Nigdy nie byłem w związku i czasami myślę o tym czy czegoś nie tracę w tej sprawie. Zastanawiam się też czy było by to możliwe. Chciałbym się zapytać co panie sądzą o moim wyglądzie i czy chciały by być z kimś takim w związku (pod względem wyglądu). I czy jest to atrakcyjne w jakiś sposób.
Mam 22 lata ,172 cm wzrostu i ważę około 50 kg. Włosy (brunet) długie i lekko kręcone trochę za ramię i ciemne oczy. Z twarzy całkiem ładnie (symetrycznie) nadal bardziej jak nastolatek.Ogólnie jestem szczupły i drobnej kości mniej więcej tak jak modelki (81,64,88). Osobiście podoba mi się mój wygląd i nie chcę niczego zmieniać poza tym że może zapuszczę jeszcze włosy. Jestem asertywny w sprawie wyglądu nie lubię jak ktoś mi mówi jak mam wyglądać. Czekam na szczere opinie.
Podobne tematy
Jak to czytam, to przez chwilę myślałem, że to ja napisałem... gdyż osobiście jestem bardzo podobny do Ciebie z opisu tzn. ja mam 169 cm wzrostu i 52 kg aktualnie, ale 24 lata, także mam kręcone włosy za ramię, ale za to bardzo jasne oczy. A po twarzy jestem niby dosyć przystojny, ale muszę niby mieć lekki zarost.
Także jesteśmy z wyglądu jak bracia i sobie myślę, że przykro mi jak to czytałem to co napisałeś, a czemu? Już tłumaczę...
Uważam, że lepiej żyć kłamstwie niż wiedzieć jaka jest prawda... Niestety ja przez całe życie próbuję poznać dziewczynę, jestem otwarty, pogodny, ale przez moje próby staję się mizoginistycznym człowiekiem, gdyż zawsze kończy się porażką.
Nastaw się, że z takim wyglądam nie poznasz żadnej kobiety, dla kobiet tacy jak ja, tacy jak Ty, to są po prostu albo niewidzialni, albo po prostu jest się zwykłym śmieciem.
Nie ważne jaki byłbyś wspaniały z charakteru, nawet jak będziesz się starał i tak nie wygrasz tylko przegrasz.
Na aplikacjach randkowych polubień brak, w rzeczywistości gdy uśmiechnę się do kobiety nie odwazajemniają tego.
Jeden plus to udało mi się poznać na studiach przyjaciółki, ale no nie powiem, chciałem, żeby było to romantyczne, skończyło się tak jak napisałem, ale to dlatego, że jestem myślę, że z charakteru spoko.
Reasumując zapamiętaj moje słowa teraz "do końca życia będę sam jeśli jestem niezbyt wysokim i drobnym facetem, bliższego kontaktu jak większość ludzi nie będę miał" i z takim nastawieniem żyj, nie rób sobie nadziei, nie wierz w brednię, innych facetów, a w szczególności kobiet, które mówią, że nie patrzą na wzrost i sylwetkę. Każda patrzy jest to czynnik biologiczny wysoki i silny = poczucie bezpieczeństwa. Na kobiety to co najwyżej możesz popatrzeć w google grafika i tyle, na pewno nie na żywo.
Trzymaj się, jesteś bardzo podobny i wieem jaki musisz mieć ból taki jak ja za pewne, albo jeszcze może nie masz, ale to z biegiem czasu będziesz miał.
Jedni wygrali, drudzy nie dostali od życia takich cech, żeby się wiążać z kimś, tak jak nie każdy urodził się w Polsce, tylko w ubogiej Korei Północnej.
Żyj nie załam się, bo nie warto skończyć na cmenatrzu przez takie coś... pozdrawiam.
Mam 22 lata ,172 cm wzrostu i ważę około 50 kg
Ogólnie jestem szczupły i drobnej kości mniej więcej tak jak modelki (81,64,88)
Osobiście podoba mi się mój wygląd i nie chcę niczego zmieniać
Jesteś facetem podającym wymiary jak kobieta. A to wiele mówi.
Poza tym takie dane i przy takim nastawieniu pozwalają stwierdzić, że albo masz zaburzenia hormonalne, albo zaburzenia psychiczne. Taka masa przy twoim wzroście to u faceta to niedowaga. I to poważna.
Jestem podobnego wzrostu, ale nawet będąc dzieckiem, kiedy to ten wzrost osiągnąłem to ważyłem trochę ponad 60kg. A i tak byłem chudzielcem. Obecnie mając 170cm utrzymuję wagę 75-80kg przy poziomie tkanki tłuszczowej oscylującej w okolicy 15%. A i tak nie sprawiam wrażania jakoś szczególnie muskularnego - ot po prostu widać, że jestem aktywny.
Czy to się może podobać? Może. Adoratorek "elfiej" urody nie brakuje. Ale skoro musisz o to pytać to znak, że nie masz ani powodzenia, ani doświadczenia i męczy cię niska samoocena. A takie kombo - zniewieściała fizyczność + słaba psychika nikomu się nie podobają.
Jesteś facetem podającym wymiary jak kobieta. A to wiele mówi.
Poza tym takie dane i przy takim nastawieniu pozwalają stwierdzić, że albo masz zaburzenia hormonalne, albo zaburzenia psychiczne. Taka masa przy twoim wzroście to u faceta to niedowaga. I to poważna.
Jestem podobnego wzrostu, ale nawet będąc dzieckiem, kiedy to ten wzrost osiągnąłem to ważyłem trochę ponad 60kg. A i tak byłem chudzielcem. Obecnie mając 170cm utrzymuję wagę 75-80kg przy poziomie tkanki tłuszczowej oscylującej w okolicy 15%. A i tak nie sprawiam wrażania jakoś szczególnie muskularnego - ot po prostu widać, że jestem aktywny.
Czy to się może podobać? Może. Adoratorek "elfiej" urody nie brakuje. Ale skoro musisz o to pytać to znak, że nie masz ani powodzenia, ani doświadczenia i męczy cię niska samoocena. A takie kombo - zniewieściała fizyczność + słaba psychika nikomu się nie podobają.
Nie mam żadnych zaburzeń zawsze tak wyglądałem z tym że kiedyś byłem niższy i miałem krótsze włosy. Nie uznaje czegoś takiego jak niedowaga, każdy ma prawo ważyć ile chce, poza tym jak to jest że gdy kobieta waży tyle co ja i ma taką sylwetkę to jest to atrakcyjne i pożądane a nie "niedowaga". Nie wiem skąd takie wnioski że męczy mnie niska samoocena, mi się podoba mój wygląd. Słabą psychikę to mają donejtorzy dziewczyn z onlyfansa. Co do zniewieściałości to ja to inaczej pojmuje, dla mnie zniewieściali są otyli mężczyźni z dużymi brzuchami jak u kobiet w ciąży. Mógłbyś napisać gdzie można znaleźć takie adoratorki elfiej urody (jeśli w ogóle istnieją).
5 2026-05-29 17:23:40 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-29 17:26:34)
Dowód na zaburzenia nr 1:
Nie uznaje czegoś takiego jak niedowaga
Twoje uznawanie lub nie nie ma znaczenia dla prawdziwości.
poza tym jak to jest że gdy kobieta waży tyle co ja i ma taką sylwetkę to jest to atrakcyjne i pożądane a nie "niedowaga".
Jak kobieta jest zabiedzoną anorektyczką to też to nikomu się nie podoba, a takie sytuacje zdrowotne podlegają leczeniu.
Nie wiem skąd takie wnioski że męczy mnie niska samoocena
Bo przyszedłeś na forum dla kobiet z pytaniem czy ktoś taki jak ty może się podobać. Oznacza to ni mniej ni więcej jak to, że mając 22 lata nie masz doświadczenia lub bardzo ograniczone i zastanawiasz się nad tym na tyle intensywnie, aby ANONIMOWO dopytywać obcych ludzi. Jest na taki typ urody ogromny rynek. Tylko trzeba zacząć wychodzić do ludzi.
Co do zniewieściałości to ja to inaczej pojmuje
Zniewieściały oznacza delikatnie kobiecy. Spasiony i zapuszczony knur jedyne co ma z kobiety to cycki.
