netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

12 odpowiedzi1 002 wyświetleniazałożony przez Bellatrixxx, 01.05.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Cześć, potrzebuje spojrzenia z boku na moją sytuację.

Jesteśmy rok po ślubie, na co dzień pewnie znalazłyby się jakieś rzeczy do których można by się przyczepić, ale to jak w każdej relacji. Raczej jest ok, uważam, że wspólne życie na porządku dziennym nam wychodzi.

ALE…

Mój mąż przez ostatni rok przy każdej większej okazji (wyjścia, święta, wesela, urodziny) nie kontroluje się z i po alkoholu. Przed ślubem też mu się zdarzały takie akcje, ale nie w takiej częstotliwości. W skrócie: zasypia przy stole/na kanapie u innych ludzi, bełkocze, klnie jak szewc i gada głupoty. Zdarza się, że rzuci w moją stronę niemiłym tekstem. Jest mi cholernie wstyd i każde wyjście to jest dla mnie stres i zastanawianie się, czego tym razem nie odwali.

Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie. Na ostatnim wyjeździe popijał codziennie piwko/drineczki przez cały dzień, zapytałam czy może się cos u niego złego dzieje, że potrzebuje wprowadzać się w stan upojenia - usłyszałam odpowiedź, że nie i że on czasami po prostu lubi wypić i tyle.  Powiedział, że i tak się zmienił tylko ja tego nie zauważam (faktycznie przestał piwkowac w tygodniu), ale kurcze, jak już jest okazja to się odpala na maksa. On nie widzi w tym nic złego, dlatego terapia nie wchodzi w grę.

Nie wiem co mam robić, bo skoro on nie widzi w tym problemu i po naszych rozmowach nic się nie zmienia, to już raczej tak będzie. Wiele razy próbowałam ratować sytuację. Ostatnio zaznaczyłam, że nie wyobrażam sobie, żeby moje małżeństwo tak wyglądało. Trochę czuję brak szacunku w moją stronę, bo po każdej imprezie mówię mu jak się źle z tym czuję, a on nie bierze moich uczuć po uwagę. Wcześniej planowaliśmy dziecko, ale w tym momencie tego nie chcę. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci oglądały ojca w takim stanie. Przeszkadza mi to tak mocno, bo za dzieciaka naoglądałam się alkoholików w swojej rodzinie. Mój największy koszmar to mieć męża alkoholika. Gdybyśmy nie byli po ślubie - odeszłabym.

Mam zostać, próbować? Odejść? Jak tak, to ile? Jesteśmy małżeństwem i nie czuję, że mogę to wszystko rzucić od tak.

Najgorsze, że ja już jestem na tym etapie, że nawet nie płaczę i nie wkurzam się, nie robię mu wyrzutów. Coś tam skomentuję, ale to tyle. Nie ma we mnie tych emocji, co kiedyś. Obawiam się, że przestaje mi zależeć lub, co gorsza, przyzwyczajam się do tego stanu rzeczy.

Dodam, że nie pije „do lustra”. Jak przyjdzie weekend to otworzy jakieś piwo, wino, ale sam w domu się nie upija.

Potrzebuje oceny, czy jest źle i mam prawo myśleć o rozwodzie, czy może przesadzam…

2 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-05-01 07:50:16)

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Temat wałkowany wielokrotnie. Wszystko wiesz, tylko zdaje się jesteś osobą, która ma problemy z decyzyjnością. Ktoś ma za ciebie decydować. Tylko kto?
Widziałaś jak to wygląda przed ślubem, jak to wygląda po ślubie. Za jakiś czas przyjdziesz i będziesz pisać jak to wygląda, gdy są dzieci.

3

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?
Legat napisał/a:

Temat wałkowany wielokrotnie. Wszystko wiesz, tylko zdaje się jesteś osobą, która ma problemy z decyzyjnością. Ktoś ma za ciebie decydować. Tylko kto?
Widziałaś jak to wygląda przed ślubem, jak to wygląda po ślubie. Za jakiś czas przyjdziesz i będziesz pisać jak to wygląda, gdy są dzieci.

To prawda, mam problem z decyzyjnością, pewnie dlatego nie potrafiłam zrezygnować ze ślubu mimo wątpliwości, a teraz zastanawiam się czy jest to wystarczający powód by odejść…

4

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Masz męża alkoholika.
Od ciebie zależy, czy będziesz to dalej tolerować.

5

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Jest bardzo źle, a to dopiero początek.
Masz męża alkoholika.
Tylko od Ciebie zależy czy dzieci będą miały ojca alkoholika.
Czy będą musiały patrzeć jak się stacza, uczestniczyć w tym czego nie da się ukryć.
Powinnaś zacząć działać aby oszczędzić dzieciom i sobie tego co za jakiś czas będzie faktem.

