Hej,
Jestem w związku od 5 lat, od pół roku. Jest moim pierwszym chłopakiem, ja jego pierwsza dziewczyna, mamy po 24 lata. Już nie raz miałam takie myśli ze już z jednym do końca życia i nawet nigdy nie miałam szansy poznać jak to jest z kimś innym. Około 3 lat temu było między nami gorzej, pierwszy raz mialam właśnie takie wątpliwości, rozmawiałam z nim na ten temat i koniec koncow pijana, całowałem się w klubie z obcym typem. O niczym mu nie powiedziałam, próbowałam z nim zerwać ale chciał to przepracować. Od tego czasu było między nami okej, jest dużo małych rzeczy które mi w nim przeszkadzają ale ogólnie jest to dobry człowiek.
Niestety kilka miesięcy temu znowu zaczęłam mieć takie wątpliwości, zwlekałam z wyborem sukni ślubnej (ślub za rok) No i przydarzyła się impreza. Jestem atrakcyjna, nigdy nie narzekałam na brak zainteresowania mężczyzn co bardzo denerwowało mojego narzeczonego. Podczas tej imprezy z koleżankami byłyśmy w klubie i pod koniec podszedł do mnie Argentyńczyk. Zupełnie nie w moim typie, ale bardzo fajnie się z nim rozmawiało po przyjacielsku. Po tej imprezie napisał do mnie, po około tygodniu zgodziłam się z nim spotkać „jako znajomi”. W głębi obawiałam się ze o żadne koleżeństwo nie chodzi, ale typ zachowywał się naprawdę w porządku przy pierwszym spotkaniu, również moje koleżanki twierdziły ze zupełnie nie próbował zarywać. Na tym spotkaniu oczywiście wleciał alkohol, próbował mnie pocałować, udało mu się po kilku godzinach a wręcz wymusił mimo ze się wyrywałam. Wiem jak to brzmi, przy kolejnych pocałunkach już się nie wyrywalam, nie zgodziłam się wrócić z nim do mieszkania. Po tym czasie pojechał do Gdańska( tam miał wynajęte mieszkanie, we Wrocławiu był tylko na kilka dni), cały czas mieliśmy kontakt, ale to nie były jakieś wielkie rozmowy raczej pytał się jak mi mija dzien. Po około tygodniu uznał ze przyjedzie dla mnie do Wrocławia na resztę swojego pobytu w Polsce - musiał wrócić ze względu na kończącą się możliwość pobytu w Europie. Spotkałam się z nim w tym czasie kilka razy, ostatnim razem zdradziłam swojego narzeczonego.
Pomijając cały aspekt fizyczności - zdradziłam emocjonalnie, przywiązałam się do niego, zauwazylam różnice z jaka mogę rozmawiać ze starszym od siebie mężczyzna (różnica wieku 10 lat, po rozwodzie). Z jednej strony zżera mnie od środka co zrobiłam, nie jestem w stanie spojrzeć na swojego narzeczonego, wiem ze powinnam odwołać ślub.
Z drugiej strony nie mogę powiedzieć ze czuje się wykorzystana ale nie do końca rozumiem zachowanie tego gościa - niby chciał ze mną uprawiać seks od początku ale mówił rzeczy w stylu „sam wole zaczekać, bo moje poprzednie związki nie kończyły się dobrze kiedy robiliśmy to zbyt szybko”, „jestem w tym mieście tylko dla ciebie, a ty nadal myślisz ze jestem tu tylko żeby się z tobą przespać” - bo tak cały czas podkreślałam ze nie wierze w jego czyste zamiary wejscia w związek a nie tylko spędzenia jednej nocy.
Od czasu kiedy opuścił Polsce czyli już prawie dwoch miesiący - napisał do mnie dwa razy, raz niby z zamiarem spotkania się poza Polska. Poza tym bare minimum w postaci lajkowania postów. I szczerze nie wiem namieszał mi w głowie, wiem ze jakby chciał to kontynuować to by się odzywał, z drugiej wiem ze czeka aż zerwe zaręczyny a do polski ma zamiar przylecieć za pół roku i jak to powiedział „zobaczymy jak moje życie się wtedy potoczy” - wiem ze chodziło o to czy będzie mógł przylecieć do Wrocławia.
Szczerze potrzebowałam się wygadać, wiem ze zdrada to straszna rzecz i wiem ze skoro to zrobiłam to wcale nie kocham narzeczonego dlatego powinnam dać mu możliwość znalezienia szczęścia u boku kogoś innego. Ale również nie wiem jak się zachować w stosunku do Argentyńczyka czy robić sobie nadzieje czy zupełnie się odciąć. Nie jestem doświadczona w takim rodzaju kontaktów z mężczyznami ale tak jak powiedziałam, zawsze dużo gości się mną interesuje i wiem jakie bajki potrafią wciskać. Dlatego nie wierzyłam w jego intencji dopóki faktycznie nie wynajął mieszkania we Wrocławiu, jednoczenie wciąż mając mieszkania w Gdańsku bo stamtąd miał lot powrotny. Podjęłam decyzje odnośnie narzeczonego ale ciężko mi z faktem ze Argentyńczyk się mną nie interesuje, bo podchodzę do wszystkiego bardzo emocjonalnie. Czy powinnam go wszędzie zablokować czy jednak zobaczyć jak się sytuacja rozwinie.
Podobne tematy
Wow lot z Gdańska do Argentyny? Bliżej mial do Warszawy i pewnie bezpośrednio. Poćwicz troszeczkę i wróć za jakiś czasu, myśle ze póki co żadne wydawnictwo się Tobą nie zainteresuje.
lot z przesiadką jeśli to ma jakiekolwiek znaczenie, w Polsce był dwa tygodnie zanim się poznaliśmy, więc wybrał to miasto, które najbardziej mu odpowiadało
nie o to w tym poście chodzi
Powiem Ci jak będzie.Zostawisz narzeczonego ,argentyczyk przyjedzie i się jeszcze pobawi "łatwą" dziewczyną a potem zostawi.Żaden normalny facet nie będzie na stałe z osobą która się puszcza.Potem będzie płacz i chęć powrotu do ex.Jesli jest mądrym facetem to drugiej szansy nie da.