Dowód na zaburzenia nr 1:
pesymista09 napisał/a:Nie uznaje czegoś takiego jak niedowaga
Twoje uznawanie lub nie nie ma znaczenia dla prawdziwości.
poza tym jak to jest że gdy kobieta waży tyle co ja i ma taką sylwetkę to jest to atrakcyjne i pożądane a nie "niedowaga".
Jak kobieta jest zabiedzoną anorektyczką to też to nikomu się nie podoba, a takie sytuacje zdrowotne podlegają leczeniu.
Nie wiem skąd takie wnioski że męczy mnie niska samoocena
Bo przyszedłeś na forum dla kobiet z pytaniem czy ktoś taki jak ty może się podobać. Oznacza to ni mniej ni więcej jak to, że mając 22 lata nie masz doświadczenia lub bardzo ograniczone i zastanawiasz się nad tym na tyle intensywnie, aby ANONIMOWO dopytywać obcych ludzi. I dlatego dopytujesz o to gdzie znaleźć kobiety gustujące w cienkich leszczach.
Co do zniewieściałości to ja to inaczej pojmuje
Zniewieściały oznacza delikatnie kobiecy. Spasiony i zapuszczony knur jedyne co ma z kobiety to cycki.
Twoje uznawanie również nie ma znaczenia dla prawdziwości. Chciałem zapytać się pań (nie mężczyzn) po prostu z ciekawości czy mam jakieś szanse i jak jest to postrzegane. Nie ma to nic wspólnego z samooceną. Skoro mam taką możliwość to czemu nie. Lepsze są kobiety gustujące w cienkich leszczach niż w śmierdzących bydlakach. Zresztą ty też masz niską samoocenę skoro jesteś na tym forum.
7 2026-05-29 18:02:51 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-29 18:03:29)
Ale moje uznawanie czego? BMI? Lub innych współczynników/wyznaczników szeroko pojętego zdrowia opartych na budowie ciała? 50kg przy wzroście 172 to niedowaga zagrażająca zdrowiu.
Dla porównania mając 10cm więcej Christian Bale w Mechaniku ważył 55kg. Ty sobą reprezentujesz poziom bardzo zbliżony.
Tu masz 16letnie dziecko. 172 wzrostu i 52 kg (czyli więcej od ciebie) :

Ale to jest właśnie to - mowa jest o dziecku, które wciąż rośnie, mężnieje i się rozwija. Ty masz 22 lata i u ciebie te procesy najprawdopodobniej już zdążyły się zatrzymać. To nie jest budowa zdrowego mężczyzny.
Lepsze są kobiety gustujące w cienkich leszczach niż w śmierdzących bydlakach.
I to tyle jeśli chodzi o samoocenę ![]()
Zamiast dopytywać - co absolutnie niczemu nie służy, bo uzyskasz odpowiedzi różne to po prostu zacznij spotykać się z ludźmi. Poznaj ludzi w swoim kręgu zainteresowań i się spotkajcie gdzieś na mieście. Obecnie rynek jest ogromny i każdy znajdzie swoją niszę bez problemu. Załóż rajtuzy, kołczan na plecy i smaruj do Tawerny Wilczy Dół w Krakowie i możesz robić za Legolasa.
Ale moje uznawanie czego? BMI? Lub innych współczynników/wyznaczników szeroko pojętego zdrowia opartych na budowie ciała? 50kg przy wzroście 172 to niedowaga zagrażająca zdrowiu.
Dla porównania mając 10cm więcej Christian Bale w Mechaniku ważył 55kg. Ty sobą reprezentujesz poziom bardzo zbliżony.
Ale to jest właśnie to - mowa jest o dziecku, które wciąż rośnie, mężnieje i się rozwija. Ty masz 22 lata i u ciebie te procesy najprawdopodobniej już zdążyły się zatrzymać. To nie jest budowa zdrowego mężczyzny.
Lepsze są kobiety gustujące w cienkich leszczach niż w śmierdzących bydlakach.
I to tyle jeśli chodzi o samoocenę
Zamiast dopytywać - co absolutnie niczemu nie służy, bo uzyskasz odpowiedzi różne to po prostu zacznij spotykać się z ludźmi. Poznaj ludzi w swoim kręgu zainteresowań i się spotkajcie gdzieś na mieście. Obecnie rynek jest ogromny i każdy znajdzie swoją niszę bez problemu. Załóż rajtuzy, kołczan na plecy i smaruj do Tawerny Wilczy Dół w Krakowie i możesz robić za Legolasa.
Nie uznaje wskaźnika BMI, jest to sztucznie stworzony wskaźnik mający inwentaryzować i szufladkować ludzi, nie widzę w tym nic dobrego. Przed tym szkodliwym wymysłem też byli ludzie chudzi grubsi i w ogóle o różnej budowie i masie ciała i to jest naturalne. Niedowaga zagrażająca życiu??? To dlaczego jeszcze żyje? I to 22 lata XD. Czyli codziennie jestem zagrożony. Co ciekawe kiedyś udało mi się zejść do 42 kg bo zacząłem się więcej ruszać. No wtedy to musiałem być tak zagrożony że hoho. Nie ma ludzi w moim kręgu zainteresowań a już tym bardziej w moim mieście. Że rynek jest ogromny?? Jaki rynek ?? Zresztą nie jestem towarem tylko człowiekiem więc nie będę na żadnym rynku. I nie jestem z Krakowa. Co do tych wskaźników (BMI,IQ.itp) są one szkodliwe ze względu na sprowadzanie człowieka do jakiś punktów, uprzedmiatawianie, i oceny z góry a także oceny wartości człowieka np ten kto ma mniej IQ jest gorszy od tego co ma więcej. Nie uznaje czegoś takiego i nie obchodzi mnie że inni w to wierzą. Między innymi dlatego jestem takim wyrzutkiem. Nie chce być oceniany na podstawie jakiś wskaźników.
Jak to czytam, to przez chwilę myślałem, że to ja napisałem... gdyż osobiście jestem bardzo podobny do Ciebie z opisu tzn. ja mam 169 cm wzrostu i 52 kg aktualnie, ale 24 lata, także mam kręcone włosy za ramię, ale za to bardzo jasne oczy. A po twarzy jestem niby dosyć przystojny, ale muszę niby mieć lekki zarost.
Także jesteśmy z wyglądu jak bracia i sobie myślę, że przykro mi jak to czytałem to co napisałeś, a czemu? Już tłumaczę...
Uważam, że lepiej żyć kłamstwie niż wiedzieć jaka jest prawda... Niestety ja przez całe życie próbuję poznać dziewczynę, jestem otwarty, pogodny, ale przez moje próby staję się mizoginistycznym człowiekiem, gdyż zawsze kończy się porażką.
Nastaw się, że z takim wyglądam nie poznasz żadnej kobiety, dla kobiet tacy jak ja, tacy jak Ty, to są po prostu albo niewidzialni, albo po prostu jest się zwykłym śmieciem.
Nie ważne jaki byłbyś wspaniały z charakteru, nawet jak będziesz się starał i tak nie wygrasz tylko przegrasz.
Na aplikacjach randkowych polubień brak, w rzeczywistości gdy uśmiechnę się do kobiety nie odwazajemniają tego.
Jeden plus to udało mi się poznać na studiach przyjaciółki, ale no nie powiem, chciałem, żeby było to romantyczne, skończyło się tak jak napisałem, ale to dlatego, że jestem myślę, że z charakteru spoko.
Reasumując zapamiętaj moje słowa teraz "do końca życia będę sam jeśli jestem niezbyt wysokim i drobnym facetem, bliższego kontaktu jak większość ludzi nie będę miał" i z takim nastawieniem żyj, nie rób sobie nadziei, nie wierz w brednię, innych facetów, a w szczególności kobiet, które mówią, że nie patrzą na wzrost i sylwetkę. Każda patrzy jest to czynnik biologiczny wysoki i silny = poczucie bezpieczeństwa. Na kobiety to co najwyżej możesz popatrzeć w google grafika i tyle, na pewno nie na żywo.
Trzymaj się, jesteś bardzo podobny i wieem jaki musisz mieć ból taki jak ja za pewne, albo jeszcze może nie masz, ale to z biegiem czasu będziesz miał.
Jedni wygrali, drudzy nie dostali od życia takich cech, żeby się wiążać z kimś, tak jak nie każdy urodził się w Polsce, tylko w ubogiej Korei Północnej.
