Dzisiaj się zdecydowałam podjechać autobusem do supermarketu i dostalam tam okropny atak paniki. Myślałam że to mój koniec, balam się że zemdleje, ale jednocześnie nie chciałam pokazać ludziom,że coś jest nie tak,więc na siłę jakoś szlam przed siebie do kasy. Kiedy mam atak paniki to moje widzenie robi się dziwne,niby wszystko dobrze widze,ale tak jakos inaczej. Mi psychoterapeuta wyjaśnił, że to może być derealizacja w ataku paniki bardzo częsty objaw.
Ostatnio mam dużo stresu związanego ze zdrowiem i robieniem badań i się zastanawiam czy to mi wszystko nie spowodowało dzisiaj tego ataku
Ogólnie boję się panicznie jechać po za swoją wieś... chyba to już się powoli boję wychodzic z domu,bo zauważyłam tak planuje trasy,żeby jak najszybciej pojechać do danego miejsca i jak najszybciej z tamtad wrócić.
Z drugiej strony bardzo bym chciała wychodzic na dwor. Ostatnio byłam w parku, do którego chcialam od dawna pojechać,bo akurat mialam dobry dzień i miałam więcej energii i w parku było bardzo dobrze, ale jak doszłam do miejsca,gdzie jest duży tłum ludzi to znowu się zaczął atak paniki i jak wracałam do domu to tak samo ledwo się trzymałam na nogach, dziwnie mnie sie patrzyło na wszystko i czułam jakiś niepokój i strach, no i to mi przeszlo jak wróciłam do domu
Dzisiaj zreszta było to samo-wrocilam do domu i od razu zrobiło mnie sie lepiej
Czy ja ju jestem skazana na to,by być tylko w domu i co jedynie pojsc do ogrodu i na krotki spacer?
Ja też chcę zobaczyć więcej świata, spotkać się w końcu z kumpelami na miescie, a boję się być daleko od domu... często nawet jak jadę robic badania to często w stresie
Co mam robić,żeby przestac mieć ataki paniki?