Witajcie,
Miałem nie iść z tym tematem na forum, ale stwierdziłem, że potrzebuję trochę potwierdzenia/uspokojenia, że to co robię póki co jest ok.
Zacznę trochę od przeszłości – mój poprzedni związek zakończył się już bodajże 3 lata temu. Był to mój chyba pierwszy poważny związek i naprawdę bardzo chciałem żeby było dobrze. Nie chciałem się drugiej stronie narzucać, ale dużo myślałem, co robi gdzie jest itd. Byłem mocno wkręcony, ale bardzo się starałem i druga strona to doceniała. Mimo toporzuciłem wiele swoich aktywności i hobby, bo wszystko podporządkowałem temu związkowi i w końcu chyba miałem dosyć, więc były różne perturbacje ale ostatecznie związek tamten dobiegł końca.
Potem spotkałem się kilka razy, ale na dłużej nic z tego nie wynikało. No i teraz nowy rok i nowa znajomość. Spotkaliśmy się już 4 razy. Obiecałem sobie, że tym razem dam temu spokój, będę się starał, ale niech to się rozwija swoim tempem. Chyba się nie udało. Pierwsze spotkanie – kawka, pogadanka, na spokojnie, chociaż już widziałem, że jak wracaliśmy razem kawałek to czułem z jej strony że tak powiem coś, potem był spacer, no i za 3 razem to nawet mnie zaprosiła do siebie, wtedy to już ją pocałowałem, nic więcej nie było ale kilka tych pocałunków było i potem więcej dotyku, przytulania itp. No i od tego momentu trochę ześwirowałem i chyba za dużo wymagam… Tu dużo szybciej udało mi się pokonać pewną barierę (bo w poprzednim związku do pocałunku minęło dużo więcej spotkań). Z jednej strony po tamtym spotkaniu się cieszyłem, ale jakoś tak zacząłem rozkminiać, czy na pewno jej się podobało, czy się jeszcze spotka, mimo tego, że nawet jak któregoś dnia nie mogła, to sama zaproponowała inny dzień. Zacząłem się obawiać, że w sumie to może mi zaraz powiedzieć, że nic z tego. Ale żadnych przesłanek ku temu nie ma… Sama mi powiedziała, ze raczej nie jest typem dziewczyny strzelającej focha nie wiadomo za co i że stawia na komunikację. Ale mimo to paradoksalnie od tego pocałunku i szeroko pojętego zbliżenia zaczęła mi towarzyszyć większa niepewność. No bo pewnie się wkręcam… I za bardzo. Nie jest to typ dziewczyny (jak moja poprzednia) która lubi dużo pisać na telefonie, może to i dobrze, ale z drugiej strony znowu włącza mi się dziś, że co u niej i co robi. Zaczynam mieć wrażenie (może nieprawdziwe), że mi zależy bardziej niż jej. Przykładowo, spotkaliśmy się w środę, to zaproponowałem spotkanie dzisiaj, powiedziała, że nie wie czy nie będzie jechała do swojej rodzinnej miejscowości i że da znać. No i w sumie gdybym ja wczoraj ok. 20 nie zapytał się to nie wiem czy bym się dowiedział, chociaż niby długo pracowała więc może się pospieszyłem, ale stwierdziłem, że o 20 dzień przed bym chciał już wiedzieć. Nie chcę, żebyście zrozumieli, że ją osaczam czy coś takiego, nie nie. Po prostu zaczynam zauważać, że ja to bardziej ciągnę, ale może taka kolej rzeczy. Dziś rano napisałem do niej tylko o której rusza (bo jednak jedzie do rodziny) i czy znajdzie chwilę, żeby pogadać, to niby napisała że zadzwoni później i faktycznie zadzwoniła. Więc może pewnie sobie za dużo tej niepewności sam dokładam.
Generalnie pewnie gdybym się jej spytał czy widzi naszą przyszłość razem i by powiedziała, że tak to pewnie by mnie to uspokoiło, ale póki co głupio o to pytać więc raczej nie będę
Z drugiej strony to czy skoro się ze mną przytula i całuje to już nie jest znak, że jest moją dziewczyną? Ale pytać póki co też o to głupio
Pewnie powiecie, że za dużo wymagam za szybko, bo ja to np. bym chciał, żeby ona chciała ze mną pojechać do tej swojej rodziny, a nie sama. Już bym chciał pewnie, żeby nasze życie było takie wspólne itd. ale to pewnie jeszcze czas… Nie wiem czy w ogóle z nią gadać na ten temat że chciałbym być częścią jej życia itd. A może wszystko wyjdzie samo. Tylko, że ja teraz pomiędzy spotkaniami, to sam się zastanawiam znowu i obawiam, czy będzie to kolejne… Mimo, że raczej powodów do odmowy póki co nie ma…. Pogadaliśmy dzisiaj normalnie co tam jak tam i tyle, ale od tej rozmowy trochę czasu minęło i pewnie powiecie, że trzeba jej dać przestrzeń. Ogólnie się z tym zgadzam, ale czuję się niepewnie po prostu. Wiem, wkręciłem się zapewne za bardzo, ale może jak potwierdzicie mi że z Waszej perspektywy jest ok i po prostu trzeba czasu żeby przyzwyczaiła się, że ja też jestem w jej życiu.
1 2024-01-20 20:49:17 Ostatnio edytowany przez robert12389 (2024-01-20 20:55:20)
Podobne tematy
2 2024-01-20 22:16:16 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-01-20 22:17:51)
Spotkaliście się cztery razy i już byś oczekiwał deklaracji!?
Zrób krok do tyłu.
Nie dawaj więcej niż bierzesz.
Nie narzucaj się.
Daj przestrzeń.
Nie osaczaj.
Nie wymagaj...napisz, zadzwoń, to już jest wymuszanie.
Pewna to tylko jest śmierć i podatki... dlatego wrzuć na luz, zajmij się sobą, uprawiaj sport, bo w związku trzeba mieć też swoje życie.
Absolutnie nie mów jej o tym że chciałbyś już jeździć z nią do jej rodziny albo być już na poważnie częścią jej życia. Po 4 spotkaniach odebrałabym to jako desperację gościa który ma kompleksy żeby na siłę już sobie zaklepać i przyporządkować dziewczynę albo nachalną próbę kontroli. Rozumiem ze się wkręciłeś i ok. Okazuj to zainteresowaniem wsparciem, kontaktem, dotykiem czułością ale nie robieniem od razu kroków milowych w kierunku bycia niemalże parą z 2 letnim stażem która może już powoli myśleć o zaręczynach i ślubie. Z tego co piszesz dziewczyna jest fajna, szczera i komunikatywna. Napisała wprost kiedy może się spotkać a kiedy nie i dlaczego. Sama proponuje terminy spotkań gdy nie pasuje jej zaproponowany przez Ciebie. Nie unika bliskości i czułości ani nie udaje niedostępnej na zasadzie będę trzymać go w niepewności czy jestem zainteresowana czy nie. Czemu na siłę chcesz tą dobrze rokującą relację zasabotowac ? Bo jakimiś nerwowymi ruchami to wkoncu zrobisz. Kobieta lubi czuć że mężczyźnie zależy ale nie na zasadzie ze ją osacza albo oczekuje 24 h dostępności. Ok może i mogła wcześniej uprzedzić że będzie jednak jechała do rodziny ale może do ostatniej chwili nie wiedziała jeszcze. Ciesz sie tą znajomością. Pisz spotykaj się bądź swobodny żartuj całuj przytulaj i patrz czy sam się w tym dobrze czujesz zamiast tylko analizować czy jej się podoba i czy będzie chciała dalszej znajomości. Bo finalnie albo ją wystraszysz albo utkniesz w znajomości w której za parę lat okaże się że chciałeś być dla samego bycia a nie dlatego że to ta właściwa osoba. No i pamiętaj. Lubimy zaangażowanych ale nie zdesperowanych ![]()
Spotkaliście się cztery razy i już byś oczekiwał deklaracji!?
Zrób krok do tyłu.
Nie dawaj więcej niż bierzesz.
Nie narzucaj się.
Daj przestrzeń.
Nie osaczaj.
Nie wymagaj...napisz, zadzwoń, to już jest wymuszanie.Pewna to tylko jest śmierć i podatki... dlatego wrzuć na luz, zajmij się sobą, uprawiaj sport, bo w związku trzeba mieć też swoje życie.
Wiem i to mnie zgubiło poprzednim razem.
Nie chcę zrobić nic głupiego, ale zarazem chciałbym wiedzieć na czym stoję. Jakiś sygnał z jej strony. To że chce się ze mną spotykać to powinno wystarczyć?
Absolutnie nie mów jej o tym że chciałbyś już jeździć z nią do jej rodziny albo być już na poważnie częścią jej życia. Po 4 spotkaniach odebrałabym to jako desperację gościa który ma kompleksy żeby na siłę już sobie zaklepać i przyporządkować dziewczynę albo nachalną próbę kontroli. Rozumiem ze się wkręciłeś i ok. Okazuj to zainteresowaniem wsparciem, kontaktem, dotykiem czułością ale nie robieniem od razu kroków milowych w kierunku bycia niemalże parą z 2 letnim stażem która może już powoli myśleć o zaręczynach i ślubie. Z tego co piszesz dziewczyna jest fajna, szczera i komunikatywna. Napisała wprost kiedy może się spotkać a kiedy nie i dlaczego. Sama proponuje terminy spotkań gdy nie pasuje jej zaproponowany przez Ciebie. Nie unika bliskości i czułości ani nie udaje niedostępnej na zasadzie będę trzymać go w niepewności czy jestem zainteresowana czy nie. Czemu na siłę chcesz tą dobrze rokującą relację zasabotowac ? Bo jakimiś nerwowymi ruchami to wkoncu zrobisz. Kobieta lubi czuć że mężczyźnie zależy ale nie na zasadzie ze ją osacza albo oczekuje 24 h dostępności. Ok może i mogła wcześniej uprzedzić że będzie jednak jechała do rodziny ale może do ostatniej chwili nie wiedziała jeszcze. Ciesz sie tą znajomością. Pisz spotykaj się bądź swobodny żartuj całuj przytulaj i patrz czy sam się w tym dobrze czujesz zamiast tylko analizować czy jej się podoba i czy będzie chciała dalszej znajomości. Bo finalnie albo ją wystraszysz albo utkniesz w znajomości w której za parę lat okaże się że chciałeś być dla samego bycia a nie dlatego że to ta właściwa osoba. No i pamiętaj. Lubimy zaangażowanych ale nie zdesperowanych
Ja nie chcę nic sabotować
Po prostu im bardziej mi zależy, tym bardziej chyba chcę wiedzieć, że to co robię jest ok. Po pierwszym spotkaniu czułem jeszcze luz, bo to było pierwsze spotkanie, ale szczególnie po tych pocałunkach to zacząłem sobie chyba już niewiadomo co myśleć. Pewnie jakbym miał jakieś delikatne nawet potwierdzenie to byłoby mi łatwiej. Potwierdzenie, że docenia to co ja robię i chce iść ze mną w tą stronę. Broń Boże nie zależy mi na jakiejś jej dostępności 24h dla mnie, zresztą tak jak pisałem, ona sama nie jest chyba typem dziewczyny co siedzi ciągle w tel odpisuje od razu, czasem odpisuje po godzinie czasem po paru minutach. Oczywiście to szanuję, ale lubię być w jakimś takim lekkim kontakcie, żeby wiedzieć co i jak u niej. W końcu dziś napisałem do niej czy dojechała do swojego rodzinnego miasta i odpowiedzi nie dostałem na razie... Nie wiem czy może przesadziłem czy co... Pewnie mogłem sobie to już dziś odpuścić. Nie chciałem tu nie wiadaomo ile z nią rozmawiać, chciałem po prostu wiedzieć, że wszystko ok i tyle, bez jakiś niewiadomo jakich konwersacji. Może jeszcze coś napisze...
Nie chcę żebym wyszedł na osobę która chce niewiadomo jakiej kontroli itd. Ale to wszystko dlatego, że mi... zależy
A ja niestety pewnie nie umiem tego wszystkiego jakoś wypośrodkować. Wiem, że z czasem gdy poczuję pewnego rodzaju stabilizację to będzie lepiej i dla niej i dla mnie. Ale teraz póki co szukam jakiegoś potwierdzenia, że to co robię ma sens.
Ale wychodzi, że kontrolujesz, już pewnie zapaliła jej się czerwona lampka.
