netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie chce mieć dzieci

9 odpowiedzi835 wyświetleńzałożony przez Mimi214, 29.09.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie chce mieć dzieci

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez Mimi214 (2025-09-29 16:31:50)

Temat: Nie chce mieć dzieci

Hej, proszę o waszą opinię na temat mojej sytuacji. Otóż nigdy nie planowałam zakładania rodziny (może jeszcze w liceum o tym myślałam, ale bardziej na zasadzie 'bo taka kolej rzeczy ', nie sądziłam że można inaczej). 4 lata temu poznałam swojego obecnego partnera, bardzo się w sobie zakochaliśmy, byliśmy już para od praktycznie drugiego spotkania i żyjemy sobie razem zgodnie i szczęśliwie do tej pory. Na samym początku znajomości, przedstawiłam swoją opinię na temat posiadania rodziny, partner natomiast powiedział że jest to dla niego miła wizja na przyszłość, żyć rodzinnie, ale że pokłada duże nadzieje w naszą relację, nie chce tego przekreślać , ani podejmować żadnych radykalnych decyzji, 'może Ci się zmieni '. Odpowiedziałam, że 'może mi się zmieni, ale może też nie '. I tak zostało do ostatnich tygodni.
Ogólnie nie jestem osłem w swoim przekonaniu, i zastanawiam się, dlaczego właściwie nie chce mieć dzieci, co mnie blokuje, jakby to było gdyby one były itp, dopuszczam do siebie myśli że może mi się to odmienić, ale niestety nigdy jeszcze nie miałam tej myśli, tego marzenia 'CHCE!'. W ostatnim czasie jakoś dobił mnie ten temat, bardzo kocham mojego partnera i nie chce żeby był nie szczęśliwy, żeby podjął jakąś decyzję ze względu na mnie, a potem żałował. Też oczywiście nie chce być potem oskarżana, że zniszczyłam komuś życie.
Przez 4 lata żadne z nas nie poruszało tego tematu, po prostu sobie żyliśmy. Ostatnio powiedziałam, że chce porozmawiać o tym, powiedziałam o swoich obawach, które opisałam wyżej, i to co usłyszałam zmieniło trochę postrzeganie naszego związku jako idealny, bo taki właśnie był dla mnie. Dla mnie było oczywiste, że jeśli nie dogadamy się w tym temacie, to się rozstajemy ( nie rozmawialiśmy o tym wcześniej, mój partner też na początku związku musiał nauczyć się rozmawiać otwarcie na takie tematy). Natomiast usłyszałam, że dla niego to nie oznacza rozstania (był oburzony jak mogłam tak pomyśleć), ale ja mu na stare lata nie wystarczę... I to mnie zabolało bardziej niż nasze wszystkie poprzednie kłótnie razem wzięte, ponieważ on jest dla mnie wszystkim, jest najważniejszy, a ja jestem na równi z rodziną. Zostałam jeszcze na koniec oskarżana o manipulację, że kłamałam, że może zmienię zdanie, a tak naprawdę nigdy nie miałam zamiaru. Jakby tak było, to wgl bym nigdy nie poruszała tego tematu, i wyskoczyła z bombą po iluś latach. To też zabolało, bo drugi raz, to ja podjęłam próbę rozmowy na trudny temat, gdzie to raczej jemu powinno bardziej zależeć na tym, aby ustalić na czym stoimy (ja mam 32, on 36 lat). Od tamtej pory czuję na sobie presję posiadania dzieci, bo inaczej trafie do 'czyśćca', będę z kimś, kto jest nieszczęśliwy z mojego powodu. Czuję, że emocjonalnie się oddalam od partnera, nie drastycznie, ale pomału, już przestałam snuć plany na przyszłość, tak jak wcześniej, planować wspólny dom, może wspólny biznes, czuję się teraz bardzo niepewnie w tej relacji...
Też coraz bardziej myśląc o dzieciach, widzę, że mamy zupełnie inne podejście do tego. Ja jestem osobą zadaniową, i mimo że nie chce nie mieć dzieci, to tego nie potępiam i staram się wspierać moje koleżanki no,dużo rozmawiałam z nimi na te tematy, i dopytywałam o różne rzeczy, interesowałam się jak powinna wyglądać zdrowa ciąża, żywienie, zdrowe wychowanie dziecka, kwestie finansowe, żłobków, tego jakby wyglądał mój powrót po pracy itp. Ja po prostu pod każdym względem życia lubię być przygotowana i wiedzieć co mnie może czekać, natomiast dla mojego partnera jest to częściowo dziecinne podejście, j szukanie problemów, ale jak dowiedział się jak ciężko się dostać do żłobka i ile to kosztuje to oczy wyszły mi na wierzch. Pomijam już też fakt jaką ja jestem osobą, introwertykiem, bardzo wrażliwa, który potrzebuje dużo spokoju w życiu, aby funkcjonować, i powiedziałam że nie wiem czy dałabym radę psychicznie sobie z tym poradzić. Wiem, że partner by mi pomagałam, teraz bardzo dba o mnie i jest troskliwy, ale wydaje mi się że nie jest do końca świadomy jak to jest zajmować się kimś 24 na dobę. Też po prostu w innych kwestiach życiowych widzę, że ma bardzo lekki stosunek do niektórych rzeczy, myśli że coś jest o wiele prostsze niż w rzeczywistości.
Nie wiem co robić, bo od tamtej pory nie umiem myśleć o niczym innych , a mój partner chyba już zdążył zapomnieć o temacie.

