Na utrzymaniu męża? Czy podoba wam się taki układ w,którym żyjecie, czy może chcielibyście jednak coś w nim zmienić?
Ja jak wiecie rękąmi i nogami bronię się zarówno przed pracą zawodowa, jak i przed byciem na utrzymaniu faceta
Natomiast chciala bym w końcu poznać wasz punkt widzenia jak wy widzicie te dwie rolę kobiet,tak od siebie różne?
Jedna kobieta niezależna finansowo od męża,ale też bardzo często po pracy wykonującą obowiązki domowe,a druga kobieta całkowicie uzależniona finansowo od męża, ale mająca ten komfort domowy i niepodlegająca szefowi/szefowej,gdzie przez 8 godzin musi wypełniać swe obowiązki
Tak naprawdę każdy z tych układów ma swoje plusy i minusy,ale pytam się was kobiety czy wy jesteście zadowolone z podziału ról w waszym małżeństwie/związku?
Wiem,że są kobiety, które pracują,bo lubią,bo praca to ich pasja,bo studiowały,żeby pracować np jako lekarz,czy pracownik banku. Natomiast jest wiele kobiet, które chodzi do pracy, bo mąż za mało zarabia i wtedy chodzą,bo muszą, a nie chodzą, bo chcą
Wiem,że są kobiety na utrzymaniu męża,które kochają prowadzić dom,gotować różne dania,zajmować się dziećmi,ogrodem,organizować sobie ciekawie czas. I wiem, że są też takie kobiety na utrzymaniu męża, które najchętniej by oddały dzieci za każde pieniądze niankom, byle by tylko jak najszybciej wrócić do pracy,bo siedzenie w domy nie jest dla nich
A wy do której grupy kobiet się zaliczacie? Jesteście szczęśliwe ze swoimi wyborami, czy nie? Czy to był wasz wybór czy raczej narzucony przez męża, rodzinę lub społeczeństwo,a moze przez sytuacje życiową ?
Czy potraficie uszanować wybory innych kobiet,które są wam przeciwlegle? Ja czasami czytam,że kobiety prowadzą ze sobą wojenke nawzajem, te,które pracują obrażają te,które są na utrzymaniu męża i wyzywają ich od "kur domowych" a z kolei,te niepracujace też obrazaja te pracujace "że są egoistkami" itd taka wojenka trwa na internecie,ale tez widac ja w zyciu osobistym,gdzie jedna grupa kobiet patrzy na druga z wyzszoscia i politowaniem. Czy wy jesteście tolerancyjne,co do wyborów innej kobiety,ktore moga sie roznic od waszych wyborów i czy potraficie je uszanowac?
Ja wam napisze,ze jestem bardzo tolerancyjna dla wszystkich wyborów i wiem jak to zabrzmi,bo w koncu sama pisalam "że kobiety pracujace i na utrzymaniu męża to sa niewolnice", natomiast ja to wiecie lubię wywolywac gownoburze w necie i podnosic wam cisnienie
. Natomiast w zyciu osobistym szanuje i lubię zarowno jedna jak i druga grupe kobiet,w koncu sama mam znajome ktore pełnią te dwie różne rolę.
Panowie tez sie tu moga wypowiadac. Jaki układ w małżeństwie/związku wam odpowiada i dlaczego?
Mój układ zyciowo-zwiazkowy jest prosty-zycie na zasiłkach plus własny biznes,czyli zarobić, ale się nie narobić i nie mieć nad sobą szefa, ani szefowej,nie podlegać 8 godzinnym obowiązkom pracy i nudnym regulaminom i jednocześnie miec pieniądze z zasilkow, by nie być zależna finansowo od faceta.
Natomiast gdybym miała taka możliwość to chciała bym na jeden tydzien zamienić się w kobietę pracująca i na jeden tydzien w kobietę będąca na utrzymaniu męża-wcielić się w te dwie rolę i zobaczyć która mi bardziej odpowiada i czy wogole,by mi odpowiadała,bo wiecie teorie moje to jedno, a życie to drugie
Chciała bym jako kobieta pracująca móc przez jeden tydzien doświadczyć tego,że trzeba rano wcześnie wstać, uszykowac szybko dziecko do szkoły,biegiem zawieść do szkoły i do pracy stać w korku od rana, w pracy np w biurze mieć pełno papierkowej roboty, zobaczyć jak to jest współpracować z innymi ludzmi, poznać atmosferę w pracy,zobaczyć jaka bym miała szefowa lub szefa,siedzieć przed komputerem godzinami i wypelniac papiery, po pracy wracać do domu i razem z mężem sprzątać i gotować,a następnie razem wspólnie czas spędzać z dzieckiem, a wieczorem wcześnie chodzić spać,żeby się wyspać do pracy, weekendy kupować sobie za swoją wypłatę drogie rzeczy, mieć te radość, że wsadzam kartę do bankomatu i wyciągam tysiące funtow i, że to jest moje własne, zarobione. I jednocześnie zdawać sobie sprawę,ze wolne mam tylko weekendy,bo zanim z pracy wygrzebie się do domu w tygodniu to jest juz wszystko pozamykane, zdawac sobie sprawe,ze po pracy moge byc zbyt zmęczona na hobby czy inne przyjemnosci,ale miec satysfakcję, ze poradze sobie w życiu, mając jednoczesnie duzo stresu związanego z pracą
Na drugi tydzień chciala bym sie zmienić w role kobiety bedacej na utrzymaniu męża, robiacej mu śniadanie do pracy, sprzatajaca caly dom bez podzialu rol 50/50,no moze po za,wychowaniem dzieci,bo ojca tez potrzebuja jakby nie było. Gotujaca domowe obiady, dbajaca o budzet domowy,organizujacej wspolny czas wolny itd. I majaca tez wsrod roznych obowiązków czas wolny na rozne hobby,nie musiec czekac na weekend,tylko wyjsc w tygodniu w różne ciekawe miejsca, spotykac sie ze znajomymi, móc chodzić pozniej spać,bo rano nie trzeba wstawac wczesnie do pracy,ale jednoczesnie zdawac sobie sprawe,ze nie mam własnych pieniedzy, ze jestem uzależniona finansowo
Chciala bym przezyc taka 2 tygodniowa przygode i lekcje życia i wcielic sie w te dwie rolę, a pozniej powrocic do mojego kochanego życia na zasiłkach sprzedając cyfrowe fotografie i mająca nowe zyciowe doświadczenia i kto wie moze bym wtedy sama troche pozmieniala swoje życie po takich doświadczeniach
A wy byscie chcieli byc na tydzień w mojej roli,czyli siedziec na zasiłkach, miec dom.z ogrodem za darmo,nie musiec sie martwic o rachunki,tylko sobie zyc wolnością, czasem wolnym i bezstoska dnia codziennego, nie podlegajac ani zadnemu szefowi,ani zadnemu facetowi- zakladajac,ze byscie nie mieli tego chronicznego zmęczenia, co ja mam ,a jednocześnie życ z etykieta "pasozyta spolecznego"? ![]()
Dobra piszcie i opowiadajcie tylko prosze bez klotni i obrazania siebie tu nawzajem-zachowajmy szacunek wypowiedzi i nie pozabijajmy się ![]()