Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 146 ]

1

Temat: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Pytanie jak w temacie, głównie do Panów. Czy mężczyźni naprawdę potrzebują ciągłej adoracji i chwalenia za, powiedzmy, rzeczy które najzwyczajniej w świecie leżą w zakresie ich obowiązków? Jeśli tak, to czy jest to must have dla relacji? Ja osobiście nigdy nie czekałam na pochwałę za zrobienie czegoś, co do mnie należy, a wielokrotnie spotkałam się z przytykiem, że nie chwalę:/ Mój błąd czy zepsuty egzemplarz?;)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

To drugie

3

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Ale drugie z tytułu czy drugie z kończącego pytania?

4

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Ty oczywiście nie możesz napisać wprost o co ci chodzi. A niech inni popracują. Niech się domyślają. Wg mnie takie podejście pokazuje, że jesteś trudnym człowiekiem w obyciu.

5

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:

Ale drugie z tytułu czy drugie z kończącego pytania?

A może najpierw być doprecyzowała CO KONKRETNIE uważasz za obowiązki faceta? I jaki w tej sytuacji jest dokładny zakres Twoich obowiązków?
Co do chwalenia, to pamiętaj że miłe słowo, podziękowanie i pochwalenie nigdy nie zaszkodzi, bo zawsze nastawia tę drugą stronę bardziej pozytywnie.

6

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

W tytule nie widzę pytania.

7 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-04-01 09:00:55)

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:

Pytanie jak w temacie, głównie do Panów. Czy mężczyźni naprawdę potrzebują ciągłej adoracji i chwalenia za, powiedzmy, rzeczy które najzwyczajniej w świecie leżą w zakresie ich obowiązków? Jeśli tak, to czy jest to must have dla relacji? Ja osobiście nigdy nie czekałam na pochwałę za zrobienie czegoś, co do mnie należy, a wielokrotnie spotkałam się z przytykiem, że nie chwalę:/ Mój błąd czy zepsuty egzemplarz?;)

Piszesz o dwóch różnych rzeczach.
Pierwsza to potrzeba ciągłej atencji.
Druga, to chwalenie się, co nie jest złe samo w sobie, oby tylko nie było przechwalaniem się, co np.
robi non stop nasza forumowa "maskotka".

To, że nie potrzebujesz atencji, chwalenia przez innych, to świadczy, że masz normalne poczucie wartości.

Ci co oczekują chwalenia, mają niskie poczucie wartości.

To dotyczy zarówno kobiet jak i facetów.

Ważne, żeby to chwalenie kogoś wychodziło od niego i było szczere, a często jest nadużywane.
Np. ktoś czegoś jeszcze nie posmakował, a mówi, że dobre big_smile

8

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Legat napisał/a:

Ty oczywiście nie możesz napisać wprost o co ci chodzi. A niech inni popracują. Niech się domyślają. Wg mnie takie podejście pokazuje, że jesteś trudnym człowiekiem w obyciu.

Pewnie masz rację, prosta nie jestem. Ale raczej nie w obyciu, a komunikacji. Tu wkradł się i skrót myślowy i połączenie dwóch wątków;)

Wyjaśniając o co chodzi:
Byłam w wieloletnim związku, który się rozpadł. Jedną z rzeczy, która się do tego przyczyniła był fakt, że facet sam z siebie nie robił absolutnie nic w domu. Wszystko musiałam egzekwować na siłę. Po rozpadzie relacji dowiedziałam się, że nic nie robił, bo jak już czasem zrobił, to ja Go za to nie chwaliłam, więc mu się odechciewało. No a z mojej strony sprawa wygląda tak, że jak widzę, że jest coś do zrobienia, to to robię i nie czekam na pochwały. Mówię oczywiście o takich codziennych czynnościach. I od razu zaznaczę, że nie jest tak, że dobrego słowa ode mnie nie usłyszał, wręcz przeciwnie.

Drugi wątek, inny facet. Widziałam, że potrzebuje dużej dawki atencji, komplementów i słów uznania. Ale jak wróciliśmy do domu po imprezie i usłyszałam, że Go nie chwalę, bo przecież był grzeczny i nikomu nie zaje..ał, to naprawdę zwątpiłam i, jak rzadko, nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć;)

No i stąd pytanie wieńczące pierwszy post. Mój błąd w podejściu, bo Panowie aż tak bardzo potrzebują być doceniani, nawet w momentach takich, gdzie bym się tych oczekiwań nie spodziewała...Czy też coś nie tak z ww. panami?

9

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
wieka napisał/a:
_minka napisał/a:

Pytanie jak w temacie, głównie do Panów. Czy mężczyźni naprawdę potrzebują ciągłej adoracji i chwalenia za, powiedzmy, rzeczy które najzwyczajniej w świecie leżą w zakresie ich obowiązków? Jeśli tak, to czy jest to must have dla relacji? Ja osobiście nigdy nie czekałam na pochwałę za zrobienie czegoś, co do mnie należy, a wielokrotnie spotkałam się z przytykiem, że nie chwalę:/ Mój błąd czy zepsuty egzemplarz?;)

Piszesz o dwóch różnych rzeczach.
Pierwsza to potrzeba ciągłej atencji.
Druga, to chwalenie się, co nie jest złe samo w sobie, oby tylko nie było przechwalaniem się, co np.
robi non stop nasza forumowa "maskotka".

To, że nie potrzebujesz atencji, chwalenia przez innych, to świadczy, że masz normalne poczucie wartości.

Ci co oczekują chwalenia, mają niskie poczucie wartości.

To dotyczy zarówno kobiet jak i facetów.

Ważne, żeby to chwalenie kogoś wychodziło od niego i było szczere, a często jest nadużywane.
Np. ktoś czegoś jeszcze nie posmakował, a mówi, że dobre big_smile

No właśnie o to mi chodziło mniej więcej. Czy jeśli ktoś aż tak tego potrzebuje, to jest to normalna sprawa, czy już jakiś problem z poczuciem własnej wartości.

10

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Nowe_otwarcie napisał/a:
_minka napisał/a:

Ale drugie z tytułu czy drugie z kończącego pytania?

A może najpierw być doprecyzowała CO KONKRETNIE uważasz za obowiązki faceta? I jaki w tej sytuacji jest dokładny zakres Twoich obowiązków?
Co do chwalenia, to pamiętaj że miłe słowo, podziękowanie i pochwalenie nigdy nie zaszkodzi, bo zawsze nastawia tę drugą stronę bardziej pozytywnie.

Oczywiście, że miłe słowo zawsze jest na miejscu. Ale chwalenie kogoś za to, że wspiął się na wyżyny i przez tydzień czasu sprząta codzienny bałagan po sobie, no to jak dla mnie jest przesada.

Mój zakres obowiązków, jak się okazało, był kompleksowy;) I w pewnym momencie wyszło dość naturalnie, że z roli żony i piastunki zostałam zepchnięta w rolę służki. Oczywiście nie dosłownie, ale efekt był taki, że jak chciałam mieć w domu porządek, no to niestety musiałam się liczyć z koniecznością pozbierania po Panu ubrań z lokalu, pustych opakowań z mebli, a czasem i podłogi...

11

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Podziwiam, że tak długo wytrzymałaś z nierobem, którego trzeba było obsługiwać. Co to ma być, że musi być zmuszany do podstawowych obowiązków i chwalony?? Sama wybrałaś taki wadliwy egzemplarz. Dobrze, że to zakończyłaś. Teraz nie ładuj się w jeszcze gorsze bagno, bo z tego co opisałaś wydaje się, że facet jest niedojrzałym dupkiem z tendencją do agresji. Mam rację? Po co Ci to?

12

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
szeptem napisał/a:

Podziwiam, że tak długo wytrzymałaś z nierobem, którego trzeba było obsługiwać. Co to ma być, że musi być zmuszany do podstawowych obowiązków i chwalony?? Sama wybrałaś taki wadliwy egzemplarz. Dobrze, że to zakończyłaś. Teraz nie ładuj się w jeszcze gorsze bagno, bo z tego co opisałaś wydaje się, że facet jest niedojrzałym dupkiem z tendencją do agresji. Mam rację? Po co Ci to?

Ten pierwszy był nierobem tylko w kwestiach rodzinno-domowych. Zawodowo dający dla odmiany 100%. Mieliśmy układ, który mi nie przeszkadzał do pewnego momentu. On bardziej angażował się w pracę, ja bardziej w dom. Dopóki nie pojawiły się dzieci i nie przybyło obowiązków po prostu jakoś nie odczuwałam tego tak bardzo. Jestem z natury energiczna i nie umiem usiedzieć na tyłku, muszę coś robić;)
Ale wierz mi, że to co napisałam, to tylko wierzchołek góry lodowej.
Co do drugiego, to przez długi czas dobrze się z tym krył. Na tyle długo, że się zdążyłam zaangażować. A do tego był przeciwieństwem pierwszego w uwierających mnie kwestiach.

13

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:
Legat napisał/a:

Ty oczywiście nie możesz napisać wprost o co ci chodzi. A niech inni popracują. Niech się domyślają. Wg mnie takie podejście pokazuje, że jesteś trudnym człowiekiem w obyciu.

Pewnie masz rację, prosta nie jestem. Ale raczej nie w obyciu, a komunikacji. Tu wkradł się i skrót myślowy i połączenie dwóch wątków;)

Wyjaśniając o co chodzi:
Byłam w wieloletnim związku, który się rozpadł. Jedną z rzeczy, która się do tego przyczyniła był fakt, że facet sam z siebie nie robił absolutnie nic w domu. Wszystko musiałam egzekwować na siłę. Po rozpadzie relacji dowiedziałam się, że nic nie robił, bo jak już czasem zrobił, to ja Go za to nie chwaliłam, więc mu się odechciewało. No a z mojej strony sprawa wygląda tak, że jak widzę, że jest coś do zrobienia, to to robię i nie czekam na pochwały. Mówię oczywiście o takich codziennych czynnościach. I od razu zaznaczę, że nie jest tak, że dobrego słowa ode mnie nie usłyszał, wręcz przeciwnie.

