Witam.
Na obozie sportowym w te ferie poznałem pewną dziewczynę, z reguły, jestem bardzo wstydliwy i trudno mi się rozmawia z dziewczynami, ale z nią jest inaczej. Mieszka ona 300 km ode mnie, wiem że jest to dość daleko jednak nie to jest mój problem. Jest ona typem dziewczyny bardzo społecznym, rozmawia ze wszystkimi, traktuje ich na tym samym poziomie, jest duszą towarzystwa, lubi być w centrum uwagi (często w nim jest, szczególnie że jest piękna). Ciągle się śmieje, i lubi poznawać nowych ludzi, ale do pewnej granicy. Bardzo dobrze mi się z nią rozmawia, przez 5 dni wysłaliśmy do siebie ponad 7 tyś wiadomości, czuje że traktuje mnie inaczej, jednak nie zawsze, przy znajomych traktuje mnie jak każdego innego, normalnie, nie szczególnie. Myślę, że ma ona w sobie pewną "blokadę" ma 18 lat i do tej pory nie miała chłopaka, ani się nie całowała. jest to dość nietypowa osoba pod tym względem. Wiem że zwykłe wyznanie miłości nic nie da, nie przełamie to ją i potraktuje to normalnie. Dowiedziałem się że kiedyś pewien kolega tak zrobił, i mimo że była dla niej bardzo bliska osoba z którą pisała codziennie, po tym jak On wyznał jej miłość kontakt zaczął zanikać, a teraz prawie w ogóle nie piszą ze sobą, ona powiedziała mi że on bardziej zakochał się w pisaniu z nią niż w niej, jednak nie wiem czy to jest do końca prawda... Więc nie chcę popełnić tego błędu co on. Wiem że muszę zrobić coś wielkiego, co ją zmieni, jestem świadom, że nie mam za wielkich szans, jednak nie chcę się poddać. Trochę głupie, że tak pisze, ale nie wiem już co zrobić, mam nadzieje że ktoś będzie w stanie mi pomóc, lub też doradzić, bo sam nie mam pomysłu co zrobić, jak z nią pisać ile z nią pisać, gdyż jestem dość wstydliwy, i zwykle boję się pierwszy napisać do dziewczyny, ponieważ myślę że będę jej przeszkadzał w czymś. Proszę o poradę. ![]()
Podobne tematy
Z tego co ja zrozumiałem z Twojej opowieści to Jej chodziło o to że tamten chłopak ją idealizowal, ponieważ głównie pisali do siebie. Nie znał jej takiej jaką jest naprawdę, na codzień. To się często zdarza, niestety z tego co widzę to Ty masz tak samo. Ona nie ma żadnej blokady, a właśnie zdrowe i realistyczne podejście. Jeśli masz szansę częściej się z nią spotykać to ogranicz pisanie do minimum i zaproś ja gdzieś. Jeśli jednak to 300 km nie pozwala Ci często z nią przebywać to daruj sobie.
Trudno mi to opisać, jednak nie dokładnie tak jest, ja jestem wstydliwy i dlatego trudno mi nawiązywać kontakty z dziewczynam. Ona wręcz przeciwnie, ma kontakt z wiewieloma chłopakami, nawet w jej okolicy a mimo to woli nie wchodzić w związki. Nie wiem czemu. Trudno mi jest to opisać. Najwcześniej zobaczę ja za 3-4 miesiące na parę tygodni. Wiem że to jest sytuacja patowa i raczej nie mraczej nie mam za wielkich szans, lecz mimo wszystko chciałbym spróbować, zrobić coś co mogło by to zmienić...
Misiek zrobiłeś dziwne założenie że każdy w każdym momencie musi chcieć być w związku. Ona jest jeszcze młoda, ma na to czas, na razie może nie potrzebuje się ograniczać, a może poprostu nie znalazła faceta, który by ją usidlil. Z reguły związki na odległość nie rokuja zbyt dobrze, a już na pewno w tak młodym wieku.
Tak to już jest z wyjazdami na kolonie, ferie. Spotykają się ludzie często z różnych krańców Polski, spędzają fajnie tydzień czy dwa. Ostatniego dnia często jest wręcz płacz i obietnice, że "utrzymamy ze sobą kontakt". Tak jest zwykle na początku. Jednak, każdy wraca w "swoje strony", do swojego towarzystwa i zazwyczaj ten kontakt się urywa. Ja to przerabiałam i myślę, że to dość typowa sytuacja. Pozostają fajne wspomnienia i tyle.
przez 5 dni wysłaliśmy do siebie ponad 7 tyś wiadomości.
