wolno wszystko, a normalnym kobietom nie wolno miec zlego dnia czy humoru, czy po prostu byc zmeczonym.Sa wspaniali mezczyzni, oczywiscie, ze sa, ale oni sa zajeci, nie sa rozwodnikami. punkt
Z ta obupolna wina należy zakonczyc te bzdure raz na zawsze. Jezeli ktos idzie zdradzi to tylko zdrajca jest winien,nie ma glupiego zwalania winy na osobę poszkodowana,ze np sobie poszedl do innej,bo np tamta była blondynka,a zona sie nie chciała przefarbowac czy inne farmazony. Tak samo jak z ta przemoca wine ponosi tylko ten/ta co uderzy ,a nie moze jeszcze drugiej strony wina,bo np głos za bardzo podniosla przy rozmowie.... O Jezu to tez mialas przygody wspolczuje, dlatego ja poważnie rozwazam zycie singielki,bo po co sie meczyc z facetem. Oczywiscie tak za kilka lat jak bede zdrowa I corka bedzie pelnoletnia i znow bede mogla korzystac z wolności. Na randki od czasu do czasu moge chodzić,ale nie bede sie angazowac emocjonalnie z zadnym facetem, bo po co mi facet jak to sie robi z roku na rok coraz gorsze dla kobiet. Nic tylko stres i nerwy
Gosiawie napisał/a:ale glupie gadanie, tak, bo tylko przystoje bawidamki robia dzieci.
Niestety, tak sie dzieje, ze nie przewidzi sie jaki bedzie maz w przyszlosci, czy zona.Kobiety sa teraz madrzejsze i nie mecza sie w zwiazkach patologicznych, wola sie rozstac i zostac same.. z dzieckiem/dziecmi.
Kiedys rozwod to byl wstyd, teraz odwazne kobiety sie rozwodza z dupkami, niestety inaczej nie idzie ich nazwac.
Oczywiscie - zdarza sie, ze mezczyzni tez trafiaja na nieodpowiednie kobiety, ale to chyba rzadziej.
Jeszcze jedno, rozwodnik, coz on mowi do nowo poznanej? zdradzala mnie, byc moze, sa takie przypadki, ale z reguly facet, ktory jest rozwodnikiem, to z wlasnej winy.
Kobiety (te starsze 30, 40 i wyzej), ktore szukaja porzadnych facetow, to ich raczej nie znajda, bo oni sa w szczesliwych zwiazkach i tyle.
Fajny kontrast:
Słaby facet w zwiazku - dupek
Taka sama babka - nieodpowiednia kobieta (oczywiscie wystepuje rzadziej niz dupek)
Rozwodnik mowi nowej pannie....bla bla i same kłamstwa. To wiemy.
My faceci rozwodzimy sa zawsze z własnej winy. A ze babki inicjuja 70-80% rozwodow to tyłu mamy facetow winnych (plus połowa winnych gdy facet inicjuje). Jak powiesz co nie działało w małżeństwie ze sie rozpadło to cofając sie 3 kroki wstecz znajdziesz przyczynę. Poza skrajnosciami typu przemoc.
Źle sie opiekuje dziecmi - a pozwalała sie zająć?
Zdradza - a sypia z nim?
Poszedł w tango - a uslyszal ze jest dla niej ważny?
Poszedł w pracoholizm - a dobrze mu w domu bylo posiedziec?
Związał sie z laska z pracy - a zona doceniala to co wnosi?
Żeby nie bylo w druga stronę to samo bedzie. Zawsze znajdzie sie wina po obu stronach.
Otóż to.
A teraz wiele kobiet płacze na internetach czemu nikogo nie mogą sobie znaleźć.
Bert44 napisał/a:Gosiawie napisał/a:ale glupie gadanie, tak, bo tylko przystoje bawidamki robia dzieci.
Niestety, tak sie dzieje, ze nie przewidzi sie jaki bedzie maz w przyszlosci, czy zona.Kobiety sa teraz madrzejsze i nie mecza sie w zwiazkach patologicznych, wola sie rozstac i zostac same.. z dzieckiem/dziecmi.
Kiedys rozwod to byl wstyd, teraz odwazne kobiety sie rozwodza z dupkami, niestety inaczej nie idzie ich nazwac.
