Terapia, czyli góry i doliny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Terapia, czyli góry i doliny

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 198 ]

Temat: Terapia, czyli góry i doliny

Piszę znów, bo może ktoś też doświadczył traumy brutalnego odrzucenia i będzie chciał się podzielić swoimi refleksjami.
U mnie mijają 3 tygodnie od porzucenia. To bardzo krótki czas, wiem...Miałam 3 sesje z psychotraumatologiem, bo tak zostałam skierowana na wstępnej konsultacji. Te 3 tygodnie to piekło, które trudno opisać. Ból psychiczny, bezsenność, pustka, lęk...Najgorsze, że wciąż trzyma mnie poczucie winy, że ja też pewnie raniłam. Na razie nie potrafię czuć złości do niego za okrucieństwo na pożegnanie, za wdeptanie mnie w ziemię. Psychotraumatolog  przyznała, że ma ciary, gdy słucha o tym, jak się zachowywał, ale u mnie póki co jest pustka i tęsknota. Głód odstawienia jak najgorszy detoks. Zamiast pamiętać, jak ranił, ja ciagle widzę go jako bardzo przystojnego, niesamowicie charyzmatycznego i elokwentnego człowieka i katuję się myślami, że nigdy nikt mu nie dorówna. Najgorsza jest to zapętlenie myśli, którego trudno się pozbyć.
Terapeutka twierdzi, że fale tej rozpaczy miną, choć mi trudno w to uwierzyć.
Ponoć tak wygląda żałoba nawet po kimś, kto zadał ranę. Przede mną jeszcze 10 sesji i potem zobaczę, co dalej.
Przytulam wszystkich, którym też jest smutno.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Wspolczuje Ci.... niestety na tym forum panuje zasada ,ze nalezy cierpiec w milczeniu. Uważaj zeby inni nie uznali ,ze szukasz atencji,uwagi a co gorsza krzywdzisz osoby naprawde załamane,ktorym by nawet przez usta nie przeszly takie zwierzenia,a co dopiero przez palce

W kazdym badz razie ja Ci wspolczuje mam nadzieje ze bedzie wszystko dobrze

3

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Dziękuję bardzo.
Nie wiedziałam, że  jest tu taka zasada. Myślałam, że forum jest właśnie po to, żeby się wspierać albo chociaż wyżalić, bo sporo tu trudnych i ciężkich tematów, pod którymi toczą się dyskusje.

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję bardzo.
Nie wiedziałam, że  jest tu taka zasada. Myślałam, że forum jest właśnie po to, żeby się wspierać albo chociaż wyżalić, bo sporo tu trudnych i ciężkich tematów, pod którymi toczą się dyskusje.

Niestety nie. Panuje zasada wybiorczosci. Jedni moga przyleciec w sekunde po tragedii na forum albo prosto z pogrzebu i zdawac relacje ,a inni to powinni sie zaszyc na caly rok i nikomu tu o swoich problemach nie pisać... life is brutal  big_smile  sad

Życie

5

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Julia life in UK napisał/a:
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję bardzo.
Nie wiedziałam, że  jest tu taka zasada. Myślałam, że forum jest właśnie po to, żeby się wspierać albo chociaż wyżalić, bo sporo tu trudnych i ciężkich tematów, pod którymi toczą się dyskusje.

Niestety nie. Panuje zasada wybiorczosci. Jedni moga przyleciec w sekunde po tragedii na forum albo prosto z pogrzebu i zdawac relacje ,a inni to powinni sie zaszyc na caly rok i nikomu tu o swoich problemach nie pisać... life is brutal  big_smile  sad

Życie

No Julka, teraz to już jesteś złośliwa @ wciągając w swoje gierki przypadkowe i niezorientowane osoby, które naprawdę są poranione.
Lataj sobie po wątkach ze swoją przedszkolną zemstą tam, gdzie wiedzą co Ty tu odstawiasz.
Niesmaczne to jest co teraz robisz.

6

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

To przykre i dziwne zarazem.
Cóż, skoro jest tak, jak piszesz, to pewnie wiesz, co mówisz. Zastanawiam się tylko, czym trzeba sobie zasłużyć na lepsze traktowanie i uwagę.
Pozdrawiam Cię Julio.

7 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-08-03 22:15:17)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję bardzo.
Nie wiedziałam, że  jest tu taka zasada. Myślałam, że forum jest właśnie po to, żeby się wspierać albo chociaż wyżalić, bo sporo tu trudnych i ciężkich tematów, pod którymi toczą się dyskusje.

Niestety nie. Panuje zasada wybiorczosci. Jedni moga przyleciec w sekunde po tragedii na forum albo prosto z pogrzebu i zdawac relacje ,a inni to powinni sie zaszyc na caly rok i nikomu tu o swoich problemach nie pisać... life is brutal  big_smile  sad

Życie

No Julka, teraz to już jesteś złośliwa @ wciągając w swoje gierki przypadkowe i niezorientowane osoby, które naprawdę są poranione.
Lataj sobie po wątkach ze swoją przedszkolną zemstą tam, gdzie wiedzą co Ty tu odstawiasz.
Niesmaczne to jest co teraz robisz.

Nie to nie jest złośliwośc pisze jak jest na forum zeby sie kobieta  nie rozczarowala.... naprawdę sa poranione? Piszesz o tym z taka pewnością a skad wiesz ktore osoby sa naprawde poranione,a ktore nie lub to dzielo AI? ... I zeby nie bylo ja tez wierze autorce i jej wspolczuje,  takie tylko pytanie teoreryczne zadałam,bo jestem bardzo ciekawa po czym poznajecie prawdziwa a po czym.zmyslona historie?

8

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Do Solaris
To teraz już całkiem zgłupiałam...ale i tak dziękuję za dobre słowo.

9

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Do Solaris
To teraz już całkiem zgłupiałam...ale i tak dziękuję za dobre słowo.

Nie jest tak jak wyżej pisze Julka. Po prostu dostała po uszach dzisiaj trochę od ludzi i teraz biega po forum i fochy strzela, że jest prześladowana;)
A to, co ją spotyka jest tylko konsekwencją tego, co tutaj robi. Jutro jej przejdzie:))
Wcześniej gdzie odpowiedziałaś w temacie dziękując jej za post, to nie była ona tylko jej podszyw. 
Jesteś tu za krótko więc się nie orientujesz co tu się dzieje.