Zerwij z chłopakiem i nie oczekuj niczego od Argentyńczyka.
nie twierdzę, że nie masz racji ale czy to już puszczanie się i bycie latwa? poszłam z nim do łóżka na czwartym spotkaniu. ale racja jesli jest madry bedzie swiadomy ze zdradzilam raz, zdradze kolejny
7 2022-11-13 20:17:44 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-13 20:18:46)
Wow lot z Gdańska do Argentyny? Bliżej mial do Warszawy i pewnie bezpośrednio. Poćwicz troszeczkę i wróć za jakiś czasu, myśle ze póki co żadne wydawnictwo się Tobą nie zainteresuje.
Ciekawe,który to tym razem "natworzył "?
Rumi jest za leniwy na takie obszerne formy
odpada
Psycholog Na Niby napisał/a:Wow lot z Gdańska do Argentyny? Bliżej mial do Warszawy i pewnie bezpośrednio. Poćwicz troszeczkę i wróć za jakiś czasu, myśle ze póki co żadne wydawnictwo się Tobą nie zainteresuje.
Ciekawe,który to tym razem "natworzył "?
Rumi jest za leniwy na takie obszerne formyodpada
Jakiś „obcokrajowofob”
. Aż tak nie śledzę tej śmietanki. Ale patrząc na orłów z tego forum to Argentyńczyk brzmi bardzo kusząco.
szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia o co wam chodzi i co się tu wcześniej działo, ale wolałabym widzieć komentarze odnoszące sie do wątku
10 2022-11-13 20:34:55 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-13 20:37:58)
paslawek napisał/a:Psycholog Na Niby napisał/a:Wow lot z Gdańska do Argentyny? Bliżej mial do Warszawy i pewnie bezpośrednio. Poćwicz troszeczkę i wróć za jakiś czasu, myśle ze póki co żadne wydawnictwo się Tobą nie zainteresuje.
Ciekawe,który to tym razem "natworzył "?
Rumi jest za leniwy na takie obszerne formyodpada
Jakiś „obcokrajowofob”
. Aż tak nie śledzę tej śmietanki. Ale patrząc na orłów z tego forum to Argentyńczyk brzmi bardzo kusząco.
Ostatnio coś takiego przewidywaliśmy,a wątki o wzroście i preferencjach zrobiły się nudne
Argentyńczyk faktycznie to niezły strzał ,Afrykanie,Czesi i Niemcy są zbyt oczywiści ![]()
szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia o co wam chodzi i co się tu wcześniej działo, ale wolałabym widzieć komentarze odnoszące sie do wątku
Kontynuuj zatem opowieść swą ![]()
Po prostu brzmisz jak facet,jak niektóre tutejsze trolle te z jakąś misją ot co.
wychodzi na to ze mam naprawdę "ciekawe" życie skoro aż trudno w nie uwierzyć xd
wychodzi na to ze mam naprawdę "ciekawe" życie skoro aż trudno w nie uwierzyć xd
Raczej wychodzi na to, że jesteś trollem. Albo strasznie pogubiłaś się w swoim życiu.
tak, pogubiłam się
Nuda...
To kobiece forum i musisz się bardziej postarać. To wszystko już było..
w takim razie bylabym wdzieczna za wskazanie podobnych postów bo chcialabym poczytac odpowiedzi dotyczace takich problemow
nie twierdzę, że nie masz racji ale czy to już puszczanie się i bycie latwa? poszłam z nim do łóżka na czwartym spotkaniu. ale racja jesli jest madry bedzie swiadomy ze zdradzilam raz, zdradze kolejny
tak i tak
17 2022-11-13 21:46:48 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-13 21:59:19)
w takim razie bylabym wdzieczna za wskazanie podobnych postów bo chcialabym poczytac odpowiedzi dotyczace takich problemow
https://www.netkobiety.pl/t128407.html i poprzednie wątki tej Autorki
no i masz z wyszukiwarki multum podobnych tematów wystarczy wpisać "zdradziłam narzeczonego",chłopaka etc
"mam problem z kochankiem" czy jakoś tak
Szczerze potrzebowałam się wygadać, wiem ze zdrada to straszna rzecz i wiem ze skoro to zrobiłam to wcale nie kocham narzeczonego dlatego powinnam dać mu możliwość znalezienia szczęścia u boku kogoś innego. Ale również nie wiem jak się zachować w stosunku do Argentyńczyka czy robić sobie nadzieje czy zupełnie się odciąć. Nie jestem doświadczona w takim rodzaju kontaktów z mężczyznami ale tak jak powiedziałam, zawsze dużo gości się mną interesuje i wiem jakie bajki potrafią wciskać. Dlatego nie wierzyłam w jego intencji dopóki faktycznie nie wynajął mieszkania we Wrocławiu, jednoczenie wciąż mając mieszkania w Gdańsku bo stamtąd miał lot powrotny. Podjęłam decyzje odnośnie narzeczonego ale ciężko mi z faktem ze Argentyńczyk się mną nie interesuje, bo podchodzę do wszystkiego bardzo emocjonalnie. Czy powinnam go wszędzie zablokować czy jednak zobaczyć jak się sytuacja rozwinie.
Zdradziłaś i żałujesz? No to "idź siostro i nie grzesz więcej".
Nie chcesz być z narzeczonym? To zerwij...
Chcesz być z Argentyńczykiem? To bo poznaj...
Za wyjątkiem zakończenia związku z narzeczonym to pozostałę są prostymi rzeczami do wykonania w życiu.
19 2022-11-14 02:31:21 Ostatnio edytowany przez rakastankielia (2022-11-14 02:31:37)
Zostaw chłopaka i nie rób sobie nadziei, Argentyńczyk nie jest zainteresowany żadną stałą relacją, a już na pewno nie z Tobą.
Zostaw chłopaka i nie rób sobie nadziei, Argentyńczyk nie jest zainteresowany żadną stałą relacją, a już na pewno nie z Tobą.
to nie do końca jest tak, że tylko ja jestem ta zła - on też się z kimś spotyka u siebie, ale raczej nic poważonego skoro głównie nie ma go w kraju, jednak ta druga osoba jest mocno wkręcona. Ponadto od początku wiedział, że chce się rozstać, po prostu do tej pory nie było to możliwe.
Ja ci napiszę Autorko jak sytuacja się rozwinie.
