Bardzo trudno mi o tym pisać, ale tylko wy Kobietki możecie mnie wesprzeć - proszę. Tabletki nie działają, alkohol nie pomógł (choć nie piję). Jestem mężatką od 22 lat. NIESZCZĘŻLIWĄ OD LAT KILKU. Powód - mąż bez mojej aprobaty wyjechał do sanatorium. Tam poznał przyjaciółkę. Po jego powrocie i odebranym sms-ie w jego telefonie otworzyły mi się oczy ("słodkie buziaki" itp.). Była awantura, zaklinanie się że to tylko przyjaciółka, że do niczego nie doszło, że mu nie ufam, bo przecież nic złego nie robi, tylko z nią roamawia. Uwierzyłam bo chciałam. Po dwóch latach od tego czasu znów wyjazd męża do sanatorium (oczywiście bez mojej zgody).
I co historia lubi się powtarzać. Przywieziony słonik (niby znaleziony), telefon bez przerwy w kieszeni męża. I oczywiście moja czujność nie zawiodła. Nowa przyjaciółka. Po szczerej rozmowie usłyszałam, że to tylko znajoma, z którą rozmawia bo ze mną nie może się dogadać, uczy go jak ze mną postępować by naprawić nasz związek, pokazauje jak ma mnie traktować oczywiście pozytywnie. A poza tym to niesłusznie go oskarżam, ograniczam. duszę. Zapytany wprost czy zdradził odpowiedział, że nie powie mi bo i tak mu nie uwierzę, ale kiedyś mi powie. Wykrzyczał że potrzebuje spokoju, miłości, kobiety a nie tylko żony. Ta znajomość niby telefoniczna trwa od 2 lat.
Zacisnęłam zęby i próbowałam ponownie ratować moje małżeństwo. Był gorący seks, czułe słówka i zaciskanie zębów przy nadchodzących sms-ach. Wróciła jednak codzienność : złe humory mężą, kaprysy, docinki. ycie czułą kobietą i kochanką nie pomogło. Po wczorajszym sms-sie od niej do męża coś we mnie pękło. Przepłakałam całą noc i dzisiejszy dzień. Właśnie odbyłam z mężem rozmowę - prosiłam o szczerość. Na pytanie kim ona dla niego jest - koleżanką. Zapytałam czy zdradził - chciałam wiedzieć prawdę - niepewność mnie zabija. Gdyby się przyznał - wyleczyłabym się z tech chorej miłóści, gdyby zaprzeczył może mogłabym zaufać. Co usłyszałam : nie będzie ze mną szczery, nic mi nie powie, ograniczam go, duszę, kontroluję. Gdy z niemocy zapytałam jak mu z nią było odparł ; że potrafię zgnoić człowieka jak nikt. Co za człowiek ze mnie. Dziewczyny pomóżcie, bo nie wiem jak dotrwam do rana. Czy dotrwam i czy warto ? Mam 17 letną córkę i tylko jej mi żal. bo na to wszystko patrzy. Nie wiem co dalej mam ze sobą zrobić ...
Podobne tematy
witam żaden facet nie przyzna się do zdrady ja mam podobną sytuację ale jestem 13 lat po ślubie i mam dzieci 13 lat i 5 lat.
Mój mąż też wypierał się zdrady ,dorwałam numer koleżanki męża i zadzwoniłam do niej byłam miła i grzeczną i spokojnie spytałam jak długo sypia z moim mężem ?no i dowiedziałam się prawdy wtedy już nie mógł się wyprzeć zrób to samo.
Pod warunkiem że chcesz znać prawdę ja żałuję żę ją poznałam czasem lepiej żyć w nieświadomości ,chyba że jest się zdecydowanym odejść.