Jeszcze dodaj, że co druga wiadomość to było tylko: "xD", "aha
", "nom" "lol". Wtedy to z marszu możesz jakieś 5 tys. odjąć od całości.
Myślę, że ma ona w sobie pewną "blokadę" ma 18 lat i do tej pory nie miała chłopaka, ani się nie całowała.
Ja tutaj żadnej "blokady" nie widzę. Powodów, dla których nie miała chłopaka może być mnóstwo. Najprostszy z nich- nie spotkała jeszcze kogoś, z kim chciałaby wejść w związek. Może ma inne priorytety, chce się na nauce skupić na ten moment a na chłopaków przyjdzie czas. Ty chyba jesteś rocznik '97, więc ona też pewnie w porywach ma z 18 lat. Skąd założenie, że w tym wieku trzeba być w związku? Ja w jej wieku też nie miałam chłopaka i uważam, że dobrze to wszystko się ułożyło. Miałam czas, aby się "wyszaleć". Teraz obserwuję, jak moje koleżanki się rozstają z facetami, z którymi były w związku od ich nastoletnich lat. Się okazuje, że "jednak za szybko się związały, nie wyszalały i życie im trochę umknęło". Inna sprawa, że może Cię w ten sposób delikatnie zbywać. Pokazywać, że nie traktuje Cię jako kandydata na chłopaka.
Dowiedziałem się że kiedyś pewien kolega tak zrobił, i mimo że była dla niej bardzo bliska osoba z którą pisała codziennie, po tym jak On wyznał jej miłość kontakt zaczął zanikać, a teraz prawie w ogóle nie piszą ze sobą.
Czym ich pisanie się różniło od Waszego? Możliwe, że specjalnie o tym Ci powiedziała, żebyś się nie wypuszczał z jakimiś wyznaniami czy czymś. Miałam w gimnazjum koleżankę, za którą latała połowa chłopaków ze szkoły. Kilku to się z niej poważnie zakochało. Ona z nimi pisała, nie robiła im żadnych nadziei- sami sobie je robili. Ona kochała innego 3 lata starszego ( tak wtedy te 3 lata to było "coś", w końcu to już był licealista), który natomiast ją uważał za małolatę i nie odwzajemniał uczucia. Jej adoratorzy patrzyli się na siebie "z byka", nie rozumiejąc, że żaden z nich nie ma u niej szans. Ona tylko z nimi pisała (a raczej im odpisywała), z nudów chociażby a owi panowie wyobrażali sobie nie wiadomo co. Dlaczego to piszę? Skoro faktycznie jest taką "rozchwytywaną" duszą towarzystwa, to może po prostu pisanie z Tobą traktować jako coś naturalnego. Z tym "pewnym kolegą" też tak pisała. Jak widać, nie podchodziła do tego tak emocjonalnie jak on.
Chcesz "rozbudzić w niej miłość"? Prawda jest taka, że podczas tego obozu zdążyła Cię już ocenić. Już zostałeś zaszufladkowany albo jako potencjalny chłopak albo do friendzone. Ona już wie.
Mieszka ona 300 km ode mnie, wiem że jest to dość daleko jednak nie to jest mój problem.
Czy aby na pewno? Jakbyś sobie ten Wasz ewentualny "związek" wyobrażał? Nie wiem ile macie lat, możliwe, że jeszcze niepełnoletni jesteście. W takim wypadku, jakby na to nie patrzeć prawnie podlegacie rodzicom, więc i ewentualne podróże w celu spotkania mogą być utrudnione.
bo sam nie mam pomysłu co zrobić, jak z nią pisać ile z nią pisać
Nie macie tematów do rozmów czy co? To wszystko powinno wyjść spontanicznie. Ktoś Ci napisze "masz pisać z nią godzinę". To co? Rozmowa się nie będzie kleiła, a ty i tak będziesz w nią brnąć "byle godzina"? Albo inna sytuacja- super się Wam rozmawia, ale patrzysz na zegarek- kurde godzina! No to nic, lecę! To nie ma sensu.