Jasne, że możesz tu pisać o tym co Cię boli. Oczywiście nikt nie zagwarantuje, że nie wpadnie jakiś frustrat i Ci nie nawrzuca albo jakiś mądrala i będzie się wymądrzała, bo moderacji tu nie ma i jest wolna amerykanka, ale nie ulegaj narracji Julki bo ona sobie na własne życzenie tu nagrabiła;)

Czytałam Twoje wcześniejsze wątki a nawet w jednym rozmawiałyśmy.
Wiem, że Ci ciężko. 6 lat to kawał czasu i nie da się ot tak wyrzucić z głowy tego wszystkiego. Rozum mówi jedno, serce drugie i to jest ten odwieczny konflikt.
Ty na poziomie logiki rozumiesz, że to bez sensu, ale emocje rządzą się swoimi prawami. To jest podobny paradoks jak w syndromie sztokholmskim gdzie ofiara czuje więź ze swoim oprawcą.
Twoj mozg ratuje sie wyświetlając Ci dobre obrazy a ignorujac te złe, to jest mechanizm ktory potrzebuje czasu aby wygasnąc.
Dobrze, że chodzisz na terapię. Staraj się nie poddawać tęsknocie. To, że tęsknisz jest normalne, tak sie dzieje na detoksie.

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Solaris napisał/a:
Smuteczek25 napisał/a:

Do Solaris
To teraz już całkiem zgłupiałam...ale i tak dziękuję za dobre słowo.

Nie jest tak jak wyżej pisze Julka. Po prostu dostała po uszach dzisiaj trochę od ludzi i teraz biega po forum i fochy strzela, że jest prześladowana;)
A to, co ją spotyka jest tylko konsekwencją tego, co tutaj robi. Jutro jej przejdzie:))
Wcześniej gdzie odpowiedziałaś w temacie dziękując jej za post, to nie była ona tylko jej podszyw. 
Jesteś tu za krótko więc się nie orientujesz co tu się dzieje.

Jasne, że możesz tu pisać o tym co Cię boli. Oczywiście nikt nie zagwarantuje, że nie wpadnie jakiś frustrat i Ci nie nawrzuca albo jakiś mądrala i będzie się wymądrzała, bo moderacji tu nie ma i jest wolna amerykanka, ale nie ulegaj narracji Julki bo ona sobie na własne życzenie tu nagrabiła;)

Czytałam Twoje wcześniejsze wątki a nawet w jednym rozmawiałyśmy.
Wiem, że Ci ciężko. 6 lat to kawał czasu i nie da się ot tak wyrzucić z głowy tego wszystkiego. Rozum mówi jedno, serce drugie i to jest ten odwieczny konflikt.
Ty na poziomie logiki rozumiesz, że to bez sensu, ale emocje rządzą się swoimi prawami. To jest podobny paradoks jak w syndromie sztokholmskim gdzie ofiara czuje więź ze swoim oprawcą.
Twoj mozg ratuje sie wyświetlając Ci dobre obrazy a ignorujac te złe, to jest mechanizm ktory potrzebuje czasu aby wygasnąc.
Dobrze, że chodzisz na terapię. Staraj się nie poddawać tęsknocie. To, że tęsknisz jest normalne, tak sie dzieje na detoksie.

Masz rację juz nie bede trollować o takich powaznych tematach sad. Juz sie przyznalam zalozylam nowy temat... I tak to sa wszystko konsekwencje mojego trollowania  sad

11

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:
Smuteczek25 napisał/a:

Do Solaris
To teraz już całkiem zgłupiałam...ale i tak dziękuję za dobre słowo.

Nie jest tak jak wyżej pisze Julka. Po prostu dostała po uszach dzisiaj trochę od ludzi i teraz biega po forum i fochy strzela, że jest prześladowana;)
A to, co ją spotyka jest tylko konsekwencją tego, co tutaj robi. Jutro jej przejdzie:))
Wcześniej gdzie odpowiedziałaś w temacie dziękując jej za post, to nie była ona tylko jej podszyw. 
Jesteś tu za krótko więc się nie orientujesz co tu się dzieje.

Jasne, że możesz tu pisać o tym co Cię boli. Oczywiście nikt nie zagwarantuje, że nie wpadnie jakiś frustrat i Ci nie nawrzuca albo jakiś mądrala i będzie się wymądrzała, bo moderacji tu nie ma i jest wolna amerykanka, ale nie ulegaj narracji Julki bo ona sobie na własne życzenie tu nagrabiła;)

Czytałam Twoje wcześniejsze wątki a nawet w jednym rozmawiałyśmy.
Wiem, że Ci ciężko. 6 lat to kawał czasu i nie da się ot tak wyrzucić z głowy tego wszystkiego. Rozum mówi jedno, serce drugie i to jest ten odwieczny konflikt.
Ty na poziomie logiki rozumiesz, że to bez sensu, ale emocje rządzą się swoimi prawami. To jest podobny paradoks jak w syndromie sztokholmskim gdzie ofiara czuje więź ze swoim oprawcą.
Twoj mozg ratuje sie wyświetlając Ci dobre obrazy a ignorujac te złe, to jest mechanizm ktory potrzebuje czasu aby wygasnąc.
Dobrze, że chodzisz na terapię. Staraj się nie poddawać tęsknocie. To, że tęsknisz jest normalne, tak sie dzieje na detoksie.

Masz rację juz nie bede trollować o takich powaznych tematach sad. Juz sie przyznalam zalozylam nowy temat... I tak to sa wszystko konsekwencje mojego trollowania  sad

No i sama powiedz, jak Cię traktować poważnie? Choćby czlowiek bardzo chciał to rzucasz kłody pod nogi. Jutro napiszesz, że dzisiaj zartowałaś. A pojutrze, że odwrotnie... Dlatego ja nie wnikam co jest u Ciebie prawdą a co nie Ale zdrowia zawsze Ci życzę:)

12

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Do Solaris
Bardzo Ci dziękuję za wsparcie. Mam nadzieję, że to wszystko z czasem będzie wygasać.
Pozdrawiam serdecznie.

