Mam 36 lat, od 17 lat tego samego faceta. Ostatnio podjechałam pod szkolę odebrać moje dziecko, stoję na parkingu w samochodzie, i koło mnie z prawej strony parkuje inny rodzic. Parkował tyłem więc podjechał pod mój samochód, i wtedy spojrzałam na niego raz, i nagle drugi raz, bo...(no właśnie, bo tak bardzo mi się spodobał, to było jak uderzenie pioruna, nagłe, gwałtowne, pamiętam, że aż zaczęłam mocniej oddychać) on to moje spojrzenie zauważył, i też przez chwilę na mnie patrzył, a ja w głowie miałam jedną myśl "wow, ale facet". Pracuję w nieruchomościach, i na co dzień mam do czynienia z wieloma mężczyznami. Zwykli, przystojni, bardzo przystojni, niektórzy bogaci, inni bardzo bogaci, miałam wiele przypadków, że ktoś mnie podrywał, ale zawsze byłam obojętna i w ogóle nigdy nikt mnie nie interesował, nigdy na żadnego nie spojrzałam jakoś przychylniej. Oczywiście, to nie znaczy, że uważam się za niewiadomo kogo, ale po prostu nikt mi się nie podobał. Nawet mój mąż, nie było tak, że spojrzałam na niego i powiedziałam, tak to ten facet. Po prostu spotykaliśmy się jako znajomi, i tak wyszło. A tutaj spojrzałam na faceta, i do dzisiaj nie mogę zapomnieć. Nie ma dnia żebym o nim nie pomyślała. Zazwyczaj jest tak, że odbieramy dzieci w dwa dni tygodnia o tej samej godzinie, i zazwyczaj też jest tak, że jak on przyjeżdża, to ja już jestem, i staje koło mnie. Czasami zerkam sobie na niego, i tak bardzo coś mnie do niego ciągnie. Oczywiście nie ma mowy o żadnym romansie czy też zmianie partnera. Ogólnie chodzi mi o to, że pojawiła się u mnie taka myśli, a co jeśli, to właśnie TEN FACET? Co jeśli nie było dane spotkać nam się wcześniej, ale to właśnie on "był mi pisany"? Wiecie dwie połówki pomarańczy itp. To totalnie zachwiało moją stabilnością jaką do tej pory miałam, i kiedy patrzę na niego, to czuję jakąś tęsknotę, i utraconą szansę na zawsze.
Podobne tematy
Mam 36 lat, od 17 lat tego samego faceta. Ostatnio podjechałam pod szkolę odebrać moje dziecko, stoję na parkingu w samochodzie, i koło mnie z prawej strony parkuje inny rodzic. Parkował tyłem więc podjechał pod mój samochód, i wtedy spojrzałam na niego raz, i nagle drugi raz, bo...(no właśnie, bo tak bardzo mi się spodobał, to było jak uderzenie pioruna, nagłe, gwałtowne, pamiętam, że aż zaczęłam mocniej oddychać) on to moje spojrzenie zauważył, i też przez chwilę na mnie patrzył, a ja w głowie miałam jedną myśl "wow, ale facet". Pracuję w nieruchomościach, i na co dzień mam do czynienia z wieloma mężczyznami. Zwykli, przystojni, bardzo przystojni, niektórzy bogaci, inni bardzo bogaci, miałam wiele przypadków, że ktoś mnie podrywał, ale zawsze byłam obojętna i w ogóle nigdy nikt mnie nie interesował, nigdy na żadnego nie spojrzałam jakoś przychylniej. Oczywiście, to nie znaczy, że uważam się za niewiadomo kogo, ale po prostu nikt mi się nie podobał. Nawet mój mąż, nie było tak, że spojrzałam na niego i powiedziałam, tak to ten facet. Po prostu spotykaliśmy się jako znajomi, i tak wyszło. A tutaj spojrzałam na faceta, i do dzisiaj nie mogę zapomnieć. Nie ma dnia żebym o nim nie pomyślała. Zazwyczaj jest tak, że odbieramy dzieci w dwa dni tygodnia o tej samej godzinie, i zazwyczaj też jest tak, że jak on przyjeżdża, to ja już jestem, i staje koło mnie. Czasami zerkam sobie na niego, i tak bardzo coś mnie do niego ciągnie. Oczywiście nie ma mowy o żadnym romansie czy też zmianie partnera. Ogólnie chodzi mi o to, że pojawiła się u mnie taka myśli, a co jeśli, to właśnie TEN FACET? Co jeśli nie było dane spotkać nam się wcześniej, ale to właśnie on "był mi pisany"? Wiecie dwie połówki pomarańczy itp. To totalnie zachwiało moją stabilnością jaką do tej pory miałam, i kiedy patrzę na niego, to czuję jakąś tęsknotę, i utraconą szansę na zawsze.