Drogi Autorze!Czy uwazasz,ze milosc przychodzi na zawolanie?Pzdr.
Nie do końca o to mi chodziło. Rozumiem wasz punk widzenia, jednak jest trochę inaczej...
"Jeszcze dodaj, że co druga wiadomość to było tylko: "xD", "aha", "nom" "lol". Wtedy to z marszu możesz jakieś 5 tys. odjąć od całości."
Pisząc że nie mam pomysłu Jak z nią pisać, chodziło mi raczej czy powinienem pisać codziennie, czy starać się minimalizować nasze rozmowy, lecz gdy zacznę z nią pisać to potrafimy pisać po 4 czy 5h, praktycznie non-stop... I raczej nie używamy takich przerywników, jak wymieniłaś wyżej, nie mówie że piszemy wypracowania, ale piszemy w granicach normalności...
Jeśli chodzi o dystans 300km to nie był by to problem, jej ojciec często przyjeżdża do mojej miejscowości, głównie w weekendy.
Wiem, że mogłem przesadzić z tą blokadą, lecz trudno mi to opisać, znam już ją trochę, mój przyjaciel zna ją od dziecka, i mi sporo o niej opowiadał. Jego zdaniem kiedyś musi się przełamać, bo nie chodzi tu że cały czas poświęca nauce czy też tylko i wyłącznie znajomym.
Moim zdaniem kiedyś musi być jej ten pierwszy chłopak, oczywiście nie koniecznie teraz, lecz chciał bym się z nią bliżej poznać.
Napisałaś, że już mnie zaszufladkowała, może i tak, ale jak narazie spędziła ze mną tydzień, i za wiele o sobie nie wiemy, był to tydzień obozu, więc nie cały czas gadaliśmy.
Zdaje sobie sprawę, że mogę za wiele oczekiwać, jednak wierze, że może jeszcze coś da się zrobić. Z moją ostatnią (pierwszą) dziewczyną znaliśmy się ponad 5 lat, właśnie jako tacy koledzy ze szkoły, nie wiedzieliśmy o sobie tyle, dopiero gdy zaczeliśmy ze sobą pisać więcej, coś ruszyło...
Przepraszam jeśli marnuję wam wszystkim czas, dziękuję za wyrażanie waszej opinii, nie koniecznie pozytywnej, w mojej sprawie. Może jest jeszcze cień nadziei. Bardzo bym tego chciał. Pozdrawiam.
Moim zdaniem kiedyś musi być jej ten pierwszy chłopak, oczywiście nie koniecznie teraz, lecz chciał bym się z nią bliżej poznać.
Tylko ten pierwszy chłopak wcale nie musi być w wieku 18 lat. Mam wrażenie, że Ty się bardziej przejmujesz tym, że nie miała nikogo niż ona sama. Piszesz o niej jakby była co najmniej 40-letnią dziewicą, a Ty ją chcesz "uratować" (nie wiem przed czym). Rzecz w tym, że nawet gdyby była w takiej sytuacji... to jest jej sprawa. Jak pisałam- najprostszym powodem może być to, że nie spotkała jeszcze kogoś, kto by ją na tyle zainteresował, żeby z nim wejść w związek. Jaki sens ma związek z kimś tylko po to, żeby sobie "odfajkować" pierwszego chłopaka?
Napisałaś, że już mnie zaszufladkowała, może i tak, ale jak narazie spędziła ze mną tydzień, i za wiele o sobie nie wiemy
Jasne, że tak. Uważam jednak, że nawet po takim czasie jest się w stanie ocenić, czy ten ktoś mnie na tyle zainteresował, że nie wykluczam "czegoś więcej" czy jedynie możemy utrzymywać relacje na stopie koleżeńskiej.
Czasami, jeśli chcemy coś zobaczyć, to widzimy więcej niż faktycznie widać. Dlatego zwróciłam uwagę na to, że z tym jej kolegą też ponoć tyle pisała i później "zaskoczona", że on czegoś więcej oczekiwał. Nie wiem co ona myśli, nie znam jej. Stąd trudno stwierdzić, czy jest faktycznie Tobą zainteresowana czy też traktuje Cię jedynie jako znajomego. W każdym razie, nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz.
Powodzenia.
Dziękuję za pomoc
Pozdrawiam