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Solaris napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Solaris napisał/a:

Nie jest tak jak wyżej pisze Julka. Po prostu dostała po uszach dzisiaj trochę od ludzi i teraz biega po forum i fochy strzela, że jest prześladowana;)
A to, co ją spotyka jest tylko konsekwencją tego, co tutaj robi. Jutro jej przejdzie:))
Wcześniej gdzie odpowiedziałaś w temacie dziękując jej za post, to nie była ona tylko jej podszyw. 
Jesteś tu za krótko więc się nie orientujesz co tu się dzieje.

Jasne, że możesz tu pisać o tym co Cię boli. Oczywiście nikt nie zagwarantuje, że nie wpadnie jakiś frustrat i Ci nie nawrzuca albo jakiś mądrala i będzie się wymądrzała, bo moderacji tu nie ma i jest wolna amerykanka, ale nie ulegaj narracji Julki bo ona sobie na własne życzenie tu nagrabiła;)

Czytałam Twoje wcześniejsze wątki a nawet w jednym rozmawiałyśmy.
Wiem, że Ci ciężko. 6 lat to kawał czasu i nie da się ot tak wyrzucić z głowy tego wszystkiego. Rozum mówi jedno, serce drugie i to jest ten odwieczny konflikt.
Ty na poziomie logiki rozumiesz, że to bez sensu, ale emocje rządzą się swoimi prawami. To jest podobny paradoks jak w syndromie sztokholmskim gdzie ofiara czuje więź ze swoim oprawcą.
Twoj mozg ratuje sie wyświetlając Ci dobre obrazy a ignorujac te złe, to jest mechanizm ktory potrzebuje czasu aby wygasnąc.
Dobrze, że chodzisz na terapię. Staraj się nie poddawać tęsknocie. To, że tęsknisz jest normalne, tak sie dzieje na detoksie.

Masz rację juz nie bede trollować o takich powaznych tematach sad. Juz sie przyznalam zalozylam nowy temat... I tak to sa wszystko konsekwencje mojego trollowania  sad

No i sama powiedz, jak Cię traktować poważnie? Choćby czlowiek bardzo chciał to rzucasz kłody pod nogi. Jutro napiszesz, że dzisiaj zartowałaś. A pojutrze, że odwrotnie... Dlatego ja nie wnikam co jest u Ciebie prawdą a co nie Ale zdrowia zawsze Ci życzę:)

Nie napisze tak slowo honoru..zresztą sama sie przekonasz,wiec nie bede nic obiecywac,tylko po prostu sama zobaczysz ze juz nie zmienie zdania

14

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Piszę znów, bo może ktoś też doświadczył traumy brutalnego odrzucenia i będzie chciał się podzielić swoimi refleksjami.
U mnie mijają 3 tygodnie od porzucenia. To bardzo krótki czas, wiem...Miałam 3 sesje z psychotraumatologiem, bo tak zostałam skierowana na wstępnej konsultacji. Te 3 tygodnie to piekło, które trudno opisać. Ból psychiczny, bezsenność, pustka, lęk...Najgorsze, że wciąż trzyma mnie poczucie winy, że ja też pewnie raniłam. Na razie nie potrafię czuć złości do niego za okrucieństwo na pożegnanie, za wdeptanie mnie w ziemię. Psychotraumatolog  przyznała, że ma ciary, gdy słucha o tym, jak się zachowywał, ale u mnie póki co jest pustka i tęsknota. Głód odstawienia jak najgorszy detoks. Zamiast pamiętać, jak ranił, ja ciagle widzę go jako bardzo przystojnego, niesamowicie charyzmatycznego i elokwentnego człowieka i katuję się myślami, że nigdy nikt mu nie dorówna. Najgorsza jest to zapętlenie myśli, którego trudno się pozbyć.
Terapeutka twierdzi, że fale tej rozpaczy miną, choć mi trudno w to uwierzyć.
Ponoć tak wygląda żałoba nawet po kimś, kto zadał ranę. Przede mną jeszcze 10 sesji i potem zobaczę, co dalej.
Przytulam wszystkich, którym też jest smutno.

Smutno. Uszy do góry.  Z czasem przejdzie.

Z drugiej strony (choc na dzien dzisiejszy sie nie zgodzisz) to dobra wiadomosc. Dla Ciebie - choc wydaje sie ze jest odwrotnie.

Na przyszlosc uwazaj z kim sie wiazesz. Boje sie tylko ze nie bedziesz potrafila funkcjonowac w zwyklym, zdrowym zwiazku. Nudno Ci bedzie. Musisz sie dowiedziec dlaczego ciagnie Cie do tego co Ci szkodzi

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Bert44 napisał/a:
Smuteczek25 napisał/a:

Piszę znów, bo może ktoś też doświadczył traumy brutalnego odrzucenia i będzie chciał się podzielić swoimi refleksjami.
U mnie mijają 3 tygodnie od porzucenia. To bardzo krótki czas, wiem...Miałam 3 sesje z psychotraumatologiem, bo tak zostałam skierowana na wstępnej konsultacji. Te 3 tygodnie to piekło, które trudno opisać. Ból psychiczny, bezsenność, pustka, lęk...Najgorsze, że wciąż trzyma mnie poczucie winy, że ja też pewnie raniłam. Na razie nie potrafię czuć złości do niego za okrucieństwo na pożegnanie, za wdeptanie mnie w ziemię. Psychotraumatolog  przyznała, że ma ciary, gdy słucha o tym, jak się zachowywał, ale u mnie póki co jest pustka i tęsknota. Głód odstawienia jak najgorszy detoks. Zamiast pamiętać, jak ranił, ja ciagle widzę go jako bardzo przystojnego, niesamowicie charyzmatycznego i elokwentnego człowieka i katuję się myślami, że nigdy nikt mu nie dorówna. Najgorsza jest to zapętlenie myśli, którego trudno się pozbyć.
Terapeutka twierdzi, że fale tej rozpaczy miną, choć mi trudno w to uwierzyć.
Ponoć tak wygląda żałoba nawet po kimś, kto zadał ranę. Przede mną jeszcze 10 sesji i potem zobaczę, co dalej.
Przytulam wszystkich, którym też jest smutno.

Smutno. Uszy do góry.  Z czasem przejdzie.