Oczywiscie - zdarza sie, ze mezczyzni tez trafiaja na nieodpowiednie kobiety, ale to chyba rzadziej.
Jeszcze jedno, rozwodnik, coz on mowi do nowo poznanej? zdradzala mnie, byc moze, sa takie przypadki, ale z reguly facet, ktory jest rozwodnikiem, to z wlasnej winy.
Kobiety (te starsze 30, 40 i wyzej), ktore szukaja porzadnych facetow, to ich raczej nie znajda, bo oni sa w szczesliwych zwiazkach i tyle.
Fajny kontrast:
Słaby facet w zwiazku - dupek
Taka sama babka - nieodpowiednia kobieta (oczywiscie wystepuje rzadziej niz dupek)
Rozwodnik mowi nowej pannie....bla bla i same kłamstwa. To wiemy.
My faceci rozwodzimy sa zawsze z własnej winy. A ze babki inicjuja 70-80% rozwodow to tyłu mamy facetow winnych (plus połowa winnych gdy facet inicjuje). Jak powiesz co nie działało w małżeństwie ze sie rozpadło to cofając sie 3 kroki wstecz znajdziesz przyczynę. Poza skrajnosciami typu przemoc.
Źle sie opiekuje dziecmi - a pozwalała sie zająć?
Zdradza - a sypia z nim?
Poszedł w tango - a uslyszal ze jest dla niej ważny?
Poszedł w pracoholizm - a dobrze mu w domu bylo posiedziec?
Związał sie z laska z pracy - a zona doceniala to co wnosi?
Żeby nie bylo w druga stronę to samo bedzie. Zawsze znajdzie sie wina po obu stronach.
Otóż to.
A teraz wiele kobiet płacze na internetach czemu nikogo nie mogą sobie znaleźć.
Wiele kobiet NIE CHCE juz sobie znaleźć faceta, a nie, że nie może i nikt za wami nie bedzie wyl ![]()
Bert44 napisał/a:Gosiawie napisał/a:ale glupie gadanie, tak, bo tylko przystoje bawidamki robia dzieci.
Niestety, tak sie dzieje, ze nie przewidzi sie jaki bedzie maz w przyszlosci, czy zona.Kobiety sa teraz madrzejsze i nie mecza sie w zwiazkach patologicznych, wola sie rozstac i zostac same.. z dzieckiem/dziecmi.
Kiedys rozwod to byl wstyd, teraz odwazne kobiety sie rozwodza z dupkami, niestety inaczej nie idzie ich nazwac.
Oczywiscie - zdarza sie, ze mezczyzni tez trafiaja na nieodpowiednie kobiety, ale to chyba rzadziej.
Jeszcze jedno, rozwodnik, coz on mowi do nowo poznanej? zdradzala mnie, byc moze, sa takie przypadki, ale z reguly facet, ktory jest rozwodnikiem, to z wlasnej winy.
Kobiety (te starsze 30, 40 i wyzej), ktore szukaja porzadnych facetow, to ich raczej nie znajda, bo oni sa w szczesliwych zwiazkach i tyle.
Fajny kontrast:
Słaby facet w zwiazku - dupek
Taka sama babka - nieodpowiednia kobieta (oczywiscie wystepuje rzadziej niz dupek)
Rozwodnik mowi nowej pannie....bla bla i same kłamstwa. To wiemy.
My faceci rozwodzimy sa zawsze z własnej winy. A ze babki inicjuja 70-80% rozwodow to tyłu mamy facetow winnych (plus połowa winnych gdy facet inicjuje). Jak powiesz co nie działało w małżeństwie ze sie rozpadło to cofając sie 3 kroki wstecz znajdziesz przyczynę. Poza skrajnosciami typu przemoc.
Źle sie opiekuje dziecmi - a pozwalała sie zająć?
Zdradza - a sypia z nim?
Poszedł w tango - a uslyszal ze jest dla niej ważny?
Poszedł w pracoholizm - a dobrze mu w domu bylo posiedziec?
Związał sie z laska z pracy - a zona doceniala to co wnosi?