Odpuść i się nie nakręcaj. Niby romans Ci nie w głowie, a jednak...
Druga sprawa, to mało prawdopodobne, że Ty wywołałaś na nim podobne wrażenie, więc nie zawracaj sobie nim głowy.
Mam 36 lat, od 17 lat tego samego faceta.
Tu cały pies pogrzebny. ![]()
Myślę, że jak przeciętny facet, obojętnie czy singiel czy też zajęty, przeczyta coś takiego, to albo zacznie robić w portki ze strachu(jeśli zajęty) albo się zablokuje na chęć tworzenia jakichkolwiek związków. Nieważne, jaki partner jest, istotne, że jest/był tylko jeden, od samego początku dorosłości. Wyobraźnia czy fantazje o spróbowaniu tego z innym to już pierwszy krok do odejścia..
Jak się w głowie zaczynają rodzić takie rozkminy, to już pozostaje temu facetowi współczuć..
Zakładając że to nie jest troll..To najbardziej rozwaliło mnie zdanie o mężu: spotykaliśmy się jako znajomi i tak jakoś wyszło:D
Dzięki Bogu ze nie mam zony, skoro kobiety w taki sposób wybierają mężów:D
Zakładając że to nie jest troll..To najbardziej rozwaliło mnie zdanie o mężu: spotykaliśmy się jako znajomi i tak jakoś wyszło:D
Dzięki Bogu ze nie mam zony, skoro kobiety w taki sposób wybierają mężów:D
Nie, to nie jest troll. Tak, może to zdanie brzmi źle, ale tak było, i z mojej strony, i mojego męża.
Meggi203 napisał/a:Mam 36 lat, od 17 lat tego samego faceta.
Tu cały pies pogrzebny.
![]()
Co mają mówić ci z dużo większym stażem...
To wg mnie nie jest przyczyną, wychodzi, że nigdy nie ciągnęło autorki za bardzo fizycznie do męża, po drugie niektórzy przeżywają tzw. drugą młodość, co tlumaczy się znudzeniem, bo jakoś trzeba wytłumaczyć, dziwnym trafem, nie dotyczy to wszystkich, więc wszystko zależy od nas samych.
To, że facet jest przystojny i ci się podoba nie znaczy, że bylibyście idealnymi połówkami pomarańczy. Nawet gdybyście mieli nieziemski seks. Na samym seksie i fizyczności nie zbudujesz trwałego związku.
Daj sobie na wstrzymanie, za jakiś czas ci przejdzie jeśli nie będziesz się nakręcać.
Totalnie odpływasz, daj sobie na wstrzymanie, nawet nie zamieniłaś z nim słowa a już produkujesz w głowie różne scenariusze. Pamiętaj, że to co niedostępne jest zawsze najbardziej pociągające, gdyby skaziła was tzw "proza życia" to już nie byłoby tak super
Fantazje niech pozostaną w dziale "baśnie i legendy", zaś rzeczywistość w dziale "proza życia".
Zakazany owoc najlepiej smakuje. Ponoć. Tylko dlaczego po spróbowaniu pozostaje paskudny niesmak?
Zakładając że to nie jest troll..To najbardziej rozwaliło mnie zdanie o mężu: spotykaliśmy się jako znajomi i tak jakoś wyszło:D
Dzięki Bogu ze nie mam zony, skoro kobiety w taki sposób wybierają mężów:D
Babce podającej się za 36 latkę wpadł w oko jakiś koleś i ta snuje już fantazje o 'tym jedynym'.
Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.
Mariusz 1984 napisał/a:Zakładając że to nie jest troll..To najbardziej rozwaliło mnie zdanie o mężu: spotykaliśmy się jako znajomi i tak jakoś wyszło:D
Dzięki Bogu ze nie mam zony, skoro kobiety w taki sposób wybierają mężów:D
Babce podającej się za 36 latkę wpadł w oko jakiś koleś i ta snuje już fantazje o 'tym jedynym'.
Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.
Tak, bo wpadł mi pierwszy raz od 36 lat. Może stąd ten mój wpis.
Jack Sparrow napisał/a:Mariusz 1984 napisał/a:Zakładając że to nie jest troll..To najbardziej rozwaliło mnie zdanie o mężu: spotykaliśmy się jako znajomi i tak jakoś wyszło:D
Dzięki Bogu ze nie mam zony, skoro kobiety w taki sposób wybierają mężów:D
Babce podającej się za 36 latkę wpadł w oko jakiś koleś i ta snuje już fantazje o 'tym jedynym'.
Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.
Tak, bo wpadł mi pierwszy raz od 36 lat. Może stąd ten mój wpis.
Niewiem moze z tego bedzie milosc na cale zycie chociaz tez myslec realnie trzeba
Człowiek czyta i tak się zastanawia nad konstrukcją emocjonalno-psychiczną niektórych ludzi. Co siedzi w głowie, co pozwala fantazjować czy snuć wyobrażenia o jakimś tam idealnym obiekcie, na podstawie kilku czy zaledwie jednego widzenia, jeśli się z nim nawet słowa nie zamieniło???
Czy to realne życie czy jakaś bajeczka dla nastolatek?
No sorry, ale nie ogarniam..
autorko przestań budować lub całkowicie porzuć wizje i wyobrażenia na temat miłości rodem z filmów romantycznych, bo życie ni jak ma się do fikcji filmowej bądź literackiej. Nie jesteś już nastolatką.
Tak, bo wpadł mi pierwszy raz od 36 lat. Może stąd ten mój wpis.
Tak, jaaaaasne.
Można by było zrozumieć, jakby osoba aseksualna prosiła o interpretację zdarzenia, bo nie wie czy była podrywana, czy nie albo chce porozmawiać o hipotetycznej sytuacji zakochania i życiowego partnera, bo takich tematów nie kuma. Albo w kimś się otwiera dusza romantyka po katastrofalnych związkach....ale takie coś? 36letnia mężatka snująca fantazje o przeznaczeniu, bo poczuła kisiel w majtach do kolesia, z którym nie zamieniła nawet jednego zdania to jest raczej obiekt kpin, a nie pole do jakiejkolwiek dyskusji.
Oczywiście jesteś dziewicą, nigdy nie czułaś się podniecona, nie miałaś orgazmu i seks uprawiałaś tylko z obowiązku do tej pory, bo tak jakoś to wychodzi. Po prostu leżysz i czekasz aż twój mąż zrobi swoje i tak od 17 lat odkąd jesteście razem.
Nie ma heteryka, który wytrzymałby w związku z taką oziębłą mimozą tyle lat.
Człowiek czyta i tak się zastanawia nad konstrukcją emocjonalno-psychiczną niektórych ludzi. Co siedzi w głowie, co pozwala fantazjować czy snuć wyobrażenia o jakimś tam idealnym obiekcie, na podstawie kilku czy zaledwie jednego widzenia, jeśli się z nim nawet słowa nie zamieniło???
Czy to realne życie czy jakaś bajeczka dla nastolatek?
No sorry, ale nie ogarniam..
Najlepsze jest to, ze potem przychodzi taka Giaa czy inna Karma dając upust swoim frustracjom w stronę facetów, bo.....mają fajny seks z młodszymi partnerkami. I jakieś tam fantazje są snute na temat ex żon i poprzednich związków tychże facetów i ich stanie psychicznym i niedojrzałości emocjonalnej. Bo dorosły facet bez innych zobowiązań ma fajną relację z dorosłą kobietą.
A tu mamy złoto. 36latnia babka w 17letnim związku snuje fantazje o bratniej duszy, bo widziała księcia z bajki jak parkował.
xD
Pomijając już to, w jakim czy ilu związkach ktoś tam wcześniej był (czy też w jakim akurat jest), tego rodzaju snucie fantazji nie kojarzy mi się z niczym innym, jak z bajeczkami dla dzieci lub nastolatek. Bądźmy poważni: do ŻADNEGO kontaktu nie doszło, ani rozmowy, ani tym bardziej spotkania na prywatnym gruncie(choćby jednego!). Wystarczy spojrzeć raz na kogoś, żeby już snuć o nim wybujałe fantazje? To mówi dojrzałą, 36 letnia kobieta?
Wystarczy spojrzeć raz na kogoś, żeby już snuć o nim wybujałe fantazje? To mówi dojrzałą, 36 letnia kobieta?
Nie no, do snucia fantazji jak najbardziej wystarczy tylko kogoś zobaczyć. Bo od tego są fantazje.
Ale traktować je serio i w nie wierzyć to już inna sprawa.....
Człowiek czyta i tak się zastanawia nad konstrukcją emocjonalno-psychiczną niektórych ludzi. Co siedzi w głowie, co pozwala fantazjować czy snuć wyobrażenia o jakimś tam idealnym obiekcie, na podstawie kilku czy zaledwie jednego widzenia, jeśli się z nim nawet słowa nie zamieniło???