Ona wie, że Tobie zależy, jak już chciałeś napisać, to nie w formie pytającej, choć w ogóle niepotrzebnie pisałeś, bo to nie jest Twoje dziecko, żebyś się martwił czy dojechalo.
Widzę, że rozwalisz tę znajomość, bo Ty we krwi masz robienie z siebie bluszcza i tamta relacja nic Cię nie nauczyła.
Tak, wystarczy, że się z Tobą spotyka, to mówi wszystko.
Jak coś chcesz napisać, to w takiej formie, żeby nie oczekiwać odpowiedzi, bo sam przy tym się stresujesz, chyba, że wymaga tego sytuacja.
Ale wychodzi, że kontrolujesz, już pewnie zapaliła jej się czerwona lampka.
Ona wie, że Tobie zależy, jak już chciałeś napisać, to nie w formie pytającej, choć w ogóle niepotrzebnie pisałeś, bo to nie jest Twoje dziecko, żebyś się martwił czy dojechalo.
Widzę, że rozwalisz tę znajomość, bo Ty we krwi masz robienie z siebie bluszcza i tamta relacja nic Cię nie nauczyła.Tak, wystarczy, że się z Tobą spotyka, to mówi wszystko.
Jak coś chcesz napisać, to w takiej formie, żeby nie oczekiwać odpowiedzi, bo sam przy tym się stresujesz, chyba, że wymaga tego sytuacja.
Ogólnie w końcu odpisała, późno bo późno ale jednak. W tej poprzedniej relacji też wielokrotnie miałem rozkminy że chyba jej nie zależy itd, że wszystko ja inicjuje, są pewne podobieństwa. Jedna i druga introwertyczka nie wiem czy to ma znaczenie ale może tak. Ogólnie rzecz biorąc to ta poprzednia relacja w końcu zakończyła się sukcesem, bo to co niby krytykujesz nie wpłynęło negatywnie na naszą relację i potem byliśmy oficjalnie w związku. Potem się zepsuło ale ten wstępny etap finalnie się udał.
Także teraz może też ostatecznie nie będzie źle. Muszę tylko chyba wyluzować trochę i robić swoje. Kusi mnie żeby jutro nic nie pisać samemu i zobaczę czy cokolwiek się odezwie sama z siebie. Ale pewnie nie wytrzymam... Chociaż ogólnie chce chyba dać temu na luz, będę ją zapraszał dalej na spotkania bo to jest najważniejsze, ale chcę dać trochę na luz i robić swoje... Zobaczymy.
8 2024-01-21 02:36:01 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-01-21 02:36:46)
Po pierwszym spotkaniu czułem jeszcze luz, bo to było pierwsze spotkanie, ale szczególnie po tych pocałunkach to zacząłem sobie chyba już niewiadomo co myśleć. Pewnie jakbym miał jakieś delikatne nawet potwierdzenie to byłoby mi łatwiej. Potwierdzenie, że docenia to co ja robię i chce iść ze mną w tą stronę.
Czyli co dokładnie chciałbyś, żeby doceniła? Co takiego robisz?
Broń Boże nie zależy mi na jakiejś jej dostępności 24h dla mnie, zresztą tak jak pisałem, ona sama nie jest chyba typem dziewczyny co siedzi ciągle w tel odpisuje od razu, czasem odpisuje po godzinie czasem po paru minutach. Oczywiście to szanuję, ale lubię być w jakimś takim lekkim kontakcie, żeby wiedzieć co i jak u niej.
I co Ci po tym, że wiesz, co się w danej minucie u niej dzieje? Przecież w ten sposób nie da się swobodnie oddychać.
Nie chcę żebym wyszedł na osobę która chce niewiadomo jakiej kontroli itd.
Nie chcesz, żebyś na takiego wyszedł, ale Ty taki po prostu JESTEŚ. Najchętniej byś ją do siebie przywiązał i czekał na jakieś wielkie wow!
Myślę, że dziewczynę szybko sobą zmęczysz. To są raptem cztery spotkania, a chciałbyś deklaracji i traktowania, jakbyście byli ze sobą już długo (wizyta u rodziny). Zamiast zająć się sobą, kiedy jej nie ma, to siedzisz i analizujesz, walcząc samemu ze sobą, by nie zadzwonić, nie napisać. To NIE jest normalne ani na obecnym, ani na żadnym etapie relacji.
I niby twierdzisz, że wiesz jakie w poprzednim związku popełniłeś błędy, czego teraz nie powinieneś robić, bo możesz przesadzić, a równocześnie piszesz:
Kusi mnie żeby jutro nic nie pisać samemu i zobaczę czy cokolwiek się odezwie sama z siebie. Ale pewnie nie wytrzymam...
9 2024-01-21 08:00:48 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2024-01-21 08:25:04)
Póki co niczego od niej nie wymagasz za dużo.
Nie ma nic nienormalnego, że odezwiesz się więcej niż raz dziennie do dziewczyny, która się z Tobą caluje i przytula.
Wiele dziewczyn uzna, że to jest ok.
Ludzie mają różne potrzeby bliskości. Rób jak czujesz, a jeśli z drugiej strony stwierdzisz że jest dla Ciebie "zbyt zimno'", to sobie po prostu odpuść, niezaleznie od pocałunków, czy nawet seksu.
Napisz do niej w taki normalny dzień, gdy nie jest na wyjeździe, tyle razy, ile masz ochotę i zobacz jaki będzie odbiór.
Nie ta ostatnia dziewczyna jest na świecie.
Nie daj sobie wmówić, że nie ma jak oddychać, bo 3 razy się do niej w ciągu dnia odezwałeś;)
Bzdura.
Są ludzie, którzy w takiej sytuacji, będą wisieć po 2 godziny dziennie na telefonie, albo wysyłać dziesiątki smsow.
Przynajmniej w aspekcie związku, a tego przecież chcesz, Twoje zachowanie nie jest nienormalne.
I uwierz, nawet jak ona coś zadeklaruje, a jej zachowanie nie będzie Tobie emocjonalnie odpowiadać, to i tak się posypie
Do dupy relacja. Szkoda czasu i energi na jej podtrzymywanie.
Robert ja myślę że ona daje Ci odpowiedź że to co robisz i Wasza znajomość jej się podoba. Gdyby tak nie było nie zaprosiłaby Cię do siebie i nie było by pocałunków ![]()
Nikt nie mówi że masz udawać teraz niedostępnego skurw… a. Jasne pisz i okazuj zainteresowanie ale nie dodawaj sobie napięć ciągłymi analizami czy jej odzew jest wystarczający i co oznacza. Twoje zaangażowanie jest poniekąd urocze ale może być też przytłaczające jeśli zaczniesz za mocno cisnąć. Na razie jest ok.
Jeśli masz ochotę zobaczyć czy ona sama zainicjuje kontakt to możesz ją z lekka przetrzymać jeden dzień bez odzywania się pierwszy. Ogólnie nie jestem zwolenniczką jakiś gierek w relacjach. Lubię jasne sytuacje. Jednakże tu chodzi bardziej o to żeby też nie wejść na dzień dobry w pozycję tego kto zawsze będzie tym inicjującym i tym pielęgnującym kontakt. W fajnej zrównoważonej relacji obie strony potrafią i chcą okazywać sobie zainteresowanie i potrzebę kontaktu bez wchodzenia w jakieś role księżniczek nie do zdobycia albo zimnych drani. Co nie zmienia jednak faktu że czasem fajnie jest dać komuś przez chwilę zatęsknić za sobą. Jeśli zawsze i kilka razy dziennie dajesz jej pierwszy sygnał - jestem i myślę to ona nie miała okazji jeszcze poczuć co czuję gdy przez chwilę Cię nie ma ![]()
Nie chcę zrobić nic głupiego, ale zarazem chciałbym wiedzieć na czym stoję. Jakiś sygnał z jej strony. To że chce się ze mną spotykać to powinno wystarczyć?
Facet a ty nie masz swojego życia, że tak roztrząsasz? Już chcesz chodzić przed panną na paluszkach i za nią biegać. Chcesz wiedzieć, czy pannie zależy walisz chłodnik i czekasz. No ale ty nie możesz wytrzymać bez jej atencji nawet połowy dnia.
wieka napisał/a:Ale wychodzi, że kontrolujesz, już pewnie zapaliła jej się czerwona lampka.
Ona wie, że Tobie zależy, jak już chciałeś napisać, to nie w formie pytającej, choć w ogóle niepotrzebnie pisałeś, bo to nie jest Twoje dziecko, żebyś się martwił czy dojechalo.
Widzę, że rozwalisz tę znajomość, bo Ty we krwi masz robienie z siebie bluszcza i tamta relacja nic Cię nie nauczyła.Tak, wystarczy, że się z Tobą spotyka, to mówi wszystko.
Jak coś chcesz napisać, to w takiej formie, żeby nie oczekiwać odpowiedzi, bo sam przy tym się stresujesz, chyba, że wymaga tego sytuacja.
Ogólnie w końcu odpisała, późno bo późno ale jednak. W tej poprzedniej relacji też wielokrotnie miałem rozkminy że chyba jej nie zależy itd, że wszystko ja inicjuje, są pewne podobieństwa. Jedna i druga introwertyczka nie wiem czy to ma znaczenie ale może tak. Ogólnie rzecz biorąc to ta poprzednia relacja w końcu zakończyła się sukcesem, bo to co niby krytykujesz nie wpłynęło negatywnie na naszą relację i potem byliśmy oficjalnie w związku. Potem się zepsuło ale ten wstępny etap finalnie się udał.
Także teraz może też ostatecznie nie będzie źle. Muszę tylko chyba wyluzować trochę i robić swoje. Kusi mnie żeby jutro nic nie pisać samemu i zobaczę czy cokolwiek się odezwie sama z siebie. Ale pewnie nie wytrzymam... Chociaż ogólnie chce chyba dać temu na luz, będę ją zapraszał dalej na spotkania bo to jest najważniejsze, ale chcę dać trochę na luz i robić swoje... Zobaczymy.
Jeśli ona jest introwertyczką, a Ty jej "przerośniętym" przeciwieństwem, to wątpię czy się dogadacie.
Od początku mówiliście sobie, że intetersuje was tylko związek?
Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że ona będąc
introwertyczką, praktycznie Cię nie znając, zaprosiła do domu.
Póki co niczego od niej nie wymagasz za dużo.
Nie ma nic nienormalnego, że odezwiesz się więcej niż raz dziennie do dziewczyny, która się z Tobą caluje i przytula.
Wiele dziewczyn uzna, że to jest ok.
Ludzie mają różne potrzeby bliskości. Rób jak czujesz, a jeśli z drugiej strony stwierdzisz że jest dla Ciebie "zbyt zimno'", to sobie po prostu odpuść, niezaleznie od pocałunków, czy nawet seksu.
Napisz do niej w taki normalny dzień, gdy nie jest na wyjeździe, tyle razy, ile masz ochotę i zobacz jaki będzie odbiór.
Nie ta ostatnia dziewczyna jest na świecie.
Nie daj sobie wmówić, że nie ma jak oddychać, bo 3 razy się do niej w ciągu dnia odezwałeś;)
Bzdura.
Są ludzie, którzy w takiej sytuacji, będą wisieć po 2 godziny dziennie na telefonie, albo wysyłać dziesiątki smsow.
Przynajmniej w aspekcie związku, a tego przecież chcesz, Twoje zachowanie nie jest nienormalne.
I uwierz, nawet jak ona coś zadeklaruje, a jej zachowanie nie będzie Tobie emocjonalnie odpowiadać, to i tak się posypie
Też mi się wydaje, że to nic złego nie jest to napisanie. Pewnie można było odpuścić, ale chyba nic nie przekreśliło? To też nie jest tak, że ja napiszę i jak nie mam odp przez 2 godziny, to zaczynam spamować "Hej, jesteś?" itp. Nie. Bo już wiem, że jak nie odpisze za 2 godziny, to odpisuje zawsze tylko np. jeszcze później, więc nie narzucam się jej w tym sensie.
Na razie też trudno oceniać, czy jest za zimno czy nie, bo się jeszcze aż tak nie znamy. Ja niestety mam tak, że jak idzie coś za dobrze, to obawiam się, że to brzydko mówiąc j****e. Całuje się przytula a potem okaże się, że nie będzie chciała się ze mną spotkać, myślisz że może tak być? Więc chyba dopóki nie umówię się z nią na przyszły tydzień i mi tego nie potwierdzi, to będę trochę w niepewności na pewno.
