netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Pytanie do kobiet pracujacych i tych...

12 odpowiedzi1 301 wyświetleńzałożony przez Julia life in UK, 29.01.2026

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pytanie do kobiet pracujacych i tych...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...

Na utrzymaniu męża? Czy podoba wam się taki układ w,którym żyjecie, czy może chcielibyście jednak coś w nim zmienić?

Ja jak wiecie rękąmi i nogami bronię się zarówno przed pracą zawodowa, jak i przed byciem na utrzymaniu faceta

Natomiast chciala bym w końcu poznać wasz punkt widzenia jak wy widzicie te dwie rolę kobiet,tak od siebie różne?

Jedna kobieta niezależna finansowo od męża,ale też bardzo często po pracy wykonującą obowiązki domowe,a druga kobieta całkowicie uzależniona finansowo od męża, ale mająca ten komfort domowy i niepodlegająca szefowi/szefowej,gdzie przez 8 godzin musi wypełniać swe obowiązki

Tak naprawdę każdy z tych układów ma swoje plusy i minusy,ale pytam się was kobiety czy wy jesteście zadowolone z podziału ról w waszym małżeństwie/związku?

Wiem,że są kobiety, które pracują,bo lubią,bo praca to ich pasja,bo studiowały,żeby pracować np jako lekarz,czy pracownik banku. Natomiast jest wiele kobiet, które chodzi do pracy, bo mąż za mało zarabia i wtedy chodzą,bo muszą, a nie chodzą, bo chcą

Wiem,że są kobiety na utrzymaniu męża,które kochają prowadzić dom,gotować różne dania,zajmować się dziećmi,ogrodem,organizować sobie ciekawie czas. I wiem, że są też takie kobiety na utrzymaniu męża, które najchętniej by oddały dzieci za każde pieniądze niankom, byle by tylko jak najszybciej wrócić do pracy,bo siedzenie w domy nie jest dla nich

A wy do której grupy kobiet się zaliczacie? Jesteście szczęśliwe ze swoimi wyborami, czy nie? Czy to był wasz wybór czy raczej narzucony przez męża, rodzinę lub społeczeństwo,a moze przez sytuacje życiową ?

Czy potraficie uszanować wybory innych kobiet,które są wam przeciwlegle? Ja czasami czytam,że kobiety prowadzą ze sobą wojenke nawzajem, te,które pracują obrażają te,które są na utrzymaniu męża i wyzywają ich od "kur domowych" a z kolei,te niepracujace też obrazaja te pracujace "że są egoistkami" itd taka wojenka trwa na internecie,ale tez widac ja w zyciu osobistym,gdzie jedna grupa kobiet patrzy na druga z wyzszoscia i politowaniem. Czy wy jesteście tolerancyjne,co do wyborów innej kobiety,ktore moga sie roznic od waszych wyborów i czy potraficie je uszanowac?

Ja wam napisze,ze jestem bardzo tolerancyjna dla wszystkich wyborów i wiem jak to zabrzmi,bo w koncu sama pisalam "że kobiety pracujace i na utrzymaniu męża to sa niewolnice", natomiast ja to wiecie lubię wywolywac gownoburze w necie i podnosic wam cisnienie big_smile. Natomiast w zyciu osobistym szanuje i lubię zarowno jedna jak i druga grupe kobiet,w koncu sama mam znajome ktore pełnią te dwie różne rolę.

Panowie tez sie tu moga wypowiadac. Jaki układ w małżeństwie/związku wam odpowiada i dlaczego?

Mój układ zyciowo-zwiazkowy  jest prosty-zycie na zasiłkach plus własny biznes,czyli zarobić, ale się nie narobić i nie mieć nad sobą szefa, ani szefowej,nie podlegać 8 godzinnym obowiązkom pracy i nudnym regulaminom i jednocześnie miec pieniądze z zasilkow, by nie być zależna finansowo od faceta.

Natomiast gdybym miała taka możliwość to chciała bym na jeden tydzien zamienić się w kobietę pracująca i na jeden tydzien w kobietę będąca na utrzymaniu męża-wcielić się w te dwie rolę i zobaczyć która mi bardziej odpowiada i czy wogole,by mi odpowiadała,bo wiecie teorie moje to jedno, a życie to drugie

Chciała bym jako kobieta pracująca móc przez jeden tydzien doświadczyć tego,że trzeba rano wcześnie wstać, uszykowac szybko dziecko do szkoły,biegiem zawieść do szkoły i do pracy stać w korku od rana, w pracy np w biurze mieć pełno papierkowej roboty, zobaczyć jak to jest współpracować z innymi ludzmi, poznać atmosferę w pracy,zobaczyć jaka bym miała szefowa lub szefa,siedzieć przed komputerem godzinami i wypelniac papiery, po pracy wracać do domu i razem z mężem sprzątać i gotować,a następnie razem wspólnie czas spędzać z dzieckiem, a wieczorem wcześnie chodzić spać,żeby się wyspać do pracy, weekendy kupować sobie za swoją wypłatę drogie rzeczy, mieć te radość, że wsadzam kartę do bankomatu i wyciągam tysiące funtow i, że to jest moje własne, zarobione.  I jednocześnie zdawać sobie sprawę,ze wolne mam tylko weekendy,bo zanim z pracy wygrzebie się do domu w tygodniu to jest juz wszystko pozamykane, zdawac sobie sprawe,ze po pracy moge byc zbyt zmęczona na hobby czy inne przyjemnosci,ale miec satysfakcję, ze poradze sobie w życiu, mając jednoczesnie duzo stresu związanego z pracą 

