Mój facet jest pracoholikiem, niestety dopiero ostatnio zdałam sobie z tego sprawę. Czy któraś z Was też ma ten problem? Jak sobie z tym poradzić? Czy wyjściem jest tylko rozstanie?
C wychodzi o 8 do pracy, wraca wieczorem i siada przed komputerem. I tak siedzi do późnej nocy, a ja nie mogę spać, bo światło jest ciągle zapalone.
Wspólnie spędzony czas i wyjścia niemal odeszły w niepamięć.
Seks? Najpierw 2 razy dziennie teraz ledwo raz w tygodniu.
Remont mieszkania? Miał być przyjemnością, a stał się katorgą.
To nasze 1 mieszkanie, chciałam je urządzić perfekcyjnie, ale C nie ma na nic czasu, ciągle narzeka, że traci tylko czas. Na zakupach mnie pospiesza, krzyczy. Nawyzywał mnie od księżniczek i rozwydrzonego dziecka, bo wybierałam płytę kuchenną przez pół godziny, a 'powinnam to zrobić w 5minut'.
Kiedy ostatnio wrócił z delegacji po kilku dniach, nawet ze mną nie rozmawiał, od razu poszedł spać.
Kiedy chciałam seksu w moje urodziny, nakrzyczał na mnie, że musi wcześnie wstać i nie ma czasu. Że jestem złośliwą egoistką i wcale go nie rozumiem.