Z drugiej strony (choc na dzien dzisiejszy sie nie zgodzisz) to dobra wiadomosc. Dla Ciebie - choc wydaje sie ze jest odwrotnie.

Na przyszlosc uwazaj z kim sie wiazesz. Boje sie tylko ze nie bedziesz potrafila funkcjonowac w zwyklym, zdrowym zwiazku. Nudno Ci bedzie. Musisz sie dowiedziec dlaczego ciagnie Cie do tego co Ci szkodzi

Ja myślę że psychoterapia jej pomoże

16

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Do Bert44
Oj tak, tego się też obawiam, że wciąż będę porównywać do niego i nikt się nie okaże tak niezwykły. Chore to podejście, bo idealizuje się toksyka, a ci normalni, zwykli stają się szarzy i nieciekawi.
Cała nadzieja w upływie czasu. Jeszcze trzeba wytrzymać.
Dziękuję i pozdrawiam.

17 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-04 00:26:20)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Do Bert44
Oj tak, tego się też obawiam, że wciąż będę porównywać do niego i nikt się nie okaże tak niezwykły. Chore to podejście, bo idealizuje się toksyka, a ci normalni, zwykli stają się szarzy i nieciekawi.
Cała nadzieja w upływie czasu. Jeszcze trzeba wytrzymać.
Dziękuję i pozdrawiam.

Czas Ci nie pomoze w tym problemie. Jak nie ten to inny ale "pokrewny". Dowiedz sie czemu Cie do tego ciągnie.  Moze rzeczywiscie z terapeuta. Jak zlapiesz mechanizmy to bedziesz mogla cos z tym zrobic i ukaldac sobie w glowie.  Jak bedzie Cie podswiadomie jarało to utkniesz w tym.  I wieku 50 lat patrzac na zycie wstecz zauwazysz ze bylas olewana, zdradzana, obrazana i tyle z tego masz. Emocje. Musza byc. Dobre czy zle byle sie dzialo. Mozna inaczej. Choc gesiej skorki bedzie mniej.

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

3 tygodnie to mało daj sobie czas bedzie lepiej napewno

19

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Smuteczek25


Załóż sobie zeszyt, w którym będziesz spisywać jego niezręczne akcje. Może to ci pomoże w szybszym dojściu do siebie.

20

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Dziękuję. Mam już całą litanię jego "zalet" i zachowań, którymi umilał mi życie. Wiem, że nie byłam bez winy, ale widzę to i żałuję. Umiem się przyznać. U niego na koniec było czyste okrucieństwo, nazwane przez psychotaumatologa egzekucją przemocy psychicznej.
To potężny szok traumatyczny dla ofiary.
Dużo pracy przede mną. Na razie trwam z dnia na dzień.

21

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Do Bert44
Ja wiem, czemu tak jest. Mam lękowy styl przywiązania i nie umiem być sama. Nawet kosztem własnej godności. To przerażające w tym wieku. Dlatego tak mnie omotał i zawsze był panem sytuacji. Koszmar.

22

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Do Bert44
Ja wiem, czemu tak jest. Mam lękowy styl przywiązania i nie umiem być sama. Nawet kosztem własnej godności. To przerażające w tym wieku. Dlatego tak mnie omotał i zawsze był panem sytuacji. Koszmar.

To na pewno duzo tlumaczy. Ale czy naprawde  trwalas z nim ze wzgledu na lek przed samotnoscia? Czy aby nie z tesknoty za emocjami? Bo wiesz, mozez z kims byc, nie musisz byc sama ale dlaczego akurat taki typ faceta?

23

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Pewnie było wszystkiego po trochu. I lęk przed samotnością, i uzależnienie od emocji. Tym bardziej, że były skrajne.
Obawiam się, że w moim wieku trudno będzie odmienić utrwalone przez lata schematy.

24

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Pewnie było wszystkiego po trochu. I lęk przed samotnością, i uzależnienie od emocji. Tym bardziej, że były skrajne.
Obawiam się, że w moim wieku trudno będzie odmienić utrwalone przez lata schematy.

Łatwo na pewno nie będzie. Ale musisz zająć się sobą, masz przyjaciółkę albo dobrą koleżankę?
Nawet jeśli nie, to wychodź do ludzi, na spacery, do kina, na basen, czy zapisz się na np.jogę, może masz jakieś Hobby, warto by było tym się zająć, bo najważniejsze, żebyś nie myślała tak bardzo o przeszłości. Odganiaj złe myśli, przekierowuj na coś miłego...

25

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Dziękuję Wieka. Ja nikomu nie powiedziałam o tym związku i to był błąd. Może ktoś z boku powiedziałby mi od razu "daj sobie spokój".
Za 2 tygodnie wracam do pracy, więc głowa będzie zajęta. To prawda, że na razie ciągle rozdrapuję przeszłość. Gdy na ulicy widzę kogoś podobnego do niego, to potem płaczę pół dnia, bo wiem że nigdy go już nie zobaczę.
Za mało czasu jeszcze minęło, żeby przestało boleć.
Często myślę, czy jemu mnie choć trochę brakuje, czy pojawiła się pustka po mnie, czy chociaż trochę żalu. Pewnie nie.
I to mnie nadal trzyma przy nim na smyczy.

26

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję. Mam już całą litanię jego "zalet" i zachowań, którymi umilał mi życie. Wiem, że nie byłam bez winy, ale widzę to i żałuję. Umiem się przyznać.

To dobrze, może je jeszcze spisz, wówczas jest szansa, ze na spisane spojrzysz z innej strony niz tylko na zapamiętane. I nie obwiniaj siebie za jego zachowania.

27 Ostatnio edytowany przez Alice1 (2026-08-04 21:23:56)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Tu piszą same boty , tylko Juleczka z UK to prawdziwa persona ale pierdolnięta

28

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

I to mnie nadal trzyma przy nim na smyczy.

idź pobiegać

i to nie jest żart

29

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Farmer napisał/a:
Smuteczek25 napisał/a:

I to mnie nadal trzyma przy nim na smyczy.

idź pobiegać

i to nie jest żart

To jest wyjątkowo dobra rada smile

On stopniowo się odcinał, bo miał już inną na oku, tylko tego nie wyłapałaś, więc bardziej byłaś mu już kulą u nogi, nie ma mowy, że jemu ciebie brakuje, bo jest z inną kobietą,
samo to powinno wtrącić ci smycz z ręki.