Na drugi tydzień chciala bym sie zmienić w role kobiety bedacej na utrzymaniu męża, robiacej mu śniadanie do pracy, sprzatajaca caly dom bez podzialu rol 50/50,no moze po za,wychowaniem dzieci,bo ojca tez potrzebuja jakby nie było.  Gotujaca domowe obiady, dbajaca o budzet domowy,organizujacej wspolny czas wolny itd. I majaca tez wsrod roznych obowiązków czas wolny na rozne hobby,nie musiec czekac na weekend,tylko wyjsc w tygodniu w różne ciekawe miejsca, spotykac sie ze znajomymi, móc chodzić pozniej spać,bo rano nie trzeba wstawac wczesnie do pracy,ale jednoczesnie zdawac sobie sprawe,ze nie mam własnych pieniedzy, ze jestem uzależniona finansowo

Chciala bym przezyc taka 2 tygodniowa przygode i lekcje życia i wcielic sie w te dwie rolę, a pozniej powrocic do mojego kochanego życia na zasiłkach sprzedając cyfrowe fotografie i mająca nowe zyciowe doświadczenia i kto wie moze bym wtedy sama troche pozmieniala swoje życie po takich doświadczeniach

A wy byscie chcieli byc na tydzień w mojej roli,czyli siedziec na zasiłkach, miec dom.z ogrodem za darmo,nie musiec sie martwic o rachunki,tylko sobie zyc wolnością, czasem wolnym i bezstoska dnia codziennego, nie podlegajac ani zadnemu szefowi,ani zadnemu facetowi-  zakladajac,ze byscie nie mieli tego chronicznego zmęczenia, co ja mam ,a jednocześnie  życ z etykieta "pasozyta spolecznego"? big_smile

Dobra piszcie i opowiadajcie tylko prosze bez klotni i obrazania siebie tu nawzajem-zachowajmy szacunek wypowiedzi i nie pozabijajmy się  big_smile

2

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...

Ja aktualnie jestem na zwolnieniu macierzyńskim, mój partner pracuje, ale osobiście nie wyobrażam sobie nie wrócić do pracy. Nie ze względu na finanse, czy trudną sytuację bo na szczęście w życiu stawiałam na to bym miała stabilizację, ale głównie dlatego że ja lubię przebywać z ludźmi, i dla mnie życie w domu jest strasznie męczące. Co do tego jak ktoś żyje, to znam przykład mojej ciotki, która w wieku 18-lat zaszła w ciąże, jedyna jej praca to był staż fryzjerski i od czasu urodzenia syna nie pracowała. Jednak to był wybór zarówno jej, jak i mojego wujka. Wujkowi nie przeszkadzałoby jakby chodziła do pracy, ale jak nie chciała to nie musiała, za to zajęła się domem, i ten podział obowiązku do dnia dzisiejszego im pasuje. Co do tego by być zmuszonym przez finanse do pracy, to się nie spotkałam u znajomych czy w rodzinie takiej sytuacji, że ktoś musi wbrew sobie iść do pracy przez finanse, albo nie daj Boże przez partnera/kę, bo wymusza by pracować i zarabiać. Raczej myślę, że więcej teraz jest indywidualistów, którzy nie chcą być na niczyim utrzymaniu więc większość raczej tą pracę ma. Po ślubie, a raczej bardziej po założeniu rodziny zdarza się pewnie różnie. Jak partner lub partnerka dobrze zarabia, to ktoś może chcieć siedzieć w domu i się opiekować dzieckiem i obowiązkami domowymi. Ale tak jak mówiłam ja znam tylko jeden taki przypadek mojej ciotki. Wszyscy inni wracają do pracy, bo nie wyobrażają sobie nie zarabiać, gdy całe życie to robili.

