Zacznę od tego, że nie jestem kochliwa, niewielu facetów mnie w gruncie rzeczy interesuje, ale kiedy już któryś wzbudzi moje zainteresowanie to bardzo szybko angażuję się emocjonalnie, co jest dla mnie oczywiście źródłem cierpienia, ale też zwyczajnej złości na siebie samą za to ten brak niezależności, dystansu, racjonalności. Dodam, że nie jestem już nastolatką, a w innych obszarach życia jestem zdecydowanie bardziej rozsądna niż nie.
Macie pomysł dlaczego niektórzy tak szybko się angażują i przeżywają znajomość, która jeszcze jest na bardzo wczesnym etapie? Jak temu zaradzić?
(Czy jak zwykle, gdy nie wiadomo o co chodzi, powodem są kompleksy?)
Ja nie wiem, ale mam tak samo jak Ty (choć jestem facetem) i też jest to dla mnie źródłem cierpienia.
3 2017-10-03 12:37:58 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-10-03 12:38:22)
Zacznę od tego, że nie jestem kochliwa, niewielu facetów mnie w gruncie rzeczy interesuje, ale kiedy już któryś wzbudzi moje zainteresowanie to bardzo szybko angażuję się emocjonalnie, co jest dla mnie oczywiście źródłem cierpienia, ale też zwyczajnej złości na siebie samą za to ten brak niezależności, dystansu, racjonalności. Dodam, że nie jestem już nastolatką, a w innych obszarach życia jestem zdecydowanie bardziej rozsądna niż nie.
Macie pomysł dlaczego niektórzy tak szybko się angażują i przeżywają znajomość, która jeszcze jest na bardzo wczesnym etapie? Jak temu zaradzić?
(Czy jak zwykle, gdy nie wiadomo o co chodzi, powodem są kompleksy?)
Trafiony, zatopiony.
Jak nie wiadomo o co chodzi... to chodzi o pieniądze ;-) Kompleksy? Jakie niby kompleksy, coś więcej?
(...) Macie pomysł dlaczego niektórzy tak szybko się angażują i przeżywają znajomość, która jeszcze jest na bardzo wczesnym etapie? Jak temu zaradzić?
(Czy jak zwykle, gdy nie wiadomo o co chodzi, powodem są kompleksy?)
Tobie chodzi, wybacz, o dyskusję na temat innych ludzi czy też Ciebie?
Dlaczego szybko? Bo są zachłanni.. A dlaczego zachłanni?... Bo są głodni. ..A dlaczego głodni?... Bo w dzieciństwie mało uczucia i miłości dostali.
Jak jest drzewo, to i ma swoje korzenie.
Nya napisał/a:(...) Macie pomysł dlaczego niektórzy tak szybko się angażują i przeżywają znajomość, która jeszcze jest na bardzo wczesnym etapie? Jak temu zaradzić?
(Czy jak zwykle, gdy nie wiadomo o co chodzi, powodem są kompleksy?)Tobie chodzi, wybacz, o dyskusję na temat innych ludzi czy też Ciebie?
Wybacz, ale co za różnica? Chciałam porozmawiać o problemie z każdym kto chciałby wypowiedzieć się na ten temat. Zdaję sobie sprawę, że przecież nikt na podstawie kilku moich komentarzy w internecie nie zdiagnozuje mnie ze stuprocentową pewnością.
Wybacz, ale co za różnica? Chciałam porozmawiać o problemie z każdym kto chciałby wypowiedzieć się na ten temat. Zdaję sobie sprawę, że przecież nikt na podstawie kilku moich komentarzy w internecie nie zdiagnozuje mnie ze stuprocentową pewnością.
Co za różnica?
Rozmawiając ogólnie będziemy 'gbybać', bo nie będziemy mieli podstawowych informacji, które zawęziłyby temat. Faktycznie, żadne forum, także i to, nie służy postawieniu diagnozy.
Moim zdaniem czasami powodem może być to, że koniecznie chce się kogoś mieć, być w relacji.
Dlaczego szybko? Bo są zachłanni.. A dlaczego zachłanni?... Bo są głodni. ..A dlaczego głodni?... Bo w dzieciństwie mało uczucia i miłości dostali.
Jak jest drzewo, to i ma swoje korzenie.
Coś w tym może być, co piszesz.. Ale to też może być mylące.
Nie wiemy, co tak naprawdę zaangażowanie znaczy dla piszącej post- czy to, że po tygodniu słyszysz weselne dzwony, czy to, że zachwycasz się maksymalnie facetem od początku znajopmości a nie podchodzisz jak kot do jeża?