Żyj nie załam się, bo nie warto skończyć na cmenatrzu przez takie coś... pozdrawiam.
Ja aż tak do tego nie podchodzę, jestem ogólnie samotnikiem i się raczej nie załamuje z takich powodów. Ale się czasem zastanawiam czy czegoś nie tracę będąc sam i czy nie warto spróbować. Chce też dowiedzieć się jakie mam szanse i czy to możliwe stąd takie pytanie.
Nie uznaje wskaźnika BMI, jest to sztucznie stworzony wskaźnik mający inwentaryzować i szufladkować ludzi, nie widzę w tym nic dobrego. Przed tym szkodliwym wymysłem też byli ludzie chudzi grubsi i w ogóle o różnej budowie i masie ciała i to jest naturalne. Niedowaga zagrażająca życiu???
Ok, typowe pierdololo jednostki zaburzonej.
BMI jest jednym z wielu wskaźników. Ma swoje ograniczenia, jak wszystko. Niemniej jednak jest indykatorem zdrowia. Taka niedowaga u faceta jest zagrażająca zdrowiu. Czy ci się to podoba czy nie. A twoje odklejenie od rzeczywistości jest właśnie główną przyczyną braku twojego doświadczenia z kobietami.
Co ciekawe kiedyś udało mi się zejść do 42 kg bo zacząłem się więcej ruszać.
I ty się dziwisz, że jesteś sam jak palec i musisz randomów w necie dopytywać o tak podstawowe rzeczy.
Że rynek jest ogromny?? Jaki rynek ??
Ok, czyli nie tylko bieda fizyczna, ale widzę, że i umysłowa. Już objaśniam - rynek usług. Każde zainteresowanie i pasja jest w taki lub inny sposób spieniężona. Nie trudno znaleźć grupy czy fora łączącą ludzi i pasującą do tego restaurację czy pub, w którym taka grupa może się spotkać. Tawerna jest jedynie przykładem, który wpadł mi do głowy przy okazji "elfiej" sylwetki.
Między innymi dlatego jestem takim wyrzutkiem. Nie chce być oceniany na podstawie jakiś wskaźników.
Niska samoocena się kłania.
Ja aż tak do tego nie podchodzę, jestem ogólnie samotnikiem i się raczej nie załamuje z takich powodów. Ale się czasem zastanawiam czy czegoś nie tracę będąc sam i czy nie warto spróbować. Chce też dowiedzieć się jakie mam szanse i czy to możliwe stąd takie pytanie.
Gdyby aż tak bardzo ci to nie zaprzątało głowy, to byś nie dopytywał randomów w necie. Byłaby to myśl przelotna jak chmura na niebie. Skoro podjąłeś w związku z tym konkretne działania, to musiałeś nad tym myśleć o wiele dłużej i intensywniej.
pesymista09 napisał/a:Nie uznaje wskaźnika BMI, jest to sztucznie stworzony wskaźnik mający inwentaryzować i szufladkować ludzi, nie widzę w tym nic dobrego. Przed tym szkodliwym wymysłem też byli ludzie chudzi grubsi i w ogóle o różnej budowie i masie ciała i to jest naturalne. Niedowaga zagrażająca życiu???
Ok, typowe pierdololo jednostki zaburzonej.
BMI jest jednym z wielu wskaźników. Ma swoje ograniczenia, jak wszystko. Niemniej jednak jest indykatorem zdrowia. Taka niedowaga u faceta jest zagrażająca zdrowiu. Czy ci się to podoba czy nie. A twoje odklejenie od rzeczywistości jest właśnie główną przyczyną braku twojego doświadczenia z kobietami.
Co ciekawe kiedyś udało mi się zejść do 42 kg bo zacząłem się więcej ruszać.
I ty się dziwisz, że jesteś sam jak palec i musisz randomów w necie dopytywać o tak podstawowe rzeczy.
Że rynek jest ogromny?? Jaki rynek ??
Ok, czyli nie tylko bieda fizyczna, ale widzę, że i umysłowa. Już objaśniam - rynek usług. Każde zainteresowanie i pasja jest w taki lub inny sposób spieniężona. Nie trudno znaleźć grupy czy fora łączącą ludzi i pasującą do tego restaurację czy pub, w którym taka grupa może się spotkać. Tawerna jest jedynie przykładem, który wpadł mi do głowy przy okazji "elfiej" sylwetki.
Między innymi dlatego jestem takim wyrzutkiem. Nie chce być oceniany na podstawie jakiś wskaźników.
Niska samoocena się kłania.
Ja aż tak do tego nie podchodzę, jestem ogólnie samotnikiem i się raczej nie załamuje z takich powodów. Ale się czasem zastanawiam czy czegoś nie tracę będąc sam i czy nie warto spróbować. Chce też dowiedzieć się jakie mam szanse i czy to możliwe stąd takie pytanie.
Gdyby aż tak bardzo ci to nie zaprzątało głowy, to byś nie dopytywał randomów w necie. Byłaby to myśl przelotna jak chmura na niebie. Skoro podjąłeś w związku z tym konkretne działania, to musiałeś nad tym myśleć o wiele dłużej i intensywniej.
Bo oczywiście każdy kto uważa inaczej to jest jednostka zaburzona. Oczywiście muszę wierzyć w te wszystkie wasze wskaźniki, ideologie i inne wymysły bo inaczej jestem zaburzony a nawet chory psychicznie. Wszystko dlatego że odstaje od stada.Nie wolno przecież myśleć po swojemu, prawda? Bo przecież normalność to większość a ja nie jestem większością. Piszesz o poznawaniu innych, ale kogo tu poznawać skoro wygląda na to że jesteście jedną masą. Podporządkowani pod jakieś wskaźniki, ideologie czy partie polityczne. I nie pisz że mam niską samoocenę, mi jest dobrze ze swoim wyglądem i poglądami. Stwierdziłem fakt że jestem samotnikiem bo nim jestem. Zresztą zadane pytanie było skierowane do pań, bo ich opinia jest dla mnie interesująca.
Jesteś pesymista, wiec cokolwiek Tobie doradzimy to bedzie źle i widziane w czarnych kolorach
Jesteś pesymista, wiec cokolwiek Tobie doradzimy to bedzie źle i widziane w czarnych kolorach
Zgadza się, jestem pesymistą (jak nazwa wskazuje). Mi chodzi o opinie czy taki wygląd może się podobać panią a nie porady. Nie chce porad dotyczących mojego wyglądu.
14 2026-05-29 20:09:31 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-05-29 20:09:51)
Julia life in UK napisał/a:Jesteś pesymista, wiec cokolwiek Tobie doradzimy to bedzie źle i widziane w czarnych kolorach
Zgadza się, jestem pesymistą (jak nazwa wskazuje). Mi chodzi o opinie czy taki wygląd może się podobać panią a nie porady. Nie chce porad dotyczących mojego wyglądu.
Wedlug mnie moze sie podobac,ale Ty masz dopiero 22 lata,a wiec dziewczynom poniżej 20rz no o ile sa pelnoletnie czyli od 18-20 lat to moze sie podobac. Starszym juz nie za bardzo
pesymista09 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Jesteś pesymista, wiec cokolwiek Tobie doradzimy to bedzie źle i widziane w czarnych kolorach
Zgadza się, jestem pesymistą (jak nazwa wskazuje). Mi chodzi o opinie czy taki wygląd może się podobać panią a nie porady. Nie chce porad dotyczących mojego wyglądu.
Wedlug mnie moze sie podobac,ale Ty masz dopiero 22 lata,a wiec dziewczynom poniżej 20rz no o ile sa pelnoletnie czyli od 18-20 lat to moze sie podobac. Starszym juz nie za bardzo
Dzięki za opinie.
Bo oczywiście każdy kto uważa inaczej to jest jednostka zaburzona.
Bo uważasz, że podstawowe indykatory zdrowia to pic na zdrowie, a za tym po prostu stoi statystyka.
Oczywiście muszę wierzyć w te wszystkie wasze wskaźniki, ideologie i inne wymysły bo inaczej jestem zaburzony a nawet chory psychicznie.
To nie ma nic wspólnego z wiarą. To po prostu wiedza o podstawowej kwestii czym jest zdrowie. Pisałeś, że ważysz ok 50kg, potem wyszło, że nawet w przeszłości zszedłeś do 40 z kawałkiem. To jest mocno niezdrowe. I to nie podoba się nikomu normalnemu.