Drugi wątek, inny facet. Widziałam, że potrzebuje dużej dawki atencji, komplementów i słów uznania. Ale jak wróciliśmy do domu po imprezie i usłyszałam, że Go nie chwalę, bo przecież był grzeczny i nikomu nie zaje..ał, to naprawdę zwątpiłam i, jak rzadko, nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć;)

No i stąd pytanie wieńczące pierwszy post. Mój błąd w podejściu, bo Panowie aż tak bardzo potrzebują być doceniani, nawet w momentach takich, gdzie bym się tych oczekiwań nie spodziewała...Czy też coś nie tak z ww. panami?

Z tymi panami było akurat coś nie tak, pierwszy leniwy, znalazł sobie argument od czapy, inna sprawa nie powinnaś go musztrować, bo związek to nie zakazy i rozkazy, tylko zostawić.
skoro Ci nie odpowiadał.
Drugi, atencjusz do kwadratu.
Nie pasowaliscie do siebie.

14

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
wieka napisał/a:
_minka napisał/a:
Legat napisał/a:

Ty oczywiście nie możesz napisać wprost o co ci chodzi. A niech inni popracują. Niech się domyślają. Wg mnie takie podejście pokazuje, że jesteś trudnym człowiekiem w obyciu.

Pewnie masz rację, prosta nie jestem. Ale raczej nie w obyciu, a komunikacji. Tu wkradł się i skrót myślowy i połączenie dwóch wątków;)

Wyjaśniając o co chodzi:
Byłam w wieloletnim związku, który się rozpadł. Jedną z rzeczy, która się do tego przyczyniła był fakt, że facet sam z siebie nie robił absolutnie nic w domu. Wszystko musiałam egzekwować na siłę. Po rozpadzie relacji dowiedziałam się, że nic nie robił, bo jak już czasem zrobił, to ja Go za to nie chwaliłam, więc mu się odechciewało. No a z mojej strony sprawa wygląda tak, że jak widzę, że jest coś do zrobienia, to to robię i nie czekam na pochwały. Mówię oczywiście o takich codziennych czynnościach. I od razu zaznaczę, że nie jest tak, że dobrego słowa ode mnie nie usłyszał, wręcz przeciwnie.

Drugi wątek, inny facet. Widziałam, że potrzebuje dużej dawki atencji, komplementów i słów uznania. Ale jak wróciliśmy do domu po imprezie i usłyszałam, że Go nie chwalę, bo przecież był grzeczny i nikomu nie zaje..ał, to naprawdę zwątpiłam i, jak rzadko, nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć;)

No i stąd pytanie wieńczące pierwszy post. Mój błąd w podejściu, bo Panowie aż tak bardzo potrzebują być doceniani, nawet w momentach takich, gdzie bym się tych oczekiwań nie spodziewała...Czy też coś nie tak z ww. panami?

Z tymi panami było akurat coś nie tak, pierwszy leniwy, znalazł sobie argument od czapy, inna sprawa nie powinnaś go musztrować, bo związek to nie zakazy i rozkazy, tylko zostawić.
skoro Ci nie odpowiadał.
Drugi, atencjusz do kwadratu.
Nie pasowaliscie do siebie.

Co do pierwszego, cóż, młoda byłam. Gdybym wtedy miała tę wiedzę odnośnie relacji, to tak bym pewnie zrobiła. A zamiast tego miałam nadzieję, jak pewnie wiele kobiet, że Go zmienię;) Nie mam w tendencji do musztrowania, ale okazał się to być jedyny sposób. Były dzieci. Jeszcze wtedy wierzyłam, że coś dotrze.
Próbowałam wcześniej odejść, ale za tyle chęci poprawy słyszałam, że żal było nie dać szansy. No j się w końcu ulało:/

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:
wieka napisał/a:
_minka napisał/a:

Pewnie masz rację, prosta nie jestem. Ale raczej nie w obyciu, a komunikacji. Tu wkradł się i skrót myślowy i połączenie dwóch wątków;)

Wyjaśniając o co chodzi:
Byłam w wieloletnim związku, który się rozpadł. Jedną z rzeczy, która się do tego przyczyniła był fakt, że facet sam z siebie nie robił absolutnie nic w domu. Wszystko musiałam egzekwować na siłę. Po rozpadzie relacji dowiedziałam się, że nic nie robił, bo jak już czasem zrobił, to ja Go za to nie chwaliłam, więc mu się odechciewało. No a z mojej strony sprawa wygląda tak, że jak widzę, że jest coś do zrobienia, to to robię i nie czekam na pochwały. Mówię oczywiście o takich codziennych czynnościach. I od razu zaznaczę, że nie jest tak, że dobrego słowa ode mnie nie usłyszał, wręcz przeciwnie.

Drugi wątek, inny facet. Widziałam, że potrzebuje dużej dawki atencji, komplementów i słów uznania. Ale jak wróciliśmy do domu po imprezie i usłyszałam, że Go nie chwalę, bo przecież był grzeczny i nikomu nie zaje..ał, to naprawdę zwątpiłam i, jak rzadko, nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć;)

No i stąd pytanie wieńczące pierwszy post. Mój błąd w podejściu, bo Panowie aż tak bardzo potrzebują być doceniani, nawet w momentach takich, gdzie bym się tych oczekiwań nie spodziewała...Czy też coś nie tak z ww. panami?

Z tymi panami było akurat coś nie tak, pierwszy leniwy, znalazł sobie argument od czapy, inna sprawa nie powinnaś go musztrować, bo związek to nie zakazy i rozkazy, tylko zostawić.
skoro Ci nie odpowiadał.
Drugi, atencjusz do kwadratu.
Nie pasowaliscie do siebie.

Co do pierwszego, cóż, młoda byłam. Gdybym wtedy miała tę wiedzę odnośnie relacji, to tak bym pewnie zrobiła. A zamiast tego miałam nadzieję, jak pewnie wiele kobiet, że Go zmienię;) Nie mam w tendencji do musztrowania, ale okazał się to być jedyny sposób. Były dzieci. Jeszcze wtedy wierzyłam, że coś dotrze.
Próbowałam wcześniej odejść, ale za tyle chęci poprawy słyszałam, że żal było nie dać szansy. No j się w końcu ulało:/

Hahahahahaha
Ale te baby to głupie są. Od lat się wam kładzie do głowy żeby nie próbować nikogo zmieniać to wy i tak dalej swoje xs

16

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

No cóż, do głupich raczej bym się nie zaliczyła. Za to do naiwnych być może.
Tak czy inaczej, to co powiedziałeś jest zdecydowanie zbyt dużym uproszczeniem tematu. Nigdy nie ma tak, że związek tworzą dwie całkowicie kompatybilne osoby. Jeśli druga osoba i relacja, jaką tworzycie jest w ogólnym rozrachunku wartościowa, to nie uważam za głupotę prób wpłynięcia na pewne aspekty zachowań.

17 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-04-01 11:32:48)

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:

Ten pierwszy był nierobem tylko w kwestiach rodzinno-domowych. Zawodowo dający dla odmiany 100%. Mieliśmy układ, który mi nie przeszkadzał do pewnego momentu. On bardziej angażował się w pracę, ja bardziej w dom. Dopóki nie pojawiły się dzieci i nie przybyło obowiązków po prostu jakoś nie odczuwałam tego tak bardzo. Jestem z natury energiczna i nie umiem usiedzieć na tyłku, muszę coś robić;)

Ale co: że nawet naczyń nie pozmywał choć raz na trzy okazje, prania nie uruchomił, chaty nie odkurzył czy okien nie umył nawet na święta?

Inna sprawa że ten fragment można podsumować następująco: nie odczuwałaś tego tak bardzo dopóki byłaś mocno na plusie. Rzadko która kobieta mówi o swoim facecie "zawodowo dający 100%" (a dalszej części opisu siebie, jaki zamieściłaś, nie sądzę byś poprzeczkę finansową umieściła na poziomie swoich kolan; jeśli jesteś tak energiczna jak deklarujesz, to nawet takie bieżące ogarnianie codzinne wiele Cię nie kosztowało, czyli w ogólnym rozrachunku miałaś dość łatwo i przyjemnie; dopiero jak się pojawiły dzieci, to mogło sumarycznie zejść nawet nieco poniżej poziomu równowagi (też nie wiadomo jak pedantycznie podchodzisz do sprzątania). I wtedy (jeśli rzeczywiście ten jaskrawy opis jest w 100% prawdziwy, czyli że ani jednego kubka po sobie nie umył, pudełko po pizzy rzucił gdzie ją zeżarł, a brudne skarpety zostawił koło łóżka) istptnie ten brak codziennego ogarniania mogłaś odczuć jako kroplę przelewającą naczynie.

_minka napisał/a:

Ale wierz mi, że to co napisałam, to tylko wierzchołek góry lodowej.

A co było poniżej wierzchołka?

_minka napisał/a:

Co do drugiego, to przez długi czas dobrze się z tym krył. Na tyle długo, że się zdążyłam zaangażować. A do tego był przeciwieństwem pierwszego w uwierających mnie kwestiach.

Aha, czyli pedant, atencjusz, pewnie narcyz...? Oczekiwanie pochwały za to że nikomu nie przyj...ał na imprezie to rzeczywiście przegięcie, tu masz rację.

