netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Przewlekle chory facet

51 odpowiedzi8 066 wyświetleńzałożony przez Małgorzatka, 08.07.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Przewlekle chory facet

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

1

Temat: Przewlekle chory facet

Zaczęłam się spotykać z pewnym chłopakiem, mamy za sobą 5 spotkań które trwały średnio po 6 godzin. Już na drugim spotkaniu powiedział mi, że ma jaskrę.. wiadomo jak to się kończy. Jest świetny, dobrze nam się rozmawia, i mamy wspólną pasję - wędrówki górskie. Byliśmy już na małej wyprawie, przeszliśmy jakieś 20 km w w ciągu 6 godzin, padał deszcze, bardzo zmokliśmy. Zgubiliśmy się, na własne życzenie, bo zeszliśmy ze szlaku, droga wzdłuż rzeki wydawała nam się ciekawsza,było super:) Jest bardzo opiekuńczy. Chodziliśmy po skałkach, zawsze podawał mi rękę. Przechodziliśmy przez rzekę, most był delikatnie mówiąc już trochę spróchniały, widział że się boję, objął mnie. We wcześniejszych związkach, nie spotkałam się z taką opiekuńczością ze strony faceta.

Ja również mam za sobą małe problemy zdrowotne. Guz mózgu - dwie operacje w zeszłym roku. Nic nie widać po mnie, bardzo się zdziwił gdy mu powiedziałam. Może dlatego, że ze mną w pewnym momencie było krucho, chciałabym być z nim. Mnie zostawił, chłopak po pierwszej operacji, pamiętam jak się czułam. Miałam obawy, czy kiedykolwiek będę z kimś. Chciałabym sprawić, aby on też był szczęśliwy, mimo choroby, tego co go spotyka.
Dodam jeszcze, że mimo tych wielu godzin, które ze sobą spędziliśmy, jeszcze mnie nie pocałował. Były przytulenia, trzymanie za ręce, ale bez pocałunków, co także bardzo mi się podoba.:)

Zastanawiam, czy nie robię błędu. Chciałabym być z nim, ale wydaje mi się, że kierują mną chęci zaopiekowania się, nie chciałabym aby był sam w takiej sytuacji. Chyba nie o to chodzi, związek polega na czymś innym. Napewno nie jest mi obojętny. Zwróciłam uwagę na niego zanim się dowiedziałam o tym, że ma jaskrę więc coś w nim jest takiego co mnie przyciąga. Dobrze się czuję przy nim, tylko obawiam się czy uda nam się stworzyć stabilny związek na takiej podstawie. Nie chciałabym później rozstania, jeżeli by się okazało że ja nie czuję nic do niego, że kierowała mną chęć zatroszczenia się o niego, bo wiem jak się czuje, byłam w podobnej sytuacji.

2

Odp: Przewlekle chory facet

Ja myślę, że powinnaś dać mu szansę. Nic na siłę, spokojnie poczekajcie jak rozwinie się ten związek i otwórz się na niego smile

Skoro zainteresowałaś się nim już od samego początku i nie jest Ci obojętny, to bądź dobrej myśli. Nie zawsze miłość wybucha wielkim płomieniem już po kilku tygodniach bycia razem wink Ja się bałam, że jestem z ukochanym tylko dlatego, że ktoś w ogóle zwrócił na mnie uwagę i po jakimś czasie, gdy zasycę się jego zainteresowaniem i czułością to wszystko mienie. Ale stopniowo uczucie rozwinęło się i zorientowałam się, ze to nie będzie przelotna znajomość i nie jestem z nim, bo nikt inny nie chce ze mną być.

Tak więc, cieszcie się sobą, stopniowo poznawajcie i co ma być, to będzie wink

3

Odp: Przewlekle chory facet
a_normalna napisał/a:

a się bałam, że jestem z ukochanym tylko dlatego, że ktoś w ogóle zwrócił na mnie uwagę i po jakimś czasie, gdy zasycę się jego zainteresowaniem i czułością to wszystko mienie.

Także się nad tym zastanawiałam. Gdy zerwał ze mną ten poprzedni, myślałam że już nie mam szans na udany związek.
Szczerze mówiąc, to ja pierwsza do niego zagadałam. Poznaliśmy się na imprezie. Ja byłam z koleżankami, a on przyszedł z chłopakiem jednej z koleżanek. Studiujemy na tej samej uczelni.

4

Odp: Przewlekle chory facet

Byłam  trzy lata z chłopakiem chorym na cukrzyce,byl mily,delikatny,czulam sie przy nim b.dobrze wrecz jak ksiezniczka,z czasem okazalo sie,ze ta choroba daje mu swe znaki a on lekcewazyl ją,palił choc powinno sie ograniczac palenie,nawet zrezygnowac calkowicie,jadl jak chcial i co chcial tzn.nic nie jadł przez caly dzien dopiero na wieczor cała pizzę,nie znosił słonca,wychodził na podworko ok 22 wczesniej nie i ja musialam to zrozumieć-sama robilam zakupy,sama wszedzie chodzilam bez niego,nie lubil lasu-bo tam mu duszno jest,nie lubil gor,bo nie,ani festynow ani spacerow,tylko tv i filmy na kompie,sam sobie regulowal ile wezmie insuliny ot tak,na oko,dzis mniej jutro wiecej,do lekarza chodzil rzadko prawie nigdy,mama zalatwiala mu recepte na insuline,nigdy nie nosil nic do jedzenia np.gdyby mu spadl cukier,twierdzil bo po co,jak spadnie cukier sklepy są, pamietam jak w nocy sie obudzil i zaczal zgrzytac zebami,kopać,pluć,gadac glupoty,dodatkowo mial stulejkę i nic nie chcial z tym zrobić,jak bylismy 3lata to kochalismy sie moze dwa albo trzy razy,chcialam mu pomoc ja i moja mama,zapisalam nie raz do lekarza,nie poszedl,po co?odeszam po 3latach pomimo,ze wiem jak bardzo mnie kochal,musialam...

...za to Ty,miej na uwadze jego chorobe,jednak jesli Wam jest dobrze,daj jemu i sobie szanse na miłosc,moze warto,trzymam kciuki i powodzenia!

5

Odp: Przewlekle chory facet
jakWiatr napisał/a:

z czasem okazalo sie,ze ta choroba daje mu swe znaki a on lekcewazyl ją

P. nie lekceważy swoją chorobę. Teraz w sierpniu ma operację, zabiegi powtarza co rok. Jednak jest coś co mnie martwi. Nie powinien pracować fizycznie, tzn nie przemęczać się. A on robi wszystko to co każdy inny zdrowy facet. Narazie nie mówię mu, że nie powinien itd, w sumie jeszcze nic mi do tego.

jakWiatr napisał/a:

tylko tv i filmy na kompie,

P. wręcz przeciwnie jest bardzo aktywny i nie nudzimy się razem.

Widać że Twój Były nie troszczył się zbytnio o swoje zdrowie. Jeżeli chodzi o stulejkę to już w dzieciństwie powinien mieć zabieg, ale to było zadaniem rodziców. Mój brat miał w przedszkolu. Pamiętam jak płakałam, gdy pielęgniarka zakładała mu kroplówkę;)

6 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-03-04 23:17:27)

Odp: Przewlekle chory facet

Nie chciałbym zaczynać nowego wątku w sprawie tego samego faceta, chociaż sprawa zupełnie nie dotyczy tego co napisałam w pierwszym poście.
Spotykamy się już 8 miesięcy. Jest w porządku. Wiadomo, że na początku nie mogliśmy się jakoś zgrać. On jest osobą, która nie preferuje form kontaktu przez gg, czy kom. Niestety na tym polu było kilka zgrzytów. Np. w wakacje rozmawialiśmy ze sobą na kom tak średnio co trzy dni. Na gg wogóle. Nie widzieliśmy się ptzez 2 miesiące, nie proponował spotkania, ja także. Kontakt wychodził z mojej strony. Teraz to zupełnie się zmieniło, rozmawiamy codziennie.
Studiujemy na tej samej uczelni, jednak widujemy się średnio raz na tydzień ;/ Teraz np. spotkamy się dopiero po dwóch tygodniach. On nie ma czasu. Ja na zbyt dużą ilość wolnego czasu także nie narzekam (studiuję i pracuję), ale dla niego znalazłabym chociaż tą godzinę co drugi dzień. Tym bardziej, że mieszkam dosłownie przy uczelni (20m), także nie traciłby wiele czasu na jakieś dojazdy itp. On mieszka z rodzicami niedaleko miasta w którym studiujemy, dojeżdża. Nasze rodzinne miejsca zamieszkania są oddalone o ok 25 km, jednak ja się czuję tak jakbym była w związku na odległość, ze względu na tak znikome spotkania. Gdy się spotkamy mamy wiele tematów, nie nudzę się z nim. Potrafimy rozmawiać dosłownie o wszystkim. Jednak nigdzie nie wychodzimy. Na żadne imprezy, zjeść coś na mieście, na spacer jeżeli go namówię. Bardzo chciałam iść na lodowisko tej zimy, on już jesienią mi obiecał że pójdziemy jednak nic nie wyszło. On był na lodowisku z kolegami, nie zabrał mnie. Wychodziłam z inicjatywą wielu form spędzenia wolnego czasu. Szczególnie namawiałam go na jakieś wyprawy górskie. Uwielbiam wędrówki górskie, myślałam że on też. Tym bardziej, że na początku naszych spotkań robiliśmy wielogodzinne wyprawy, jednak dopóki mieszkałam z koleżanką w pokoju. Gdy zamieszkałam w pokoju jednoosobowym to się skończyło. Czas spędzaliśmy tylko w tym moim pokoju. Do seksu nie doszło jeszcze między nami. Pieścimy się jedynie.
Ja tak naprawdę nie wiem co on robi w czasie poza uczelnią. Mówi, że ma sporo obowiązków w domu, ale na tym się kończy. Ja nie dopytuję. Jeszcze nie byłam u niego w domu, on u mnie też nie. Śniło mi się ostatniej nocy, że przedstawił mnie swojej mamie, a ona mnie przytuliła i powiedziała że jestem odpowiednia dla jej syna. Piękny sen, tylko pomarzyć o takiej przyszłej teściowej.
Nie wiem, czy na jego zachowanie ma wpływ właśnie jego choroba. Nie wydaje mi się. Dzisiaj powiedział mi (przez telefon), że nie potrafi mówić o sobie. Od kilku dni widzę, tzn słyszę w jego głosie, że coś jest nie tak. Nie mówi o co chodzi. Musi mieć jakieś problemy, którymi nie chce się ze mną podzielić, ja nie naciskam. Zastanawiałam się czy nie ma kogoś na boku, ale raczej nie, to nie ten typ. Chociaż już coraz bardziej mam co do tego wątpliwości. Mam także podejrzenia, że jest uzależniony od gier. Czasami gdy się zapomni to potrafi sporo o nich mówić. Ja także swego czasu grałam i nie wyrażam się o grach w zły sposób. On dzięki temu traktuje mnie na tym polu jak "swojego sprzymierzeńca". Wiadomo jakie kobiety mają podejście do gier i komputera. Ja nigdy nie wyraziłam się o komputerze jako o zmarnowanym czasie itp. Ale podejrzewam, że ma z tym problem, co nie do końca mi odpowiada.

Piszę o tym wszystkim, bo poznałam dwa dni temu pewnego chłopaka na zajęciach. Wyszliśmy ostatni z sali (miałam sprawę do wykładowcy) i zagadałam do niego. Nie uważam tego za coś złego, poprostu mam taką naturę. Głupio tak się nie odzywać, tym bardziej że byliśmy tylko we dwoje, a on jest nowy na moim wydziale. Odrazu się przedstawił, rozmawialiśmy aż do wyjścia. Dzisiaj weszłam na nk, co często mi się nie zdarza,a tam wiadomość od niego. Widać, że założył sobie konto po to, aby się ze mną skontaktować: zero znajomych i zdjęć. Podał swój nr gg i poprosił o kontakt. Właśnie pojawił się dylemat. Z chłopakiem dobrze się dogadujemy, jednak czasami czuję że coś jest nie tak i to nie jest związek o jakim marzę. Z jednej strony jest kochany, ale z drugiej czasami czuję że czegoś mi brakuje. Jeszcze się do niego nie odezwę na gg, muszę wszystko przemyśleć.

