Moja historia z oziebłością i zdradą w tle - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 ]

1

Odp: Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Witajcie Drodzy Forumowicze
Na początku napiszę dlaczego się tu pojawiłem, bo to mój pierwszy post.Otóż trafiłem tutaj kilka dni temu, szukając w internecie odpowiedzi na to co dalej zrobić ze sobą i swoim życiem uczuciowym. Jestem po 40, moja żona również. Dzieli nas prawie dosłownie pół roku, a rocznikowo rok (ja jestem lekko starszy od niej). Jesteśmy ze sobą 14 lat, prawie 12 lat po ślubie. Mamy 11 letniego syna. Od jakiegoś czasu zacząłem robić rachunek sumienia, co dalej zrobić ze swoim życiem uczuciowym, dopadło mnie poczucie zmarnowanego czasu.

To teraz napiszę coś więcej o swoim życiu. Żonę poznałem przez Internet na portalu randkowym. Była rok z hakiem po rozwodzie ze swoim pierwszym mężem (ich małżeństwo trwało niecałe 4 lata). W moim przypadku była ona pierwszą poważną miłością. Byłem wychowywany w dyscyplinie, dlatego miałem od zawsze wpojone najpierw nauka potem dziewczyny. Dlatego partnerki życiowej szukałem dopiero po studiach, co dzisiaj jest pewnie zjawiskiem rzadkim. Do tego moja rodzina jest bardzo religijna i te zasady też miałem ładowane do głowy przez całe dzieciństwo. Obecnie od wielu lat nie wierzę i nie praktykuję. Jak poznałem moją żonę, żeby było ciekawiej to nie ja do niej napisałem tylko zaczęło się od tego, że ona odwiedziła mój profil. Wcześniejsze randki z portalu kończyły się po jednym spotkaniu w realu. Schemat był zawsze ten sam, ja znajdowałem potencjalne kandydatki, zaczynałem do nich pisać. Po jakimś czasie tzw. pisania dochodziło do spotkania i koniec cisza z ich strony. Nie narzucałem się więc tylko szukałem dalej. Była jedna dziewczyna z którą zacząłem się spotykać i o dziwo ciągnęła tą relację, do czasu aż odkryłem że ma za granicą chłopaka. Zerwałem z nią kontakt, bo dla mnie to nieuczciwe całować się z innym facetem jak się kogoś ma. Usunąłem ją ze znajomych usunąłem jej numer telefonu. Teraz wróćmy do początków z moją żoną. Skoro okazała zainteresowanie to postanowiłem do niej napisać, bo była to dla mnie ciekawa sytuacja, poczułem że się ktoś mną zainteresował. Od dziwo szybko mi odpisała. To była niedziela, a nam się tak fajnie rozmawiało, że umówiliśmy się na pierwsze spotkanie już w poniedziałek. Spotkanie było inne niż z poprzednimi dziewczynami. Poszliśmy nawet razem na piwo. Zrobiło się chłodno, więc zaproponowałem, że ją przytulę. Zgodziła się. Pod namiotem piwnym doszło do ciekawej sytuacji, spotkaliśmy jej sublokatorki, które siedziały niedaleko nas. Potem okazało się, że celowo zaproponowała tam