netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy warto wrócić?

57 odpowiedzi1 849 wyświetleńzałożony przez minnie.89, 13.05.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto wrócić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

1

Temat: Czy warto wrócić?

Cześć,

Po dość ciężkim rozstaniu podniosłam się i zaczęłam układać sobie życie na nowo bardzo sobie chwaląc zmiany.
Po koniec grudnia ubiegłego roku zaczęłam się z kimś spotykać, ale w lutym stwierdziłam że jednak nie ma miedzy nami chemii, chociaż on się bardzo się starał.
W lutym ojciec mojego dziecka stwierdził że bardzo by chciał żebyśmy jeszcze raz spróbowali.
Tu by było ok gdyby nie to, że on nie radzi sobie z tym, że ja spotykałam się w tym czasie z kimś innym. Żeby nie było wątpliwości były podjąć decyzję że chce się ze mną rozstać w lutym 2024 a spotykać się z M zaczęłam się w 2025 roku.

I gdzie jest w tym problem, w tym, że były ( z nadzieją na obecny) czasem potrafi powiedzieć bo Ty się z nim spotykałaś ..

2

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

Po dość ciężkim rozstaniu podniosłam się i zaczęłam układać sobie życie na nowo bardzo sobie chwaląc zmiany.
Po koniec grudnia ubiegłego roku zaczęłam się z kimś spotykać, ale w lutym stwierdziłam że jednak nie ma miedzy nami chemii, chociaż on się bardzo się starał.
W lutym ojciec mojego dziecka stwierdził że bardzo by chciał żebyśmy jeszcze raz spróbowali.
Tu by było ok gdyby nie to, że on nie radzi sobie z tym, że ja spotykałam się w tym czasie z kimś innym. Żeby nie było wątpliwości były podjąć decyzję że chce się ze mną rozstać w lutym 2024 a spotykać się z M zaczęłam się w 2025 roku.

I gdzie jest w tym problem, w tym, że były ( z nadzieją na obecny) czasem potrafi powiedzieć bo Ty się z nim spotykałaś ..

Jeśli chcesz zmarnować kolejne lata przy nieodpowiednim mężczyźnie, to spoko, wracaj.

3

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

Po dość ciężkim rozstaniu podniosłam się i zaczęłam układać sobie życie na nowo bardzo sobie chwaląc zmiany.
Po koniec grudnia ubiegłego roku zaczęłam się z kimś spotykać, ale w lutym stwierdziłam że jednak nie ma miedzy nami chemii, chociaż on się bardzo się starał.
W lutym ojciec mojego dziecka stwierdził że bardzo by chciał żebyśmy jeszcze raz spróbowali.
Tu by było ok gdyby nie to, że on nie radzi sobie z tym, że ja spotykałam się w tym czasie z kimś innym. Żeby nie było wątpliwości były podjąć decyzję że chce się ze mną rozstać w lutym 2024 a spotykać się z M zaczęłam się w 2025 roku.

I gdzie jest w tym problem, w tym, że były ( z nadzieją na obecny) czasem potrafi powiedzieć bo Ty się z nim spotykałaś ..

Miałaś prawo, jak chce do ciebie wrócić to nie powinien wypominać i się z tym pogodzić.
Ale to dziwne, skoro cię zostawił bo przestał kochać, to co, teraz się od nowa zakochał!?
Z reguły dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki więc nie wiadomo czy w ogóle wam się uda, ale spróbować można.
Pozostaje ci powiedzieć, jak masz mi wypominać, to nie ma sensu żebyśmy się schodzili.

4

Odp: Czy warto wrócić?

Jak na samym wejściu wypomina Ci że chcesz żyć po swojemu to jest mocny sygnał żeby nie wchodzić  w to po raz kolejny.

5

Odp: Czy warto wrócić?

Problem, Minnie to jest w tym, że rozważasz powrót do byłego, który to były, co z poprzednich Twoich wątków pamiętamy, był paskudnym, wrednym przemocowcem, który rozgrywał Cię jak chciał i na dodatek odchodząc bo "przestał kochać" przy okazji nakombinował przy finansach, co to niby były wspólne, ale tak nie całkiem, bo ślubu nie było.
Właśnie zamierza zafundować Ci powtórkę z rozrywki.
Wierzysz w cuda? Wierzysz, że on się zmienił czy może uważasz, że Ty już jesteś silna i nie dasz sobą pomiatać?
Tacy panowie jak on (tu przypomnę, że opisywałaś jego postępowanie wystarczająco dokładnie), jeśli się zmieniają, to na gorsze.
Przez ten czas waszego rozstania najwyraźniej nie dopadł następnej naiwnej co by mu pasowała, poza tym Ciebie zna zatem Ciebie rozegrać mu łatwiej. 
A Ty się właśnie dajesz rozgrywać wedle starych, znanych schematów.

"On sobie nie radzi z tym, że jak Cię kantem puścił to kogoś sobie znalazłaś"? Serio tak to widzisz? Że on biedaczek sobie nie radzi?  No żesz, biedny miś. Stosował przemoc fizyczną, psychiczną i zrobił Cię na szaro w finansach przy rozstaniu. A Ty się martwisz, ze on "sobie nie radzi" - spoko, radzi sobie doskonale, właśnie zaczął Ci po raz kolejny mózg prać. Dobry w tym jest.

6

Odp: Czy warto wrócić?

Nie rozumiem. W innym wątku napisałaś, że po rozstaniu był jakiś Pan bezdzietny co chciał romans, ale Ty nie chciałaś. Rozwodnicy to nie twoja partia jak twierdzisz w innym miejscu, a teraz piszesz, że jakiś inny co podbijał został spławiony bo "nie ma chemii" choć bardzo się starał. Ale chemia jest na byłego ? Czy Ty aby od samego początku nie próbujesz go skłonić do powrotu i stąd dopuszczasz co jakiś czas nowego adoratora do siebie by tamten poczuł zazdrość ? No to poczuł zazrość, wrócił, ale mu coś nie pasuje. Czy o to chodziło ?

7

Odp: Czy warto wrócić?

Na twoim miejscu zadałabym sobie pytanie takie, co masz zyskać tym ponownym wejściem w związek z ojcem dziecka. Co zyskujesz, a co tracisz.

8

Odp: Czy warto wrócić?

Po tym co tu pisalas wczesniej to NIE

9

Odp: Czy warto wrócić?
Samba napisał/a:

Na twoim miejscu zadałabym sobie pytanie takie, co masz zyskać tym ponownym wejściem w związek z ojcem dziecka. Co zyskujesz, a co tracisz.

