Mój problem polega na tym, że rodzice nie akceptują mojego chłopaka. jestesmy razem ponad dwa lata. dawniej tez bylismy razem pare razy ale jako młodzi rozstawalismy sie o glupoty tylko po to zeby wrocic do siebie po paru miesiacach. teraz myslimy o zamieszkaniu razem. Bardzo sie kochamy i chcemy być ze soba tak na codzień jak normalna para. Ja kończe szkołe w w-wie a on pracuje w naszym rodzinnym miasteczku. jesli zamieszkac razem to dla niego tylko tam, a ja chce isc dalej na studia do lodzi ale zaocznie. a gdzie mieszkac nie jestem pewna. ostatnio powiedzialam rodzicom o naszych planach.... i tu sie zaczyna największy problem bo oni go za bardzo nie akceptują a szczególnie mama. żeby było wiadomo dlaczego muszę o nim opowiedzieć. otóż seba jest w moim wieku tzn 20 lat. nie ma szkoly sredniej bo ciezko przyzywal okres buntu a mial problemy rodzinne.chodzi o wzajemne relacje jego rodzicow zdrady awantury itd. seba bardzo to przezyl. pochodzi z rodziny malo-miasteczkowej... takiej normalnej. moja rodzina uwaza sie za lepsza. rodzenstwwo jest duzo starsze ode mnie i pokonczyko studia. dlatego rodzica maja watpliwosci co do mojego chlopaka. on dopiero teraz pojdzie zaocznie do szkoly. mama mowi ze stac mnie na kogos lepszego i ze on nie pasuje do naszej rodziny. tata mowi ze chlopak jest dobry ( a naprawde ma zlote serce) ale nie damy sobie rady finansowo. jesli ja bede pracowac on pracuje i wynajmiemy cos.... nie wiem co zrobic. z jednej strony kocham go i kiedy mialam problemy to tylko on to zauwazal i mnie wspieral. rodzice dzwonia do mnie pytac o moje siostry ktore obie maja depresje i sa nieszczesliwe. on skupia cala swoja uwage na mnie jest cierpliwy a mam bardzo trudny charakter bo denerwuje sie o byle co. on spokojnie mnie wycisza. czyta miz twarzy. ja nie potrafie bez niego zyc ale zdaje sobie sprawe z jego brakow. nie wiem czy zamieszkac razem czy wyjechac do lodzi i tam zyc. nie wiem kto ma racjie....
Podobne tematy
Moim zdaniem powinnaś posłuchac rodziców. jesteście z dwóch różnych światów a potem będzie to wychodziło
Absolutnie nie zgadzam się z wypowiedzią powyżej. Jesli kochasz chłopaka, to nie ważne, czy ma doktorat, czy dopiero stara się o wykształcenie w zaocznej szkole. Ważne jest to, czy się dogadujecie, czy Cię kocha i szanuje. Rodzice nie powinni wtrącać się w Twoje życie- Ty jesteś dorosła i odpowiedzialna za swoje wybory.
Co z tego, że chłopak ma taką a nie inną rodzinę? Liczy się to, jakim ON jest człowiekiem i jak Cię traktuje.
To Twój chłopak, nie chłopak Twojej rodziny i to Tobie ma odpowiadać. Znam ludzi po zawodówce, którzy zarabiają więcej od niejednego magistra, więc nie ma co generalizować.
Niestety nie zgadzam się z postem jolci... ![]()
Mama oczywiście nie robi tego ze złośliwości. Każdy rodzic chciałby dla swojej córki wspaniałego, wyśnionego itd...Z Twojej wypowiedzi wynika że on Cię bardzo kocha. To prawda że sporo wynosi się z domu. Ale czy wszystkie osoby co pochodzą z patologicznych/trudnych/rozbitych rodzin, będąc nieszczęśliwymi nie zasługują na szczęście? Prawdą jest jednak że dobrze gdy para ma podobne wykształcenie bo potem różnice wychodzą. ALE, ja myślę że wspólnymi siłami możecie coś osiągnąć, a jeżeli jesteście dojrzali, to poradzicie sobie.