18

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:

Pytanie jak w temacie, głównie do Panów. Czy mężczyźni naprawdę potrzebują ciągłej adoracji i chwalenia za, powiedzmy, rzeczy które najzwyczajniej w świecie leżą w zakresie ich obowiązków? Jeśli tak, to czy jest to must have dla relacji? Ja osobiście nigdy nie czekałam na pochwałę za zrobienie czegoś, co do mnie należy, a wielokrotnie spotkałam się z przytykiem, że nie chwalę:/ Mój błąd czy zepsuty egzemplarz?;)

Kazdy lepiej sie czuje jak jest doceniany, szczegolnie faceci. Przeciez od starozytnosci wiadomo, ze samce potrzebuja atencji i chwalenia zeby funkcjonowac poprawnie. Jako gatunek slabszy emocjonalnie lakna atencji i dzialaja lepiej pod wplywem pochwal, czym wiecej, tym lepiej. Ten kto nie wierzy sam siebie oszukuje. Juz nasze babki wiedzialy, ze jesli chcesz zeby samiec jadl ci z reki, chwal obficie kazda pierdole ktora zrobi chocby to bylo zawiazanie sznurowek xd

Inna kwestia, ze ty wybralas sobie na meza ostatniego nieroba, bardzo wadliwy egzemplarz. Trzeba sobie szukac na meza robotnego, zaradnego i ogarnietego chlopa i jak juz takiego masz, to chwalic go jakby byl osmym cudem swiata (bo w sumie taki facet to skarb rzadszy niz Astat, wiec wszystko sie zgadza). Prawidlowo funkcjonujacy egzemplarz powinien sam potrafic ogarnac co trzeba zrobic i sie za to brac bez potrzeby wskazywania palcem przez kobiete a wtedy wystarczy tylko chwalic efekty.

19

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Nowe_otwarcie napisał/a:
_minka napisał/a:

Ten pierwszy był nierobem tylko w kwestiach rodzinno-domowych. Zawodowo dający dla odmiany 100%. Mieliśmy układ, który mi nie przeszkadzał do pewnego momentu. On bardziej angażował się w pracę, ja bardziej w dom. Dopóki nie pojawiły się dzieci i nie przybyło obowiązków po prostu jakoś nie odczuwałam tego tak bardzo. Jestem z natury energiczna i nie umiem usiedzieć na tyłku, muszę coś robić;)

Ale co: że nawet naczyń nie pozmywał choć raz na trzy okazje, prania nie uruchomił, chaty nie odkurzył czy okien nie umył nawet na święta?

Inna sprawa że ten fragment można podsumować następująco: nie odczuwałaś tego tak bardzo dopóki byłaś mocno na plusie. Rzadko która kobieta mówi o swoim facecie "zawodowo dający 100%" (a dalszej części opisu siebie, jaki zamieściłaś, nie sądzę byś poprzeczkę finansową umieściła na poziomie swoich kolan; jeśli jesteś tak energiczna jak deklarujesz, to nawet takie bieżące ogarnianie codzinne wiele Cię nie kosztowało, czyli w ogólnym rozrachunku miałaś dość łatwo i przyjemnie; dopiero jak się pojawiły dzieci, to mogło sumarycznie zejść nawet nieco poniżej poziomu równowagi (też nie wiadomo jak pedantycznie podchodzisz do sprzątania). I wtedy (jeśli rzeczywiście ten jaskrawy opis jest w 100% prawdziwy, czyli że ani jednego kubka po sobie nie umył, pudełko po pizzy rzucił gdzie ją zeżarł, a brudne skarpety zostawił koło łóżka) istptnie ten brak codziennego ogarniania mogłaś odczuć jako kroplę przelewającą naczynie.

_minka napisał/a:

Ale wierz mi, że to co napisałam, to tylko wierzchołek góry lodowej.

A co było poniżej wierzchołka?

_minka napisał/a:

Co do drugiego, to przez długi czas dobrze się z tym krył. Na tyle długo, że się zdążyłam zaangażować. A do tego był przeciwieństwem pierwszego w uwierających mnie kwestiach.

Aha, czyli pedant, atencjusz, pewnie narcyz...? Oczekiwanie pochwały za to że nikomu nie przyj...ał na imprezie to rzeczywiście przegięcie, tu masz rację.

To oczywiście nie jest takie zero-jedynkowe. Jak już mówiłam, jak mam robotę, to ją ogarniam i się nie oglądam na nikogo. Nie trzeba mi jej palcem pokazywać. On posiadał wybitną umiejętność do niezauważania, że ta robota jest. Jak wskazałam palcem, to coś tam zrobił, ale sam z siebie od wielkiego dzwonu, jak już była dwójka małych dzieci na pokładzie. Standardem było, że jak miał odkurzyć, to odkurzyć połowę mieszkania, bo już mu się więcej nie chciało. O pomoc w myciu okien musiałam zacząć prosić tydzień wcześniej, żeby się mógł nagadać;) Odnoszenia zdjetych ubrań do kosza uczyłam kilka lat, ale się w końcu udało. Mogę wymieniać bez końca;) Należy dodać, że w to miejsce też nie oferował typowo męskich usług na rzecz domu, wiele rzeczy musiałam sama ogarniać albo z pomocą Taty lub teścia.
Czy było mi wygodnie i to o to chodziło? Po prostu uważam, że ja jako kobieta i On jako facet mamy inny potencjał i to się faktycznie zgadzało. Każdy się w jakiś sposób realizował. On zawodowo, ja domowo, co nie znaczy, że nie pracowałam.
Co do kwestii moich korzyści wynikających z Jego zaangażowania w pracę, bo zapewne o to Ci chodzi. Oczywiście były. I to duże. Ale takiej możliwości realnie by nie miał, gdyby musiał wziąć w połowie obowiązki domowe. U nas sytuacja była wyjątkowo ciężka i skomplikowana. Tu osoby znające temat wiedzą, ze to bylo nie do udźwignięcia dla jednej osoby i przypłaciłam to zdrowiem. Co do pieniędzy, to ja nie jestem osobą, która w ogóle jakąś poprzeczkę w tym temacie stawia. Wiele razy prosiłam, żeby zwolnił, bo nam więcej pieniędzy nie jest potrzebne, za to czas dla rodziny owszem. Ale najwyraźniej mieliśmy inne priorytety.
Co było pod wierzchołkiem? Może kiedyś opiszę, póki co nie mam chyba na to siły;)

20 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2024-04-01 12:16:26)

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
_minka napisał/a:

Pytanie jak w temacie, głównie do Panów. Czy mężczyźni naprawdę potrzebują ciągłej adoracji i chwalenia za, powiedzmy, rzeczy które najzwyczajniej w świecie leżą w zakresie ich obowiązków? Jeśli tak, to czy jest to must have dla relacji? Ja osobiście nigdy nie czekałam na pochwałę za zrobienie czegoś, co do mnie należy, a wielokrotnie spotkałam się z przytykiem, że nie chwalę:/ Mój błąd czy zepsuty egzemplarz?;)

Kazdy lepiej sie czuje jak jest doceniany, szczegolnie faceci. Przeciez od starozytnosci wiadomo, ze samce potrzebuja atencji i chwalenia zeby funkcjonowac poprawnie. Jako gatunek slabszy emocjonalnie lakna atencji i dzialaja lepiej pod wplywem pochwal, czym wiecej, tym lepiej. Ten kto nie wierzy sam siebie oszukuje. Juz nasze babki wiedzialy, ze jesli chcesz zeby samiec jadl ci z reki, chwal obficie kazda pierdole ktora zrobi chocby to bylo zawiazanie sznurowek xd

Inna kwestia, ze ty wybralas sobie na meza ostatniego nieroba, bardzo wadliwy egzemplarz. Trzeba sobie szukac na meza robotnego, zaradnego i ogarnietego chlopa i jak juz takiego masz, to chwalic go jakby byl osmym cudem swiata (bo w sumie taki facet to skarb rzadszy niz Astat, wiec wszystko sie zgadza). Prawidlowo funkcjonujacy egzemplarz powinien sam potrafic ogarnac co trzeba zrobic i sie za to brac bez potrzeby wskazywania palcem przez kobiete a wtedy wystarczy tylko chwalic efekty.

Przecież to kobiety ciągle szukają atencji xddd przeciętny mężczyzna nawet nie wie, co to jest komplement, bo nigdy go nie dostał.

A zaradny i ogarnięty facet nie jest rzadkością, tylko wy nie jesteście nimi zainteresowane, bo nie wyglądają jak modele z okładki.

21

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
_minka napisał/a:

Pytanie jak w temacie, głównie do Panów. Czy mężczyźni naprawdę potrzebują ciągłej adoracji i chwalenia za, powiedzmy, rzeczy które najzwyczajniej w świecie leżą w zakresie ich obowiązków? Jeśli tak, to czy jest to must have dla relacji? Ja osobiście nigdy nie czekałam na pochwałę za zrobienie czegoś, co do mnie należy, a wielokrotnie spotkałam się z przytykiem, że nie chwalę:/ Mój błąd czy zepsuty egzemplarz?;)

Kazdy lepiej sie czuje jak jest doceniany, szczegolnie faceci. Przeciez od starozytnosci wiadomo, ze samce potrzebuja atencji i chwalenia zeby funkcjonowac poprawnie. Jako gatunek slabszy emocjonalnie lakna atencji i dzialaja lepiej pod wplywem pochwal, czym wiecej, tym lepiej. Ten kto nie wierzy sam siebie oszukuje. Juz nasze babki wiedzialy, ze jesli chcesz zeby samiec jadl ci z reki, chwal obficie kazda pierdole ktora zrobi chocby to bylo zawiazanie sznurowek xd

Inna kwestia, ze ty wybralas sobie na meza ostatniego nieroba, bardzo wadliwy egzemplarz. Trzeba sobie szukac na meza robotnego, zaradnego i ogarnietego chlopa i jak juz takiego masz, to chwalic go jakby byl osmym cudem swiata (bo w sumie taki facet to skarb rzadszy niz Astat, wiec wszystko sie zgadza). Prawidlowo funkcjonujacy egzemplarz powinien sam potrafic ogarnac co trzeba zrobic i sie za to brac bez potrzeby wskazywania palcem przez kobiete a wtedy wystarczy tylko chwalic efekty.