Weźmiecie ślub, a potem męża zostawisz. Wcześniej nie - bo to jednak dobry człowiek, bo wierny, bo jakoś to będzie. Dopiero po ślubie zdasz sobie sprawę, że właśnie życie Ci się skończyło i nic dobrego w Waszym małżeństwie Cię nie czeka. Żadnej adrenaliny, nowych facetów, tylko ten jeden nudny do końca. Dopiero wtedy się przestraszysz i zdecydujesz o rozwodzie. A może nawet jakiś inny "Argentyńczyk" będzie się koło Ciebie kręcił. A mąż będzie zdezorientowany, będzie próbował siebie zmieniać, w sobie będzie szukał problemu. Dużo czasu upłynie zanim zda sobie sprawę, że to na nic.
"Poszłaś do łożka na czwartym spotkaniu" - ty tak poważnie? Za rok bierzesz ślub i poszłaś do łóżka z obcym typem i jeszcze tłumaczysz, ze to jest ok? Skoro chcesz "poznać jak to jest z innym" to idź i poznawaj. Zostaw narzeczonego. Zostaw tego człowieka i daj mu szansę na normalne życie z kimś, kto go będzie kochał i szanował. Przecież Ty w goole o nim nie piszesz, nie martwisz się jego samopoczuciem, tym jaką on będzie miał z Tobą przyszłosć. W ogóle o nim nie myślisz.
Narzeczonego autentycznie jest mi żal.
Ja ci napiszę Autorko jak sytuacja się rozwinie.
Weźmiecie ślub, a potem męża zostawisz. Wcześniej nie - bo to jednak dobry człowiek, bo wierny, bo jakoś to będzie. Dopiero po ślubie zdasz sobie sprawę, że właśnie życie Ci się skończyło i nic dobrego w Waszym małżeństwie Cię nie czeka. Żadnej adrenaliny, nowych facetów, tylko ten jeden nudny do końca. Dopiero wtedy się przestraszysz i zdecydujesz o rozwodzie. A może nawet jakiś inny "Argentyńczyk" będzie się koło Ciebie kręcił. A mąż będzie zdezorientowany, będzie próbował siebie zmieniać, w sobie będzie szukał problemu. Dużo czasu upłynie zanim zda sobie sprawę, że to na nic.
"Poszłaś do łożka na czwartym spotkaniu" - ty tak poważnie? Za rok bierzesz ślub i poszłaś do łóżka z obcym typem i jeszcze tłumaczysz, ze to jest ok? Skoro chcesz "poznać jak to jest z innym" to idź i poznawaj. Zostaw narzeczonego. Zostaw tego człowieka i daj mu szansę na normalne życie z kimś, kto go będzie kochał i szanował. Przecież Ty w goole o nim nie piszesz, nie martwisz się jego samopoczuciem, tym jaką on będzie miał z Tobą przyszłosć. W ogóle o nim nie myślisz.
Narzeczonego autentycznie jest mi żal.
nie uważam, że jest to ani trochę w porządku i nigdzie nic takiego nie napisałam - odnosiło się to do bycia łatwą a wszyscy dobrze wiedzą jak łatwo znaleźć kogoś chętnego do łóżka już na pierwszym spotkaniu
i dokładnie zgadzam się z tym "Dopiero po ślubie zdasz sobie sprawę, że właśnie życie Ci się skończyło i nic dobrego w Waszym małżeństwie Cię nie czeka. Żadnej adrenaliny, nowych facetów, tylko ten jeden nudny do końca" i właśnie podobne kwestie słyszałam od tego gościa i dlatego wiem, że nie chcę ślubu bo prawdopodobnie skończy się rozwodem
a co do tego że o nim myślę - dlatego uświadamia mi to że przestałam go kochać i zasługuje na kogoś kto będzie
Hej,
pierwszy raz mialam właśnie takie wątpliwości, rozmawiałam z nim na ten temat i koniec koncow pijana, całowałem się w klubie z obcym typem. O niczym mu nie powiedziałam, próbowałam z nim zerwać ale chciał to przepracować. Od tego czasu było między nami okej, jest dużo małych rzeczy które mi w nim przeszkadzają ale ogólnie jest to dobry człowiek.
No i ten ogólnie dobry człowiek nie dostał szansy na poznanie prawdy o Tobie. Zdradziła raz, zdradzi ponownie.
ostatnim razem zdradziłam swojego narzeczonego.
Ale skoro nie jest wart tej prawdy, to najlepiej dla niego, niech jej nie poznaje
Z jednej strony zżera mnie od środka co zrobiłam
Tylko niech Ci nie przyjdzie do głowy, żeby Twoje zżeranie zrzucić na narzeczonego.
nie jestem w stanie spojrzeć na swojego narzeczonego
To nie patrz i zrób, by on też na Ciebie nie patrzył. Zakończ tą farsę zwaną narzeczeństwem.
wiem ze powinnam odwołać ślub.
Najlepiej jeszcze odwołać znajomość z nim, jego rodziną i przyjaciółmi. Zero kontaktu.
Z drugiej strony nie mogę powiedzieć ze czuje się wykorzystana ale nie do końca rozumiem zachowanie tego gościa - niby chciał ze mną uprawiać seks od początku ale mówił rzeczy w stylu „sam wole zaczekać, bo moje poprzednie związki nie kończyły się dobrze kiedy robiliśmy to zbyt szybko”, „jestem w tym mieście tylko dla ciebie, a ty nadal myślisz ze jestem tu tylko żeby się z tobą przespać” - bo tak cały czas podkreślałam ze nie wierze w jego czyste zamiary wejscia w związek a nie tylko spędzenia jednej nocy.
Słowa, słowa, słowa a Ty łykałaś je jak młody pelikan czerwone cegły, wierząc, że to najwspanialsze na świecie łososie. Ale nie przejmuj się, nie ty pierwsza i na pewno nie ostatnia.
Nie jestem doświadczona w takim rodzaju kontaktów z mężczyznami ale tak jak powiedziałam, zawsze dużo gości się mną interesuje i wiem jakie bajki potrafią wciskać. Dlatego nie wierzyłam w jego intencji dopóki faktycznie nie wynajął mieszkania we Wrocławiu
No to masz jedno doświadczenie więcej. I tak Masz szczęście, bo wielu jest wyznających zasadę, że dla zdobycia kobiety wszystkie chwyty są dozwolone, z gwałtem włącznie.
wiem ze zdrada to straszna rzecz i wiem ze skoro to zrobiłam to wcale nie kocham narzeczonego dlatego powinnam dać mu możliwość znalezienia szczęścia u boku kogoś innego
Zrób jeszcze jedno. Zbadaj się na wszystko, co przenoszone jest drogą płciową, by nie okazało się, że i narzeczony bierze w tym przypadkowy udział. Niektóre paskudztwa przenoszą się nawet przez kontakt, więc trzeba zrobić badania całościowe. Nie sądzisz chyba, że Twój Argentyńczyk poza Tobą nie miał innych kontaktów.