"Zyska" ileś tygodni/miesięcy gdy przemocowy partner będzie z siebie wychodził, żeby ją znowu wciągnąć w to, co było. Będzie wręcz wspaniale, cudownie i fenomenalnie, na górze róże, na dole fiołki i oczywiście ona uwierzy, że on się zmienił oraz zrozumiał.  To się nazywa w związkach z przemocą  "okresem miodowego miesiąca". Znane, opisane.
Co straci - kolejne miesiące bądź lata życia. Bo przemoc w tym związku wróci.

10

Odp: Czy warto wrócić?
Muqin napisał/a:
Samba napisał/a:

Na twoim miejscu zadałabym sobie pytanie takie, co masz zyskać tym ponownym wejściem w związek z ojcem dziecka. Co zyskujesz, a co tracisz.

"Zyska" ileś tygodni/miesięcy gdy przemocowy partner będzie z siebie wychodził, żeby ją znowu wciągnąć w to, co było. Będzie wręcz wspaniale, cudownie i fenomenalnie, na górze róże, na dole fiołki i oczywiście ona uwierzy, że on się zmienił oraz zrozumiał.  To się nazywa w związkach z przemocą  "okresem miodowego miesiąca". Znane, opisane.
Co straci - kolejne miesiące bądź lata życia. Bo przemoc w tym związku wróci.

W zyciu z powrotem bym nie wrocila do takiego partnera. Zycie mi jeszcze mile  big_smile

11

Odp: Czy warto wrócić?

W nawiązaniu do przedmiotowego pytania "Czy warto wrócić?" powiem, że jeśli na forum, to o ile masz ochotę, to śmiało, wbijaj. I tyle, tylko tyle, a może aż tyle.

12

Odp: Czy warto wrócić?
Alessandro napisał/a:

W nawiązaniu do przedmiotowego pytania "Czy warto wrócić?" powiem, że jeśli na forum, to o ile masz ochotę, to śmiało, wbijaj. I tyle, tylko tyle, a może aż tyle.

big_smile

13 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-05-13 18:47:04)

Odp: Czy warto wrócić?
Muqin napisał/a:
Samba napisał/a:

Na twoim miejscu zadałabym sobie pytanie takie, co masz zyskać tym ponownym wejściem w związek z ojcem dziecka. Co zyskujesz, a co tracisz.

"Zyska" ileś tygodni/miesięcy gdy przemocowy partner będzie z siebie wychodził, żeby ją znowu wciągnąć w to, co było. Będzie wręcz wspaniale, cudownie i fenomenalnie, na górze róże, na dole fiołki i oczywiście ona uwierzy, że on się zmienił oraz zrozumiał.  To się nazywa w związkach z przemocą  "okresem miodowego miesiąca". Znane, opisane.
Co straci - kolejne miesiące bądź lata życia. Bo przemoc w tym związku wróci.

Niekoniecznie, są tacy co z czasem idą po rozum do głowy, ale to jemu musiałoby bardziej zależeć.
Ale tu jest taka sytuacja, gdzie on wie, że autorce zależy bardziej na jego powrocie i to wykorzystuje. Cały czas żyli praktycznie w „związku” na odległość bez bliskości.
Jak już to ja bym proponowała faktyczny związek dalej na odległość ale z bliskością.
I zobaczyć czy w ogóle coś z tego wyjdzie.

14

Odp: Czy warto wrócić?

Sam fakt,ze jego zadna kobieta nie chce,bo.pewnie sie inne tez na nim juz poznaly,to wraca do Ciebie ,a w zyciu pogonic i koniec... za jakis czas będzie temat  "ratunku jak wyjsc z toksycznego zwiazku" ... jeszcze nawet nie wrociliscie do siebie,a juz ma glupie pretensje... z nim inne kobiety nie moga wytrzymac to wraca do.Ciebie,zebys sie musiała znowu z nim uzerac

15 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-05-13 19:11:24)

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

Po dość ciężkim rozstaniu podniosłam się i zaczęłam układać sobie życie na nowo bardzo sobie chwaląc zmiany.
Po koniec grudnia ubiegłego roku zaczęłam się z kimś spotykać, ale w lutym stwierdziłam że jednak nie ma miedzy nami chemii, chociaż on się bardzo się starał.
W lutym ojciec mojego dziecka stwierdził że bardzo by chciał żebyśmy jeszcze raz spróbowali.
Tu by było ok gdyby nie to, że on nie radzi sobie z tym, że ja spotykałam się w tym czasie z kimś innym. Żeby nie było wątpliwości były podjąć decyzję że chce się ze mną rozstać w lutym 2024 a spotykać się z M zaczęłam się w 2025 roku.

I gdzie jest w tym problem, w tym, że były ( z nadzieją na obecny) czasem potrafi powiedzieć bo Ty się z nim spotykałaś ..

Emocji Ci brakuje? Ma sie wiecej "dziać"? Nieważne czy pozytywnie czy negatywnie byle sie "mocno działo"?

A z tym co się starał to nudno bylo? (sorki za sarkazm nie wiem co sie działo między Wami ale nie ukrywam dużego zdziwienia całą sytuacja). Przypomnę ze najbardziej bolało Cie ze spotkałaś eksa na wczesnym etapie swojego zycia i nie zdążyłaś za młodu "zasmakowac zycia". To juz? Odhaczone?

16 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-05-13 19:17:35)

Odp: Czy warto wrócić?

No wszystko wskazuje na to, że Minnie to i owszem, wcale z tego przemocowego związku mentalnie nie wyszła.  Troszkę od codzienności odetchnęła i już gotowa na powtórkę.
Ten konkretny pan, przypomnę że dokładnie opisany, nie należy do tych, co to "poszli po rozum do głowy", bo był i nadal pozostał sprawcą przemocy domowej, fizycznej, psychicznej i w jakiejś wersji zapewne też ekonomicznej. Takim z opisu to wręcz podręcznikowym.
Po rozum do głowy może ewentualnie iść ktoś, kto popełnił błędy i zdołał je zauważyć. Żeby taki jak był opisany sprawca przemocy domowej zauważył coś ponad to, że mu się zrobiło zbyt niewygodnie bez ofiary pod ręką to o wiele więcej trzeba niż to, co się zdarzyło.
Wiesz, Wieka,  czemu tak sądzę? Bo już widzę, jak ją urobił. Najpierw ją kantem puścił, a teraz ma czelność mieć pretensje, że ona, będąc przez niego oddaloną bo "już cię nie kocham zatem spadaj, mała, tam są drzwi" ośmieliła się z kimś innym jakąś relację nawiązać. On ma czelność, bo ona już urobiona się głowi, czy aby on trochę racji nie ma. Och, bo on "czasem potrafi powiedzieć "bo ty się z kimś spotykałaś" i wyrzuty sumienia się w niej lęgną.
Faktycznie, jej psim obowiązkiem było wiernie czekać, aż jaśnie pan raczy zechcieć do niej wrócić. Najlepiej mając jego zdjęcie w domu na ołtarzyku, kwieciem udekorowane i okadzane trzy razy dziennie. Sugerowana treść modłów:  "Och wróć do mnie niegodnej, racz wrócić , panie i władco, postaram się ze wszystkich sił lepiej ci służyć".