3

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...
Melanie93 napisał/a:

Ja aktualnie jestem na zwolnieniu macierzyńskim, mój partner pracuje, ale osobiście nie wyobrażam sobie nie wrócić do pracy. Nie ze względu na finanse, czy trudną sytuację bo na szczęście w życiu stawiałam na to bym miała stabilizację, ale głównie dlatego że ja lubię przebywać z ludźmi, i dla mnie życie w domu jest strasznie męczące. Co do tego jak ktoś żyje, to znam przykład mojej ciotki, która w wieku 18-lat zaszła w ciąże, jedyna jej praca to był staż fryzjerski i od czasu urodzenia syna nie pracowała. Jednak to był wybór zarówno jej, jak i mojego wujka. Wujkowi nie przeszkadzałoby jakby chodziła do pracy, ale jak nie chciała to nie musiała, za to zajęła się domem, i ten podział obowiązku do dnia dzisiejszego im pasuje. Co do tego by być zmuszonym przez finanse do pracy, to się nie spotkałam u znajomych czy w rodzinie takiej sytuacji, że ktoś musi wbrew sobie iść do pracy przez finanse, albo nie daj Boże przez partnera/kę, bo wymusza by pracować i zarabiać. Raczej myślę, że więcej teraz jest indywidualistów, którzy nie chcą być na niczyim utrzymaniu więc większość raczej tą pracę ma. Po ślubie, a raczej bardziej po założeniu rodziny zdarza się pewnie różnie. Jak partner lub partnerka dobrze zarabia, to ktoś może chcieć siedzieć w domu i się opiekować dzieckiem i obowiązkami domowymi. Ale tak jak mówiłam ja znam tylko jeden taki przypadek mojej ciotki. Wszyscy inni wracają do pracy, bo nie wyobrażają sobie nie zarabiać, gdy całe życie to robili.

Też uważam, że dużo zależy od zarobkow drugiej osoby, to czy kobieta idzie do pracy czy nie,ale nie tylko, bo jezeli ktos ma ambicję to pojdzie do pracy nawet jezeli mąż jest milionerem, tyle,ze wtedy to by musiala byc naprawdę ambitna praca jak np naukowiec ,a nie tam np kasjerka czy sprzątaczka bez obrażania tych zawodow oczywiscie. Ja czesto slysze "ze ktos pracuje,bo ma ambicję", tyle,ze tylko kilka zawodow swiata jest naprawde ambitnymi zawodami, reszta zawodow jest zwykla i nie utozsamiam ich z byciem ambitna,w koncu co to za ambicja siedziec na kasie albo sprzątać pokoje w hotelu prawda? big_smile no,ale te najmniej ambitne zawody tez sa swiatu potrzebne dlatego trzeba szanowac kazda prace....dlatego gdybym ja kiedys jakims cudem poszla do pracy to bym nigdy nie mowila o sobie," ze jestem ambitna ,bo pracuje" bo duzo by zalezalo od zawodu jaki bym wykonywała.

4

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...

Ja pracowałam różnie, i szczerze od najmłodszych lat nawet jako 16latka chciałam już pracować jakkolwiek (zaczęłam od zbierania rzodkiewek w polu z koleżanką, a teraz mam własną firmę), i moi rodzice i ich zarobki na to nie wpływały, bo żyło nam się dobrze, tylko chciałam poczuć jak to jest mieć własne zarobione pieniądze, a nie czyjeś. Dla mnie osobiście bycie osobą, na którą się zarabia nie jest czymś czym zaakceptowałabym w swoim życiu. Ja chcę mieć swoje pieniądze, niezależnie ile bym zarabiała, bo w życiu po prostu różnie bywa. Choćby patrząc jakie są czasy, partner by zarabiał, a ja nie, a nagle po paru latach by chciał rozwód, i co wtedy? Nie mam nic swojego, bo na wszystko on by zarobił. Rozumiem, że ktoś wybiera takie życie, mnie nic do tego. Każdy żyje jak mu się podoba. Jednakże ja w swoim życiu nie widziałabym się jako osoba "Jedynie zarabiająca", chyba że sytuacja by tego wymagała jak choćby wypadek/choroba. Dla mnie partnerstwo polega na tym, że Ja i Mój partner oboje zarabiamy, oboje dbamy o mieszkanie, oboje dbamy o nasze dzieci. Kiedyś byłam w związku, gdzie mój partner zmieniał pracę jak rękawiczki i nigdy nie miał stałej pracy, przez co nie czułam się z nim bezpiecznie, ani komfortowo. Tak żyć się nie da, bo gdyby coś mi się stało, to nie miałabym pomocy z jego strony, dlatego nie wyobrażałam sobie przyszłości z kimś takim. Jednakże to tyczy się tylko mojego życia, i tego jak ja widziałam by wyglądało smile
Jeśli chodzi o ambicje, nigdy nie miałam czegoś takiego by dążyć do nie wiadomo jakiego sukcesu, czy rozwoju. Ja pracę zawsze raczej traktowałam tak samo, niezależnie czy była ona na kasie, czy prowadzeniem strony internetowej czyjeś firmy, czy nawet obecnie w swojej firmie. Dla mnie chyba większą ambicją jest wymyślić jak spędzić wolny czas z partnerem, byśmy korzystali z wolnego czasu razem, gdy wiadomo praca i obowiązki zabierają go sporo smile

5 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-01-29 17:23:00)

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...
Melanie93 napisał/a:

Ja pracowałam różnie, i szczerze od najmłodszych lat nawet jako 16latka chciałam już pracować jakkolwiek (zaczęłam od zbierania rzodkiewek w polu z koleżanką, a teraz mam własną firmę), i moi rodzice i ich zarobki na to nie wpływały, bo żyło nam się dobrze, tylko chciałam poczuć jak to jest mieć własne zarobione pieniądze, a nie czyjeś. Dla mnie osobiście bycie osobą, na którą się zarabia nie jest czymś czym zaakceptowałabym w swoim życiu. Ja chcę mieć swoje pieniądze, niezależnie ile bym zarabiała, bo w życiu po prostu różnie bywa. Choćby patrząc jakie są czasy, partner by zarabiał, a ja nie, a nagle po paru latach by chciał rozwód, i co wtedy? Nie mam nic swojego, bo na wszystko on by zarobił. Rozumiem, że ktoś wybiera takie życie, mnie nic do tego. Każdy żyje jak mu się podoba. Jednakże ja w swoim życiu nie widziałabym się jako osoba "Jedynie zarabiająca", chyba że sytuacja by tego wymagała jak choćby wypadek/choroba. Dla mnie partnerstwo polega na tym, że Ja i Mój partner oboje zarabiamy, oboje dbamy o mieszkanie, oboje dbamy o nasze dzieci. Kiedyś byłam w związku, gdzie mój partner zmieniał pracę jak rękawiczki i nigdy nie miał stałej pracy, przez co nie czułam się z nim bezpiecznie, ani komfortowo. Tak żyć się nie da, bo gdyby coś mi się stało, to nie miałabym pomocy z jego strony, dlatego nie wyobrażałam sobie przyszłości z kimś takim. Jednakże to tyczy się tylko mojego życia, i tego jak ja widziałam by wyglądało smile
Jeśli chodzi o ambicje, nigdy nie miałam czegoś takiego by dążyć do nie wiadomo jakiego sukcesu, czy rozwoju. Ja pracę zawsze raczej traktowałam tak samo, niezależnie czy była ona na kasie, czy prowadzeniem strony internetowej czyjeś firmy, czy nawet obecnie w swojej firmie. Dla mnie chyba większą ambicją jest wymyślić jak spędzić wolny czas z partnerem, byśmy korzystali z wolnego czasu razem, gdy wiadomo praca i obowiązki zabierają go sporo smile

Moja pierwszą praca to były zbiory truskawek w Polsce na wsi u ciotek pamiętam to doskonale,bo przyjaznilam sie z takimi dziewczynami, ktore tam mieszkaly i razem z nimi tam pojechalam pracowac jakos chyba 15 lat mialam- no i juz wtedy ,po kilku godzinach harowki na upale wiedzialam,ze nie bede nigdy chciala fizycznie pracować  big_smile. Natomiast tez wiele slawnych osob zaczynalo od zwyklej pracy fizycznej, tak samo jak ktos kto teraz prowadzi swoja firme... no tak z opowiesci moich pracujacych znajomych kolezanek to też wiem,ze one po pracy kombinuja jak połączyć czas wolny dla meza,dzieci,siebie i na porządki gotowanie, a przy czym wcześnie położyć się spać,by wyspać się do pracy. Niektóre muszą do pracy dojeżdżać i jak kończą o 5 to w domu są ok 6 , mają więc 3 godziny na to by wszystko ogarnąć,bo o 9 wieczorem kąpiel i spać o 22 ,bo rano trzeba wczesnie wstać. Niektóre kolezanki mi powiedziały,że nawet przez to seks zaniedbują z mężem,bo są zwyczajnie zbyt zmęczone obowiązkami związanymi z praca i po pracy-w końcu dla nich priorytetem jest się wyspac, a nie harcowac z mężem do północy prawda big_smile

6

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...

No to prawda w domu jest zawsze co robić, ale to faktycznie brzmi jak hardcore, bo co prawda obowiązki zawsze są ale życie też w tym jakieś być musi. Wiadomo, że już mniej czasu ma się na to by wyjść gdzieś do znajomych, ale to też zależy wydaje mi się patrząc po sobie, że zależy jak to rozplanują. Mam znajomą co wstaje o 4, jedzie na 5 na pociąg by dojechać do pracy na spokojnie na 7. Do domu wraca przed 17:00. Wiadomo zmęczenie jest, a tu obowiązki z dwójką dzieci, ale akurat ma fajnego męża który potrafi ugotować i podać obiad wszystkim, i posprzątać, mimo iż on też w robocie był oczywiście. Jednakże właśnie sposób znaleźli na to, gdy nie tylko robią oboje w domu, ale nie wymagają za wiele od siebie, co mają w domu zrobić. Bo to trzeba, bo tamto trzeba, oni potrafią odpuścić, przez co może dają radę i nie mają na co narzekać w sypialni. Sama zresztą ich sposobem myślenia się kieruję, bo od razu jakoś lżej jest, a czysto w domu i tak jest, choć z dwoma futrzakami dodatkowo to zawsze coś wymyślą.
No jedynie narzekanie jest, ale to każdy chyba tak ma, że właśnie nie ma czasu na takie luźne spotkanie w grupie znajomych, bo to faktycznie trzeba z wyprzedzeniem nie raz planować^^
Ale wiem, że ludzie są różni i nie każdy daje radę, dlatego nie oceniam nikogo, bo samej nie raz zdarzyło się przyjąć radę w podzieleniu praca/obowiązki, a życie rodzinne smile