piwo, bo one miały tam być i mnie ocenić. Drugą okolicznością był fakt, że oblewała zdany egzamin na prawo jazdy. po spotkaniu całowała się ze mną. po powrocie do domu czułem, że tym razem może się udać. I faktycznie się udało. Zaczęliśmy się spotykać, ja wygasiłem rozmowy z innymi dziewczynami (konta nie likwidowałem, bo przecież mogło nam nie wyjść). Ona też odprawiła partnera do seksu i zakończyła rozpoczęte znajomości. Rozgrzało się między nami uczucie. Powoli odsłaniała przede mną karty ze swojego życia. Już na jednym z pierwszych spotkań powiedziała mi o tym że jest po rozwodzie. Nie mieli dzieci, ale ważna informacja była z nim kiedyś w ciąży, którą straciła (było to jeszcze przed ich ślubem). Ona po rozwodzie wróciła do rodzinnego miasta, ale potem zaczęło jej się przykrzyć więc wróciła do miasta, w którym mieszkał jej były mąż i mieszkamy my. Powodem rozwodu była jej zdrada. Tłumaczyła się w ten sposób, że jej były mąż był bałamucony przez koleżankę z pracy. I że nie miała 100% dowodów na to, że jak wyjeżdżali razem to ją zdradzał. Ale ona była tego pewna. Do tego dochodziło z jego strony do przemocy, po roku bez zbliżeń wziął siłą to co jego. Żona twierdziła że ją zgwałcił i pobił. Nie zgłosiła tego na policję. Ale w odwecie zdradziła go z jego przyjacielem. On się o wszystkim dowiedział i złożył pozew o rozwód. Straciła cały wspólny majątek, odwrócili się od niej wszyscy znajomi z pracy (moja żona pracowała ze swoim byłym w jednej firmie). Postanowiła wrócić do domu rodzinnego. Zawsze żaliła się, że jej rodziców nigdy nie interesowało to, dlaczego się rozwiedli. Bardziej byli załamani tym, że nikt nigdy w rodzinie się nie rozwodził, i jak oni to powiedzą reszcie. Będzie wstyd, będą gorsi. W domu wytrzymała kilka miesięcy, potem jej mama zaczęła naciskać na to by coś ze sobą zrobiła. Postanowiła wrócić do miasta, z którego wcześniej wyjechała. Lokum pomógł jej znaleźć były mąż i znalazła pracę. Tutaj w jej życiu pojawiłem się ja nieśmiały człowiek z wbitymi do głowy różnymi zasadami. Nigdy nie byłem zbyt atrakcyjny dla kobiet. Do tego byłem nieśmiały, dopiero w pracy zacząłem się uczyć z nimi obcować i przełamywać wcześniejsze kompleksy. Dodam jeszcze co bardzo istotne mam bardzo chory kręgosłup (choroba niszcząca układ kostny) jestem po leczeniu i rehabilitacji. cały czas muszę uważać, nie mogę uprawiać różnych aktywności, pracować fizycznie. Garb na plecach też nie dodawał mi uroku i już w dzieciństwie był przedmiotem drwin. Lekarze robili co mogli żebym mógł normalnie funkcjonować, ale nie wszystko mogli zrobić. teraz z wiekiem dolegliwości dają coraz bardziej popalić tak jak wieszczyli lekarze.