Nie wolno przecież myśleć po swojemu, prawda?
Wolno, a nawet trzeba. Ale nazywanie niemal skrajnego niedożywienia "indywidualizmem" jest niepoważne i właśnie świadczące o zaburzeniu.
Piszesz o poznawaniu innych, ale kogo tu poznawać skoro wygląda na to że jesteście jedną masą. Podporządkowani pod jakieś wskaźniki, ideologie czy partie polityczne.
Typowa racjonalizacja wynikająca z samotności. Każdy forumowy incel to pisał na jakimś etapie swojej depresji.
Wedlug mnie moze sie podobac
A podoba ci się to:

Bo aktor na tym kadrze waży więcej od autora wątku.
pesymista09 napisał/a:Bo oczywiście każdy kto uważa inaczej to jest jednostka zaburzona.
Bo uważasz, że podstawowe indykatory zdrowia to pic na zdrowie, a za tym po prostu stoi statystyka.
Oczywiście muszę wierzyć w te wszystkie wasze wskaźniki, ideologie i inne wymysły bo inaczej jestem zaburzony a nawet chory psychicznie.
To nie ma nic wspólnego z wiarą. To po prostu wiedza o podstawowej kwestii czym jest zdrowie. Pisałeś, że ważysz ok 50kg, potem wyszło, że nawet w przeszłości zszedłeś do 40 z kawałkiem. To jest mocno niezdrowe. I to nie podoba się nikomu normalnemu.
Nie wolno przecież myśleć po swojemu, prawda?
Wolno, a nawet trzeba. Ale nazywanie niemal skrajnego niedożywienia "indywidualizmem" jest niepoważne i właśnie świadczące o zaburzeniu.
Piszesz o poznawaniu innych, ale kogo tu poznawać skoro wygląda na to że jesteście jedną masą. Podporządkowani pod jakieś wskaźniki, ideologie czy partie polityczne.
Typowa racjonalizacja wynikająca z samotności. Każdy forumowy incel to pisał na jakimś etapie swojej depresji.
Julia life in UK napisał/a:Wedlug mnie moze sie podobac
A podoba ci się to:
Bo aktor na tym kadrze waży więcej od autora wątku.
Nie podoba mnie sie,ale wlasnie pamiętam, ze jak mialam te 18-20 lat to nawet tacy szczupli mnie sie tez podobali , dopiero pozniej mnie sie odmienilo
Nigdy nie byłem w związku i czasami myślę o tym czy czegoś nie tracę w tej sprawie. Zastanawiam się też czy było by to możliwe. Chciałbym się zapytać co panie sądzą o moim wyglądzie i czy chciały by być z kimś takim w związku (pod względem wyglądu). I czy jest to atrakcyjne w jakiś sposób.
Mam 22 lata ,172 cm wzrostu i ważę około 50 kg. Włosy (brunet) długie i lekko kręcone trochę za ramię i ciemne oczy. Z twarzy całkiem ładnie (symetrycznie) nadal bardziej jak nastolatek.Ogólnie jestem szczupły i drobnej kości mniej więcej tak jak modelki (81,64,88). Osobiście podoba mi się mój wygląd i nie chcę niczego zmieniać poza tym że może zapuszczę jeszcze włosy. Jestem asertywny w sprawie wyglądu nie lubię jak ktoś mi mówi jak mam wyglądać. Czekam na szczere opinie.
W twoim przypadku, z powodu warunków fizycznych, ważne są 3 czynniki, aby zaistniały relacje damsko-męskie a nawet związek:
1> musisz mieć wyraźnie dłuższą i grubszą fujarkę w stosunku do przeciętnej
2> musisz posiadać umiejętność używania fujarki tak, aby kobieta była zachwycona
3> musisz posiadać zdolności do stwarzania sytuacji, w której możesz użyć fujarki zgodnie z umiejętnościami
Oczywiście standardowy zestaw cech męskich charakteru i osobowości raczej wskazany, szczególnie do związku.
pesymista09 napisał/a:Nigdy nie byłem w związku i czasami myślę o tym czy czegoś nie tracę w tej sprawie. Zastanawiam się też czy było by to możliwe. Chciałbym się zapytać co panie sądzą o moim wyglądzie i czy chciały by być z kimś takim w związku (pod względem wyglądu). I czy jest to atrakcyjne w jakiś sposób.
Mam 22 lata ,172 cm wzrostu i ważę około 50 kg. Włosy (brunet) długie i lekko kręcone trochę za ramię i ciemne oczy. Z twarzy całkiem ładnie (symetrycznie) nadal bardziej jak nastolatek.Ogólnie jestem szczupły i drobnej kości mniej więcej tak jak modelki (81,64,88). Osobiście podoba mi się mój wygląd i nie chcę niczego zmieniać poza tym że może zapuszczę jeszcze włosy. Jestem asertywny w sprawie wyglądu nie lubię jak ktoś mi mówi jak mam wyglądać. Czekam na szczere opinie.W twoim przypadku, z powodu warunków fizycznych, ważne są 3 czynniki, aby zaistniały relacje damsko-męskie a nawet związek:
1> musisz mieć wyraźnie dłuższą i grubszą fujarkę w stosunku do przeciętnej
2> musisz posiadać umiejętność używania fujarki tak, aby kobieta była zachwycona
3> musisz posiadać zdolności do stwarzania sytuacji, w której możesz użyć fujarki zgodnie z umiejętnościamiOczywiście standardowy zestaw cech męskich charakteru i osobowości raczej wskazany, szczególnie do związku.
Przy jego wadze nawet mała fujarka będzie sie prezentowała jak 25 cm armata.
Bo uważasz, że podstawowe indykatory zdrowia to pic na zdrowie, a za tym po prostu stoi statystyka.
To nie ma nic wspólnego z wiarą. To po prostu wiedza o podstawowej kwestii czym jest zdrowie. Pisałeś, że ważysz ok 50kg, potem wyszło, że nawet w przeszłości zszedłeś do 40 z kawałkiem. To jest mocno niezdrowe. I to nie podoba się nikomu normalnemu..
Wolno, a nawet trzeba. Ale nazywanie niemal skrajnego niedożywienia "indywidualizmem" jest niepoważne i właśnie świadczące o zaburzeniu.
Typowa racjonalizacja wynikająca z samotności. Każdy forumowy incel to pisał na jakimś etapie swojej depresji.
A znasz takie powiedzenie "z kim przystajesz takim się stajesz". Ja z nikim nie przystaje. A ty? Najpewniej żyjesz w tym społeczeństwie i obracasz się wśród ludzi którzy myślą podobnie jak ty. Tak samo akceptują te wskaźniki normy stworzone i narzucone przez wyżej postawionych. Widzisz ja nie akceptuje ludzi wyżej ode mnie, bo nic dobrego z tego nie wynika. Tyle się mówi o tolerancji i akceptacji innych ale sam nie potrafisz zaakceptować że ktoś myśli inaczej. Tak jest w każdym społeczeństwie, nie jesteś wyjątkiem. Ludzie lubią towarzystwo innych ludzi którzy wyglądają i myślą podobnie do nich, bo w taki środowisku czują się najlepiej. I to są fakty. Ktoś to wygląda inaczej np tak jak ja oczywiście że nie jest postrzegany jako normalny bo nie jest jak większość. Więc mówienie że powinienem wyjść i się zacząć spotykać też jest nie na miejscu gdyż dobrze wiem że nie będę akceptowany ze względu na poglądy,charakter czy wygląd. A co do zdrowia i odżywiania, to jest to sprawa indywidualna, co kto i ile je i jak dba o zdrowie. Skoro moja waga jest zagrożeniem to dlaczego jeszcze żyje i prawie nie choruje? Co na to twój wskaźnik?
Bo uważasz, że podstawowe indykatory zdrowia to pic na zdrowie, a za tym po prostu stoi statystyka.
To nie ma nic wspólnego z wiarą. To po prostu wiedza o podstawowej kwestii czym jest zdrowie. Pisałeś, że ważysz ok 50kg, potem wyszło, że nawet w przeszłości zszedłeś do 40 z kawałkiem. To jest mocno niezdrowe. I to nie podoba się nikomu normalnemu..