6 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-05-01 10:37:48)

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Raczej można go nazwać pijakiem niż alkoholikiem, ale to nie ma specjalnie znaczenia, bo ważne jak ty to odbierasz.
Miałaś i masz taki uraz do pijaków co nie dziwi, ale już to, że upijanie się do zgonu przed ślubem nie kazało ci się wycofać, już tak.
Wszystko zależy od twojej akceptacji, bo to się nie zmieni, prędzej może się nasilić i wróci do tego codziennie piwkowanie, im dłużej będziecie razem.
Lubi alko jak słodkie mleko, więc się usprawiedliwia i nie widzi problemu.

Skoro nie widzisz się w takim małżeństwie, powinnaś zdecydować się na rozwód.

Znałam małżeństwo, on alkoholik wysoko funkcyjny, ona to rzeczywiście akceptowała.
Ale to chyba wyjątki.

7 Ostatnio edytowany przez Bellatrixxx (2026-05-01 10:57:55)

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?
wieka napisał/a:

Miałaś i masz taki uraz do pijaków co nie dziwi, ale już to, że upijanie się do zgonu przed ślubem nie kazało ci się wycofać, już tak.

Dziękuję za wypowiedź.
Po rozmowie z psychologiem dowiedziałam się, że mam skłonność do spychania na bok i lekceważenia swoich potrzeb. Cały czas mówiłam sobie, że przesadzam, że przecież nie pije codziennie… co najwyraźniej było błędem sad

8

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Porozmawiaj z nim poważnie, powiedz, że nie chcesz i nie możesz żyć w takim małżeństwie i pozostaje ci wystąpić o rozwód.
Ale musisz być zdecydowana i konsekwentna. Dopóki nie będziesz gotowa na rozwód, taka rozmowa nie ma sensu.
Mąż może ci obiecywać na chwilę, wstrzymać się od tego picia, potem wróci i będzie taka karuzela.
Możesz też zacząć od tego, że nie wychodzisz z nim nigdzie na żadną imprezę z alkoholem, ale musisz być nieugięta. Przekonasz się czy ty jesteś ważniejsza czy alkohol.
Dobrze, że korzystasz z pomocy psychologa, może to pozwoli ci nabrać siły do działania.

9

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Bellatrixxx, nie przesadzasz. Rozwód będzie dobrym rozwiązaniem. Im szybciej uwolnisz się od niego, tym lepiej dla ciebie. W przeciwnym razie wyobraź sobie, co będzie się działo wraz z biegiem czasu, też gdy dojdą dzieci.
On ma taki lajfstajl, że tego nie przeskoczysz. Daj sobie szansę na normalność.

10 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-05-01 12:39:31)

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?
Bellatrixxx napisał/a:
wieka napisał/a:

Miałaś i masz taki uraz do pijaków co nie dziwi, ale już to, że upijanie się do zgonu przed ślubem nie kazało ci się wycofać, już tak.

Dziękuję za wypowiedź.
Po rozmowie z psychologiem dowiedziałam się, że mam skłonność do spychania na bok i lekceważenia swoich potrzeb. Cały czas mówiłam sobie, że przesadzam, że przecież nie pije codziennie… co najwyraźniej było błędem sad

Tej sprawy nie zamieciesz pod dywan. Przedmiotowy problem nie zniknie ani też sam nie rozwiąże się. Z czasem będzie tylko gorzej, znacznie gorzej, przede wszystkim dla Ciebie. Dlatego powinnaś zacząć myśleć o sobie i zacząć dbać, ale o własny dobrostan. To wyjdzie Tobie tylko na zdrowie.

11

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Nawet po ślubie nie możesz pozwalać sobie na takie traktowanie, żeby pod wpływem alkoholu zaczął Ci ubliżać.
W tych czasach ślub nie jest już tym czym był jakieś 20 lat temu. Na porządku dziennym są rozwody - tylko że różnica między jednym, a drugim polega na tym, czy się z partnerem/ką próbowało rozmawiać i coś wskórać. Z tego co zrozumiałam, już zaczęłaś do tego podchodzić trochę lekceważąco i obojętnie, bo w ten sposób jakoś możesz się chronić przed tymi jego wyskokami, gdy wychodzicie. To mniej cię wtedy rani i porusza, ale mimo wszystko jednego jesteś pewna. Na wyjściach nie możesz się zrelaksować i po prostu bawić, bo wiesz że Twój partner Ci to i tak zepsuje w jakiś sposób. Ja rozumiem, że jesteście w małżeństwie i każdy ma swoje wady i zalety, to normalne, ale normalność się kończy gdy to zaczyna przeradzać się w coś niezdrowego.
Od ciebie zależy, czy z nim jeszcze o tym pogadasz, albo nie wiem nie będziesz z nim wychodzić, by jakoś tego unikać. Ostateczność to wiadomo, rozwód.

12

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Wyklarowało mi się, że nie przesadzam i mam prawo myśleć tak, jak myślę. Już chyba wiem co robić.

13

Odp: Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?
Bellatrixxx napisał/a:

nie przesadzam i mam prawo myśleć tak, jak myślę.

nie przesadzasz

jestem wielkim przeciwnikiem stawiania ultimatum, ale to jest wyjątek

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Alkohol w małżeństwie, ale nie na co dzień - czy uciekać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026