Robert ja myślę że ona daje Ci odpowiedź że to co robisz i Wasza znajomość jej się podoba. Gdyby tak nie było nie zaprosiłaby Cię do siebie i nie było by pocałunków
Nikt nie mówi że masz udawać teraz niedostępnego skurw… a. Jasne pisz i okazuj zainteresowanie ale nie dodawaj sobie napięć ciągłymi analizami czy jej odzew jest wystarczający i co oznacza. Twoje zaangażowanie jest poniekąd urocze ale może być też przytłaczające jeśli zaczniesz za mocno cisnąć. Na razie jest ok.
Jeśli masz ochotę zobaczyć czy ona sama zainicjuje kontakt to możesz ją z lekka przetrzymać jeden dzień bez odzywania się pierwszy. Ogólnie nie jestem zwolenniczką jakiś gierek w relacjach. Lubię jasne sytuacje. Jednakże tu chodzi bardziej o to żeby też nie wejść na dzień dobry w pozycję tego kto zawsze będzie tym inicjującym i tym pielęgnującym kontakt. W fajnej zrównoważonej relacji obie strony potrafią i chcą okazywać sobie zainteresowanie i potrzebę kontaktu bez wchodzenia w jakieś role księżniczek nie do zdobycia albo zimnych drani. Co nie zmienia jednak faktu że czasem fajnie jest dać komuś przez chwilę zatęsknić za sobą. Jeśli zawsze i kilka razy dziennie dajesz jej pierwszy sygnał - jestem i myślę to ona nie miała okazji jeszcze poczuć co czuję gdy przez chwilę Cię nie ma
Zobaczymy... Dziś wiem, że jest w rodzinnych stronach, to na pewno jej nie będę męczył, wieczorem ma wrócić, zobaczymy czy jej się coś przypomni... Chociaż jakoś nie wiem, mam przeczucie, że jak nie napisze, to ona się sama nie odezwie, a jak ja bym napisał, to pewnie będzie normalnie i ok, ale to jednak znów będzie z mojej strony.
Myślisz, że te pocałunki to jest coś co powinno mnie uspokoić w kwestii tego jakie ma do mnie podejście? I powinienem być spokojny? Czy mogę się spodziewać mimo to czegoś negatywnego?
robert12389 napisał/a:wieka napisał/a:Ale wychodzi, że kontrolujesz, już pewnie zapaliła jej się czerwona lampka.
Ona wie, że Tobie zależy, jak już chciałeś napisać, to nie w formie pytającej, choć w ogóle niepotrzebnie pisałeś, bo to nie jest Twoje dziecko, żebyś się martwił czy dojechalo.
Widzę, że rozwalisz tę znajomość, bo Ty we krwi masz robienie z siebie bluszcza i tamta relacja nic Cię nie nauczyła.Tak, wystarczy, że się z Tobą spotyka, to mówi wszystko.
Jak coś chcesz napisać, to w takiej formie, żeby nie oczekiwać odpowiedzi, bo sam przy tym się stresujesz, chyba, że wymaga tego sytuacja.
Ogólnie w końcu odpisała, późno bo późno ale jednak. W tej poprzedniej relacji też wielokrotnie miałem rozkminy że chyba jej nie zależy itd, że wszystko ja inicjuje, są pewne podobieństwa. Jedna i druga introwertyczka nie wiem czy to ma znaczenie ale może tak. Ogólnie rzecz biorąc to ta poprzednia relacja w końcu zakończyła się sukcesem, bo to co niby krytykujesz nie wpłynęło negatywnie na naszą relację i potem byliśmy oficjalnie w związku. Potem się zepsuło ale ten wstępny etap finalnie się udał.
Także teraz może też ostatecznie nie będzie źle. Muszę tylko chyba wyluzować trochę i robić swoje. Kusi mnie żeby jutro nic nie pisać samemu i zobaczę czy cokolwiek się odezwie sama z siebie. Ale pewnie nie wytrzymam... Chociaż ogólnie chce chyba dać temu na luz, będę ją zapraszał dalej na spotkania bo to jest najważniejsze, ale chcę dać trochę na luz i robić swoje... Zobaczymy.
Jeśli ona jest introwertyczką, a Ty jej "przerośniętym" przeciwieństwem, to wątpię czy się dogadacie.
Od początku mówiliście sobie, że intetersuje was tylko związek?
Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że ona będąc
introwertyczką, praktycznie Cię nie znając, zaprosiła do domu.
Wcześniej trochę pisaliśmy, potem te 2 spotkania jakoś przebiegły w miłej atmosferze, może mi zaufała. Miałem wrażenie, że już podczas tego drugiego spotkania chciała czegoś więcej. Ale nic poza pocałunkami więcej póki co nie było mimo, że byliśmy sami u niej w domu. Mam nadzieję, że to wszystko jakoś pójdzie dalej do przodu...
feniks35 napisał/a:Robert ja myślę że ona daje Ci odpowiedź że to co robisz i Wasza znajomość jej się podoba. Gdyby tak nie było nie zaprosiłaby Cię do siebie i nie było by pocałunków
Nikt nie mówi że masz udawać teraz niedostępnego skurw… a. Jasne pisz i okazuj zainteresowanie ale nie dodawaj sobie napięć ciągłymi analizami czy jej odzew jest wystarczający i co oznacza. Twoje zaangażowanie jest poniekąd urocze ale może być też przytłaczające jeśli zaczniesz za mocno cisnąć. Na razie jest ok.
Jeśli masz ochotę zobaczyć czy ona sama zainicjuje kontakt to możesz ją z lekka przetrzymać jeden dzień bez odzywania się pierwszy. Ogólnie nie jestem zwolenniczką jakiś gierek w relacjach. Lubię jasne sytuacje. Jednakże tu chodzi bardziej o to żeby też nie wejść na dzień dobry w pozycję tego kto zawsze będzie tym inicjującym i tym pielęgnującym kontakt. W fajnej zrównoważonej relacji obie strony potrafią i chcą okazywać sobie zainteresowanie i potrzebę kontaktu bez wchodzenia w jakieś role księżniczek nie do zdobycia albo zimnych drani. Co nie zmienia jednak faktu że czasem fajnie jest dać komuś przez chwilę zatęsknić za sobą. Jeśli zawsze i kilka razy dziennie dajesz jej pierwszy sygnał - jestem i myślę to ona nie miała okazji jeszcze poczuć co czuję gdy przez chwilę Cię nie maZobaczymy... Dziś wiem, że jest w rodzinnych stronach, to na pewno jej nie będę męczył, wieczorem ma wrócić, zobaczymy czy jej się coś przypomni... Chociaż jakoś nie wiem, mam przeczucie, że jak nie napisze, to ona się sama nie odezwie, a jak ja bym napisał, to pewnie będzie normalnie i ok, ale to jednak znów będzie z mojej strony.
Myślisz, że te pocałunki to jest coś co powinno mnie uspokoić w kwestii tego jakie ma do mnie podejście? I powinienem być spokojny? Czy mogę się spodziewać mimo to czegoś negatywnego?
Myślę że kobiety nie całują mężczyzn którzy im kompletnie nie pasują.
Ciekawa jestem czy Ty te Twoje lęki i rozkminy manifestujesz jakoś na zewnątrz. Bo jeśli są one wyczuwalne dla tej dziewczyny to słabo. Nikt nie lubi desperatów i uwieszonych emocjonalnie tylko na nich ludzi. Bo skoro całe myślenie potencjalnego partnera kręci się tylko wokół mnie to znaczy że ten człowiek nie ma innego życia albo ma bardzo niskie poczucie wartości. A skoro tak to może faktycznie jest nudnym i mało wartościowym człowiekiem który próbuje „na moich plecach „ zbudować sobie lepsze mniemanie o sobie. Od takich ludzi raczej się stroni a nie lgnie. Także naprawdę się uspokój bo jeśli przesadzisz to kiedyś ona powie: tak fajnie się rozkręcało i naprawde byłam gotowa na więcej ale Ty paradoksalnie zacząłeś to wtedy psuć i teraz mogę Ci zaofiarować tylko przyjaźń
Ochłoń, jest ok. A nawet jeśli miałoby nie być to znak że widocznie to nie to. Nie wychodzisz i nie wystarasz związku za dwoje
. ..............Byłem mocno wkręcony, ale bardzo się starałem i druga strona to doceniała. Mimo toporzuciłem wiele swoich aktywności i hobby, bo wszystko podporządkowałem temu związkowi i w końcu chyba miałem dosyć, więc były różne perturbacje ale ostatecznie związek tamten dobiegł końca.
Potem spotkałem się kilka razy, ale na dłużej nic z tego nie wynikało. No i teraz nowy rok i nowa znajomość. Spotkaliśmy się już 4 razy..
Chyba trochę zbyt mocno się angażujesz i przez to wylewasz dziecko z kąpielą. Mówiąc prościej – związek i uczucie, które żywisz do partnera to nie jest cały twój świat. Twój świat to dużo więcej; praca, przyjaciel, rodzina i własny samorozwój wreszcie. Ciągłe zabieganie o atencję jest dla kobiet niezbyt męskie, tak myślę. Widzieliście się raptem 4 razy, wciąż się poznajecie, więc gdy ona wyczuje że jest w tobie desperacja to albo zrezygnuje z tego związku, albo będziesz tańczył na jej smyczy jak niedzwiadek w cyrku. Już nie wiem co gorsze.
Nie wiem czy świadomie, czy w natłoku innych postów, ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie:
robert12389 napisał/a:Po pierwszym spotkaniu czułem jeszcze luz, bo to było pierwsze spotkanie, ale szczególnie po tych pocałunkach to zacząłem sobie chyba już niewiadomo co myśleć. Pewnie jakbym miał jakieś delikatne nawet potwierdzenie to byłoby mi łatwiej. Potwierdzenie, że docenia to co ja robię i chce iść ze mną w tą stronę.
Czyli co dokładnie chciałbyś, żeby doceniła? Co takiego robisz?
Mógłbyś się do tego odnieść?
Chodzi o to, na czym opierasz poczucie, że to co robisz, to jest coś, co należy docenić, a przynajmniej chciałbyś, aby zostało docenione. Co konkretnie się pod tym kryje?
Nie wiem czy świadomie, czy w natłoku innych postów, ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie:
Priscilla napisał/a:robert12389 napisał/a:Po pierwszym spotkaniu czułem jeszcze luz, bo to było pierwsze spotkanie, ale szczególnie po tych pocałunkach to zacząłem sobie chyba już niewiadomo co myśleć. Pewnie jakbym miał jakieś delikatne nawet potwierdzenie to byłoby mi łatwiej. Potwierdzenie, że docenia to co ja robię i chce iść ze mną w tą stronę.
Czyli co dokładnie chciałbyś, żeby doceniła? Co takiego robisz?
Mógłbyś się do tego odnieść?
Chodzi o to, na czym opierasz poczucie, że to co robisz, to jest coś, co należy docenić, a przynajmniej chciałbyś, aby zostało docenione. Co konkretnie się pod tym kryje?
Może źle to nazwałem. Nie chodzi mi o jakieś słowne czy materialne docenienie. Bardziej żeby jednak chciała ze mną się spotykać i iść "w to". Żebym ja to poczuł. Póki co widzę mimo wszystko wiele pozytywów ale jednak jeszcze jest trochę niepewności.
robert12389 napisał/a:. ..............Byłem mocno wkręcony, ale bardzo się starałem i druga strona to doceniała. Mimo toporzuciłem wiele swoich aktywności i hobby, bo wszystko podporządkowałem temu związkowi i w końcu chyba miałem dosyć, więc były różne perturbacje ale ostatecznie związek tamten dobiegł końca.
Potem spotkałem się kilka razy, ale na dłużej nic z tego nie wynikało. No i teraz nowy rok i nowa znajomość. Spotkaliśmy się już 4 razy..Chyba trochę zbyt mocno się angażujesz i przez to wylewasz dziecko z kąpielą. Mówiąc prościej – związek i uczucie, które żywisz do partnera to nie jest cały twój świat. Twój świat to dużo więcej; praca, przyjaciel, rodzina i własny samorozwój wreszcie. Ciągłe zabieganie o atencję jest dla kobiet niezbyt męskie, tak myślę. Widzieliście się raptem 4 razy, wciąż się poznajecie, więc gdy ona wyczuje że jest w tobie desperacja to albo zrezygnuje z tego związku, albo będziesz tańczył na jej smyczy jak niedzwiadek w cyrku. Już nie wiem co gorsze.
Amen. Podobnie to widzę.