2

Odp: Nie chce mieć dzieci
Mimi214 napisał/a:

Hej, proszę o waszą opinię na temat mojej sytuacji. Otóż nigdy nie planowałam zakładania rodziny (może jeszcze w liceum o tym myślałam, ale bardziej na zasadzie 'bo taka kolej rzeczy ', nie sądziłam że można inaczej). 4 lata temu poznałam swojego obecnego partnera, bardzo się w sobie zakochaliśmy, byliśmy już para od praktycznie drugiego spotkania i żyjemy sobie razem zgodnie i szczęśliwie do tej pory. Na samym początku znajomości, przedstawiłam swoją opinię na temat posiadania rodziny, partner natomiast powiedział że jest to dla niego miła wizja na przyszłość, żyć rodzinnie, ale że pokłada duże nadzieje w naszą relację, nie chce tego przekreślać , ani podejmować żadnych radykalnych decyzji, 'może Ci się zmieni '. Odpowiedziałam, że 'może mi się zmieni, ale może też nie '. I tak zostało do ostatnich tygodni.
Ogólnie nie jestem osłem w swoim przekonaniu, i zastanawiam się, dlaczego właściwie nie chce mieć dzieci, co mnie blokuje, jakby to było gdyby one były itp, dopuszczam do siebie myśli że może mi się to odmienić, ale niestety nigdy jeszcze nie miałam tej myśli, tego marzenia 'CHCE!'. W ostatnim czasie jakoś dobił mnie ten temat, bardzo kocham mojego partnera i nie chce żeby był nie szczęśliwy, żeby podjął jakąś decyzję ze względu na mnie, a potem żałował. Też oczywiście nie chce być potem oskarżana, że zniszczyłam komuś życie.
Przez 4 lata żadne z nas nie poruszało tego tematu, po prostu sobie żyliśmy. Ostatnio powiedziałam, że chce porozmawiać o tym, powiedziałam o swoich obawach, które opisałam wyżej, i to co usłyszałam zmieniło trochę postrzeganie naszego związku jako idealny, bo taki właśnie był dla mnie. Dla mnie było oczywiste, że jeśli nie dogadamy się w tym temacie, to się rozstajemy ( nie rozmawialiśmy o tym wcześniej, mój partner też na początku związku musiał nauczyć się rozmawiać otwarcie na takie tematy). Natomiast usłyszałam, że dla niego to nie oznacza rozstania (był oburzony jak mogłam tak pomyśleć), ale ja mu na stare lata nie wystarczę... I to mnie zabolało bardziej niż nasze wszystkie poprzednie kłótnie razem wzięte, ponieważ on jest dla mnie wszystkim, jest najważniejszy, a ja jestem na równi z rodziną. Zostałam jeszcze na koniec oskarżana o manipulację, że kłamałam, że może zmienię zdanie, a tak naprawdę nigdy nie miałam zamiaru. Jakby tak było, to wgl bym nigdy nie poruszała tego tematu, i wyskoczyła z bombą po iluś latach. To też zabolało, bo drugi raz, to ja podjęłam próbę rozmowy na trudny temat, gdzie to raczej jemu powinno bardziej zależeć na tym, aby ustalić na czym stoimy (ja mam 32, on 36 lat). Od tamtej pory czuję na sobie presję posiadania dzieci, bo inaczej trafie do 'czyśćca', będę z kimś, kto jest nieszczęśliwy z mojego powodu. Czuję, że emocjonalnie się oddalam od partnera, nie drastycznie, ale pomału, już przestałam snuć plany na przyszłość, tak jak wcześniej, planować wspólny dom, może wspólny biznes, czuję się teraz bardzo niepewnie w tej relacji..