7 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-01-29 17:45:12)

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...
Melanie93 napisał/a:

No to prawda w domu jest zawsze co robić, ale to faktycznie brzmi jak hardcore, bo co prawda obowiązki zawsze są ale życie też w tym jakieś być musi. Wiadomo, że już mniej czasu ma się na to by wyjść gdzieś do znajomych, ale to też zależy wydaje mi się patrząc po sobie, że zależy jak to rozplanują. Mam znajomą co wstaje o 4, jedzie na 5 na pociąg by dojechać do pracy na spokojnie na 7. Do domu wraca przed 17:00. Wiadomo zmęczenie jest, a tu obowiązki z dwójką dzieci, ale akurat ma fajnego męża który potrafi ugotować i podać obiad wszystkim, i posprzątać, mimo iż on też w robocie był oczywiście. Jednakże właśnie sposób znaleźli na to, gdy nie tylko robią oboje w domu, ale nie wymagają za wiele od siebie, co mają w domu zrobić. Bo to trzeba, bo tamto trzeba, oni potrafią odpuścić, przez co może dają radę i nie mają na co narzekać w sypialni. Sama zresztą ich sposobem myślenia się kieruję, bo od razu jakoś lżej jest, a czysto w domu i tak jest, choć z dwoma futrzakami dodatkowo to zawsze coś wymyślą.
No jedynie narzekanie jest, ale to każdy chyba tak ma, że właśnie nie ma czasu na takie luźne spotkanie w grupie znajomych, bo to faktycznie trzeba z wyprzedzeniem nie raz planować^^
Ale wiem, że ludzie są różni i nie każdy daje radę, dlatego nie oceniam nikogo, bo samej nie raz zdarzyło się przyjąć radę w podzieleniu praca/obowiązki, a życie rodzinne smile

Dlatego ja twierdzę, że jeżeli kobieta ma iść do pracy to najlepiej mają te kobiety,gdzie podział obowiązków jest 50/50 jeżeli oboje pracuja i na szczęście z roku na rok jest coraz więcej takich małżeństw.  Niestety w wielu tysiącach polskich(i nie tylko polskich) rodzin jest tak,że kobieta pracująca ma gorzej od kobiety niepracujacej,bo nie dość,że chodzi do pracy,to jeszcze po pracy wszystko ona sama ogarnia,bo ich mężowie twierdzą "ze np godzinkę dłużej pracuja albo więcej zarabiająca albo,że wogole chodzą do pracy to nic więcej już nie musza" i taka kobieta pracująca ogarnia wszystko sama po pracy- niestety nadal istnieją takie rodziny,  dlatego ja,gdybym w małżeństwie poszła do pracy to obowiązkowo by musiał być podział obowiązków 50/50

8

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...

To prawda są takie rodziny, ale niestety to jest też wina kobiety. Jeśli pokazała swojemu facetowi już w związku, że ona sprząta, ona gotuje, ona robi w domu, a nic nie wymagała od początku od faceta i nie rozmawiała z nim o tym, to potem łatwiej nad taką kobietą zapanować i ona czuje się jak w pułapce. To już nie czasy naszych dziadków, gdzie nie można było mieszkać wspólnie przed małżeństwem. Teraz ludzie w większości decyduje się na wspólne zamieszkanie, przed ślubem i moim zdaniem to naprawdę potrafi uchronić przed błędem. Jak sama mówiłam wcześniej miałam w swoim życiu jednego nieroba, i właśnie życie z nim mi to zweryfikowało, mimo iż byliśmy narzeczeństwem. Ale jest też to, że niektóre się na to godzą, nie rozmawiają o tym z partnerem, a jeśli mają takiego partnera, który nie dość że kobieta pracuje, to jeszcze każe jej robić w domu, to ona na to cicho przystaje. Zawsze jest rozwiązanie, jak choćby rozwód co w tych czasach nie jest niczym dziwnym, a powszechnym. Niestety jednak wciąż znajdują się kobiety, co godzą się na bicie, złe traktowanie, i mają robić wszystko kiedy facet może nawet nie pracować. Wiem, że tak jest i to jest nieszczęście, bo kiedyś miałam znajomą, co miała dobrego męża, córkę, ale wybrała innego bo ten się bawił, miał luźne podejście do życia i zostawiła męża na rzecz faceta, który potem okazał się potworem, co zrobił jej 2 dzieci, a ona mimo iż została przez niego skatowana nie wyobrażała sobie życia bez niego. Na szczęście po czasie, on ją opuścił, bo zapewne dalej by się na to zgadzała. Ja ze znajomymi chcieliśmy pomóc, namawialiśmy, tłumaczyliśmy, ale to było na zasadzie "Tak, masz rację. Nie chcę go widzieć. Muszę z nim skończyć", a po dwóch dniach słyszymy, że znowu mu wybaczyła...
Jednak tak jak mówiłam, ten komfort na szczęście z możliwością wcześniejszego zweryfikowania partnera/ki jest ułatwiony, bo można wcześniej zamieszkać ze sobą i się poznać.