Obawiam się, że on wpędza cię w poczucie winy tylko po to by robić to na co ma ochotę...ty go "dusisz, denerwujesz, kontrolujesz itd....o on tobie co robi?? okłamuje, manipuluje, zdradza, niszczy psychicznie i jeszcze robi z siebie ofiarę. Moim zdaniem powinnaś poważnie zastanowić się nad sensem tego małżeństwa. On doskonale wie, że cię krzywdzi, ale jest egoistą i ma to w d... On robi dosłownie to co chce i niestety wydaje mi się, że ten kolejny wyjazd był w konkretnym celu i nie mam tu na myśli podreperowania zdrowia. To jest chore co on robi...i niby dlaczego masz się na to godzić ? w imię czego? jeśli się kogoś kocha to się go z premedytacją nie krzywdzi, skoro coś jest nie tak to czemu nie powiedział, nie wykazał nigdy chęci by to naprawić?? sama sobie odpowiedz. Rozumiem, że córka patrzy i cierpi, ale jeśli ma wasz związek dalej tak wyglądać to niestety ona będzie świadkiem tego całego nieszczęścia, więc powinnaś podjąć decyzje, która dla ciebie i jej będzie najlepsza. Pisz do nas i uwierz mi masz w sobie siłę by dać sobie radę.
Dzięki Ci ogromne za odpowiedź, bo już myślałam, że zostałam sama na tym świecie z moim problemem. Aż mi łzy poleciały. Zapytałam dziś męża o numer do tej pani, powiedziałam że porozmawiam sobie z nią skoro z nim mnie mogę się dogadać. Oczywiście odpowiedział że nie ma o tym mowy. Nie wie jednak biedaczek, że mam ten numer od dawna, tylko po prostu bałam się do niej dzwonić. Nie wiem czy dam radę spokojnie to załatwić, czy po prostu się rozbeczę.
My baby jesteśmy twarde :-))chociaż o tym zapominamy ,ja też targałam się z myślami zanim zadzwoniłam ale powiedziałam sobie teraz albo nigdy i zadzwoniłam przedstawiłam się i zapytałam wprost od kiedy z nim sypia,nadmieniłam że znam prawdę :-)potem zadzwoniłam do męża (był w pracy) i powiedziałam mu o wszystkim,po jakimś czasie prosiła o spotkanie .Spotkałam się z nią i na koniec rozmowy życzyłam jej tego samego co spotkało mnie .
7 2010-05-31 00:47:43 Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-05-31 00:52:22)
A co on łaskę ci robi, że powie ci prawdę? Jeśli czujesz taką potrzebę to zadzwoń do tej "koleżanki", ale nic na siłę... Z nim też musisz krótko, skończyć z głaskaniem, proszeniem, dmuchaniem i chuchaniem...Ty też masz prawo do szczęścia, do normalnego życia... o on nie ma prawa ci takich świństw robić i traktować cię w taki sposób...naprawdę zastanów się czy chcesz tak dalej żyć i znosić jego wyskoki. Pomyśl nad przeprowadzką, chyba że jest możliwość by on się wyniósł...
Chociaż żałuję że poznałam prawdę to nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i kiedy udowodniłam mu zdradę i nieszczerość zmienił się na lepsze o 360 stopni.Było super,ale nie długo bo ja wybaczyć wybaczyłam ale nie zapomniałam i nie zapomnę.Teraz wszystko się wali bo nie ma zaufania.Dlatego zastanów się czy chcesz znać prawdę :-))Ciężko jest żyć razem mając PEWNOŚĆ że zostałaś zdradzona.
Przez pół roku myślałam, że nie chcę znać prawdy, że wytrzymam. Bo ona mieszka 600 km od nas, bo niby tylko niewinne rozmowy, sms-y, bo się nie spotykają. Ale wychodzi na to, że ona wie więcej o moim mężu niż ja. Sam to niestety dziś przyznał. To ona przesłała mu przepis na eliksir miłości, który miał mu pomóc w kłopotach z potencją (skąd ona o tym wie skoro ja nie?). Ale nie wytrzymałam chciałam spokojnie porozmawiać o tym co mnie boli, bez łez, nerwów, oskarżeń i oczywiście zarzucił mi mąż że za długo było spokojnie i musiałam to zniszczyć.