Co do pomysłu z zamieszkaniem to trochę jestem na "nie"... Ale nie musisz się ze mną zgodzić
... Może trochę za wcześnie, dopiero wchodzicie w dorosłe życie. Nie rezygnuj ze swoich marzeń. Jeżeli chciałaś iść na studia do Łodzi to idź. Prawdziwa miłość przetrwa. A może i jego to zmobilizuje do dalszej nauki. Na wspólne mieszkanie jeszcze przyjdzie czas. No bo zamieszkacie razem w małej mieścinie (o ile dobrze zrozumiałam), Ty pójdziesz do pracy w tak młodym wieku... Euforia w pewnym momencie opadnie... I co dalej? W sensie, trochę za młodzi jesteście żeby to wszystko planować tak "zupełnie serio"...
Poza tym, powodzenia ![]()
wg mnie wyksztalcenie nie jest w zwiazku najwazniejsze. zamieszkac zawsze mozecie razem, jak nie wyjdzie wrocisz do domu. ja wiele razy robilam cos wbrew rodzicom i nawet jak pozniej wracalam z podkulonym ogonem to mnie przyjmowali, dlatego moja rada spróbujcie, nic nie tracicie a moze jak zamieszkacie razem i rodzice zobacza ze twoj chlopak jest wartosciowym czlowiekiem i radzicie soboe razem moze sie wtedy przekonaja do niego:) powodzenia
Najważniejsze jest to, czy między wami jest wszystko Ok. Jeżeli się kochacie i Wasz związek jest taki jak być powinien, to warto spróbować. Rodzice chcą dla Ciebie jak najlepiej, ale to Twoje życie i Ty decydujesz.
Zresztą w dzisiejszych czasach nie powinno być czegoś takiego jak mezalians. Nie ważne jest to, z jakich rodzin pochodzicie i jak wielkie różnice społeczne są między Wami. Uwierz mi, dziś to naprawdę nie problem.
Każdy z nas układa swoje życie, wedle tego, czego sam pragnie, o czym marzył i co daje mu szczęście. Na Twoim miejscu słuchałabym tylko tego, co podpowiada Ci serce. To takie niesprawiedliwe mówić, że ktoś "nie pasuje do rodziny". Powiedziałaś, że jego rodzice są małomiasteczkowi. Uważam - przepraszam - że niestety Twoja mama takimi komentarzami wykazuje te tendencje. Nie będziesz szczęśliwa jeśli nie będziesz zgodna ze sobą i z tym co czujesz. Powiedziałaś, że go kochasz, ale zdajesz sobie sprawę z jego "braków". Co masz na myśli?
chyba mamy podobny problem
chodź mój jest bardziej złożony... ,
ale gdy tak czytałam twoją wypowiedź doszłam do tego
że rodzice czasem wydają się być 'bez serca'
z jednej strony chcą dla nas jak najlepiej a jednak ranią nas.. nieumyślnie..
rób to co mówi Ci serce jeśli jesteś pewna w 100 % że to TEN ! ![]()
Dziewczyno wydaje mi się jeśli pytasz na forum czy z nim byc- nie jest to prawdziwa miłość- wtedy nie wyobraża się sobie życia bez tej osoby (raczej mocne zauroczenie).
Rodzice owszem chcą dla Ciebie jak najlepiej, jednakże nie bedziesz życ tak jak oni chcą.
Zastanów się sama czy odpowiada Ci chłopak bez wykształcenia którego (prawdopodobie) nie ciągnie do nauki.
Ponieważ lepiej to teraz przerwać (ewentualnie) niż robić chłopcu nadzieje albo co gorsza związać się z nim by pózniej wytykać mu braki- jak to sama stwierdziłaś.