Żeby nie bylo w druga stronę to samo bedzie. Zawsze znajdzie sie wina po obu stronach.
Otóż to.
A teraz wiele kobiet płacze na internetach czemu nikogo nie mogą sobie znaleźć.
Też mi się to rzuciło w oczy. I tylko teraz kwestia czy to faktycznie jest prawdziwy trend czy algorytmy google/yt manipulują podsyłając takie treści i wpychają w jakąś 'bańkę'.
Jack Sparrow napisał/a:Bert44 napisał/a:Fajny kontrast:
Słaby facet w zwiazku - dupek
Taka sama babka - nieodpowiednia kobieta (oczywiscie wystepuje rzadziej niz dupek)
Rozwodnik mowi nowej pannie....bla bla i same kłamstwa. To wiemy.
My faceci rozwodzimy sa zawsze z własnej winy. A ze babki inicjuja 70-80% rozwodow to tyłu mamy facetow winnych (plus połowa winnych gdy facet inicjuje). Jak powiesz co nie działało w małżeństwie ze sie rozpadło to cofając sie 3 kroki wstecz znajdziesz przyczynę. Poza skrajnosciami typu przemoc.
Źle sie opiekuje dziecmi - a pozwalała sie zająć?
Zdradza - a sypia z nim?
Poszedł w tango - a uslyszal ze jest dla niej ważny?
Poszedł w pracoholizm - a dobrze mu w domu bylo posiedziec?
Związał sie z laska z pracy - a zona doceniala to co wnosi?
Żeby nie bylo w druga stronę to samo bedzie. Zawsze znajdzie sie wina po obu stronach.
Otóż to.
A teraz wiele kobiet płacze na internetach czemu nikogo nie mogą sobie znaleźć.
Też mi się to rzuciło w oczy. I tylko teraz kwestia czy to faktycznie jest prawdziwy trend czy algorytmy google/yt manipulują podsyłając takie treści i wpychają w jakąś 'bańkę'.
To nie jest żaden trend, tylko każda teraz żyje jak chce
Też mi się to rzuciło w oczy. I tylko teraz kwestia czy to faktycznie jest prawdziwy trend czy algorytmy google/yt manipulują podsyłając takie treści i wpychają w jakąś 'bańkę'.
Faktyczny trend - przynajmniej w USA.
Źródła nie podaję, bo jest w treści cytatu:
Based on Census Bureau historical data and Morgan Stanley forecasts, 45% of prime working age women (ages 25-44) will be single by 2030—the largest share in history—up from 41% in 2018.
I to nie jest tak, że są szczęśliwe, bo budują kariery itp. Doskwiera im to bardziej niż facetom (za - uwaga - cosmopolitanem)
Today, lonely women like me abound, and the data backs this up. About 1 in 6 Americans say they feel lonely or isolated from those around them all or most of the time, according to the Pew Research Center. The Campaign to End Loneliness goes one step further, finding that people under 30 are the loneliest age group and that women are significantly more likely to be chronically lonely than men.
assassin napisał/a:Też mi się to rzuciło w oczy. I tylko teraz kwestia czy to faktycznie jest prawdziwy trend czy algorytmy google/yt manipulują podsyłając takie treści i wpychają w jakąś 'bańkę'.
Faktyczny trend - przynajmniej w USA.
Źródła nie podaję, bo jest w treści cytatu:
Based on Census Bureau historical data and Morgan Stanley forecasts, 45% of prime working age women (ages 25-44) will be single by 2030—the largest share in history—up from 41% in 2018.
I to nie jest tak, że są szczęśliwe, bo budują kariery itp. Doskwiera im to bardziej niż facetom (za - uwaga - cosmopolitanem)
Today, lonely women like me abound, and the data backs this up. About 1 in 6 Americans say they feel lonely or isolated from those around them all or most of the time, according to the Pew Research Center. The Campaign to End Loneliness goes one step further, finding that people under 30 are the loneliest age group and that women are significantly more likely to be chronically lonely than men.
Znaczy u nas będzie pewnie to samo, z tym że później o kilka lat, tak jak wszelkie inne trendy jak dotąd.
assassin napisał/a:Też mi się to rzuciło w oczy. I tylko teraz kwestia czy to faktycznie jest prawdziwy trend czy algorytmy google/yt manipulują podsyłając takie treści i wpychają w jakąś 'bańkę'.