10 2010-05-31 00:56:19 Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-05-31 01:02:45)
Naprawdę nie daj sobą manipulować i wpędzać w poczucie winy! To on powinien cię całować po nogach, że jeszcze z nim jesteś, a przede wszystkim zerwać z tamtą kontakt. Ciekawe czy ona ma męża? i czy ten mąż wie o jej przyjaźni??? szkoda, że nie masz jej danych mogła byś go oświecić...wiem trochę wredne ![]()
Kobiety czasem w imię miłości pozwalają facetom na zbyt dużo, znoszą zbyt wiele...tkwią w toksycznych związkach bo mają nadzieję, że on się zmieni, że będą z nim jeszcze szczęśliwe...ale czasem trzeba powiedzieć dość, trzeba siebie postawić na pierwszym miejscu, mamy 1 życie nie traćmy go ludzi, którzy nas niszczą psychicznie, nie szanują, traktują przedmiotowo, manipulują nami i mają w d... to co myślimy i czujemy, trzeba czasem znaleźć w sobie siłę żeby zostawić za nami to co złe i pójść do przodu.
Więc powiedz mu że nie czujesz się winna tej sytuacji bo to próbuje Ci wmówić!Ja wniosłam pozew rozwodowy (chociaż do rozwodu nie doszło) ale wtedy uwieżył że nie żartuję mówiąc o rozstaniu,wtedy do niego dotarło.Powiedziałam żę mam nadzieję że koleżanka jest warta rozpadu małżeństwa i ze wie co robi bo odwrotu nie będzie
W przypływie szczerości powiedział mi kiedyś mąż, że jest to pani zamężna, bezdzietna, ale niezbyt dobrze układa się jej z mężem, każde z nich żyje własnym życiem. I znalazł sobie bratnią duszę, przecież on też nie potrafi się ze mną dogadać i wini mnie o całe zło tego świata. Wiem dużo o niej, znam telefon, adres sklepu który prowadzi - tylko ta odległość 600 km. Dziewczymy tak bardzo Wam dziękuję za wsparcie !!!
Na początek postaw mężowi warunek albo koniec ze znajomością, albo koniec z małżeństwem...a problemy WASZE powinien omawiać z tobą, bo to z tobą dzieli życie, a nie z jakąś d... wyrwaną w sanatorium. Jeśli znów ci zacznie mówić, że "przyjaźni" nie zakończy, że będzie dalej robił cię w wała....cóż kopnij go w 4 litery . Jeśli zdecydujesz się do niej na tel. to oświadcz jej, że nie omieszkasz również powiadomić jej męża o całej sytuacji i że życz jej miłego dnia. ![]()
Taki warunek postawiłam mu już przy pierwszej rozmowie. Oświadczył, że nie złego nie robi, tylko z nią rozmawia bo ma prawo mieć przyjaciółkę i ja też mogę znaleźć sobie przyjaciela. Chyba zgłupiałam już do reszty albo zrobił mi takie pranie mózgu, że to wytrzymywałam. Kiedy powiedziałam o całej sytuacji teściowej (jest po mojej stronie ale nie wierzy w zdradę synusia) zarzucił mi, że nie mam prawa skarżyć się jego mamie. Chyba ta cała sytuacja jest chora a ja głupia na potęgę.
I tak dziewczyny jest jak podejrzewałam. Mój ślubny milczy jak grób, śmiertelnie na mnie obrażony, bo śmiałam go niesłusznie podejrzewać. Pewnie liczy, że powinnnam go jeszcze przeprosić. A ja ? Udaję że go nie widzę, tylko do czego to prowadzi? Mamy żyć obok siebie? W imię jego "wolności" ?
Oczywiście, że ma prawo mieć przyjaciół...tylko czemu zatajał tą przyjaźń? Milczenie na pewno niczego nie poprawi...przeprosić, ale za co? za to że chciałaś wiedzieć z kim opisuje wasze życie, problemy, seks i czemu to robi? że bez rozmów zmusza cię byś akceptowała wszystko co robi, że nie liczy się z twoim zdaniem i uczuciami bo musi być jak on chce ...bo inaczej foch i ciche dni.Tylko skąd masz mieć pewność, że to tylko przyjaźń...skoro swoim zachowaniem przeczy temu co mówi. Czemu tak nie zabiega o waszą przyjaźń i związek? ciężka sprawa.
Rzeczywiście ciężka to sprawa.