Mówiąc o brakach miałam na myśli brak wykształcenia nieśmiałość wwykształconym towarzystwie. A to że jestem niezdecydowana to nie dlatego, że go nie kocham. Miłość jest trudna, czasami trzeba z czegoś zrezygnować a czasami znaleźć lepsze rozwiązanie. Jawłasnie próbuje to zrobić. Jestem zaskoczona takim zainteresowaniem. Dziękuje, bo bardzo mi to pomogło. Czasami lepiej wyżalić się obcym osobom niż swojej rodzinie. Można wtedyposłuchać bardziej obiektywnych rad. Najbardziej chciałabym go wyciągnąć do łodzi. Myśle że z daleka od małej miejscowości mój chłopak zobaczyłby inne życie inyych ludzi... Tylko że on za bardzo nie chce.... Dziękuję Wam!!!! Pozdrawiam
Skoro pomogłyśmy- którą z dróg wybrałaś?
Czy on zamierza uzupełnić swoje braki?
Ta nieśmiałość minie mu wraz z wzrostem elokwencji- a ona wzrasta z oczytaniem.
Zobaczy jak żyją inni i może się podłamać- może myśleć ze takiego standardu Ci w życiu nie zapewni.
A ja się zgadzam z wypowiedzią jolci... Jesteście z innych światów, macie inne priorytety i plany na życie. Teraz jesteście zakochani, lub, jak napisała alaclaudie, w fazie zauroczenia. Kiedy ta faza minie - zaczną pojawiać się problemy...
vinga ma racje,najlepiej w takich sprawach sluchac glosu rozumu,a nie zadnego serca....
Problemy pojawiają się prędzej czy później w każdym związku, niezależnie od wykształcenia i tak czy inaczej należy się z nimi zmierzyć.
Problemy w naszym związku i w rodzinach były od poczatku i od początku sobie nawzajem pomagamy. finansowo tez bywalo źle. plany mamy wspólne. nie chce gwiazdki z nieba. chce spokojnego zycia i on tez. zalozenia kiedys wlasnej malej firmy. nic wielkiego. Myślę że powinnam się skupić na sobie. Ktoś kiedyś powiedział że jeśli się kochamy to przetrwamy wszystko. Jeśli pójde do łodzi to może on pójdzie za mną, wiem na pewno, że mnie za to nie zostawi bo mnie szalenie kocha- od kiedy mnie poznał czyli od piątej podstawówki. czas pokaże... ale się boję i przeżywam to strasznie
zadbaj najpierw o przyszłość....wykształcenie....zdobywanie nowych doświadczeń, znajomości.
Jedź i studiuj, a ukochanego ciągnij za sobą w górę, motywuj..
Możecie przecież mieszkać razem gdziekolwiek...jeśli ludzie się kochają nie ma to przecież znaczenia...
To Twoja przyszłość i tylko od Ciebie zależy jaka będzie;-)
życzę dobrego wyboru;-))
Wykształcenie nie ma nic do rzeczy. Znam małżeństwo - ona robi doktorat, on bez matury. A to on utrzymuje całą rodzinę i całkiem nieźle im się wiedzie. Poza tym jest bardzo oczytany i ma ogromną wiedzę - nieporównywalną z wieloma osobami po studiach. Moim zdaniem uczucie jest najważniejsze!
Iść za głosem serca to są nasze doświadczenia które nabieramy w życiu a nie rodziców musimy być odpowiedzialni za dokonywanie swoich wyborów
19 2010-05-29 13:55:54 Ostatnio edytowany przez november (2010-05-29 13:59:15)
A ja się zgadzam z wypowiedzią jolci... Jesteście z innych światów, macie inne priorytety i plany na życie. Teraz jesteście zakochani, lub, jak napisała alaclaudie, w fazie zauroczenia. Kiedy ta faza minie - zaczną pojawiać się problemy...
Problemy pojawiają się zawsze. Poza tym z posta niedoświadczonej nie można wyciągać wniosków "o różnicy światów". Kwestia w tej chwili dotyczy tego, czy ma słuchać rodziców, którzy faceta oceniają niesprawiedliwie.