Priscilla napisał/a:Nie wiem czy świadomie, czy w natłoku innych postów, ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie:
Priscilla napisał/a:Czyli co dokładnie chciałbyś, żeby doceniła? Co takiego robisz?
Mógłbyś się do tego odnieść?
Chodzi o to, na czym opierasz poczucie, że to co robisz, to jest coś, co należy docenić, a przynajmniej chciałbyś, aby zostało docenione. Co konkretnie się pod tym kryje?Może źle to nazwałem. Nie chodzi mi o jakieś słowne czy materialne docenienie. Bardziej żeby jednak chciała ze mną się spotykać i iść "w to". Żebym ja to poczuł. Póki co widzę mimo wszystko wiele pozytywów ale jednak jeszcze jest trochę niepewności.
Dlatego jak tego nie czujesz, to się za bardzo nie angażuj, bo może się okazać, że jesteś plastrem na rany.
Widzisz, że nie na symetrii, zrób krok w tył.
robert12389 napisał/a:feniks35 napisał/a:Robert ja myślę że ona daje Ci odpowiedź że to co robisz i Wasza znajomość jej się podoba. Gdyby tak nie było nie zaprosiłaby Cię do siebie i nie było by pocałunków
Nikt nie mówi że masz udawać teraz niedostępnego skurw… a. Jasne pisz i okazuj zainteresowanie ale nie dodawaj sobie napięć ciągłymi analizami czy jej odzew jest wystarczający i co oznacza. Twoje zaangażowanie jest poniekąd urocze ale może być też przytłaczające jeśli zaczniesz za mocno cisnąć. Na razie jest ok.
Jeśli masz ochotę zobaczyć czy ona sama zainicjuje kontakt to możesz ją z lekka przetrzymać jeden dzień bez odzywania się pierwszy. Ogólnie nie jestem zwolenniczką jakiś gierek w relacjach. Lubię jasne sytuacje. Jednakże tu chodzi bardziej o to żeby też nie wejść na dzień dobry w pozycję tego kto zawsze będzie tym inicjującym i tym pielęgnującym kontakt. W fajnej zrównoważonej relacji obie strony potrafią i chcą okazywać sobie zainteresowanie i potrzebę kontaktu bez wchodzenia w jakieś role księżniczek nie do zdobycia albo zimnych drani. Co nie zmienia jednak faktu że czasem fajnie jest dać komuś przez chwilę zatęsknić za sobą. Jeśli zawsze i kilka razy dziennie dajesz jej pierwszy sygnał - jestem i myślę to ona nie miała okazji jeszcze poczuć co czuję gdy przez chwilę Cię nie maZobaczymy... Dziś wiem, że jest w rodzinnych stronach, to na pewno jej nie będę męczył, wieczorem ma wrócić, zobaczymy czy jej się coś przypomni... Chociaż jakoś nie wiem, mam przeczucie, że jak nie napisze, to ona się sama nie odezwie, a jak ja bym napisał, to pewnie będzie normalnie i ok, ale to jednak znów będzie z mojej strony.
Myślisz, że te pocałunki to jest coś co powinno mnie uspokoić w kwestii tego jakie ma do mnie podejście? I powinienem być spokojny? Czy mogę się spodziewać mimo to czegoś negatywnego?Myślę że kobiety nie całują mężczyzn którzy im kompletnie nie pasują.
Ciekawa jestem czy Ty te Twoje lęki i rozkminy manifestujesz jakoś na zewnątrz. Bo jeśli są one wyczuwalne dla tej dziewczyny to słabo. Nikt nie lubi desperatów i uwieszonych emocjonalnie tylko na nich ludzi. Bo skoro całe myślenie potencjalnego partnera kręci się tylko wokół mnie to znaczy że ten człowiek nie ma innego życia albo ma bardzo niskie poczucie wartości. A skoro tak to może faktycznie jest nudnym i mało wartościowym człowiekiem który próbuje „na moich plecach „ zbudować sobie lepsze mniemanie o sobie. Od takich ludzi raczej się stroni a nie lgnie. Także naprawdę się uspokój bo jeśli przesadzisz to kiedyś ona powie: tak fajnie się rozkręcało i naprawde byłam gotowa na więcej ale Ty paradoksalnie zacząłeś to wtedy psuć i teraz mogę Ci zaofiarować tylko przyjaźń
Ochłoń, jest ok. A nawet jeśli miałoby nie być to znak że widocznie to nie to. Nie wychodzisz i nie wystarasz związku za dwoje
No właśnie trochę po to tu napisałem żeby wygadać swoje wątpliwości to co czuje, a z nią jednak nie okazuje że tak rozkminiam to wszystko. Po głębszym zastanowieniu no faktycznie, chyba z każdym się nie całuje i skoro tego chciała to chyba też nie zakończy ze mną tej relacji tak po prostu. Sama mówiła że stawia na otwartą komunikacją więc idąc za tym to chyba by już coś wprost mówiła że coś jej nie pasuje a nic takiego jednak miejsca nie miało. Także robię co robiłem do tej pory, zajmuje się swoim życiem i gdzieś próbuje dalej ją przekonywać do siebie to może w końcu dojdziemy do stanu bycia razem o którym pisałem na początku.
robert12389 napisał/a:. ..............Byłem mocno wkręcony, ale bardzo się starałem i druga strona to doceniała. Mimo toporzuciłem wiele swoich aktywności i hobby, bo wszystko podporządkowałem temu związkowi i w końcu chyba miałem dosyć, więc były różne perturbacje ale ostatecznie związek tamten dobiegł końca.
Potem spotkałem się kilka razy, ale na dłużej nic z tego nie wynikało. No i teraz nowy rok i nowa znajomość. Spotkaliśmy się już 4 razy..Chyba trochę zbyt mocno się angażujesz i przez to wylewasz dziecko z kąpielą. Mówiąc prościej – związek i uczucie, które żywisz do partnera to nie jest cały twój świat. Twój świat to dużo więcej; praca, przyjaciel, rodzina i własny samorozwój wreszcie. Ciągłe zabieganie o atencję jest dla kobiet niezbyt męskie, tak myślę. Widzieliście się raptem 4 razy, wciąż się poznajecie, więc gdy ona wyczuje że jest w tobie desperacja to albo zrezygnuje z tego związku, albo będziesz tańczył na jej smyczy jak niedzwiadek w cyrku. Już nie wiem co gorsze.
Po prostu lubię mieć poczucie stabilizacji, póki co tego nie ma i pewnie nie powinienem tego wymagać. A że się mocno wkręciłem jednak to chciałbym mieć już poczucie że jesteśmy razem. No ale nic spokojnie trzeba robić swoje i może to się rozwinie w odpowiednim kierunku.
Priscilla napisał/a:Nie wiem czy świadomie, czy w natłoku innych postów, ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie:
Priscilla napisał/a:Czyli co dokładnie chciałbyś, żeby doceniła? Co takiego robisz?
Mógłbyś się do tego odnieść?
Chodzi o to, na czym opierasz poczucie, że to co robisz, to jest coś, co należy docenić, a przynajmniej chciałbyś, aby zostało docenione. Co konkretnie się pod tym kryje?Może źle to nazwałem. Nie chodzi mi o jakieś słowne czy materialne docenienie. Bardziej żeby jednak chciała ze mną się spotykać i iść "w to". Żebym ja to poczuł. Póki co widzę mimo wszystko wiele pozytywów ale jednak jeszcze jest trochę niepewności.
Zazdroszczę optymizmu. Nagle odpalił się związek. W takim związku bez związku to każdy facet chciałby być, ale baby nie są durne.
A tak odwrócę trochę sytuację. Tu pytanie do dziewczyn bardziej. Czy ona też może odczuwać jakąś niepewność? Że może nie być pewna co do moich intencji ze względu na przykład na jakieś wcześniejsze doświadczenia? Tak naiwnie trochę o tym pomyślałem, bo doszło dość szybko się rozwinęła się między nami jakaś eskalacja dotyku itp., pewnie dla jednych szybko dla innych niekoniecznie, ale poprzednie doświadczenia mam raczej takie, że tych spotkań musiało być dużo więcej. To może też by chciała szybciej wiedzieć na czym stoi i jakiś deklaracji? Czy dziewczyny raczej zawsze potrzebują więcej czasu by się przekonać?
27 2024-01-21 21:23:25 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-01-21 21:32:41)
Każdy jest inny, tak jak i Ty, odstajesz od średniej ![]()
Poza tym nikt nie zna myśli innych.
Jak może być pewność po kilku spotkaniach, skoro jej nigdy nie ma na 100%, więc odpuść sobie to słowo, niepewność.
Ona może nawet obawiać się Twojego nadmiernego zaangażowania, tylko po co gdybać.
Sam zobaczysz jak sytuacja się rozwinie, zapytaj czy jest zainteresowana związkiem, bo ja mam obawy, dlatego, że zbyt szybko inicjowala intymność, jakby nie mogła doczekać się Twojego kroku.
28 2024-01-21 22:43:38 Ostatnio edytowany przez robert12389 (2024-01-21 22:44:37)
Każdy jest inny, tak jak i Ty, odstajesz od średniej
Poza tym nikt nie zna myśli innych.
Jak może być pewność po kilku spotkaniach, skoro jej nigdy nie ma na 100%, więc odpuść sobie to słowo, niepewność.
Ona może nawet obawiać się Twojego nadmiernego zaangażowania, tylko po co gdybać.
Sam zobaczysz jak sytuacja się rozwinie, zapytaj czy jest zainteresowana związkiem, bo ja mam obawy, dlatego, że zbyt szybko inicjowala intymność, jakby nie mogła doczekać się Twojego kroku.
Oczywiście wiem, że każdy jest inny. Ale chodzi mi o jakieś reguły itp czy tak się zdarza że dziewczynie niby zależy też, ale nie umie tego pokazać i może obawia się też, że jednak nic z tego nie będzie.
Myślisz że pytanie o związek ma sens? Nawet po tylko tych 4 spotkaniach? I jej to nie zrazi? Myślisz że ona nie może się doczekać mojego kroku i ta szybka intymność wynikała z tego, że ona jednak też by chciała szybciej wiedzieć i znać mój krok?
wieka napisał/a:Każdy jest inny, tak jak i Ty, odstajesz od średniej
Poza tym nikt nie zna myśli innych.
Jak może być pewność po kilku spotkaniach, skoro jej nigdy nie ma na 100%, więc odpuść sobie to słowo, niepewność.
Ona może nawet obawiać się Twojego nadmiernego zaangażowania, tylko po co gdybać.
Sam zobaczysz jak sytuacja się rozwinie, zapytaj czy jest zainteresowana związkiem, bo ja mam obawy, dlatego, że zbyt szybko inicjowala intymność, jakby nie mogła doczekać się Twojego kroku.Oczywiście wiem, że każdy jest inny. Ale chodzi mi o jakieś reguły itp czy tak się zdarza że dziewczynie niby zależy też, ale nie umie tego pokazać i może obawia się też, że jednak nic z tego nie będzie.
Myślisz że pytanie o związek ma sens? Nawet po tylko tych 4 spotkaniach? I jej to nie zrazi? Myślisz że ona nie może się doczekać mojego kroku i ta szybka intymność wynikała z tego, że ona jednak też by chciała szybciej wiedzieć i znać mój krok?
Nie wiem, na początku jak rozmawialiście to powinniście pytać się wzajemnie czy szukacie parnera/ki do związku.
Bo niektórzy szukają fwb, lub plastra na rany... pytanie czy usłyszysz prawdę.
Tak na logikę dziewczyna szukająca związku, najpierw poznaje chłopaka, a nie "rzuca się" na niego na początku znajomości, tym bardziej kłóci to mi się z jej introwertyzmem.
Może tak być, że liczy na seks, bo nie jest jeszcze gotowa na związek po poprzedniej miłości... wiesz jak długo jest sama?
30 2024-01-21 23:25:30 Ostatnio edytowany przez robert12389 (2024-01-21 23:26:19)
robert12389 napisał/a:wieka napisał/a:Każdy jest inny, tak jak i Ty, odstajesz od średniej
Poza tym nikt nie zna myśli innych.
Jak może być pewność po kilku spotkaniach, skoro jej nigdy nie ma na 100%, więc odpuść sobie to słowo, niepewność.
Ona może nawet obawiać się Twojego nadmiernego zaangażowania, tylko po co gdybać.