Droga koleżanko...nie miej złudzeń...Jemu sie to podoba....może zainteresowanie Nim inną kobietą...może to jak Ona na Niego patrzy...jak waży słowa kiedy z Nim rozmawia....może jak wygląda ( w końcu nie widzi Jej codziennie w zwykłych warunkach i przy wykonywaniu codziennych czynności).Namalował sobie obraz i systematycznie każdego dnia rozjaśnia inną barwą.Twój mąż najwyraźniej przechodzi kryzys.Pytanie tylko....kiedy się otrząśnie i czy w ogóle to zrobi.Myślę,że powinnaś zadbać o siebie jeszcze bardziej niz do tej pory,przestać Mu prać,gotować i zwyczajnie Mu nadskakiwać.Czy Ty jesteś tylko "do roboty" a tamta do rozmów jak naprawić wasz związek?...a może po prostu Ty sobie zafunduj wyjazd do sanatorium.Trudno doradzić cokolwiek.Myślę,że najbardziej w tym wszystkim boli obojętność...i to z tym najtrudniej życ.
I tak dziewczyny jest jak podejrzewałam. Mój ślubny milczy jak grób, śmiertelnie na mnie obrażony, bo śmiałam go niesłusznie podejrzewać. Pewnie liczy, że powinnnam go jeszcze przeprosić. A ja ? Udaję że go nie widzę, tylko do czego to prowadzi? Mamy żyć obok siebie? W imię jego "wolności" ?
wiesz co jak on tak tej wolnosci pragnie to mu ja daj ,wiem ze to nielatwe ,ale jak mozna budowac cos na sile ,niech idzie i wylewa przed nia gorzkie zale ................co to wogole za idiotyzmy ,ze ona mu radzi jak ma postepowac z toba ?
facet pojechal do sanatorium szukac sobie rozrywki ,rozerwal sie i co dalej?....chodzi do toalety nawet z telefonem........hm to jest zalosne i jeszcze to karmienie bzdurami typu,to moja kolezanka ,pomaga mi w uzdrowieniu zwiazku,,,,blahahahah
a juz ten eliksir milosci to juz mistrzostwo swiata ,mistrzostwo swiata dla infantylizmu tej nibykolezanki,wiesz sory ale powiedz mu ze nie masz byc o kogo zazdrosna ,tylko zal ci go ze takiego tluka wybral sobie na przyjaciolke..........)))))))))
Witaj Zuzia43
Ja w 100% zgadzam sie z moimi poprzedniczkami, może nie byłam w takiej sytuacji, jak Ty, ale wiem, że ta ciągła nie pewność doprowadza do szału. Wiem oczywiście z włąsnego doświadzcenia.
Tak jak juz powiedziała, nie byłam nigdy w takiej sytuacji, ale miałam męża, nasze małżeństwo nie trwało długo tylko 8 miesięcy, nie mieliśmy dzieci, co ważniejsze nie chciaąłm mieć z NIM, chyba idiotycznej sytuacji, ciągłe kłótnie jak nie o pieniądze, to o Jego zachowanie, które powiem szczerze nie pasowało do faceta, który jest po ślubie i chce założyć rodzinę. To ja pracowałam, a On wielki Pan od siedmiu boleści siedział w domu i tylko na wszystko narzekał. Myślał, chyba, ze wszytsko mu z nieba spadnie. ale nie ważne, to ni o tym miało być.
Ja na Twoim miejscu nie wytrzymałabym tej systuacji, można zwariować od ciągłego myślenia, zdradził, czy nie? Tak jak moje DROGIE koleżanki Jemu właśnie o to chodzi, żebyś to ty czuła się winna tego jak jest między Wami, oczywiście chodzi mu o odwrócenie kota ogonem....
Na marginesie "beznadziejny ten Twój facet" skoro nie umie uszanować Ciebie i Twoich uczuć do Niego. W końcu byliście i nadal jestesćie razem, więc normalne, że ty chcesz usłyszeć jakiś wyjaśnień. I nie masz się co dołować, głowa do góry, jeśli Jemu barkuje odwagi na to by Ci wyznał prawdę, to Ty zrób ten krok i zadzwoń do tej kobiety.
Zaskocz Go, tym, że nie pozwolisz jakiejś wyuzdanej kobiecie niszczyć Waszego małżeństwa, postaw sprawę jasno, niech wie, że sobie nie pozwolsiz, aby Cie tak traktował. Myślę, że ta "pani" po prostu bawi się Nim.