17

Odp: Czy warto wrócić?

A on  je odszedł do innej?

18

Odp: Czy warto wrócić?
Bert44 napisał/a:

A on  je odszedł do innej?

Chyba miał inna i nawet ona jak widać z nim nie wytrzymała  big_smile

19 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-05-13 19:34:06)

Odp: Czy warto wrócić?
Bert44 napisał/a:

A on  je odszedł do innej?

Z tego co czytałam to nie. Odszedł bo przestał kochać… Pewnie liczył, że zakocha się w innej i mu nie wyszło.
Ja nie czytałam wszystkich postów minnie, więc nie wiem o przemocy.
Najgorsze jest to, że w sumie niepotrzebnie skrzywdził dziecko, tego nic nie naprawi.

20 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-05-13 19:46:34)

Odp: Czy warto wrócić?

No to już wiesz, Wieka. Była przemoc i to podręcznikowa. sad
A skrzywdzone dziecko, tak przy okazji, to się tatusia bało, choć dziecka palcem nie tknął i przemocy fizycznej wobec dziecka nie stosował.

21

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Cześć,

Po dość ciężkim rozstaniu podniosłam się i zaczęłam układać sobie życie na nowo bardzo sobie chwaląc zmiany.
Po koniec grudnia ubiegłego roku zaczęłam się z kimś spotykać, ale w lutym stwierdziłam że jednak nie ma miedzy nami chemii, chociaż on się bardzo się starał.
W lutym ojciec mojego dziecka stwierdził że bardzo by chciał żebyśmy jeszcze raz spróbowali.
Tu by było ok gdyby nie to, że on nie radzi sobie z tym, że ja spotykałam się w tym czasie z kimś innym. Żeby nie było wątpliwości były podjąć decyzję że chce się ze mną rozstać w lutym 2024 a spotykać się z M zaczęłam się w 2025 roku.

I gdzie jest w tym problem, w tym, że były ( z nadzieją na obecny) czasem potrafi powiedzieć bo Ty się z nim spotykałaś ..

Naprawdę nie odczuwasz, że masz inne szanse i perspektywy, by pakować się znowu w coś co nie wyszło? Taki powrót na siłę, bo w sumie już ze sobą byliście, a dziecko to takie tylko tłumaczenie.
Moim zdaniem całkowicie nie warto, ale autorko to twoje życie i wybory.

22

Odp: Czy warto wrócić?
Muqin napisał/a:

No to już wiesz, Wieka. Była przemoc i to podręcznikowa. sad
A skrzywdzone dziecko, tak przy okazji, to się tatusia bało, choć dziecka palcem nie tknął i przemocy fizycznej wobec dziecka nie stosował.

Trzeba brać pod uwagę też, że już nie można mieć do niego zaufania i tak jak odszedł raz może odejść i drugi.
Po części rozumiem minnie, pewnie uczucie i pociąg seksualny nie minąło, o czym może świadczyć utrzymywanie takich, a nie innych stosunków z ex.
Nie znalazła nikogo z kim mogłabym sobie ułożyć życie, a są kobiety które bez faceta nie potrafią żyć, więc sama pewnie rozważa czy lepiej by było jej z ex czy bez niego.
Dlatego ja bym była za tym, żeby nie mieszać w to dziecka, jak do tej pory żyć na dwa domy i zobaczyć co z tego wyjdzie.
Nie ma jak to przekonać się na własnej skórze.

23

Odp: Czy warto wrócić?

Im bardziej ja zaczęłam żyć jako bardzo niezależną kobieta tym bardziej on zaczął dostrzegać to co widział kiedyś.
Pomiędzy nami nigdy nie było bliskości czy czułości on po prostu nie potrafi
Nie potrafi przytulić zbudować czułości może z inną kobietą potrafi ze mną nie.
W jego ocenie jeśli dochodzi do współżycia to jest ok i kobieta nie powinna narzekać.
Nigdy nie chodziliśmy na randki, bo nie nazwę randką wyjścia ze znajomymi albo rodzinnego wyjścia
Niestety on rolę kobiety i mężczyzny relacje widzi na poziomie lat 30 ubiegłego stulecia, na wsi, czyli wspólna egzystencja.

Co było z innym nie tak bo Bert pytał, po prostu jeśli mi nie robiło różnicy czy się spotkamy czy pójdę na siłownię to chyba raczej nie jest pozytywna wiadomość. Myślę, że pociąg do niego nie był aż tak duży jak być powinien.
Może byłam zbyt wyprana z uczuć i nie umiałam się zaangażować.

Powrót do mojego byłego to porostu wygoda czyli życie razem bo we dwoje łatwiej i na tym koniec.
Nie przewiduje wspólnego zamieszkania, więc raczej to będzie bardzo bardzo powolna próba odtworzenia, relacji dwójki współlokatorów.

24

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Im bardziej ja zaczęłam żyć jako bardzo niezależną kobieta tym bardziej on zaczął dostrzegać to co widział kiedyś.
Pomiędzy nami nigdy nie było bliskości czy czułości on po prostu nie potrafi
Nie potrafi przytulić zbudować czułości może z inną kobietą potrafi ze mną nie.
W jego ocenie jeśli dochodzi do współżycia to jest ok i kobieta nie powinna narzekać.
Nigdy nie chodziliśmy na randki, bo nie nazwę randką wyjścia ze znajomymi albo rodzinnego wyjścia
Niestety on rolę kobiety i mężczyzny relacje widzi na poziomie lat 30 ubiegłego stulecia, na wsi, czyli wspólna egzystencja.

Co było z innym nie tak bo Bert pytał, po prostu jeśli mi nie robiło różnicy czy się spotkamy czy pójdę na siłownię to chyba raczej nie jest pozytywna wiadomość. Myślę, że pociąg do niego nie był aż tak duży jak być powinien.
Może byłam zbyt wyprana z uczuć i nie umiałam się zaangażować.

