U mojej znajomej (cudowna kobieta) właśnie wykryto w piersi nowotwór złośliwy. Bez operacji usuwającej guza skierowano ją za dwa tygodnie na chemię. Sytuacja wygląda tak, że dwóch lekarzy zaleciło powtórzenie wyniku biopsji, ale jednocześnie przed postawieniem ostatecznej diagnozy zebrało się konsylium lekarzy i ordynator bez powtarzania badania zadecydował o podaniu chemii. Decyzję swoją umotywował w ten sposób, że gdyby obecnie zdecydowano się na usunięcie guza należałoby dokonać zabiegu mastektomii (usunięcia piersi), natomiast po podaniu sześciu dawek chemii możliwe jest zmniejszenie się guza, w związku z czym możliwa byłaby operacja oszczędzająca.
Znajoma boi się jednak, że przyjmie wyniszczającą chemię (tym bardziej, że jest to już starsza osoba), po czym okaże się, że guz mimo wszystko się nie zmniejszył, operacja okaże się więc i tak konieczna, a po niej ponowna chemia, której ona może nie przetrzymać. Poprzedni wynik biopsji budził pewne wątpliwości, jak i sama diagnoza.
Przed tą pierwszą chemią, której termin wyznaczono za dwa tygodnie, trzeba więc pilnie skonsultować się z jeszcze jednym, innym zespołem lekarzy. Ona jest w tej chwili w okropnej kondycji psychicznej, jest ogromnie zagubiona i przestraszona, bardzo jej współczuję i tak bardzo chciałabym pomóc... Dlatego proszę Was o pomoc. Jeśli macie jakiś namiar na dobrego onkologa, dobrą klinikę czy szpital onkologiczny w województwie śląskim, to będę bardzo wdzięczna. Tu nie ma na co czekać, dlatego każda informacja jest bezcenna.