Ja raczej nie umiałabym od nowa zaufać, ale do Ciebie należy decyzja!!!!!!!!
Jeśli mu tak z Tobą źle, to niech spakuje swoje rzeczy i niech zamieszka z nią, ale myślę, że by tego nie zrobił, bo jestem przekonana, że ona również nie odeszłaby od swojego męża, nawet jeśli jest jej źle, bo zrobiłaby to już dawno.
To jest kobieta, która nie ma żadnych skrupółów i Ty również nie miej, nie pozwól Sobie, aby ktoś pchał Ci sie z buciorami w życie.
Jeśli gotowa byś BYŁA na przebaczenie i ponowne zaufanie mężowi, to musisz walczyć, ale nie ze względu na TWOJĄ CÓRKĘ, która jest już prawie dorosła, tylko ze zwględu na samą SIEBIE.
Mam nadzieję, że Ci sie ułoży i że będziesz szczęśliwa pewnie tak jak kiedyś byliście szczęsliwi.
Pozdrawiam CIĘ gorąco, trzymaj się ![]()
Rzeczywiście może czas zmienić taktykę zamiast robić koło niego (obiadki, pranie,prasowanie, sprzątanie itd) olej dziada...jak mu tak źle z tobą to niech pakuje się i jedzie do tamtej...może jej mąż go wpuści
. Zacznij o siebie dbać wychodzić choć by do kina z koleżanką czy na kawę nie musisz swojego życia dostosowywać tylko do niego....Wyciągnęłaś już tyle razy do niego rękę, tyle razy starałaś się wszystko naprawiać, uszczęśliwiać go...a on co? brał to wszystko bez 1 słowa "dziękuje". Ogólnie jak już pisałam sprawa jest trudna...ale sama waszych problemów nie rozwiążesz do tego 2 osoby muszą być chętne. A nie możesz pozwolić na ciągłe przykrości, emocjonalne zdrady (jeśli też nie fizyczne?), upokorzenia z jego strony...on się dobrze bawi a ty zalewasz łzami...ja bym chyba takiego kopnęła w d... i sama pojechała na urlop...a do niej zadzwoniłabym z inf. że wydrukowałam maile, rozmowy z gg i zgrałam na tel sms jego i jej i osobiście jej mężowi dostarczę
...może wymyśli ona wtedy elixir na uratowanie swojego małżeństwa.
Bądź silna i spróbuj teraz żyć tylko dla siebie i córki może razem gdzieś wyjedziecie żeby odpocząć?
Dziewczyny KOCHANE jesteście! Zawsze wierzyłam , że tylko kobieta potrafi zrozumieć kobietę, co czuje, myśli, co boli i rani.
Ten mój ślubny dzisiaj przemówił, stwarza normalność, ale czuję że trzyma coś w zanadrzu, pewne czegoś potrzebuje. A może dostrzegł, że przestałam popłakiwać po kątach, i najzwyklej w świecie go olewam. I tak jak radzicie dam mu wolność i swobodę o którą mu tak chodzi. Chce pojechać sam na festiwal do Gdyni (jego przyjaciółka mieszka opodal) niech sobie jedzie, szerokiej drogi. Ale jasno mu zaznaczę, że w tym czasie ja zafunduję sobie pobyt w jakimś spa może w Krynicy górskiej? Nie wiem czy dam radę ale spróbuję mu zafundować takie piekiełko jakie on zafundował mnie - zazdrość, niepewność. Co wy na to ? Zawzięłam się i to tylko Wasza zasługa. Jestem na diecie od 2 dni, schudłam 2 kg, ale to tylko początek (zaplanowałam sobie 10 kg) i dopnę tego ! Jutro idę do fryzjera - zrobię rewolucję na głowie - na pewno jakieś fajne zupełnie nowe kolory. Szukam ciekawych wczasów na urlop w okresie kiedy córka pojedzie na obóz - więć pojadę sama albo może wezmę go ze sobą? Zobaczę jak sprawy się potoczą. I zaręczam Wam koczane, że takie moje zachowanie jest mu zupełnie obce. Co Wy na to dziewczyny ?