Faktyczny trend - przynajmniej w USA.
Źródła nie podaję, bo jest w treści cytatu:
Based on Census Bureau historical data and Morgan Stanley forecasts, 45% of prime working age women (ages 25-44) will be single by 2030—the largest share in history—up from 41% in 2018.
I to nie jest tak, że są szczęśliwe, bo budują kariery itp. Doskwiera im to bardziej niż facetom (za - uwaga - cosmopolitanem)
Today, lonely women like me abound, and the data backs this up. About 1 in 6 Americans say they feel lonely or isolated from those around them all or most of the time, according to the Pew Research Center. The Campaign to End Loneliness goes one step further, finding that people under 30 are the loneliest age group and that women are significantly more likely to be chronically lonely than men.
Wszystko zależy od tego, kto zbiera te dane i po co są mu potrzebne. Z tego co podałeś nie można wywnioskować, czy chodzi o kobiety które bardzo pragną być w związku ale im się nie udaje, czy wybrały samotność z wyboru, albo takie które są po rozwodach i po prostu chwilowo chcą o związkach zapomnieć. Jeśli wszystkie wrzucono do jednego worka, to nie ma sensu nad tymi danymi dyskutować.
Do tego jestem kobietą i znam wiele kobiet w różnym wieku. Z tych które znam, z którymi pracuję to może jedna jest sama i nie może sobie nikogo znaleźć choć się stara, ale jest po rozwodzie i po prostu "nie ma szczęścia do facetów", jak to sama określa. Reszta albo w związkach, lepiej lub gorzej rokujących ale jednak, albo po prostu nie chcą nikogo na stale. Czasy gdy o pozycji kobiety w społeczeństwie swiadczylo to, czy ma faceta czy jest sama dawno odeszły w zapomnienie. Dziś wiele kobiet ma pracę, grono przyjaciół i święty spokój po przyujściu do domu i nie chcą tego zmieniać. Czy to dobrze czy źle, to nie ten wątek do dyskusji, ale sugerowanie że prawie połowa kobiet w cywilizowanym świecie jest lub będzie za chwilę samotna, bo nikt ich nie chce, to wielkie nadużycie. Raczej chodzi o to, że nastąpił wzrost dostępu do edukacji, nieustająca walka o równość płci oraz większe możliwości zawodowe i to sprawiło, że że kobiety stały się niezależne i samowystarczalne.
Niedawno czytałam o jednym badaniu, w którym 60% kobiet singielek deklarowało, że są bardziej szczęsliwe żyjąc w pojedynkę, niż będąc w związku.
No dobra, cywilizowany świat i tak dalej bla bla. Wyobraźmy sobie sytuację, że męska społeczność powie powiedzmy 'pi...lę, nie robię przez np. 2 miesiące' i analogicznie żeńska 'tak samo'. Kto dałby radę a kto nie...? ![]()
PS. Rzuciłem okiem na te Jacka Szpary wzmianki, finansjera robiła te analizy dla siebie i wyszło, że opłaca im się taki stan rzeczy bo kobiety są lepszym klientem na dobra i usługi od mężczyzn. Ba farmacja też wg tych analiz będzie kwitnąć (antydepresanty itd.).
No dobra, cywilizowany świat i tak dalej bla bla. Wyobraźmy sobie sytuację, że męska społeczność powie powiedzmy 'pi...lę, nie robię przez np. 2 miesiące' i analogicznie żeńska 'tak samo'. Kto dałby radę a kto nie...?
PS. Rzuciłem okiem na te Jacka Szpary wzmianki, finansjera robiła te analizy dla siebie i wyszło, że opłaca im się taki stan rzeczy bo kobiety są lepszym klientem na dobra i usługi od mężczyzn. Ba farmacja też wg tych analiz będzie kwitnąć (antydepresanty itd.).