Przecież to kobiety ciągle szukają atencji xddd przeciętny mężczyzna nawet nie wie, co to jest komplement, bo nigdy go nie dostał.

A zaradny i ogarnięty facet nie jest rzadkością, tylko wy nie jesteście nimi zainteresowane, bo nie wyglądają jak modele z okładki.

Komplement i pochwala to nie jest dokladnie to samo. No to jest blad jak sie nie chwali i nie komplementuje swojego partnera dostatecznie, czym wiecej komplementow i pochwal, tym lepiej dla zwiazku. Tak samo zreszta to dziala w pracy, nigdy nie krytykowac, chwalic przy kazdej dobrej okazji.
Zaradny i ogarniety facet jest rzadkoscia a wyglad niewiele tu znaczy, bardziej liczy sie to co ma w glowie. Poza zaradnoscia i ogarnieciem musi jeszcze miec poukladane i byc normalny a o to najtrudniej.

22

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
_minka napisał/a:

Ten pierwszy był nierobem tylko w kwestiach rodzinno-domowych. Zawodowo dający dla odmiany 100%. Mieliśmy układ, który mi nie przeszkadzał do pewnego momentu. On bardziej angażował się w pracę, ja bardziej w dom. Dopóki nie pojawiły się dzieci i nie przybyło obowiązków po prostu jakoś nie odczuwałam tego tak bardzo. Jestem z natury energiczna i nie umiem usiedzieć na tyłku, muszę coś robić;)

Ale co: że nawet naczyń nie pozmywał choć raz na trzy okazje, prania nie uruchomił, chaty nie odkurzył czy okien nie umył nawet na święta?

Inna sprawa że ten fragment można podsumować następująco: nie odczuwałaś tego tak bardzo dopóki byłaś mocno na plusie. Rzadko która kobieta mówi o swoim facecie "zawodowo dający 100%" (a dalszej części opisu siebie, jaki zamieściłaś, nie sądzę byś poprzeczkę finansową umieściła na poziomie swoich kolan; jeśli jesteś tak energiczna jak deklarujesz, to nawet takie bieżące ogarnianie codzinne wiele Cię nie kosztowało, czyli w ogólnym rozrachunku miałaś dość łatwo i przyjemnie; dopiero jak się pojawiły dzieci, to mogło sumarycznie zejść nawet nieco poniżej poziomu równowagi (też nie wiadomo jak pedantycznie podchodzisz do sprzątania). I wtedy (jeśli rzeczywiście ten jaskrawy opis jest w 100% prawdziwy, czyli że ani jednego kubka po sobie nie umył, pudełko po pizzy rzucił gdzie ją zeżarł, a brudne skarpety zostawił koło łóżka) istptnie ten brak codziennego ogarniania mogłaś odczuć jako kroplę przelewającą naczynie.

_minka napisał/a:

Ale wierz mi, że to co napisałam, to tylko wierzchołek góry lodowej.

A co było poniżej wierzchołka?

_minka napisał/a:

Co do drugiego, to przez długi czas dobrze się z tym krył. Na tyle długo, że się zdążyłam zaangażować. A do tego był przeciwieństwem pierwszego w uwierających mnie kwestiach.

Aha, czyli pedant, atencjusz, pewnie narcyz...? Oczekiwanie pochwały za to że nikomu nie przyj...ał na imprezie to rzeczywiście przegięcie, tu masz rację.

To oczywiście nie jest takie zero-jedynkowe. Jak już mówiłam, jak mam robotę, to ją ogarniam i się nie oglądam na nikogo. Nie trzeba mi jej palcem pokazywać. On posiadał wybitną umiejętność do niezauważania, że ta robota jest. Jak wskazałam palcem, to coś tam zrobił, ale sam z siebie od wielkiego dzwonu, jak już była dwójka małych dzieci na pokładzie. Standardem było, że jak miał odkurzyć, to odkurzyć połowę mieszkania, bo już mu się więcej nie chciało. O pomoc w myciu okien musiałam zacząć prosić tydzień wcześniej, żeby się mógł nagadać;) Odnoszenia zdjetych ubrań do kosza uczyłam kilka lat, ale się w końcu udało. Mogę wymieniać bez końca;) Należy dodać, że w to miejsce też nie oferował typowo męskich usług na rzecz domu, wiele rzeczy musiałam sama ogarniać albo z pomocą Taty lub teścia.
Czy było mi wygodnie i to o to chodziło? Po prostu uważam, że ja jako kobieta i On jako facet mamy inny potencjał i to się faktycznie zgadzało. Każdy się w jakiś sposób realizował. On zawodowo, ja domowo, co nie znaczy, że nie pracowałam.
Co do kwestii moich korzyści wynikających z Jego zaangażowania w pracę, bo zapewne o to Ci chodzi. Oczywiście były. I to duże. Ale takiej możliwości realnie by nie miał, gdyby musiał wziąć w połowie obowiązki domowe. U nas sytuacja była wyjątkowo ciężka i skomplikowana. Tu osoby znające temat wiedzą, ze to bylo nie do udźwignięcia dla jednej osoby i przypłaciłam to zdrowiem. Co do pieniędzy, to ja nie jestem osobą, która w ogóle jakąś poprzeczkę w tym temacie stawia. Wiele razy prosiłam, żeby zwolnił, bo nam więcej pieniędzy nie jest potrzebne, za to czas dla rodziny owszem. Ale najwyraźniej mieliśmy inne priorytety.
Co było pod wierzchołkiem? Może kiedyś opiszę, póki co nie mam chyba na to siły;)

Wez nie sluchaj tego dziada lesnego taniego otwarcie, jemu tylko kasa w glowie ktorej nie ma. On nic przyatnego o normalnym zyciu i zwiazkach nie wie. Sprowadzi cie do roli wyzyskiwaczki biednego misia, materialistki i obroci wszystko tak, ze nabawisz sie poczucia winy. Koibeta miala latwo i przyjemnie sprzatajac brudne gacie i smierdzace skarpety doroslego chlopa, bo nie chialo mu sie nawet do kosza wrzucic ani talerzy po sobie umyc jak sie nazarl, chyba lekow zapomniales wziac otwarcie parasola.

23

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Kazdy lepiej sie czuje jak jest doceniany, szczegolnie faceci. Przeciez od starozytnosci wiadomo, ze samce potrzebuja atencji i chwalenia zeby funkcjonowac poprawnie. Jako gatunek slabszy emocjonalnie lakna atencji i dzialaja lepiej pod wplywem pochwal, czym wiecej, tym lepiej. Ten kto nie wierzy sam siebie oszukuje. Juz nasze babki wiedzialy, ze jesli chcesz zeby samiec jadl ci z reki, chwal obficie kazda pierdole ktora zrobi chocby to bylo zawiazanie sznurowek xd

Inna kwestia, ze ty wybralas sobie na meza ostatniego nieroba, bardzo wadliwy egzemplarz. Trzeba sobie szukac na meza robotnego, zaradnego i ogarnietego chlopa i jak juz takiego masz, to chwalic go jakby byl osmym cudem swiata (bo w sumie taki facet to skarb rzadszy niz Astat, wiec wszystko sie zgadza). Prawidlowo funkcjonujacy egzemplarz powinien sam potrafic ogarnac co trzeba zrobic i sie za to brac bez potrzeby wskazywania palcem przez kobiete a wtedy wystarczy tylko chwalic efekty.

Przecież to kobiety ciągle szukają atencji xddd przeciętny mężczyzna nawet nie wie, co to jest komplement, bo nigdy go nie dostał.

A zaradny i ogarnięty facet nie jest rzadkością, tylko wy nie jesteście nimi zainteresowane, bo nie wyglądają jak modele z okładki.

Komplement i pochwala to nie jest dokladnie to samo. No to jest blad jak sie nie chwali i nie komplementuje swojego partnera dostatecznie, czym wiecej komplementow i pochwal, tym lepiej dla zwiazku. Tak samo zreszta to dziala w pracy, nigdy nie krytykowac, chwalic przy kazdej dobrej okazji.
Zaradny i ogarniety facet jest rzadkoscia a wyglad niewiele tu znaczy, bardziej liczy sie to co ma w glowie. Poza zaradnoscia i ogarnieciem musi jeszcze miec poukladane i byc normalny a o to najtrudniej.

Nie jest o to trudno. Znam wielu normalnych i mających poukładane w głowie, którzy są sami, bo nie wyglądają jak modele z okładki i każda kobieta ich odrzuca, a często wręcz wyśmiewa za to, że zagadali.

24

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Przecież to kobiety ciągle szukają atencji xddd przeciętny mężczyzna nawet nie wie, co to jest komplement, bo nigdy go nie dostał.

A zaradny i ogarnięty facet nie jest rzadkością, tylko wy nie jesteście nimi zainteresowane, bo nie wyglądają jak modele z okładki.

Komplement i pochwala to nie jest dokladnie to samo. No to jest blad jak sie nie chwali i nie komplementuje swojego partnera dostatecznie, czym wiecej komplementow i pochwal, tym lepiej dla zwiazku. Tak samo zreszta to dziala w pracy, nigdy nie krytykowac, chwalic przy kazdej dobrej okazji.
Zaradny i ogarniety facet jest rzadkoscia a wyglad niewiele tu znaczy, bardziej liczy sie to co ma w glowie. Poza zaradnoscia i ogarnieciem musi jeszcze miec poukladane i byc normalny a o to najtrudniej.

Nie jest o to trudno. Znam wielu normalnych i mających poukładane w głowie, którzy są sami, bo nie wyglądają jak modele z okładki i każda kobieta ich odrzuca, a często wręcz wyśmiewa za to, że zagadali.