Myślę, że z urlopem fajny pomysł odpoczniesz, zrelaksujesz się:) co do jego wyjazdu to już przegięcie rodzina mu się rozpada a on na "festiwal" jedzie ...ja bym chyba powiedziała, że jak pojedzie to już nie ma po co wracać. A przemyślałaś kwestię tel do tej baby? Myślę, że czas u ciebie na zmiany i nie chodzi mi o twój wygląd.
Cały czas słyszę od męża że go ograniczam, więc pozwoliłam na wyjazd na koncert kogoś tam do Krakowa, Wrocławia, ostatnio z kolegami do Warszawy na AC/DC. Chce się chyba w ten sposób odmłodzić. Pojechałam z nim nawet by ratować nasz związek 2 tyg. temu do Warszawy na koncert 3 zespołów rockowych (byliśmy jedną z 3-ch par po czterdziestce w całym tłumie 20 latków). No ale uznałam że może powinnam spróbować dzielić z nim jego pasje. I co? Poinformował mnie o swoich planach wyjazdu na festiwal 4 dniowy do Gdyni. Przybiło mnie to. Zastanawiałam się czy nie pojechać razem z nim, nawet mu to powiedziałam. Nie skomentował. Zastanawiam się tylko czy jest w tym sens? Pilnować by się z "koleżanką" nie spotkał, bo przecież oczywistym jest że jak tam pojedzie to do niej pojedzie ?
A co do telefonu do niej - boję się że mnie poniży tak jak mój mąż i po prostu nie będziee ze mną rozmawiać. Nie wiem czy warto ? Sama juz nie wiem co począć. Siły mnie opuściły bo chyba tabletka na nerwy przestała działać. Znów chce mi się płakać ...
Kochana nie łam się zajmij się sobą...może to dobry moment żeby to zostawić wszystko lub żeby on się obudził...Powiedz mu że doskonale wiesz po co tam jedzie i jeśli to zrobi to niech spakuje swoje rzeczy bo do domu już nie ma po co wracać, że skończyłaś z tolerowaniem jego wyskoków i braku szacunku, albo zmienia siebie i dba o związek... albo rozwód ... bo przez jego zachowanie wpędzasz się w depresje, zalewasz łzami i tak dalej cierpieć nie możesz bo to cię zniszczy. Inna kobieta dawno już by go w d... kopnęła, a ty ciągle walczysz..tylko że sama walczysz o ten związek, a do tego potrzeba dwojga ludzi. Postaw 1 warunek albo rodzina albo ta piz...a i nie ma piep... o tym że mu przyjaciółek zabraniasz, bo to nie jest przyjaciółka tylko d... wyrwana w sanatorium...bo gdyby to była koleżanka nie robił by z tego powodu tajemnicy, nie kłamał by i nie darł ryja na ciebie tylko dlatego że się o coś go zapytałaś. Gdzie jest powiedziane że ty musisz się na wszystko godzić, znosić upokorzenia, że on ma jedyny w tym związku prawo decydować szczerze w d... mu się poprzewracało...Związek to miłość, szacunek i zaufanie, to przyjaźń i poczucie bezpieczeństwa, to rozmowy i rozwiązywanie problemów, to wsparcie w trudnych chwilach to coś co łączy ludzi...a on zafundował ci coś co jest przeciwieństwem związku...brak szacunku, brak zaufania, brak rozmów, brak bezpieczeństwa, brak wsparcia, przyjaźni, spychanie winy...została miłość o która sama już walczysz. Wiem, że masz siłę by podjąć "męską"decyzje i skończyć tą walkę z wiatrakami, nim trzeba potrząsnąć musi zrozumieć co ci zrobił, chcieć siebie i swoje zachowanie zmienić, chcieć odbudować to co prawie już znikło.. wtedy walką o ten związek będzie miała sens...Trzymaj się ciepło i pamiętaj kobiety są silne sama niewiedzą jak bardzo.
co do tel.... nie dzwoń, nic na siłę, nie dokładaj sobie stresów.
O kurcze...podoba mi się Zuziu Twoje podejście do tej sprawy.Zaczynasz wierzyć w siebie...a to połowa sukcesu.Mówią,że jeśli kobieta zmienia fryzurę zmienia po części swoje życie.Napisałaś o kolorkach na głowie....to znak,że szare swoje życie postanawiasz ubarwić.Tak trzymaj kochana.Pokaż temu niewdzięcznikowi,że Ty też jesteś kobietą,którą mogą pragnąć inni mężczyźni,że możesz się podobać,że ktoś może szukać Twojego towarzystwa i dobrze się w nim czuć.