Sam zobaczysz jak sytuacja się rozwinie, zapytaj czy jest zainteresowana związkiem, bo ja mam obawy, dlatego, że zbyt szybko inicjowala intymność, jakby nie mogła doczekać się Twojego kroku.Oczywiście wiem, że każdy jest inny. Ale chodzi mi o jakieś reguły itp czy tak się zdarza że dziewczynie niby zależy też, ale nie umie tego pokazać i może obawia się też, że jednak nic z tego nie będzie.
Myślisz że pytanie o związek ma sens? Nawet po tylko tych 4 spotkaniach? I jej to nie zrazi? Myślisz że ona nie może się doczekać mojego kroku i ta szybka intymność wynikała z tego, że ona jednak też by chciała szybciej wiedzieć i znać mój krok?Nie wiem, na początku jak rozmawialiście to powinniście pytać się wzajemnie czy szukacie parnera/ki do związku.
Bo niektórzy szukają fwb, lub plastra na rany... pytanie czy usłyszysz prawdę.Tak na logikę dziewczyna szukająca związku, najpierw poznaje chłopaka, a nie "rzuca się" na niego na początku znajomości, tym bardziej kłóci to mi się z jej introwertyzmem.
Może tak być, że liczy na seks, bo nie jest jeszcze gotowa na związek po poprzedniej miłości... wiesz jak długo jest sama?
Nie wiem ile jest sama, nie pytałem o to, ale wiem, że spotkała się z kimś latem, ale to było tylko jedno spotkanie. I to było jej ostatnie spotkanie z kimś z portalu randkowego do spotkań ze mną.
Jeśli chodzi o seks - brałem to pod uwagę gdy zaprosiła mnie do siebie, ale jakoś wyczułem że jednak chyba nie chodzi jej o to. Raczej jestem pewny że chce mieć kogoś do związku a nie tylko do seksu. Chyba zapytam ją na czym stoimy bo tak będę rozkminiał dalej, ale nie chcę jej też przestraszyć, dlatego zapytałem czy będzie to na tym etapie odpowiednie.
Oczywiście wiem, że każdy jest inny. Ale chodzi mi o jakieś reguły itp czy tak się zdarza że dziewczynie niby zależy też, ale nie umie tego pokazać i może obawia się też, że jednak nic z tego nie będzie.
Oczywiście, że może tak być, ale równocześnie nie ma tu żadnych reguł. Na dobrą sprawę każda osoba i każda relacja jest inna.
Myślisz że pytanie o związek ma sens? Nawet po tylko tych 4 spotkaniach? I jej to nie zrazi? Myślisz że ona nie może się doczekać mojego kroku i ta szybka intymność wynikała z tego, że ona jednak też by chciała szybciej wiedzieć i znać mój krok?
Pytanie nie było co prawda do mnie, ale pozwolę sobie odpowiedzieć. Moim zdaniem pytanie o związek na tym etapie nie jest dobrym pomysłem. Jeśli ona nie jest pewna Twoich intencji, a chciałaby, żeby to poszło dalej, to spokojnie zaczeka, ale... możesz to zepsuć, jeśli jeszcze nie nabrała pewności, zastanawia się, obserwuje rozwój sytuacji, za to poczuje naciski.
Pokazuj jej, że Ci na niej zależy, ale niech to nie będę ruchy desperackie. Dajcie sobie po prostu czas.
Skoro tak, to nie pytaj, jeśli będziecie się spotykać, to samo wyjdzie, bo jeszcze nie wiadomo czy przy bliższym poznaniu będzie wam po drodze.
Ty jesteś w gorącej wodzie kąpany, ona odwrotnie, więc nie da się przewidzieć jak to się potoczy.
Skoro tak, to nie pytaj, jeśli będziecie się spotykać, to samo wyjdzie, bo jeszcze nie wiadomo czy przy bliższym poznaniu będzie wam po drodze.
Ty jesteś w gorącej wodzie kąpany, ona odwrotnie, więc nie da się przewidzieć jak to się potoczy.
Na szczęście w gorącej wodzie kąpany bardziej tu niż w rzeczywistości. Dziś nic się do niej nie odzywałem, ona też nic... zobaczymy jak będzie jutro, ale jutro już na pewno sam napiszę, bo chcę się z nią spotkać w tygodniu.
Jakbym się spytał to bym miał przynajmniej jasną sytuację, ale wiem, że takie pytanie może powodować też efekt odwrotny do spodziewanego, więc na tym etapię nie będę chyba ryzykował.
Skoro tak, to nie pytaj, jeśli będziecie się spotykać, to samo wyjdzie, bo jeszcze nie wiadomo czy przy bliższym poznaniu będzie wam po drodze.
Ty jesteś w gorącej wodzie kąpany, ona odwrotnie, więc nie da się przewidzieć jak to się potoczy.
W tym problem, że przy spotkaniu samo wyjdzie, a bez spotkania nawet nie potrafią gadać. Jeżeli już na początku są problemy z komunikacją to nie ma sensu ciągnąć tego dalej. Napiszesz coś, nie ma odpowiedzi, albo dogryzanie, przytyki, czy widoczny brak zainteresowania w odpowiedziach. itd. Kobiecie męskie ramię jest potrzebne, żeby miała oparcie i czuła się bezpiecznie. Tutaj tego nie ma. Z byłym zanim weszliśmy w związek pisaliśmy codziennie przez ponad pół roku/rok od rana do wieczora.
35 2024-01-22 00:18:09 Ostatnio edytowany przez robert12389 (2024-01-22 00:19:01)
wieka napisał/a:Skoro tak, to nie pytaj, jeśli będziecie się spotykać, to samo wyjdzie, bo jeszcze nie wiadomo czy przy bliższym poznaniu będzie wam po drodze.
Ty jesteś w gorącej wodzie kąpany, ona odwrotnie, więc nie da się przewidzieć jak to się potoczy.W tym problem, że przy spotkaniu samo wyjdzie, a bez spotkania nawet nie potrafią gadać. Jeżeli już na początku są problemy z komunikacją to nie ma sensu ciągnąć tego dalej. Napiszesz coś, nie ma odpowiedzi, albo dogryzanie, przytyki, czy widoczny brak zainteresowania w odpowiedziach. itd. Kobiecie męskie ramię jest potrzebne, żeby miała oparcie i czuła się bezpiecznie. Tutaj tego nie ma. Z byłym zanim weszliśmy w związek pisaliśmy codziennie przez ponad pół roku/rok od rana do wieczora.
Ale tu od początku nie było niewiadomo jakiego pisania poza spotkaniami, ale uznałem że nie jest to najważniejsze. Ona też przyznała że woli znajomości realne niż internetowe. Jak już napiszę, to odpowiedzi są normalne i nie widać jakiś przytyków z tym, że nie jest to taka płynna rozmowa, ale tak było od początku. Może ona po prostu nie potrzebuje tego pisania aż tak bardzo.
"Kobiecie męskie ramię jest potrzebne..." tak zgadzam się i chciałbym żeby tak było ale cały czas dostaję tu jednak odpowiedzi że za bardzo chcę i za bardzo się wkręcam. Tak naprawdę na spotkaniach nie widać jakiś oznak żeby jej nie zależało, tylko ten okres pomiędzy spotkaniami jest ciężki, ale może po prostu za dużo wymagam na tym etapie. Wczoraj sama odpisała że nie miała za bardzo sprawdzać telefonu dlatego odpisała dużo później, ale odpisała jednak. Dziś odpuściłem już, zobaczymy czy zgodzi się na kolejne spotkanie...
36 2024-01-22 00:19:49 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-01-22 00:20:33)
Z byłym zanim weszliśmy w związek pisaliśmy codziennie przez ponad pół roku/rok od rana do wieczora.
Ale nie wszyscy lubią wisieć na telefonie/komputerze i pisać. Ja dla przykładu nie wyobrażam sobie, żeby przez pół roku relację opierać głównie na pisanej komunikacji. Ba, jakby mi tak przez cały dzień przychodziły sms-y i powiadomienia, bez względu na ich nadawcę, to po prostu by mi to przeszkadzało w codziennych zajęciach i w pewnym momencie zapewne stałoby się irytujące. Jednym słowem, NIE ma jedynego słusznego modelu.
ZłaAniaGroźnaGrysie napisał/a:Z byłym zanim weszliśmy w związek pisaliśmy codziennie przez ponad pół roku/rok od rana do wieczora.
Ale nie wszyscy lubią wisieć na telefonie/komputerze i pisać. Ja dla przykładu nie wyobrażam sobie, żeby przez pół roku relację opierać głównie na pisanej komunikacji. Ba, jakby mi tak przez cały dzień przychodziły sms-y i powiadomienia, bez względu na ich nadawcę, to po prostu by mi to przeszkadzało w codziennych zajęciach i w pewnym momencie zapewne stałoby się irytujące. Jednym słowem, NIE ma jedynego słusznego modelu.
To nie chodzi o wiszenie na telefonie tylko oznaki zainteresowania. Jeżeli czujesz, że ktoś nie jest Tobą zainteresowany to odpuszczasz i to jest ten przypadek. Raz się spotkasz, zobaczysz, że coś nie tak, nie spodobałaś się trudno, drugi oko przymrużysz, może źle oceniłaś, albo i nie i tylko czoło zmarszczysz na myśl o spotkaniu. Dla mnie idealny byłby związek z połączenia dwóch byłych. Żeby mnie mój facet całą noc przytulał jak w pierwszym związku i żeby o wszystkim można było rozmawiać, nie kłócić się jak w drugim związku. I wtedy byłoby idealnie.
To nie chodzi o wiszenie na telefonie tylko oznaki zainteresowania. Jeżeli czujesz, że ktoś nie jest Tobą zainteresowany to odpuszczasz i to jest ten przypadek. Raz się spotkasz, zobaczysz, że coś nie tak, nie spodobałaś się trudno, drugi oko przymrużysz, może źle oceniłaś, albo i nie i tylko czoło zmarszczysz na myśl o spotkaniu.
Jeśli sprowadzić to do zainteresowania drugą osobą, to w pełni się zgadzam. Ja dla przykładu lubię, jeśli ktoś stara się mnie poznać w pogłębionej rozmowie. To mi pokazuje, że jest mnie ciekawy, tego jaka jestem, w jaki sposób myślę. Nie lubię płytkich komplementów, ale kiedy ktoś z zainteresowaniem słucha o czym mówię i ze mną po prostu rozmawia, to czuję miód na swoje serce i tym jest w stanie mnie "kupić". Oczywiście powinno to działać na zasadzie wzajemności.
Priscilla napisał/a:ZłaAniaGroźnaGrysie napisał/a:Z byłym zanim weszliśmy w związek pisaliśmy codziennie przez ponad pół roku/rok od rana do wieczora.
Ale nie wszyscy lubią wisieć na telefonie/komputerze i pisać. Ja dla przykładu nie wyobrażam sobie, żeby przez pół roku relację opierać głównie na pisanej komunikacji. Ba, jakby mi tak przez cały dzień przychodziły sms-y i powiadomienia, bez względu na ich nadawcę, to po prostu by mi to przeszkadzało w codziennych zajęciach i w pewnym momencie zapewne stałoby się irytujące. Jednym słowem, NIE ma jedynego słusznego modelu.
To nie chodzi o wiszenie na telefonie tylko oznaki zainteresowania. Jeżeli czujesz, że ktoś nie jest Tobą zainteresowany to odpuszczasz i to jest ten przypadek. Raz się spotkasz, zobaczysz, że coś nie tak, nie spodobałaś się trudno, drugi oko przymrużysz, może źle oceniłaś, albo i nie i tylko czoło zmarszczysz na myśl o spotkaniu. Dla mnie idealny byłby związek z połączenia dwóch byłych. Żeby mnie mój facet całą noc przytulał jak w pierwszym związku i żeby o wszystkim można było rozmawiać, nie kłócić się jak w drugim związku. I wtedy byłoby idealnie.
Ale ja widzę jakieś tam zainteresowanie. Tylko że pomiędzy spotkaniami nie dzieje się wiele i to mnie chyba trochę irytuje ale widzę że ona tak ma i ta rozmowa pisana dla niej nie jest aż tak ważna. A spotkaliśmy się już więcej niż 2 razy. Pewnie to nic nie oznacza ale jednak cały czas staram się interpretować to tak że gdyby jej coś nie pasowało to nie chciałaby się całować i przytulać. Muszę tylko w końcu z nią o tym wszystkim porozmawiać.