9

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...
Melanie93 napisał/a:

To prawda są takie rodziny, ale niestety to jest też wina kobiety. Jeśli pokazała swojemu facetowi już w związku, że ona sprząta, ona gotuje, ona robi w domu, a nic nie wymagała od początku od faceta i nie rozmawiała z nim o tym, to potem łatwiej nad taką kobietą zapanować i ona czuje się jak w pułapce. To już nie czasy naszych dziadków, gdzie nie można było mieszkać wspólnie przed małżeństwem. Teraz ludzie w większości decyduje się na wspólne zamieszkanie, przed ślubem i moim zdaniem to naprawdę potrafi uchronić przed błędem. Jak sama mówiłam wcześniej miałam w swoim życiu jednego nieroba, i właśnie życie z nim mi to zweryfikowało, mimo iż byliśmy narzeczeństwem. Ale jest też to, że niektóre się na to godzą, nie rozmawiają o tym z partnerem, a jeśli mają takiego partnera, który nie dość że kobieta pracuje, to jeszcze każe jej robić w domu, to ona na to cicho przystaje. Zawsze jest rozwiązanie, jak choćby rozwód co w tych czasach nie jest niczym dziwnym, a powszechnym. Niestety jednak wciąż znajdują się kobiety, co godzą się na bicie, złe traktowanie, i mają robić wszystko kiedy facet może nawet nie pracować. Wiem, że tak jest i to jest nieszczęście, bo kiedyś miałam znajomą, co miała dobrego męża, córkę, ale wybrała innego bo ten się bawił, miał luźne podejście do życia i zostawiła męża na rzecz faceta, który potem okazał się potworem, co zrobił jej 2 dzieci, a ona mimo iż została przez niego skatowana nie wyobrażała sobie życia bez niego. Na szczęście po czasie, on ją opuścił, bo zapewne dalej by się na to zgadzała. Ja ze znajomymi chcieliśmy pomóc, namawialiśmy, tłumaczyliśmy, ale to było na zasadzie "Tak, masz rację. Nie chcę go widzieć. Muszę z nim skończyć", a po dwóch dniach słyszymy, że znowu mu wybaczyła...
Jednak tak jak mówiłam, ten komfort na szczęście z możliwością wcześniejszego zweryfikowania partnera/ki jest ułatwiony, bo można wcześniej zamieszkać ze sobą i się poznać.

O to zupelnie jak moja dawna kolezanka, tez jej chłopak taki zły,ale ślub z nim.wziela i pewnie jojczy jak to zle ja traktuje do każdego... podzial ról 50/50 być musi jezeli bym.poszla do pracy zawodowej,a jeszcze co jest problemem? Rachunki? Trzeba na pol płacić,tylko, ze na pol to duzo facetow rozumuje ja dalem 2 tysiace przy 20 tys zarobku,to ona tez ma dac 2 tys przy 3 tys zarobkow-bo tak oni polowe i po rowno rozumuja big_smile

10

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...

Ja mam filozofię, że do pracy nie lubię chodzić, ale siedzenie w domu jest jeszcze gorsze, człowiek wtedy czuje się mało potrzebny. Zasiłki też natomiast nie są żadną niezależnością, bo dzisiaj są, a jutro może ich nie być, wystarczy że zmieni się rząd, zwłaszcza że sama słyszałam, że w tym waszym UK na prowadzenie w sondażach wychyla się Reform UK, czyli partia pokroju naszej Konfederacji czy Brauna, a oni są sceptyczni zasiłkom. Konserwatyści i Laburzyści zostali zepchnięci do defensywy.

11 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-01-31 12:23:20)

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...
Lakox napisał/a:

Ja mam filozofię, że do pracy nie lubię chodzić, ale siedzenie w domu jest jeszcze gorsze, człowiek wtedy czuje się mało potrzebny. Zasiłki też natomiast nie są żadną niezależnością, bo dzisiaj są, a jutro może ich nie być, wystarczy że zmieni się rząd, zwłaszcza że sama słyszałam, że w tym waszym UK na prowadzenie w sondażach wychyla się Reform UK, czyli partia pokroju naszej Konfederacji czy Brauna, a oni są sceptyczni zasiłkom. Konserwatyści i Laburzyści zostali zepchnięci do defensywy.