Zaczęliśmy się spotykać było nam razem dobrze ona dała szansę mnie, ja jej. Szybko poznała moich rodziców (niecały tydzień po pierwszym spotkaniu), ja jej rodziców. Byłem jej wdzięczny, że się mną zaintersowała, w zasadzie nigdy nawet jej nie pytałem, czy chce ze mną chodzić to wszystko szło samo do przodu. Po miesiącu znajomości załamała się jej sytuacja zawodowa i mieszkaniowa. Straciła pracę, musiała się wyprowadzić z wynajętego pokoju. Chciała wrócić do domu rodzinnego ale ja walczyłem,prosiłem, by tego nie robiła. Wiedziałem, że na odległość daleko nie zajedziemy. Została, zamieszkała czasowo ze mną u mojego brata (ja też nie pochodzę z miejscowości, w której mieszkam). Gdy ją poznałem mieszkałem z bratem, bo jeszcze nie miałem własnego lokum. Potem jej wynająłem pokój, z który płaciłem, bo ona była bez pracy. Niestety często musiała zmieniać miejsca zamieszkania, dlatego zaczęła naciskać swoich rodziców na kupno mieszkania dla niej. Ponoć obiecali jej to jeszcze jak była ze swoim poprzednim mężem. Oni postawili warunek, że chcą wnuka. Ale trwały poszukiwania odpowiedniego lokum. Nakłamała im, że ja też chcę mieć z nią dziecko, chociaż znaliśmy się kilka miesięcy. W końcu znalazło się mieszkanie. Tyle, że ona znowu straciła pracę, więc do kredytu wszedłem ja jako poręczyciel, teściowie jako spłacający. Było mi z tym cholernie ciężko, bo ot był niecały rok znajomości. Po roku się zaręczyliśmy (ona poprosiła mnie o rękę). Już wtedy mieszkaliśmy na swoim (mieszkanie na kredyt, ja mam 1/3 własności, jej rodzice 2/3). Po kolejnym roku wzięliśmy ślub cywilny. Tuż przed ślubem zaczęliśmy starać się o dziecko i dzień po ślubie okazało się, że jest w ciąży. O tym, że jest najpierw powiedziała swoim rodzicom, dopiero potem mnie.
Ciąża była zagrożona więc przez cały jej okres nie uprawialiśmy seksu. Po narodzinach syna nastąpił ciężki okres w naszym życiu, gdyż mały był bardzo wymagającym dzieckiem. Szybko przestała karmić go piersią, więc nocne wstawanie zrzuciła na mnie. Musiałem godzić pracę, nocki z dzieckiem i popołudnia, w których ona potrzebuje od niego odpoczynku. Miałem myśli samobójcze, byłem wrakiem człowieka. Teściowie widząc, co się dzieje zabierali ją z małym do siebie, żebym mógł stanąć na nogi. To samo moi rodzice, mama spała z małym lub ojciec. Nocne wstawanie skończyło się dopiero po roku. jakoś przetrwałem. Ale już wtedy miałem żal do żony, że zostałem z tym wszystkim sam. Że nie mam w niej oparcia, tylko ona mnie wykorzystuje. Do tego nadal nie uprawialiśmy seksu, cały czas tłumaczyła się brakiem libido po ciąży. Nasze relacje stały się chłodne. Dziecko rosło, teściowie spłacali kredyt, ona raz pracowała raz nie. I tak leciał czas. Dodam, że była ona moją pierwszą partnerką seksualną, ja dla niej nie. Miałem problemy z potencją spowodowane problemami z krążeniem krwi. To one spowodowały także chorobę kręgosłupa. Zacząłem się leczyć u andrologów, chodziłem do znanego seksuologa. Jednak jadąc na 1 pensji ciężko było wydawać na coraz droższe leki. Żona na początku wspierała mnie w leczeniu, potem zostawiła mnie na pastwę losu w tym temacie. W końcu dałem sobie spokój z leczeniem, bo i tak nie dążyła do zbliżeń. Czekałem 4 lata na pierwszy sex (dostałem receptę na wiagrę i chyba chciała sprawdzić jak to zadziała). Zużyliśmy 1 tabletkę z 4 reszta się przeterminowała i 250 zł poszło w kosz. Potem znowu była przerwa kilkuletnia dopiero jak zapragnęła kolejnego dziecka, to się mną zainteresowała. Niestety z tych starań nic nie wyszło. planowaliśmy 2 dzieci miał być krótszy odstęp, ale nasz syn ma adhd i dawał nam tak popalić, że przesunęliśmy w czasie staranie o kolejnego potomka. Zbliżenia w małżeństwie można policzyć na palcach dwóch rąk. Do tego większość czasu przesiedziała w domu tłumacząc się tym, że nie może iść do pracy bo jej tato jest ciężko chory i ona musi być dyspozycyjna. Teść faktycznie ciężko chorował, a teściowa wyjeżdżała na kilka tygodni za granicę do pracy. Wtedy faktycznie potrzebował opieki. I tak leciały lata ja trwałem w tej dziwnej sytuacji.