Ale ja widzę jakieś tam zainteresowanie. Tylko że pomiędzy spotkaniami nie dzieje się wiele i to mnie chyba trochę irytuje ale widzę że ona tak ma i ta rozmowa pisana dla niej nie jest aż tak ważna. A spotkaliśmy się już więcej niż 2 razy. Pewnie to nic nie oznacza ale jednak cały czas staram się interpretować to tak że gdyby jej coś nie pasowało to nie chciałaby się całować i przytulać. Muszę tylko w końcu z nią o tym wszystkim porozmawiać.
Może ona jest zajęta, pracuje, może ma taki styl bycia, że po prostu nie lubi pisać. Dopóki nie traktuje Cię chłodno i wyraźnie na dystans, to jeszcze wszystko możesz.
Z drugiej strony, jeśli widzi, że Ci zależy, że zabiegasz, inicjujesz kontakt, to sama nie czuje potrzeby, by wychodzić z inicjatywą. Taka nutka niepewności mobilizuje, a Ty nie dajesz jej przestrzeni na jakąkolwiek niepewność.
Ja nie wiem o co Ci chodzi Autorze. Jakby nie było pocałunku to byś grzecznie siedział i czekał na kolejne spotkania. A jak był to Ci się nagle odpaliło że to się zaraz zakończy.
Chcesz to storpedować widzę skoro jeszcze masz pomysł z pytaniem o związek. Normalny człowiek nawet jeśli zainteresowany jest ogólnie związkiem to nie podejmuje tej decyzji co do konkretnej osoby w oparciu o 4 spotkania, chyba że lubi rzucać słowa na wiatr albo gada co mu ślina na język w danym momencie przyniesie.
Serio zaczynasz mnie przerażać Autorze ![]()
Ja nie wiem o co Ci chodzi Autorze. Jakby nie było pocałunku to byś grzecznie siedział i czekał na kolejne spotkania. A jak był to Ci się nagle odpaliło że to się zaraz zakończy.
Chcesz to storpedować widzę skoro jeszcze masz pomysł z pytaniem o związek. Normalny człowiek nawet jeśli zainteresowany jest ogólnie związkiem to nie podejmuje tej decyzji co do konkretnej osoby w oparciu o 4 spotkania, chyba że lubi rzucać słowa na wiatr albo gada co mu ślina na język w danym momencie przyniesie.
Serio zaczynasz mnie przerażać Autorze
Po czwartym spotkaniu ma pełne prawo do informacji, czy laska spotyka się tylko z nim; takie są zasady przyzwoitości. Czyli na tym etapie już powinna być wyłączność.
Teksty o półrocznym spotykaniu się nim babka zdecydowała łaskawie że są w zwiazku to jakaś kpina, bo normalnie to się krystalizuje znacznie szybciej; facet został tam po prostu z braku laku awansowany z orbitera. Mało kto chce tracić czas (o ile w wieku autora w jakims skrajnym wypadku może to jakoś na styk przejść, to w późniejszym człowiek nie ma pół roku na to żeby babka się łaskawie zdecydowała: w tę czy we w tę). Najdalej za drugie tyle spotkań powinien spytać jak ona go widzi pod kątem związku, bo nie ma sensu żeby na darmo tracił ileś miesiecy.
feniks35 napisał/a:Ja nie wiem o co Ci chodzi Autorze. Jakby nie było pocałunku to byś grzecznie siedział i czekał na kolejne spotkania. A jak był to Ci się nagle odpaliło że to się zaraz zakończy.
Chcesz to storpedować widzę skoro jeszcze masz pomysł z pytaniem o związek. Normalny człowiek nawet jeśli zainteresowany jest ogólnie związkiem to nie podejmuje tej decyzji co do konkretnej osoby w oparciu o 4 spotkania, chyba że lubi rzucać słowa na wiatr albo gada co mu ślina na język w danym momencie przyniesie.
Serio zaczynasz mnie przerażać AutorzePo czwartym spotkaniu ma pełne prawo do informacji, czy laska spotyka się tylko z nim; takie są zasady przyzwoitości. Czyli na tym etapie już powinna być wyłączność.
Teksty o półrocznym spotykaniu się nim babka zdecydowała łaskawie że są w zwiazku to jakaś kpina, bo normalnie to się krystalizuje znacznie szybciej; facet został tam po prostu z braku laku awansowany z orbitera. Mało kto chce tracić czas (o ile w wieku autora w jakims skrajnym wypadku może to jakoś na styk przejść, to w późniejszym człowiek nie ma pół roku na to żeby babka się łaskawie zdecydowała: w tę czy we w tę). Najdalej za drugie tyle spotkań powinien spytać jak ona go widzi pod kątem związku, bo nie ma sensu żeby na darmo tracił ileś miesiecy.
A gdzie ja napisałam że ma czekać pół roku z pytaniem na czym stoją ? Wskaż mi to proszę.
Ale co innego czekać pół roku a co innego wypalić po 4 spotkaniach z pytaniem czy już są parą. Szczególnie że czytając posty Autora widać że towarzyszy mu jakieś napięcie które rośnie z każdym nowym etapem znajomości. Jak już ustalą nawet że są parą to zacznie się rozkmina kiedy powinien się oświadczyć czy za miesiąc czy za 6 mscy.
44 2024-01-22 10:01:08 Ostatnio edytowany przez robert12389 (2024-01-22 10:08:41)
robert12389 napisał/a:Ale ja widzę jakieś tam zainteresowanie. Tylko że pomiędzy spotkaniami nie dzieje się wiele i to mnie chyba trochę irytuje ale widzę że ona tak ma i ta rozmowa pisana dla niej nie jest aż tak ważna. A spotkaliśmy się już więcej niż 2 razy. Pewnie to nic nie oznacza ale jednak cały czas staram się interpretować to tak że gdyby jej coś nie pasowało to nie chciałaby się całować i przytulać. Muszę tylko w końcu z nią o tym wszystkim porozmawiać.
Może ona jest zajęta, pracuje, może ma taki styl bycia, że po prostu nie lubi pisać. Dopóki nie traktuje Cię chłodno i wyraźnie na dystans, to jeszcze wszystko możesz.
Z drugiej strony, jeśli widzi, że Ci zależy, że zabiegasz, inicjujesz kontakt, to sama nie czuje potrzeby, by wychodzić z inicjatywą. Taka nutka niepewności mobilizuje, a Ty nie dajesz jej przestrzeni na jakąkolwiek niepewność.
Taki właśnie chyba styl ma no i ok. Jak już coś tam do niej napisze, to jest ok, nie widać, żeby jakoś zdawkowo odpisywała czy z niechęcią.
Właśnie wczoraj dałem jej trochę przestrzeni, no i nic się nie odezwała, ale tłumaczę to tym, że jednak mogła być zajęta, zobaczymy dzisiaj. Napiszę do niej najwyżej sam, bo zwyczajnie w świecie się trochę stęskniłem, chociaż nie wiem czy jest sens jej to mówić.
Ja nie wiem o co Ci chodzi Autorze. Jakby nie było pocałunku to byś grzecznie siedział i czekał na kolejne spotkania. A jak był to Ci się nagle odpaliło że to się zaraz zakończy.
Chcesz to storpedować widzę skoro jeszcze masz pomysł z pytaniem o związek. Normalny człowiek nawet jeśli zainteresowany jest ogólnie związkiem to nie podejmuje tej decyzji co do konkretnej osoby w oparciu o 4 spotkania, chyba że lubi rzucać słowa na wiatr albo gada co mu ślina na język w danym momencie przyniesie.
Serio zaczynasz mnie przerażać Autorze
Pocałunek był dla mnie jasnym sygnałem, że jest zainteresowana chyba poważnie czymś ze mną. I tak od tego momentu trochę po prostu mnie spięło. Żeby tego nie zepsuć, żeby jej nie stracić. Najzwyczajniej w świecie mi zależy. I tyle. Może te 4 spotkania to faktycznie za wcześnie na jakieś deklaracje.
feniks35 napisał/a:Ja nie wiem o co Ci chodzi Autorze. Jakby nie było pocałunku to byś grzecznie siedział i czekał na kolejne spotkania. A jak był to Ci się nagle odpaliło że to się zaraz zakończy.
Chcesz to storpedować widzę skoro jeszcze masz pomysł z pytaniem o związek. Normalny człowiek nawet jeśli zainteresowany jest ogólnie związkiem to nie podejmuje tej decyzji co do konkretnej osoby w oparciu o 4 spotkania, chyba że lubi rzucać słowa na wiatr albo gada co mu ślina na język w danym momencie przyniesie.
Serio zaczynasz mnie przerażać AutorzePo czwartym spotkaniu ma pełne prawo do informacji, czy laska spotyka się tylko z nim; takie są zasady przyzwoitości. Czyli na tym etapie już powinna być wyłączność.
Teksty o półrocznym spotykaniu się nim babka zdecydowała łaskawie że są w zwiazku to jakaś kpina, bo normalnie to się krystalizuje znacznie szybciej; facet został tam po prostu z braku laku awansowany z orbitera. Mało kto chce tracić czas (o ile w wieku autora w jakims skrajnym wypadku może to jakoś na styk przejść, to w późniejszym człowiek nie ma pół roku na to żeby babka się łaskawie zdecydowała: w tę czy we w tę). Najdalej za drugie tyle spotkań powinien spytać jak ona go widzi pod kątem związku, bo nie ma sensu żeby na darmo tracił ileś miesiecy.
Dokładnie tak, i tak jak pisałem wcześniej, może te 4 spotkania to za wcześnie na jakieś deklaracje, ale jeszcze trochę i chyba chciałbym wiedzieć na czym stoję. Tak jestem już w takim wieku, że nie chciałbym latać za nią pół roku, żeby potem dowiedzieć się, że jednak nic z tego. Ona jest w podobnym wieku, więc wydaje mi się, że też jej powinno zależeć, żeby nam się udało. O ile oczywiście nie ma czegoś co ją we mnie zraża, ale wtedy chyba raczej by nie było tego pocałunku i tych 4 spotkań.
ZłaAniaGroźnaGrysie napisał/a:Z byłym zanim weszliśmy w związek pisaliśmy codziennie przez ponad pół roku/rok od rana do wieczora.
Ale nie wszyscy lubią wisieć na telefonie/komputerze i pisać. Ja dla przykładu nie wyobrażam sobie, żeby przez pół roku relację opierać głównie na pisanej komunikacji. Ba, jakby mi tak przez cały dzień przychodziły sms-y i powiadomienia, bez względu na ich nadawcę, to po prostu by mi to przeszkadzało w codziennych zajęciach i w pewnym momencie zapewne stałoby się irytujące. Jednym słowem, NIE ma jedynego słusznego modelu.
Sorry, skrót myślowy; zbiorczo potraktowałem powyższe rady dla autora. Na razie chyba jest u autora ok, babka zdaje się być na tak, a możliwe że jakieś jej obawy (czy złote rady, których się nasluchala) powodują że albo wychodzi z założenia że to do faceta w 100% należy inicjatywa (no staromodne podejście,ale się zdarza) albo nie chce wyjść na zbyt latającą za nim. Na razie chyba dobrą drogą będzie spotykanie sie i rozwijanie bliskości (niekoniecznie w kierunku seksu na najbliższych randkach).
Strasznie się nakręcasz. Ja na miejscu tej laski uciekłabym już po wymuszaniu kontaktu telefonicznego.
Patrząc na opis to ta kobieta jest podobna do mnie - nie lubi dużo pisać, nie lubi ciągłego kontaktu. Lubi przestrzeń.
Tu nie chodzi o jakieś gierki, jak kolega wyżej insytuuje. Po prostu są tacy ludzie i już. Albo się z tym pogodzisz albo nie.
Jeśli nie chcesz tego popsuć to postaraj się nie być nachalnym i nie wychodzić na desperata. Utrzymuj kontakt, ale rozsądnie. Nie wypytuj jej o kożdy detal jej dnia - jeśli ona będzie chciała się czymś z Tobą podzielić to jestem przekonana, że zrobi to sama.
Priscilla napisał/a:ZłaAniaGroźnaGrysie napisał/a:Z byłym zanim weszliśmy w związek pisaliśmy codziennie przez ponad pół roku/rok od rana do wieczora.
Ale nie wszyscy lubią wisieć na telefonie/komputerze i pisać. Ja dla przykładu nie wyobrażam sobie, żeby przez pół roku relację opierać głównie na pisanej komunikacji. Ba, jakby mi tak przez cały dzień przychodziły sms-y i powiadomienia, bez względu na ich nadawcę, to po prostu by mi to przeszkadzało w codziennych zajęciach i w pewnym momencie zapewne stałoby się irytujące. Jednym słowem, NIE ma jedynego słusznego modelu.