Podjęłam decyzje odnośnie narzeczonego ale ciężko mi z faktem ze Argentyńczyk się mną nie interesuje, bo podchodzę do wszystkiego bardzo emocjonalnie. Czy powinnam go wszędzie zablokować czy jednak zobaczyć jak się sytuacja rozwinie.
Nie no... ja bym czekał...
<joke>
Rumi jest za leniwy na takie obszerne formy
odpada
Prawda. Rumi poezję pisał
Może rumuński Jan Johny Sienkiewicz
https://ksiazki.wp.pl/rasistowski-sienk … 157957248a
Nie słuchaj ich.
Kup bilet i leć do Argentyny, jemu naprawdę zależy na Tobie...ba...pewnie kocha ale jest nieśmiały, musisz go zachęcić...leć...leć...
26 2022-11-14 22:09:05 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-14 22:10:03)
Nie słuchaj ich.
Kup bilet i leć do Argentyny.
Fakt do tanga trzeba dwojga ![]()
paslawek napisał/a:Rumi jest za leniwy na takie obszerne formy
odpada
Prawda. Rumi poezję pisał
Może rumuński Jan Johny Sienkiewicz
![]()
https://ksiazki.wp.pl/rasistowski-sienk … 157957248a
Wybielić Otella !
jak tak.
pewnie kocha ale jest nieśmiały
to nie jest miłość, lecz ja kocham cię
Paslawku idzie się pogubić z tymi św... facetami
O co im chodzi? Nic dziwnego, że potem dziewczyna rwie stokrotkę "kocha, nie kocha, kocha". Świat byłby prostszy, gdyby to było bardziej oczywiste ![]()
Nie słuchaj ich.
Kup bilet i leć do Argentyny, jemu naprawdę zależy na Tobie...ba...pewnie kocha ale jest nieśmiały, musisz go zachęcić...leć...leć...
fajnie sobie koloryzujecie xd nic nie lykalam, wysmiewalam to co mowil, po czasie zaczelam sie zastanawiac czy nie przesadzalam to tyle xd nie ma tu zadnej wielkiej milosci
i szczerze mnie ciekawi czy gdyby byl on polakiem to mielibyscie takie samo podejscie
maku2 napisał/a:Nie słuchaj ich.
Kup bilet i leć do Argentyny, jemu naprawdę zależy na Tobie...ba...pewnie kocha ale jest nieśmiały, musisz go zachęcić...leć...leć...fajnie sobie koloryzujecie xd nic nie lykalam, wysmiewalam to co mowil, po czasie zaczelam sie zastanawiac czy nie przesadzalam to tyle xd nie ma tu zadnej wielkiej milosci
i szczerze mnie ciekawi czy gdyby byl on polakiem to mielibyscie takie samo podejscie
takie samo
maku2 napisał/a:pewnie kocha ale jest nieśmiały
to nie jest miłość, lecz ja kocham cię
Paslawku idzie się pogubić z tymi św... facetami
O co im chodzi? Nic dziwnego, że potem dziewczyna rwie stokrotkę "kocha, nie kocha, kocha". Świat byłby prostszy, gdyby to było bardziej oczywiste
niby forum dla kobiet a większość wypowiadających się to mężczyźni xd serio gdziekolwiek wiedziecie coś o tym że go kocham? albo liczę na to że on mnie? uznałabym to za mocny red flag gdyby tak było po czterech spotkaniach xd zastanawiam się nad ZABLOKOWANIEM GO żeby zupełnie wyrzucić go z głowy
Czy Twój narzeczony już wie, że zaręczył się z kurwą?
Czy Twój narzeczony już wie, że zaręczył się z kurwą?
W sedno! Aż będzie taś! taś! wołać ![]()
jestem nowa tutaj ale zdążyłam zauważyć że jest grupka zgorzkniałych facetów, którzy wyzywają każdą kobietę w podobnej sytuacji
bo przecież wiecie wszystko o naszym życiu i jak cudowanie potrafi być z przedstawicielami waszej płci ![]()
niby forum dla kobiet a większość wypowiadających się to mężczyźni xd
Ale, że ja?
Z siusiakiem?
Nie, no. Jestem kobietą. I dość też naiwną ![]()
jestem nowa tutaj ale zdążyłam zauważyć że jest grupka zgorzkniałych facetów, którzy wyzywają każdą kobietę w podobnej sytuacji
bo przecież wiecie wszystko o naszym życiu i jak cudowanie potrafi być z przedstawicielami waszej płci ![]()
No, dobra. Pal licho tego Argentyna. Co z narzeczonym?
No, dobra. Pal licho tego Argentyna. Co z narzeczonym?
pisałam, że podjęłam decyzje i nie będę marnować mu życia
jestem nowa tutaj ale zdążyłam zauważyć że jest grupka zgorzkniałych facetów(....)
Nie bądź takim homofobem... To, że w każdym osobniku jest jakiś pierwiastek, większy lub mniejszy, przeciwnej płci, to "naukofcy" już dawno odkryli. Zidentyfikowali nawet 53 płcie, a Ty od razu "faceci"... To publiczne forum i może pisać każde... No!
DeepAndBlue napisał/a:No, dobra. Pal licho tego Argentyna. Co z narzeczonym?
pisałam, że podjęłam decyzje i nie będę marnować mu życia
Od tego trzeba zacząć
Jeśli nie kochasz narzeczonego, jeśli chcesz jeszcze poznać... w sumie samą siebie poniekąd, poprzez kontakty bliższe z innymi facetami to ja to popieram. Tylko, no... Szkoda tego chłopa. Co on winny? Trzymać go na wszelki wypadek, z przyzwyczajenia? Po ludzku szkoda go.
aaslon napisał/a:DeepAndBlue napisał/a:No, dobra. Pal licho tego Argentyna. Co z narzeczonym?
pisałam, że podjęłam decyzje i nie będę marnować mu życia
Od tego trzeba zacząć
![]()
Jeśli nie kochasz narzeczonego, jeśli chcesz jeszcze poznać... w sumie samą siebie poniekąd, poprzez kontakty bliższe z innymi facetami to ja to popieram. Tylko, no... Szkoda tego chłopa. Co on winny? Trzymać go na wszelki wypadek, z przyzwyczajenia? Po ludzku szkoda go.
tak szkoda, ale chyba nie uważasz, że powinnam zostać i okłamywać go przez resztę życia
nie twierdzę, że chce poznawać siebie tylko przez kontakty z facetami - ja nawet nigdy nie miałam okazji samej mieszkać, nigdy nie byłam sama na spacerze, bo zawsze chce być ze mną....