Powrót do mojego byłego to porostu wygoda czyli życie razem bo we dwoje łatwiej i na tym koniec.
Nie przewiduje wspólnego zamieszkania, więc raczej to będzie bardzo bardzo powolna próba odtworzenia, relacji dwójki współlokatorów.

O masakra!!  Ty nie piszesz tego na poważnie, że chcesz do ex wrócić?

25 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-05-13 20:29:04)

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Im bardziej ja zaczęłam żyć jako bardzo niezależną kobieta tym bardziej on zaczął dostrzegać to co widział kiedyś.
Pomiędzy nami nigdy nie było bliskości czy czułości on po prostu nie potrafi
Nie potrafi przytulić zbudować czułości może z inną kobietą potrafi ze mną nie.
W jego ocenie jeśli dochodzi do współżycia to jest ok i kobieta nie powinna narzekać.
Nigdy nie chodziliśmy na randki, bo nie nazwę randką wyjścia ze znajomymi albo rodzinnego wyjścia
Niestety on rolę kobiety i mężczyzny relacje widzi na poziomie lat 30 ubiegłego stulecia, na wsi, czyli wspólna egzystencja.

Co było z innym nie tak bo Bert pytał, po prostu jeśli mi nie robiło różnicy czy się spotkamy czy pójdę na siłownię to chyba raczej nie jest pozytywna wiadomość. Myślę, że pociąg do niego nie był aż tak duży jak być powinien.
Może byłam zbyt wyprana z uczuć i nie umiałam się zaangażować.

Powrót do mojego byłego to porostu wygoda czyli życie razem bo we dwoje łatwiej i na tym koniec.
Nie przewiduje wspólnego zamieszkania, więc raczej to będzie bardzo bardzo powolna próba odtworzenia, relacji dwójki współlokatorów.

Nie wiem czy ktokolwiek miałby u Ciebie szanse. Bo miejsce chyba zajete wciąż bylo.

Minnie zrobisz jak uważasz. Wygoda, zycie razem - ja rozumiem. Ale na poczatku tej wypowiedzi napisałaś ze on nie umie razem. Ty po prostu nigdy z tego nie wyszłaś. Tak myślę. Głupie słowo ale "nie przepracowalas".

Jak sie zdecydujesz wrocic to sugeruje duza czujność i przemyślenie i ustalenie sztywnych, niepodlegających dyskusji, negocjacjom i rozwazaniom granic ktore z automatu kończą WSZYSTKO. Te granice musisz znać Ty i on.

A poza tym odradzam powrót. Ładujesz sie w problemy

26

Odp: Czy warto wrócić?

O ile na początku widziałam to jako bardziej możliwe to z każdym dniem coraz mniej, bo on nie potrafi żyć we dwoje, jednak nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła.

27

Odp: Czy warto wrócić?
Bert44 napisał/a:

Jak sie zdecydujesz wrocic to sugeruje duza czujność i przemyślenie i ustalenie sztywnych, niepodlegających dyskusji, negocjacjom i rozwazaniom granic ktore z automatu kończą WSZYSTKO. Te granice musisz znać Ty i on.

Sęk w tym, że Minnie stawiać granic za bardzo nie potrafi, a tym bardziej ich egzekwować, więc co najwyżej skończy się na deklaracjach. Według mnie strzela sobie w stopę, ale co kto lubi. Córki szkoda, że będzie to wszystko musiała obserwować.

28 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-05-13 20:37:12)

Odp: Czy warto wrócić?
Bert44 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Im bardziej ja zaczęłam żyć jako bardzo niezależną kobieta tym bardziej on zaczął dostrzegać to co widział kiedyś.
Pomiędzy nami nigdy nie było bliskości czy czułości on po prostu nie potrafi
Nie potrafi przytulić zbudować czułości może z inną kobietą potrafi ze mną nie.
W jego ocenie jeśli dochodzi do współżycia to jest ok i kobieta nie powinna narzekać.
Nigdy nie chodziliśmy na randki, bo nie nazwę randką wyjścia ze znajomymi albo rodzinnego wyjścia
Niestety on rolę kobiety i mężczyzny relacje widzi na poziomie lat 30 ubiegłego stulecia, na wsi, czyli wspólna egzystencja.

Co było z innym nie tak bo Bert pytał, po prostu jeśli mi nie robiło różnicy czy się spotkamy czy pójdę na siłownię to chyba raczej nie jest pozytywna wiadomość. Myślę, że pociąg do niego nie był aż tak duży jak być powinien.
Może byłam zbyt wyprana z uczuć i nie umiałam się zaangażować.

Powrót do mojego byłego to porostu wygoda czyli życie razem bo we dwoje łatwiej i na tym koniec.
Nie przewiduje wspólnego zamieszkania, więc raczej to będzie bardzo bardzo powolna próba odtworzenia, relacji dwójki współlokatorów.

Nie wiem czy ktokolwiek miałby u Ciebie szanse. Bo miejsce chyba zajete wciąż bylo.

Minnie zrobisz jak uważasz. Wygoda, zycie razem - ja rozumiem. Ale na poczatku tej wypowiedzi napisałaś ze on nie umie razem. Ty po prostu nigdy z tego nie wyszłaś. Tak myślę. Głupie słowo ale "nie przepracowalas".

Jak sie zdecydujesz wrocic to sugeruje duza czujność i przemyślenie i ustalenie sztywnych, niepodlegających dyskusji, negocjacjom i rozwazaniom granic ktore z automatu kończą WSZYSTKO. Te granice musisz znać Ty i on.

A poza tym odradzam powrót. Ładujesz sie w problemy

Jaka wygoda?!!! Ludzie przeciez to toksyczny zwiazek byl to jaka wygoda? Wy chyba wygody na oczy nie widzieliscie,ze taki zwiazek nazywa Minnie wygoda... to jest tragedia,a nie wygoda

29

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

O ile na początku widziałam to jako bardziej możliwe to z każdym dniem coraz mniej, bo on nie potrafi żyć we dwoje, jednak nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła.

Znów się oszukujesz. Podobnie jak się oszukiwałaś, że te wspólne obiadki nic wielkiego nie znaczą i nie chodzi o to, że nadal skrycie liczysz na powrót.

30

Odp: Czy warto wrócić?

Ja odpadam z tego tematu nie na moje nerwy

31 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-05-13 20:41:02)

Odp: Czy warto wrócić?
Julia life in UK napisał/a:

Ja odpadam z tego tematu nie na moje nerwy

Widzisz, niektóre kobiety "muszą sprawdzić, bo nie byłyby sobą", gdyby nie dały kolejnej szansy przemocowemu toksykowi smile No i pewnie racja, takich wrażeń potrzebują.