Wolno, a nawet trzeba. Ale nazywanie niemal skrajnego niedożywienia "indywidualizmem" jest niepoważne i właśnie świadczące o zaburzeniu.
Typowa racjonalizacja wynikająca z samotności. Każdy forumowy incel to pisał na jakimś etapie swojej depresji.
A znasz takie powiedzenie "z kim przystajesz takim się stajesz". Ja z nikim nie przystaje. A ty? Najpewniej żyjesz w tym społeczeństwie i obracasz się wśród ludzi którzy myślą podobnie jak ty. Tak samo akceptują te wskaźniki normy stworzone i narzucone przez wyżej postawionych. Widzisz ja nie akceptuje ludzi wyżej ode mnie, bo nic dobrego z tego nie wynika. Tyle się mówi o tolerancji i akceptacji innych ale sam nie potrafisz zaakceptować że ktoś myśli inaczej. Tak jest w każdym społeczeństwie, nie jesteś wyjątkiem. Ludzie lubią towarzystwo innych ludzi którzy wyglądają i myślą podobnie do nich, bo w taki środowisku czują się najlepiej. I to są fakty. Ktoś to wygląda inaczej np tak jak ja oczywiście że nie jest postrzegany jako normalny bo nie jest jak większość. Więc mówienie że powinienem wyjść i się zacząć spotykać też jest nie na miejscu gdyż dobrze wiem że nie będę akceptowany ze względu na poglądy,charakter czy wygląd. A co do zdrowia i odżywiania, to jest to sprawa indywidualna, co kto i ile je i jak dba o zdrowie. Skoro moja waga jest zagrożeniem to dlaczego jeszcze żyje i prawie nie choruje? Co na to twój wskaźnik?
Prosiles o opinie, nie o porady ok rozumiem,ale chyba nastawiles sie tylko na same pozytywne opinie, bo widze jak ktos ma negatywna to Ci się to nie podoba
Prosiles o opinie, nie o porady ok rozumiem,ale chyba nastawiles sie tylko na same pozytywne opinie, bo widze jak ktos ma negatywna to Ci się to nie podoba
No właśnie użytkownik Jack Sparrow próbuje mi tu narzucać jakieś swoje porady,wskaźniki i inne dyrdymały. Nie jest też kobietą więc jego zdanie nie jest zbyt interesujące. Chodzi mi o prawdziwe opinie nie tylko pozytywne.
Prosiles o opinie, nie o porady ok rozumiem,ale chyba nastawiles sie tylko na same pozytywne opinie, bo widze jak ktos ma negatywna to Ci się to nie podoba
No właśnie użytkownik Jack Sparrow próbuje mi tu narzucać jakieś swoje porady,wskaźniki i inne dyrdymały. Nie jest też kobietą więc jego zdanie nie jest zbyt interesujące. Chodzi mi o prawdziwe opinie nie tylko pozytywne.
OK rozumiem. To poczekaj moze niedlugo wiecej kobiet Ci odpisze na pytanie
Nie podoba mnie sie,ale wlasnie pamiętam, ze jak mialam te 18-20 lat to nawet tacy szczupli mnie sie tez podobali , dopiero pozniej mnie sie odmienilo
Odmieniło się na?
Z tego co wnioskuje po innych wpisach zmieniło sie na rosłych Panow z penisami do kolan ![]()
Jack Sparrow napisał/a:pesymista09 napisał/a:Bo oczywiście każdy kto uważa inaczej to jest jednostka zaburzona.
Bo uważasz, że podstawowe indykatory zdrowia to pic na zdrowie, a za tym po prostu stoi statystyka.
Oczywiście muszę wierzyć w te wszystkie wasze wskaźniki, ideologie i inne wymysły bo inaczej jestem zaburzony a nawet chory psychicznie.
To nie ma nic wspólnego z wiarą. To po prostu wiedza o podstawowej kwestii czym jest zdrowie. Pisałeś, że ważysz ok 50kg, potem wyszło, że nawet w przeszłości zszedłeś do 40 z kawałkiem. To jest mocno niezdrowe. I to nie podoba się nikomu normalnemu.
Nie wolno przecież myśleć po swojemu, prawda?
Wolno, a nawet trzeba. Ale nazywanie niemal skrajnego niedożywienia "indywidualizmem" jest niepoważne i właśnie świadczące o zaburzeniu.
Piszesz o poznawaniu innych, ale kogo tu poznawać skoro wygląda na to że jesteście jedną masą. Podporządkowani pod jakieś wskaźniki, ideologie czy partie polityczne.
Typowa racjonalizacja wynikająca z samotności. Każdy forumowy incel to pisał na jakimś etapie swojej depresji.
Julia life in UK napisał/a:Wedlug mnie moze sie podobac
A podoba ci się to:
Bo aktor na tym kadrze waży więcej od autora wątku.
Nie podoba mnie sie,ale wlasnie pamiętam, ze jak mialam te 18-20 lat to nawet tacy szczupli mnie sie tez podobali , dopiero pozniej mnie sie odmienilo
Mierzyłem się dziś 169 cm i 52,5 kg a mam 24 lata to co takim 18 stką mogę się bardziej spodobać?? Niż rówieśniczkom? W sumie ja osobiście wolę takie 18/19 niż 24 xd
Julia life in UK napisał/a:Jack Sparrow napisał/a:Bo uważasz, że podstawowe indykatory zdrowia to pic na zdrowie, a za tym po prostu stoi statystyka.
To nie ma nic wspólnego z wiarą. To po prostu wiedza o podstawowej kwestii czym jest zdrowie. Pisałeś, że ważysz ok 50kg, potem wyszło, że nawet w przeszłości zszedłeś do 40 z kawałkiem. To jest mocno niezdrowe. I to nie podoba się nikomu normalnemu.
Wolno, a nawet trzeba. Ale nazywanie niemal skrajnego niedożywienia "indywidualizmem" jest niepoważne i właśnie świadczące o zaburzeniu.
Typowa racjonalizacja wynikająca z samotności. Każdy forumowy incel to pisał na jakimś etapie swojej depresji.
A podoba ci się to:
Bo aktor na tym kadrze waży więcej od autora wątku.
Nie podoba mnie sie,ale wlasnie pamiętam, ze jak mialam te 18-20 lat to nawet tacy szczupli mnie sie tez podobali , dopiero pozniej mnie sie odmienilo
Mierzyłem się dziś 169 cm i 52,5 kg a mam 24 lata to co takim 18 stką mogę się bardziej spodobać?? Niż rówieśniczkom? W sumie ja osobiście wolę takie 18/19 niż 24 xd
No to tylko sie cieszyć ![]()
Niskichudyfacet napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Nie podoba mnie sie,ale wlasnie pamiętam, ze jak mialam te 18-20 lat to nawet tacy szczupli mnie sie tez podobali , dopiero pozniej mnie sie odmienilo
Mierzyłem się dziś 169 cm i 52,5 kg a mam 24 lata to co takim 18 stką mogę się bardziej spodobać?? Niż rówieśniczkom? W sumie ja osobiście wolę takie 18/19 niż 24 xd
No to tylko sie cieszyć
No to nie odpowiedziałaś mi... czy przy młodszych są większe szanse.
Czy taki ktoś może podobać się kobietom wypowiedzieli się mężczyźni. No i się dowiedziałeś.
Czy taki ktoś może podobać się kobietom wypowiedzieli się mężczyźni. No i się dowiedziałeś.
Dokładnie ![]()
Ja z nikim nie przystaje.
Nie żyjesz w próżni. Też jesteś częścią tego społeczeństwa.
Więc mówienie że powinienem wyjść i się zacząć spotykać też jest nie na miejscu gdyż dobrze wiem że nie będę akceptowany ze względu na poglądy,charakter czy wygląd.
A jednak dopytujesz czy masz szansę podobać się dziewczynom. Powód twojej rejestracji na tym forum całkowicie przeczy aktualnemu, dość infantylnemu wywodowi.
co do zdrowia i odżywiania, to jest to sprawa indywidualna
Nie jest.
Skoro moja waga jest zagrożeniem to dlaczego jeszcze żyje i prawie nie choruje?
Bo masz dopiero 22 lata dzieciaku. Technicznie rzecz biorąc nawet nie skończyłeś dojrzewania, które trwa do mniej więcej 25 roku życia.
Nie żyjesz w próżni. Też jesteś częścią tego społeczeństwa.
