wpadlam jak sliwa w kompot, wiec jestem tutaj by zaczerpnac rady madrych glow. sytuacja wyglada tak. 3 tygodnie temu poznalam chlopaka na imprezie. cala zabawe przegadalismy i w sumie od tego czasu zaczelismy sie umawiac. spotkania wychodzily z jego inicjatywy i to on dzwonil. zaczelam u niego nocowac, ale nic fizycznego miedzy nami nie bylo, co dziwne. super sie gadalo i nawet jak razem po imprezie wrocilismy do domu, to gadalismy do 6 rano. zaczelam sie zastanawiac czy moze nie pociagam go fizycznie, bo nie probowal mnie nawet pocalowac....w koncu pewnej nocy nie wytrzymalam i zaczelm z nim rozmowe, ze jak to jest, ze mozemy tak niewinnie lezec w lozku i nic nie robic. na co on, ze chce mnie poznac i nie chce niczego przyspieszac oraz, ze nie chce, bym zniknela jak sie przespimy (to chyba domena facetow??). niemniej nastepnego ranka on zaczal mnie nagle calowac i sprawy sie juz potoczyly swoim biegiem, ale nie uprawialismy seksu. zreszta polowe dnia spedzilismy w lozku, zrobil mi przepyszne sniadanie i naprawde zachowal sie super. po tej rozmowie stal sie nagle bardzo "fizyczny". tak jak przez caly czas nie bylo nic, tak nagle zaczal mnie przytulac i calowac. zreszta sam sie smial z siebie, bo powiedzial, ze on sie tak nie zachowuje. koniec koncow sie przespalismy i wszystko bylo ok. zaczelo sie psuc pare dni temu. teoretycznie mowilismy o spotkaniu w srode okolo 5. mial zadzwonic, wiec czekam i czekam i nic... ja tez jestem ksiezniczka i nie zadzwonilam. okolo 8 on dzwoni, ze idzie na silownie i czy mam ochote wpasc do niego na film okolo 10. na co ja, ze tak. poszalm, pogadalismy, obejrzelismy film, a w miedzy czasie on powiedzial, ze byl dzis w kinie z kumplem na "karate kid" (wiedzial, ze mi tak srednio chce sie to ogladac). czyli, gdy ja czekam na jego telefon on byl w kinie... i teraz moze z tego wynikac , ze albo go wogole nie zrozumialam (on jest amerykaninem) albo cos mi sie przysnilo z tym spotkniem, albo on oczekiwal, ze zadzwonie do niego, albo cos wspomne, ze mielsimy sie chyba spotkac. ja cala sprawde zignorowalam. potem mialo miejsce nastepne spotkanie w piatek. w sobote rano go widzialam ostatni raz. (spotykalismy sie prawie codziennie) w sobote wieczorem po pracy zadzwonilam do niego, ale nie odebral. oddzwonil za 1,5 h ale teraz ja nie odebralam z przekory....!!!! w niedziele zadzwonilam do niego w srodku dnia. wiedzial, ze mam wolne i kiedys wspominalam, ze ugotuje mu cos polskiego tego dnia (poniewaz on tez cos mi ugotowal predzej). zadzwonilam, ale nie odebral i nie odzwonil. w poniedzialek wieczorem napislam do niego smsa, czy wszystko ok, ze ostatnio ucichl. bylam gotowa na odpowiedz w stylu, sory ale nic z tego nie bedzie. on odpisal, ze tak wszytko ok, ale przez 2 ostatnie dni byl u przyjaciol w domu i zreszta ja jestem bardzo zapracowana osoba...i on nie wie, kiedy do mnie dzwonic. to fakt, jak dzwonil, to prawie za kazdym razem mowilam mu, ze nie moge gadac i oddzwonie wieczorem. wiec odpislam mu, ze on wie, ze lubie z nim rozmawiac i moze do mnie dzwonic o kazdej porze, na co on "same here sweety" (sorry za angielski). a dzis ja zadzwonilam. odebral i zapytal sie co robie jutro, czy chce sie spotkac, ja pytam: a ty chcesz?. a on: ja chce, a ty?...jakas glupia gadka. on jutro ma praktyke pilki noznej wiec pytam sie o ktorej bedzie wolny, mowi, ze oklo 7. wiec ja znowu: mam zadzwonic czy ty zadzwonisz do mnie? a on, ze ja mam zadzwonic... no dobra koniec. Podsumowujac, nie wiem o co mu chodzi???? Mowi, ze mnie lubi, ze lubi spedzac ze mna czas (jak zaczelam u niego spac to na drugi dzien kupil mi rozowa szczoteczke do zebow
Coz warto wspomniec, ze on ma 22 lata, a ja 30
roznica wieku jest za duza i zdaje sobie z tego sprawe, ale on jest duzo dojrzalszy, moze dlatego, ze jest strazakiem w wojsku, a moze jego wychowanie. Sek w tym, ze nie jestem typem laski, ktora biega za facetem. czasami wiem tez, ze przesadzam w byciu ciezka do zdobycia. ze to facet ma dzwonic i sie umawiac. ale on jest naprawde super. sam tez mowil, ze nie lubi gdy laska sie na niego rzuca na szyje czy na kolana, albo do niego wydzwania. a zarazem mysle, ze w tej sytacji on chce abym przejela troche inicjatywe... sama nie wiem. spotykamy sie jutro i chyba jak by nie chcial, to by mi to juz powiedzial, a nie sie umawial.... sama nie wiem, co robic... mysle,ze spotkac sie a potem dac na wstrzymanie przez pare dni i tez sie nie odzywac?????? jakies rady??? przepraszam za dlugosc!!!!!