32

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Im bardziej ja zaczęłam żyć jako bardzo niezależną kobieta tym bardziej on zaczął dostrzegać to co widział kiedyś.
Pomiędzy nami nigdy nie było bliskości czy czułości on po prostu nie potrafi
Nie potrafi przytulić zbudować czułości może z inną kobietą potrafi ze mną nie.
W jego ocenie jeśli dochodzi do współżycia to jest ok i kobieta nie powinna narzekać.
Nigdy nie chodziliśmy na randki, bo nie nazwę randką wyjścia ze znajomymi albo rodzinnego wyjścia
Niestety on rolę kobiety i mężczyzny relacje widzi na poziomie lat 30 ubiegłego stulecia, na wsi, czyli wspólna egzystencja.

Co było z innym nie tak bo Bert pytał, po prostu jeśli mi nie robiło różnicy czy się spotkamy czy pójdę na siłownię to chyba raczej nie jest pozytywna wiadomość. Myślę, że pociąg do niego nie był aż tak duży jak być powinien.
Może byłam zbyt wyprana z uczuć i nie umiałam się zaangażować.

Powrót do mojego byłego to porostu wygoda czyli życie razem bo we dwoje łatwiej i na tym koniec.
Nie przewiduje wspólnego zamieszkania, więc raczej to będzie bardzo bardzo powolna próba odtworzenia, relacji dwójki współlokatorów.

Im bardziej byłaś poza jego zasięgiem tym bardziej zaczęło mu brakować ofiary w zasięgu. No niewygodnie, nie ma na kim się wyżyć, innej chętnej nie znalazł.
Nigdy nie było bliskości i czułości między wami bo on nie potrafił? No jak pisałam - teraz się lepiej postarasz  i na pewno cud się stanie, "naprawisz go" swym oddaniem. Ach, ja cudownie będzie, jak on skutkiem twych wysiłków i wyrzeczeń wreszcie "odtaje"  i da ci tą bliskość, czułość, pojawią się randki,  miłe gesty w codzienności, cuda wianki... NIE, to bajki i wyobrażenia, niezaspokojone tęsknoty niekochanej kobiety.
Może z inną kobietą potrafi a z tobą nie? Jak wyżej, klasyczna uwikłana ofiara. Twoja wina że nie potrafi z tobą, jak wiadomo ofiara przemocy całą odpowiedzialność bierze na siebie.
TY byłaś wyprana z uczuć? No nieźle. Za chwilę dojdziesz do wniosku, że to rozstanie to była TWOJA WYŁĄCZNA WINA. Gratuluję powrotu do punktu wyjścia.
Jak bym miała zamiar mieć współlokatora to bym wybrała finansowo uczciwego i takiego, co mnie nie szarpie i nie popycha na ściany i meble, jak ma akurat gorszy nastrój.

Piękny przykład racjonalizacji, Minnie, ten Twój post. Racjonalizacji w połączeniu z automanipulacją. Na znanej bazie wzorców z rodziny pochodzenia.

33

Odp: Czy warto wrócić?

Od toksyka to się ucieka, nie kontaktuje się z nim, omija się z daleka, a nie prowadzi takie głupie rozważania.
nie szkoda Ci dziecka?
ale widzę że olałaś sprawę terapii, skoro znowu Cię do niego ciągnie... Tacy ludzie się ie zmieniają.
a ja Ci Minnie serio zazdrościłąm, że koło 40 masz szansę zaczynać na nowo, a nie po 50 jak ja..
A co do Twojego związku z tamtego roku: nie ma chemii, to się w ogóle z facetem nie zaczyna niczego. Niezależnie czy masz 20, 40 czy 60 lat.

34

Odp: Czy warto wrócić?

Ela, toż ten powrót to między innymi "dla dobra dziecka", bo powinno mieć mamusię i tatusia razem.

35

Odp: Czy warto wrócić?

Minnie rozwalasz mnie....

Nie jestem jakims idolem terapii. Uważam ze ludzie juz bzika na tym punkcie maja. Wszytko u terapeuty chca załatwiać. Ale dla Ciebie akurat to "must be". Stworzona dla takich przypadków jak Ty. Dla ludzi z taką historia zycia  łącznie z dziecięcym okresem. Rozmowa na argumenty nie ma sensu. Bo to co Toba kieruję jest poza świadomością.

Na proste pytanie co daje Ci ten facet nie dasz logicznej odpowiedzi (wygodniej - co wygodniej? W pysk dostać? Itd). Nie wiesz dlaczego ale Cie ciągnie. Ciągnie Cie do niego ale to dla Ciebie zle. Ale za silne. To samo nie pozwoli Ci związać sie z żadnym fajnym, bezpiecznym facetem. Zaraz wyczujesz 1000 rzeczy przeciw jak sie blisko zrobi.

Zrób to dla siebie. Terapia z kimś dobrym w swoim fachu. Dla swojego dobra. Szkoda zycia

36 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-05-13 21:15:21)

Odp: Czy warto wrócić?

Ok, to będę na tak, żeby dodać dyskusji koloru.
Macie razem dziecko, więc może to być dla waszej trójki zdrowsze psychicznie.
Żadne z was nie znalazło sobie nikogo, więc cos jest na rzeczy.
Finansowo wyjdziecie na tym na plus. Zamiast alimenty, sądy, to już macie wspólny majątek i dalej żyjecie.
Twoi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie żyli w dokładnie takim samym układzie. Mit miłości romantycznej to tylko mit. Na tym forum jest wiekszość po co najmniej dużych kryzysach, rozwodach, w patchworkach, albo nawet nieuświadomionych zdradach. No nie da się do tej grobowej deski być 100% szczesliwym z jedną osobą.

37

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Im bardziej ja zaczęłam żyć jako bardzo niezależną kobieta tym bardziej on zaczął dostrzegać to co widział kiedyś.

Czlowieka ksztaltuja ludzie, z ktorymi spedza najwiecej czasu.
Niektorzy ludzie, ksztaltuja nas w taki sposob, ze pozniej traca nami zainteresowanie.

Nie sztuka jest wiedziec czego sie chce obecnie.
Tylko wiedziec co - gdy sie zrealizuje - bedzie nas nadal cieszyc.