To niech szukaja kobiet ktore nie zwracaja az takiej uwagi na wyglad. Zreszta ciezko w to uwierzyc, ze tacy super faceci sa sami, moze jest w nich cos co ich przekresla. Np sami startuja do dziewczyn spoza swojej ligi albo do jakichs pustakow albo nie sa az tak normalni jak sie tobie wydaje, idk. W koncu sa tu nawet na forum przypadki uwazajace sie za normalne a kazdy z boku widzi, ze to oklamywanie samego siebie.

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:

No cóż, do głupich raczej bym się nie zaliczyła. Za to do naiwnych być może.
Tak czy inaczej, to co powiedziałeś jest zdecydowanie zbyt dużym uproszczeniem tematu. Nigdy nie ma tak, że związek tworzą dwie całkowicie kompatybilne osoby. Jeśli druga osoba i relacja, jaką tworzycie jest w ogólnym rozrachunku wartościowa, to nie uważam za głupotę prób wpłynięcia na pewne aspekty zachowań.

Nie, próba wplyniecia na pewne aspekty zachowań jest zawsze głupota. Jeżeli ogólnie relacja jest wartościowa to powinnaś zaakceptować te różnice, a nie próbować kogoś zmieniać

26

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
WyjaśniaczPrzegrywów napisał/a:
_minka napisał/a:

No cóż, do głupich raczej bym się nie zaliczyła. Za to do naiwnych być może.
Tak czy inaczej, to co powiedziałeś jest zdecydowanie zbyt dużym uproszczeniem tematu. Nigdy nie ma tak, że związek tworzą dwie całkowicie kompatybilne osoby. Jeśli druga osoba i relacja, jaką tworzycie jest w ogólnym rozrachunku wartościowa, to nie uważam za głupotę prób wpłynięcia na pewne aspekty zachowań.

Nie, próba wplyniecia na pewne aspekty zachowań jest zawsze głupota. Jeżeli ogólnie relacja jest wartościowa to powinnaś zaakceptować te różnice, a nie próbować kogoś zmieniać

Nie zgadzam się. Niektóre rzeczy mogą być nie do przeskoczenia dla strony, za to relacja nadal jest wartościowa. Uważasz, że lepiej natychmiast uciąć relację, szukać nowej i wejść w błędne koło?

27

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
_minka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ale co: że nawet naczyń nie pozmywał choć raz na trzy okazje, prania nie uruchomił, chaty nie odkurzył czy okien nie umył nawet na święta?

Inna sprawa że ten fragment można podsumować następująco: nie odczuwałaś tego tak bardzo dopóki byłaś mocno na plusie. Rzadko która kobieta mówi o swoim facecie "zawodowo dający 100%" (a dalszej części opisu siebie, jaki zamieściłaś, nie sądzę byś poprzeczkę finansową umieściła na poziomie swoich kolan; jeśli jesteś tak energiczna jak deklarujesz, to nawet takie bieżące ogarnianie codzinne wiele Cię nie kosztowało, czyli w ogólnym rozrachunku miałaś dość łatwo i przyjemnie; dopiero jak się pojawiły dzieci, to mogło sumarycznie zejść nawet nieco poniżej poziomu równowagi (też nie wiadomo jak pedantycznie podchodzisz do sprzątania). I wtedy (jeśli rzeczywiście ten jaskrawy opis jest w 100% prawdziwy, czyli że ani jednego kubka po sobie nie umył, pudełko po pizzy rzucił gdzie ją zeżarł, a brudne skarpety zostawił koło łóżka) istptnie ten brak codziennego ogarniania mogłaś odczuć jako kroplę przelewającą naczynie.


A co było poniżej wierzchołka?


Aha, czyli pedant, atencjusz, pewnie narcyz...? Oczekiwanie pochwały za to że nikomu nie przyj...ał na imprezie to rzeczywiście przegięcie, tu masz rację.

To oczywiście nie jest takie zero-jedynkowe. Jak już mówiłam, jak mam robotę, to ją ogarniam i się nie oglądam na nikogo. Nie trzeba mi jej palcem pokazywać. On posiadał wybitną umiejętność do niezauważania, że ta robota jest. Jak wskazałam palcem, to coś tam zrobił, ale sam z siebie od wielkiego dzwonu, jak już była dwójka małych dzieci na pokładzie. Standardem było, że jak miał odkurzyć, to odkurzyć połowę mieszkania, bo już mu się więcej nie chciało. O pomoc w myciu okien musiałam zacząć prosić tydzień wcześniej, żeby się mógł nagadać;) Odnoszenia zdjetych ubrań do kosza uczyłam kilka lat, ale się w końcu udało. Mogę wymieniać bez końca;) Należy dodać, że w to miejsce też nie oferował typowo męskich usług na rzecz domu, wiele rzeczy musiałam sama ogarniać albo z pomocą Taty lub teścia.
Czy było mi wygodnie i to o to chodziło? Po prostu uważam, że ja jako kobieta i On jako facet mamy inny potencjał i to się faktycznie zgadzało. Każdy się w jakiś sposób realizował. On zawodowo, ja domowo, co nie znaczy, że nie pracowałam.
Co do kwestii moich korzyści wynikających z Jego zaangażowania w pracę, bo zapewne o to Ci chodzi. Oczywiście były. I to duże. Ale takiej możliwości realnie by nie miał, gdyby musiał wziąć w połowie obowiązki domowe. U nas sytuacja była wyjątkowo ciężka i skomplikowana. Tu osoby znające temat wiedzą, ze to bylo nie do udźwignięcia dla jednej osoby i przypłaciłam to zdrowiem. Co do pieniędzy, to ja nie jestem osobą, która w ogóle jakąś poprzeczkę w tym temacie stawia. Wiele razy prosiłam, żeby zwolnił, bo nam więcej pieniędzy nie jest potrzebne, za to czas dla rodziny owszem. Ale najwyraźniej mieliśmy inne priorytety.
Co było pod wierzchołkiem? Może kiedyś opiszę, póki co nie mam chyba na to siły;)

Wez nie sluchaj tego dziada lesnego taniego otwarcie, jemu tylko kasa w glowie ktorej nie ma. On nic przyatnego o normalnym zyciu i zwiazkach nie wie. Sprowadzi cie do roli wyzyskiwaczki biednego misia, materialistki i obroci wszystko tak, ze nabawisz sie poczucia winy. Koibeta miala latwo i przyjemnie sprzatajac brudne gacie i smierdzace skarpety doroslego chlopa, bo nie chialo mu sie nawet do kosza wrzucic ani talerzy po sobie umyc jak sie nazarl, chyba lekow zapomniales wziac otwarcie parasola.

Hahaha, dzięki za rady;)
No cóż, wyzyskiwaczką najwyraźniej nie byłam, bo mój były sam powiedział do innych, że materialistką nie jestem i nie byłam, więc nie mam nic do ukrycia;)

28

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Czyli trafiłaś na nieroba, którego musiałaś gonić.
Do tego nie potrafiłaś go odpowiednio pozytywnie zmotywować.

Pozytywna motywacja daje dużo lepsze efekty niż negatywna (metoda marchewki > metoda kija).

29

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Nie było tak, że nie potrafiłam. Robiłam to przez długi czas z powodzeniem, ale nie udało się uzyskać trwałych efektów. Poza tym było wiele innych rzeczy, do których musiałam motywować i w końcu straciłam cierpliwość.

30

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Komplement i pochwala to nie jest dokladnie to samo. No to jest blad jak sie nie chwali i nie komplementuje swojego partnera dostatecznie, czym wiecej komplementow i pochwal, tym lepiej dla zwiazku. Tak samo zreszta to dziala w pracy, nigdy nie krytykowac, chwalic przy kazdej dobrej okazji.
Zaradny i ogarniety facet jest rzadkoscia a wyglad niewiele tu znaczy, bardziej liczy sie to co ma w glowie. Poza zaradnoscia i ogarnieciem musi jeszcze miec poukladane i byc normalny a o to najtrudniej.

Nie jest o to trudno. Znam wielu normalnych i mających poukładane w głowie, którzy są sami, bo nie wyglądają jak modele z okładki i każda kobieta ich odrzuca, a często wręcz wyśmiewa za to, że zagadali.

To niech szukaja kobiet ktore nie zwracaja az takiej uwagi na wyglad. Zreszta ciezko w to uwierzyc, ze tacy super faceci sa sami, moze jest w nich cos co ich przekresla. Np sami startuja do dziewczyn spoza swojej ligi albo do jakichs pustakow albo nie sa az tak normalni jak sie tobie wydaje, idk. W koncu sa tu nawet na forum przypadki uwazajace sie za normalne a kazdy z boku widzi, ze to oklamywanie samego siebie.

Ale właśnie takich szukają, tylko że teraz to jak szukanie igły w stogu siana. Nie startują do modelek, tylko do zwyczajnych, przeciętnych dziewczyn.

31

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Miałaś faceta który szukał pochwaly bo nikomu nie zajebał? Lol
Gratuluję wyboru

32

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Przecież pisałam, że się dobrze maskował;) Na co dzień oaza łagodności i spokoju.

33

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:

Nie było tak, że nie potrafiłam. Robiłam to przez długi czas z powodzeniem, ale nie udało się uzyskać trwałych efektów. Poza tym było wiele innych rzeczy, do których musiałam motywować i w końcu straciłam cierpliwość.

Z nierobem takiego kalibru jak twoj byly to chocbys byla najlepszym mowca motywacyjnym, to bys nic nie zdzialala, bo on doskonale wiedzial co i gdzie trzeba zrobic, ze samo sie nie sprzata i nie pierze. Co ty myslisz, ze on serio taki naiwny byl, ze nie mial pojecia, ze obsmierdle gacie same sie nie piora? Doskonale wiedzial, tylko mial to w piczy. Nie szanowal ani ciebie ani twojej pracy, bylas sluzko praczka. Szczescie, ze pogonilas trutnia.