DeepAndBlue napisał/a:aaslon napisał/a:pisałam, że podjęłam decyzje i nie będę marnować mu życia
Od tego trzeba zacząć
![]()
Jeśli nie kochasz narzeczonego, jeśli chcesz jeszcze poznać... w sumie samą siebie poniekąd, poprzez kontakty bliższe z innymi facetami to ja to popieram. Tylko, no... Szkoda tego chłopa. Co on winny? Trzymać go na wszelki wypadek, z przyzwyczajenia? Po ludzku szkoda go.tak szkoda, ale chyba nie uważasz, że powinnam zostać i okłamywać go przez resztę życia
nie twierdzę, że chce poznawać siebie tylko przez kontakty z facetami - ja nawet nigdy nie miałam okazji samej mieszkać, nigdy nie byłam sama na spacerze, bo zawsze chce być ze mną....
No, chodziło, że szkoda go tak trzymać w razie w i robić w bambuko na boku. Masz prawo się wycofać z tej relacji i sprawdzić się w życiu solo (polecam ogólnie, dużo się można o sobie dowiedzieć, też odetchnąć, nauczyć wielu rzeczy). A Tobie chodziło o to, że szkoda mu łamać serce odchodząc?? Zaboli, bo jak ma nie zaboleć. Ale no... Decyzję musisz podjąć sama. Każdy wybór ma konsekwencje, dużo tych niemiłych. No ale... męczysz się z tym narzeczonym, zdradzasz go, ciągnie Cię do innych. Sensowność ślubu jest mocno podejrzana ![]()
aaslon napisał/a:DeepAndBlue napisał/a:Od tego trzeba zacząć
![]()
Jeśli nie kochasz narzeczonego, jeśli chcesz jeszcze poznać... w sumie samą siebie poniekąd, poprzez kontakty bliższe z innymi facetami to ja to popieram. Tylko, no... Szkoda tego chłopa. Co on winny? Trzymać go na wszelki wypadek, z przyzwyczajenia? Po ludzku szkoda go.tak szkoda, ale chyba nie uważasz, że powinnam zostać i okłamywać go przez resztę życia
nie twierdzę, że chce poznawać siebie tylko przez kontakty z facetami - ja nawet nigdy nie miałam okazji samej mieszkać, nigdy nie byłam sama na spacerze, bo zawsze chce być ze mną....No, chodziło, że szkoda go tak trzymać w razie w i robić w bambuko na boku. Masz prawo się wycofać z tej relacji i sprawdzić się w życiu solo (polecam ogólnie, dużo się można o sobie dowiedzieć, też odetchnąć, nauczyć wielu rzeczy). A Tobie chodziło o to, że szkoda mu łamać serce odchodząc?? Zaboli, bo jak ma nie zaboleć. Ale no... Decyzję musisz podjąć sama. Każdy wybór ma konsekwencje, dużo tych niemiłych. No ale... męczysz się z tym narzeczonym, zdradzasz go, ciągnie Cię do innych. Sensowność ślubu jest mocno podejrzana
tak to odebrałam, bo jest on bardzo wrażliwy, ale piwo już się rozlało
a z całością się zgadzam
jest on bardzo wrażliwy, ale piwo już się rozlałoło
Myślisz, że mógłby się tak załamać, że już się nie podniesie albo zrobi coś głupiego?
aaslon napisał/a:jest on bardzo wrażliwy, ale piwo już się rozlałoło
Myślisz, że mógłby się tak załamać, że już się nie podniesie albo zrobi coś głupiego?
Tak, wydaje mi się, że jest silniejszy niż był kiedyś, ale to był powód przez który nie zerwałam z nim trzy lata temu
twraz tez przed cała ta sytuacja próbowałam z nim rozmawiać - płacze jak tylko wspominam o moich watpliwościach związanych ze ślubem
DeepAndBlue napisał/a:aaslon napisał/a:jest on bardzo wrażliwy, ale piwo już się rozlałoło
Myślisz, że mógłby się tak załamać, że już się nie podniesie albo zrobi coś głupiego?
Tak, wydaje mi się, że jest silniejszy niż był kiedyś, ale to był powód przez który nie zerwałam z nim trzy lata temu
twraz tez przed cała ta sytuacja próbowałam z nim rozmawiać - płacze jak tylko wspominam o moich watpliwościach związanych ze ślubem
O rety
To żeś się władowała... Tzn rozumiem emocje ale kurczę, Ty mówisz, że co? Że nie chcesz się chajtać, chcesz odejść a on w płacz. Ty mówisz, że żartowałaś w sumie. A on co? Znowu zadowolony?
aaslon napisał/a:DeepAndBlue napisał/a:Myślisz, że mógłby się tak załamać, że już się nie podniesie albo zrobi coś głupiego?
Tak, wydaje mi się, że jest silniejszy niż był kiedyś, ale to był powód przez który nie zerwałam z nim trzy lata temu
twraz tez przed cała ta sytuacja próbowałam z nim rozmawiać - płacze jak tylko wspominam o moich watpliwościach związanych ze ślubemO rety
To żeś się władowała... Tzn rozumiem emocje ale kurczę, Ty mówisz, że co? Że nie chcesz się chajtać, chcesz odejść a on w płacz. Ty mówisz, że żartowałaś w sumie. A on co? Znowu zadowolony?
Po płaczu, zaczyna się bardzo starać, powtarza ze nie rozumie dlaczego to wszystko się dzieje i wręcz ignoruje cała rozmowę
ja nie mam serca z nim zerwać (ale miałam serce go zdradzić, wiem wiem), po czasie znowu doceniam jak świetny jest i chyba sama przed sobą udaje ze go kocham ale wciąż wiem ze jest to przywiązanie
I tak historia zatacza koło
Tzn ja go kocham ale jak przyjaciela, brakuje mi iskry. I jestem świadoma ze po latach się wypala, ale on mnie w pewnym momencie, przed moim spotkaniem z tym typem, zaczął już po prostu odrzucać
Bo ja wiem ze to bardzo dobry człowiek dlatego aż żal go zostawic. Ale jestem świadoma ze to człowiek nie dla mnie i chciałabym żebym ktoś go kochał równie mocno jak on kocha mnie
Zrozumiałe. Gdyby nie był tak słaby to moglibyście się rozstać, przeboleć i iść dalej. A tak pozostaje jakieś nie wiem, poczucie odpowiedzialności jak za kruche dziecko oraz wyrzeczenia. Nie wiem jednak czy oszukiwanie go i męczenie siebie, oraz jego w sumie też, bo chyba czuje niechęć i znużenie z Twojej strony... czy to jest lepsze rozwiązanie.
