Nie, wina jest obojga. Tylko od Ciebie zależy co zrobisz, masz wolną wolę i możesz śmialo wybrać drogę, którą chcesz pójść. Tylko że w życiu jest tak, że ponosimy konsekwencje wszystkich wyborów.
A teraz wyobraź sobie że... Rzucasz tego gościa, urywasz kontakt. Za kilka miesięcy przypadkiem w kiosku spotykasz faceta, patrzysz mu w oczy i... okazuje się, że jesteście sobie przeznaczeni
. Dowiadujesz się, że jest w tej chwili sam spotykacie się raz, drugi, trzeci. Po jakimś czasie on Ci się oświadcza, pobieracie się, budujecie dom, rodzisz dzieci, które wasi rodzice uwielbiają. Ty wspominasz epizod z żonatym i zastanawiasz się, jak mogłaś być taka głupia i tak czas tracić.
A teraz scena druga... Piszecie dalej, spotykacie się, raz drugi trzeci... Zostajecie kochankami, sytuacja utrzymuje się przez kilka lat, w międzyczasie jego żona rodzi dzieci (Ty się ciągle musisz zabezpieczać), on uparcie twierdzi, że z nią nie sypia, a tamto to pod wpływem alkoholu... Przez lata niszczejesz, tracisz zdrowie i młodość... Kiedyś widzisz ich całą rodziną w supermarkecie, on zapatrzony w nią, wesołe, rozbrykane dzieciaki, on obejmuje ją stojąc w kolejce do kasy, w koszyku leży czerwone wino... potem dowiaduje się jego żona, stawia mu ultimatum, on odchodzi od Ciebie, twierdzi że rodzina jest ważniejsza (są przecież dzieci).
Oczywiście może być tez tak, że on wybiera Ciebie, żona na rozwodzie dostaje dom, samochód, wysokie alimenty, rozwód z jego winy oczywiście... Jego dzieci Cię nienawidzą, bo przecież rozbiłaś małżeństwo mamy i taty. On kocha swoje dzieci, jest rozdarty, cierpi. Twoi rodzice się Ciebie wstydzą, bo jak wytłumaczyć rodzinie, sąsiadom, znajomym, że ich uochana córeczka okazała się być zwykłą wyrachowaną egoistką, zabrała ojca dzieciom... jego rodzice też Cię nie cierpią, z trudem tolerują... jego matka celowo myli imiona Twoje i byłej żony, żeby Cię zranić. Dla ich wspólnych przyjaciół to szok, odwracają się od niego. On cierpi coraz bardziej, zaczynacie się kłócić... Ty rodzisz dziecko, ksiądz nie chce go ochrzcić, cóż za upokorzenie...Kłocicie się coraz więcej... po kilku latach dowiadujesz się, że on już ma nową...
Co wybierasz?