Dział tylko dlatego ten, bo więcej ludzi tu zagląda.
Kobiety potrafią sie przyjaźnić i wierzą w przyjaźń damskomęską. Wy nie dlatego chciałam zapytac, czy z waszej strony propozycja wyjscia na miasto gdy wychodzi od kobiety to interpretujecie to jako zaproszenie na randke?
Byłam ostatnio z koleżankami na imprezie dołączyło do nas 3 chłopaków. Okazali sie młodsi od nas. Nie było żadnego flirtu. Z jednym z nich wymieniliśmy sie kontaktami. Następnego dnia wysłałam mu foty z imprezy. A że na ig idzie tylko 10 wysłać dał mi swój nr. W zeszłą sobote znowu do niego sie odezwałam bo przypomniałam sobie że poprzedniego roku byliśmy na innej imprezie, ja mój znajomy i jego kolega właśnie ten chłopak. Cały czas go kojarzyłam tylko nie wiedziałam skąd. Nie gadaliśmy długo. Właściwie to był miły ale tylko odpowiadał.
Zbliżają sie walentynki i nie chce mi sie siedzieć w domu. I do tego dołując że jestem sama. Problem w tym że koleżanki zajęte i spędzają ten dzień z chłopakami/mężami.
Nie będzie to creepy jak znowu ja napisze (3 raz) i sie spytam czy nie chce wyjść na miasto? Tylko nie chce żeby to zinterpretował jako zaproszenie na randke bo spaliłabym sie ze wstydu. Jest o wiele młodszy ode mnie. No i do tego zapro na akurat taki dzień.
Przypominam że jestem brzydulą, może to ma znaczenie dla odpowiedzi. Napewno mu sie nie podobam (bo nie podobam sie nikomu), ale żeby nie myślał, że ja na niego lece. Chce wyjść po kumpelsku do baru, wypić drinka, dwa, pogadać i tyle, a nie że stara brzydka baba go rwie. To nie jest zaproszenie na kolacje czy na co tam ludzie chodzą na randki. Ale w sumie nie wiem, bo ja nie chodze bo mnie nikt nie zaprasza.