Ileż to ja lat słyszę,że zmieni się rząd to utną zasilki... no nie do końca, ponieważ miliony ludzi żyje na zasiłkach,także nawet jeżeli nowy rząd uciął by zasiłku to następnej kadencji,by nie wygrał-także długo by sobie nie porządzili... zresztą Reform to taki odpowiednik polskiej Konfederacji przed wyborami mają ponoć wielu zwolenników, ale przychodzi co do wyborów to są prawie na szarym końcu,  poglądy też nawet mają identyczne big_smile. Ludzie nie będą na nich masowo głosować,bo
-w Anglii ludzie wiedzą, że gdyby zabrali zasilki to nawet oni jako pracujacy mieli by duży stres,by utrzymać się w pracy i nie być np zwolnionym ,gdy firma sie zamknie, bo wtedy nie pójdą do urzędu po zasiłki,tylko pójdą pod most,dlatego wbrew pozorom zasiłki są dobre też dla pracujących, bo ludzie są spokojni,że jak staną się bezrobotni to będą mogli liczyć na pomoc rządu... zawistni są tylko ludzie,którzy myślą,że im się nigdy w pracy i formie nogą nie powinie i wyzywają bezrobotnych od pasożytów, tylko ,że ileż razy to ja widziałam w urzędzie pracy osoby, które szły po zasilki,bo właśnie niedawno straciły pracę-wtedy to już nie widzą siebie jako pasożytów, a zasilki  to jest najlepsze co ich spotkało big_smile
-ludzie zdają sobie sprawę,że wiele ludzi,którzy wykonują za nich ciężka robotę pochodzi m in z Europy Wschodniej, jeżeli Reform zabierze im prawa to zaczną wracać do swoich ojczyzn i wtedy leniwe Angliki, których na zasiłkach jest najwięcej będą musieli ruszyć 4 literki do ciężkiej roboty  big_smile

Ja nie pracuje wcześniej z wyboru,a obecnie,bo stan zdrowia mi nie pozwala i żyje na zasiłkach

12

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...
Julia life in UK napisał/a:
Lakox napisał/a:

Ja mam filozofię, że do pracy nie lubię chodzić, ale siedzenie w domu jest jeszcze gorsze, człowiek wtedy czuje się mało potrzebny. Zasiłki też natomiast nie są żadną niezależnością, bo dzisiaj są, a jutro może ich nie być, wystarczy że zmieni się rząd, zwłaszcza że sama słyszałam, że w tym waszym UK na prowadzenie w sondażach wychyla się Reform UK, czyli partia pokroju naszej Konfederacji czy Brauna, a oni są sceptyczni zasiłkom. Konserwatyści i Laburzyści zostali zepchnięci do defensywy.

Ileż to ja lat słyszę,że zmieni się rząd to utną zasilki... no nie do końca, ponieważ miliony ludzi żyje na zasiłkach,także nawet jeżeli nowy rząd uciął by zasiłku to następnej kadencji,by nie wygrał-także długo by sobie nie porządzili... zresztą Reform to taki odpowiednik polskiej Konfederacji przed wyborami mają ponoć wielu zwolenników, ale przychodzi co do wyborów to są prawie na szarym końcu,  poglądy też nawet mają identyczne big_smile. Ludzie nie będą na nich masowo głosować,bo
-w Anglii ludzie wiedzą, że gdyby zabrali zasilki to nawet oni jako pracujacy mieli by duży stres,by utrzymać się w pracy i nie być np zwolnionym ,gdy firma sie zamknie, bo wtedy nie pójdą do urzędu po zasiłki,tylko pójdą pod most,dlatego wbrew pozorom zasiłki są dobre też dla pracujących, bo ludzie są spokojni,że jak staną się bezrobotni to będą mogli liczyć na pomoc rządu... zawistni są tylko ludzie,którzy myślą,że im się nigdy w pracy i formie nogą nie powinie i wyzywają bezrobotnych od pasożytów, tylko ,że ileż razy to ja widziałam w urzędzie pracy osoby, które szły po zasilki,bo właśnie niedawno straciły pracę-wtedy to już nie widzą siebie jako pasożytów, a zasilki  to jest najlepsze co ich spotkało big_smile
-ludzie zdają sobie sprawę,że wiele ludzi,którzy wykonują za nich ciężka robotę pochodzi m in z Europy Wschodniej, jeżeli Reform zabierze im prawa to zaczną wracać do swoich ojczyzn i wtedy leniwe Angliki, których na zasiłkach jest najwięcej będą musieli ruszyć 4 literki do ciężkiej roboty  big_smile

Ja nie pracuje wcześniej z wyboru,a obecnie,bo stan zdrowia mi nie pozwala i żyje na zasiłkach



No to pójdą do pracy, krzywda im się nie stanie z tego powodu. Co innego dać zasiłek osobie, która straciła pracę nie ze swojej winy, ale deklaruję dalszą chęć pracy, a co innego dać osobie która nigdy nie pracowała i nawet nie zamierza, dlaego wystarczy wprowadzić prostą zasadę, jeżeli odmawiasz podjęcia pracy kórą ci proponuje urząd po mimo tego, że spełniasz kwalifikacje to zasiłek powinien być cofnięty, no chyba że masz naprawdę jakieś racjonalne powody oprócz "Nie chce mi się" "Ta praca jest poniżej moich oczekiwań" Imigrant który pracuje jest mile widziany, ale imigrant który nie pracuje może sobie wracać do kraju z którego przybył, nie produkuje żadnego PKB, więc żadnej wartości nie wnosi. Teraz coraz częsciej obserwuje się odwrotną imigrację, to Brytyjczycy coraz częściej osiedlają się w takich krajach jak Polska, dlaczego ? Jesteśmy bogatsi ? No nie, nie jesteśmy, po prostu jest u nas bezpieczniej, a tam niestety coraz większa Afryka i dzicz się robi.