EDIT: Właśnie przeczytałam swojego posta wyżej:

jakWiatr napisał/a:

jakWiatr napisał:

    tylko tv i filmy na kompie,

P. wręcz przeciwnie jest bardzo aktywny i nie nudzimy się razem.

Jesczze w lipcu faktycznie aktywnie spędzaliśmy czas, wyprawy górskie. Teraz jak się spotkamy to prawie cały czas leżymy w łóżku (ale nie kochamy się).

7

Odp: Przewlekle chory facet

W sumie ja i moj facet tez widujemy sie raz na tydzien, czasem troche rzadziej, a czasem czesciej niz raz na tydzien, ale mamy ok 40 km i dlugi dojazd - taka komunikacja niestety. Dlatego rozumiem, ze Ty majac mozliwosc spotkac sie z nim czesciej i on tez masz do niego pretensje, jest Ci przykro. My kobiety lubimy, gdy o nas sie zabiega, adoruje nas, moze nie non stop, ale ptrzebujemy tego. Chcesz czuc, ze jemu na Tobie zalezy, a ja na Twoim miejscu hmm myslalabym, ze moze wcale mnie nie kocha, choc oczywiscie nie musi tak byc smile Skoro nie chce z Toba wychodzic, to moze po prostu taki domator, tez czesto tak mam, ale wiadomo jak Ci to przeszkadza, to moze pogadaj z nim o kompromisie, ze np raz w domu, raz gdzies w jakims fajnym miejscu. Moze to poskutkuje, mysle, ze na mnie by podzialalo tongue Chociaz dobrze, ze juz codziennie sie kontaktujecie w jakis sposob - to chociaz plus.
Co do tego kolegi, o co Ci chodzilo ? Zafascynowalo ci to, ze tak walczy o kontakt z Toba  ?

8

Odp: Przewlekle chory facet
truskaweczka19 napisał/a:

My kobiety lubimy, gdy o nas sie zabiega, adoruje nas, moze nie non stop, ale ptrzebujemy tego. Chcesz czuc, ze jemu na Tobie zalezy, a ja na Twoim miejscu hmm myslalabym, ze moze wcale mnie nie kocha, choc oczywiscie nie musi tak byc smile

Nie chodzi o zabieganie itd, nie oczekuje od niego jakiejś większej ilości kwiatów, prezentów. Tylko chodzi mi o spotkania. Brakuje mi go strasznie, a ostatnio czuję, że się oddalamy. Nie o takim związku marzyłam. Przez ten tydzień, w którym się nie widzieliśmy nazbierało się tyle rzeczy do opowiedzenia, przedyskutowania, przez telefon się nie da niestety. A zobaczymy się dopiero w następnym tygodniu hmm Ja akurat będę miała dzień wolny to zostanę dłużej, nie pojadę do domu. Chociaż teraz tak się zastanawiam czy jest sens. Ja się staram, a on nie może znaleźć czasu więc raczej pojadę do domu. W weekend niestety pracuję więc nie mogę.

truskawecza19 napisał/a:

Skoro nie chce z Toba wychodzic, to moze po prostu taki domator, tez czesto tak mam, ale wiadomo jak Ci to przeszkadza, to moze pogadaj z nim o kompromisie,

On jest domatorem, co mi nie przeszkadza strasznie bo ja także nie lubię za często gdzieś wychodzić. Jednak jak każde nasze spotkanie kończyło się u mnie w pokoju, to zaczęło to być frustrujące. Chodzi mi o zwykłe jakieś wyjście typu spacer, czy cokolwiek. Ale jak widziałam jego zmęczenie gdy przychodził, to nie chciałam marudzić. Czasami wogóle nie śpi w nocy, bo musi się uczyć, coś zrobić. Tylko właśnie nie chce mi powiedzieć co zajmuje mu, aż tyle czasu.

truskaweczka19 napisał/a:

Co do tego kolegi, o co Ci chodzilo ? Zafascynowalo ci to, ze tak walczy o kontakt z Toba  ?

Chodzi o to, że tak jakoś mi się spodobał;) Nie jest do końca w moim typie, taki elegancik, ja wolę styl sportowy, ale taki też mógłby być. Teraz się zastanawiam czy się do niego odezwać, bo przecież mam chłopaka i nie chce robić takich akcji na boku.

9 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-03-05 19:28:10)

Odp: Przewlekle chory facet

Malgorzatko, rozumiem. A radzilam Ci, bys czasem sprobowala isc na kompromis, by czasem na miescie, bo ja tez taka bylam, ze swego czasu za kazdym razem zadalam, zeby non stop ja i moj chlopak widywali sie w domu, zeby do mnie przyjezdzal (bo jak juz napisalam ja do niego do domu w ogole nie przyjezdzam z pewnych przyczyn, ale niewazne), no i wiesz zrobilo sie to dla niego meczace, po pierwsze podroz, a po drugie wiesz no nawet gdybysmy oboje odwiedzali sie kiedys w swoich domach, i u niego i u mnie ( jakby sie nam to udalo, np za rok, dwa), to i tak czasem on tez potrzebuje gdzies wyjsc. A ze ja len to wiesz .. tongue No to w koncu w sumie wypracowalismy tkai kompromis, ze raz na dworzu, raz u mnie, by bylo sprawiedliwie i ja na to poszlam tongue  Moze i Twoj chlopak by sie zgodzil. Zapytasz go?

Co do spotkan, to musisz porozmawiac, ze chcialabys sie z nim czesciej widywac, nie widze innej opcji. Pogadaj z nim, a potem napisz co powiedzial.
Moim zdaniem sprobuj wyprostowac najpierw te sprawe z facetem, byc moze da sie, byscie jeszcze sie dogadali smile
a co do zmeczenia, toc moZe on tez ma klopoty ze snem i usypia o 5 rano jak ja tongue ale pewnie nie, bo studiuje, a ja zaocznie i szukam teraz pracy, ale ja i tak wiekszosc mego czasu leniuchuje w domu, poki moge, bo jak bedziie praca to niestety zmieni  sie tongue
Moze tez miec jakies problemy jak sugerowalas

10

Odp: Przewlekle chory facet

Fakt, jeżeli każda ze stron ma inną wizję spędzania wolnego czasu to powstają zgrzyty. Mi się wydawało na początku, że lubimy oboje te same formy rozrywki. W sumie, to poznaliśmy się w dyskotece, gdzie oboje zbyt często nie chodziliśmy. Teraz to wogóle. Jednak ja już miałam dość tych swoich czterech ścian. Spotykałam się z koleżankami poza moim pokojem, ale to i tak było mało.

truskaweczka19 napisał/a:

Co do spotkan, to musisz porozmawiac, ze chcialabys sie z nim czesciej widywac, nie widze innej opcji. Pogadaj z nim, a potem napisz co powiedzial.

Rozmawiałam już wiele razy i nic. Niestedy teraz będę miała okazję zobaczyć się z nim w przyszłym tygodniu pod koniec, także zbyt szybko nie dam znać wink Problem w tym, że zanim się z nim spotkam, to będę miała zajęcia z tym nowym, który do mnie napisał więc nie będę udawała że nie przeczytałam wiadomości na nk tongue

truskaweczka19 napisał/a:

a co do zmeczenia, toc moZe on tez ma klopoty ze snem i usypia o 5 rano jak ja tongue

On raczej mam kłopoty z grami, albo wogóle z komputerem. Jak narazie nie będę go o to męczyła.

truskaweczka19 napisał/a:

Moim zdaniem sprobuj wyprostowac najpierw te sprawe z facetem, byc moze da sie, byscie jeszcze sie dogadali smile

Mój obecny związek jest dla mnie priorytetem i najpiew spróbuję uporządkować tą sprawę. Jeżeli się nie poprawi, to zacznę się mocno zastanawiać nad sensem. Prawda jest taka, że on sam mi powiedział trzy miesiące temu coś takiego: "za pół roku nie wytrzymasz ze mną, mój charakter niestety jest nie do złamania." Tego nowego zobaczę dopiero w środę, do tego czasu nie napiszę do niego.

11

Odp: Przewlekle chory facet

Moim zdaniem tro nie zbrodnia, gdybys odpisala temu chlopakowi, przeciez to nie znaczy od razu, ze jestes zainteresowana, pisac mozna nawet kolezensko, lecz to dobrze, ze Twoj zwiazek to dla Ciebie priorytet. Jestescie razem 8 meisiecy, z jednej strony w porownaniu do ludzkiego zycia to malo i mozna powiedziec jeszcze faza zauroczenia, ale z drugiej jestescie ze soba na tyle dlugo, by szczerze moc ze soba o wszystkim porozmawiac.
W sumie jestescie razem 8 miesiecy, a to Ty bardziej starasz sie o ten zwiazek, przy czym zakladam, ze jak pisalas faktycznie na spotkaniach nie ma fajerwerkow. Dlatego tak, trzeba dzialac niezwlocznie. Tak byc nie moze. Rozumeim trudny charakter, ale skoro teraz tak jest, to jakby to sie zostawilo, to niestety mogloby z czasem byc jerszcze gorzej, jeszcze bardziej byscie od siebie sie oddalili.
A , gdy mowilas, zebyscie czasem gdzies po prostu wyszli, to co on na to mowi ? Ja wlasnie tez taka domatorka, ale chyba akzdy ma cos co lubi oprocz siedzenia w domu, tylko nie zawsze ma motywacje, by to robic. Nie wiem , moze lubi plywac, jakis sport ? Warto go do tego zachecic i robic to razem. no albo zwykly nawet wypad do kina. Powiedziec, ze jest fajny film i moze w koncu skusi sie ? wink  Albo jakas moze restauracja jaka on lubi ? Trzeba cos wykombinowac, zeby go troche obudzic tongue Z letargu.

12

Odp: Przewlekle chory facet

I jak ? poszlo cos do przodu ? Moze np jutro sie widzicie ? Malgorzarko

13

Odp: Przewlekle chory facet

Właśnie dzisiaj się widzieliśmy. Przed chwilą wyszedł. Było dobrze, widać że się stęsknił. Dużo przytulania, pieszczot itp. Czuję to całą sobą, że jestem mu bliska. Nie zaczynałam rozmowy na temat naszego związku, ani też problemu jaki ma. Nie chciałam psuć nastroju.
Jednak kompletnie zapomniał o dniu kobiet. Żadnych kwiatków, ani tym podobnych, nawet życzeń. Trochę przykro mi się zrobiło, ale ok. Sama nawet o tym dniu nie pamiętałam, ale koledzy mi przypomnieli. Niestety on nie pamiętał.

Co do tego kolegi, to napisałam do niego wczoraj. Rozmawialiśmy, wydaje mi się ok. Jednak dzisiaj jak się przytuliłam do chłopaka, to czułam że nie chcę nikogo innego przytulać. Nie wyobrażam sobie, że na jego miejscu miałby być ktoś inny. Poczekam jeszcze trochę, zobaczę kiedy będzie następne spotkanie i czy wogóle będzie dążył do niego. Dzisiaj powiedział, że czas spędzony ze mną daje mu dużo energii i czuje się lepiej. Jutro mam zajęcia razem z tym nowym, ale raczej nie będzie fajerwerków. Nie czuję do niego kompletnie nic, tylko sympatię.

14

Odp: Przewlekle chory facet

Małgorzatko, w innym wątku dotyczącym częstotliwości kontaktów piszesz, że nie przeszkadza Ci taki układ. Z kolei tutaj sprawiasz wrażenie... zawiedzionej. Sama piszesz, jakbyś czuła się w związku na odległość. Mówisz, że rozmawiałaś z nim o tym. Czy to nie oznacza, że on ignoruje Twoje potrzeby? Czy o tym też mu powiedziałaś?

15

Odp: Przewlekle chory facet
Małgorzatka napisał/a:

Właśnie dzisiaj się widzieliśmy. Przed chwilą wyszedł. Było dobrze, widać że się stęsknił. Dużo przytulania, pieszczot itp. Czuję to całą sobą, że jestem mu bliska. Nie zaczynałam rozmowy na temat naszego związku, ani też problemu jaki ma. Nie chciałam psuć nastroju.
Jednak kompletnie zapomniał o dniu kobiet. Żadnych kwiatków, ani tym podobnych, nawet życzeń. Trochę przykro mi się zrobiło, ale ok. Sama nawet o tym dniu nie pamiętałam, ale koledzy mi przypomnieli. Niestety on nie pamiętał.