Dokładnie o to chodzilo i po to bylo to ich badanie, reszta to tylko peany na cześć kobiet które są singielkami, pracują i podwyższają ogólny poziom życia. Są lepiej wyksztalcone, solidniejsze i bardzo dobrze się sprawdzają na kierowniczych stanowiskach. Zwiększa się też ich udział w kupnie dóbr luksusowych, np. dobrych samochodów, o antydepresantach tam nie ma ani słowa, nie dopowiadajcie sobie co wam pasuje, żeby tylko wyszlo na wasze ![]()
Wszystko zależy od tego, kto zbiera te dane i po co są mu potrzebne. Z tego co podałeś nie można wywnioskować, czy chodzi o kobiety które bardzo pragną być w związku ale im się nie udaje, czy wybrały samotność z wyboru, albo takie które są po rozwodach i po prostu chwilowo chcą o związkach zapomnieć. Jeśli wszystkie wrzucono do jednego worka, to nie ma sensu nad tymi danymi dyskutować.
Dziś wiele kobiet ma pracę, grono przyjaciół i święty spokój po przyujściu do domu i nie chcą tego zmieniać.
Chodzi o samotność i depresję z tego tytułu. Tu nie ma znaczenia czy jesteś pomiędzy związkami, czy wybrałaś karierę czy jesteś bezrobotna. Chodzi o to jak sobie radzisz na płaszczyźnie emocjonalnej z tytułu bycia singielką i jakiego odsetka kobiet to dotyczy. No to dane są takie, że coraz więcej kobiet jest samotnych i coraz więcej kobiet słabo to znosi. Jak widać - słabiej nawet od mężczyzn. Nie bez przyczyny znalazłem 'babskie' źródło.
sugerowanie że prawie połowa kobiet w cywilizowanym świecie jest lub będzie za chwilę samotna, bo nikt ich nie chce, to wielkie nadużycie
Chodzi o USA, a nie cały cywilizowany świat.
To ich własna teza. Bo oni widzą w tym zagrożenie demograficzne i społeczne. Dla USA to ogromny problem socjologiczny ze względu na unikalną strukturę kraju i sypiącą się tożsamość narodową z powodu nadmiernej migracji, która się nie 'amerykanizuje'.
Niedawno czytałam o jednym badaniu, w którym 60% kobiet singielek deklarowało, że są bardziej szczęsliwe żyjąc w pojedynkę, niż będąc w związku.
Co dla wielu europejskich krajów może być prawdziwe. Szczególnie w kręgach imigranckich i proimigranckich.
assassin napisał/a:No dobra, cywilizowany świat i tak dalej bla bla. Wyobraźmy sobie sytuację, że męska społeczność powie powiedzmy 'pi...lę, nie robię przez np. 2 miesiące' i analogicznie żeńska 'tak samo'. Kto dałby radę a kto nie...?
PS. Rzuciłem okiem na te Jacka Szpary wzmianki, finansjera robiła te analizy dla siebie i wyszło, że opłaca im się taki stan rzeczy bo kobiety są lepszym klientem na dobra i usługi od mężczyzn. Ba farmacja też wg tych analiz będzie kwitnąć (antydepresanty itd.).
Dokładnie o to chodzilo i po to bylo to ich badanie, reszta to tylko peany na cześć kobiet które są singielkami, pracują i podwyższają ogólny poziom życia.
Zatem dopóki się to korporacjom opłaca, dopóty będzie to forsowane przez media, bo nie oszukujmy się, media kształtują rzeczywistość. Krótkowzroczne, ale po nich choćby potop, skoro okres rozliczeniowy/notowania giełdowe są na plusie.
No dobra, cywilizowany świat i tak dalej bla bla. Wyobraźmy sobie sytuację, że męska społeczność powie powiedzmy 'pi...lę, nie robię przez np. 2 miesiące' i analogicznie żeńska 'tak samo'. Kto dałby radę a kto nie...?
Biorąc pod uwagę, że cała infrastruktura krytyczna jest utrzymywana przez facetów (elektrownie, spedycja/logistyka, śmieci, wod-kan, finanse itp) , to świat zwyczajnie by runął w ciągu kilku h, jakby faceci stwierdzili, że pierdolą i nie robią.
PS. Rzuciłem okiem na te Jacka Szpary wzmianki, finansjera robiła te analizy dla siebie i wyszło, że opłaca im się taki stan rzeczy bo kobiety są lepszym klientem na dobra i usługi od mężczyzn. Ba farmacja też wg tych analiz będzie kwitnąć (antydepresanty itd.).