POJEBANA JESTEŚ. W TAKIM WIEKU TO I TAK BYŚ PEWNIE DOWNA URODZIŁA

3 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-09-29 16:58:31)

Odp: Nie chce mieć dzieci
Mimi214 napisał/a:

Hej, proszę o waszą opinię na temat mojej sytuacji. Otóż nigdy nie planowałam zakładania rodziny (może jeszcze w liceum o tym myślałam, ale bardziej na zasadzie 'bo taka kolej rzeczy ', nie sądziłam że można inaczej). 4 lata temu poznałam swojego obecnego partnera, bardzo się w sobie zakochaliśmy, byliśmy już para od praktycznie drugiego spotkania i żyjemy sobie razem zgodnie i szczęśliwie do tej pory. Na samym początku znajomości, przedstawiłam swoją opinię na temat posiadania rodziny, partner natomiast powiedział że jest to dla niego miła wizja na przyszłość, żyć rodzinnie, ale że pokłada duże nadzieje w naszą relację, nie chce tego przekreślać , ani podejmować żadnych radykalnych decyzji, 'może Ci się zmieni '. Odpowiedziałam, że 'może mi się zmieni, ale może też nie '. I tak zostało do ostatnich tygodni.
Ogólnie nie jestem osłem w swoim przekonaniu, i zastanawiam się, dlaczego właściwie nie chce mieć dzieci, co mnie blokuje, jakby to było gdyby one były itp, dopuszczam do siebie myśli że może mi się to odmienić, ale niestety nigdy jeszcze nie miałam tej myśli, tego marzenia 'CHCE!'. W ostatnim czasie jakoś dobił mnie ten temat, bardzo kocham mojego partnera i nie chce żeby był nie szczęśliwy, żeby podjął jakąś decyzję ze względu na mnie, a potem żałował. Też oczywiście nie chce być potem oskarżana, że zniszczyłam komuś życie.
Przez 4 lata żadne z nas nie poruszało tego tematu, po prostu sobie żyliśmy. Ostatnio powiedziałam, że chce porozmawiać o tym, powiedziałam o swoich obawach, które opisałam wyżej, i to co usłyszałam zmieniło trochę postrzeganie naszego związku jako idealny, bo taki właśnie był dla mnie. Dla mnie było oczywiste, że jeśli nie dogadamy się w tym temacie, to się rozstajemy ( nie rozmawialiśmy o tym wcześniej, mój partner też na początku związku musiał nauczyć się rozmawiać otwarcie na takie tematy). Natomiast usłyszałam, że dla niego to nie oznacza rozstania (był oburzony jak mogłam tak pomyśleć), ale ja mu na stare lata nie wystarczę... I to mnie zabolało bardziej niż nasze wszystkie poprzednie kłótnie razem wzięte, ponieważ on jest dla mnie wszystkim, jest najważniejszy, a ja jestem na równi z rodziną. Zostałam jeszcze na koniec oskarżana o manipulację, że kłamałam, że może zmienię zdanie, a tak naprawdę nigdy nie miałam zamiaru. Jakby tak było, to wgl bym nigdy nie poruszała tego tematu, i wyskoczyła z bombą po iluś latach. To też zabolało, bo drugi raz, to ja podjęłam próbę rozmowy na trudny temat, gdzie to raczej jemu powinno bardziej zależeć na tym, aby ustalić na czym stoimy (ja mam 32, on 36 lat). Od tamtej pory czuję na sobie presję posiadania dzieci, bo inaczej trafie do 'czyśćca', będę z kimś, kto jest nieszczęśliwy z mojego powodu. Czuję, że emocjonalnie się oddalam od partnera, nie drastycznie, ale pomału, już przestałam snuć plany na przyszłość, tak jak wcześniej, planować wspólny dom, może wspólny biznes, czuję się teraz bardzo niepewnie w tej relacji...
Też coraz bardziej myśląc o dzieciach, widzę, że mamy zupełnie inne podejście do tego. Ja jestem osobą zadaniową, i mimo że nie chce nie mieć dzieci, to tego nie potępiam i staram się wspierać moje koleżanki no,dużo rozmawiałam z nimi na te tematy, i dopytywałam o różne rzeczy, interesowałam się jak powinna wyglądać zdrowa ciąża, żywienie, zdrowe wychowanie dziecka, kwestie finansowe, żłobków, tego jakby wyglądał mój powrót po pracy itp. Ja po prostu pod każdym względem życia lubię być przygotowana i wiedzieć co mnie może czekać, natomiast dla mojego partnera jest to częściowo dziecinne podejście, j szukanie problemów, ale jak dowiedział się jak ciężko się dostać do żłobka i ile to kosztuje to oczy wyszły mi na wierzch. Pomijam już też fakt jaką ja jestem osobą, introwertykiem, bardzo wrażliwa, który potrzebuje dużo spokoju w życiu, aby funkcjonować, i powiedziałam że nie wiem czy dałabym radę psychicznie sobie z tym poradzić. Wiem, że partner by mi pomagałam, teraz bardzo dba o mnie i jest troskliwy, ale wydaje mi się że nie jest do końca świadomy jak to jest zajmować się kimś 24 na dobę. Też po prostu w innych kwestiach życiowych widzę, że ma bardzo lekki stosunek do niektórych rzeczy, myśli że coś jest o wiele prostsze niż w rzeczywistości.
Nie wiem co robić, bo od tamtej pory nie umiem myśleć o niczym innych , a mój partner chyba już zdążył zapomnieć o temacie.

