netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Brak miłości...?

7 odpowiedzi3 711 wyświetleńzałożony przez LillyLu, 26.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Brak miłości...?

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Mam pytanie, które dotyczy ostatnich wydarzeń w moim życiu... Kilka miesiecy temu rozstałam się z kimś, kto był i nadal jest dla mnie całym światem. Bylismy razem ponad 3 lata.  Zdradził... Nigdy wczesniej nie czułam sie taka upokorzona. Chociaz nadal mnie to boli, myśle, ze w duzym stopniu wybaczyłam. Jak zapytalam w chwili rozstania (jeszcze nie bylam pewna jego zdrady w 100%) czy mnie kocha, powiedzial: "nie wiem", jednak jak wiadomo czesto podczas kłótni wypowiadamy w nerwach rzeczy których nigdy wczesniej bysmy nie powiedzieli. Cierpiałam, płąkałam, a on dosc szybko znajdywał pocieszenie w innych. Nie pisałam, nie dzwoniłam, dowiedziałam się ze bardzo zle o mnie mowi. Zadzwonił kilka razy, ale nie odbierałam. Po ok.dwoch miesiacach napisał, ze bardzo Mu mnie brakuje. Zaczelismy rozmawiac. Spotkalismy sie nawet kilka razy. Kiedy przyszedl czas rozstania (wylatywał do innego kraju), oboje płakalismy żalujac, ze stracilismy juz nie pierwszy raz swoją szanse (rok temu juz  raz sie rozstalismy, jednak po miesiacu znow bylismy razem). Oboje strasznie tesknilismy, chociaz On pisał, ze nie chce utrzymywac ze mna kontaktu, ze lepiej bedzie jak kazde z nas pojdzie w swoja strone i zacznie nowe zycie. Nie trudno sie domyslic, ze niewiele z tego wyszło. Dzielily nas tysiace km, ale nie moglismy zyc bez siebie, bez rozmow. Zaczelismy snuc plany, ze moge wyjechac do Niego. Zamieszkamy razem, podejmiemy wspolna prace. Jednak co chwile zmieniał zdanie. Nadal jednak nie bylismy para (powrot do siebie na odleglosc w ogole nie wchodzil w gre). Nagle z dnia na dzien stwierdzil, ze nie chce abym sie do Niego odzywała, ze to koniec naszej znajomosci. Nie moglam tego zniesc, robilam wszystko aby sie z nim kontaktowac. Znow zaczelismy normalnie rozmawiac. Stwierdzil, ze wpsolne mieszkanie nam nie wyjdzie, ze czas isc swoja drogą w innym kierunku. Nie chcialam sie z tym pogodzic, znowilam kazde upokorzenie, płąkalam po nocach, ale powiedzialam sobie, ze bede silna i udowodnię jak mocno Go kocham i ze potrafie zapewnic Mu szczescie. Ku mojemu zdziwieniu przylecial do Polski. Poprosil abysmy spotkali sie od razu w pierwszy dzien. Tak tez bylo. Bylam taka szczesliwa. Zachowywal sie tak, jak by pokochal mnie od nowa- bylam tego pewna! (tak tez mowił). Niestety, na nastepny dzien pod wplywem alkoholu, wykrzyczal ze mnie nie kocha. Za kilka dni, probowalam wsyzstko "wyjasnic", to zachowywal sie tak jak wczesniej- byl taki kochany. Koszmar znow sie powtorzyl. W dzien powrotu za granice, powiedzialm, ze juz nic do mnie nie czuje i ze juz nigdy nie bedziemy razem. Mowil, ze przyjechał aby upewnić się ze mnie nie kocha. Paradoksalnie poplakal sie jak sie zegnalismy. Pozniej dzwoni Czułam sie jak stara zabawka wyrzucona na śmietnik. Zostałam wykorzystana i okłamana... Napisal mi , ze dziekuje mi za wszystko co dla Niego zrobilam i za chwile, ktorych nigdy nie zapomni. Nie utrzymujemy teraz kontaktu w ogole. Zdaje sobie sprawe, ze postapilam wrecz idiotycznie zabiegajac o czlowieka ktroy (z tego co mowi) juz mnie nie kocha, jednak nie potrafie inaczej. Darze Go wielkim uczuciem. Na pewnym forum znalazłam cos co idealnie odzwierciedla to, co czuje:

"Wszystko wali się na głowę. Jakiekolwiek wartości, życie, wszystko, co dotąd robiłeś(aś), przestaje mieć sens. Pojawia się chęć ucieczki przed tym wszystkim, albo głupie myśli samobójcze. Najgorsze jest jednak przeświadczenie, że właśnie straciłeś coś, czy kogoś i że to, co było dotąd już się nigdy nie powtórzy - że już nikogo nie można i nie będziesz tak kochał, że nikt już nie będzie Ci się tak podobał, że to już niemożliwe, żebyś był tak szczęśliwy. Po prostu wszystko się skończyło i nie wróci.