Żyje w próżni którą sam stworzyłem. Nie jestem częścią tego społeczeństwa. Nie pasuje do niego.
A jednak dopytujesz czy masz szansę podobać się dziewczynom. Powód twojej rejestracji na tym forum całkowicie przeczy aktualnemu, dość infantylnemu wywodowi.
Pisanie w internecie a spotykanie się na żywo to dwie różne rzeczy. I niby co w tym infantylnego że się zapytałem. To co miałbym na ulicy zaczepiać kobiety i pytać się czy im się podobam?
Nie jest.
Oczywiście że jest. Jak bardzo trzeba być bezczelnym by dyktować obcym ludziom co mają jeść i jak dbać o zdrowie. Co ty jakimś totalitarystą jesteś? Tak bardzo podoba ci się wchodzenie ludziom w życie?
Bo masz dopiero 22 lata dzieciaku. Technicznie rzecz biorąc nawet nie skończyłeś dojrzewania, które trwa do mniej więcej 25 roku życia.
Aha mam 22 lata i dlatego niska waga mi nie zagraża a jak będę miał więcej będzie zagrażać ciekawy sposób nielogicznego myślenia. Mam skończone 18 lat więc jestem dorosłym.
32 2026-05-30 14:34:12 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-30 14:37:17)
Żyje w próżni którą sam stworzyłem. Nie jestem częścią tego społeczeństwa. Nie pasuje do niego.
Pracujesz/studiujesz/płacisz podatki, robisz zakupy w sklepach, posługujesz się językiem polskim i dopytujesz polki na polskim forum. No skoro nie jesteś cześcą tego społeczeństwa to czemu nie dopytasz np Argentynek? Albo Amerykanek?
I niby co w tym infantylnego że się zapytałem.
Infantylna jest twoja racjonalizacja i argumentacja. I strach przed byciem ocenionym nawet przez obiektywne wskaźniki medyczne dotyczące zdrowia.
Jak bardzo trzeba być bezczelnym by dyktować obcym ludziom co mają jeść i jak dbać o zdrowie.
No to właśnie ten przykład dziecinady. Nauki medyczne się mylą, ale wychudzony, aspołeczny random wie lepiej. To jest masakryczne wręcz odklejenie od rzeczywistości.
Aha mam 22 lata i dlatego niska waga mi nie zagraża
Zagraża. I tego skutki widać nawet w tych kilku postach jakie stworzyłeś.
pesymista09 napisał/a:Żyje w próżni którą sam stworzyłem. Nie jestem częścią tego społeczeństwa. Nie pasuje do niego.
Pracujesz/studiujesz/płacisz podatki, robisz zakupy w sklepach, posługujesz się językiem polskim i dopytujesz polki na polskim forum. No skoro nie jesteś cześcą tego społeczeństwa to czemu nie dopytasz np Argentynek? Albo Amerykanek?
I niby co w tym infantylnego że się zapytałem.
Infantylna jest twoja racjonalizacja i argumentacja. I strach przed byciem ocenionym nawet przez obiektywne wskaźniki medyczne dotyczące zdrowia.
Jak bardzo trzeba być bezczelnym by dyktować obcym ludziom co mają jeść i jak dbać o zdrowie.
No to właśnie ten przykład dziecinady. Nauki medyczne się mylą, ale wychudzony, aspołeczny random wie lepiej. To jest masakryczne wręcz odklejenie od rzeczywistości.
Aha mam 22 lata i dlatego niska waga mi nie zagraża
Zagraża. I tego skutki widać nawet w tych kilku postach jakie stworzyłeś.
To zależy czy zagraża, jeżeli celowo się głodzi,odchudza,malo co je.albo samo.przetworzone jedzenie w małych ilościach to taka niska waga ciała jest niezdrowa
Ale jak je normalnie, zdrowo,nie głodzi się,nie odchudza i nadal jest taki chudy to nie ma zagrożenia, bo ma szybki metabolizm
Też może warto by mu było się przebadać na robaki, kto wie może ma jakiś tasiemiec i nie wie
Ot ektomorfik. Żeby nabrać masy są diety w sieci. Stety niestety musiałby żreć ze dwa razy tyle co obecnie (kcal), a nie każdy tyle żreć lubi.
A znasz takie powiedzenie "z kim przystajesz takim się stajesz". Ja z nikim nie przystaje.
Czyli zgodnie z tą logiką, stajesz się nikim? o.O Wow, to dopiero niska samoocena.
Ot ektomorfik. Żeby nabrać masy są diety w sieci. Stety niestety musiałby żreć ze dwa razy tyle co obecnie (kcal), a nie każdy tyle żreć lubi.
Nie, nie będę nabierać żadnej masy. Masę to nabierają zwierzęta gospodarskie takie jak bydło i świnie.
37 2026-05-31 11:56:29 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-31 11:57:06)
assassin napisał/a:Ot ektomorfik. Żeby nabrać masy są diety w sieci. Stety niestety musiałby żreć ze dwa razy tyle co obecnie (kcal), a nie każdy tyle żreć lubi.
Nie, nie będę nabierać żadnej masy. Masę to nabierają zwierzęta gospodarskie takie jak bydło i świnie.
Oraz normalni, zdrowi ludzie. Tobie coś tam najwyraźniej nie bardzo styka pod kopułą skoro zachwycasz się niezdrową, a wręcz chorobliwą niedowagą.
assassin napisał/a:Ot ektomorfik. Żeby nabrać masy są diety w sieci. Stety niestety musiałby żreć ze dwa razy tyle co obecnie (kcal), a nie każdy tyle żreć lubi.
Nie, nie będę nabierać żadnej masy. Masę to nabierają zwierzęta gospodarskie takie jak bydło i świnie.
Jakbyś musiał, to byś nabrał, a że nie musisz... Są zawody, które wymagają siły bądź postury i są zawody, baa tą siłę/posturę wyrabiają mimochodem, a są zawody, które tego nie wymagają i w takie celuj.
Sparrow, a czymże jest normalność?? Ktoś jest taki a ktoś inny, spójrz tak, kiedyś ktoś był nazwijmy energiczny, teraz jest chorym z adhd. Naukowcy/lekarze żyją z szufladek i teorii, które potem często okazują się z dupy wzięte.
Sparrow, a czymże jest normalność?? Ktoś jest taki a ktoś inny, spójrz tak, kiedyś ktoś był nazwijmy energiczny, teraz jest chorym z adhd. Naukowcy/lekarze żyją z szufladek i teorii, które potem często okazują się z dupy wzięte..
ADHD to nie jest bycie energicznym. Postęp wiedzy w danej dziedzinie jest naturalnym zjawiskiem. Jest nas więcej niż kiedykolwiek w historii oraz dostęp do leczenia się zwiększył tak samo jak i obieg informacji. To "energiczne dziecko" o jakim piszesz nie żyło wcale lepiej, bo było karane na każdym kroku za coś, na co wpływu nie miało.
I tak - są typy budowy jak ektomorfik według typologii Sheldona. Jest też typologia Kretschmera, według której mówilibyśmy o autorze, że ma budowę asteniczną. I ok - będzie to miało swoje odzwierciedlenie w wadze. Dlatego BMI ma zakresy, które to uwzględniają. I jak wszystko ma to swoje ograniczenia, bo BMI stosuje się do ludzi o standardowym sposobie życia i nie nadaje się do mierzenia np osób wysportowanych. Ale to każdy wie, że każda miara, każdy wskaźnik ma swoje ograniczenia. Czasem większe, a czasem mniejsze. I szczupłym jak najbardziej można być. Jednak jest pewna granica, poniżej której mówimy o stanach chorobowych, bo odbija się to na zdrowiu w perspektywie życia.
Brak tkanki mięśniowej na określonym poziomie skutkuje sarkopenią. Osłabiony aparat ruchu odbija się na niedożywionych organach, sylwetce, układzie odpornościowym czy hormonalnym. Tylko to jest tak, że to nie wychodzi za pstryknięciem palcami jak katar z nosa czy biegunka. To proces rozciągnięty na lata. I zamiast cieszyć się życiem to autor będzie pełzał od lekarza do lekarza w ciągu następnych kilkunastu lat jak mu zaczną się te problemy powoli objawiać. Przy tak niskiej masie nawet psychika w końcu klęka jak hormony zaczynają wariować.