Czy to realne życie czy jakaś bajeczka dla nastolatek?
No sorry, ale nie ogarniam..
Pociąg fizyczny ma swoje prawa, niektórzy zakochują się bez widzenia, np. w aktorze, co jeszcze trudniej zrozumieć.
Tak się zdarza i trzeba to przyjąć za fakt.
21 2024-11-21 19:41:09 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2024-11-21 19:44:15)
Życie potrafi napisać najbardziej nieprawdopodobny scenariusz i nie ma znaczenia, czy komuś spodoba się czy nie, czy będzie odpowiadać czy nie.
Życie potrafi napisać najbardziej nieprawdopodobny scenariusz.
To prawda mnie zycie tak napisalo
Z korzyścią dla Ciebie czy niekoniecznie? Czy jesteś z tego zadowolona czy nie bardzo?
Z korzyścią dla Ciebie czy niekoniecznie? Czy jesteś z tego zadowolona czy nie bardzo?
Roznie. Obecnie z korzyscia i to wielka bo pojde do Nieba
Legat napisał/a:Meggi203 napisał/a:Mam 36 lat, od 17 lat tego samego faceta.
Tu cały pies pogrzebny.
Co mają mówić ci z dużo większym stażem...
To wg mnie nie jest przyczyną, wychodzi, że nigdy nie ciągnęło autorki za bardzo fizycznie do męża, po drugie niektórzy przeżywają tzw. drugą młodość, co tlumaczy się znudzeniem
Kobiecie 19-letniej może podobac się jedno, a 36-letniej drugie.
wieka napisał/a:Legat napisał/a:Tu cały pies pogrzebny.
Co mają mówić ci z dużo większym stażem...
To wg mnie nie jest przyczyną, wychodzi, że nigdy nie ciągnęło autorki za bardzo fizycznie do męża, po drugie niektórzy przeżywają tzw. drugą młodość, co tlumaczy się znudzeniemKobiecie 19-letniej może podobac się jedno, a 36-letniej drugie.
To prawda albo to samo sie moze podobac
Mam 36 lat, od 17 lat tego samego faceta. Ostatnio podjechałam pod szkolę odebrać moje dziecko, stoję na parkingu w samochodzie, i koło mnie z prawej strony parkuje inny rodzic. Parkował tyłem więc podjechał pod mój samochód, i wtedy spojrzałam na niego raz, i nagle drugi raz, bo...(no właśnie, bo tak bardzo mi się spodobał, to było jak uderzenie pioruna, nagłe, gwałtowne, pamiętam, że aż zaczęłam mocniej oddychać) on to moje spojrzenie zauważył, i też przez chwilę na mnie patrzył, a ja w głowie miałam jedną myśl "wow, ale facet". Pracuję w nieruchomościach, i na co dzień mam do czynienia z wieloma mężczyznami. Zwykli, przystojni, bardzo przystojni, niektórzy bogaci, inni bardzo bogaci, miałam wiele przypadków, że ktoś mnie podrywał, ale zawsze byłam obojętna i w ogóle nigdy nikt mnie nie interesował, nigdy na żadnego nie spojrzałam jakoś przychylniej. Oczywiście, to nie znaczy, że uważam się za niewiadomo kogo, ale po prostu nikt mi się nie podobał. Nawet mój mąż, nie było tak, że spojrzałam na niego i powiedziałam, tak to ten facet. Po prostu spotykaliśmy się jako znajomi, i tak wyszło. A tutaj spojrzałam na faceta, i do dzisiaj nie mogę zapomnieć. Nie ma dnia żebym o nim nie pomyślała. Zazwyczaj jest tak, że odbieramy dzieci w dwa dni tygodnia o tej samej godzinie, i zazwyczaj też jest tak, że jak on przyjeżdża, to ja już jestem, i staje koło mnie. Czasami zerkam sobie na niego, i tak bardzo coś mnie do niego ciągnie. Oczywiście nie ma mowy o żadnym romansie czy też zmianie partnera. Ogólnie chodzi mi o to, że pojawiła się u mnie taka myśli, a co jeśli, to właśnie TEN FACET? Co jeśli nie było dane spotkać nam się wcześniej, ale to właśnie on "był mi pisany"? Wiecie dwie połówki pomarańczy itp. To totalnie zachwiało moją stabilnością jaką do tej pory miałam, i kiedy patrzę na niego, to czuję jakąś tęsknotę, i utraconą szansę na zawsze.
"Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, żeby bawić się, żeby bawić się, żeby bawić się na całego" jak śpiewały Fasolki przed laty...