30

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Dziękuję wszystkim, którzy piszą dobre słowa.
Wiecie, że krok po kroku zaczynam widzieć, ile historii ze swojego życia zmyślił, ile zmanipulował. A mnie na koniec zarzucił, że kłamię, manipuluję, niszczę ludzi. Tyle zostało z cudownej kobiety, którą mnie nazywał na początku. Nie chce tu przytaczać faktów, ale terapeutka za głowę się łapała, jak ja to wszystko wytrzymywałam. Powiem tyle, że było w tym okrucieństwo.

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję wszystkim, którzy piszą dobre słowa.
Wiecie, że krok po kroku zaczynam widzieć, ile historii ze swojego życia zmyślił, ile zmanipulował. A mnie na koniec zarzucił, że kłamię, manipuluję, niszczę ludzi. Tyle zostało z cudownej kobiety, którą mnie nazywał na początku. Nie chce tu przytaczać faktów, ale terapeutka za głowę się łapała, jak ja to wszystko wytrzymywałam. Powiem tyle, że było w tym okrucieństwo.

Olej tego dziada i ciesz sie życiem. Psychoterapia niedlugo powinna Ci pomóc.

32

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Do Wieka
Naprawdę tak myślisz? Tydzień przed naszym wyjazdem był przez 6 dni na Mazurach. Wiem na pewno, że był sam, bo codziennie rozmawialiśmy wieczorami na video i dzwonił wiele razy. Poza tym każdego innego wieczoru spędzaliśmy całe godziny na rozmowach. Myślę, że gdyby była inna kobieta to nie miałby dla mnie czasu, a na Mazury pojechałby z nią.
Chyba że chodzi o tę, co pisała "miłego dnia". Ale jej z kolei wysłał nasze zdjęcie z wakacji.
Zresztą, nic już nie wiem na pewno...

33

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Do Wieka
Naprawdę tak myślisz? Tydzień przed naszym wyjazdem był przez 6 dni na Mazurach. Wiem na pewno, że był sam, bo codziennie rozmawialiśmy wieczorami na video i dzwonił wiele razy. Poza tym każdego innego wieczoru spędzaliśmy całe godziny na rozmowach. Myślę, że gdyby była inna kobieta to nie miałby dla mnie czasu, a na Mazury pojechałby z nią.
Chyba że chodzi o tę, co pisała "miłego dnia". Ale jej z kolei wysłał nasze zdjęcie z wakacji.
Zresztą, nic już nie wiem na pewno...

Nie ma już sensu dochodzić, musisz robić wszystko, żeby się od niego odciąć i zacząć żyć swoim życiem.

34 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-05 15:16:50)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Do Solaris
Bardzo Ci dziękuję za wsparcie. Mam nadzieję, że to wszystko z czasem będzie wygasać.
Pozdrawiam serdecznie.

Oczywiście, że będzie:) Czas jest niezbędny w procesie takiego detoksu. Jesteś ciągle na dopaminowym głodzie i to w ostrej fazie (3-6 tyg) więc stąd selektywny filtr wspomnień, że Twój mozg skupia się na tych dobrych chwilach. To jest całkiem normalne i się nie obwiniaj, że jesteś jakaś stuknięta, że jak mogę skoro on był taki okropny dla mnie itp... Każdy to przechodzi.

Terapeutka ma rację, że ten stan będzie słabnąć, tylko staraj się ograniczać te dopaminowe strzały bo takie kroplówki będą Cię utrzymywać w tym niefajnym stanie dłużej.
Myślę, że za pół roku już uspokoisz umysł. Wytrwaj. Wiem, że to trudne, ale dasz radę:) Ściskam.

Wyżej Samba dobrze poradziła, żebyś spisywała na kartce jego złe zachowania. Zrób to. Wypisz każdy najgorszy moment, każde okrutne slowo i każdą chwilę kiedy wdeptywal Cię w ziemię. Załóż zeszyt, to będzie Twoj zeszyt prawdy i kiedy dopadnie Cię fala tęsknoty a mozg znowu zacznie Ci podsuwać piękne obrazki, otworzysz zeszycik i będziesz czytać tak długo aż poczujesz złość zamiast tęsknoty.

PS Polecam Ci książkę. Jest tam wiele fajnych rzeczy w tym o stylach przywiązania. Pomoże Ci zrozumieć mechanizm. I też to, dlaczego Twój mózg tak bardzo teraz szaleje, co może pomoże Ci ściągnąć tego Twojego misia z piedestału. Bo jak sama napisałaś, patrzysz na niego ciągle przez pryzmat jego elokwencji, charyzmy i atrakcyjności.

https://th.bing.com/th/id/OIF.BrGTodF09OQLpGVMVvOhCw?w=115&h=180&c=7&r=0&o=7&dpr=1.4&pid=1.7&rm=3

35

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Solaris, dziękuję z serca za wsparcie i empatię. Jesteś ciepłą i miłą osobą.
Chętnie sięgnę po tę książkę.
Póki co jest jak jest. Ten człowiek naprawdę miał niesamowitą moc przyciągania ludzi. Gdziekolwiek się pojawiał przyciągał uwagę. To było aż nierealne. Ludzie byli w niego zapatrzeni. Czasem nawet na forach internetowych obcy ludzie pisali mu, że jest niesamowity.
Teraz dopiero terapeutka otwiera mi oczy, że to była lśniaca fasada dla postronnych osób. A w środku miał cechy socjopatyczne i paranoiczne. Niestety, tylko ci, którzy byli bliżej mogli to zobaczyć.

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Solaris, dziękuję z serca za wsparcie i empatię. Jesteś ciepłą i miłą osobą.
Chętnie sięgnę po tę książkę.
Póki co jest jak jest. Ten człowiek naprawdę miał niesamowitą moc przyciągania ludzi. Gdziekolwiek się pojawiał przyciągał uwagę. To było aż nierealne. Ludzie byli w niego zapatrzeni. Czasem nawet na forach internetowych obcy ludzie pisali mu, że jest niesamowity.
Teraz dopiero terapeutka otwiera mi oczy, że to była lśniaca fasada dla postronnych osób. A w środku miał cechy socjopatyczne i paranoiczne. Niestety, tylko ci, którzy byli bliżej mogli to zobaczyć.