Teraz coś o zdradzie

To, że nie uprawiała ze mną seksu nie dawało mi spokoju. Ale wmawiałem sobie, że to przez problemy ze mną, może faktycznie na ma libido.Czytałem na ten temat i faktycznie u każdej kobiety jest inaczej. Niektóre w ogóle go nie odzyskują. W 2015 roku przypadkiem stało się coś co mnie jeszcze bardziej dobiło. Korzystaliśmy z komunikatora gadu gadu. Otwierały się razem. Któregoś dnia kiedy siedziałem przy komputerze napisał do niej znajomy, który jest fotografem i mieszka w jej rodzinnym mieście. Podesłał jej link do galerii swoich zdjęć. Nie wiedział, że pisze z jej mężem. Wszedłem na ten link i przeżyłem szok. Na jednym ze zdjęć była naga kobieta z różą między piersiami. Twarz nie była do końca widoczna. Ale jestem pewny, że to moja żona. Jeszcze jak chodziłem z nią to wspominała o nim i o tym, że chciał jej zrobić nagą sesję na sianie. Wtedy coś we mnie pękło. Zacząłem przeglądać historię jej gg, grzebać po poczcie, telefonie. Ona nigdy nie kryła nic. Znałem jej hasła piny. Dostałem w łeb. Okazało się, że miała romans z kolesiem od internetu. Mówiła, że przyjeżdża do niej czasem na kawę. On żonaty, ona mężatka. Gość bardzo doświadczony i dyplomatyczny, ale ich konwersacje nie pozostawiły wątpliwości, że przyjeżdżał na sex. Zdradzała mnie z nim jeszcze w czasie chodzenia zdradzała po ślubie. Wszystko urwało się jak zmienił pracę. Jeszcze w 2013 roku doszło do takiej sytuacji, że spóźniał jej się okres. Napisała mu o tym siedzieli w stresie przez kilka tygodni. Dopiero przyszła ulga jak dostała okres. Od tego czasu ona nie chciała z nim zbliżeń. mam kopie ich konwersacji na ten temat. Ale to nie jedyny przypadek. Dochodzi jeszcze pan fotograf, również żonaty. Stał się jej pocieszycielem po jej rozwodzie i powrocie do domu. Zdradzał z nią swoją żonę. Moją cały czas bałamucił żeby przyjechała pisał z nią takie rzeczy totalnie bez dyplomacji. Że tęskni za jej piersiami itd. Ona go spławiała, ale widzieli się co najmniej 2 razy jak już była ze mną. Nie wiem, czy do czegoś doszło, ale on był napalony na moją żonę po całości. Ten trzeci. Był jeszcze 3 facet jej dawny przyjaciel, jak się potem okazało miłość z dzieciństwa. Samotny gość cały czas mieszkający z matką. On się w niej kochał i chyba cały czas na nią czeka. Mieszka w jej rodzinnej miejscowości. Cierpiał już po jej 1 ślubie, gdzie był jej świadkiem. Potem jak dowiedział się o jej rozwodzie zaczął z nią pisać, ale okazało się że ona ma męża i dziecko. więc znowu się wycofał. Ale za to ona zaczęła go bałamucić obiecywać, że mnie zostawi, że wróci w rodzinne strony. 2 razy obiecywała mu rozwód, ale się z tego wycofywała. Te wszystkie akcje mam pokopiowane w bezpiecznym miejscu. Mnie cały czas traktuje z rezerwą. Nie całuje nie trzyma za rękę. Ona ma swój świat ja swój. Schodzimy się wspólnie jak o chodzi o tematy dziecka domu itd. Razem robimy zakupy, śpimy. Ja aktywnie uczestniczę w obowiązkach domowych wychowywaniu syna. On cały czas mówi, że jak ona się wyprowadzi to zostanie ze mną. To czytanie mu bajek do brzucha (jak jeszcze był u swojej mamy w brzuszku), obecność przy porodzie. Potem to całe wstawanie spędzanie z nim czasu zaprocentowało więzią, której ja nie miałem ze swoim ojcem.