M Ogólnie chodzi mi o to, że pojawiła się u mnie taka myśli, a co jeśli, to właśnie TEN FACET? Co jeśli nie było dane spotkać nam się wcześniej, ale to właśnie on "był mi pisany"? Wiecie dwie połówki pomarańczy itp. To totalnie zachwiało moją stabilnością jaką do tej pory miałam, i kiedy patrzę na niego, to czuję jakąś tęsknotę, i utraconą szansę na zawsze.
Nic. Właśnie NIC nie musisz z tym robić. Wiesz ilu osobom podoba się statystyczna osoba, wiesz ile osób jej wpada w oko? Dużo. Naprawdę nic z tego nie musi wynikać, że ktoś wpadł w oko tak głęboko aż do siatkówki. Ponieważ to twój pierwszy raz, to warto popatrzeć na to, jak na naukę pewnych aspektów życia. Ot, ktoś wpadł w oko i tyle. Jutro z niego wypadnie może pozostawiając za sobą sentyment, a może nie.
Najważniejsze to nie robić nic na siłę. Autorka trochę odjechała z tym fantazjowaniem. Lepiej, aby skupiła się na tym co jest tu i teraz, na swoim życiu.
Jeśli zacznie mimo to szukać wrażeń to może mocno sparzyć się, a czasu nie cofnie. Spieprzyć własne życie to nie jest problem. Schody i to gigantyczne schody zaczynają się w drugą stronę, kiedy chcemy naprawić to co schrzaniliśmy.
Meggi203 napisał/a:M Ogólnie chodzi mi o to, że pojawiła się u mnie taka myśli, a co jeśli, to właśnie TEN FACET? Co jeśli nie było dane spotkać nam się wcześniej, ale to właśnie on "był mi pisany"? Wiecie dwie połówki pomarańczy itp. To totalnie zachwiało moją stabilnością jaką do tej pory miałam, i kiedy patrzę na niego, to czuję jakąś tęsknotę, i utraconą szansę na zawsze.
Nic. Właśnie NIC nie musisz z tym robić. Wiesz ilu osobom podoba się statystyczna osoba, wiesz ile osób jej wpada w oko? Dużo. Naprawdę nic z tego nie musi wynikać, że ktoś wpadł w oko tak głęboko aż do siatkówki. Ponieważ to twój pierwszy raz, to warto popatrzeć na to, jak na naukę pewnych aspektów życia. Ot, ktoś wpadł w oko i tyle. Jutro z niego wypadnie może pozostawiając za sobą sentyment, a może nie.
Z tym, że ktoś nam się podoba jest czymś normalnym, tak tu już weszło zauroczenie, stąd te rozkminy.
Dziękuję wam za odzew. Trochę sprowadziliście mnie na ziemię, faktycznie za bardzo odleciałam,. Nie wiem czemu na podstawie jednego spojrzenia na tego mężczyznę zaczęłam tworzyć w głowie niewiadomo co. Ale nie zmienia faktu to, że nawet jak teraz o nim myślę robi mi się ciepło
32 2024-11-22 12:56:07 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2024-11-22 13:24:19)
Zdecydowanie potrzebujesz sprowadzenia na ziemię. Powiedziałbym, że wręcz solidnego zimnego prysznicu. Pomijając to, że jesteś w długoletnim związku, to już sam fakt zauroczenia się kimś czy, o zgrozo, tworzenia w głowie wyobrażeń o ideale( TO TEN FACET!) na podstawie pojedynczego kontaktu z kimkolwiek, wskazuje na potrzebę przemyślenia swojego podejścia.
Dziękuję wam za odzew. Trochę sprowadziliście mnie na ziemię, faktycznie za bardzo odleciałam,. Nie wiem czemu na podstawie jednego spojrzenia na tego mężczyznę zaczęłam tworzyć w głowie niewiadomo co. Ale nie zmienia faktu to, że nawet jak teraz o nim myślę robi mi się ciepło
Jest takie powiedzenie. Jeśli zamężna kobieta spogląda na ciebie, to ona odwraca głowę od swojego związku.
bagienni_k napisał/a:Wystarczy spojrzeć raz na kogoś, żeby już snuć o nim wybujałe fantazje? To mówi dojrzałą, 36 letnia kobieta?
Nie no, do snucia fantazji jak najbardziej wystarczy tylko kogoś zobaczyć. Bo od tego są fantazje.
Ale traktować je serio i w nie wierzyć to już inna sprawa.....
Zgadzam sie Nawoja z toba.