Co do tego kolegi, to napisałam do niego wczoraj. Rozmawialiśmy, wydaje mi się ok. Jednak dzisiaj jak się przytuliłam do chłopaka, to czułam że nie chcę nikogo innego przytulać. Nie wyobrażam sobie, że na jego miejscu miałby być ktoś inny. Poczekam jeszcze trochę, zobaczę kiedy będzie następne spotkanie i czy wogóle będzie dążył do niego. Dzisiaj powiedział, że czas spędzony ze mną daje mu dużo energii i czuje się lepiej. Jutro mam zajęcia razem z tym nowym, ale raczej nie będzie fajerwerków. Nie czuję do niego kompletnie nic, tylko sympatię.

Rozumiem, faceci to czasem nie maja pamieci do dat. Skoro bylo czule, milo to super.

Rozumie, na pewno bardzo kochasz swojego faceta, zycze powodzenia smile

16 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-03-09 00:10:44)

Odp: Przewlekle chory facet
busiu napisał/a:

Małgorzatko, w innym wątku dotyczącym częstotliwości kontaktów piszesz, że nie przeszkadza Ci taki układ. Z kolei tutaj sprawiasz wrażenie... zawiedzionej.

Pisałam w innych wątkach o tym, że spotykamy się raz na tydzień. Kiedyś nawet częściej. Jednak dzisiejsze nasze spotkanie nastąpiło po dwóch tygodniach, co już mi nie odpowiada niestety ;/

busiu napisał/a:

Mówisz, że rozmawiałaś z nim o tym. Czy to nie oznacza, że on ignoruje Twoje potrzeby? Czy o tym też mu powiedziałaś?

On twierdzi, że także chciałby się częściej spotykać, ale niestety nie może. Nie chce robić mu jakiś wyrzutów z tego powodu, w stylu: nie zależy ci na mnie, ignorujesz mnie itp. Gdy się spotykamy czuję, że jemu zależy. Wiem, mówić można wiele rzeczy. jednak jestem już po poprzednich związkach bardzo wrażliwa na tym punkcie i myślę, że potrafię wyczuć kiedy mówi to tylko dlatego, że chcę to usłyszeć, a kiedy to co mówi płynie z jego serca.
Teraz mamy się spotkać za tydzień, co mi już odpowiada.

Truskaweczka19 napisał/a:

Rozumie, na pewno bardzo kochasz swojego faceta, zycze powodzenia smile

Oj kocham go i to bardzo, ale staram się w tym wszystkim dojść do głosu rozsądkowi.

17 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-03-09 00:17:01)

Odp: Przewlekle chory facet

Rozumiem. To fakt, czasem kobieta, gdy byla zraniona moze byc wyczulona na facetow, ktorzy klamia, lawiruja, choc rownie dobrze moze wchodzic w podobne zwiazki. Ja za to swojemu partnerowi nie moge do konca zaufac, ale nie tylko dlatego, ze zdarzylo sie, ze niestety flirtowal z innymi dziewczynami, co mu wybaczylam, tylko ogolnie przez to co przeszlam. Czlowiek juz nie jest ufny jak dawniej, choc powiem Ci, ze ja nigdy nie mialam wiekszych powodow, zeby ufac ludziom od najmlodszych moich lat, ale to juz osobna i skomplikowana historia, szkoda slow.

Fajnie, ze teraz za tydzien sie spotkacie, mam nadzieje, ze w koncu uda sie jakos wynegocjowac, zeby czesciej widziec sie, jesli jest mozliwosc, nawet na miescie, bo widze, ze sie meczysz dziewczyno, nie kazdy dobrze znosi rozlake, ja tez roznie, ale daje rade, nawet jak dlugo go nie widze wink

Coz.. mam nadzieje, ze jeszcze uda Ci sie namowic go, zebyscie czesciej gdzies wychodzili. Szczegolnie, gdy jest piekna pogoda, to i caly dzien mzona smigac na dworzu, nie ma przeciwskazan, a i moze byc bardzo milo smile  Jak chlopak lubi koncerty, to np mozna go wziac na koncert ;p Moj niestety nie lubi, wiec jak go kiedys wzielam, to zaraz wyszlismy, widac, ze kiepsko sie bawil, nie lubi tego ;D

Wiem, ze go kochasz , wiem, widac. Dobrze, ze starasz sie myslec tez zdrowym rozsadkiem. Ale najgorsze to jest dopiero, gdy serce mowi to , a serce drugie. Ojj ciezkie te dylematy sercowe ;P

Ogolnie to dobrze, ze okazuje mu, ze zalezy mu. A ogolnie duzo zwierza Ci sie, czujesz, ze naprawde jestes dla niego powierniczka nawet sekretow ? Interesuje sie tym co u Ciebie? Martwi ? Jak tak, to bardzo dobrze o nim swiadczy, a pytam z ciekawosci, by jak najwiecej moc doradzicd smile

18 Ostatnio edytowany przez busiu (2011-03-09 01:07:22)

Odp: Przewlekle chory facet

Nie, nadal coś mi nie pasuje.

Małgorzatka napisał/a:

Studiujemy na tej samej uczelni, jednak widujemy się średnio raz na tydzień ;/ Teraz np. spotkamy się dopiero po dwóch tygodniach. On nie ma czasu. Ja na zbyt dużą ilość wolnego czasu także nie narzekam (studiuję i pracuję), ale dla niego znalazłabym chociaż tą godzinę co drugi dzień. Tym bardziej, że mieszkam dosłownie przy uczelni (20m), także nie traciłby wiele czasu na jakieś dojazdy itp. On mieszka z rodzicami niedaleko miasta w którym studiujemy, dojeżdża. Nasze rodzinne miejsca zamieszkania są oddalone o ok 25 km, jednak ja się czuję tak jakbym była w związku na odległość, ze względu na tak znikome spotkania.

Czyli, spotkania co tydzień Ci odpowiadają, ale jako kategoria 'niezbędne minimum do przetrwania związku'. Nie twierdzę, że powinnaś mu robić wyrzuty tego typu, bo to ani skuteczne, ani przyjemne. Sama na pewno wiesz, jak ważna jest komunikacja w związku. Sądzę, że powinnaś mówić mu, czego Ci brakuje, czego potrzebujesz do szczęścia, co czujesz i myślisz. Szczerze. Ale to nie znaczy, że musisz się zgadzać na to właśnie 'niezbędne minimum'. Sama piszesz, że Ty w swoim napiętym grafiku jesteś w stanie znaleźć dla niego przynajmniej tę godzinę co dwa dni- jego już nie stać na takie 'poświęcenie'? Nawet po uczelni, z której ma do Ciebie tak niedaleko?
Sama wspominasz o jego nadmiernej "pasji" komputerowej... nie podejrzewasz, że to właśnie ona wygrywa w walce o jego wolny czas?
I nie usprawiedliwiaj go we wszystkim. Jeśli coś jest dla Ciebie nieprzyjemne, jak choćby niepamiętanie o Dniu Kobiet, powiedz mu o tym. Nie umniejszaj swoich uczuć. Możesz nagromadzić takich małych zażaleń, a później będzie to siedziało w Tobie i się kisiło. I a nuż wygarniesz mu to przy jakiejś nadarzającej się okazji.

Pamiętam ten wątek z zeszłego roku, i wiem, jak bardzo zostałaś pokiereszowana przez życie i bliskiego, jak się wydawało, człowieka. I jestem w stanie uwierzyć, że Ci zależy, podobnie jak jemu. Nie chcę zasiewać ziarna niepewności, ale jesteś mądra i mam nadzieję, że wszystko rozważysz w środku.
Porozmawiaj z nim o tym, jak często chciałabyś się z nim widywać, jak wyobrażasz sobie wspólne spędzanie wolnego czasu. Może ustalicie, że co któreś spotkanie obowiązkowo gdzieś wychodzicie? Zapytaj, co on o tym myśli, może też ma jakieś propozycje? Może wspólnie zdecydujecie się na jakieś reguły?

Życzę Ci tylko szczęścia, bo naprawdę Ci się należy.

19

Odp: Przewlekle chory facet
truskaweczka19 napisał/a:

Rozumiem. To fakt, czasem kobieta, gdy byla zraniona moze byc wyczulona na facetow, ktorzy klamia, lawiruja, choc rownie dobrze moze wchodzic w podobne zwiazki.

Właśnie tego się obawiam, bo mnie ciągnie do trudnych mężczyzn. Traktuję ich jak swego rodzaju ?wyzwanie?

truskaweczka19 napisał/a:

Coz.. mam nadzieje, ze jeszcze uda Ci sie namowic go, zebyscie czesciej gdzies wychodzili. Szczegolnie, gdy jest piekna pogoda, to i caly dzien mzona smigac na dworzu, nie ma przeciwskazan, a i moze byc bardzo milo

On sam mi powtarza, że jak tylko przyjdzie wiosna, to częściej będziemy wychodzić. Okaże się. Jeszcze daję sobie na wstrzymanie. Nie uważam, że to ten jedyny, na całe życie.

truskaweczka19 napisał/a:

Ogolnie to dobrze, ze okazuje mu, ze zalezy mu. A ogolnie duzo zwierza Ci sie, czujesz, ze naprawde jestes dla niego powierniczka nawet sekretow ? Interesuje sie tym co u Ciebie? Martwi ? Jak tak, to bardzo dobrze o nim swiadczy,

Nie zwierza mi się, bo jak sam powiedział: nie potrafi mówić o sobie, o tym co czuje. Ok nie wyciągam z niego nic na siłę. Chociaż zauważyłam, że robi już jakieś postępy w tym temacie. Kiedyś wogóle nie mówił mi np, że miał ciężko dzień. teraz powie, że nie było kolorowo tego dnia, jednak jeszcze nie mówi dlaczego. Za to gdy ja mam problem, to wysłucha i doradzi. Zawsze ma jakiś świetny pomysł. Nie wiem jak on to robi. Nawet czasami sam od siebie coś doradzi gdy widzi, że coś jest nie tak.

busiu napisał/a:

Czyli, spotkania co tydzień Ci odpowiadają, ale jako kategoria 'niezbędne minimum do przetrwania związku'. Nie twierdzę, że powinnaś mu robić wyrzuty tego typu, bo to ani skuteczne, ani przyjemne. Sama na pewno wiesz, jak ważna jest komunikacja w związku.

Dobrze napisałaś. Raz na tydzień, to jest tak na granicy, aby było w miarę ok. Komunikacja jest ważna, ale niestety on mi nie mówi jak coś jest nie tak, gdy ma problem. Taki typ faceta. Ja już nauczyłam się przechodzić do porządku dziennego, gdy widzę że coś go trapi. I tak mi nie powie, a ja się będę denerwowała. Ciągłe męczenie: "ale powiedz co się stało" nie przynosi skutku. On powtarza, że dla niego wielką pomocą jest to, że jestem z nim. Więc ja go nie męczę, myślę że z czasem zacznie mówić. Gdy mi powie cokolwiek, nawet coś co mi nie pasuje nie wykazuje zdenerwowania ani tym podobnym. Poprostu wysłucham, niech wie, że może na mnie polegać.

busiu napisał/a:

Sama piszesz, że Ty w swoim napiętym grafiku jesteś w stanie znaleźć dla niego przynajmniej tę godzinę co dwa dni- jego już nie stać na takie 'poświęcenie'? Nawet po uczelni, z której ma do Ciebie tak niedaleko?
Sama wspominasz o jego nadmiernej "pasji" komputerowej... nie podejrzewasz, że to właśnie ona wygrywa w walce o jego wolny czas?
I nie usprawiedliwiaj go we wszystkim. Jeśli coś jest dla Ciebie nieprzyjemne, jak choćby niepamiętanie o Dniu Kobiet, powiedz mu o tym. Nie umniejszaj swoich uczuć. Możesz nagromadzić takich małych zażaleń, a później będzie to siedziało w Tobie i się kisiło. I a nuż wygarniesz mu to przy jakiejś nadarzającej się okazji.