38

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Im bardziej ja zaczęłam żyć jako bardzo niezależną kobieta tym bardziej on zaczął dostrzegać to co widział kiedyś.
Pomiędzy nami nigdy nie było bliskości czy czułości on po prostu nie potrafi
Nie potrafi przytulić zbudować czułości może z inną kobietą potrafi ze mną nie.
W jego ocenie jeśli dochodzi do współżycia to jest ok i kobieta nie powinna narzekać.
Nigdy nie chodziliśmy na randki, bo nie nazwę randką wyjścia ze znajomymi albo rodzinnego wyjścia
Niestety on rolę kobiety i mężczyzny relacje widzi na poziomie lat 30 ubiegłego stulecia, na wsi, czyli wspólna egzystencja.

Co było z innym nie tak bo Bert pytał, po prostu jeśli mi nie robiło różnicy czy się spotkamy czy pójdę na siłownię to chyba raczej nie jest pozytywna wiadomość. Myślę, że pociąg do niego nie był aż tak duży jak być powinien.
Może byłam zbyt wyprana z uczuć i nie umiałam się zaangażować.

Powrót do mojego byłego to porostu wygoda czyli życie razem bo we dwoje łatwiej i na tym koniec.
Nie przewiduje wspólnego zamieszkania, więc raczej to będzie bardzo bardzo powolna próba odtworzenia, relacji dwójki współlokatorów.

I dobrze, ale nie współlokatorami bo tacy mieszkają razem smile
Czy będzie łatwiej to się okaże, bo może być wręcz odwrotnie, z jednej strony wygodniej i z drugiej niekoniecznie. Czas pokaże.

39

Odp: Czy warto wrócić?

minnie a wydawałaś się relatywnie rozsądną dziewczyną, co najwyżej ze sporym bagażem doświadczeń do wyprostowania...

To co opisujesz to książkowy przykład uzależnienia ofiary od oprawcy.
I właśnie ofiara do swojego oprawcy wraca skruszona, na kolanach.

40

Odp: Czy warto wrócić?

Ejjj dobre to jest. Czyli niektóre kobiety robią taki teatr po rozstaniu by nakłonić byłego do powrotu i dlatego nie są w stanie uwierzyć, że były faktycznie już może nie odczuwać żadnej zazdrości do byłej partnerki i nie wróci już nigdy. Tutaj akurat ten mechanizm zadziałał i facet wrócił choć z nieprzepracowanym żalem/bólem. Po powrocie pewnie będzie namiętny seks (albo już był-stąd ten wątek) co stworzy poczucie haju. Taki narkotyk wiele daje i uśmierza ból oraz daje zapomnieć o problemach … na jakiś czas. Aha i tego w ogóle nie robi się dla dziecka, pokoju na świecie, czy z dobroci serca, a tylko i wyłącznie dla siebie. Narkotyk pierwsza klasa. Po odstawieniu symptomy potrafią trwać grubo ponad dekadę. Super, polecam !

41

Odp: Czy warto wrócić?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Ok, to będę na tak, żeby dodać dyskusji koloru.
Macie razem dziecko, więc może to być dla waszej trójki zdrowsze psychicznie.
Żadne z was nie znalazło sobie nikogo, więc cos jest na rzeczy.
Finansowo wyjdziecie na tym na plus. Zamiast alimenty, sądy, to już macie wspólny majątek i dalej żyjecie.
Twoi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie żyli w dokładnie takim samym układzie. Mit miłości romantycznej to tylko mit. Na tym forum jest wiekszość po co najmniej dużych kryzysach, rozwodach, w patchworkach, albo nawet nieuświadomionych zdradach. No nie da się do tej grobowej deski być 100% szczesliwym z jedną osobą.

Brawo, Smutna, widać że sposób, w jaki ofiary przemocy racjonalizują swoje decyzje o powrocie do sprawcy masz opanowany, oszczędziłaś Minnie pisania. Brawo bez ironii. smile
Mała uwaga - w tym konkretnym przypadku nie ma mowy o wspólnym majątku ani alimentach czy sądach. Pan się nie ożenił i oszczędził sobie prawnych kłopotów. Opiekę nad wspólnym dzieckiem mają ustaloną aktem notarialnym, naprzemienną bez alimentów, wspólnego majątku brak.

42

Odp: Czy warto wrócić?
Muqin napisał/a:
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Ok, to będę na tak, żeby dodać dyskusji koloru.
Macie razem dziecko, więc może to być dla waszej trójki zdrowsze psychicznie.
Żadne z was nie znalazło sobie nikogo, więc cos jest na rzeczy.
Finansowo wyjdziecie na tym na plus. Zamiast alimenty, sądy, to już macie wspólny majątek i dalej żyjecie.
Twoi rodzice, dziadkowie i pradziadkowie żyli w dokładnie takim samym układzie. Mit miłości romantycznej to tylko mit. Na tym forum jest wiekszość po co najmniej dużych kryzysach, rozwodach, w patchworkach, albo nawet nieuświadomionych zdradach. No nie da się do tej grobowej deski być 100% szczesliwym z jedną osobą.

Brawo, Smutna, widać że sposób, w jaki ofiary przemocy racjonalizują swoje decyzje o powrocie do sprawcy masz opanowany, oszczędziłaś Minnie pisania. Brawo bez ironii. smile
Mała uwaga - w tym konkretnym przypadku nie ma mowy o wspólnym majątku ani alimentach czy sądach. Pan się nie ożenił i oszczędził sobie prawnych kłopotów. Opiekę nad wspólnym dzieckiem mają ustaloną aktem notarialnym, naprzemienną bez alimentów, wspólnego majątku brak.

Szach i mat

43

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Pomiędzy nami nigdy nie było bliskości czy czułości on po prostu nie potrafi
Nie potrafi przytulić zbudować czułości może z inną kobietą potrafi ze mną nie.
W jego ocenie jeśli dochodzi do współżycia to jest ok i kobieta nie powinna narzekać.
Nigdy nie chodziliśmy na randki, bo nie nazwę randką wyjścia ze znajomymi albo rodzinnego wyjścia
Niestety on rolę kobiety i mężczyzny relacje widzi na poziomie lat 30 ubiegłego stulecia, na wsi, czyli wspólna egzystencja.

Ale musisz mieć niskie poczucie wartości, że chcesz w to wchodzić kolejny raz. Masakra. Tylu fajnych facetów na świecie, a Ty się uparłaś na tego typa sad

44

Odp: Czy warto wrócić?