I tu pisza faceci, ze snuc fantazje to przeciez niemozliwe ![]()
oj niejeden z was snul fantazje o przechodzacej obok was sexi laluni
![]()
Najwidoczniej nie posiadam aż tak wybujałej wyobraźni, jak, być może, reszta Kolegów tutaj..a już na pewno nie tak potężnej, jak wiele Pań ![]()
Ale...da się z tym żyć ![]()
oj niejeden z was snul fantazje o przechodzacej obok was sexi laluni
![]()
To nie ten typ fantazji.
Nawoja napisał/a:bagienni_k napisał/a:Wystarczy spojrzeć raz na kogoś, żeby już snuć o nim wybujałe fantazje? To mówi dojrzałą, 36 letnia kobieta?
Nie no, do snucia fantazji jak najbardziej wystarczy tylko kogoś zobaczyć. Bo od tego są fantazje.
Ale traktować je serio i w nie wierzyć to już inna sprawa.....Zgadzam sie Nawoja z toba.
I tu pisza faceci, ze snuc fantazje to przeciez niemozliweoj niejeden z was snul fantazje o przechodzacej obok was sexi laluni
![]()
to prawda
Gosiawie napisał/a:oj niejeden z was snul fantazje o przechodzacej obok was sexi laluni
![]()
To nie ten typ fantazji.
a jaki?
Fantazje tego typu każdy ma. To są ułamki sekund, o których rzadko się pamięta dłużej niż kilka godzin. Autorka mając męża rozpływa się na temat kolesia, którego widziała przez szybę samochodu do tego stopnia, że aż musi w internetach napitalać farmazony o przegapionej miłości życia.
No z czym do ludzi?
Fantazje tego typu każdy ma. To są ułamki sekund, o których rzadko się pamięta dłużej niż kilka godzin. Autorka mając męża rozpływa się na temat kolesia, którego widziała przez szybę samochodu do tego stopnia, że aż musi w internetach napitalać farmazony o przegapionej miłości życia.
No z czym do ludzi?
Tak poczułam patrząc na niego. Może wydawać się, to dziwne, mi też się wydało, dlatego o tym napisałam. Bo tak jak wspomniałam nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam.
Lubię jak męscy hipokryci udają świętoszków. akurat żaden z was się nigdy przenigdy nie zauroczył, jesteście wierni jak psy swoim Grażynkom xd albo boicie się, że wasze Grażynki tak jak autorka miewają zauroczenia innymi Mirkami?
Co do wątku, to nie jest nic niezwykłego kimś się chwilowo zauroczyć, jak nic z tym nie będziesz robić i olejesz, to ci przejdzie za górą kilka tygodni. Później się będziesz śmiać coś ty w nim widziała, bo się pewnie okaże, że nie ma w nim nic szczególnego.
Halinko (Grażynko) odróżniasz zauroczenie od miłości życia? Odróżniasz. Tak tylko lubisz sobie pojechać z koksem, dla lepszego samopoczucia. ![]()
43 2024-11-22 15:44:06 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-11-22 15:45:21)
Halinko (Grażynko) odróżniasz zauroczenie od miłości życia? Odróżniasz. Tak tylko lubisz sobie pojechać z koksem, dla lepszego samopoczucia.
Jeśli ktoś tu jedzie z koksem to raczej pomarszczone grzybki a nie ja. Jeździcie po autorce jak po łysej kobyle.
Fakt autorka to straszna naiwniara ale nie ma co się spodziewać dużego dystansu po kimś kto związał się z rozsądku.
Lubię jak męscy hipokryci udają świętoszków. akurat żaden z was się nigdy przenigdy nie zauroczył, jesteście wierni jak psy swoim Grażynkom
Ale jacy hipokryci? Ja nie znam nikogo, kto by się zauroczył w taki sposób widząc kogoś parkującego samochód.
Poza tym w wierności i lojalności nie ma absolutnie nic złego.
Co do wątku, to nie jest nic niezwykłego kimś się chwilowo zauroczyć, jak nic z tym nie będziesz robić i olejesz, to ci przejdzie za górą kilka tygodni.
Serio uważasz, że nie jest to nic niezwykłego mając męża wzdychać na temat zmarnowanej miłości życia wobec kolesia, z którym nie zamieniło się nawet jednego słowa? I serio uważasz to za normalne, że można kogoś tak rozpamiętywać przez ileś tam tygodni?
Nie, to nie jest normalne. I dlatego za nienormalne zostało to też uznane u naszych forumowych inceli, którzy wzdychają za babkami, bo w zatłoczonym pociągu się o nie otarli albo bo kelnerka się do nich uśmiechnęła. Tylko u nich to jeszcze jest do wytłumaczenia, bo nigdy nie zaznali fizycznej bliskości, ani związku i doszło do jakiejkolwiek formy interakcji bezpośredniej. Ale żeby tego typu zachowania bagatelizować i usprawiedliwiać u mężatki?