Czujesz fizyczny ból w piersiach, łzy same lecą z oczu, a jak do tego puścisz sobie jakąś nastrojową, romantyczną piosenkę (nie daj Boże tę, której kiedyś razem słuchaliście), to płacz murowany... Jesteś w stanie zrobić wszystko - spać pod drzwiami tego kogoś na wycieraczce, błagać na kolanach, zgodzić się na wszystko, czego kiedyś ta osoba od Ciebie oczekiwała. Przychodzą Ci go głowy wszystkie sytuacje, w których on, ona była dla Ciebie taka dobra, a Ty tą dobroć odrzucałeś - nie możesz sobie wybaczyć, że nie chciałeś iść raz czy drugi na spacer - przecież teraz dałbyś za to wszystko."


Moje pytania: czy możliwe, ze jednak (mimo tego co mowil, cos do  mnie czuje? Może zatęskni za jakis czas? Czy to mozliwe, aby jeszcze kiedys sie we mnie zakochał?

Z góry dziękuję za odpowiedzi, to dla mnie bardzo ważne sad

2

Odp: Brak miłości...?

Nie mogę uwierzyć, że można dać się tak poniżać... Dziewczyno, nie masz do siebie za grosz szacunku? Psa się lepiej traktuje niż on Ciebie. On się bawi Twoimi uczuciami w obrzydliwy sposób a Ty sama go do tego zachęcasz... Po co Ci ta huśtawka? Czas leczy rany, on tez kiedyś będzie wydawal Ci się tylko snem i to wcale nie najfajniejszym...

Żaden facet nie wróci do dziewczyny, która tak za nim biega i się płaszczy. Po co, skoro tyle ciekawszego mięska do upolowania chodzi po tym świecie? Upokarzanie się, szukanie kontaktu z kimś, kto tego kontaktu nie chce, nieodwzajemnione wyznania to nie są dowody miłości tylko głupoty... Pomyśl sama, czy chciałabyś, żeby tak w stosunku do Ciebie zachowywał się facet, który jest Ci obojętny? Kiedy Ty chciałabyś zacząć życie wg swoich planów - on by ciągle próbował "udowodnić Ci miłość"? Zrozum, że ludzie czasem się rozstają i żyją sobie normalnie dalej. Do związku trzeba uczuć z obu stron, a do milości nikogo nie zmusisz...

3

Odp: Brak miłości...?

Vinnga otóż można dawać się tak poniżać... również jestem dowodem na to.. i na początku nie dopuszczałam do siebie myśli "on mnie nie kocha" i robiłam wszystko co mogłam, żeby odbudować -tą miłość- . Nie udało się. Od ostatecznego rozstania minęło kilka miesięcy.. Początek był tragedią dla mnie.. wyolbrzymiałam wszystko.. przeszkadzało mi nawet świecące słońce.. i opis z jakiegoś forum ( który umieściła założycielka tematu ) idealnie do mnie pasował. Jednak dziś z perspektywy czasu.. echh.. no nabrałam dystansu i poznaję siebie i świat.. smile potrafię znów się uśmiechać i optymistycznie patrzeć w przyszłość.. a On.. nadal darzę go uczuciem. Moja Pierwsza Miłość.. ale wierzę w to, że będzie kolejna..
Tak więc Droga LillyLu radzę zamknąć rozdział życia z 'tym facetem' . Zacznij żyć tak jak Ty byś tego chciała.. a nie tak jak on Ci podyktuje. Wychodź do ludzi. Szukaj nowych pasji.. ja na przykład zaczęłam czytać książki i polubiłam zamykać się w ich świecie smile polubiłam też gotowanie .. i przede wszystkim mam dużo czasu na zadbanie o siebie.. wiem, że może większość pomyśli, że Egoistka ze mnie, ale wcześniej nawet nie miałam czasu o sobie pomyśleć bo ciągle było 'coś' . Ale jest wiele innych rzeczy, które są warte zainteresowania smile i kto wie.. może tak po prostu niespodziewanie całkiem poznasz kogoś i się zakochasz?? nigdy nic nie wiadomo wink) Życzę wytrwałości Kochana :* i trzymam mocno kciuki za Ciebie smile dawaj Nam znać o sobie. A jeśli byś potrzebowała rozmowy to pisz do mnie na maila smile zawsze chętnie popiszę, doradzę i może nawet się poradzę smile miłego weekendu :*

