Swego czasu z jednego powodu nawiązałam kontakt z byłym. Potem rozmowa na chwilę się rozwinęła, początkowo fajnie nam się pisało, chociaż miałam wrażenie, że trochę się ze mnie naśmiewał albo miał mnie gdzieś.
Rozumiałam to, bo zerwaliśmy m.in z powodu osłabnięcia jego uczuć i mojej roznorakiej postawy. Dodatkowo miał dziewczynę, więc traktowałam go jako kolegę, a coś dziwnego sprawiało, że czułam się świetnie gdy pisaliśmy. Początkowo pytał się co tam u mnie, ja co u niego, potem pogadaliśmy trochę o jego marzeniach i parę razy wspominał o dziewczynie.
I chodzi o to, że w pewnym momencie po prostu napisał mi, po 2/3 dniach, że nie chce mieć ze mną kontaktu.
Rozumiałam, ale dotknęło mnie to, że w tamtym czasie, był jedyną osobą, która wypomniała mi to wprost. Na ogół kontakt sam umierał albo z rzadka dla bycia miłym rzuciliśmy sobie miłe życzenia.
Ja też czułam, że nie ma sensu się tego trzymać, gdy poczułam jakiś dystans ale myślałam, że może coś, cokolwiek jeszcze będzie, w sensie koleżeńskim.
W tamtym czasie pisało ze mną dwoje kolegów, a spotykał się czasem jeden i każdy kontakt z kimś mnie cieszył, a z nim miałam dobre wspomnienia.
Wróciło to do mnie niedawno i zastanawiałam się czemu tak wyszło, że nie dość będąc w związku, nie warto było, bo się skończyło to jeszcze po zerwaniu szybko stałam się obcym człowiekiem.
Wiadomo, nie oczekuje od kogoś kto ma dziewczynę powrotu, ale nie chciałam być zagrożeniem dla jego nowej osoby ani dla niego...
Myślałam nad tym ostatnio i czuje, że teraz on ma calkiem wywalone na to,a do mnie to wraca... ☹️. To była głównie moja wina, ale coś kłuje w serce. Zwłaszcza to, że wiem, przesadzam, ale jednak nie było to usłyszeć, że ktoś nie chce kontaktu ze mną. Same te słowa jakoś bolały, a nie powody, bo dziewczyna i jego komfort i ja to rozumiałam. Wolalam tak teraz myślę, aby ten kontakt sam zginął.
Mam wrażenie, że zawsze już tak będzie gdy kogoś poznam... ☹️
Któraś z was przeżyła coś podobnego?