Żyje w związku od ponad 5 lat. Moje uczucie do tego człowieka w wyniku różnych zdarzeń wygasło. Już go nie kocham, jestem nim zmęczona. Chciałabym odejść, ale nie wiem jak, ponieważ on nie ma nikogo na tym świecie i nadal mnie kocha. Jestem z nim z litości, lecz już dłużej nie mogę. Ma on trudny charakter i ja już sobie z tym nie radze. Mam dość, ale jak mam odejść i zostawić go samego. Poradźcie co robić?
Podobne tematy
Ja bym odeszła.
I co z tego ze on nie ma nikogo na swiecie? Ty nie jestes Matka Teresa z Kalkuty,zeby byc miłosierna do konca życia.
Odejdziesz,On pozna kiedys inna która go pokocha szczerą miłością i która bedzie chciała z nim stworzyc rodzinę,a tak to meczysz siebie,a jemu zabierasz cenny czas. On nie jest slepy i pewnie wie ze go nie kochasz.
Porozmawiaj z nim.Nie masz innego wyjścia.
3 2010-07-05 16:41:23 Ostatnio edytowany przez malwi90 (2010-07-05 16:44:48)
Hm.... tak.... łatwo mówić "porozmawiaj z nim" czy "ja bym odeszła". Oczywiście zgadzam się z powyższą Panią. oczywiście trzeba porozmawiać i wgl ale myślę że najpierw trzeba pogadać sama ze sobą, spisać wszystkie plusy i minusy, zastanowić się poważnie i dopiero wtedy podjąć rozmowę z Nim.
Życzę powodzenia ![]()
Odejdź. Powoli, ale odejdź od niego. Dlaczego Ty masz być nieszczęśliwa z tego powodu. On na pewno nie jest całkiem sam.
Może dajcie sobie czas? Może jak zaczniecie tęsknić uczucie się odrodzi?
Ale jeśli jesteś pewna swojej decyzji to nie możesz oszukiwać siebie i jego. Po co się męczyć?
Może wizyta u psychologa Ci pomoże?
Hm.... tak.... łatwo mówić "porozmawiaj z nim" czy "ja bym odeszła". Oczywiście zgadzam się z powyższą Panią. oczywiście trzeba porozmawiać i wgl ale myślę że najpierw trzeba pogadać sama ze sobą, spisać wszystkie plusy i minusy, zastanowić się poważnie i dopiero wtedy podjąć rozmowę z Nim.
Życzę powodzenia
Dziewczyno jakie plusy i minusy jak kobieta nie chce z nim być,bo go nie kocha. Plusy i minusy to mozna sobie robic jak ma sie dzieci,wspólny dom,rodzinę,a nie w wolnym związku.
Sytuacja nie jest prosta, ponieważ on naprawde nikogo nie ma a ja poczęści z jego winy nie mam kontaktu z rodziną. Poza tym nie mam pracyi przez najbliższe dwa miesiące muszę mieszkać z nim. Choć to dobra okazja, zeby odejść i pogodzić się z rodziną. W tym mieście gdzie jestem nic już mnie nie trzyma.
A wedłu mnie spisywanie plusów i minusów to właśnie dobra rada i to niezależnie, czy się jest w małżeństwie, czy w związku nieformlanym. Określenie "wolny" związek oznacza dla mnie jeszcze coś innego: bycie z kimś beż zaangażowania, bez zobowiązań, bez konieczności dochowania sobie wierności. A my tu raczej nie mamy do czynienia z czymś takim, tylko z normalnym związkiem, który ma już 5-cio letni staż.
Łatwo jest coś zakończyć, a potem żałować. Trzeba być pewnym danej decyzji. Plusy i minusy pozwolą jej ustalić co właściwie ją przy nim trzyma, a co powoduje iż dłużej trwanie przy nim nie ma sensu. Jeśłi między nimi było dużo trudnych chwil to nie ma się co dziwić, iż może ona już nie czuć do niego tego co kiedyś. Jak jest dużo przykrości, rozczarowań to uczucie miłości zostaje wypierane przez uczucie żalu, smutku, złości. Co w cale nie musi oznaczać, iż tak naprawdę już się kogoś nie kocha.
Mój magiczny ogródek zastanów się, czy na pewno już go nie kochasz, upewnij się w tych swoich uczuciach. Zadaj sobie pytanie, czy gdyby on nie był taki trudny, czy gdybyś dostała od niego to o czym może zawsze marzyłaś to czy mogłabyś się w nim ponownie zakochać? Jeśłi czujesz, że jest cień szansy, że mogłabyś się w nim jeszcze zakochać to zastanów się co najbardziej Ci w nim przeszkadza oraz czego od niego potrzebujesz, a nie dostajesz. Porozmawiaj z nim o tym... Jeśłi on naprawdę Cię kocha jak twierdzi to może będzie umiał o to zawalczyć, jeśłi powiesz mu na czym najbardziej Ci zależy. Daj mu też do zrozumienia, iż jeśli pewne sprawy między wami się nie ułożą, nie zmienią Ty odejdziesz. W ten sposób dasz Wam szansę i uświadomisz mu fakt, iż może Wasz związek dąży do końca!
Jeśli zaś jesteś już pewna, że go nie kochasz. Jesteś pewna, że nie masz już siły, ochoty coś z tym robić. Jeśli już Ci nie zależy na tym związku, nie zależy aby między wami było lepiej. Jeśłi już nie wierzysz w Was, wszytsko się wypaliło to odejdź od niego. Jak tu ktoś napisał szkoda jego czasu i Twojego. Nie jesteś po to aby go zbawić, uratować tylko aby z nim być albo też i nie być.
Jeśłi zostaniesz z nim wbrew samej sobie to i tak unieszczęśliwisz jego i siebie. Nie dasz rady zbyt długo sama siebie oszukiwać, a tym będzie Wasz związek jeśłi zostaniesz, zwykłym kłamstwem.
Zresztą on chyba widzi co się z Tobą dzieje. Też nie bez przyczyny wygasły w Tobie uczucia i wnioskuję, że on miał w tym swój udział. Zatem chyba ma świadomość czego może się spodziewać. Byliście w tym razem... to nie byłaś Ty i twój związek tylko byliście w tym oboje, zatem oboje macie teraz co macie... zatem on też jest za to w jakimś stopniu odpowiedzialny, że już go nie kochasz. No chyba, że było między wami naprawdę cudowanie, a Ty bez powodu nagle się odkochałaś...?
Żyje w związku od ponad 5 lat. Moje uczucie do tego człowieka w wyniku różnych zdarzeń wygasło. Już go nie kocham, jestem nim zmęczona. Chciałabym odejść, ale nie wiem jak, ponieważ on nie ma nikogo na tym świecie i nadal mnie kocha. Jestem z nim z litości, lecz już dłużej nie mogę. Ma on trudny charakter i ja już sobie z tym nie radze. Mam dość, ale jak mam odejść i zostawić go samego. Poradźcie co robić?
Mi też było szkoda, serce mało nie pękło, bo nie dość, że nikogo nie ma, to jeszcze przeżył ogromną tragedię w życiu i jest bardzo zagubiony. Ale przez te pięć lat nie pomogłam mu, a Ty pomogłaś? Uzależnił się ode mnie, musiałam znosić jego zachowania a potem wybaczać, bo on taki biedny. Byłabym przy nim nadal, gdzyby tylko miał do mnie szacunek. Jestem zmęczona jego brakiem.