Czekasz aż nabierze sił i rozpędu, i sam pójdzie w bok?
Czekasz aż nabierze sił i rozpędu, i sam pójdzie w bok?
Czekam aż będzie w lepszej sytuacji życiowej żeby zerwać
Ale tez czasami mam nadzieje ze odpychając go, sam zauważy ze zasługuje na kogoś lepszego i kogoś pozna
Dlatego w całym wątku pominęłam jego osobę - to nie jest czarno- białe - a skupiłam się na drugim gościu
Nic nie tłumaczy tego co zrobiłam i nie chciałam się z tego tłumaczyć ale jak widać komentarze są jakie są i to tez chyba odbiło się na kwestii argentynczyka
Bo rozumiem podejście ze nikt nie chce być z osoba która zdradza i dosyć mocno mnie to uderzyło ale on również wiedział w jakiej sytuacji jestem i dlaczego jeszcze nie odeszłam
Ale co Argentyn ma zrobić? Czekać aż narzeczony się domyśli i zrobi miejsce? Może niech mu doniesie w takim razie. Tylko to też go zrani, prawda? Chociaż jeśli chcesz od niego odejść to może się po prostu przyznaj co zrobiłaś i wtedy sam odejdzie... być może
Argentynem nie ma chyba za bardzo co się na chwilę obecną zajmować. I tak wróci dopiero za pół roku? Wróci nie wróci. Co niby do tej pory z nim możesz? Nic w sumie. Na dodatek się oddalił. No to nawet nie wiadomo czy sobie będziecie pisać w międzyczasie.
DeepAndBlue napisał/a:Czekasz aż nabierze sił i rozpędu, i sam pójdzie w bok?
Czekam aż będzie w lepszej sytuacji życiowej żeby zerwać
Ale tez czasami mam nadzieje ze odpychając go, sam zauważy ze zasługuje na kogoś lepszego i kogoś pozna
Dlatego w całym wątku pominęłam jego osobę - to nie jest czarno- białe - a skupiłam się na drugim gościu
Nic nie tłumaczy tego co zrobiłam i nie chciałam się z tego tłumaczyć ale jak widać komentarze są jakie są i to tez chyba odbiło się na kwestii argentynczyka
Bo rozumiem podejście ze nikt nie chce być z osoba która zdradza i dosyć mocno mnie to uderzyło ale on również wiedział w jakiej sytuacji jestem i dlaczego jeszcze nie odeszłam
Ty naprawdę jesteś tak naiwna czy udajesz? Facet chciał zaliczyć i zaliczył a Ty szukasz w tym czegoś więcej?
Argentynem nie ma chyba za bardzo co się na chwilę obecną zajmować.
Racja, ja w sumie przy tym jego „nie zegananiu się bo przecież wróci”, wewnętrznie się żegnałam, bo przecież to całe pół roku, wiec wszystko może się zdarzyć.
Jakoś po czasie zaczęłam myśleć, że może nie powinnam go sobie stawiać w tak beznadziejnym świetle w jakim to robiłam
Ty naprawdę jesteś tak naiwna czy udajesz? Facet chciał zaliczyć i zaliczył a Ty szukasz w tym czegoś więcej?
ZROZUMIAŁAM, a takie przymiotniki możesz sobie odpuścić
Jeśli myślisz, ze poszłam z nim do łóżka z miłości czy czegokolwiek podobnego to się mylisz xd
Ty naprawdę jesteś tak naiwna czy udajesz? Facet chciał zaliczyć i zaliczył a Ty szukasz w tym czegoś więcej?
ZROZUMIAŁAM, a takie przymiotniki możesz sobie odpuścić
Jeśli myślisz, ze poszłam z nim do łóżka z miłości czy czegokolwiek podobnego to się mylisz xd
Zaliczył się nie spodobało? Zawsze mogę użyć inne, jakieś proponujesz?
Czytając coś takiego
...wiem namieszał mi w głowie...
oraz
Jakoś po czasie zaczęłam myśleć, że może nie powinnam go sobie stawiać w tak beznadziejnym świetle w jakim to robiłam
to widzę że jednak liczysz na coś więcej i jak się księciunio odezwie to...
aaslon napisał/a:Ty naprawdę jesteś tak naiwna czy udajesz? Facet chciał zaliczyć i zaliczył a Ty szukasz w tym czegoś więcej?
ZROZUMIAŁAM, a takie przymiotniki możesz sobie odpuścić
Jeśli myślisz, ze poszłam z nim do łóżka z miłości czy czegokolwiek podobnego to się mylisz xdZaliczył się nie spodobało? Zawsze mogę użyć inne, jakieś proponujesz?
Czytając coś takiegoaaslon napisał/a:...wiem namieszał mi w głowie...
oraz
aaslon napisał/a:Jakoś po czasie zaczęłam myśleć, że może nie powinnam go sobie stawiać w tak beznadziejnym świetle w jakim to robiłam
to widzę że jednak liczysz na coś więcej i jak się księciunio odezwie to...
Jest mi ciebie szkoda, musisz mieć naprawdę smutne życie skoro wylewasz swoją frustracje w internecie
Nawet jeśli liczę to co ty w tym złego widzisz xd podkreślam to po raz ostatni - zastaniwam się czy go nie zablokować żeby wyrzucić z życia zupełnie bo tak będzie mi łatwiej niż co jakis czas widziec durne powiadomienie od niego. Nigdzie nie wspomniałam o wielkiej miłości czy co ty tam sobie wyobrażasz. Wybacz ze niektórzy ludzie liczą się z innymi (ale jak widać to nie jest bliska ci cecha) i jest mi zwyczajnie „głupio?” z tego jak wyśmiewałam jego teksty. I uprzedzam komentarz ze nie liczyłam się z moim chłopakiem kiedy go zdradzałam - nie znasz całej historii.