Tak bywa, jak jasno nie stawiamy sytuacji, a już liczenie na to, może ci się odwidzi jest niepoważne.
Partner liczył, że ci się odwidzi i się przeliczył , czyli sam sobie strzelił w stopę.
Ty jesteś w porządku, ale jednak miałaś niepewność co do jego odczuć w tej kwestii, skoro poruszyłaś ten temat to wyszło jak wyszło.
Nie wiem czy nie lepiej było nie wracać do tematu, z drugiej strony żyć w takiej niepewności też by nie było dobre.
Myślę, że powinniście poważnie porozmawiać , musisz na 100% powiedzieć, że nie chcesz mieć dzieci, więc niech na to nie liczy i szuka kobiety z którą będzie mógł je mieć .
Musisz postawić na szali dziecko albo rozstanie, lepiej teraz niż za parę lat.
Chyba, że poświęcisz się i zdecydujesz urodzić dziecko, co uszczęśliwi partnera, ciebie wcześniej czy póżniej pewnie też.
Decyzja należy do ciebie.

4

Odp: Nie chce mieć dzieci

[ /quote]
Właśnie tutaj jest dziwna sytuacja ,bo on nie bierze pod uwagę rozstania, a ja boję się, że jak odejdę to później będę żałować tego...   

Tak bywa, jak jasno nie stawiamy sytuacji, a już liczenie na to, może ci się odwidzi jest niepoważne.
Partner liczył, że ci się odwidzi i się przeliczył , czyli sam sobie strzelił w stopę.
Ty jesteś w porządku, ale jednak miałaś niepewność co do jego odczuć w tej kwestii, skoro poruszyłaś ten temat to wyszło jak wyszło.
Nie wiem czy nie lepiej było nie wracać do tematu, z drugiej strony żyć w takiej niepewności też by nie było dobre.
Myślę, że powinniście poważnie porozmawiać , musisz na 100% powiedzieć, że nie chcesz mieć dzieci, więc niech na to nie liczy i szuka kobiety z którą będzie mógł je mieć .
Musisz postawić na szali dziecko albo rozstanie, lepiej teraz niż za parę lat.
Chyba, że poświęcisz się i zdecydujesz urodzić dziecko, co uszczęśliwi partnera, ciebie wcześniej czy póżniej pewnie też.
Decyzja należy do ciebie.

5

Odp: Nie chce mieć dzieci

Skoro on nie bierze pod uwagę rozstania, ty też byś nie chciała, co jest zrozumiałe, to musicie się dogadać, albo on zaakceptuje twój punkt widzenia, albo ty jego.
Ważne, żeby nie mieć złudnych nadziei i to sobie wyjaśnić do końca, choć też nie wiadomo czy się da, bo on raczej cały czas będzie miał nadzieję, że ci się odmieni.
Ty musisz zadbać o swój komfort psychiczny, jak on chce żyć z taką nadzieją, to jego sprawa. W każdym razie, musisz mu powiedzieć jasno o swoim stanowisku i więcej do tego nie wracać.

6

Odp: Nie chce mieć dzieci

Nie musisz mieć dzieci skoro nie chcesz,a skoro Twój partner nie widzi opcji rozstania to musi to zaakceptować. Nie ma obowiązku bycia matka lub ojcem-to wolny wybór

7

Odp: Nie chce mieć dzieci

Ze mną było tak, że wydawało mi się że "fajnie byłoby mieć dziecko" na takim abstrakcyjnym poziomie może kiedyś.

A potem zamieszkałam naprzeciwko przedszkola... to zadziałało jak odtrutka smile

Przykład znajomych uświadomił mi, ile jest wokół niemowlaków ciężkiego bezsennego zapierdolu. I to trwa. Dodatkowo odpowiadasz za dzieciaka aż do jego 18-tki i po drodze jednocześnie: nie masz jak kontrolować jego odpałów oraz odpowiadasz karnie, jeśli coś mu się stanie albo zrobi coś innym.