Jedno w czym sie zgadzam z to, ze faceta nie zmienisz. Jak od poczatku sa czerwone flagi i widzisz, ze to len, to najlepiej sie ewakuowac.

34

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Nie jest o to trudno. Znam wielu normalnych i mających poukładane w głowie, którzy są sami, bo nie wyglądają jak modele z okładki i każda kobieta ich odrzuca, a często wręcz wyśmiewa za to, że zagadali.

To niech szukaja kobiet ktore nie zwracaja az takiej uwagi na wyglad. Zreszta ciezko w to uwierzyc, ze tacy super faceci sa sami, moze jest w nich cos co ich przekresla. Np sami startuja do dziewczyn spoza swojej ligi albo do jakichs pustakow albo nie sa az tak normalni jak sie tobie wydaje, idk. W koncu sa tu nawet na forum przypadki uwazajace sie za normalne a kazdy z boku widzi, ze to oklamywanie samego siebie.

Ale właśnie takich szukają, tylko że teraz to jak szukanie igły w stogu siana. Nie startują do modelek, tylko do zwyczajnych, przeciętnych dziewczyn.

No a czego sie spodziewasz? To samo z szukaniem porzadnego faceta. Na drzewach nie rosna, treba sie srogo naszukac az sie znajdzie tego wlasciwego.

35

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
_minka napisał/a:

Nie było tak, że nie potrafiłam. Robiłam to przez długi czas z powodzeniem, ale nie udało się uzyskać trwałych efektów. Poza tym było wiele innych rzeczy, do których musiałam motywować i w końcu straciłam cierpliwość.

Z nierobem takiego kalibru jak twoj byly to chocbys byla najlepszym mowca motywacyjnym, to bys nic nie zdzialala, bo on doskonale wiedzial co i gdzie trzeba zrobic, ze samo sie nie sprzata i nie pierze. Co ty myslisz, ze on serio taki naiwny byl, ze nie mial pojecia, ze obsmierdle gacie same sie nie piora? Doskonale wiedzial, tylko mial to w piczy. Nie szanowal ani ciebie ani twojej pracy, bylas sluzko praczka. Szczescie, ze pogonilas trutnia.

Jedno w czym sie zgadzam z to, ze faceta nie zmienisz. Jak od poczatku sa czerwone flagi i widzisz, ze to len, to najlepiej sie ewakuowac.

Wiesz, najlepsze jest to, że On tego nie robił z premedytacją właśnie. Zachowywał się po prostu tak, jakby ta część życia w ogóle To nie dotyczyła. Nawet nie chodzi o to, że mówił, że to ja muszę to wszystko zrobić. Wręcz często patrzył tylko, jak ogarniam i zdziwiony mówił, że przecież to bez sensu i żebym najlepiej w ogóle tego nie robiła...

36 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-04-01 21:50:03)

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
_minka napisał/a:

Nie było tak, że nie potrafiłam. Robiłam to przez długi czas z powodzeniem, ale nie udało się uzyskać trwałych efektów. Poza tym było wiele innych rzeczy, do których musiałam motywować i w końcu straciłam cierpliwość.

Z nierobem takiego kalibru jak twoj byly to chocbys byla najlepszym mowca motywacyjnym, to bys nic nie zdzialala, bo on doskonale wiedzial co i gdzie trzeba zrobic, ze samo sie nie sprzata i nie pierze. Co ty myslisz, ze on serio taki naiwny byl, ze nie mial pojecia, ze obsmierdle gacie same sie nie piora? Doskonale wiedzial, tylko mial to w piczy. Nie szanowal ani ciebie ani twojej pracy, bylas sluzko praczka. Szczescie, ze pogonilas trutnia.

Jedno w czym sie zgadzam z to, ze faceta nie zmienisz. Jak od poczatku sa czerwone flagi i widzisz, ze to len, to najlepiej sie ewakuowac.

Wiesz, najlepsze jest to, że On tego nie robił z premedytacją właśnie. Zachowywał się po prostu tak, jakby ta część życia w ogóle To nie dotyczyła. Nawet nie chodzi o to, że mówił, że to ja muszę to wszystko zrobić. Wręcz często patrzył tylko, jak ogarniam i zdziwiony mówił, że przecież to bez sensu i żebym najlepiej w ogóle tego nie robiła...

Czyli on nie chciał ogarniać, ty też miałaś tego nie robić więc w takim jeśli nie mieliście sprzątacza/ki to kto mialby się tym zajmować? Bo rozumiem, że można mieć różny próg tolerancji na brud i jeśli osoba typu slob dobierze się z pedantem, to się nie dogadają, bo jedno nie będzie widziało syfu a drugie będzie chciało non stop sprzątać. Ale jeśli ty miałaś normalne podejście do tego np sprzątanie jak jest brudno czy np raz na tydzień, co jest takim w sumie standardem, a jemu się nawet tego nie chciało, to już jest chyba coś nie tak. Bo można nie lubić obowiązków domowych ale wtedy albo płaci się komuś żeby to za nas robił, albo szuka się sobie partnera takiego samego brudasa albo się mieszka samemu w syfie. Ale nie zwala się na partnera/ke całych obowiązków domowych i nie patrzy nie jak ciele jak żona/ mąż sami sprzątają nasze brudy… kto normalny tak robi?

37

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

To niech szukaja kobiet ktore nie zwracaja az takiej uwagi na wyglad. Zreszta ciezko w to uwierzyc, ze tacy super faceci sa sami, moze jest w nich cos co ich przekresla. Np sami startuja do dziewczyn spoza swojej ligi albo do jakichs pustakow albo nie sa az tak normalni jak sie tobie wydaje, idk. W koncu sa tu nawet na forum przypadki uwazajace sie za normalne a kazdy z boku widzi, ze to oklamywanie samego siebie.

Ale właśnie takich szukają, tylko że teraz to jak szukanie igły w stogu siana. Nie startują do modelek, tylko do zwyczajnych, przeciętnych dziewczyn.

No a czego sie spodziewasz? To samo z szukaniem porzadnego faceta. Na drzewach nie rosna, treba sie srogo naszukac az sie znajdzie tego wlasciwego.

No nie, porządnego faceta dużo łatwiej znaleźć niż kobietę, dla której wygląd nie jest najważniejszy.

38

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
_minka napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Z nierobem takiego kalibru jak twoj byly to chocbys byla najlepszym mowca motywacyjnym, to bys nic nie zdzialala, bo on doskonale wiedzial co i gdzie trzeba zrobic, ze samo sie nie sprzata i nie pierze. Co ty myslisz, ze on serio taki naiwny byl, ze nie mial pojecia, ze obsmierdle gacie same sie nie piora? Doskonale wiedzial, tylko mial to w piczy. Nie szanowal ani ciebie ani twojej pracy, bylas sluzko praczka. Szczescie, ze pogonilas trutnia.

Jedno w czym sie zgadzam z to, ze faceta nie zmienisz. Jak od poczatku sa czerwone flagi i widzisz, ze to len, to najlepiej sie ewakuowac.

Wiesz, najlepsze jest to, że On tego nie robił z premedytacją właśnie. Zachowywał się po prostu tak, jakby ta część życia w ogóle To nie dotyczyła. Nawet nie chodzi o to, że mówił, że to ja muszę to wszystko zrobić. Wręcz często patrzył tylko, jak ogarniam i zdziwiony mówił, że przecież to bez sensu i żebym najlepiej w ogóle tego nie robiła...

Czyli on nie chciał ogarniać, ty też miałaś tego nie robić więc w takim jeśli nie mieliście sprzątacza/ki to kto mialby się tym zajmować? Bo rozumiem, że można mieć różny próg tolerancji na brud i jeśli osoba typu slob dobierze się z pedantem, to się nie dogadają, bo jedno nie będzie widziało syfu a drugie będzie chciało non stop sprzątać. Ale jeśli ty miałaś normalne podejście do tego np sprzątanie jak jest brudno czy np raz na tydzień, co jest takim w sumie standardem, a jemu się nawet tego nie chciało, to już jest chyba coś nie tak. Bo można nie lubić obowiązków domowych ale wtedy albo płaci się komuś żeby to za nas robił, albo szuka się sobie partnera takiego samego brudasa albo się mieszka samemu w syfie. Ale nie zwala się na partnera/ke całych obowiązków domowych i nie patrzy nie jak ciele jak żona/ mąż sami sprzątają nasze brudy… kto normalny tak robi?

Haha, sprzątaczka przez chwilę była, raz w tygodniu. Ale wtedy już czuł się przez resztę czasu zwolniony ze sprzątania;)

39

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Ale właśnie takich szukają, tylko że teraz to jak szukanie igły w stogu siana. Nie startują do modelek, tylko do zwyczajnych, przeciętnych dziewczyn.

No a czego sie spodziewasz? To samo z szukaniem porzadnego faceta. Na drzewach nie rosna, treba sie srogo naszukac az sie znajdzie tego wlasciwego.

No nie, porządnego faceta dużo łatwiej znaleźć niż kobietę, dla której wygląd nie jest najważniejszy.

No ale umówmy się, że nawet, jeśli wygląd najważniejszy nie jest, to jakoś ta druga strona jednak musi nam fizycznie odpowiadać. I nie uwierzę, że faceci podbijają do kobiet, które im się totalnie nie podobają, ale za to są "porządne";)

40

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

No a czego sie spodziewasz? To samo z szukaniem porzadnego faceta. Na drzewach nie rosna, treba sie srogo naszukac az sie znajdzie tego wlasciwego.

No nie, porządnego faceta dużo łatwiej znaleźć niż kobietę, dla której wygląd nie jest najważniejszy.