4

Odp: Brak miłości...?

nie próbuj na siłę utrzymywać kontaktu jak on tego nie chce. Zacznij nowe życie i spróbuj dojść do siebie. Czas leczy rany. A kto wie może on wykona ten pierwszy krok za kilka miesięcy a to wtedy Ty zadecydujesz co z tym zrobić. Czy z nieopisaną ulgą go spławić czy pozwolić się zdobywać wink))

5

Odp: Brak miłości...?

To przykre, że  tak Cię traktował. sad
Pisałaś, że chciałaś być silna aby udowodnić mu, że możesz zapewnić mu szczęście. Kochana, nic na siłę!
On widział Twoje zaangażowanie, byłaś zawsze wtedy,  kiedy on chciał. Wykorzystał to. Nie pozwól mu się tak traktować.
Wiem, że boli, ale za jakiś czas na pewno ból będzie co raz mniejszy i mniejszy.
Dasz radę!

6

Odp: Brak miłości...?

Dziękuję za wszystkie posty :* Taka bezstronna, świeża ocena wiele dla mnie znaczy smile  Stosunkowo niewiele czasu minelo od tamtej pory, ale staram sie isc do przodu. Poczatki sa trudne ale powoli odzyskuje wiare w swoje siły. Myslę, ze małymi kroczkami wyjdę z tego raz na zawsze, a te przezycia pozostana jedynie wspomnieniami. Zawieje ode mnie teraz egoizmem, ale... życze tego sobie...jednak, najbardziej życzę tego Wam wszystkim kochane Kobitki- idzcie zawsze do przodu z podniesionymi glowami i nie dajcie sie zniszczyc niepoprawnym facetom! wink

7

Odp: Brak miłości...?

Tak, to znowu ja... wszystko sie ulozylo, On sie zmienil- a bynajmniej tak mi sie wydawalo. Jeszcze tydzien temu snulismy plany odnosnie wspolnej przyszlosci...mówił: "kocham", "zalezy mi"...obiecywal, ze juz nigdy mnei nie opusci, z ejuz zawsze bedzie przy mnie... okazalo sie inaczej...pisze przez łzy, nie potrafie sie z tego otrzasnac...w niedziele poroniłam... nie wiedzialam nawet ze ejstem w ciazy, okazalo sie ze to 5-6 tydzien...w dzien jak pojechalam do szpiala, nie wiedzialam, co czeka mnie pozniej, co sie dzieje. Napisałam do Niego smsa z informacja ze jestem w szpitalu i aby zadzwonil. Juz dzien wczesniej zachowywal sie dosc dziwnie ale nie spodziewalam sie, ze odpisze: "nie ebde nigdzie dzwonil, to Twoje zycie, teraz potrzebny ebdzie Ci ktos inny"-odwrocil sie...bez slowa, bez wyjasnien...probowalam znalesc przycyzne w swoim zachowaniu, ale miedzy nami bylo dobrze ;( gdy lekarze uswiadomili mi co sie stalo, poczulam jak by caly swiat runal mi na glowe...przeciez za 8 miesiecy moglam trzymac tego malego, kochanego aniołka w objeciach... ;( Powiedzialam Mu o wsyzstkim co sie stalo...reakcja? Nie odzywa sie do mnie, zakazal mi dzownic, pisac. Prowalam sie skonaktowac jakos z Jego najblizszą rodzina- rownie bezskutecznie... ;( mowilam Mu, ze potrzebuje wsparcia, zeby mi pomogł... ;( i nic... ;( mieszkam dalego od miasta rodinnego, nie mam tu nikogo, zostalam z tym sama... Nie widzę juz powodow dla ktorych warto wstawac z łóżka kazdego ranka... ;(

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026