Ja nie należę do kobiet, które nagle z czymś wyskakują, albo strzelą focha i nie wiadomo o co chodzi. Gdy coś jest nie tak poprostu mówię. Dzisiaj nie chciałam nic mówić o dniu kobiet. Nawet jak zadzwoniła jego siostra prawie mi się wyrwało: "złóż życzenia, jest dzień kobiet". Mógłby to odebrać jako niezdarna próba przypomnienia mu o tym święcie wink Fakt nie ma głowy do dat. U niego na wydziale jest tylko jedna dziewczyna, tak to sami faceci wink więc w sumie nie miał kto przypomnieć ;P i znowu go usprawiedliwiam. Kurczę muszę się jakoś ogarnąć. Masz rację. Za często staram się w jakiś logiczny sposób wyjaśnić dlaczego zachował się tak a nie inaczej. Chociaż ostatnio nieźle mnie wkurzył i powiedziałam mu o tym. Mieliśmy się spotkać, ja zorganizowałam sobie transport by dojechać wcześniej na studia. Gdyby nie to, że zapomniałam klucze, to byłabym już w drodze. A on mi napisał, że nie możemy się zobaczyć. Powód miał konkretny, chociaż równie dobrze mógł to wymyślić. Oj zdenerwował mnie i mieliśmy dwa ciche dni. Po czym ja napisałam, a on mi odp: "kotek nie wiem co się dzieje, ciągle coś mi nie wychodzi." Ma jakiś problem, ale nie będę go ciągle o to męczyła. Poprostu słucham co on mówi i staram się wyciągać wnioski w granicach rozsądku.

busiu napisał/a:

Porozmawiaj z nim o tym, jak często chciałabyś się z nim widywać, jak wyobrażasz sobie wspólne spędzanie wolnego czasu. Może ustalicie, że co któreś spotkanie obowiązkowo gdzieś wychodzicie? Zapytaj, co on o tym myśli, może też ma jakieś propozycje? Może wspólnie zdecydujecie się na jakieś reguły?

Rozmawialiśmy już o tym. Jednak wspólne wychodzenie gdzieś jak narazie nam się nie udaje. On jest ciągle zmęczony. Dzisiaj niby poszedł spać wcześniej. Przed snem zadzwonił i powiedział, że to spotkanie dużo mu dało, czuje się odprężony i tego właśnie potrzebował. Postara się częściej znaleźć czas.
Jeżeli chodzi o reguły to ciężko jest. Mi samej czasami coś nagle wyskakuje i przesuwamy spotkanie o 1-2 dni. Jak narazie wszelkie planowanie nam nie wychodziło. Może na wiosnę coś się zmieni.

Dziękuję Wam dziewczyny za rady smile

20 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-03-09 03:01:03)

Odp: Przewlekle chory facet

Tak jak pisała busiu komunikacja w związku jest bardzo ważna, czyli tak samo jak wcześniej już pisałam ci trzeba z nim porozmawiać o tym co boli, co się czuję bez żadnego wstydu i mam nadzieję, że wtedy można będzie rozwiązać to co niepokoi Cię w Waszym związku i zaczniesz odczuwać pełną satysfakcję. To dobrze, że nie fochasz się, tylko mówisz, gdy coś Ci nie pasuje. To jest bardzo istotne. Dzięki temu można rozwiązać naprawdę wiele związkowych problemów.

Jeżeli mówi, że jak będzie cieplej, będzie wiosna, to będziecie częściej wychodzić, to może i tak będzie. Sama w zimie, to nawet cały tydzien ostatnimi czasy przesiadywałam w domu, wcale nie miałam ochoty wychodzić na ten mróz i doszło lenistwo. Dobrze, że myśli on także o jakiś zmianach.

Wiesz co, dobrze, że w sprawach zwierzania się itp stosujesz zasadę: " Nic na siłę" . Wiadomo, my kobiety często chcemy wiedzieć wszystko o partnerach z detalami, bo inaczej czujemy się czesto mniej ważne i niedocenione, ale dobrze, że rozumiesz go. Kiedyś czytałam historię dziewczyny, która także była bardzo zamknięta w sobie, nie lubiła nawet najbliższym własciwie się zwierzać, żyła w swoim świecie, lecz, gdy poznała chłopaka, to zmieniło się. No ale oczywiście to przyszło z czasem, bo wiadomo, jak ktoś jest taki zamknięty w sobie, to nie odblokuje się od razu, potrzebuje na ten proces czasu, czasami dużo czasu. No i ważne było to, że facet był wyrozumiały, nie naciskał. Tak samo Ty - gdybyś napierała, to pewnie on jeszcze bardziej zamknąłby się w sobie ( tak jak sama juz zauwazylas w tym co napisalas ) , tak to już jest z ludzką psychiką. A że jednak jestes wyrozumiała, nie naciskasz, to myslę, że są duże szanse, że bedzie Ci mówił coraz więcej. Tu przychodzi też kwestia tego, że faceci jak np mają gorszy dzień, odniosą porażkę, to zazwyczaj nie chcą o tym mówić, wolą sami to zaanalizować i rozwiązać problem niż dzielić się tym ze swoją kobietą. Natomiast kobiety często napierają na faceta, bo znowóz one, gdy mają fatalny dzień od razu to facetowi komunikują, bo są z natury bardziej emocjonalne. Najważniejsze to rozumieć siebie nawzajem i pamiętać, że mimo wszystko kobiety i mężczyźni różnią się w swojej naturze, dzięki znajomości tych mechanizmów możemy lepiej dogadać sie z facetami np smile

A teraz w ogóle macie kontakt telefoniczny codzienny ? No bo pogubiłam się, ale chyba pisałaś, że w końcu tak smile w ogóle widać , że Wasz związek nie należy do najłatwiejszych, ale zależy Tobie, jemu pewnie też, tylko po prostu ma inny charakter, więc można się dogadać, nie trzeba kapitulować, wiadomo smile
Mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy smile

21

Odp: Przewlekle chory facet
truskaweczka19 napisał/a:

Sama w zimie, to nawet cały tydzien ostatnimi czasy przesiadywałam w domu, wcale nie miałam ochoty wychodzić na ten mróz i doszło lenistwo. Dobrze, że myśli on także o jakiś zmianach.

Mi właśnie kompletnie to nie przeszkadza, czy jest zimno, czy gorąco lubię wychodzić. Czasami zdarzają mi się wieczory, że marzę o ciepłej herbacie, kołderce i jego ramionach smile

truskaweczka19 napisał/a:

Tu przychodzi też kwestia tego, że faceci jak np mają gorszy dzień, odniosą porażkę, to zazwyczaj nie chcą o tym mówić, wolą sami to zaanalizować i rozwiązać problem niż dzielić się tym ze swoją kobietą. Natomiast kobiety często napierają na faceta, bo znowóz one, gdy mają fatalny dzień od razu to facetowi komunikują, bo są z natury bardziej emocjonalne.

Właśnie smile Ja mówię jak coś mi nie pasuje, coś się stało itp. On natomiast nie. Wiem, że faceci tak mają. Nawet chłopak kilkakrotnie mi powtarzał, że jak mi powie to nie ulży mu wcale, a ja się będę denerwowała/martwiła. I tak to robię, bo nie wiem o co chodzi. Ale już powoli zaczynam się uczyć, że jeżeli nie chce powiedzieć to ok, nie naciskam.

truskaweczka19 napisał/a:

A teraz w ogóle macie kontakt telefoniczny codzienny ? No bo pogubiłam się, ale chyba pisałaś, że w końcu tak smile w ogóle widać , że Wasz związek nie należy do najłatwiejszych, ale zależy Tobie, jemu pewnie też, tylko po prostu ma inny charakter, więc można się dogadać, nie trzeba kapitulować, wiadomo smile
Mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy smile

Tak, codziennie rozmawiamy przez kom. Teraz nawet przez gg wink
Ogólnie to z nim jest lepiej pod względem czułości, otrzymuję dawkę która jest mi potrzebna, tylko że raz na tydzień. Co z tego, że z innymi spotykałam się częściej, skoro oni nawet w połowie nie dali mi tego co on. Mamy wspólne tematy. Natomiast jeżeli chodzi o komunikację w związku jest nieco trudniej, bo on nie jest taki wylewny jak poprzednicy.
W ogólnej ocenie jest dobrze, mam nadzieję że z czasem będzie coraz lepiej. Nawet przed chwilą napisał, że może zostać któregoś dnia u mnie na noc. Nie chodzi o seks. Bo zazwyczaj jest tak, że ja dochodzę 2-3 razy, on ani razu. Co mnie martwi, ale też rozumiem, że to ze względu na brak snu i te jego problemy o których nie wiem.

22 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-03-09 22:54:58)

Odp: Przewlekle chory facet

Rozumiem, a jak dla mnie moglaby byc tylko wiosna, a nie wszystkie 4 pory roku, bo wtedy jest wg mnie najfajniej smile No, ale coz.. ponoc do wszystkiego mozna przywyknac tongue Zime tylko lubie w tym aspekcie, ze lubie ogladac jakies sporty zimowe czasem albo sama pojezdzic na lyzwach, ale juz dawno nie jezdzilam, wlasnie te lenistwo.

Ok to dobrze, jak mowilam mozliwe, ze z czasem bedzie zwierzal sie bardziej, dobrze, ze nie naciskasz, tak trzymaj.

Ok fajnie, jesli ktoregos razu zostanie u Ciebie na noc, skoro macie mozliwosc, to jasne, korzystajcie smile  Wlasnie, tak jak pisalam, mysle ze miedzy Wami nie wszystko stracone i pewnie bardzo sie kochacie, dobrze, ze Ty tez w ogolnym rozrachunku uwazasz, ze jest ok i bardzo ci na nim zalezy i widzisz, ze jemu tez.
To fajnie, ze macie kontakt codzienny, to wazne w sumie dla wielu ludzi, to takie mile, niby sie nie widzicie, ale chociaz kontakt jest smile Dzieki temu latwiej przetrwac rozlake tongue
Poza tym nawet uslyszec cudowny glos ukochanego - bezcenne smile

Jak pisalam, mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy, ale widze , ze malymi kroczkami zmierza ku dobremu smile

23

Odp: Przewlekle chory facet

Jak tam sie uklada ? smile  Pytam, bo jestem ciekawa i mam nadzieje, ze dobrze.

24

Odp: Przewlekle chory facet

Jak się układa?
Widzieliśmy się w środę, a w najbliższym czasie spotkamy się dopiero w piątek ;/
Mam za sobą kilkudniowy wyjazd do rodziny więc nasze kontakty były dosyć mocno ograniczone. Jednak wczoraj wieczorem porozmawialiśmy sobie przez telefon tak jak wcześniej i czułam się świetnie.
Nadal nie wiem jaki ma problem, w sumie to nie pytałam od mojego ostatniego postu. Nie chcę naciskać, nawet o tym nie myślę. Jednak chciałabym aby spotkania były częstsze...

25

Odp: Przewlekle chory facet
Małgorzatka napisał/a:

Jak się układa?
Widzieliśmy się w środę, a w najbliższym czasie spotkamy się dopiero w piątek ;/
Mam za sobą kilkudniowy wyjazd do rodziny więc nasze kontakty były dosyć mocno ograniczone. Jednak wczoraj wieczorem porozmawialiśmy sobie przez telefon tak jak wcześniej i czułam się świetnie.
Nadal nie wiem jaki ma problem, w sumie to nie pytałam od mojego ostatniego postu. Nie chcę naciskać, nawet o tym nie myślę. Jednak chciałabym aby spotkania były częstsze...

Rozumiem, to musisz pogadac o tych czestszych spotkaniach :_ )

26

Odp: Przewlekle chory facet

Sprawa z chłopakiem polepszyła się ? Jestem po prostu ciekawa i zycze Ci jak najlepiej smile

27

Odp: Przewlekle chory facet

Jest coraz lepiej. Zobaczymy się za kilka dni. Mamy w zamiarze mały wypad, w miejsce naszych pierwszych wypraw. On zaproponował. W sumie już od dwóch tygodni to chcemy zrobić, ale pogoda nam ciągle nie dopisuje. Dalej widujemy się raz w tygodniu, w ostatnim już dwa razy. Miał ciężki dzień na uczelni, przyszedł do mnie. Zrobiłam wcześniej obiad, zjedliśmy i porozmawialiśmy. Zaczął mi się zwierzać, czego nigdy nie robił w tak wielkim stopniu. Opowiedział co się wydarzyło, jak się czuł itd. Praktycznie tylko słuchałam, zazwyczaj to ja mówiłam wink Cieszę się, że coś się zmieniło, staje się bardziej otwarty i widać, że bardziej mi ufa.