A to ze masz problem z tym ze na coś liczę jest śmieszny - bo również nigdzie nie napisałam ze widzę przyszłość z tym gościem i do jakiejkolwiek relacji miałabym luźne podejście
Jest mi ciebie szkoda, musisz mieć naprawdę smutne życie skoro wylewasz swoją frustracje w internecie
Czyli trafiłem.
Nawet jeśli liczę to co ty w tym złego widzisz xd podkreślam to po raz ostatni - zastaniwam się czy go nie zablokować żeby wyrzucić z życia zupełnie bo tak będzie mi łatwiej niż co jakis czas widziec durne powiadomienie od niego.
I to co napisałaś tylko potwierdza co napisałem - to dla CIEBIE nie był tylko seks. Liczyłaś na coś więcej. Gdyby to był chłopaczek do zaliczenia to nie miałbyś takiej zagwozdki z blokowaniem gościa. Prawda?
Nigdzie nie wspomniałam o wielkiej miłości czy co ty tam sobie wyobrażasz.
A czy ja pisałem o miłości? Po prostu w głowie miałaś inny obrazek zdarzeń niż ten który był w rzeczywistości.
Wybacz ze niektórzy ludzie liczą się z innymi (ale jak widać to nie jest bliska ci cecha) i jest mi zwyczajnie „głupio?” z tego jak wyśmiewałam jego teksty.
Ja rozumiem że mogłaś się poczuć urażona moim sposobem określenia tego co zaszło tylko gdybym bardziej chodził na palcach byłoby lepiej?
Przeczytaj jeszcze raz swój 1 post.
I uprzedzam komentarz ze nie liczyłam się z moim chłopakiem kiedy go zdradzałam - nie znasz całej historii.
A gdzie w Twojej historii widzisz z liczeniem się z własnym narzeczonym, w którym momencie bycia z innym facetem widzisz liczenie się z narzeczonym?
Gdybyś się liczyła to już po drugim spotkani po przelizaniu się z obcym facetem to albo już z nim byś się nie spotkała albo odeszłabyś od narzeczonego - i w ten sposób pokazałabyś "liczenie" się z narzeczonym.
Zdradziłaś - gdzie tu widzisz liczenie się?
Nie muszę znać całej historii żeby widzieć zły postępek.
A to ze masz problem z tym ze na coś liczę jest śmieszny - bo również nigdzie nie napisałam ze widzę przyszłość z tym gościem i do jakiejkolwiek relacji miałabym luźne podejście
Oj myślisz?
...zastaniwam się czy go nie zablokować...
I od kilku miesięcy zastanawiasz się
- blokować
- nie blokować
Czekasz aż zjedzie do Polski czy co?
Niesamowicie mnie to zabolało no bo przecież jak ci się z kimś nie podoba to lecisz na inny kontynent żeby się z ta osoba spotkać
o to mi chodziło w tym spotkaniu poza Polska - chce przylecieć tam gdzie bede przez kilka dni
I nie napisałam ze się liczyłam ze swoim chłopakiem
I nie napisałam ze się liczyłam ze swoim chłopakiem
Albo Ty masz problem z tym co piszesz albo faktycznie sobie zmyślasz.
Dla przypomnienia
I uprzedzam komentarz ze nie liczyłam się z moim chłopakiem kiedy go zdradzałam - nie znasz całej historii.
aaslon napisał/a:I nie napisałam ze się liczyłam ze swoim chłopakiem
Albo Ty masz problem z tym co piszesz albo faktycznie sobie zmyślasz.
Dla przypomnieniaaaslon napisał/a:I uprzedzam komentarz ze nie liczyłam się z moim chłopakiem kiedy go zdradzałam - nie znasz całej historii.
Uprzedziłam twój komentarz i dałam odpowiedz do tego ze pewnie napiszesz ze się nie liczyłam xdddd nie napisałam „liczyłam się z moim chłopakiem”
maku2 napisał/a:aaslon napisał/a:I nie napisałam ze się liczyłam ze swoim chłopakiem
Albo Ty masz problem z tym co piszesz albo faktycznie sobie zmyślasz.
Dla przypomnieniaaaslon napisał/a:I uprzedzam komentarz ze nie liczyłam się z moim chłopakiem kiedy go zdradzałam - nie znasz całej historii.
Uprzedziłam twój komentarz i dałam odpowiedz do tego ze pewnie napiszesz ze się nie liczyłam xdddd nie napisałam „liczyłam się z moim chłopakiem”
Nie uprzedzaj moich komentarzy bo nie wiesz co napiszę.
aaslon,
przeczytałam Twoje posty, o Argentyńczyku nie będę nic pisać, bo to równie dobrze mógł być każdy inny przypadkowo napotykany mężczyzna.
ale reszta
jak dla mnie niewielka jest różnica między pójsciem do łozka na pierwszej randce a pójściem na czwartym gdy za rok bierze się ślub.
Nie ma wielkiej miłości między Tobą a Argentyńczykiem, nie robiłaś tego z miłości... jakoś wstrząsnęly mną te słowa, z jaką lekkością je piszesz, na dodatek żeby komuś "dokopać".
Mocny red flag jest wtedy gdy jakikolwiek mężczyzna bierze się za mężatkę albo czyjąś narzeczoną, bez względu na to czy na czwartym spotkaniu wyzna jej miłość, czy TYLKO pójdzie z nią do łóżka.
Ja bym nie pogardziła takim wrażliwym facetem, co nie puszcza mnie samej na spacery i wiecznie chce ze mną przebywać, ale rozumiem że Ty mogłaś czuć się osaczona i chcesz trochę wolności, prywatności. Jednak nie szukałabym toksyczności w partnerze, bo to Ty zdradziłaś, cokolwiek teraz napiszesz o nim nie będzie gorsze od zdrady. Tak już jest.
Chłopak płacze bo nie zna całej prawdy, myslę że jestes mu ją winna. Bo on się stara, ale wina nie jest w nim tylko w tym, że Ty chcesz innego życia doświadczyć - i masz do tego prawo. Twój narzeczony jest świetny, wrażliwy, dobry, kocha Cię - ale nie piszeszz tego z serca tylko racjonalizujesz, szukasz powodów zeby z nim zostać. pocieszę się - ktoś kogo może kiedtś poznasz będzie tak samo dobry i cudowny jak Twój narzeczony ale wtedy będziesz tego pewna i te iskry będą. Chcesz pozbawić się tego wychodząc za człowieka, którego nie kochasz?
