Hej, pracowałam przez 1,5 roku w franczyzie pewnego banku, praca z drugą osobą - niestety przez 100% czasu byłam wykorzystywana pod wieloma względami.
Nigdy nic od siebie przełożona nie dała, zawsze tylko jakieś ale, gnębienie, głupie gadki, 11 osób w ciągu 4 lat sie u niej zwolniło, nawet klienci mowili, ze maja znajomych ktorzy tu pracowali i ze tutaj jest mobbing i ludzie pouciekali.
Ja pracowałam cały czas, kolezanka była na opiece/l4 po nawet miesiac i byłam sama, nie dostałam prawie zadnej pomocy, jak przyjezdzala managerka z innego oddziału (jej oddzialu bo ma 3) to był mobbing, ciagle nie tak, za malo i ze to niby dla mojego dobra. Nawet jak byłam 3 tyg na L4 (chorowalam kiedys na nerwice leku napadowego - diagnoza u psychiatry i leczenie terapia poznawczo-behawioralna przez 6 mies dowody w postaci transakcji akrtą)
Nie wytrzymałam i zwolniłąm się pod koniec lipca. Oczywiście usłszałam, ze jestem niekobieca, ze wiem ze jest sezon urlopów itd. Ja swojego urlopu nei dostałam, powiedziala mi, że mam sobie urlop na październik szykować i czy ja moge jej obiecać ze bede tutaj cały czas.. haha.
Zwolniłam sie, chciałam pracować do poczatku sierpnia bo mam nowa pracę od 1 września, niestety nie poszła na to.
Zaproponowalą pracę do połowy sierpania potem wybranie urlopu - aa, jednak sie dało dac mi urlop w polowie wakacji
i pozniej zwolni mnie z wykonywania pracy- tylko ze jej myk polega na tym, że nei dosc ze nas mnie i kolezanke i jeszcze inna kolezanke gnebiła, wykorzystywałą uprawialą mobbing - nawet kolezanka na l4 do pracy przyszła, ja w ostatni dzien tez, pelno sms i samowolka, to jeszcze probuje tak mnie wykorzystać. Powiedziala, ze ona to mi wypisze pozniej to zwolnienei z wykonywania pracy podczas zwolnienia... ta, a bedzie wtedy na wakacjach, wspominala przez telefon o dwóch datach, a są trzy - bo mam tyle dni urlopu ze niestety jeszcze 3 dni musialabym byc w pracy.
Teraz tak; nigdy nic nie dostałam od niej za darmo, nawet w ramach motywacji, mobbing i ciagle niezadowolenie mimo ze sprzedazy w tej placowce nie bylo takiej od kilku lat ! a pracowałyśmy lepiej niz zespol z 15 letnim stazem ! - wykorzystywanie, gnebienie przez franczyzobiorce jak i przez managera z innego oddziału - zostawiłą mnie sama na miesiac w pracy a manager jeszcze do mnie ze czemu zaniedbalam to i tamto i ze powinnam to dawno zrobic - to lamanie prawa pracy bo wszystkie obowiazki i odpwoiedzialnsoc nie powinna zostac na mnie zrzucona.
czuje sie psychicznie slabo, marzy mi sie juz teraz L4.
Ona probuje uniknac wyplacenia mi ewkwialentu za urlop, dodatkowo probuje mnei wykorzystac bo niby nie ma nikogo przez pierwsze 2 tyg do pracy XD chociaz ktos moglby tu siedziec..
powiedziala ze bede miec most spalony jak pojde na l4 haha. dodatkowo chce mnie zwolnic.
Pytanie jak bardzo chce mnie zrobic w bambuko? za l4 wiecej placi ze chce mi dac to zwolnienei z wykonywania?
Ja mysle aby pojsc na L4 na poczatku miesiaca, problem jest taki, ze musze zdac protokol zdawczo odbiorczy, klucze,pestka karta itd i nie chce ich wszystkich widziec, mialabym normalnie to zrobic przed tym urlopem ale... nie wytrzymuje, andal mnie przekonuja abym została, a w tej pracy mam najnizsza krajowa dojezdzam 25-35 km do pracy i nic z tego nie mam nawet opieki medycznej czegokolwiek, premie jak wyrobie plan + placowka wyrobie, a to sa tez nie duze kwoty.
Boje sie kontroli zusu, ona tez mocno krzyczała na inna pracownice, do mnie tez przez telefon jak sie zwolniłam jeszcze mi groziła, czuje sie zastraszona, boje sie kontroli zusu ale na wszystko mam papiery, co polecacie robic? bo sie obawiam tego wszystkiego, chcialabym miec to za sobą.
przepraszam za chaos, ale jestem zdenerwowana, byłam ostatnie kilka miesiecy tez zmeczona psychicznie tym wszystkim, moja jakosc zycia i zdoriwa psychicznego spadła, boje sie pojsc na l4 nawet jezeli czuje ze tego potrzebuje, koło nosa juz mi jest ten ekwiwalent pieniezny, po prostu nei wytrzymam tu 3 tygodni.... czuej sie zle a nie mam sie kogo poradzic. Chcialbym juz to zakonczyc.