Jestem z kimś na odległość, kocham i pragnę dzielić się z nim moim życiem. Ale problem jest taki, że wydaje mi się iż nie jestem częścią jego życia, że wadzę mu. On jest bardzo przywiązany do domu, do znajomych i rodziny ja wręcz odwrotnie. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale ja wciąż czułam, że on nieustannie tęskni za tym co zostawił w domu. Teraz jesteśmy osobno,ciągle myślę co on tam robi i jak sobie radzi. Wydaje mi się, że nie potrzebuje mnie do bycia szczęśliwym, że ja tylko go ograniczam. Postanowiłam więc, że zerwę z nim po to aby nie musiał martwić się tym co u mnie i aby skupił się na tym co zbudował z rodziną. To dla jego dobra, zastanawiam się jednak czy to co chcę zrobić nie jest trochę przesadne...
Podobne tematy
a jak czesto sie widujecie?
"dla Twojego dobra" to-nazywajac rzecz po imieniu- manipulacja.
Zwykle nieświadoma.
Rozumiem, że trudno Ci znieść, że jesteś na 2 miejscu , a poczucie własnej wartości jest u Ciebie tak niziutko, że wolisz się wycofać niż powiedzieć chłopakowi o swoich potrzebach:potrzebie bycia ważną, kochaną, zaopiekowaną. To oczywiste oczekiwania w relacjach partnerskich.
Masz prawo do takiej decyzji, ale pamiętaj, że to Twój wybór.
Ludzie dorastają i odchodzą z domu. W dorosłym życiu rodzina schodzi na dalszy plan-zaczynają żyć swoicm życiem, budować własne gniazda.
taka jest kolej rzeczy...
Myślę, ze warto by było się przyjrzeć , dlaczego tak łatwo przychodzi Ci zrezygnować z kogoś, na kim -jak twierdzisz-
Ci zależy.
Bo na pewno nie dla jego dobra.
Nie rozumie jak dla czyjegoś dobra można go zostawiać
Cześć.
Powinnaś z nim zwyczajnie porozmawiać. O swoich pragnieniach, uczuciach i co o tym wszystkim myślisz. Stanowczo i konkretnie ale bez nacisku. Wtedy zobaczysz co Ci odpowie.
On musi wiedzieć czego Ty oczekujesz od niego i w czym jest problem i z kolei Ty musisz wiedzieć jak on się na to zapatruje.
Sytuacji całej nie znam ale skoro Ci zależy na ukochanym to nie rezygnuj tak szybko, staraj się ten problem rozwiązać razem z nim. Życzę powodzenia.