Normalność to pewien zakres. Nie konkretny punkt. I ok - są jednostki, które kompletnie w statystykę się nie wpisują. Jednak nie jest to powodem do negacji medycyny czy dietetyki ogółem. Dlatego wkleiłem tu zdjęcie nastoletniego chłopca i kadr z filmu, osób o podobnej budowie/sylwetce. Bo to trzeba zobrazować, aby zrozumieć.
Jak autor chce się głodzić i biedzić to spoko. Jego życie = jego wybór. Ale negowanie medycyny/dietetyki i całej wiedzy z tego zakresu jest zwyczajnie debilne. I nawet nie można mówić tu o niewiedzy tylko należałoby to postrzegać w kategoriach problemów/objawów psychologicznych: wyparcia i racjonalizacji, być może narcyzmu, depresji czy nawet i anoreksji.
assassin napisał/a:Sparrow, a czymże jest normalność?? Ktoś jest taki a ktoś inny, spójrz tak, kiedyś ktoś był nazwijmy energiczny, teraz jest chorym z adhd. Naukowcy/lekarze żyją z szufladek i teorii, które potem często okazują się z dupy wzięte..
ADHD to nie jest bycie energicznym. Postęp wiedzy w danej dziedzinie jest naturalnym zjawiskiem. Jest nas więcej niż kiedykolwiek w historii oraz dostęp do leczenia się zwiększył tak samo jak i obieg informacji. To "energiczne dziecko" o jakim piszesz nie żyło wcale lepiej, bo było karane na każdym kroku za coś, na co wpływu nie miało.
I tak - są typy budowy jak ektomorfik według typologii Sheldona. Jest też typologia Kretschmera, według której mówilibyśmy o autorze, że ma budowę asteniczną. I ok - będzie to miało swoje odzwierciedlenie w wadze. Dlatego BMI ma zakresy, które to uwzględniają. I jak wszystko ma to swoje ograniczenia, bo BMI stosuje się do ludzi o standardowym sposobie życia i nie nadaje się do mierzenia np osób wysportowanych. Ale to każdy wie, że każda miara, każdy wskaźnik ma swoje ograniczenia. Czasem większe, a czasem mniejsze. I szczupłym jak najbardziej można być. Jednak jest pewna granica, poniżej której mówimy o stanach chorobowych, bo odbija się to na zdrowiu w perspektywie życia.
Brak tkanki mięśniowej na określonym poziomie skutkuje sarkopenią. Osłabiony aparat ruchu odbija się na niedożywionych organach, sylwetce, układzie odpornościowym czy hormonalnym. Tylko to jest tak, że to nie wychodzi za pstryknięciem palcami jak katar z nosa czy biegunka. To proces rozciągnięty na lata. I zamiast cieszyć się życiem to autor będzie pełzał od lekarza do lekarza w ciągu następnych kilkunastu lat jak mu zaczną się te problemy powoli objawiać. Przy tak niskiej masie nawet psychika w końcu klęka jak hormony zaczynają wariować.
Normalność to pewien zakres. Nie konkretny punkt. I ok - są jednostki, które kompletnie w statystykę się nie wpisują. Jednak nie jest to powodem do negacji medycyny czy dietetyki ogółem. Dlatego wkleiłem tu zdjęcie nastoletniego chłopca i kadr z filmu, osób o podobnej budowie/sylwetce. Bo to trzeba zobrazować, aby zrozumieć.
Jak autor chce się głodzić i biedzić to spoko. Jego życie = jego wybór. Ale negowanie medycyny/dietetyki i całej wiedzy z tego zakresu jest zwyczajnie debilne. I nawet nie można mówić tu o niewiedzy tylko należałoby to postrzegać w kategoriach problemów/objawów psychologicznych: wyparcia i racjonalizacji, być może narcyzmu, depresji czy nawet i anoreksji.
A skąd wiesz,że on się glodzi? Ja gdy byłam nastolatka to mialam taka koleżankę,która była chuda jak patyk za przeproszeniem, a non stop coś jadła i nawet więcej ode mnie.
assassin napisał/a:Sparrow, a czymże jest normalność?? Ktoś jest taki a ktoś inny, spójrz tak, kiedyś ktoś był nazwijmy energiczny, teraz jest chorym z adhd. Naukowcy/lekarze żyją z szufladek i teorii, które potem często okazują się z dupy wzięte..
ADHD to nie jest bycie energicznym. Postęp wiedzy w danej dziedzinie jest naturalnym zjawiskiem. Jest nas więcej niż kiedykolwiek w historii oraz dostęp do leczenia się zwiększył tak samo jak i obieg informacji. To "energiczne dziecko" o jakim piszesz nie żyło wcale lepiej, bo było karane na każdym kroku za coś, na co wpływu nie miało.
I tak - są typy budowy jak ektomorfik według typologii Sheldona. Jest też typologia Kretschmera, według której mówilibyśmy o autorze, że ma budowę asteniczną. I ok - będzie to miało swoje odzwierciedlenie w wadze. Dlatego BMI ma zakresy, które to uwzględniają. I jak wszystko ma to swoje ograniczenia, bo BMI stosuje się do ludzi o standardowym sposobie życia i nie nadaje się do mierzenia np osób wysportowanych. Ale to każdy wie, że każda miara, każdy wskaźnik ma swoje ograniczenia. Czasem większe, a czasem mniejsze. I szczupłym jak najbardziej można być. Jednak jest pewna granica, poniżej której mówimy o stanach chorobowych, bo odbija się to na zdrowiu w perspektywie życia.
Brak tkanki mięśniowej na określonym poziomie skutkuje sarkopenią. Osłabiony aparat ruchu odbija się na niedożywionych organach, sylwetce, układzie odpornościowym czy hormonalnym. Tylko to jest tak, że to nie wychodzi za pstryknięciem palcami jak katar z nosa czy biegunka. To proces rozciągnięty na lata. I zamiast cieszyć się życiem to autor będzie pełzał od lekarza do lekarza w ciągu następnych kilkunastu lat jak mu zaczną się te problemy powoli objawiać. Przy tak niskiej masie nawet psychika w końcu klęka jak hormony zaczynają wariować.
Normalność to pewien zakres. Nie konkretny punkt. I ok - są jednostki, które kompletnie w statystykę się nie wpisują. Jednak nie jest to powodem do negacji medycyny czy dietetyki ogółem. Dlatego wkleiłem tu zdjęcie nastoletniego chłopca i kadr z filmu, osób o podobnej budowie/sylwetce. Bo to trzeba zobrazować, aby zrozumieć.
Jak autor chce się głodzić i biedzić to spoko. Jego życie = jego wybór. Ale negowanie medycyny/dietetyki i całej wiedzy z tego zakresu jest zwyczajnie debilne. I nawet nie można mówić tu o niewiedzy tylko należałoby to postrzegać w kategoriach problemów/objawów psychologicznych: wyparcia i racjonalizacji, być może narcyzmu, depresji czy nawet i anoreksji.
Z ciekawości spojrzałem na sugerowane diety dla ektomorfikow. Zaleca się spożywanie dużych ilości mięsa drobiowego bo białko itd., ale ci co to zalecają widocznie nie mają bladego pojęcia jak to się produkuje itd. Ci co w tym siedzą, sugerują chłopcom/mężczyznom drób najlepiej raz w tygodniu, żeby nie przesadzić z ilością hormonów, którymi jest to szprycowane i karmione. Każdy patyk ma dwa końce.
A skąd wiesz,że on się glodzi? Ja gdy byłam nastolatka to mialam taka koleżankę,która była chuda jak patyk za przeproszeniem, a non stop coś jadła i nawet więcej ode mnie.
Ja się nie głodzę. Najbardziej lubię to co media nazywają śmieciowym jedzeniem. To najlepsze jedzenie i przede wszystkim cukier. Coś co zawiera cukier musi być codziennie.
ADHD to nie jest bycie energicznym. Postęp wiedzy w danej dziedzinie jest naturalnym zjawiskiem. Jest nas więcej niż kiedykolwiek w historii oraz dostęp do leczenia się zwiększył tak samo jak i obieg informacji. To "energiczne dziecko" o jakim piszesz nie żyło wcale lepiej, bo było karane na każdym kroku za coś, na co wpływu nie miało.