Halina3.1 napisał/a:Lubię jak męscy hipokryci udają świętoszków. akurat żaden z was się nigdy przenigdy nie zauroczył, jesteście wierni jak psy swoim Grażynkom
Ale jacy hipokryci? Ja nie znam nikogo, kto by się zauroczył w taki sposób widząc kogoś parkującego samochód.
Poza tym w wierności i lojalności nie ma absolutnie nic złego.
Co do wątku, to nie jest nic niezwykłego kimś się chwilowo zauroczyć, jak nic z tym nie będziesz robić i olejesz, to ci przejdzie za górą kilka tygodni.
Serio uważasz, że nie jest to nic niezwykłego mając męża wzdychać na temat zmarnowanej miłości życia wobec kolesia, z którym nie zamieniło się nawet jednego słowa? I serio uważasz to za normalne, że można kogoś tak rozpamiętywać przez ileś tam tygodni?
Nie, to nie jest normalne. I dlatego za nienormalne zostało to też uznane u naszych forumowych inceli, którzy wzdychają za babkami, bo w zatłoczonym pociągu się o nie otarli albo bo kelnerka się do nich uśmiechnęła. Tylko u nich to jeszcze jest do wytłumaczenia, bo nigdy nie zaznali fizycznej bliskości, ani związku i doszło do jakiejkolwiek formy interakcji bezpośredniej. Ale żeby tego typu zachowania bagatelizować i usprawiedliwiać u mężatki?
I kogoś kto wziął sobie męża z łapanki, to tak, uważam, że prędzej czy później tak to się musi zakończyć - zauroczeniem kimkolwiek kto zwróci na nią uwagę jako facet albo ona na niego i rozmyślaniem nad zmarnowanym zyciem. Normalna kolej rzeczy, tak jak w prawie każdym związku gdzie ludzie poznają się jako natolatki albo decyzuja się na ślub z pierwszą miłością nie mając żadnych innych doświadczen. Mnie nie dziwi, że im później się miesza zwykle zauroczenie z czymś więcej. Niby jak mieliby się nauczyć to odróżniać i kontrolować jak jedyne co w życiu mają to letni związek „bo tak wyszło”?
A tak przy okazji to już się nie podniecaj z bagatelizowaniem, ona nic nie zrobiła w kierunku rozwijania tej fantazji. Ot zauroczyła się w jakimś kolesiu i ma życiowe rozkminy. Big deal.
I kogoś kto wziął sobie męża z łapanki, to tak, uważam, że prędzej czy później tak to się musi zakończyć - zauroczeniem kimkolwiek kto zwróci na nią uwagę jako facet
Ale typ nawet nie ma bladego pojęcia o jej istnieniu. Nie doszło do żadnej formy interakcji między nimi. Widziała kolesia jak parkował samochód i to wszystko.
Można się zachwycić czyjąś urodą i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ale rozmyślania nad zmarnowaną miłością życia to jest gruba przesada.
Mnie nie dziwi, że im później się miesza zwykle zauroczenie z czymś więcej. Niby jak mieliby się nauczyć to odróżniać i kontrolować jak jedyne co w życiu mają to letni związek „bo tak wyszło”?
Nie żyjemy w próżni. Przecież autorka nie wyszła ze śpiączki. Brak dojrzałości emocjonalnej nie jest i nie może być żadnym usprawiedliwieniem.
Jak jej źle w związku to niech go uczciwie zakończy i tyle. Bycie w związku, szczególnie małżeńskim, zobowiązuje do uczciwości względem siebie i lojalności. Mając partnera w domu, wzdychania za kimś obcym jest po prostu...żałosne i małostkowe.
48 2024-11-22 18:15:45 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-11-22 18:16:07)
Fakt autorka to straszna naiwniara ale nie ma co się spodziewać dużego dystansu po kimś kto związał się z rozsądku.
Może być coś ma rzeczy, bo jeśli nigdy dziewczyna nie była zakochana, to skąd mogła wiedzieć, jak działa pociąg seksualny.
Miała przyjaciela, myślała, że jak czuje się dobrze w jego towarzystwie, lubili się, to wystarczy do związku.
Dlatego teraz przez to przechodzi, bo to jest niejako od nas niezależne, nie wiemy dlaczego ciągnie nas do tej/go, a nie do innej/go.
Należy to zrozumieć.
Choć w tej sytuacji, trzeba włączyć rozum, bo nie ma innego wyjścia.