Zastanawiający jest fakt...dlaczego facet szuka czegoś " za lasem" jak ma "pod nosem".
Powodzenia kochana:)
Myślałam, że stwardniałam, choć trochę zobojętniałam jak radziłyście. Zrobiłam fajną całkiem nową fryzurkę, zmieniłam kolory. I co - nic, zero reakcji ze strony męża, ale na to byłam zupełnie przygotowana. Za to zgotował mi niespodziankę, przez którą o mało wylewu nie dostałam. Otórz ja u fryzjera, a on cichaczem zalożył sobie zamek do drzwi swojego pokoju i oczywiście zamknąl go na klucz. Poczułam się jak złodziejka we własnym domu - potraficie to zrozumieć ? Że niby go kontroluję, sprawdzam a może boi się że oglądam te jego gazetki pornograficzne przy łóżku ? (Śpimy w oddzielnych pokojach) Myślałam, że mnie szlag trafi, ale zacisnęłam zęby i udaję że o niczym nie wiem i mnie to nie ruszyło. Ale zabolało bardzo. W myśl zasady kto mieczem wojuje od miecza ginie - pojechałam kupić dla siebie jakąś gazetkę z rozbieranymi facetami, żeby położyć ją obok mojego łóżka, tak po prostu na złość mu, bo na pewno zaskoczyło by go to niemiłosiernie. Ale cóż okazało się zdobyć coś takiego to nie łatwa sprawa. Nawet tytułów nie znają w sklepach i kioskach. Dziewczyny owszem, seks również ale seksowni faceci? Prosta sprawa a cały czas mam pod górkę? Rozbawiło mnie tylko to, jak mój ślubny ukradkiem skradał się do swego pokoju, otwierał drzwi kluczem jak poszłam do łazienki. Tchórz i tyle.
Tylko co dalej ? Poradźcie dziewczyny, bo tylko z Wami mogę porozmawiać i tylko to trzyma mnie przy życiu...
To bezczelność...sama już nie wiem co to ma być...robienie sobie na złość...rozumiem, ale u małych dzieci. Nie wiem co możesz jeszcze zrobić żeby on się obudził...rozmowy, płacz, krzyk, prośba nie działają...może jak mu walniesz papiery rozwodowe przed pysk to się opamięta, bo już naprawdę kochana pomysłu nie mam... allbo spakujesz graty w worki na śmieci i wystawisz mu za drzwi...lub sama się wyprowadzisz...
Mój mąż zostawił mnie po 20 latach małżeństwa,wrócił do swojej pierwszej żony po 33 latach,stwierdził ,że ciągle ją kocha. Ze mną przez 20 lat to chyba strasznie się męczył.Jestem załamana ,ciagle płaczę.Zostałam sama z córką 18 lat,synem 12 ,dzieci są w szoku,nie mogą się pogodzić z zaistniałą sytuacją.Tym bardziej ,że nigdy specjalnie sie nie kłóciliśmy.KOntakt z byłą żona nawiązał 2 miesiące temu przez naszą klasę.Wyprowadził się w zeszły poniedziałek,zamieszkał z ta babą na naszej letniskowej działce.Zażądał podziału majątku,chce mi zostawić mieszkanie ,a dla siebie chciałby działkę na wsi.Zostałam sama z dziećmi,sytuacja jest tym bardziej skomplikowana,że razem prowadzimy firmę,która stanowi nasze główne źródło utrzymania.Jestem zależna od niego,nie dam rady sama sie utrzymać ,tym bardziej ,że do młodych nie należę ,a ze znalezieniem pracy wiadomo jak jest.Przyjaciele doradzają dalsze wspólne prowadzenie firmy, w tej chwili nie mam innego wyjścia,muszę myśleć o dzieciach, o ich przyszłości.Wszystko to wiem ,ale jest mi bardzo ciężko.Dzisiaj dzień wolny,jestem w domu ,wszystko przypomina mi nasze wspólne życie.Nie wiem jak dalej będę żyła.