No ale umówmy się, że nawet, jeśli wygląd najważniejszy nie jest, to jakoś ta druga strona jednak musi nam fizycznie odpowiadać. I nie uwierzę, że faceci podbijają do kobiet, które im się totalnie nie podobają, ale za to są "porządne";)

Oczywiście. Tylko że wam podoba się garstka facetów, podczas gdy kobieta nie musi się zbytnio starać, żeby być wystarczająco atrakcyjna dla mężczyzny. I to jest ta różnica.

41

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
_minka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

No nie, porządnego faceta dużo łatwiej znaleźć niż kobietę, dla której wygląd nie jest najważniejszy.

No ale umówmy się, że nawet, jeśli wygląd najważniejszy nie jest, to jakoś ta druga strona jednak musi nam fizycznie odpowiadać. I nie uwierzę, że faceci podbijają do kobiet, które im się totalnie nie podobają, ale za to są "porządne";)

Oczywiście. Tylko że wam podoba się garstka facetów, podczas gdy kobieta nie musi się zbytnio starać, żeby być wystarczająco atrakcyjna dla mężczyzny. I to jest ta różnica.

Są oczywiście ludzie, obydwu płci, które wpisują się bezsprzecznie w tzw. kanony piękna i są uważane przez większość populacji za atrakcyjne. Co nie oznacza, że tylko z takimi ktoś się wiąże. Dużą rolę, jak dla mnie oczywiście, odgrywa szeroko pojęty sposób bycia, który albo przyciąga, albo odpycha. I bardzo często jest tak, że bardzo atrakcyjny facet, jak zacznie mówić, to natychmiast przestaje taki być. No i w drugą stronę, taki niezbyt w moim typie bardzo zyskuje na atrakcyjności po rozmowie i zaobserwowaniu Jego sposobu bycia.

42

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Ale właśnie takich szukają, tylko że teraz to jak szukanie igły w stogu siana. Nie startują do modelek, tylko do zwyczajnych, przeciętnych dziewczyn.

No a czego sie spodziewasz? To samo z szukaniem porzadnego faceta. Na drzewach nie rosna, treba sie srogo naszukac az sie znajdzie tego wlasciwego.

No nie, porządnego faceta dużo łatwiej znaleźć niż kobietę, dla której wygląd nie jest najważniejszy.

Hahahah dobre, poplulam się kawą ze śmiechu.
Jakby to było takie proste to by nie było tyle zjebanych związków. A co do wyglądu, to mówi się, że faceci to wzrokowcy, także tak.

43 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2024-04-02 13:08:24)

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

No a czego sie spodziewasz? To samo z szukaniem porzadnego faceta. Na drzewach nie rosna, treba sie srogo naszukac az sie znajdzie tego wlasciwego.

No nie, porządnego faceta dużo łatwiej znaleźć niż kobietę, dla której wygląd nie jest najważniejszy.

Hahahah dobre, poplulam się kawą ze śmiechu.
Jakby to było takie proste to by nie było tyle zjebanych związków. A co do wyglądu, to mówi się, że faceci to wzrokowcy, także tak.

To jest proste. Przyczyną "zjebanych związków" są wybory kobiet. To kobiety odrzucają porządnych facetów, a wybierają bad boyów czy innych nienadających się do związku facetów.

A faceci może i są wzrokowcami, ale i tak mają znacznie mniejsze wymagania w kwestii wyglądu niż kobiety.

44

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
_minka napisał/a:

No ale umówmy się, że nawet, jeśli wygląd najważniejszy nie jest, to jakoś ta druga strona jednak musi nam fizycznie odpowiadać. I nie uwierzę, że faceci podbijają do kobiet, które im się totalnie nie podobają, ale za to są "porządne";)

Oczywiście. Tylko że wam podoba się garstka facetów, podczas gdy kobieta nie musi się zbytnio starać, żeby być wystarczająco atrakcyjna dla mężczyzny. I to jest ta różnica.

Są oczywiście ludzie, obydwu płci, które wpisują się bezsprzecznie w tzw. kanony piękna i są uważane przez większość populacji za atrakcyjne. Co nie oznacza, że tylko z takimi ktoś się wiąże. Dużą rolę, jak dla mnie oczywiście, odgrywa szeroko pojęty sposób bycia, który albo przyciąga, albo odpycha. I bardzo często jest tak, że bardzo atrakcyjny facet, jak zacznie mówić, to natychmiast przestaje taki być. No i w drugą stronę, taki niezbyt w moim typie bardzo zyskuje na atrakcyjności po rozmowie i zaobserwowaniu Jego sposobu bycia.

Jak facet nie jest przystojny, to nie obserwujecie jego sposobu bycia ani nie słuchacie, co ma do powiedzenia, bo nie jesteście zainteresowane znajomością.

45

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:

Jak facet nie jest przystojny, to nie obserwujecie jego sposobu bycia ani nie słuchacie, co ma do powiedzenia, bo nie jesteście zainteresowane znajomością.

Ty nie piszesz o nieprzystojnych, tylko o brzydkich po prostu. Jak ktoś się totalnie nie podoba, to rzeczywiście tak jest. Jednak nad wyglądem można popracować w obecnych czasach.

46

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Zgadzam się z przedmówczynią.
Poza tym, jeśli ktoś jest osobą, która na pierwszy rzut oka być może i szału nie robi, ale zyskuje przy bliższym poznaniu, to powinien obrać inną strategię. To chyba jasne, że jak ktoś niekoniecznie jest w moim typie, to nie będę miała ochoty na flirt. Ale w większym gronie, w dłuższej perspektywie czasu, można się takiej osobie swobodnie poprzyglądać. I wtedy już nastawienie czasem zmienia się samo. Ale potrzebny jest czas i neutralny grunt.

47

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
SamotnaWilczyca napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Jak facet nie jest przystojny, to nie obserwujecie jego sposobu bycia ani nie słuchacie, co ma do powiedzenia, bo nie jesteście zainteresowane znajomością.

Ty nie piszesz o nieprzystojnych, tylko o brzydkich po prostu. Jak ktoś się totalnie nie podoba, to rzeczywiście tak jest. Jednak nad wyglądem można popracować w obecnych czasach.

Nie, piszę o nieprzystojnych. Chociaż w dzisiejszych czasach to na jedno wychodzi, bo każdy, kto nie wygląda jak model z okładki, jest dla współczesnych kobiet brzydalem. Nad wyglądem można popracować, ale z przeciętniaka chada nie zrobisz.

48

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:

Zgadzam się z przedmówczynią.
Poza tym, jeśli ktoś jest osobą, która na pierwszy rzut oka być może i szału nie robi, ale zyskuje przy bliższym poznaniu, to powinien obrać inną strategię. To chyba jasne, że jak ktoś niekoniecznie jest w moim typie, to nie będę miała ochoty na flirt. Ale w większym gronie, w dłuższej perspektywie czasu, można się takiej osobie swobodnie poprzyglądać. I wtedy już nastawienie czasem zmienia się samo. Ale potrzebny jest czas i neutralny grunt.

No ale nie zawsze da się tę konkretną dziewczynę poznać bliżej w większym gronie i dłużej poprzyglądać. Tym bardziej, że nawet w miejscach sprzyjających nawiązywaniu znajomości kobiety nie chcą ze mną rozmawiać i odrzucają, zanim cokolwiek powiem czy zrobię. Jeżeli już jakąś dziewczynę udawało mi się poznać bliżej, to zajęta i bez wolnych koleżanek.

49

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:

No ale nie zawsze da się tę konkretną dziewczynę poznać bliżej w większym gronie i dłużej poprzyglądać. Tym bardziej, że nawet w miejscach sprzyjających nawiązywaniu znajomości kobiety nie chcą ze mną rozmawiać i odrzucają, zanim cokolwiek powiem czy zrobię. Jeżeli już jakąś dziewczynę udawało mi się poznać bliżej, to zajęta i bez wolnych koleżanek.

To weź się za siebie, żeby być pożądanym.

50

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
SamotnaWilczyca napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

No ale nie zawsze da się tę konkretną dziewczynę poznać bliżej w większym gronie i dłużej poprzyglądać. Tym bardziej, że nawet w miejscach sprzyjających nawiązywaniu znajomości kobiety nie chcą ze mną rozmawiać i odrzucają, zanim cokolwiek powiem czy zrobię. Jeżeli już jakąś dziewczynę udawało mi się poznać bliżej, to zajęta i bez wolnych koleżanek.

To weź się za siebie, żeby być pożądanym.

Ale ja wyglądam przeciętnie, tylko nie mam szans nadrobić charakterem, bo przeciętny wygląd to za mało dla współczesnych kobiet.

51

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:

Ale ja wyglądam przeciętnie, tylko nie mam szans nadrobić charakterem, bo przeciętny wygląd to za mało dla współczesnych kobiet.

Raczej jesteś po prostu nieciekawy, mniej niż przeciętny. Dlaczego kobieta miałaby Ciebie chcieć? Jakie w ogóle masz plusy zewnętrzne i wewnętrzne?

52

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

No ale nie zawsze da się tę konkretną dziewczynę poznać bliżej w większym gronie i dłużej poprzyglądać. Tym bardziej, że nawet w miejscach sprzyjających nawiązywaniu znajomości kobiety nie chcą ze mną rozmawiać i odrzucają, zanim cokolwiek powiem czy zrobię. Jeżeli już jakąś dziewczynę udawało mi się poznać bliżej, to zajęta i bez wolnych koleżanek.

To weź się za siebie, żeby być pożądanym.

Ale ja wyglądam przeciętnie, tylko nie mam szans nadrobić charakterem, bo przeciętny wygląd to za mało dla współczesnych kobiet.

Jestes uparty jak baran i nic do ciebie nie dociera. Do tego jestes straszna, sfrustrowana meczydupa. Ludzie to czuja i ich to odrzuca. Wiec moge sie zalozyc, ze to jest u ciebie wiekszy problem niz wyglad.

