To takie krępujące! Ma cudowne, duże i miękkie usta, ale nie powinien ich zaprzyjaźniać z językiem! Kocham go całować, ale przez to, jak to robi, ja po prostu odmawiam, wykręcam się. Fakt, że czasem faktycznie nie mam nastroju. Ale on NAPRAWDĘ kiepsko całuje. Chyba mu się wydaje, że to język jest w pocałunku najważniejszy, więc ładuje mi go do ust i właściwie nie wyciąga. Przez to zabija całą magię pocałunku, nie wspominając już o ślinie, która ląduje na całą okolicę moich warg
Próbuję w żartach mu powiedzieć, żeby mnie tak nie ślinił, ale chyba uznaje to za prawdziwy żart. No a jeśli chodzi o język, to jakoś staram się sterować pocałunkiem, ale przez to nie mam z tego żadnej przyjemności. Wstyd mi za siebie, że mi to przeszkadza, bo kocham go
Ale...
Jak mu powiedzieć, że potrzebuje innej techniki? Albo jak go tego nauczyć w praktyce bez zwracania mu uwagi? HEEELP!
PS Jesteśmy ze sobą już całe 2 lata!