Była też taka dziwna sytuacja z tym chłopakiem z zajęć smile Dodam też, że są to zajęcia z języka.
Mój chłopak także ma coś zaległe jeżeli chodzi o język i przyszedł na moje zajęcia. Staliśmy na korytarzu i podszedł do nas ten nowy, który się odezwał na nk. Głupia sytuacja. Czasami z nim rozmawiam na gg, ale bardzo mało i kilka dni temu wysłał mi link z jakimś skeczem. Myślałam, że zacznie to komentować, ale nic nie powiedział. Chyba zauważył, że jesteśmy parą, nie obściskiwałam się z moim chłopakiem, ale wysyłaliśmy do siebie czułe sygnały. Potem już na zajęciach nie usiadłam na swoim dawnym miejscu (bo wtedy siedziałabym obok tego nowego), przesunęłam się o jedno miejsce dalej i on też. Mój chłopak usiadł po mojej drugiej stronie i tak siedziałam między nimi przez całe zajęcia. Głupia sytuacja ;P
Myślę, że chłopak zauważył, że tamten coś "ma" do mnie. Częściej dzwoni, pisze nawet w ciągu dnia. Wymyśla co moglibyśmy robić podczas spotkań. Rzuciłam hasło, że moglibyśmy pojechać gdzieś na wakacje, on powiedział że wszystko zaplanuje. Chyba już nie czuje się tak pewnie jak wcześniej.

28

Odp: Przewlekle chory facet

Nie zrobiłaś nic złego, przecież kochasz swojego faceta, nie tego nowego, a z tamtym pisałaś koleżensko, nie ? tongue No, ale oczywiście jakby ten nowy coś więcej, to nie pozostawiaj mu złudzeń wink  No, ale pewnie już skapnął się, że Ty zajęta.
Twój chłopak może poczuł pewne ukłucie zazdrości, ale z jednej strony, to pozytywnie, bo może dzięki temu Wasz związek rozkwitnie, a tego życzę smile
To może być tak zwana - pozytywna zazdrość, która zmotywuje do działania.
Fakt , spotykacie się nadal raz na tydzień, ale skoro spotkania są dużo lepsze, to myślę, żewtedy częstotliwość nie ma tak znaczenia. Lepiej raz na tydzien i super spotkanie niż codziennie i nudzić się razem , tak naprawdę - moim zdaniem.
To dobrze też, że Twój facet się choć trochę otworzył. Oby tak dalej ! smile
Pozdrawiam serdecznie smile

29

Odp: Przewlekle chory facet

Odświeżę trochę mój wątek. Mam mały problem, a właściwie zastanawiam się gdzie są prawdziwi faceci.

Widzieliśmy się w czasie tych wakacji tylko raz (jakieś dwie godziny). Była poważna rozmowa. On ciągle nie ma czasu - remont. Fakt, ogromny poniemiecki dom, trzeba trochę włożyć czasu, pieniędzy. Ok, poczekam. Chciałam abyśmy poszli na jakąś wędrówkę w góry chociaż na dwa dni, ale się nie da.
Ja pracuję, także na co dzień nie mam czasu myśleć, tęsknić. Pierwsza praca w kierunku, także pochłania mnie całkowicie smile On nie pracuje nigdzie, tylko całymi dniami zajmuje się z ojcem remontem tego domu. Trochę mi to przeszkadza, ale z drugiej strony jeżeli chodzi o wszelkie sprawy budowlane, instalacyjne, które czasami trzeba zrobić w domu, to on we wszystkim się orientuje. Właśnie taki facet jest dla mnie świetny. Tylko nie ma czasu i nigdzie nie pracuje.

Teraz pewnie oberwę hmm Spotkałam się z kimś. Poznaliśmy się w internecie (nie na portalu randkowym), lubi wędrówki górskie, a ja szukałam kogoś z kim mogłabym pójść w góry. Miał jakiś wyjazd w moje strony więc pomyślałam dlaczego nie. Traktowałam go tylko jako kompana do wędrówki. Nie chodziliśmy po lasach, tylko po bardzo popularnych szlakach - w końcu go nie znam. Żyje aktywnie, częste wyjazdy w góry, nad morze, nad jezioro, udziela się w harcerstwie itp. Ja właśnie też chciałabym podróżować. Niestety mój chłopak nie ma czasu. Jest żołnierzem, ale z wykształcenia cukiernikiem i skończył też liceum profil humanistyczny. Niestety o żadnych sprawach technicznych nie można z nim porozmawiać. Ja mimo, że jestem kobietą lubię takie tematy ze względu na kierunek studiów (politechnika) i pracę.
Wiedziałam, że zafarbował sobie włosy, ale jak go zobaczyłam to nie było WOW tylko: "Ja chcę do domu." Wyglądał jak jakiś psychopata z tymi blond włosami. Ale to i tak nie było najgorsze. To co mówił mnie przerażało. Nie wiedział, że jestem z kimś. Mimo, że ja mówiłam, że chodzi mi tylko o wspólną wędrówkę. Roztoczył przede mną wizję małżeństwa. Pytał kiedy chciałabym wyjść za mąż, ile dzieci urodzić, jaka płeć itp. Byłam w szoku. Opowiadał mi o jakiś postawach w związku. Teksty w stylu: "ostatnio zastanawiałem się nad dwiema postawami w związku: przewodnika i partnera." i nakręca dalej. Podobno kobiety dużo mówią, ale on przekroczył wszelkie granice. Ja tylko mówiłam: tak, yhy itp. Gdy nawet o coś zapytał, zaczęłam odpowiadać a on wtrącał mi się i nakręcał swoją gadkę. Puszczał mi poezję śpiewaną, a założył koszulkę linkin park. Wysłuchałam też kazań jakiegoś tam księdza o małżeństwie. Myślałam, że zeświruję tongue Mówił o swoich teoriach dotyczących związku. Było mi ogromnie wstyd gdy mijali nas inni ludzie, jechaliśmy autobusem. W między czasie uświadomiłam go, że mam chłopaka. Jemu to nie przeszkadzało, nadal nakręcał swoją gadkę. Jest całkowitym zaprzeczeniem cech przypisywanych mundurowemu. Mówił, że się pogubił w życiu, okazał się takimi ciepłymi kluchami.
Po powrocie odrazu zadzwoniłam do chłopaka, powiedziałam mu o tym spotkaniu. On na to, że jemu to nie przeszkadza!!! Powiedział coś w stylu: "Kotek jesteś w związku, nie w więzieniu." Chyba powinnam się cieszyć, że mam takiego faceta.

Napisałam to wszystko, bo już sama nie wiem czy przypadkiem nie szukam ideału. Każdy z moim poprzednich partnerów i ten obecny był diametralnie różny od poprzedniego. Jednak każdy miał w sobie tę cechę, którą chciałabym aby miał mój wymarzony partner.
Ten obecny byłby idealny, gdyby tylko chciał czasami gdzieś wyjść, pojechać. Bo kiedy jak nie teraz? Później zaczną się obowiązki. Przychodzi weekend i jest klapa.

30

Odp: Przewlekle chory facet

Ale typ big_smile big_smile  Już by Cię pod ołtarz ciągnąl big_smile
No cóż, nie jest to dobre, że interesujesz się innymi, lecz prawda jest taka, że Twój obecny związek chyba nie ma sensu, z tego co piszesz.
Nie chodzi o to, że nie pracuje, bo jak jest zaradny, to sobie poradzi, ale On Ci wcale nie poświęca czasu !
No dobra, ja też nie widzę się często z facetem, ale raz na tydzień lub raz na 2 tyg obowiązkowo, teraz nie widzę 3 tygodnie, ale na nockę zostanie u mnie. Nie wyobrażam sobie nie widzieć Go miesiąc, gdybyśmy mieszkali tak blisko jak Wy. A my mamy do siebie 40 - 50 km.
Nie wiem, ja mam wrażenie coraz bardziej, że to nie jest chłopak dla Ciebie, że marnujesz się przy Nim .. Ale może to tylko wrażenie.

31 Ostatnio edytowany przez kaisa_malene (2011-08-13 18:03:59)

Odp: Przewlekle chory facet

Ehh, widzisz, mój facet też za często nie ma dla mnie czasu. Jest informatykiem, więc non stop siedzi przed komputerem, często do samego rana, a potem śpi w dzień, więc nie ma jak się z nim spotkać. Wczoraj mu właśnie wyrzuciłam, że tak naprawdę nie widzieliśmy się od poniedziałku, strasznie mnie przepraszał, że ma teraz dużo roboty (wiem, że faktycznie ma) no ale kurczę, mógłby dla mnie choć chwilę znaleźć. Zwłaszcza, że szłam na próbę do restauracji jako kelnerka i się tym dość stresowałam. On jest naprawdę fantastycznym facetem, ale boję się, że jeśli tak ciągle nie będzie miał dla mnie czasu to ja nie wyrobię. Już mu o tym powiedziałam, że jak nie chcę związku weekendowego, ale na pełen etat. A najlepsze jest to, że mieszkamy praktycznie obok siebie, ten sam blok, więc naprawdę można jak się chce. No i w sumie szkoda, że nie możemy jakoś aktywniej spędzać czasu, bo on ma dość ciężką astmę, więc poza spacerami i rowerem niewiele może robić sad

32 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-08-13 19:58:53)

Odp: Przewlekle chory facet
truskaweczka19 napisał/a:

No cóż, nie jest to dobre, że interesujesz się innymi, lecz prawda jest taka, że Twój obecny związek chyba nie ma sensu, z tego co piszesz.

Czasami też tak myślę, ale następnego dnia budzę się rano i można powiedzieć, że na nowo się w nim zakochuję wink Przypominam sobie nasze rozmowy, wyprawy (bo było ich kilka, co prawda z wielkim problemem ale jednak). Nie miałam wcześniej w nikim takiego towarzysza. Być może jest moim towarzyszem na całe życie. Może to syndrom kobiety kochającej za bardzo?

kaisa_malene napisał/a:

Ehh, widzisz, mój facet też za często nie ma dla mnie czasu. Jest informatykiem, więc non stop siedzi przed komputerem, często do samego rana,

Świetnie ujęłaś temat. Oprócz tego, że zajmuje go ten remont to jeszcze również komputer pochłania jego uwagę. Ze względu na kierunek studiów - elektronika. Ja skończyłam w LO klasę informatyczną, ale niewiele mi z tego zostało wink Lubi majsterkować, naprawiać komputery, jakieś wzmacniacze i inne tego typu rzeczy o których ja nie mam pojęcia wink Paradoksalnie jest to dla mnie zaletą, że orientuje się w elektronicznych zabawkach. Czasami opowiada mi o tym i szczerze imponuje mi to, bo nie jest facetem bez zainteresowań i nie studiuje dla samej idei studiowania. Tylko właśnie przez to nie ma czasu. Mówi, że czasami sobie zagra. Nie mam powodów, żeby jemu nie ufać. Twierdzi, że potrafi to kontrolować. Fakt, kilka razy gdy był u mnie dzwonili kumple, że mogą sobie pograć. Ale on odmawiał i nie wychodził wcześniej ode mnie. Tylko nie wiem, gdzie jest ta zdrowa granica gier komputerowych. A Twój chłopak gra?
Faktycznie mieszkacie naprawdę bardzo blisko siebie, więc to trochę jest dziwne z jego strony.

33

Odp: Przewlekle chory facet

Oooj, mój też grzebie we wszystkim. Właśnie sobie chce kupić części do kumputera, omg, co to będzie, godzinami będzie siedział i montował... Mi też to imponuje, że ma taką wiedzę, że jest pomysłowy. Np. wmontował sobie na stałe w kasku do snowboardu słuchawki, super to wygląda. A gada mi o komputerach non stop, chyba niedługo chcąc nie chcąc stanę się specem w tej dziedzinie... Widzę, że go to naprawdę jara. I samochody i gitara też. Oczywiście jak na informatyka przystało gra w gry. Ma swoje PlayStation i często gra w Battlefield ze swoją siostrą i jej chłopakiem. Aż tak mi to nie przeszkadza, jeśli sama mam wtedy coś innego do roboty. Ale jeśli mu zwrócę uwagę, że chcę z nim coś razem porobić, to wyłącza konsolę i zajmuje się mną. Jedynie jak ma dużo do programowania to jest nieobecny, bo wtedy potrzebuje się w 100% skupić na tym, co robi. A nie spotyka się wtedy ze mną w międzyczasie, bo, jak sam tłumaczy, woli szybciej skończyć i widzieć się ze mną dłużej niż spotykać się na chwilę i potem znowu nie mieć czasu. Niby logiczny argument, ale jakoś mi zawsze i tak przykro, że go nie widzę...