Jak Tobie idzie psychoterapia? Czy dostajesz jakies zadania do przepracowania miedzy kolejnymi sesjami?

37

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Solaris, dziękuję z serca za wsparcie i empatię. Jesteś ciepłą i miłą osobą.
Chętnie sięgnę po tę książkę.
Póki co jest jak jest. Ten człowiek naprawdę miał niesamowitą moc przyciągania ludzi. Gdziekolwiek się pojawiał przyciągał uwagę. To było aż nierealne. Ludzie byli w niego zapatrzeni. Czasem nawet na forach internetowych obcy ludzie pisali mu, że jest niesamowity.
Teraz dopiero terapeutka otwiera mi oczy, że to była lśniaca fasada dla postronnych osób. A w środku miał cechy socjopatyczne i paranoiczne. Niestety, tylko ci, którzy byli bliżej mogli to zobaczyć.

Ponoć tacy jak on o cechach socjopatycznych potrafią być mistrzami iluzji. Pewnie Ci zapatrzeni w niego ludzie nigdy by nie pomyśleli, jak może wyglądać prawda. To w zasadzie częsta reakcja otoczenia - nie wierzą, bo jak to? Taki świetny, zabawny, elokwentny, mądry itd. itp.. człowiek nie może być zły? Ona wymyśla, przesadza... A niestety, może.

Dałaś się nabrać jak reszta, bo skąd mogłaś wiedzieć. Ale trwanie w relacji z kimś, kto rani przez lata, to nie jest już tylko kwestia nabrania się na maskę, więc nie chcę tutaj absolutnie Ci dowalać, ale  to idealny czas żeby przyjrzeć się też własnym granicom. Bo z boku patrząc, zdrowa, silna reakcja na takie traktowanie to mocne wypie*dalaj i natychmiastowe odejście. Skoro u Ciebie to tak nie zadziałało i godziłaś się na to przez lata to znak, że podświadomie uruchomił się w Tobie jakiś głębszy schemat. Może, jak Bert zauwazyl, to uzależnienie od tego emocjonalnego rollercoastera a może to kalka jakichś  wzorców z dzieciństwa, które sprawiły, że ból stał się dla Ciebie czymś znajomym. Ale nad tym to już pewnie z terapeutą będziesz sie zastanawiać skoro macie sesje.
I dobrze gdybyś sie dowiedziala, dlaczego, bo jeśli nie to zniknięcie jednego toksyka z Twojego życia nie gwarantuje, że nie pojawi się kolejny i mówiąc obrazowo, zrobisz sobie powtorkę z rozrywki.

38

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Julia, tak mam różne zadania i wątki do przemyślenia między sesjami. To na pewno potrzebne, żebym wreszcie zaczęła się skupiać na sobie, a nie na nim.
Pozdrawiam.

39

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Solaris, masz całkowitą rację. Uzależnienie od niego i emocji to było jedno, ale to, że ja pozwalałam tak sobą manipulować to druga rzecz.
Tak właśnie twierdzi terapeutka, z jednej strony jestem ofiarą przemocy, z drugiej sama na nią przez prawie 6 lat pozwalałam.
Dojrzała kobieta, mająca mądrych, dorosłych synów, sukcesy w pracy zawodowej, miłych znajomych i spokojny kąt do życia płaszczyła się i deptała swoją godność dla człowieka pustego w środku.
Masz rację, że ważne tego nie powtórzyć, chociaż w moim wieku na nic już nie liczę.
Serdecznie pozdrawiam.

40 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-05 18:45:03)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Solaris, masz całkowitą rację. Uzależnienie od niego i emocji to było jedno, ale to, że ja pozwalałam tak sobą manipulować to druga rzecz.
Tak właśnie twierdzi terapeutka, z jednej strony jestem ofiarą przemocy, z drugiej sama na nią przez prawie 6 lat pozwalałam.
Dojrzała kobieta, mająca mądrych, dorosłych synów, sukcesy w pracy zawodowej, miłych znajomych i spokojny kąt do życia płaszczyła się i deptała swoją godność dla człowieka pustego w środku.
Masz rację, że ważne tego nie powtórzyć, chociaż w moim wieku na nic już nie liczę.
Serdecznie pozdrawiam.

Dzieci, znajomi, sukcesy zawodowe... to tylko zewnetrzne filary, super, ze są, ale najważniejszy fundament to Twoje poczucie własnej wartości. Gdyby ono było zdrowe, Twoje granice zadziałałyby od razu a tak sie nie stało, czyli albo ten fundament był kruchy albo zniszczony na długo przed tym zanim go poznałaś.
Jeśli budowałaś swoją wartość na jego uwadze to teraz czujesz się jak bez nogi. To normalne.
Musisz odbudować poczucie, że jesteś ważna i wartościowa sama w sobie, bez względu na to, czy jakiś charyzmatyczny i piękny socjopata na Ciebie patrzy, czy nie.
Zadawanie sobie pytań typu - czy jemu mnie brakuje?, czy czuje żal? tęskni? to klasyczna pułapka lękowego stylu przywiązania. Twój mózg próbuje desperacko znaleźć jakikolwiek dowód na to, że byłaś dla niego ważna, żebyś mogła na chwilę poczuć się wartościowa.
Dlatego to jest podstawa, odbudować poczucie własnej wartosci, inaczej powtorzysz schemat. Bo ta smycz, ktora Cie trzyma nie jest przypięta do niego, tylko do Twojego własnego lęku.
Trzymaj się:)

41 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-05 19:30:26)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dojrzała kobieta, mająca mądrych, dorosłych synów, sukcesy w pracy zawodowej, miłych znajomych i spokojny kąt do życia płaszczyła się i deptała swoją godność dla człowieka pustego w środku.

To zdanie zapamietaj. I nie kladz sie tak juz do grobu na swiecie jest troche fajnych facetow. Troche tez takich mowiacych jak Ty - ja juz nic nie stworze chociaz chcialbym. Tylko spyknac sie musicie.

No i jak chcesz spokoju to dramy nie moga Cie tak krecic. W stalym zwiazku jest milion sposobow na podkrecenie adrenaliny - bez szkody dla kogokolwiek.