Podobne tematy
Wydaje mi się,że troche przesadzasz,powinnaś się cieszyć,że chłopak jest w porządku,żadko się teraz zdaża,że nocujesz u chłopaka,a on nic więcej nie oczekuje,bo chce Cię lepiej poznać......i dlaczego masz dac na wstrzymanie i się nie odzywać?to znów on powie,że ty się nie odzywasz,w końcu on też przestanie się odzywac i itd.moim zdaniem nie ma tutaj regułki kto ma się odezwac pierwszy.Jeśli będziecie obydwoje tacy honorowi to to długo nie pociągnie.
3 2010-06-23 10:05:27 Ostatnio edytowany przez november (2010-06-23 10:07:48)
Sądzę, że po prostu wpadliście w pułapkę "jak ty nie odbierasz, to ja też nie będę". Tak też zabrakło jasności co do wzajemnych relacji. Proponuję zwykłą rozmowę - na niezobowiązującym polu, by nie było to jakieś ciśnienie na wyjaśnienia itp. Pogadajcie sobie spokojnie, ale nie drążcie tematu "czy chcemy się ze sobą spotykać" bo to samo wyjdzie w praniu. Skąd zaraz wniosek, że skoro on idzie do kina z kumplem, to już mu się odechciało? Po pierwsze może faktycznie czegoś nie usłyszałaś i źle go wtedy zrozumiałaś, a po drugie skoro spotykaliście się tak często, to nie dziwię się, że może mieć ochotę na spotkanie z kumplem, którego np. zaniedbywał przez jakiś czas.
Ja mam nieco podobną sytuację, bo także spotykam się z 22latkiem, i podobnie jak Ty tej różnicy nie odczuwam. Ale jest jakby odwrotnie, bo to ja mu powiedziałam ostatnio, że spędzamy ze sobą tyle czasu, że wiem, że niebawem będę potrzebowała odskoczni - czyli częstszych spotkań ze znajomymi. Wrzuć na luz ![]()
A co do "fizyczności" to jestem zdania, że seks czasem przełamuję jakąś wewnętrzną barierę. Kiedy już się jest tak blisko, to potem przytulanie, dotykanie itp. przychodzi... łatwiej.
A mnie się wydaje że takie plątanie się jest bez sensu, chyba zdążylaś już zauważyć że jemu zależy na Tobie, lubi Cię, lubi się z Tobą spotykać więc po co takie rozgrywki, o dzwonienie kto pierwszy zadzwoni, czy odbierze czy nie odbierze. Nie ma tu nic do niezrozumienia on też chce zobaczyć czy Tobie zależy, czy zadzwonisz itd. Ja myślę że macie na początku fajną relację i nie trzeba tu szukać jakichś problemów.
Powodzenia;)
Znam facetów w różnym wieku i być może generalizować nie można, ale 22 lata to wg mnie mało na wystarczającą dojrzałość, na odpowiednie zaangażowanie i podchodzenie do spraw związku w sposób, jakiego potrzebuje dojrzała emocjonalnie kobieta. Zaznaczam jeszcze raz, że zdarzają się wyjątki. Jednak chłopcy w tym wieku dopiero poznają życie, zaczynają się bawić w dorosłych, wiązać... Nie lubią jak się ich przyciska, ale nieodzywanie się jest dla nich oznaką braku zainteresowania.
Ja podeszłabym do takiego związku z dystansem. Nie można wymagać, żeby chłopak w tym wieku zachowywał się przewidująco i z doświadczeniem amanta filmowego. Faceci są na ogół prosci, dodajac niedoświadczenie, trzeba zwykle do nich dużymi literami i bez zbędnych sugestii. Nie twierdzę, ze Twój taki jest, Ty znasz go lepiej, jednak bawienie się w podchody moim zdaniem na niewiele się zda...
dziekuje sliczne za odpowiedzi!!! macie racje, ze musze wrzucic na luz! no coz zobaczymy!