34

Odp: Przewlekle chory facet

Wspominasz o snowboardzie, gitarze, samochodach. Mój chłopak niestety zajmuje się głównie komputerami i.. remontem. Zero jakichkolwiek innych zainteresowań. Fakt, zimą lubi chodzić na lodowisko. Chciałam abyśmy poszli razem, to nigdy nie był to dobry dzień. Wędrówki górskie, ale gdybym ja nie zaproponowała jakiejś trasy to nigdzie byśmy nie poszli. Po tym roku naszej bliższej znajomości zrobił się po prostu... nudny pod względem spędzania wolnego czasu. Niestety muszę to stwierdzić. O ile rozmowy są świetne, to niestety jakiekolwiek wyjścia są dla niego trudne do przyjęcia.
Wiem, że ten związek nie ma dłuższego sensu. Może gdybym ja także była domatorką, to stworzylibyśmy sobie przytulny kącik i byłoby nam razem dobrze przez całe życie. Ale ja lubię żyć aktywnie. Może niekoniecznie imprezy, ale wyjście w góry, kajaki, basen. Jakieś życie poza domem. Muszę przemyśleć sobie to wszystko.

35

Odp: Przewlekle chory facet

Ehh, no to masz ciężką sprawę. Mój jest, owszem, zafascynowany komputerem, ale ma inne zainteresowania, jest bardzo aktywny i towarzyski (co jest dość dziwne jak na informatyka wink ). Ale z kolei my się nie znamy za długo, jesteśmy razem niecałe 3 miesiące, więc jeszcze różnych rzeczy się o nim zapewne dowiem tongue

36

Odp: Przewlekle chory facet

Muszę się wygadać hmm To będzie chyba najlepsze miejsce.
Z moim chłopakiem nie jest najlepiej, tzn. nie kłócimy się. Ale ja po 14 miesiącach związku czuje, że to nie jest "to". Owszem jest czuły, troskliwy itd. Ale nigdzie nie wychodzimy. Przez wakacje widzieliśmy się tylko przez godzinę - mimo że mieszkamy 30 km od siebie. On nie ma czasu. Ja mogę zrobić wszystko żeby się z nim zobaczyć, mimo że pracuję. Właśnie, praca. Można powiedzieć, że moja wymarzona, zgodna z kierunkiem studiów, mimo że idę teraz dopiero na trzeci rok. Pracuję praktycznie z samymi facetami. Tzn, nie bezpośrednio. Bo w biurze jestem tylko z kierowniczką i starszym panem, ale spotykam dużo mężczyzn, bo moja praca nie wiąże się tylko z pracą biurową, ale także z pracą na terenie zakładu. W sensie coś zmierzyć, narysować. Także poznałam już sporo facetów. Tylko tak się zastanawiam, gdzie podziali się wysocy faceci. Ja nie jestem mała - mam 175 cm wzrostu, a poznaje facetów o ile nie niższych, to mojego wzrostu. Jeden próbował się ze mną umówić, tylko że jest mojego wzrostu. Już byłam w takim związku, głupio się czułam gdy szłam obok niego w szpilkach. Także raz odmówiłam, później byłam u chłopaków na warsztacie po jakieś papiery, a on znowu tym razem publicznie zapytał czy wyskoczymy na jakieś piwo. Odpowiedziałam, że to raczej niemożliwe. On na to: "chłopak ci zabrania?", odpowiedziałam: "można tak powiedzieć." A on: "jakiego ja mam pecha, która mi się spodoba to zajęta." Wtedy gdy pierwszy raz chciał wyjść na piwo, to odrazu powiedziałam że mam chłopaka. Nie byłoby to problemem, ale słyszało to wielu facetów i pewnie ta wieść się rozniesie, że zajęta jestem. A mój związek zmierza ku końcowi.
Poznałam jeszcze takiego jednego, który jest wysoki i dobrze mi się z nim rozmawiało. Jednak ma biuro w całkiem innym budynku i widziałam się z nim jak do tej pory tylko trzy razy. Za pierwszym razem rozmawialiśmy tak dłużej, tylko ktoś zadzwonił i musiał wracać. Niestety nasze zadania się nie pokrywają i nie mamy wspólnych "interesów" w firmie.
Mam nadzieję, że jeszcze go spotkam. Umowa kończy mi się w przyszłym tygodniu i jeszcze nie wiem na pewno czy zostanę. Były już wstępne rozmowy i są zainteresowani dalszą współpracą, ja tym bardziej smile Wszystko zależy od planu zajęć. Chciałabym zostać, żeby nawiązać z nim bliższy kontakt.
A mój obecny chłopak? Październik i będzie koniec. Teraz nie możemy się spotkać, bo on nie ma czasu, a nie chcę zrywać przez kom.
Odrazu lepiej się czuję smile Niestety teraz nie mogłam się spotkać z moją kumpelą od pogaduszek.

37

Odp: Przewlekle chory facet

Małgorzatka: czy ja dobrze rozumiem, że wybierasz facetów na podstawie wzrostu? Jezu, co jest z Tobą nie tak, kobieto?! Czy naprawdę w związku i miłości najważniejsze jest to, jak się prezentujecie na ulicy...? Kierując się Twoją logiką mój facet nie powinien był nigdy znaleźć sobie dziewczyny, bo sam ma jakieś 165cm. Jestem minimalnie niższa i chodzę przy nim nawet w 10cm obcasach. I co z tego? Rozumiem, że śmiesznie by wyglądał z dziewczną 190cm, ale nadal: jak to się ma do miłości? Z takim nastawieniem w życiu sobie porządnego faceta nie znajdziesz i nigdy nie będziesz szczęśliwa. Nie ma to jak związki pozornie idealne: idealne z zewnątrz, a tak naprawdę zupełnie niedobrane. Ale powodzenia, szukaj tego swojego rycerza 190cm. Żebyś się tylko nie rozczarowała po raz setny, że Twój ideał jednak ma wady mimo tak starannej selekcji...

38

Odp: Przewlekle chory facet

No po tym co napisałaś, to rozstanie chyba nieuniknione.
Rozumiem rzadsze spotkania, gdy naprawdę jest ten brak czasu, ale gdy ludzie mogą i z raz na miesiąc lub raz na dwa, to jest masakra.
Nie dałabym rady w takim związku.

Co do tego, że wybierasz wyższych, to hmm Twoja sprawa, ja miałam niższego i było ok , ale pewnie to zależy od osoby smile.

39

Odp: Przewlekle chory facet
kaisa_malene napisał/a:

Małgorzatka: czy ja dobrze rozumiem, że wybierasz facetów na podstawie wzrostu? Jezu, co jest z Tobą nie tak, kobieto?! Czy naprawdę w związku i miłości najważniejsze jest to, jak się prezentujecie na ulicy...? Kierując się Twoją logiką mój facet nie powinien był nigdy znaleźć sobie dziewczyny, bo sam ma jakieś 165cm. Jestem minimalnie niższa i chodzę przy nim nawet w 10cm obcasach. I co z tego? Rozumiem, że śmiesznie by wyglądał z dziewczną 190cm, ale nadal: jak to się ma do miłości? Z takim nastawieniem w życiu sobie porządnego faceta nie znajdziesz i nigdy nie będziesz szczęśliwa. Nie ma to jak związki pozornie idealne: idealne z zewnątrz, a tak naprawdę zupełnie niedobrane. Ale powodzenia, szukaj tego swojego rycerza 190cm. Żebyś się tylko nie rozczarowała po raz setny, że Twój ideał jednak ma wady mimo tak starannej selekcji...

Owszem wzrost nie jest podstawą do wyboru faceta. Ale ja już byłam z niskim chłopakiem. Co prawda, mój pierwszy związek, wiele spraw nie trybiło. Ale źle się czułam z tym, że jest niższy. Widzisz masz 160cm (tak wnioskuje z Twojego postu). Jak dla mnie jest to idealny wzrost dla kobiety. Na studniówce głupio się czułam tańcząc z niższymi chłopakami z mojej klasy. Nie wiem, może faktycznie coś jest ze mną nie tak i dokonuje zbyt dokładnej selekcji. Ale chciałabym być z kimś szczęśliwa. Nie oczekuję jakiegoś mega przystojniaka, na widok którego zmiękną mi kolana. Mój pierwszy chłopak był brzydki, mówili na niego plastuś ale mi to nie przeszkadzało. Następni dwaj tacy w miarę. Tzn podobali mi się i mieli w sobie to coś, co sprawiało że chciałam być z nimi. Ten obecny także piękny nie jest. Tylko jak już napisałam w poprzednim poście nie układa się zbyt dobrze.
Przestałam już podchodzić do związku według porywu serca. Raczej przemyślam sobie wszystko. Nie jestem romantyczką to fakt. Uważam, że jeżeli w związku nie układa się dobrze, to nie ma sensu w nim tkwić. Wiele kobiet przymyka oko na pewne sprawy, a później czytamy o zdradach itp. Ja nie chcę być w takiej sytuacji. Dlatego szukam faceta, który dotrzyma mi kroku w życiu, bo jest ono dosyć aktywne. Nie chcę być z kimś kto, ciągle będzie za mną. Niestety w teraz jestem w takiej sytuacji. Tak w skrócie: szukam faceta, z którym będę mogła pójść potańczyć, popływać na kajakach, pójść na basen, wyjść w góry i wieczorami prowadzić długie dyskusje.

truskaweczka19 napisał/a:

Rozumiem rzadsze spotkania, gdy naprawdę jest ten brak czasu, ale gdy ludzie mogą i z raz na miesiąc lub raz na dwa, to jest masakra.
Nie dałabym rady w takim związku.

Dokładnie, tym bardziej że on nie pracuje. Pomaga rodzicom w remoncie. Ja rozumiem, można pomagać przez tydzień, ale znalazłby się ten jeden dzień w tygodniu wolny. Proponowałam niedzielę, a on na to że nie, bo to jest jedyny dzień kiedy może się wyspać. No coments - nie wytrzymam dłużej w takim związku. Mamy po 20-kilka lat a siedzimy w domu jak jacyś staruszkowie.

40

Odp: Przewlekle chory facet
kaisa_malene napisał/a:

Małgorzatka: czy ja dobrze rozumiem, że wybierasz facetów na podstawie wzrostu? Jezu, co jest z Tobą nie tak, kobieto?! Czy naprawdę w związku i miłości najważniejsze jest to, jak się prezentujecie na ulicy...? Kierując się Twoją logiką mój facet nie powinien był nigdy znaleźć sobie dziewczyny, bo sam ma jakieś 165cm. Jestem minimalnie niższa i chodzę przy nim nawet w 10cm obcasach. I co z tego? Rozumiem, że śmiesznie by wyglądał z dziewczną 190cm, ale nadal: jak to się ma do miłości? Z takim nastawieniem w życiu sobie porządnego faceta nie znajdziesz i nigdy nie będziesz szczęśliwa. Nie ma to jak związki pozornie idealne: idealne z zewnątrz, a tak naprawdę zupełnie niedobrane. Ale powodzenia, szukaj tego swojego rycerza 190cm. Żebyś się tylko nie rozczarowała po raz setny, że Twój ideał jednak ma wady mimo tak starannej selekcji...

Ja nie rozumiem, co złego jest w posiadaniu "wymagań" dotyczących ewentualnego partnera. Dla różnych ludzi ważne są różne rzeczy: wzrost, wygląd, wiara, status społeczny, cechy charakteru... W ogóle nie uważam za naganne szukanie partnera jak najbardziej zbliżonego do ideału, czy to pod względem fizycznym, czy psychicznym. A może Ty, kaisa_malene, bierzesz każdego, bez względu na jego wygląd, poglądy, przeszłość? Szczerze wątpię.

Ja np. zwracam uwagę na to, czy facet ma ładne dłonie i męski głos. Czy moje wymagania też pozbawią mnie możliwości znalezienia "porządnego" (czytaj: bylejakiego?) faceta i zaznania szczęścia?