I tak - są typy budowy jak ektomorfik według typologii Sheldona. Jest też typologia Kretschmera, według której mówilibyśmy o autorze, że ma budowę asteniczną. I ok - będzie to miało swoje odzwierciedlenie w wadze. Dlatego BMI ma zakresy, które to uwzględniają. I jak wszystko ma to swoje ograniczenia, bo BMI stosuje się do ludzi o standardowym sposobie życia i nie nadaje się do mierzenia np osób wysportowanych. Ale to każdy wie, że każda miara, każdy wskaźnik ma swoje ograniczenia. Czasem większe, a czasem mniejsze. I szczupłym jak najbardziej można być. Jednak jest pewna granica, poniżej której mówimy o stanach chorobowych, bo odbija się to na zdrowiu w perspektywie życia.
Brak tkanki mięśniowej na określonym poziomie skutkuje sarkopenią. Osłabiony aparat ruchu odbija się na niedożywionych organach, sylwetce, układzie odpornościowym czy hormonalnym. Tylko to jest tak, że to nie wychodzi za pstryknięciem palcami jak katar z nosa czy biegunka. To proces rozciągnięty na lata. I zamiast cieszyć się życiem to autor będzie pełzał od lekarza do lekarza w ciągu następnych kilkunastu lat jak mu zaczną się te problemy powoli objawiać. Przy tak niskiej masie nawet psychika w końcu klęka jak hormony zaczynają wariować.
Normalność to pewien zakres. Nie konkretny punkt. I ok - są jednostki, które kompletnie w statystykę się nie wpisują. Jednak nie jest to powodem do negacji medycyny czy dietetyki ogółem. Dlatego wkleiłem tu zdjęcie nastoletniego chłopca i kadr z filmu, osób o podobnej budowie/sylwetce. Bo to trzeba zobrazować, aby zrozumieć.
Jak autor chce się głodzić i biedzić to spoko. Jego życie = jego wybór. Ale negowanie medycyny/dietetyki i całej wiedzy z tego zakresu jest zwyczajnie debilne. I nawet nie można mówić tu o niewiedzy tylko należałoby to postrzegać w kategoriach problemów/objawów psychologicznych: wyparcia i racjonalizacji, być może narcyzmu, depresji czy nawet i anoreksji.
Jednak dobrze że jestem samotny, nie muszę w codziennym życiu użerać się z takimi typami jak ten. Nie cieszę się życiem z innych powodów niż to jak wyglądam bo z wyglądu jestem zadowolony, a do lekarzy nie chodzę bo nie muszę. I oczywiście mam narcyzm,depresję i anoreksję bo nie zgadzam się z twoim biadoleniem. Dalej patrz na świat przez te swoje wskaźniki, Scheldony,Kretschmery. Szkoda że nie potrafisz zrozumieć że mi to nie jest do życia potrzebne i nie uznaje tego bo nie muszę.
Jesteś jak jakiś inkwizytor ścigający innowierców. Moje pytanie było skierowane do kobiet, a ty chyba takową nie jesteś, prawda?
pesymista09 napisał/a:A znasz takie powiedzenie "z kim przystajesz takim się stajesz". Ja z nikim nie przystaje.
Czyli zgodnie z tą logiką, stajesz się nikim? o.O Wow, to dopiero niska samoocena.
Czyli zgodnie z tą logiką jesteś częścią ciemnej masy bez swoich poglądów, zwyczajów itp. Nie potrafisz myśleć samodzielnie i obierasz kierunek stada by się dopasować. Nie ma ciebie, jest kolektyw.
Z ciekawości spojrzałem na sugerowane diety dla ektomorfikow. Zaleca się spożywanie dużych ilości mięsa drobiowego bo białko itd., ale ci co to zalecają widocznie nie mają bladego pojęcia jak to się produkuje itd. Ci co w tym siedzą, sugerują chłopcom/mężczyznom drób najlepiej raz w tygodniu, żeby nie przesadzić z ilością hormonów, którymi jest to szprycowane i karmione. Każdy patyk ma dwa końce.
Pokaż mi skąd to wziąłeś. Bo ten motyw z drobiem to była gadanina 20-30 lat temu i to tylko ze względu na to, że kurczak jest i był najtańszym mięsem. Też tu warto uzupełnić, że indyk, kaczka, gęś i struś to też drób, a tych się nie szprycuje tak jak właśnie brojlerów. Natomiast kurczak eko to akurat nie jest niczym szprycowany. Poza tym w piramidzie zdrowia nigdy nie było czegoś takiego jak "jedz dużo drobiu". Diety oparte na kurczaku to były zawsze przedstawiane jako budżetowa dieta masowa dla amatorów kulturystyki. A nie jako najlepsza (ani tym bardziej najzdrowsza) dla każdego. Ogólnie uznaje się, że jedną z najlepszych diet (najzdrowszych) są dieta DASH i śródziemnomorska. W wariantach dostosowanych do indywidualnych potrzeb danego człowieka, bo tego też trochę będzie.
Od 2016 (lub 2017) roku piramida żywienia wygląda tak:

Czyli zgodnie z tą logiką jesteś częścią ciemnej masy bez swoich poglądów, zwyczajów itp. Nie potrafisz myśleć samodzielnie i obierasz kierunek stada by się dopasować. Nie ma ciebie, jest kolektyw.
Tak odnośnie tego indywidualizmu to piszesz to samo co każdy aspołeczny odludek będący na pograniczu autyzmu. Każdy incel taki jak ty z tego forum miał czas, że pisał praktycznie kropka w kropkę to samo. Negacja podstawowej wiedzy/nauki to nie indywidualizm. To mieszanina arogancji i zwykłej głupoty.
Tak odnośnie tego indywidualizmu to piszesz to samo co każdy aspołeczny odludek będący na pograniczu autyzmu. Każdy incel taki jak ty z tego forum miał czas, że pisał praktycznie kropka w kropkę to samo. Negacja podstawowej wiedzy/nauki to nie indywidualizm. To mieszanina arogancji i zwykłej głupoty.
Oczywiście ta wasza pseudo nauka to świętość której nie można kwestionować. Anoreksja,depresja a teraz pogranicze autyzmu i co jeszcze. Cóż za trafna diagnoza. Rozumiem że jesteś lekarzem i psychiatrą żeby stwierdzać takie rzeczy. Ciekawe jak ty to robisz online, zwykle trzeba mieć osobisty kontakt z pacjentem. Lepiej być odludkiem i mieć święty spokój od zarozumiałych dziadów jak ty.
Lepiej być odludkiem i mieć święty spokój
I całość narracji się sypła w momencie jak się zarejestrowałeś na tym forum dopytując czy masz szansę spodobać się kobiecie. Bo brak doświadczenia na polu romantycznym ci doskwiera.
Miałbyś. Bo wygląd rzadko stanowi problem o ile ktoś jest czysty, zadbany i potrafi się zaprezentować. Ale w twoim wypadku problemem jest przede wszystkim mental. Reagujesz emocjonalnie i nie potrafisz przyjąć kilku słów krytyki. To, że nie potrafisz się dostosować do grupy, do społeczeństwa i negujesz podstawy działania świata to nie czyni z ciebie indywidualisty. Czyni z ciebie aspołecznego creepa. Nie jesteś wyjątkowy - powtarzasz te same brednie co większość inceli. A to wynika z zaburzeń, które posiadają. I póki co wszystko wskazuje na to, że również takie posiadasz. 2+2 to nie fizyka kwantowa.
Szczupły, ale żylasty (jak np wspinacze czy długodystansowcy) będzie się podobać. Ale cherlawy ma marne szanse. Siła i balans mięśniowy odbija się w sylwetce, w sposobie poruszania. Sprężysty i pewny krok, wyprostowana postawa świadczą o zdrowiu i pewności siebie. Brak odpowiedniej siły i balansu widać w zgarbionej postawie, powłóczeniu nogami. A to działa odpychająco.
Z dietą jest podobnie - zdrowa dieta oznacza zdrową cerę, włosy i paznokcie. Brak odpowiedniej ilości witamin, mikro i makroelementów również nie tylko widać, ale i czuć w zapachu ciała i potu.
48 2026-06-02 13:47:16 Ostatnio edytowany przez Serduszko<3 (2026-06-02 13:51:14)
Nie.
To ty jesteś kobietą (172, 50kg, no i charakterek na podstawie napisanego tematu)