Uszy do góry.  Gorzej niz z tym baranem nie bedzie. Ale sledztwo na sobie solidne przeprowadz. Jak zrozumiesz dlaczego tak robilas to dopiero mozesz cos z tym robic. Jak nie zobaczysz to dupa. Nastepna drama Cie nakreci

42

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Dziękuję Wam Solaris i Bert. Bardzo trafne i mądre słowa. Dokładnie tak to jest, muszę sama dla siebie stać się wartościowa. W takim właśnie kierunku będzie szła terapia.
Dziś gdy chwyciła mnie ogromna fala tęsknoty i chęć napisania do niego, po raz pierwszy chyba pojawiło się pytanie: no tak, napiszę i co z tego dalej będzie? To mnie powstrzymało, bo albo odpowiedzi nie byłoby wcale, albo bardzo jadowita. I trzeba by cały ten detox zaczynać od nowa. A na to się już nie piszę.

43

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję Wam Solaris i Bert. Bardzo trafne i mądre słowa. Dokładnie tak to jest, muszę sama dla siebie stać się wartościowa. W takim właśnie kierunku będzie szła terapia.
Dziś gdy chwyciła mnie ogromna fala tęsknoty i chęć napisania do niego, po raz pierwszy chyba pojawiło się pytanie: no tak, napiszę i co z tego dalej będzie? To mnie powstrzymało, bo albo odpowiedzi nie byłoby wcale, albo bardzo jadowita. I trzeba by cały ten detox zaczynać od nowa. A na to się już nie piszę.

Po co niby byś miała pisać? Dobrze, że chociaż zadałaś sobie to pytanie i znalazłaś odpowiedź. To już powinnaś mieć za sobą, sorry ale trochę mienisz się jak kobieta bluszcz, której facet nie może odczepić. I te ostre, podłe jego zachowanie pod koniec, było wg mnie celowe, żeby cię definitywnie zniechęcić do siebie, żeby właśnie nie przychodziło ci do głowy z nim się kontaktować i widać, że to nawet nie pozwoliło ci się od niego całkiem odciąć.
Można zrozumieć, że byłaś uzależniona od tej bardzo toksycznej relacji, od faceta ze skrzywioną osobowością, który stosował metodę kija i marchewki, tym cię przy sobie trzymał, ale dzisiaj nawet nie powinien ci przyjść do głowy ew. kontakt.
Piszę to co myślę, ale tylko dlatego, żeby tobą trochę wstrząsnąć i żebyś zaczęła chociaż logicznie myśleć.
Powinnaś usunąć wszystkie kontakty jakie masz do niego.

44 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-08-05 22:09:42)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dziękuję Wam Solaris i Bert. Bardzo trafne i mądre słowa. Dokładnie tak to jest, muszę sama dla siebie stać się wartościowa. W takim właśnie kierunku będzie szła terapia.
Dziś gdy chwyciła mnie ogromna fala tęsknoty i chęć napisania do niego, po raz pierwszy chyba pojawiło się pytanie: no tak, napiszę i co z tego dalej będzie? To mnie powstrzymało, bo albo odpowiedzi nie byłoby wcale, albo bardzo jadowita. I trzeba by cały ten detox zaczynać od nowa. A na to się już nie piszę.

To pol biedy. Cala bedzie jak jego odpowiedz bedzie mila i wrocisz smile

Jak nie wiesz to podstaw pod rownanie. W normalnym zwiazku musi byc mniej wiecej rownowaga. Ile dostajesz tyle dajesz, ile bierzes tyle masz dac..Jak cos za bardzo sie przegina w ktoras strone to niedobrze.  Czy on mysli zeby napisc do Ciebie bo teskni? Chce dla Ciebie tak dozo dobrego jaknTy dla niego? Gdzie rownowaga?

45

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Wieka, wiem...ale tak właśnie działa toksyczna więź uzależnienia. Nie usprawiedliwiam się, lgnęłam do niego, ale on na to pozwalał i chętnie korzystał.
Czy zranienie było celowe? Na terapii usłyszałam, że on doskonale wiedział jak uderzyć, żeby moje poczucie winy było przeogromne. A blokada to skrajna forma kontroli, bo on doskonale wie, że to cierpienie bez dna.
Zresztą, ja się już nie odezwę.

46

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Bert...równowaga - już nie pamiętam, co to jest.

47

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Wieka, wiem...ale tak właśnie działa toksyczna więź uzależnienia. Nie usprawiedliwiam się, lgnęłam do niego, ale on na to pozwalał i chętnie korzystał.
Czy zranienie było celowe? Na terapii usłyszałam, że on doskonale wiedział jak uderzyć, żeby moje poczucie winy było przeogromne. A blokada to skrajna forma kontroli, bo on doskonale wie, że to cierpienie bez dna.
Zresztą, ja się już nie odezwę.

Nie da się stwierdzić do końca jaki miał cel, w każdym razie przy okazji wpędził cię w poczucie winy.
Nie rozumiem tego zdania... "blokada to skrajna forma kontroli"? To się kłóci.

48

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Dokładnie tak. Blokada to tryumf dla toksyka, bo odchodzi na własnych warunkach, nie dając ofierze żadnych szans. Odchodzi jako ofiara relacji i żadne dyskusje już nie wchodzą w grę.

49

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dokładnie tak. Blokada to tryumf dla toksyka, bo odchodzi na własnych warunkach, nie dając ofierze żadnych szans. Odchodzi jako ofiara relacji i żadne dyskusje już nie wchodzą w grę.

to TY go zablokuj wszędzie i zamknij ten dział życia

50

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Dokładnie tak. Blokada to tryumf dla toksyka, bo odchodzi na własnych warunkach, nie dając ofierze żadnych szans. Odchodzi jako ofiara relacji i żadne dyskusje już nie wchodzą w grę.

Rozumiem, ale tak to można by dyskutować bez końca i niekoniecznie musi kończyć toksyk, powinna druga strona, a wiadomo, że ta pokrzywdzona nie daje rady tego zrobić, wiesz sama po sobie.
Wątpię czy odchodzi jako ofiara, bo tą nikt by nie chciał być, choć tak się mieni.
Dlatego ludzie, niekoniecznie toksyczni jak  chcą zerwać relacje, robią to jednym cięciem, szczególnie faceci nie lubią się tłumaczyć.