Bo to jest różnica.
11 2017-10-03 14:04:57 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-10-03 14:05:53)
(Czy jak zwykle, gdy nie wiadomo o co chodzi, powodem są kompleksy?)
Zgadza się, a dokładniej uzależnienia własnej wartości od związków. Zanim wejdziesz w relację z mężczyzną, który Cię interesuje już masz wrażenie, że to ten jedyny?
Już wyobrażasz sobie jaki on jest? Już przypisujesz mu zestaw pozytywnych cech? Już poziom emocji związanych z nim sięga zenitu?
Jeśli tak to odnajdziesz się w grupie osób, które doświadczają RCSE, czyli Relationship contingent self-esteem. W Polsce pojawia się ten temat, ale nie jako osobna kwestia badawcza, tylko element jakiegoś innego zagadnienia. Jeżeli chcesz o tym doczytać więcej będziesz musiała sięgnąć do artykułów po ang.
Poczytaj i zastanów się sama czy odnajdujesz w tym swoje cechy i zachowania.
Przyczyny 'szybkiego' angażowania się w związek? Między innymi:
- chęć posiadania (tak, dosłownie, posiadania) męża i wianuszka dzieci
- chęć sprostania obowiązującym w danym środowisku normom ("po ukończeniu x lat trzeba mieć męża/żonę")
- brak pomysłu na życie w pojedynkę
- snucie w wyobraźni scenariuszy poza kontaktem (lub kiepskim kontaktem) z rzeczywistością
- it.d..
Zanim wejdziesz w relację z mężczyzną, który Cię interesuje już masz wrażenie, że to ten jedyny? Już wyobrażasz sobie jaki on jest? Już przypisujesz mu zestaw pozytywnych cech? Już poziom emocji związanych z nim sięga zenitu?
Raczej nie myślę, że ten jedyny, bo w gruncie rzeczy uważam, że jest na świecie więcej niż jeden mężczyzna, który mógłby być moją bratnią duszą. Jednak tak jak napisałam wcześniej - bardzo rzadko trafiam na takich. Spotykam wielu facetów, których lubię, z którymi fajnie mi się rozmawia, ale tylko w nielicznych widzę bratnie dusze, podobną wrażliwość, niezwykle rzadko ktoś jest dla mnie aż tak atrakcyjny intelektualnie, osobowościowo, żebym chciała rozwinąć w coś więcej taką znajomość. No i kiedy trafiam na takiego człowieka to chyba boję się, że następnego takiego znowu spotkam za 5 lat...
Znam ten ból ...ale każda osoba która się tu wypowiada wkoncu trafi na ta sama listę płaczących, myślących i zdezorientowanych po stracie, końcu czy czymś takim. albo już jest po co nie znaczy ze nie trafia znów na w taki stan... dobrze się mówi każdemu a tak naprawdę w takiej sytuacji każdy ma inne wyjście bo każdy inaczej sobie z tym poradzi...
Więc...jestem w podobnym momencie życia z tym ze ja mam tak zagmatwana sprawę ze czasu by mi brakło. Ale muszę się zapytać skoro zaczęłaś nowy związek dlaczego chcesz go spowolnić czy przydusić...jeśli to wogole związek?
Szybkie angażowanie się bierze się u różnych osób stąd... że jako dzieci, nie zaznały miłości. Może to dlatego w każdym widzą źródło miłości, której nie dostały. To jedna z teorii.
Tylko, że ja właśnie nie w każdym widzę źródło miłości, wręcz przeciwnie, o czym napisałam. Wyjątkowo rzadko zdarza mi się poznać kogoś kim jestem zainteresowana.
czarnykruk33 - nie, nie mówią o związku, ale o etapie spotykania się.
Tylko, że ja właśnie nie w każdym widzę źródło miłości, wręcz przeciwnie, o czym napisałam. Wyjątkowo rzadko zdarza mi się poznać kogoś kim jestem zainteresowana.
czarnykruk33 - nie, nie mówią o związku, ale o etapie spotykania się.
Znałem taką kobietę. I wyszło, że ona się bała.. bliskości.
W niektórych przypadkach tak pewnie jest. Ja bardzo bym chciała bliskości, ale nie z kimkolwiek... nie umiem zmusić się do spotykania się, bycia z kimś na siłę, byleby tylko uniknąć samotności.
Wiem. To "coś"... spokojnie... znajdziesz;-)
I've often found myself jumping into relationships too quickly, much like what's discussed in this post. It’s refreshing to see others share similar experiences! Taking the time to understand ourselves can truly lead to healthier connections. Thank you for creating such a relatable space for women to discuss these important issues!