To jets tak, ja decyzję podjęłam.
Nie mieszkamy razem więc jest łatwiej.
Na dziś nie widzę możliwości powrotu.
Jeśli zgodzi się na terapię dla par, żeby umówić zobaczyć co nie działało bo nie wierzę, że nagle miłość wróciła.
Myśle, że on nie spodziewał się że może być ktoś mną zaintersownay a wcale ich nie było i nie jest mało, bo ja można się intersować kimś kto w jego ocenie jest zerem. Sam się przyznał, że mnie nie szanował, że często ubliżał mi specjalnie, że tego żałuję, ale trochę ja nie umiem mu wybaczyć.
Nie umiem przekroczyć progu jego domu bo widzę miejsce z którego w dantejski sposób mnie wyrzucił i on to wie że nie ma możliwości żebym zamieszkała u niego, co go wręcz drażni.

45 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2026-05-13 22:28:02)

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

To jets tak, ja decyzję podjęłam.
Nie mieszkamy razem więc jest łatwiej.
Na dziś nie widzę możliwości powrotu.
Jeśli zgodzi się na terapię dla par, żeby umówić zobaczyć co nie działało bo nie wierzę, że nagle miłość wróciła.
Myśle, że on nie spodziewał się że może być ktoś mną zaintersownay a wcale ich nie było i nie jest mało, bo ja można się intersować kimś kto w jego ocenie jest zerem. Sam się przyznał, że mnie nie szanował, że często ubliżał mi specjalnie, że tego żałuję, ale trochę ja nie umiem mu wybaczyć.
Nie umiem przekroczyć progu jego domu bo widzę miejsce z którego w dantejski sposób mnie wyrzucił i on to wie że nie ma możliwości żebym zamieszkała u niego, co go wręcz drażni.

Minnie szkoda mi Ciebie. Tak po ludzku, po prostu szkoda.

P.S.
"ale trochę ja nie umiem mu wybaczyć. "

Czyli wpędzanie Cię w poczucie winy. Już na starcie.

"bo ja można się intersować kimś kto w jego ocenie jest zerem"
"on to wie że nie ma możliwości żebym zamieszkała u niego, co go wręcz drażni"

Taaa...no świetlana przyszłość przed Wami. Cud, miód i orzeszki.

46

Odp: Czy warto wrócić?
Palec Boga napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

To jets tak, ja decyzję podjęłam.
Nie mieszkamy razem więc jest łatwiej.
Na dziś nie widzę możliwości powrotu.
Jeśli zgodzi się na terapię dla par, żeby umówić zobaczyć co nie działało bo nie wierzę, że nagle miłość wróciła.
Myśle, że on nie spodziewał się że może być ktoś mną zaintersownay a wcale ich nie było i nie jest mało, bo ja można się intersować kimś kto w jego ocenie jest zerem. Sam się przyznał, że mnie nie szanował, że często ubliżał mi specjalnie, że tego żałuję, ale trochę ja nie umiem mu wybaczyć.
Nie umiem przekroczyć progu jego domu bo widzę miejsce z którego w dantejski sposób mnie wyrzucił i on to wie że nie ma możliwości żebym zamieszkała u niego, co go wręcz drażni.

Minnie szkoda mi Ciebie. Tak po ludzku, po prostu szkoda.

P.S.
"ale trochę ja nie umiem mu wybaczyć. "

Czyli wpędzanie Cię w poczucie winy. Już na starcie.

"bo ja można się intersować kimś kto w jego ocenie jest zerem"
"on to wie że nie ma możliwości żebym zamieszkała u niego, co go wręcz drażni"

Taaa...no świetlana przyszłość przed Wami. Cud, miód i orzeszki.

Dlatego myślę, że to się nie uda i po prostu od odpuszczę bo nie widzę sensu w tym

47

Odp: Czy warto wrócić?

Smutne to, co piszesz, Minnie.
Smutne, naiwne i tragiczne.

Nie ma z Tobą rozmowy.
Wrócisz, przekonasz samą siebie, że to przesada, że powinnaś wybaczyć oraz zapomnieć, to zracjonalizujesz, tamto zminimalizujesz, jeszcze coś wyprzesz.

Dziecka szkoda, jak zwykle. Bo dziecko niewinne. sad

48

Odp: Czy warto wrócić?
Muqin napisał/a:

Smutne to, co piszesz, Minnie.
Smutne, naiwne i tragiczne.

Nie ma z Tobą rozmowy.
Wrócisz, przekonasz samą siebie, że to przesada, że powinnaś wybaczyć oraz zapomnieć, to zracjonalizujesz, tamto zminimalizujesz, jeszcze coś wyprzesz.

Dziecka szkoda, jak zwykle. Bo dziecko niewinne. sad

Nie

Nie potrafię już z nim być i nie myślałam że tak będzie kiedy jestem sama w domu czy z dzieckiem jestem dużo spokojniejsza.

49

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Smutne to, co piszesz, Minnie.
Smutne, naiwne i tragiczne.

Nie ma z Tobą rozmowy.
Wrócisz, przekonasz samą siebie, że to przesada, że powinnaś wybaczyć oraz zapomnieć, to zracjonalizujesz, tamto zminimalizujesz, jeszcze coś wyprzesz.

Dziecka szkoda, jak zwykle. Bo dziecko niewinne. sad

Nie

Nie potrafię już z nim być i nie myślałam że tak będzie kiedy jestem sama w domu czy z dzieckiem jestem dużo spokojniejsza.

I dobrze, bo on by był tylko kulą u nogi, znasz go, to możesz przewidzieć jakby było.

50

Odp: Czy warto wrócić?

Minnie trzymam kciuki:

- za to żebyś nie wróciła
- za to żebyś potrafiła odpuścić
- za to żebyś zrobiła miejsce dla kogoś innego w Twoim życiu bo bys tego chciała ale nie umiesz
- żebyś odzyskała (albo w koncu uzyskala),spokoj wewnętrzny
- za to zebys zaliczyłaodnpoczatku do końca pelna terapie (od tego powinnaś zacząć i to nie z jakims bla bla tylko kims kumatym - choc nie wiem czemu ale jestem pewny ze z tym nic nie zrobisz)

51 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-05-13 23:44:54)

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Smutne to, co piszesz, Minnie.
Smutne, naiwne i tragiczne.

Nie ma z Tobą rozmowy.
Wrócisz, przekonasz samą siebie, że to przesada, że powinnaś wybaczyć oraz zapomnieć, to zracjonalizujesz, tamto zminimalizujesz, jeszcze coś wyprzesz.

Dziecka szkoda, jak zwykle. Bo dziecko niewinne. sad

Nie

Nie potrafię już z nim być i nie myślałam że tak będzie kiedy jestem sama w domu czy z dzieckiem jestem dużo spokojniejsza.