Po co zdecydowałem się napisać

No właśnie tyle lat ukrywałem przed żoną że znam prawdę na temat jej gierek aż do zeszłego roku. Na rocznicę ślubu dostałem od niej piękny prezent talon na bzykanko. Odżyłem myślałem, że wrócą stare dobre czasy. Miałem nadzieję, że odzyskuje młodość. okazało się jednak, że na konsumpcję talonu czekał pół roku. W tym czasie rozbudzona nadzieja zamieniła się w złość poczucie rozgoryczenia. Nie mogłem spać po nocach bardzo to przeżywałem. W końcu po kolejnej odmowie współżycia wywaliłem jej co wiem. Ona próbowała zamieść to pod dywan negować. Zbliżyła się ze mną, bo akurat miała dni płodne i ostatnią nadzieję, że coś drgnie. Ból pozostał, lata lecą i któregoś dnia doszło do mnie, że zmarnowałem ponad 10 lat na człowieka, który mnie zdradzał. Który związał się ze mną z rozsądku nie z miłości. Osoby, która nie daje mi nic od siebie w sensie emocjonalnym, a ma duże oczekiwania ode mnie. Oczywiście jej oziębłość do mnie to moja wina. Bo to niby ja przestałem się nią interesować. Nie chce rozmawiać na te tematy, jak jej pokazałem część tego co mam na nią stwierdziła, że po co tam zaglądałem. mam za swoje. Niewiele wiem na temat jej pragnień, zdążyła tylko kiedyś powiedzieć, że chciałaby seksu z dwoma mężczyznami. Jest osobą biseksualną i rzekomo miała stosunki z kobietami. No i jeszcze wydusiłem z niej kiedyś że uprawiała seks w samochodzie, nie z mężem byłym. Wychodzi, że z panem fotografem (mam zdjęcia jak żonaty mężczyzna liże piersi mojej żony w aucie gdzieś na jeziorem, to było zaraz po jej rozwodzie). Ostatnie zbliżenie było kilka dni temu. Po kłótniach stwierdziła, że nie uprawia ze mną seksu, bo jej nie zabieram na randki. Była randka, był seks. Chciała chyba udowodnić mi, że jest słowna. Sama zresztą zainicjowała randkę, bo ja już jej nie wierzę więc nie chciałem nic inicjować żeby znowu potem tego nie przeżywać. Do tego zacząłem spać osobno a to ją boli, bo ona boi się spać sama i to zawsze miało dla niej znaczenie. I to chyba ją zachęciło. Temat zdrad dalej zamiata pod dywan, twierdzi, że coś sobie wymyśliłem. Głupi byłem, że jej ufałem. Gdybym szybciej wiedział co się dzieje na tych kawkach, zamontowałbym kamery i film byłby koronny i bezsprzeczny. Mogło by się okazać, że jemu pozwalała na znacznie więcej. U mnie  w seksie były raptem 2 pozoycje klasyczna i na jeźdzca. Teraz ograniczone tylko do klasycznej. Nie ma całowania, gry wstępnej tylko dostaję piersi potem w nią wchodzę. Dochodzę bardzo powoli przez to cholerne krążenie krwi. Więc po jakimś czasie mówi koniec i wsio. Nie wiem co robić. Jest mi z tym źle tęsknię za młodosią,żałuję, że wtedy nie puściłem jej jak chciała wyjechać. Może znalazłbym kogoś bradziej ucziuciowego od niej. Na razie nie chcę się rozwodzić cały czas próbuję kruszyć ten mur. Zdrady tej fizycznej z panem od internetu i emocjonalnej z fotografem i przyjacielem z dzieciństwa jej nie wybaczyłem oficjalnie, bo ona dalej idzie w zaparte że nic się nie działo. Ostatnio jakby mniej, bo jej pokazałem część tego co mam. Cały czas zbywa tematy nas, naszej relacji. Całe życie od czegoś uciekała i ucuieka. Niedługo mamy rocznicę ślubu, ciekawe co się będzie działo. Sam nigdy nie zdradziłem nie dotknąłem innej kobiety. A okazje na pewno by się znalazły. Ale jeżeli coś obiecałem, to staram się dotrzymać słowa. Ona kiedyś wypaliła, że z takim kimś jak ja żadna się nie zwiąże, co może sugerować że czuje się pewnie. Wiem, że też przegląda mój telefon, pocztę jak tylko ma okazję. Czyli co innego mówi, co innego robi. Poradźcie co mam dalej robić, czy to kruszenie muru ma w ogóle sens. Łudzę się jeszcze, że miłość można odzyskać. Chcę rozbudzić ją seksualnie, może jeszcze się coś odrodzi. Obawiam się, że jak znajdzie się inna lepsza jej zdaniem partia to pewnie pójdzie w długą. Myślę, że jest do tego zdolna. Chociaż to, że od wielu lat nic się nie dzieje, może świadczyć o tym, że coś w niej pękło. Że przestraszyła się, że wtedy mogło się wydać i rozbiłaby 2 rodziny. Bo skoro ze mną nie było seksu, a zaszłaby w ciąże no to wiadomo, że ze zdrady. Tu na forum widzę, że takie przypadki kończą się rozwodem i batalią emocjonalną. Ja jeszcze się łudzę, ale czas leci zdrowie się sypie i żal tego, co straciłem. Ale nie chcę 2 odrębnych światów. Tylko wspólny. A nasz wspólny łącznik rośnie i coraz bliżej do wyfrunięcia z gniazda. Co będzie wtedy. Dlaczego ona ode mnie nie odeszła. Mogę się tylko domyślać. Po pierwsze fasada przy rodzinie, po drugie moi teściowie mnie bradzo lubią i ona liczy się ze zdaniem swojej mamy, po trzecie nie pracuje, więc jest zależna ekonomicznie. Po czwarte ma kompleksy na swoim punkcie, ale o dziwo cały czas faceci się nią interesują.

Zobacz podobne tematy :

Posty [ 1 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja historia z oziebłością i zdradą w tle

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024