Podjęłaś decyzję co do narzeczonego w swojej głowie czy realnie umówiłaś się z nim na spotkanie żeby powiedzieć mu calą prawde? CAŁĄ PRAWDĘ, bo inaczej biedak będzie się zadręczał co zrobił nie tak, oszczędź mu tego. Nie ma co zwalac na trudną sytuację zyciowa narzeczonego, bo jego sytuacja może nie zmienić się do ślubu i co wtedy? Nie powiesz mu? I potem jeszcze się usprawiedliwisz, że chciałaś go chronić?
z bardziej przyziemnych spraw
Jeśli jesteś bardzo młoda (a obstawiam że jesteś) będzie CI trudniej jako rozwódka znaleźć kogoś do wspólnego życia,
to świadczy o Tobie,
wyobraź sobie, że poznajesz kogoś, jesteś z nim szczera: (były mąż) nie, nie bił mnie, nie pił, nie było przemocy, nie zdradził, nie zmienił się po narodzinach dziecka, w sumie to mnie kochał, ale TO NIE BYŁO TO. mimo to wzięłąm z nim ślub
Zaufałabyś komuś takiemu? Bo ja miałabym wątpliwości czy ze mną nie zrobisz tego samego.
aaslon,
Nie ma wielkiej miłości między Tobą a Argentyńczykiem, nie robiłaś tego z miłości... jakoś wstrząsnęly mną te słowa, z jaką lekkością je piszesz, na dodatek żeby komuś "dokopać".
Prawda jest taka ze gosc sie mocno staral, ja chyba chcialam sprobowac jak to jest z innym i zdaje sobie sprawe jak zle to brzmi. to nie byl nigdy ten konkretny facet, super ciacho czy cokolwiek, wrecz przeciwnie zupelnie nie w moim typie i wiem ze nie ma szans zeby moi rodzice kiedykolwiek mogliby go zaakceptowac dlatego tak sie upieram ze zadnej wielkie milosci tutaj nie ma i nie bedzie. moj problem jest taki ze mimo ze ktos mi sie wizualnie nie podoba (taj samo bylo z chlopakiem, ktory tkwil prawie przez rok w friendzonie) jesli super mi sie z nim rozmawia staje sie dla mnie atrakcyjny i nagle sa pewne cechy ktore mnie pociagaja rowniez fizycznie
aaslon, Jednak nie szukałabym toksyczności w partnerze, bo to Ty zdradziłaś, cokolwiek teraz napiszesz o nim nie będzie gorsze od zdrady. Tak już jest.
nie probuje tego usprawiedliwić bo wiem ze najpierw powinnam byla zerwac i to lata temu
aaslon Zaufałabyś komuś takiemu? Bo ja miałabym wątpliwości czy ze mną nie zrobisz tego samego.
zgadzam sie z tym w zupełności dlatego wiem ze nie moze dojsc do slubu
aaslon,
Chłopak płacze bo nie zna całej prawdy, myslę że jestes mu ją winna.
na temat watpliwosci rozmawialam z nim jeszcze przed tym calym wydarzeniem wiec znal prawde. ale to juz jest kwestia malych wielkich rzeczy ktore mnie mecza w jego zachowaniu (typu zazdrosc czy szybkie denerowanie o byle glupote) a on sie stara nad tym panowac ale tylko przez krotki okres po tym jak wyrzuce z siebie te watpliwosci
na temat watpliwosci rozmawialam z nim jeszcze przed tym calym wydarzeniem wiec znal prawde. ale to juz jest kwestia malych wielkich rzeczy ktore mnie mecza w jego zachowaniu (typu zazdrosc czy szybkie denerowanie o byle glupote) a on sie stara nad tym panowac ale tylko przez krotki okres po tym jak wyrzuce z siebie te watpliwosci
To teraz powiedz mu resztę i odejdź.
Aby nie rozkminiać na atomy całej tej historii powinnaś z uwagi na twoje aktualne emocje i obawy opowiedzieć narzeczonemu prawdę i odejść. Nie dlatego że go zdradziłaś, nie dlatego że poczółaś do tamtego ,,coś" ale dlatego że chłopaka nie kochasz ani szanujesz i tak jak ktoś wcześniej napisał po ślubie zaraz nastąpi rozwód a może dzieciak się jeszcze trafi komplikując sprawę. Co do absztyfikanta argentyńczyka to daj sobie spokój. Są narody ( kraje południowe, gdzie we krwi mają uwodzenie kobiet słowami (bajdurzeniem) aby zaliczać i udowadniać sobie jacy to są ,,maczo" . Mając do tego środki finansowe z różnych ,,interesów" korzystają prowadząc takie a nie inne życie nie biorąc pod uwagę małżeństwa w ogóle więc to co ty odczówasz to jedna bajka a to co on robi to zupełnie inna bajka. Gdyby był to ,,prawdziwy" mężczyzna i planował z tobą dalsze życie to po pierwsze przed pójściem z tobą do łóżka ( także pocałunki, macanki) dążył abyś zerwała zaręczyny i odeszła. Tak to wygląda a co się stanie to tylko od Ciebie zależy jak dalej postapisz : uczciwie lub kłamliwie.
DeepAndBlue napisał/a:Argentynem nie ma chyba za bardzo co się na chwilę obecną zajmować.
Racja, ja w sumie przy tym jego „nie zegananiu się bo przecież wróci”, wewnętrznie się żegnałam, bo przecież to całe pół roku, wiec wszystko może się zdarzyć.
Jakoś po czasie zaczęłam myśleć, że może nie powinnam go sobie stawiać w tak beznadziejnym świetle w jakim to robiłam
Czekaj. Czyli na początku nie traktowałaś go poważnie? Ale mimo tego weszłaś w bliższą relację. Trochę bardziej by spróbować z innym jak to jest, może podświadomie nawet, zważywszy na odczucia w obecnym związku... niż z powodu gromu z jasnego nieba w postaci nieoczekiwanego uczucia? A teraz zastanawiasz się czy nie mogłaś go potraktować trochę poważniej, bo mimo wszystko się wkręciłaś emocjonalnie i masz do siebie żal za pobłażliwe potraktowanie go? Bo może on szczerze coś i gdybyś Ty inaczej to może by Wasze stosunki nie ostygły i nie czułabyś czegoś w rodzaju tęsknoty?
Nie wiem czy nadążam. Jeśli blisko to taki stan jest dość upierdliwy i zazwyczaj zostaje znakiem zapytania na lata...