Sorry, skrót myślowy; zbiorczo potraktowałem powyższe rady dla autora. Na razie chyba jest u autora ok, babka zdaje się być na tak, a możliwe że jakieś jej obawy (czy złote rady, których się nasluchala) powodują że albo wychodzi z założenia że to do faceta w 100% należy inicjatywa (no staromodne podejście,ale się zdarza) albo nie chce wyjść na zbyt latającą za nim. Na razie chyba dobrą drogą będzie spotykanie sie i rozwijanie bliskości (niekoniecznie w kierunku seksu na najbliższych randkach).
Tak chyba jest, to że tu pisze o swoich różnych rozkminach, to nie znaczy, że ją zarzucam jakąś toną wiadomości czy telefonów. Nieee. Trochę też oczywiście sam się wkręciłem zbytnio, bo na początku jak się jeszcze mniej znaliśmy, to też nie była zbyt wylewna w wiadomościach, ale na spotkaniach było dobrze, a to najważniejsze.
W tym moim poprzednim związku też w sumie miałem takie wrażenie, że ja się bardziej staram, ja wszystko inicjuje itd. Ale nie znaczyło to, że ona nie chciała i wszystko finalnie doprowadziło jednak do tego związku. Tylko trwało to znacznie dłużej, akurat wtedy powiedziałbym, że za długo. Tym razem liczę, że będzie szybciej, choć pewnie jeszcze nie teraz.
Strasznie się nakręcasz. Ja na miejscu tej laski uciekłabym już po wymuszaniu kontaktu telefonicznego.
Patrząc na opis to ta kobieta jest podobna do mnie - nie lubi dużo pisać, nie lubi ciągłego kontaktu. Lubi przestrzeń.
Tu nie chodzi o jakieś gierki, jak kolega wyżej insytuuje. Po prostu są tacy ludzie i już. Albo się z tym pogodzisz albo nie.
Jeśli nie chcesz tego popsuć to postaraj się nie być nachalnym i nie wychodzić na desperata. Utrzymuj kontakt, ale rozsądnie. Nie wypytuj jej o kożdy detal jej dnia - jeśli ona będzie chciała się czymś z Tobą podzielić to jestem przekonana, że zrobi to sama.
Mam tak samo. Nie lubię dużo pisać, a już zwłaszcza o pierdołach dnia codziennego, czyli coś w stylu:
"jak mija dzionek? Ja właśnie mam przerwę w pracy i jem pierogi"
"co tam słychać? Ja zmęczony po pracy wróciłem, właśnie nastawiam zmywarkę i obejrzę sobie coś w TV"
Jak rozmowa to o czymś interesującym, obejrzany film, dokument czy przeczytana książka, już nawet link do śmiesznego filmiku z kotami jest lepszy od czytania o ubijaniu schabowych i odkurzaniu.
Strasznie się nakręcasz. Ja na miejscu tej laski uciekłabym już po wymuszaniu kontaktu telefonicznego.
Patrząc na opis to ta kobieta jest podobna do mnie - nie lubi dużo pisać, nie lubi ciągłego kontaktu. Lubi przestrzeń.
Tu nie chodzi o jakieś gierki, jak kolega wyżej insytuuje. Po prostu są tacy ludzie i już. Albo się z tym pogodzisz albo nie.
Jeśli nie chcesz tego popsuć to postaraj się nie być nachalnym i nie wychodzić na desperata. Utrzymuj kontakt, ale rozsądnie. Nie wypytuj jej o kożdy detal jej dnia - jeśli ona będzie chciała się czymś z Tobą podzielić to jestem przekonana, że zrobi to sama.
A gdzie ja wymusiłem kontakt telefoniczny? Napisałem tylko czy ma chwilę pogadać, a ona sama odpisała że zadzwoni później. Nie było żadnego wymuszania. Staram się pisać krótko i ogólnie, więcej i tak się dowiaduje jak się spotykamy. Może chciałbym coś więcej, ale widzę, że tak po prostu jest i akceptuję to.
Czyli według Ciebie mimo wszystko ona dalej zainteresowana może być tylko po prostu tak tego nie ukazuje?
Mala_mi_123 napisał/a:Strasznie się nakręcasz. Ja na miejscu tej laski uciekłabym już po wymuszaniu kontaktu telefonicznego.
Patrząc na opis to ta kobieta jest podobna do mnie - nie lubi dużo pisać, nie lubi ciągłego kontaktu. Lubi przestrzeń.
Tu nie chodzi o jakieś gierki, jak kolega wyżej insytuuje. Po prostu są tacy ludzie i już. Albo się z tym pogodzisz albo nie.
Jeśli nie chcesz tego popsuć to postaraj się nie być nachalnym i nie wychodzić na desperata. Utrzymuj kontakt, ale rozsądnie. Nie wypytuj jej o kożdy detal jej dnia - jeśli ona będzie chciała się czymś z Tobą podzielić to jestem przekonana, że zrobi to sama.Mam tak samo. Nie lubię dużo pisać, a już zwłaszcza o pierdołach dnia codziennego, czyli coś w stylu:
"jak mija dzionek? Ja właśnie mam przerwę w pracy i jem pierogi"
"co tam słychać? Ja zmęczony po pracy wróciłem, właśnie nastawiam zmywarkę i obejrzę sobie coś w TV"
Jak rozmowa to o czymś interesującym, obejrzany film, dokument czy przeczytana książka, już nawet link do śmiesznego filmiku z kotami jest lepszy od czytania o ubijaniu schabowych i odkurzaniu.
No nieee, takiego pisania też nie lubię
Ale fajnie by było chociażby raz w ciągu dnia gdyby napisała np. "Jak tam minął dzień?" czy coś takiego. Nie mówię o pisaniu o pierdołach ale tak ogólnie jakaś oznaka tego, że myśli o mnie.
Póki co niczego od niej nie wymagasz za dużo.
Nie ma nic nienormalnego, że odezwiesz się więcej niż raz dziennie do dziewczyny, która się z Tobą caluje i przytula.
Wiele dziewczyn uzna, że to jest ok.
Ludzie mają różne potrzeby bliskości. Rób jak czujesz, a jeśli z drugiej strony stwierdzisz że jest dla Ciebie "zbyt zimno'", to sobie po prostu odpuść, niezaleznie od pocałunków, czy nawet seksu.
Napisz do niej w taki normalny dzień, gdy nie jest na wyjeździe, tyle razy, ile masz ochotę i zobacz jaki będzie odbiór.
Nie ta ostatnia dziewczyna jest na świecie.
Nie daj sobie wmówić, że nie ma jak oddychać, bo 3 razy się do niej w ciągu dnia odezwałeś;)
Bzdura.
Są ludzie, którzy w takiej sytuacji, będą wisieć po 2 godziny dziennie na telefonie, albo wysyłać dziesiątki smsow.
Przynajmniej w aspekcie związku, a tego przecież chcesz, Twoje zachowanie nie jest nienormalne.
I uwierz, nawet jak ona coś zadeklaruje, a jej zachowanie nie będzie Tobie emocjonalnie odpowiadać, to i tak się posypie
Ja bym sie cieszyla, gdyby facet, z ktorym sie spotykam i ktory mi sie podoba - pisal do mnie czesto. Widze wtedy jego zainteresowanie moja osoba.
Gdyby mi sie nie spodobal, to bym sie nie cieszyla z jego wiadomosci i na pewno dalabym do zrozumienia lub wrecz powiedziala, przykladowo, ze to nie to, ze nie bedziemy sie juz widywac.
Tak jak pisze Ela, zobaczysz czy jest zainteresowana.
Anewe napisał/a:Mala_mi_123 napisał/a:Strasznie się nakręcasz. Ja na miejscu tej laski uciekłabym już po wymuszaniu kontaktu telefonicznego.
Patrząc na opis to ta kobieta jest podobna do mnie - nie lubi dużo pisać, nie lubi ciągłego kontaktu. Lubi przestrzeń.
Tu nie chodzi o jakieś gierki, jak kolega wyżej insytuuje. Po prostu są tacy ludzie i już. Albo się z tym pogodzisz albo nie.
Jeśli nie chcesz tego popsuć to postaraj się nie być nachalnym i nie wychodzić na desperata. Utrzymuj kontakt, ale rozsądnie. Nie wypytuj jej o kożdy detal jej dnia - jeśli ona będzie chciała się czymś z Tobą podzielić to jestem przekonana, że zrobi to sama.Mam tak samo. Nie lubię dużo pisać, a już zwłaszcza o pierdołach dnia codziennego, czyli coś w stylu:
"jak mija dzionek? Ja właśnie mam przerwę w pracy i jem pierogi"
"co tam słychać? Ja zmęczony po pracy wróciłem, właśnie nastawiam zmywarkę i obejrzę sobie coś w TV"
Jak rozmowa to o czymś interesującym, obejrzany film, dokument czy przeczytana książka, już nawet link do śmiesznego filmiku z kotami jest lepszy od czytania o ubijaniu schabowych i odkurzaniu.No nieee, takiego pisania też nie lubię
Ale fajnie by było chociażby raz w ciągu dnia gdyby napisała np. "Jak tam minął dzień?" czy coś takiego. Nie mówię o pisaniu o pierdołach ale tak ogólnie jakaś oznaka tego, że myśli o mnie.
Sa rozni ludzie, skad wiecie, moze ona wlasnie czeka na wiadomosci od niego?
Ja lubie, kiedy do mnie odzywa sie pan, ktorym jestem zainteresowana, wrecz czekam na wiadomosci od niego.
55 2024-01-22 11:30:33 Ostatnio edytowany przez robert12389 (2024-01-22 11:32:52)
Ela210 napisał/a:Póki co niczego od niej nie wymagasz za dużo.
Nie ma nic nienormalnego, że odezwiesz się więcej niż raz dziennie do dziewczyny, która się z Tobą caluje i przytula.
Wiele dziewczyn uzna, że to jest ok.
Ludzie mają różne potrzeby bliskości. Rób jak czujesz, a jeśli z drugiej strony stwierdzisz że jest dla Ciebie "zbyt zimno'", to sobie po prostu odpuść, niezaleznie od pocałunków, czy nawet seksu.
Napisz do niej w taki normalny dzień, gdy nie jest na wyjeździe, tyle razy, ile masz ochotę i zobacz jaki będzie odbiór.
Nie ta ostatnia dziewczyna jest na świecie.
Nie daj sobie wmówić, że nie ma jak oddychać, bo 3 razy się do niej w ciągu dnia odezwałeś;)
Bzdura.
Są ludzie, którzy w takiej sytuacji, będą wisieć po 2 godziny dziennie na telefonie, albo wysyłać dziesiątki smsow.
Przynajmniej w aspekcie związku, a tego przecież chcesz, Twoje zachowanie nie jest nienormalne.
I uwierz, nawet jak ona coś zadeklaruje, a jej zachowanie nie będzie Tobie emocjonalnie odpowiadać, to i tak się posypieJa bym sie cieszyla, gdyby facet, z ktorym sie spotykam i ktory mi sie podoba - pisal do mnie czesto. Widze wtedy jego zainteresowanie moja osoba.
Gdyby mi sie nie spodobal, to bym sie nie cieszyla z jego wiadomosci i na pewno dalabym do zrozumienia lub wrecz powiedziala, przykladowo, ze to nie to, ze nie bedziemy sie juz widywac.
Tak jak pisze Ela, zobaczysz czy jest zainteresowana.
Czyli teoretycznie tak na chłodno - skoro się zgadza na spotkania, to wszystko jej pasuje i jest ok.
Jeszcze mam taką uwagę co do siebie - że pewnie gdybym z nią był już tak oficjalnie, to bym na pewno mniej rozkminiał to, że jest mało kontaktu pomiędzy. Natomiast w tym momencie wiem, że nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań i powoduje to pewne moje obawy co do ewentualnej wspólnej przyszłości.
robert12389 napisał/a:Anewe napisał/a:Mam tak samo. Nie lubię dużo pisać, a już zwłaszcza o pierdołach dnia codziennego, czyli coś w stylu:
"jak mija dzionek? Ja właśnie mam przerwę w pracy i jem pierogi"
"co tam słychać? Ja zmęczony po pracy wróciłem, właśnie nastawiam zmywarkę i obejrzę sobie coś w TV"
Jak rozmowa to o czymś interesującym, obejrzany film, dokument czy przeczytana książka, już nawet link do śmiesznego filmiku z kotami jest lepszy od czytania o ubijaniu schabowych i odkurzaniu.No nieee, takiego pisania też nie lubię
Ale fajnie by było chociażby raz w ciągu dnia gdyby napisała np. "Jak tam minął dzień?" czy coś takiego. Nie mówię o pisaniu o pierdołach ale tak ogólnie jakaś oznaka tego, że myśli o mnie.