No teraz to nie, to trochę potrwa. Spokojnie, wrócisz. Jak wiele ofiar przemocy przed Tobą do sprawców wróciło. Z Twojego pierwszego posta : mój były z nadzieją, że obecny. Ale przecież "już nie potrafisz z nim być". To jak jest?

Źle Ci nie życzę, wiesz o tym.

52 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2026-05-14 00:36:13)

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:
Palec Boga napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

To jets tak, ja decyzję podjęłam.
Nie mieszkamy razem więc jest łatwiej.
Na dziś nie widzę możliwości powrotu.
Jeśli zgodzi się na terapię dla par, żeby umówić zobaczyć co nie działało bo nie wierzę, że nagle miłość wróciła.
Myśle, że on nie spodziewał się że może być ktoś mną zaintersownay a wcale ich nie było i nie jest mało, bo ja można się intersować kimś kto w jego ocenie jest zerem. Sam się przyznał, że mnie nie szanował, że często ubliżał mi specjalnie, że tego żałuję, ale trochę ja nie umiem mu wybaczyć.
Nie umiem przekroczyć progu jego domu bo widzę miejsce z którego w dantejski sposób mnie wyrzucił i on to wie że nie ma możliwości żebym zamieszkała u niego, co go wręcz drażni.

Minnie szkoda mi Ciebie. Tak po ludzku, po prostu szkoda.

P.S.
"ale trochę ja nie umiem mu wybaczyć. "

Czyli wpędzanie Cię w poczucie winy. Już na starcie.

"bo ja można się intersować kimś kto w jego ocenie jest zerem"
"on to wie że nie ma możliwości żebym zamieszkała u niego, co go wręcz drażni"

Taaa...no świetlana przyszłość przed Wami. Cud, miód i orzeszki.

Dlatego myślę, że to się nie uda i po prostu od odpuszczę bo nie widzę sensu w tym

Nie widzisz sensu, a brniesz w to. Już zaczęliście się spotykać. Pomalutku, powolutku, drobnymi oraz subtelnymi kroczkami Pan-i-Władca zaraz znowu będzie miał pełen dostęp do swojej ofiary.
Minnie jesteś uzależniona jako ofiara przemocy. Coś a'la Syndrom Sztokholmski.

53

Odp: Czy warto wrócić?

Śmiem twierdzić, że teraz pan ustawia się wygodniej, bo z roli partnerki Minnie całkiem dobrowolnie przechodzi do roli kochanki. Nawet na nią łożyć nie musi, sama się utrzyma, dumna ze potrafi.
Pan będzie bywał u Minnie, z obsługą full service, a równolegle może spokojnie szukać jej następczyni. Jak znajdzie to Minnie odstawi od piersi. Nie ma jak komfort codzienności. Zgrabnie to sobie wykombinował, choć nie sądzę, żeby jakoś świadomie, raczej ma naprawdę  dobrze rozwinięty instynkt.

54 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-05-14 10:07:54)

Odp: Czy warto wrócić?
Muqin napisał/a:

Śmiem twierdzić, że teraz pan ustawia się wygodniej, bo z roli partnerki Minnie całkiem dobrowolnie przechodzi do roli kochanki. Nawet na nią łożyć nie musi, sama się utrzyma, dumna ze potrafi.
Pan będzie bywał u Minnie, z obsługą full service, a równolegle może spokojnie szukać jej następczyni. Jak znajdzie to Minnie odstawi od piersi. Nie ma jak komfort codzienności. Zgrabnie to sobie wykombinował, choć nie sądzę, żeby jakoś świadomie, raczej ma naprawdę  dobrze rozwinięty instynkt.

Wiadomo, on dba tylko o swój komfort.
Niestety, minni daje sobą manipulować, nie ma siły się od niego odciąć i to się chyba nie zmieni.
Może właśnie terapia pozwoliła by stopniowo odsuwać się od niego, nie wysłuchiwać prania mózgu, nie obiadkować, nie bywać u niego, jak przyjdzie po córkę akurat mieć wychodne, trochę go oszukiwać jak nie ma innego wyjścia. Tylko jak będzie to robiła wbrew sobie to też nic z tego nie wyjdzie, najpierw by musiała wyzbyć się uzależnienia.

55

Odp: Czy warto wrócić?
Mrs.Happiness napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Pomiędzy nami nigdy nie było bliskości czy czułości on po prostu nie potrafi
Nie potrafi przytulić zbudować czułości może z inną kobietą potrafi ze mną nie.
W jego ocenie jeśli dochodzi do współżycia to jest ok i kobieta nie powinna narzekać.
Nigdy nie chodziliśmy na randki, bo nie nazwę randką wyjścia ze znajomymi albo rodzinnego wyjścia
Niestety on rolę kobiety i mężczyzny relacje widzi na poziomie lat 30 ubiegłego stulecia, na wsi, czyli wspólna egzystencja.

Ale musisz mieć niskie poczucie wartości, że chcesz w to wchodzić kolejny raz. Masakra. Tylu fajnych facetów na świecie, a Ty się uparłaś na tego typa sad

No nie? W dodatku ma to być związek z emocjonalnym inwalidą, toż to po co, na co. Minnie radzisz sobie sama też nieźle, podopieczny nie jest tobie potrzebny tak na dobrą sprawę.

56

Odp: Czy warto wrócić?

Dziękuję za zaangażowanie, na tym etapie mojego życia jak to ładnie albo nie ładnie określa Samba inwalida emocjonalny to słaby wariant.

Ojciec mojej córki wyznaje potrzeby kobiety jak chłop z lat 30 ubiegłego stulacie z głebokiej wsi. Czyli jak ma dach na głową i co jeść to powinna być zadowolona.

57 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2026-05-14 23:17:14)

Odp: Czy warto wrócić?

Film dla Minnie i innych jeśli nie oglądali: Gorzkie Gody.
https://www.cda.pl/video/1895476209

a przecież życie może być słodkie, inne smile

58 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-05-17 11:56:19)

Odp: Czy warto wrócić?
minnie.89 napisał/a:

Dziękuję za zaangażowanie, na tym etapie mojego życia jak to ładnie albo nie ładnie określa Samba inwalida emocjonalny to słaby wariant.

Ojciec mojej córki wyznaje potrzeby kobiety jak chłop z lat 30 ubiegłego stulacie z głebokiej wsi. Czyli jak ma dach na głową i co jeść to powinna być zadowolona.

Nie, nie wyznaje. Twój partner wcale nie jest konserwatystą. chłop ze wsi by miał jakieś poczucie obowiązku w stosunku do matki swojego dziecka smile

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy warto wrócić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026