Fantazje to jedno, rozsądek to drugie. Albo "Buszujący w zbożu" albo "Rozważna i romantyczna". A życie toczy się dalej, bez względu na wszystko.
Fantazje to jedno, rozsądek to drugie. Albo "Buszujący w zbożu" albo "Rozważna i romantyczna". A życie toczy się dalej, bez względu na wszystko.
buszujacy w zbozu ha ha
Dziewczyno! Jesteś silna i niezależna! Women power!
Chcesz żeby miłość życia przeszła ci pod nose? w imię czego, tego faceta, którego przez pomyłkę życiową nazywasz mężem.
On nie tylko nie ejst ci do szczęścia potrzebny, ale w tym szczęściu ci przeszkadza!. Złóż papiery rozwodowe, i otwarcie zagadaj do tamtego faceta,, bo jak sama twierdzisz, to ten jedyny.
Dostaniesz opiekę nad dzieckiem, w końcu żyjemy w Polsce, podasz swojego byłego o alimenty, wiec byc masz zapewniony, i masz szeroka drogę do permanentnego szczęścia.
Dziewczyno! Jesteś silna i niezależna! Women power!
Chcesz żeby miłość życia przeszła ci pod nose? w imię czego, tego faceta, którego przez pomyłkę życiową nazywasz mężem.
On nie tylko nie ejst ci do szczęścia potrzebny, ale w tym szczęściu ci przeszkadza!. Złóż papiery rozwodowe, i otwarcie zagadaj do tamtego faceta,, bo jak sama twierdzisz, to ten jedyny.
Dostaniesz opiekę nad dzieckiem, w końcu żyjemy w Polsce, podasz swojego byłego o alimenty, wiec byc masz zapewniony, i masz szeroka drogę do permanentnego szczęścia.
Wypadałoby, żebyś przeczytał całość wątku, żeby tak się wypowiadać.
To nie jest żadna miłość życia... Jedynie w przenośni, jak już.
Wypadałoby, żebyś przeczytał całość wątku, żeby tak się wypowiadać.
To nie jest żadna miłość życia... Jedynie w przenośni, jak już.
Sarkazm, wieka, sarkazm.....
wieka napisał/a:Wypadałoby, żebyś przeczytał całość wątku, żeby tak się wypowiadać.
To nie jest żadna miłość życia... Jedynie w przenośni, jak już.Sarkazm, wieka, sarkazm.....
Faktycznie ![]()
Halina3.1 napisał/a:I kogoś kto wziął sobie męża z łapanki, to tak, uważam, że prędzej czy później tak to się musi zakończyć - zauroczeniem kimkolwiek kto zwróci na nią uwagę jako facet
Ale typ nawet nie ma bladego pojęcia o jej istnieniu. Nie doszło do żadnej formy interakcji między nimi. Widziała kolesia jak parkował samochód i to wszystko.
Można się zachwycić czyjąś urodą i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ale rozmyślania nad zmarnowaną miłością życia to jest gruba przesada.
Mnie nie dziwi, że im później się miesza zwykle zauroczenie z czymś więcej. Niby jak mieliby się nauczyć to odróżniać i kontrolować jak jedyne co w życiu mają to letni związek „bo tak wyszło”?
Nie żyjemy w próżni. Przecież autorka nie wyszła ze śpiączki. Brak dojrzałości emocjonalnej nie jest i nie może być żadnym usprawiedliwieniem.
Jak jej źle w związku to niech go uczciwie zakończy i tyle. Bycie w związku, szczególnie małżeńskim, zobowiązuje do uczciwości względem siebie i lojalności. Mając partnera w domu, wzdychania za kimś obcym jest po prostu...żałosne i małostkowe.
Zauroczenie ma to do siebie, że jest niekontrolowane i nieracjonalne. I zwykle szybko przechodzi jak się je oleje. To, że autorka dostała jakiegoś kręćka to dziwne w jej wieku ale po raz kolejny - jak się nie ma doswiadczenia, to tak się kończy za szybką zabawa w małżeństwo „bo tak wyszło”. Kończyć związek, bo ktoś się chwilowo zauroczył, to byłoby głupie. Jak się z powodu zauroczenia i to na dodatek czysto fizycznego dostaje myśli o niespełnionej miłości, to jest trochę świadectwo małżeństwa. Może jej wcale nie było źle w tym małżeństwie, pewnie w ogóle się nad tym nie zastawiała, bo niby do czego miałaby to porównać. Ale przyszła kryska na Matyska i jak poczuła szybsze bicie serca na widok przystojnego faceta, to zdała sobie sprawę, jak bardzo letni związek ma na codzień. Bywa.