Sa rozni ludzie, skad wiecie, moze ona wlasnie czeka na wiadomosci od niego?
Ja lubie, kiedy do mnie odzywa sie pan, ktorym jestem zainteresowana, wrecz czekam na wiadomosci od niego.
A sama często Ty inicjujesz kontakt? Jak to wygląda w drugą stronę?
Gosiawie napisał/a:Ela210 napisał/a:Póki co niczego od niej nie wymagasz za dużo.
Nie ma nic nienormalnego, że odezwiesz się więcej niż raz dziennie do dziewczyny, która się z Tobą caluje i przytula.
Wiele dziewczyn uzna, że to jest ok.
Ludzie mają różne potrzeby bliskości. Rób jak czujesz, a jeśli z drugiej strony stwierdzisz że jest dla Ciebie "zbyt zimno'", to sobie po prostu odpuść, niezaleznie od pocałunków, czy nawet seksu.
Napisz do niej w taki normalny dzień, gdy nie jest na wyjeździe, tyle razy, ile masz ochotę i zobacz jaki będzie odbiór.
Nie ta ostatnia dziewczyna jest na świecie.
Nie daj sobie wmówić, że nie ma jak oddychać, bo 3 razy się do niej w ciągu dnia odezwałeś;)
Bzdura.
Są ludzie, którzy w takiej sytuacji, będą wisieć po 2 godziny dziennie na telefonie, albo wysyłać dziesiątki smsow.
Przynajmniej w aspekcie związku, a tego przecież chcesz, Twoje zachowanie nie jest nienormalne.
I uwierz, nawet jak ona coś zadeklaruje, a jej zachowanie nie będzie Tobie emocjonalnie odpowiadać, to i tak się posypieJa bym sie cieszyla, gdyby facet, z ktorym sie spotykam i ktory mi sie podoba - pisal do mnie czesto. Widze wtedy jego zainteresowanie moja osoba.
Gdyby mi sie nie spodobal, to bym sie nie cieszyla z jego wiadomosci i na pewno dalabym do zrozumienia lub wrecz powiedziala, przykladowo, ze to nie to, ze nie bedziemy sie juz widywac.
Tak jak pisze Ela, zobaczysz czy jest zainteresowana.Czyli teoretycznie tak na chłodno - skoro się zgadza na spotkania, to wszystko jej pasuje i jest ok.
Jeszcze mam taką uwagę co do siebie - że pewnie gdybym z nią był już tak oficjalnie, to bym pewnie na pewno mniej rozkminiał to, że jest mało kontaktu pomiędzy. Natomiast w tym momencie wiem, że nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań i powoduje to pewne moje obawy co do ewentualnej wspólnej przyszłości.
skoro ci chetnie odpisuje i macie o czym gadac (nie tylko dzien dobry, co slychac) i czujesz, ze relacja jest przyjemna, ciapla, rozmowy sie kleja, posuwa sie pomalu temat we wielu kierunkach - to dziewczyna jest zainteresowana.
Moze jakos zazartuj, a co slychac u mojej dziewczyny? Do odwaznych swiat nalezy, ja mysle, ze sie przez to nie obrazi. Jesli jest zainteresowana, to odpowie cos w tym stylu: ok a u mojego chlopaka? No powinienes juz troche znac, jej poczucie humoru, skoro czesto piszecie...
robert12389 napisał/a:Gosiawie napisał/a:Ja bym sie cieszyla, gdyby facet, z ktorym sie spotykam i ktory mi sie podoba - pisal do mnie czesto. Widze wtedy jego zainteresowanie moja osoba.
Gdyby mi sie nie spodobal, to bym sie nie cieszyla z jego wiadomosci i na pewno dalabym do zrozumienia lub wrecz powiedziala, przykladowo, ze to nie to, ze nie bedziemy sie juz widywac.
Tak jak pisze Ela, zobaczysz czy jest zainteresowana.Czyli teoretycznie tak na chłodno - skoro się zgadza na spotkania, to wszystko jej pasuje i jest ok.
Jeszcze mam taką uwagę co do siebie - że pewnie gdybym z nią był już tak oficjalnie, to bym pewnie na pewno mniej rozkminiał to, że jest mało kontaktu pomiędzy. Natomiast w tym momencie wiem, że nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań i powoduje to pewne moje obawy co do ewentualnej wspólnej przyszłości.skoro ci chetnie odpisuje i macie o czym gadac (nie tylko dzien dobry, co slychac) i czujesz, ze relacja jest przyjemna, ciapla, rozmowy sie kleja, posuwa sie pomalu temat we wielu kierunkach - to dziewczyna jest zainteresowana.
Moze jakos zazartuj, a co slychac u mojej dziewczyny? Do odwaznych swiat nalezy, ja mysle, ze sie przez to nie obrazi. Jesli jest zainteresowana, to odpowie cos w tym stylu: ok a u mojego chlopaka? No powinienes juz troche znac, jej poczucie humoru, skoro czesto piszecie...
Miałem pomysł, żeby przy okazji rozmowy telefonicznej zagadać w stylu "Co tam u mojej gwiazdeczki" czy coś w tym stylu, ale jakoś odpuściłem...
Gosiawie napisał/a:robert12389 napisał/a:Czyli teoretycznie tak na chłodno - skoro się zgadza na spotkania, to wszystko jej pasuje i jest ok.
Jeszcze mam taką uwagę co do siebie - że pewnie gdybym z nią był już tak oficjalnie, to bym pewnie na pewno mniej rozkminiał to, że jest mało kontaktu pomiędzy. Natomiast w tym momencie wiem, że nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań i powoduje to pewne moje obawy co do ewentualnej wspólnej przyszłości.skoro ci chetnie odpisuje i macie o czym gadac (nie tylko dzien dobry, co slychac) i czujesz, ze relacja jest przyjemna, ciapla, rozmowy sie kleja, posuwa sie pomalu temat we wielu kierunkach - to dziewczyna jest zainteresowana.
Moze jakos zazartuj, a co slychac u mojej dziewczyny? Do odwaznych swiat nalezy, ja mysle, ze sie przez to nie obrazi. Jesli jest zainteresowana, to odpowie cos w tym stylu: ok a u mojego chlopaka? No powinienes juz troche znac, jej poczucie humoru, skoro czesto piszecie...Miałem pomysł, żeby przy okazji rozmowy telefonicznej zagadać w stylu "Co tam u mojej gwiazdeczki" czy coś w tym stylu, ale jakoś odpuściłem...
Jesli jeszcze rozmawiacie przez tel i nie wyczuwasz od niej niecheci, to jest juz twoja ![]()
robert12389 napisał/a:Gosiawie napisał/a:skoro ci chetnie odpisuje i macie o czym gadac (nie tylko dzien dobry, co slychac) i czujesz, ze relacja jest przyjemna, ciapla, rozmowy sie kleja, posuwa sie pomalu temat we wielu kierunkach - to dziewczyna jest zainteresowana.
Moze jakos zazartuj, a co slychac u mojej dziewczyny? Do odwaznych swiat nalezy, ja mysle, ze sie przez to nie obrazi. Jesli jest zainteresowana, to odpowie cos w tym stylu: ok a u mojego chlopaka? No powinienes juz troche znac, jej poczucie humoru, skoro czesto piszecie...Miałem pomysł, żeby przy okazji rozmowy telefonicznej zagadać w stylu "Co tam u mojej gwiazdeczki" czy coś w tym stylu, ale jakoś odpuściłem...
Jesli jeszcze rozmawiacie przez tel i nie wyczuwasz od niej niecheci, to jest juz twoja
Skąd aż taka pewność? Nie ma niechęci, taka normalna rozmowa jest, bez też jakiś mega pozytywnych uniesień, ale normalnie sobie potrafimy trochę pogadać. Czy to aż tak by miało świadczyć o tym, że jest moja?
61 2024-01-22 13:11:27 Ostatnio edytowany przez Gosiawie (2024-01-22 13:12:08)
Gosiawie napisał/a:robert12389 napisał/a:Miałem pomysł, żeby przy okazji rozmowy telefonicznej zagadać w stylu "Co tam u mojej gwiazdeczki" czy coś w tym stylu, ale jakoś odpuściłem...
Jesli jeszcze rozmawiacie przez tel i nie wyczuwasz od niej niecheci, to jest juz twoja
Skąd aż taka pewność? Nie ma niechęci, taka normalna rozmowa jest, bez też jakiś mega pozytywnych uniesień, ale normalnie sobie potrafimy trochę pogadać. Czy to aż tak by miało świadczyć o tym, że jest moja?
Chyba szukasz dzuiry w calym.
Zadna odpowiedz cie nie satysfakjonuje?
to zalezy od czlowieka, ja, jesli sie zaangazuje, to pisze/dzwonie tylko z jednym kandydatem, no i szukam (szukalam, juz znalazlam) wylacznie zwiazku. Ja doradzam wg siebie.
robert12389 napisał/a:Gosiawie napisał/a:Jesli jeszcze rozmawiacie przez tel i nie wyczuwasz od niej niecheci, to jest juz twoja
Skąd aż taka pewność? Nie ma niechęci, taka normalna rozmowa jest, bez też jakiś mega pozytywnych uniesień, ale normalnie sobie potrafimy trochę pogadać. Czy to aż tak by miało świadczyć o tym, że jest moja?
Chyba szukasz dzuiry w calym.
Zadna odpowiedz cie nie satysfakjonuje?to zalezy od czlowieka, ja, jesli sie zaangazuje, to pisze/dzwonie tylko z jednym kandydatem, no i szukam (szukalam, juz znalazlam) wylacznie zwiazku. Ja doradzam wg siebie.
Po prostu szukam jakiegoś potwierdzenia.
Miejmy nadzieję, że u niej jest tak jak u Ciebie ![]()
Czyli teoretycznie tak na chłodno - skoro się zgadza na spotkania, to wszystko jej pasuje i jest ok.
Sądzę, że teoretycznie tak. Gdyby nie była zainteresowana, to przecież raczej by ich unikała.
Jeszcze mam taką uwagę co do siebie - że pewnie gdybym z nią był już tak oficjalnie, to bym na pewno mniej rozkminiał to, że jest mało kontaktu pomiędzy. Natomiast w tym momencie wiem, że nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań i powoduje to pewne moje obawy co do ewentualnej wspólnej przyszłości.
Obawiam się, że to Ci się szybko nie skończy. Sam fakt, że zadeklarujecie sobie wyłączność jeszcze niczego nie gwarantuje, a Ty wydaje się, że masz tendencję do niepewności.
Obawiam się, że to Ci się szybko nie skończy. Sam fakt, że zadeklarujecie sobie wyłączność jeszcze niczego nie gwarantuje, a Ty wydaje się, że masz tendencję do niepewności.
... i do ciągłego potwierdzania, że wszystko jest ok. i że jest kochany, potrzebny i jedyny. Taki "facet bluszcz".
Oby to nie była prawda, bo cienko widzę jego potencjalne "związki".
robert12389 napisał/a:Czyli teoretycznie tak na chłodno - skoro się zgadza na spotkania, to wszystko jej pasuje i jest ok.
Sądzę, że teoretycznie tak. Gdyby nie była zainteresowana, to przecież raczej by ich unikała.
robert12389 napisał/a:Jeszcze mam taką uwagę co do siebie - że pewnie gdybym z nią był już tak oficjalnie, to bym na pewno mniej rozkminiał to, że jest mało kontaktu pomiędzy. Natomiast w tym momencie wiem, że nie ma wobec mnie żadnych zobowiązań i powoduje to pewne moje obawy co do ewentualnej wspólnej przyszłości.
Obawiam się, że to Ci się szybko nie skończy. Sam fakt, że zadeklarujecie sobie wyłączność jeszcze niczego nie gwarantuje, a Ty wydaje się, że masz tendencję do niepewności.
Ale mam trochę tego świadomość. A co mogę zrobić by się tego wyzbyć? Właśnie po to tu napisałem. Nie po to, żeby być krytykowanym. Ale żeby zmienić trochę podejście po Waszych poradach. Tak wiem, nie znacie jej, nie wiecie co myśli itd. Ale chodzi mi o jakieś Wasze doświadczenia i przeczucia.