13

Odp: Pytanie do kobiet pracujacych i tych...
Lakox napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Lakox napisał/a:

Ja mam filozofię, że do pracy nie lubię chodzić, ale siedzenie w domu jest jeszcze gorsze, człowiek wtedy czuje się mało potrzebny. Zasiłki też natomiast nie są żadną niezależnością, bo dzisiaj są, a jutro może ich nie być, wystarczy że zmieni się rząd, zwłaszcza że sama słyszałam, że w tym waszym UK na prowadzenie w sondażach wychyla się Reform UK, czyli partia pokroju naszej Konfederacji czy Brauna, a oni są sceptyczni zasiłkom. Konserwatyści i Laburzyści zostali zepchnięci do defensywy.

Ileż to ja lat słyszę,że zmieni się rząd to utną zasilki... no nie do końca, ponieważ miliony ludzi żyje na zasiłkach,także nawet jeżeli nowy rząd uciął by zasiłku to następnej kadencji,by nie wygrał-także długo by sobie nie porządzili... zresztą Reform to taki odpowiednik polskiej Konfederacji przed wyborami mają ponoć wielu zwolenników, ale przychodzi co do wyborów to są prawie na szarym końcu,  poglądy też nawet mają identyczne big_smile. Ludzie nie będą na nich masowo głosować,bo
-w Anglii ludzie wiedzą, że gdyby zabrali zasilki to nawet oni jako pracujacy mieli by duży stres,by utrzymać się w pracy i nie być np zwolnionym ,gdy firma sie zamknie, bo wtedy nie pójdą do urzędu po zasiłki,tylko pójdą pod most,dlatego wbrew pozorom zasiłki są dobre też dla pracujących, bo ludzie są spokojni,że jak staną się bezrobotni to będą mogli liczyć na pomoc rządu... zawistni są tylko ludzie,którzy myślą,że im się nigdy w pracy i formie nogą nie powinie i wyzywają bezrobotnych od pasożytów, tylko ,że ileż razy to ja widziałam w urzędzie pracy osoby, które szły po zasilki,bo właśnie niedawno straciły pracę-wtedy to już nie widzą siebie jako pasożytów, a zasilki  to jest najlepsze co ich spotkało big_smile
-ludzie zdają sobie sprawę,że wiele ludzi,którzy wykonują za nich ciężka robotę pochodzi m in z Europy Wschodniej, jeżeli Reform zabierze im prawa to zaczną wracać do swoich ojczyzn i wtedy leniwe Angliki, których na zasiłkach jest najwięcej będą musieli ruszyć 4 literki do ciężkiej roboty  big_smile

Ja nie pracuje wcześniej z wyboru,a obecnie,bo stan zdrowia mi nie pozwala i żyje na zasiłkach



No to pójdą do pracy, krzywda im się nie stanie z tego powodu. Co innego dać zasiłek osobie, która straciła pracę nie ze swojej winy, ale deklaruję dalszą chęć pracy, a co innego dać osobie która nigdy nie pracowała i nawet nie zamierza, dlaego wystarczy wprowadzić prostą zasadę, jeżeli odmawiasz podjęcia pracy kórą ci proponuje urząd po mimo tego, że spełniasz kwalifikacje to zasiłek powinien być cofnięty, no chyba że masz naprawdę jakieś racjonalne powody oprócz "Nie chce mi się" "Ta praca jest poniżej moich oczekiwań" Imigrant który pracuje jest mile widziany, ale imigrant który nie pracuje może sobie wracać do kraju z którego przybył, nie produkuje żadnego PKB, więc żadnej wartości nie wnosi. Teraz coraz częsciej obserwuje się odwrotną imigrację, to Brytyjczycy coraz częściej osiedlają się w takich krajach jak Polska, dlaczego ? Jesteśmy bogatsi ? No nie, nie jesteśmy, po prostu jest u nas bezpieczniej, a tam niestety coraz większa Afryka i dzicz się robi.

Są osoby,które nie mogą pracować z różnych powodów  np z powodu chorób, tak jak ja, bo jestem na chorobowym zasiłku, bo mają małe dzieci pod opieką lub starsze,które są chore,bo zajmują się chorymi rodzicami itd, także nie tylko chwilowa utrata pracy jest usprawiedliwieniem nie pracowania. A widzisz ,a ja do Polski boję się wracać na stałe, bo tu mam dom, zapewniony byt finansowy,a w Polsce oprócz pomocy rodziny to nie mam tam kompletnie NIC

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Pytanie do kobiet pracujacych i tych...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026