Więc generalnie myślę, że dzieci są przereklamowane.

Natomiast usłyszałam, że dla niego to nie oznacza rozstania (był oburzony jak mogłam tak pomyśleć), ale ja mu na stare lata nie wystarczę... I to mnie zabolało bardziej

Nie wiem do końca w jakim sensie nie wystarczysz. Skoro ta sprzeczka cię męczy, pogadaj o tym że cię męczy z partnerem. Warto też, żebyście omówili, jak właściwie on widzi opcję gdy ty nie chcesz dzieci i jest to twoja trwała decyzja. Co wtedy? Jeśli on nie chce wtedy rozstania, ale jednocześnie chce dzieci i wnucząt, to się tak jakby wyklucza... no chyba że akceptujecie opcję jego zrobienia komuś dziecka na boku (co jest dzikie relacyjnie i może się wybuchowo skończyć) albo np. adopcję jakiegoś dzieciaka (przeskakujecie wtedy etap pieluch). Szkoda byłoby gdyby miał całe życie mieć nadzieję że zmienisz zdanie i się rozczarować, że nie zmieniłaś. Warto żeby były na stole jakieś rozwiązania inne niż dosyć płonna nadzieja.

Wydaje mi się, że dobrze byłoby też się dowiedzieć co dokładnie w koncepcji posiadania dzieci go kręci. Niewykluczone, że w praktyce pieluchy by go przeraziły i ma taki sam mit jak ja miałam na początku smile

8

Odp: Nie chce mieć dzieci
Mimi214 napisał/a:

[ /quote]
Właśnie tutaj jest dziwna sytuacja ,bo on nie bierze pod uwagę rozstania, a ja boję się, że jak odejdę to później będę żałować tego...   

Tak bywa, jak jasno nie stawiamy sytuacji, a już liczenie na to, może ci się odwidzi jest niepoważne.
Partner liczył, że ci się odwidzi i się przeliczył , czyli sam sobie strzelił w stopę.
Ty jesteś w porządku, ale jednak miałaś niepewność co do jego odczuć w tej kwestii, skoro poruszyłaś ten temat to wyszło jak wyszło.
Nie wiem czy nie lepiej było nie wracać do tematu, z drugiej strony żyć w takiej niepewności też by nie było dobre.
Myślę, że powinniście poważnie porozmawiać , musisz na 100% powiedzieć, że nie chcesz mieć dzieci, więc niech na to nie liczy i szuka kobiety z którą będzie mógł je mieć .
Musisz postawić na szali dziecko albo rozstanie, lepiej teraz niż za parę lat.
Chyba, że poświęcisz się i zdecydujesz urodzić dziecko, co uszczęśliwi partnera, ciebie wcześniej czy póżniej pewnie też.
Decyzja należy do ciebie.

Chyba lepiej żałować rozstania, niż macierzyństwa...

9

Odp: Nie chce mieć dzieci

Właśnie zastanawiam się czy poruszać ten temat, bo czuję wewnętrzną złość, że to ja już dwa razy poruszyłam ten temat i dwa razy to ja byłam 'tą złą'. Ale z drugiej strony nie daje mi to spokoju, i nie wiem czy jest sens czekać na to co się wydarzy..

10 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-09-30 12:53:22)

Odp: Nie chce mieć dzieci
Mimi214 napisał/a:

Właśnie zastanawiam się czy poruszać ten temat, bo czuję wewnętrzną złość, że to ja już dwa razy poruszyłam ten temat i dwa razy to ja byłam 'tą złą'. Ale z drugiej strony nie daje mi to spokoju, i nie wiem czy jest sens czekać na to co się wydarzy..

Nic samo się nie wydarzy, będziecie obydwoje udawać, że wszystko jest ok…do czasu. On może za kilka lat, jak będziecie zbliżać się do czterdziestki i zdania nie zmienisz, poszukać sobie takiej co będzie chciała mieć z nim dziecko. Dlatego ważna jest jego postawa teraz, powinnaś wiedzieć na czym stoisz.
Generalnie chcąc mieć dzieci, powinniśmy  kierować się instynktem macierzyńskim czy tacierzyńskim i nie można się pytać dlaczego chcesz mieć dziecko czy nie. Choć są też tacy którzy chcą tylko dlatego, żeby mieć opiekę na stare lata i wychowują dziecko dla siebie, nie wiedząc, że wychowujemy dzieci też dla świata. To widzę u twojego partnera.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie chce mieć dzieci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026