41

Odp: Przewlekle chory facet

Małgorzatka: wybacz, że Ci tak pojechałam, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać... I nadal nie do końca rozumiem. Czy to znaczy, że czujesz się źle przy niskim przystojniaku, a przy wysokim "plastusiu" nie? (btw. bardzo mi się podoba to określenie big_smile) I skąd się to tak naprawdę bierze? Uwierz mi, że moim typem też nie jest facet 165cm, wszyscy moi poprzedni byli raczej wysocy. Ale co z tego? On nie ma wzrostu, za to ma milion innych zalet, których tamci wysocy nie mieli. I wcale mi się na pierwszy rzut oka nie spodobał, zresztą ja jemu też nie. Niemniej jednak nie skreśliłam go z listy znajomych i dopiero przy drugim spotkaniu między nami zaiskrzyło. I eureka, jesteśmy dla siebie idealną partią. Gdybyśmy się kierowali swoimi preferencjami i powierzchownością w życiu byśmy się nie zeszli. Dla mnie on był jakiś taki śmiesznie niski i misiowaty, poza tym wolałam zawsze facetów z długimi włosami, a on ma krótkie. Do tego gaduła straszna i bardzo optymistycznie nastawiony, a ja byłam przekonana, że potrzebuję człowieka równie zdołowanego jak ja. On z kolei stwierdził, że nie jestem w jego typie jeśli chodzi o wygląd, bo do tej pory zwykle wybierał takie wypindrzone laski. I dopiero przy mnie go oświeciło, że w sumie istotne jest jak laska wygląda jak zmyje z siebie tapetę. I że niekoniecznie musi być wychudzona jak modelka. Toteż mogę Ci powiedzieć jedynie: nigdy nie odrzucaj faceta, bo Ci się nie spodobał na pierwszy rzut oka. Daj mu szansę, bądźcie kumplami. Jak coś ma z tego wyjść, to i tak wyjdzie. A jak nie, to w najgorszym wypadku masz kumpla smile

busiu napisał/a:

Ja nie rozumiem, co złego jest w posiadaniu "wymagań" dotyczących ewentualnego partnera. Dla różnych ludzi ważne są różne rzeczy: wzrost, wygląd, wiara, status społeczny, cechy charakteru... W ogóle nie uważam za naganne szukanie partnera jak najbardziej zbliżonego do ideału, czy to pod względem fizycznym, czy psychicznym.

Nigdzie nie napisałam, że posiadanie wymagań jest złe. Dążenie do ideału również. Ale co innego kierować się ideałem, a co innego szukać partnera zgodnego dokładnie z pewnymi wytycznymi. I zgadzam się: dla różnych ludzi ważne są różne rzeczy. Np. dla ludzi pustych najważniejszy jest wygląd i status społeczny partnera.

busiu napisał/a:

A może Ty, kaisa_malene, bierzesz każdego, bez względu na jego wygląd, poglądy, przeszłość? Szczerze wątpię.

Oczywiście, że nie. Wskaż mi gdzie w mojej wypowiedzi coś takiego zasugerowałam, bo ja jakoś nie mogę się dopatrzeć.

busiu napisał/a:

Ja np. zwracam uwagę na to, czy facet ma ładne dłonie i męski głos. Czy moje wymagania też pozbawią mnie możliwości znalezienia "porządnego" (czytaj: bylejakiego?) faceta i zaznania szczęścia?

To, że dla Ciebie porządny=byle jaki, to Twoja sprawa i Twoja interpretacja mojej wypowiedzi. Nie to miałam na myśli oczywiście. Ale żeby nie było niedomówień to sprostuję: chodziło mi o "odpowiedni". I moja odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: tak, prawdopodobnie przeoczysz kilku fantastycznych mężczyzn tylko dlatego, że np. nie mają męskiego głosu. Co innego zwracać uwagę na to, czy facet dba o siebie, np. właśnie czy ma ładne, zadbane dłonie, a co innego skreślać kogoś za to, że taki się urodził. Mam zatem pytanie do Ciebie: czy Ty jesteś ideałem, że wymagasz od innych, by byli ideałami? Jesteś ponętną blondynką o dużych oczach, długich nogach i wymiarach 90/60/90? Nie wiedzieć czemu wątpię...

42 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-09-12 06:52:38)

Odp: Przewlekle chory facet
kaisa_malene napisał/a:

Małgorzatka: wybacz, że Ci tak pojechałam, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać... I nadal nie do końca rozumiem. Czy to znaczy, że czujesz się źle przy niskim przystojniaku, a przy wysokim "plastusiu" nie? (btw. bardzo mi się podoba to określenie big_smile) I skąd się to tak naprawdę bierze? Uwierz mi, że moim typem też nie jest facet 165cm, wszyscy moi poprzedni byli raczej wysocy. Ale co z tego? On nie ma wzrostu, za to ma milion innych zalet, których tamci wysocy nie mieli. I wcale mi się na pierwszy rzut oka nie spodobał, zresztą ja jemu też nie. Niemniej jednak nie skreśliłam go z listy znajomych i dopiero przy drugim spotkaniu między nami zaiskrzyło. I eureka, jesteśmy dla siebie idealną partią. Gdybyśmy się kierowali swoimi preferencjami i powierzchownością w życiu byśmy się nie zeszli. Dla mnie on był jakiś taki śmiesznie niski i misiowaty, poza tym wolałam zawsze facetów z długimi włosami, a on ma krótkie. Do tego gaduła straszna i bardzo optymistycznie nastawiony, a ja byłam przekonana, że potrzebuję człowieka równie zdołowanego jak ja. On z kolei stwierdził, że nie jestem w jego typie jeśli chodzi o wygląd, bo do tej pory zwykle wybierał takie wypindrzone laski. I dopiero przy mnie go oświeciło, że w sumie istotne jest jak laska wygląda jak zmyje z siebie tapetę. I że niekoniecznie musi być wychudzona jak modelka. Toteż mogę Ci powiedzieć jedynie: nigdy nie odrzucaj faceta, bo Ci się nie spodobał na pierwszy rzut oka. Daj mu szansę, bądźcie kumplami. Jak coś ma z tego wyjść, to i tak wyjdzie. A jak nie, to w najgorszym wypadku masz kumpla smile

Wcale nie czuję się tak jakbyś mi pojechała wink Ja dokładnie kilka razy pisałam już na forum, że nie jest ważny wygląd. Plastuś był niski tongue Na początku byłam przekonana, że jest facetem z którym nigdy nie stworzę związku. Spotykaliśmy się przez jakieś 9 miesięcy tak po prostu na piwo, porozmawiać smile Aż się zakochałam. Właśnie byłam z nim, bo świetnie się rozumieliśmy, mieliśmy sporo pomysłów na swój czas. Wyjazdy, wyjścia. Nie przeszkadzało mi to, że wygląda tak, że inne nawet by nie spojrzały, bo nie miał dyskotekowego wyglądu. Ale mamy swoje wspomnienia, które czasami wspominamy gdy "spotkamy" się na gg. Z tym obecnym nie mam takich wspomnień, tzn. są ale znikoma ilość. Także nie jest jakiś wyjątkowo przystojny. Brzuszek ma i to całkiem spory, czasami już do fryzjera mógłby pójść bo włosy są już zdecydowanie za długie. Ubiera się strasznie. Nie chodzi mi o brak markowych ciuchów, ale o to że są one brudne i już bardzo zniszczone a on je zakłada. Ale coś mnie przy nim trzyma. Chyba to, że ma jaskrę. Wiem dziwnie brzmi. Ale ja kiedyś też byłam chora i zastanawiałam się, czy kiedykolwiek ktoś będzie ze mną. Dlatego nie chcę aby on się tak czuł. Tylko, że ja z tego wyszłam i mam taką radość życia, a on wogóle. Gdy rozmawiamy wieczorem pytam co słychać, on odpowiada jedynie: "w porządku". Nic więcej. Gdy się spotykaliśmy mieliśmy więcej tematów do rozmów. Wiem, że jak się zobaczymy w październiku i mnie przytuli, to odpłynę i miną mi myśli o rozstaniu. Zresztą zobaczymy.

busiu napisał/a:

Ja nie rozumiem, co złego jest w posiadaniu "wymagań" dotyczących ewentualnego partnera. Dla różnych ludzi ważne są różne rzeczy: wzrost, wygląd, wiara, status społeczny, cechy charakteru... W ogóle nie uważam za naganne szukanie partnera jak najbardziej zbliżonego do ideału, czy to pod względem fizycznym, czy psychicznym.

Moje wymagania nie są jakoś wyjątkowo restrykcyjne. marzy mi się chłopak wyższy ode mnie. Gdybym miała 155cm wzrostu, to wystarczyłoby gdyby miał 160-170cm, ale ja mam 175cm. Napisałam poprzedniego posta właśnie ze względu na to, że ostatnio spotykam praktycznie samych niskich facetów, a ja też nie jestem jakoś wyjątkowo wysoka.
Charakter jest bardzo istotny. Czuły, troskliwy, opiekuńczy itd. Ale jeszcze ważne jest aby chciał aktywnie spędzać czas. Dobrze by było gdyby miał zainteresowania, jakiś cel w życiu, był ambitny. Niektórzy żyją po prostu z dnia na dzień, niczym się nie interesują, nic ich nie obchodzi.
Mój chłopak ostatnio jak mu powiedziałam, że odbyły się pierwsze rozmowy na temat przedłużenia mojej umowy odpowiedział: "dobrego niewolnika przecież się nie wypuszcza." Szczęka mi opadła hmm A on nigdzie nie pracuje. Fakt pracuję dużo, ale jestem teraz dopiero na trzecim roku i mam pracę o jakiej marzyłam. Zdobywam doświadczenie, tylko jeszcze zarobki nie są wymarzone. Ale wszystko jest do dopracowania.
Tego posta pisałam właśnie przed pracą.

43

Odp: Przewlekle chory facet
kaisa_malene napisał/a:

I zgadzam się: dla różnych ludzi ważne są różne rzeczy. Np. dla ludzi pustych najważniejszy jest wygląd i status społeczny partnera.

Nie zgodzę się z Twoim twierdzeniem. Nie rozumiem, co złego jest w kierowaniu się wyglądem? Jeśli ktoś ma takie życzenie, by mieć przy boku osobę piękną, ale głupią... to jego sprawa. Może właśnie z taką będzie szczęśliwy? Może taką właśnie pokocha bardziej od mądrej brzyduli i da jej szczęście? Nie warto wydawać tak pochopnych wniosków, kaiso. Wygląd i status społeczny są ważne dla każdego- w mniejszym bądź większym stopniu.

kaisa_malene napisał/a:

I moja odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: tak, prawdopodobnie przeoczysz kilku fantastycznych mężczyzn tylko dlatego, że np. nie mają męskiego głosu.

Brak męskiego i pociągającego głosu nie idzie u mnie w parze ze słowem "fantastyczny". Skoro nie spełnia moich wymagań, zasługuje na ocenę co najwyżej "przeciętny". Oczywiście, w Twoim mniemaniu mogą oni być "fantastyczni", bo Twoje pragnienia są przy nich zaspokojone. To bardzo wygodne- jest nas tyle na kuli ziemskiej, że można przebierać i wybierać, a na pewno ktoś się znajdzie dla każdego.

kaisa_malene napisał/a:

Co innego zwracać uwagę na to, czy facet dba o siebie, np. właśnie czy ma ładne, zadbane dłonie, a co innego skreślać kogoś za to, że taki się urodził. Mam zatem pytanie do Ciebie: czy Ty jesteś ideałem, że wymagasz od innych, by byli ideałami? Jesteś ponętną blondynką o dużych oczach, długich nogach i wymiarach 90/60/90? Nie wiedzieć czemu wątpię...

Co ma opis "ponętnej blondynki" do ideału? Mówimy tu o ideale subiektywnym, a nie obiektywnym, który oczywiście nie istnieje. Być może dla kogoś jestem ideałem- może dla mojego chłopaka? On dla mnie jest ideałem- jest dobrze zbudowany, ma męskie rysy twarzy, stosowne owłosienie tu i ówdzie, zadbane zdłonie i szaleńczo pociągający głos. Przy tym jest troskliwy, pewny siebie, męski w każdym calu, zaradny, szarmancki... Posiada wady, jak każdy człowiek- te jednak wpisują się w mój "ideał". I uwierz mi, w drodze do niego odrzuciłam masę facetów, którzy byli "porządni", ale nie żałuję żadnego z nich.

