Nigdy nie miałem problemów z wypróżnianiem. Jednak odkąd zamieszkałem ze swoją dziewczyną, ten stan sprawy się zmienił. Pracę mam zdalną, więc kiedy dziewczyna wychodzi do pracy pędzę do kibelka. Problemem są weekendy. W nie, nie jestem stanie się wypróżnić. Czuję jakąś blokadę. Co ciekawe jeśli moja dziewczyna umawia się na wyjście z koleżanką, wtedy też nie mam problemu z wydaleniem kału. W weekend 2 tygodnie temu w sobotę rano dziewczyna wyjechała do siostry. Wróciła popołudniu w niedzielę. W oba dni podczas nieobecności dziewczyny nie miałem żadnego problemu z wypróżnieniem się. Za to w kolejny gdy byłem niejako skazany na towarzystwo swojej kobiety ponownie nie byłem w stanie się wypróżnić.
Najgorzej było podczas kilkudniowego urlopu dziewczyny. Weekend połączony z poniedziałkiem, wtorkiem i środą spowodował 5 dniowe "zatwardzenie".
Już 4 dnia w żadnym razie nie byłem w stanie niczego zjeść. Czułem, że mimo wyraźnego głodu brzuszek mam pełny.
Dodam, że w domu rodziców, z którymi wcześniej mieszkałem, nie miałem podobnego problemu. Ba, nawet spędzając czas z najlepszym kolegą byłem w stanie poinformować go o konieczności dwójki w plenerze, przeproszeniu go i udaniu się w spokojne miejsce w celu pozbycia się kału.
Podejrzewam, że w przypadku relacji z dziewczyną problem znajduje się w głowie, to tu tkwi jakaś wewnętrzna, silna blokada.