53

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

No cóż, ciężko radzić, jak się kogoś nie zna, ale jak dla mnie, to wygląda to tak, że Ty jesteś baaardzooo needy  w każdej podejmowanej próbie nawiązania kontaktu z dziewczyną. A one to wyczuwają na odległość. Twoją desperację zamiast męskiej energii. Skoro mówisz, że jesteś przeciętny, to nie jest możliwe, żeby Twoje próby były niekończącym się pasmem porażek. To jak dla mnie nie o sam wygląd chodzi. Poza tym może warto się zastanowić nad zmianą fryzury, ubioru itp? Tak, żeby czymś się wyróżnić z szarej masy? Oczywiście nie może to być drastycznie niezgodne z Twoim stylem bycia, bo wyjdzie sztucznie. To tak na szybko oczami kobiety;)

54

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
_minka napisał/a:

No cóż, ciężko radzić, jak się kogoś nie zna, ale jak dla mnie, to wygląda to tak, że Ty jesteś baaardzooo needy  w każdej podejmowanej próbie nawiązania kontaktu z dziewczyną. A one to wyczuwają na odległość. Twoją desperację zamiast męskiej energii. Skoro mówisz, że jesteś przeciętny, to nie jest możliwe, żeby Twoje próby były niekończącym się pasmem porażek. To jak dla mnie nie o sam wygląd chodzi. Poza tym może warto się zastanowić nad zmianą fryzury, ubioru itp? Tak, żeby czymś się wyróżnić z szarej masy? Oczywiście nie może to być drastycznie niezgodne z Twoim stylem bycia, bo wyjdzie sztucznie. To tak na szybko oczami kobiety;)

Nie jestem needy, zawsze podchodziłem na luzie i zagadywałem. Jeśli chodzi o zmianę fryzury, to fryzjer doradził mi taką samą fryzurę, jaką miałem cały czas, mimo że sugerowałem chęć zmiany. Stwierdził jednak, że taka pasuje mi najbardziej. Jeśli chodzi o ubiór, to nie ma mi kto doradzić, a ja się na tym nie znam.

55

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
SamotnaWilczyca napisał/a:

To weź się za siebie, żeby być pożądanym.

Ale ja wyglądam przeciętnie, tylko nie mam szans nadrobić charakterem, bo przeciętny wygląd to za mało dla współczesnych kobiet.

Jestes uparty jak baran i nic do ciebie nie dociera. Do tego jestes straszna, sfrustrowana meczydupa. Ludzie to czuja i ich to odrzuca. Wiec moge sie zalozyc, ze to jest u ciebie wiekszy problem niz wyglad.

Nawet jeśli przyjmiemy, że masz rację, to nadal byłoby to skutkiem, a nie przyczyną problemów wink ale przecież na co dzień z ludźmi nie gadam o tym, że nie mam dziewczyny i żadna mnie nie chce.

56

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Pewnie masz cofniętą szczękę, czy jakieś inne wady. I vibe zdesperowanego creepa.

57

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Ale ja wyglądam przeciętnie, tylko nie mam szans nadrobić charakterem, bo przeciętny wygląd to za mało dla współczesnych kobiet.

Jestes uparty jak baran i nic do ciebie nie dociera. Do tego jestes straszna, sfrustrowana meczydupa. Ludzie to czuja i ich to odrzuca. Wiec moge sie zalozyc, ze to jest u ciebie wiekszy problem niz wyglad.

Nawet jeśli przyjmiemy, że masz rację, to nadal byłoby to skutkiem, a nie przyczyną problemów wink ale przecież na co dzień z ludźmi nie gadam o tym, że nie mam dziewczyny i żadna mnie nie chce.

Nie ukryjesz tego, podskornie czuja, ze cos jest nie tak. Instynkt samozachowawczy czy inna podswiadomosc im moze podpwiadac, ze cos pod maska tam sie kryje co bedzie problematyczne i lepiej sie nie angzowac.

58

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Dokładnie, kobiety mają dużą intuicję w tym temacie. Czują coś, co je odpycha.
Co do ubioru - nie masz żadnej koleżanki? Ale takiej kumpeli prawdziwej, żeby poszła z Tobą na zakupy i doradziła?

59

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
SamotnaWilczyca napisał/a:

Pewnie masz cofniętą szczękę, czy jakieś inne wady. I vibe zdesperowanego creepa.

Nie, po prostu przeciętny wygląd.

60 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2024-04-02 19:23:11)

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Jestes uparty jak baran i nic do ciebie nie dociera. Do tego jestes straszna, sfrustrowana meczydupa. Ludzie to czuja i ich to odrzuca. Wiec moge sie zalozyc, ze to jest u ciebie wiekszy problem niz wyglad.

Nawet jeśli przyjmiemy, że masz rację, to nadal byłoby to skutkiem, a nie przyczyną problemów wink ale przecież na co dzień z ludźmi nie gadam o tym, że nie mam dziewczyny i żadna mnie nie chce.

Nie ukryjesz tego, podskornie czuja, ze cos jest nie tak. Instynkt samozachowawczy czy inna podswiadomosc im moze podpwiadac, ze cos pod maska tam sie kryje co bedzie problematyczne i lepiej sie nie angzowac.

Tak, i nawet jak byłem nastolatkiem, który jeszcze nie doświadczył odrzucenia, to też wyczuwały, że jest ze mną coś nie tak, za to w przypadku bad boyów jakoś ta intuicja nie działa wink

_minka napisał/a:

Dokładnie, kobiety mają dużą intuicję w tym temacie. Czują coś, co je odpycha.
Co do ubioru - nie masz żadnej koleżanki? Ale takiej kumpeli prawdziwej, żeby poszła z Tobą na zakupy i doradziła?

Nie czują, a widzą – przeciętny wygląd.

Nie, nie mam żadnej takiej koleżanki.

61

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Nawet jeśli przyjmiemy, że masz rację, to nadal byłoby to skutkiem, a nie przyczyną problemów wink ale przecież na co dzień z ludźmi nie gadam o tym, że nie mam dziewczyny i żadna mnie nie chce.

Nie ukryjesz tego, podskornie czuja, ze cos jest nie tak. Instynkt samozachowawczy czy inna podswiadomosc im moze podpwiadac, ze cos pod maska tam sie kryje co bedzie problematyczne i lepiej sie nie angzowac.

Tak, i nawet jak byłem nastolatkiem, który jeszcze nie doświadczył odrzucenia, to też wyczuwały, że jest ze mną coś nie tak, za to w przypadku bad boyów jakoś ta intuicja nie działa wink

No wyczuwały, że jesteś w spektrum autyzmu.

62

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Anewe napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Nie ukryjesz tego, podskornie czuja, ze cos jest nie tak. Instynkt samozachowawczy czy inna podswiadomosc im moze podpwiadac, ze cos pod maska tam sie kryje co bedzie problematyczne i lepiej sie nie angzowac.

Tak, i nawet jak byłem nastolatkiem, który jeszcze nie doświadczył odrzucenia, to też wyczuwały, że jest ze mną coś nie tak, za to w przypadku bad boyów jakoś ta intuicja nie działa wink

No wyczuwały, że jesteś w spektrum autyzmu.

Nie, bo to w żaden sposób nie wpływa na to, jaki jestem. Moi znajomi tego nie wiedzą i nie zauważają u mnie żadnego odchyłu od normy.

63

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
rakastankielia napisał/a:
Anewe napisał/a:

No wyczuwały, że jesteś w spektrum autyzmu.

Nie, bo to w żaden sposób nie wpływa na to, jaki jestem. Moi znajomi tego nie wiedzą i nie zauważają u mnie żadnego odchyłu od normy.

Oczywiście, że widzą, to tylko ty myślisz (albo chcesz myśleć), że jest inaczej. Przecież to tylko znajomi, nie wyskoczą ci nagle z pytaniem: 'ej Raka, ty jesteś w spektrum autyzmu? Bo tak się dziwnie zachowujesz!'

Skoro my na forum to zauważyliśmy mając do wglądu jedynie twoje pisemne wypowiedzi, to tym bardziej widzą to ludzie na żywo, mający większy obraz. Jedni od razu zorientują się, że jesteś w spektrum, dla innych będziesz po prostu dziwakiem.

64

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Raka, miejże Ty litość z zaśmiecaniem kolejnych wątków. Ty naprawdę nie jesteś pępkiem świata, a w który wątek się nie spojrzy, tam Ty i Twoje standardowe slogany. No ileż można??

65

Odp: Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę
Anewe napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Anewe napisał/a:

No wyczuwały, że jesteś w spektrum autyzmu.

Nie, bo to w żaden sposób nie wpływa na to, jaki jestem. Moi znajomi tego nie wiedzą i nie zauważają u mnie żadnego odchyłu od normy.

Oczywiście, że widzą, to tylko ty myślisz (albo chcesz myśleć), że jest inaczej. Przecież to tylko znajomi, nie wyskoczą ci nagle z pytaniem: 'ej Raka, ty jesteś w spektrum autyzmu? Bo tak się dziwnie zachowujesz!'

Skoro my na forum to zauważyliśmy mając do wglądu jedynie twoje pisemne wypowiedzi, to tym bardziej widzą to ludzie na żywo, mający większy obraz. Jedni od razu zorientują się, że jesteś w spektrum, dla innych będziesz po prostu dziwakiem.

Gdybym się dziwnie zachowywał, to raczej nie byliby moimi znajomymi, tylko by mnie odrzucili na początku wink a skoro jednak zapraszają do towarzystwa i chcą spędzać ze mną czas, to raczej nie ma takiego problemu. Za granicą też zawsze zjednywałem do siebie ludzi.

Posty [ 1 do 65 z 146 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Brak poczucia wartości u faceta/złe podejście do tematu przez kobietę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024