I nie wymagam od innych, by byli moimi ideałami! To szalone. Ale z pewnością wymagam bycia "ideałem" od człowieka, z którym chciałabym spędzić swoje życie. Tu nie ma mowy o kompromisach- albo wszystko, albo nic.

Przepraszam Małgorzatko, za zajmowanie Twojego wątku! :<

44

Odp: Przewlekle chory facet

Małgorzatka: ok, teraz bardziej rozumiem. Wiesz, nie mówię, że wygląd w ogóle nie jest istotny. W sumie postanowiłam sobie, że mój następny facet będzie przystojny, bo z moich poprzednich tylko jeden był. Zawsze zwracałam uwagę na charakter, nie na wygląd. A teraz postanowiłam mieć jedno i drugie :D Z tym, że nie określiłam sobie co oznacza "przystojny". Przede wszystkim chciałam, żeby trochę bardziej dbał o swój wygląd. Dlaczego to tylko faceci mają mieć przyjemność z patrzenia na kobiety, a nie odwrotnie? :P Toteż podoba mi się, że umie się fajnie ubrać, czy ułożyć włosy, nie wkładając w to jednocześnie specjalnego wysiłku. Bo lalusia z kolei bym nie zniosła, takiego, który przesiaduje w łazience więcej niż ja.

Jeśli chodzi o Twojego faceta: nie bądź z nim z litości. Jeśli nie chcesz z nim być, to po prostu mu to powiedz. Inaczej go krzywdzisz jeszcze bardziej. Ale jeśli masz wątpliwości, to może lepiej dać Wam jeszcze jedną szansę?

busiu napisał/a:
kaisa_malene napisał/a:

I zgadzam się: dla różnych ludzi ważne są różne rzeczy. Np. dla ludzi pustych najważniejszy jest wygląd i status społeczny partnera.

Nie zgodzę się z Twoim twierdzeniem. Nie rozumiem, co złego jest w kierowaniu się wyglądem? Jeśli ktoś ma takie życzenie, by mieć przy boku osobę piękną, ale głupią... to jego sprawa. Może właśnie z taką będzie szczęśliwy? Może taką właśnie pokocha bardziej od mądrej brzyduli i da jej szczęście? Nie warto wydawać tak pochopnych wniosków, kaiso. Wygląd i status społeczny są ważne dla każdego- w mniejszym bądź większym stopniu.

Już Ci mówię co jest złego w kierowaniu się wyglądem przy wyborze partnera: partner to osoba, z którą spędza się czas, później mieszka i zakłada rodzinę, a nie tylko na niego patrzy. Trzeba podejmować wspólne decyzje etc. Jeśli wybierasz partnera głupiego, a przystojnego, to możesz sobie na niego popatrzeć, ale w żadnym wypadku nie wyjdzie wam wspólne mieszkanie itd. I nigdzie nie napisałam, że np. dla mnie wygląd, czy status społeczny nie jest ważny. Napisałam jedynie, że dla ludzi pustych te kwestie są najważniejsze.

busiu napisał/a:

Co ma opis "ponętnej blondynki" do ideału?

Tak rzuciłam standardowym ideałem, bo wielu facetów by pewnie chciało, by ich kobieta tak wyglądała. Więc pytam, czy Ty sama jesteś oszałamiająco piękna (już nieważne, czy blondynka, czy ruda, czy cokolwiek), że wymagasz od innych posiadania pewnych cech zewnętrznych? A co, gdyby Twój facet nie był włochaty na przykład? Nie zakochałabyś się w nim? A gdyby nagle pod wpływem choroby zmieniła mu się barwa głosu? Twoje uczucia względem jego by się zmieniły?

I wiesz, takie kierowanie się własnymi ideałami bywa niebezpieczne, bo kto powiedział, że my sami wiemy co jest dla nas najlepsze? Tak naprawdę nie dowiesz się, póki nie spróbujesz. Jak już wspominałam, byłam przekonana, że potrzebuję innego faceta, mój "ideał" sporo odbiegał od tego, co prezentuje mój obecny chłopak. Ja też sporo odbiegałam od jego "ideału". I nagle się okazało, że oboje się myliliśmy. Życie samo weryfikuje takie kwestie, więc nie warto się upierać przy swoich pierwotnych założeniach na siłę. Ale skoro jesteś ze swoim chłopakiem szczęśliwa, to ok, życzę Wam szczęścia.

45

Odp: Przewlekle chory facet
busiu napisał/a:

Przepraszam Małgorzatko, za zajmowanie Twojego wątku! :<

Nie ma sprawy wink
   

kaisa_malene napisał/a:

I zgadzam się: dla różnych ludzi ważne są różne rzeczy. Np. dla ludzi pustych najważniejszy jest wygląd i status społeczny partnera.

Myślę, że trochę generalizujesz. Napisałaś:

kaisa_malene napisał/a:

Kierując się Twoją logiką mój facet nie powinien był nigdy znaleźć sobie dziewczyny, bo sam ma jakieś 165cm. Jestem minimalnie niższa i chodzę przy nim nawet w 10cm obcasach.

Założyłam, że masz jakieś 160cm. Zauważ, że dla mnie te kilka cm więcej we wzroście faceta oznacza, że "powinien" mieć ok 180cm. Patrząc z Twojej perspektywy jest to już bardzo wysoki facet i myślisz, że stawiam duże wymagania. Ale z mojej perspektywy jest to właśnie te kilka cm więcej (o których piszesz), bo sama mam 175cm. Więc to chyba nie są wysokie wymagania.
A podobno rozmiar nie ma znaczenia wink Oczywiście piszę teraz z ironią.
Dzisiaj miałam okazję robić jedno dosyć obszerne zadanie z takim całkiem fajnym chłopakiem. Wzrost porównywalny, żeby nie było wink Świetnie nam się rozmawiało. Ale jego zapach... Nie wiem co miał w sobie, ale czuję jego zapach przez cały dzień smile

46

Odp: Przewlekle chory facet

Mam 163cm, więc jestem dosłownie minimalnie niższa. Jak założę wysokie obcasy na platformie to mam i 10cm przewagi nad nim. Nie no, rozumiem, że Twoja perspektywa jest nieco inna. Mój facet nawet dla mnie wydaje się bardzo niski, bo jestem przyzwyczajona do facetów o głowę ode mnie wyższych. I nigdy mi się taki typ urody nie podobał, w sensie: niski i szeroki w barach. Zawsze preferowałam wysokich, szczupłych facetów. Ale cóż, teoria niekoniecznie sprawdza się w praktyce wink Nie mówię: jakieś preferencje każdy ma, jakiś ideał w głowie, ale w prawdziwym życiu niekoniecznie to ma znaczenie, bo się po prostu zakochasz i nagle się okaże, że te wszystkie wymogi to o kant dupy potłuc wink No i właśnie: zapach jest bardzo istotny. Nawet ważniejszy dla mnie od wyglądu.

47 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-09-26 16:19:48)

Odp: Przewlekle chory facet

Trochę traktuje ten wątek jak pamiętnik.
Dzisiaj widziałam się z chłopakiem po dwóch miesiącach przerwy i było tak dziwnie.... Nie czułam się dobrze gdy mnie dotykał, całował, nie chciałam się przytulać hmm Drażniło mnie to.. Nie wiem skąd się to wzięło, teraz jestem bliska płaczu przez to uczucie. Przecież tak tęskniłam, tak bardzo chciałam go zobaczyć... a jak się w końcu spotkaliśmy, to nie mogłam się doczekać aż już wyjdzie z mojego pokoju. Czuję się z tym okropnie. Ciągle chciał mnie przytulać, całować, a ja miałam już dość...
Widać, że naprawdę całe wakacje pracował przy tym remoncie, bo jego dłonie są bardzo zniszczone. On sam jest bardzo zmęczony.
Wprowadził nowe pieszczoty do naszych zbliżeń. Powiedział, że to w podziękowaniu za to, że czekałam tyle na spotkanie. Troszczył się o to aby było mi bardzo dobrze, za to ja nie byłam w stanie go pieścić, bo drażniła mnie jego bliskość. Mam ogromne wyrzuty sumienia, bo on się starał, a ja....... ja go "odpychałam". Oczywiście nie fizycznie, tylko tak w myślach chciałam aby już przestał i się odsunął ode mnie. Ciągle powtarzał, że mnie kocha, że jestem cudowna itd. Mówił, że mimo iż w domu ma ciężko (ze względu na sytuację rodzinną i jego problemy ze zdrowiem), to fakt że po prostu jestem dodawał mu sił.
A ja przez ostatnie dwa tygodnie ciągle myślałam o jednym facecie którego poznałam w pracy. On wyjechał w delegację i nie nawiązaliśmy bliższej znajomości. Ale ciągle miałam go w myślach, nawet wrzuciłam sobie jego zdjęcie na kom abym mogła sobie czasami na niego spojrzeć...
Czuję się z tym strasznie...

48

Odp: Przewlekle chory facet

Może to tylko chwilowa niechęć? Czasem tak się zdarza, kiedy pojawiają się problemy. Ale jeśli nie: nic na siłę. Jeśli uczucie się wypaliło to nie ma już raczej sensu tego ratować.

49

Odp: Przewlekle chory facet

Myślisz Małgorzatko, że to nadal ma sens?
Bo widać, że mogłabyś mieć kogoś lepszego, kto dałby Ci o wiele więcej od siebie, z kim dogadałabyś się. A tu z Nim nie jesteś szczęśliwa. Dodatkowo On chyba nic nie chce zmienić ze swojej strony, dlatego Ty zaczynasz myśleć o innych. Wierzę, że nie zdradziłabyś Go. bo jesteś porządną dziewczyną, tylko skończyłoby się na myślach, a co by było gdyby związałabym się z kimś innym, ale jednak. Masz wiele wyraźnych sygnałów. Moim zdaniem pogadaj z Nim i powiedz wszystko co nam tu piszesz, o tym jak się czujesz, bo inaczej sytuacja się nie poprawi, tym bardziej, że spotkania rzadkie i nie satysfakcjonujące Ciebie.

50

Odp: Przewlekle chory facet

Dziękuję Truskaweczko za zainteresowanie smile
Zaczął się nowy rok akademicki i nieco się polepszyło. Tzn. spotkaliśmy się porozmawialiśmy, poszliśmy na małą wyprawę w góry. Niestety spotkania nie były zbyt długie. W tym tygodniu jeszcze się nie widzieliśmy.
Wiedziałam, że jak mnie przytuli to zmięknę... Powtarza, że kocha itd. Zauważyłam w nim pewną zmianę. Jest dużo weselszy i bardziej skory do żartów. Zapytałam co się stało przez wakacje, skąd taka zmiana. Odpowiedział, że jest bardziej szczęśliwy bo rozwiązał pewne problemy. Niestety ja nic o nich nie wiem. Jutro być może się z nim spotkam, to spróbuję wyciągnąć to od niego.
Już sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć...
Do pracy wracam od poniedziałku, będę miała mniej czasu na spotkania. Pewnie ten który pojechał w delegację jeszcze nie wrócił.
Spotkałam też przypadkiem na mieście innego kolegę z pracy, który już raz proponował mi spotkanie. Odpowiedziałam, że nie bo mam chłopaka. Teraz ponowił propozycję, abyśmy się spotkali tak bez stresu, na luzie jako znajomi. Fakt dobrze mi się z nim rozmawia, ale nie pociąga mnie więc nic z tego nie wyjdzie. Poszłabym na to spotkanie nawet mówiąc o tym chłopakowi. On się nie przejmie, bo w końcu nie jestem w więzieniu-tak mówi.
Jutro o ile się spotkamy, spróbuję poważnie z nim porozmawiać.

51

Odp: Przewlekle chory facet

Koniec tego związku. Lepiej się czuję sama. Już jakieś trzy miesiące nie jesteśmy razem. On wyjechał do Anglii ale niedawno wrócił. Powiedziałam aby nie przyjeżdżał bo nie ma do czego. Wrócił żeby uregulować swoje sprawy. To nie był odpowiedni typ faceta dla mnie, zbyt wiele nas różniło. Piszę to, żeby nie próbować zmienić zdania. Ten wątek w ogóle mógłby zostać zamknięty smile

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Przewlekle chory facet

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026