Moja znajoma ma córeczkę z powikłaniami poszczepiennenymi. Otarło się to o autyzm - teraz już wszystko ok, mała rozwija się prawidłowo. Niemniej nie toleruje glutenu, białka mleka, soi i wielu innych. Poza tym szczepionka spowodowała, że dziecko ma wyjałowione jelita, nie trawi wielu pokarmów. W ogóle cud, że żyje. Problem w tym, że znajoma każdą wysypkę u małej, potówki, odparzenie traktuje jako zaburzenie metaboliczne związane z powikłaniami po szczepionce. Ostatnio zauważyła, że dziecko ma na buzi pod skórą rozszerzone naczynka krwionośne. Mi się wydaje, że to od upałów, ale znajoma stwierdziła, że to oczywiście ma związek z tym, co mała ostatnio jadła. Nie wiem, czy koleżanka jest przeczulona, przesadza, czy takie objawy jak te naczynka albo wysypka mają związek z powikłaniami lub dietą?
Dodam jeszcze, że dziecko podobno jest uczulone na mydła i proszki, więc jest myte tylko źródlaną wodą, a ubranka prane w szarym mydle lub ultradeliktanym proszku. Martwię się zarówno o małą, jak i o koleżankę, obie są mi bliskie.