51 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-08-06 10:00:53)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

nie dając ofierze żadnych szans.

Ty nie jestes zadna ofiara.
Ciebie to pociaga i dlatego w tym jestes - gdyby to byl stary, brzydki dziadek bez pieniedzy to bys cieszyla sie, ze nie macie kontaktu.

52

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

JohnyBravo77
Zostawiam Twoje słowa bez komentarza.

53

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Wieka, jakie by nie były motywacje, skończyl bezpowrotnie.
Tak muszę to przyjąć.
Gdyby tylko tak mnie nie sponiewierał na koniec...
Nie dam się złamać jego słowami. Nie jestem żadnym dnem.
Dobrego dnia.

54

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Wieka, jakie by nie były motywacje, skończyl bezpowrotnie.
Tak muszę to przyjąć.
Gdyby tylko tak mnie nie sponiewierał na koniec...
Nie dam się złamać jego słowami. Nie jestem żadnym dnem.
Dobrego dnia.

Szkoda, że go wysłuchiwałaś... nie musiałaś.
Chodzi o to, że Ty powinnaś go teraz zablokować, a tak nie jest, skoro Cię korciło napisać.

55

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Zbiorę się i do tego.

56

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Zbiorę się i do tego.

Dlaczego do tej pory tego nie zrobiłaś, czekasz, żeby to on ciebie zablokował? Czyli dasz mu tę satysfakcję? Przecież każde odezwanie się do niego będzie dla ciebie poniżeniem, więc nie wiem na co czekasz...
Jak to się ma do tych słów:
"Blokada to tryumf dla toksyka, bo odchodzi na własnych warunkach"

57

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Wieka, on w dniu rozstania zablokował mnie wszędzie, gdzie się dało. Jestem pewna, że trwale i na zawsze, dlatego nie ma potrzeby blokować go z mojej strony.

58

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

W ten właśnie sposób tryumfuje. Na koniec powiedział mi, że jest ofiarą tej relacji i z hukiem zatrzasnął drzwi.

59

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Wieka, on w dniu rozstania zablokował mnie wszędzie, gdzie się dało. Jestem pewna, że trwale i na zawsze, dlatego nie ma potrzeby blokować go z mojej strony.

To jak chciałaś do niego napisać?

60

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

W ten właśnie sposób tryumfuje. Na koniec powiedział mi, że jest ofiarą tej relacji i z hukiem zatrzasnął drzwi.

Powiedział co chciał, to wcale nie świadczy, że jest ofiarą. A ty za bardzo wszystko bierzesz do siebie, powinnaś olać te jego wszystkie raniące słowa, nie są warte twojego cierpienia.

61

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Mam drugi służbowy numer telefonu. On go nie zna. Przez te dni setki razy chciałam się odezwać. Jeśli jeszcze jestem z czegoś dumna, to z tego, że udało mi się tego nie zrobić.

62

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Mam drugi służbowy numer telefonu. On go nie zna. Przez te dni setki razy chciałam się odezwać. Jeśli jeszcze jestem z czegoś dumna, to z tego, że udało mi się tego nie zrobić.

Czas najwyższy, żebyś nie miała śladu po jego numerze telefonu i o nim zapomniała.

63 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-06 15:43:20)

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Smuteczek25 napisał/a:

Wieka, on w dniu rozstania zablokował mnie wszędzie, gdzie się dało. Jestem pewna, że trwale i na zawsze, dlatego nie ma potrzeby blokować go z mojej strony.

Nie jesteś pewna, przeciwnie, w glębi liczysz, że on napisze. Czekasz na to z tęsknotą, tylko się nie przyznajesz. 
Zrozum, że blokując go robisz to dla siebie, wysyłasz komunikat do swojej podświadomości "ja decyduję, że to już koniec, nie jestem bierną ofiarą, tylko mam sprawczość...".
Teraz ciągle jesteś w podświadomym trybie oczekiwania na jego znak. Dalej dajesz mu władzę nad sobą. On w każdej chwili może napisać, tacy toksycy potrafią odezwać się po miesiącach, żeby namieszać w głowie. I sprawdzić czy dalej mogą pociągać za sznurki.
Dziwne, że terapeutka Ci tego nie powiedziała.
Tak więc zablokuj go gdzie się da. Na początku to może Cię przerazić i wywolać większy ból, bo będziesz to odbierała tak, jakbyś podcinała gałąź, na której siedzisz, ale z czasem Twój mózg się przyzwyczai, że gałąź ma się dobrze:)

64

Odp: Terapia, czyli góry i doliny

Solaris,
Ech...tak to chyba jest...Odkryłam, że nie zablokował mnie tylko na swoim fikcyjnym koncie na FB i nadal ma mnie tam w znajomych. Być może zostawił furtkę do żebrania albo podglądania mojego konta.
Właśnie wzięłam głęboki oddech i zablokowałam go na tym koncie. Pozostaje WhatsApp i jego numer telefonu. Usunęłam z kontaktów, ale znam na pamięć.
Trzeba będzie choć czuję autentyczną panikę...

65

Odp: Terapia, czyli góry i doliny
Solaris napisał/a:

Tak więc zablokuj go gdzie się da. Na początku to może Cię przerazić i wywolać większy ból, bo będziesz to odbierała tak, jakbyś podcinała gałąź, na której siedzisz, ale z czasem Twój mózg się przyzwyczai, że gałąź ma się dobrze:)

Niestety to tak nie działa. Coś trzeba dać sobie w zamian. Jak sama pisze panicznie boi się końca i ciągle wraca do tej znajomości, bo w jej podświadomości dalej nie ma nic.
Terapia tylko i aż powinna zdjąć tę blokadę. Pokazać, że po drugiej stronie jest przecież lepiej.
Każdy w życiu ma jakiś motor, który ciągnie, dla którego chce się żyć. Trzeba cos sobie dać, żeby pojawiła się wiara, że po zmianie jest lepsze życie.
A tak to tylko jest katowanie siebie, bez perspektywy co da ta zmiana.

Posty [ 1 do 65 z 198 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Terapia, czyli góry i doliny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024