Kobiety zawsze odpowiadały za ~70% decyzji rynkowych. To się nie zmieniło. Natomiast obiektywnie rodziny z dziećmi kupują więcej. Przyrost naturalny napędza rynek. Starzejące się społeczeństwo generuje koszty.
Co do wytłuszczonego - to, że samotność napędza depresję i sprzedaż antydepresantów to akurat nie dowodzi temu, że jakość życia wzrasta. Ani że jest to zjawisko pozytywne społecznie.
Salomonka napisał/a:assassin napisał/a:No dobra, cywilizowany świat i tak dalej bla bla. Wyobraźmy sobie sytuację, że męska społeczność powie powiedzmy 'pi...lę, nie robię przez np. 2 miesiące' i analogicznie żeńska 'tak samo'. Kto dałby radę a kto nie...?
PS. Rzuciłem okiem na te Jacka Szpary wzmianki, finansjera robiła te analizy dla siebie i wyszło, że opłaca im się taki stan rzeczy bo kobiety są lepszym klientem na dobra i usługi od mężczyzn. Ba farmacja też wg tych analiz będzie kwitnąć (antydepresanty itd.).
Dokładnie o to chodzilo i po to bylo to ich badanie, reszta to tylko peany na cześć kobiet które są singielkami, pracują i podwyższają ogólny poziom życia.
Zatem dopóki się to korporacjom opłaca, dopóty będzie to forsowane przez media, bo nie oszukujmy się, media kształtują rzeczywistość. Krótkowzroczne, ale po nich choćby potop, skoro okres rozliczeniowy/notowania giełdowe są na plusie.
Trudno powiedzieć co przyniesie przyszłość, ale że nastaje NOWE to pewne. Ja sama uważam, że każde przegięcie w którąkolwiek stronę jest niebezpieczne, ale i tak jako kobieta mam szczęście, że nie urodziłam się choćby te 100 lat temu.
assassin napisał/a:Salomonka napisał/a:Dokładnie o to chodzilo i po to bylo to ich badanie, reszta to tylko peany na cześć kobiet które są singielkami, pracują i podwyższają ogólny poziom życia.
Zatem dopóki się to korporacjom opłaca, dopóty będzie to forsowane przez media, bo nie oszukujmy się, media kształtują rzeczywistość. Krótkowzroczne, ale po nich choćby potop, skoro okres rozliczeniowy/notowania giełdowe są na plusie.
Trudno powiedzieć co przyniesie przyszłość, ale że nastaje NOWE to pewne. Ja sama uważam, że każde przegięcie w którąkolwiek stronę jest niebezpieczne, ale i tak jako kobieta mam szczęście, że nie urodziłam się choćby te 100 lat temu.
Ja tez sie ciesze ze nie urodziłam.sie 100 lat temu albo 200 ,300 itd lat temu wtedy kobiety mialy przerabane
Trudno powiedzieć co przyniesie przyszłość, ale że nastaje NOWE to pewne. Ja sama uważam, że każde przegięcie w którąkolwiek stronę jest niebezpieczne, ale i tak jako kobieta mam szczęście, że nie urodziłam się choćby te 100 lat temu.
No - na pewno dzieje się dużo. I tu nawet nie chodzi o jakąś super odległą przyszłość, bo obecnie to nawet ciężko stwierdzić co będzie za kolejne 3-5 lat - zarówno pod kątem rozwoju technologicznego, jak i społecznego.
Niedawno czytałam o jednym badaniu, w którym 60% kobiet singielek deklarowało, że są bardziej szczęsliwe żyjąc w pojedynkę, niż będąc w związku.
No dobra, ale z jaką one perspektywą związku wychodzą gdy ich związki były w jakichś kwestiach niespełnione? Skoro są same, to albo nie znalazły kogoś albo znalazły i było im źle, więc wtedy będą mówić w ankiecie, że było źle.
Można też spytać osoby w związkach i możliwe że większość będzie mówiła, ze lepiej im w związkach a nie samej.
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Dlaczego jest teraz plaga samotnych matek?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024