Witajcie,
Mam chyba jakiś pewien problem w spotkaniach z dziewczynami. Otóż zauważyłem, że strasznie się wkręcam i angażuje aż za bardzo. To znaczy dla dziewczyn jakieś 3 spotkanka, nawet pocałunek, czy przytulenie nic nie znaczy na tak wczesnym etapie znajomości. A dla mnie to był znak, że chyba jest naprawdę zainteresowana. Tworzę sobie jakiś jej wyidealizowany obraz no i to błąd. Jak sobie z tym poradzić? Ostatnią tego typu relację zakończyłem pod koniec ubiegłego roku. Widziałem wtedy już swój problem, więc na początku trzymałem nerwy na wodzy wszystko niby spokojnie, widać było zainteresowanie, więc kolejne spotkanie i kolejne. Ale bodajże na 4 spotkaniu było trochę większe zbliżenie między nami. No i cały plan się posypał, bo ja już myślałem, że jest "moja". Oczywiście sam zacząłem do niej więcej pisać, trochę też w kontekście jakby już "nas". Jak ona się nie odzywała to oczywiście też nie wytrzymywałem i w końcu sam coś napisałem. Nie umiałem się wstrzymać, olać, sprawić by choć trochę zatęskniła. Oczywiście z czasem się skończyło.
Mam niestety tak, że jak się angażuje, to się angażuje i nie umiem czasami odpuścić. Macie jakieś pomysły jak sobie poradzić, żeby nie zrobić znów głupiego błędu? Nie wiem, może trzeba szukać dziewczyn, które też tak szybko się angażują? Chociaż takich jest zdecydowanie mniej.