Osoby z mojego otoczenia co jakiś czas otrzymują zaproszenia na wyjazdy, których oficjalnym celem jest konferencja naukowa. Tam rzecz jasna odbywa się wymiana doświadczeń, osiągnięć naukowych, prowadzone są wykłady, dyskusje. Ale to co mnie zastanawia, to fakt, że jednak większą część czasu zagarnia na własne potrzeby firma sponsorująca, która oprócz tego, że ma możliwość pokazać własne osiągnięcia i produkty (mowa o autopromocji), to jeszcze stara się za wszelką cenę zaskarbić sobie przychylność uczestników. Mam więc wrażenie, że sama konferencja to tylko przykrywka. Uczestnicy mieszkają w dobrej klasy hotelach, a sam pobyt łączy się z wystawnymi kolacjami, wycieczkami, wręczaniem jakiś symbolicznych gadżetów, a wszystko oczywiście na wysokim poziomie.
Do czego zmierzam? Otóż z moich obserwacji wynika, że firma sponsorująca liczy w przyszłości na daleko idącą współpracę, a jak wiadomo takie kontakty zobowiązują. Uczestnicy są starannie wybierani, bo to oni właśnie w przyszłości będą podejmować decyzje, którymi produktami lub usługami której firmy będą zainteresowani występując w imieniu własnej firmy i własnego pracodawcy. Nikt tu oczywiście nie łamie prawa, bo to przecież fundusz reprezentacyjny, działanie marketingowe, a z drugiej strony cel w zasadzie jest jasny. Czy w takim razie nie jest to przypadkiem konferencja ocierająca się o coś na kształt zawoalowanej łapówki? Powszechnie wiadomo, że wręczanie gratyfikacji pieniężnych jest ścigane z mocy prawa, ale taka forma już nie. A co nie jest zabronione, to jest dozwolone, więc niektórzy tę lukę sprytnie wykorzystują.
Inny przykład jaki zaobserwowałam, to sponsorowane imprezy kulturalno - rozrywkowe (i choćby popularne festyny), na których ogromną popularnością cieszą się wszelkiego rodzaju konkursy, w których na samym końcu rywalizacji okazuje się, że najpiękniej tańczy żona dyrektora, a śpiewa córka prezesa - i to ona otrzymuje nagrodę. W tym miejscu naprawdę ogarnia mnie gromki śmiech.
A co Wy o tym sądzicie? Czy takie działania są etyczne, powinno się je popierać czy raczej starać się ograniczać? Rażą Was? Ale z drugiej strony czy tak naprawdę komuś szkodzą?