Hejka, jestem Paulina i mam 23 lata. Mieszkam z mamą babcią i siostrą i od razu mówię, że nie stać mnie na chwilę obecną aby się wyprowadzić.
Osobiście uważam, że nic złego nie robię a jestem przez to niszczona psychicznie i obrażana, dosłownie każdego dnia.
Lubię spędzać czas ze znajomymi, nie lubię przesiadywać całymi dniami w domu, ale gdy tylko wychodzę czy wracam jestem obrażana. Właściwie to wychodzę sobie praktycznie 4/5 dni w tygodniu wieczorami koło 18 godziny i wracam zwykle koło północy, po protu wolę to niż kisić się w łóżku przed np serialem. Na codzien robię większość obowiązków bo pracuje zdalnie, gotuje, piorę, kosze trawę itd bo mama z siostrą są w pracy od rana. Wracają kolo 15, a ja wieczorami wychodzę i za każdym razem jest to samo "to nie hotel" "znów idzie gdzieś łazić, co ja wychowałam" "popatrz na sisotre, w domu byś z rodziną posiedziała lampucero" "kto to widział żeby każdego dnia wychodzić z domu, jesteś u mnie i ja tu rządzę i decyduje kiedy możesz wyjść a kiedy nie" "szmata pewnie po nocach narkotyki bierze" "wychowałam taką kur*e co się tylko włóczy po nocach" itd na początku starałam się nie brać do siebie, ale już bywa to męczące strasznje...nie doceni niczego co robię, widzi tylko to że wieczorem z domu do znajomych wychodzę. Nie wiem jak się zachować, co mówić ehh pomóżcie ![]()
Hejka, jestem Paulina i mam 23 lata. Mieszkam z mamą babcią i siostrą i od razu mówię, że nie stać mnie na chwilę obecną aby się wyprowadzić.
Osobiście uważam, że nic złego nie robię a jestem przez to niszczona psychicznie i obrażana, dosłownie każdego dnia.
Lubię spędzać czas ze znajomymi, nie lubię przesiadywać całymi dniami w domu, ale gdy tylko wychodzę czy wracam jestem obrażana. Właściwie to wychodzę sobie praktycznie 4/5 dni w tygodniu wieczorami koło 18 godziny i wracam zwykle koło północy, po protu wolę to niż kisić się w łóżku przed np serialem. Na codzien robię większość obowiązków bo pracuje zdalnie, gotuje, piorę, kosze trawę itd bo mama z siostrą są w pracy od rana. Wracają kolo 15, a ja wieczorami wychodzę i za każdym razem jest to samo "to nie hotel" "znów idzie gdzieś łazić, co ja wychowałam" "popatrz na sisotre, w domu byś z rodziną posiedziała lampucero" "kto to widział żeby każdego dnia wychodzić z domu, jesteś u mnie i ja tu rządzę i decyduje kiedy możesz wyjść a kiedy nie" "szmata pewnie po nocach narkotyki bierze" "wychowałam taką kur*e co się tylko włóczy po nocach" itd na początku starałam się nie brać do siebie, ale już bywa to męczące strasznje...nie doceni niczego co robię, widzi tylko to że wieczorem z domu do znajomych wychodzę. Nie wiem jak się zachować, co mówić ehh pomóżcie
cóż, żeby miec święty spokój albo nie wychodzić wieczorami, albo się wyprowadzić chocby do pokoju. Albo znosić. Można spróbowac tłumaczyć, choć efekt nie wiadomo jaki będzie.
Hejka, jestem Paulina i mam 23 lata. Mieszkam z mamą babcią i siostrą i od razu mówię, że nie stać mnie na chwilę obecną aby się wyprowadzić.
Osobiście uważam, że nic złego nie robię a jestem przez to niszczona psychicznie i obrażana, dosłownie każdego dnia.
Lubię spędzać czas ze znajomymi, nie lubię przesiadywać całymi dniami w domu, ale gdy tylko wychodzę czy wracam jestem obrażana. Właściwie to wychodzę sobie praktycznie 4/5 dni w tygodniu wieczorami koło 18 godziny i wracam zwykle koło północy, po protu wolę to niż kisić się w łóżku przed np serialem. Na codzien robię większość obowiązków bo pracuje zdalnie, gotuje, piorę, kosze trawę itd bo mama z siostrą są w pracy od rana. Wracają kolo 15, a ja wieczorami wychodzę i za każdym razem jest to samo "to nie hotel" "znów idzie gdzieś łazić, co ja wychowałam" "popatrz na sisotre, w domu byś z rodziną posiedziała lampucero" "kto to widział żeby każdego dnia wychodzić z domu, jesteś u mnie i ja tu rządzę i decyduje kiedy możesz wyjść a kiedy nie" "szmata pewnie po nocach narkotyki bierze" "wychowałam taką kur*e co się tylko włóczy po nocach" itd na początku starałam się nie brać do siebie, ale już bywa to męczące strasznje...nie doceni niczego co robię, widzi tylko to że wieczorem z domu do znajomych wychodzę. Nie wiem jak się zachować, co mówić ehh pomóżcie
Nie rozumiem jakiej pomocy oczekujesz.
Jesteś dorosła, możesz robić co chcesz.
Tylko nie w tym domu.
Mama ma prawo wymagać od Ciebie siedzenia w domu bo mieszkasz u niej.
Mogą jej przeszkadzać Twoje późne powroty, wybudza się ze snu, a przecież rano musi wstać do pracy.
Dla osób w Twoim wieku jest mnóstwo pracy z wynagrodzeniem zapewniającym możliwość wynajęcia pokoju i utrzymania się samodzielnie.
A wtedy możesz sobie wracać nawet nad ranem.
poki mieszkasz u mamy to zyjesz na jej zasadach. skoro cie nie stac, to moze zamiast wychodzic wez dodatkowa prace?
Paulina, nie dziwię się, że tyle wychodzisz mając takie osoby w domu, dość toksyczne. Jesteś dorosła, pracujesz, w domu jeszcze robisz dużo rzeczy. Wypadałoby tylko poinformować rodzica, o której wrócisz i gdzie idziesz i tyle. Z drugiej strony zastanowiłabym się, czy wypada przesiadywać tyle czasu nie w swoim domu (o ile tak przesiadujesz).
Jedyna opcja to wyprowadzić się.
Swoją drogą to jesteś w stanie wykonywać obowiązki domowe, pracować na pełny etat i do tego wychodzić 4/5 razy w tygodniu od 18 do północy?
Poza tym jeśli one kończą pracę o 15 to pewnie wstają o 6 albo 5, więc domyślam się, że wcześnie chodzą spać. Być może jesteś dla nich uciążliwa gdy wracasz tak późno.
Też ciekawe towarzystwo masz, skoro jesteś w stanie ciągle przesiadywać u znajomych do północy.
Piszę to bo coś mi się tu nie dodaje w tej historii.
Myślę, że wśród ludzi których znam przesiadywanie do północy 4/5 dni w tygodniu jest niewykonalne.
Ludzie mają prace, obowiązki, chcą coś ogarnąć na mieszkaniu itd
Jak wyjście w tygodniu to na 2-3 godziny ze względu na prace, a raczej to są weekendy.
Może ten post to bait?