Hm.. nieśmiałość wśród osób wykształconych? No i co z tego? Czy to o czymkolwiek świadczy? Czy przypadkiem nie jest tak, że to Ty sama dostrzegasz ten jego "brak wykształcenia"? Moim zdaniem to może być barierą jedynie wtedy, kiedy czujesz, że to WY nie macie tematu, anie kiedy on milczy przy innych osobach. Powiem Ci tak - nawet Einstein uważany był za idiotę. Milczał wśród ludzi bo go nie rozumieli. Najwięksi naukowcy śmiali się z niego i jego pomysłów. Nie miał wykształcenia.
\Chciałabym zaznaczyć jeszcze jedną rzecz: wykształcenie, to nigdy nie jest to samo, co inteligencja. (Zwłaszcza w czasach, kiedy ktoś kończy byle "szkołę" i już jest magistrem. ) Nie ukrywam, że jestem zdania, że chęć do zdobywania wiedzy świadczy dla mnie np. o ambicji, ale także wiem, że każdy jest inny. Wydaje mi się, że jeśli dla Ciebie jest to główny problem - a nie tkwi on zupełnie gdzieś indziej, np. że Twoja miłość się wypala, facet przestał Cię pociągać itp. - to popełnisz błąd zostawiając go w imię takiej sprawy.
Dla mnie to oczywiste: kocham, więc z kimś jestem.
Witam..
Mam pewien problem .. Otóż jestem z chlopakiem pewien czas i kochamy się i planujemy ze soba wspólną przyszłośc.. Lecz problem tkwi w tym , że moja mama nie akceptuje tego związku i karze mi wybierac między nią a chłopakiem.. Nie chce takiej sytuacji bo nie chce jej stracic , ale nie rozstane się z chłopakiem . Tym bardziej ,ze na początku naszej znajomości nie miała nic przeciwko , dopiero teraz mi zabroniła , twierdzac ze jestem jeszcze za młoda na dorosłe życie <mam 19 lat> ... Próbowałam z nią o tym porozmawiać , ale do niej nic nie dociera ... Nie wiem co mam w tej sytuacjii zrobić...
Pomóżcie...
21 2011-12-13 14:14:34 Ostatnio edytowany przez maugosha (2011-12-13 14:18:44)
Poza tym z posta niedoświadczonej nie można wyciągać wniosków "o różnicy światów". Kwestia w tej chwili dotyczy tego, czy ma słuchać rodziców, którzy faceta oceniają niesprawiedliwie.
Hm.. nieśmiałość wśród osób wykształconych? No i co z tego? Czy to o czymkolwiek świadczy? Czy przypadkiem nie jest tak, że to Ty sama dostrzegasz ten jego "brak wykształcenia"? Moim zdaniem to może być barierą jedynie wtedy, kiedy czujesz, że to WY nie macie tematu, anie kiedy on milczy przy innych osobac
o tuz to !!! z wielu postow wynika ze sa ludzie i ...mniej warci ludzie
brak wyksztalcenia "szkolnego" nie swiatczy o niczyjm "poziomie" czy roznicy swiatow ... ale to brzmi ... kurcze ..
ja radzic czy odradzac nie moge, moge napisac tylko ze kazdy z nas, cos do zwiazku daje - uczymy sie zyc w kompromisach - bo zycie z drugim, innym ( nie mylic z gorszym) czlowiekiem, tak wyglada ...Ty masz takie plany na zycie, a on inne - problem jest taki, zebyscie wy znalezil porozumienie - jak i co, zeby moc realizowac te plany, a nie to czy twoi rodzice ( ktokolwiek w twoim otoczeniu) go akceptuja czy nie ...
jesli sie kochacie na tyle, by rozmiec siebie, wspomagac siebie w swoich planach , to problemu nie ma - natomiast jesli milosc ma tylko spelniac plany jednego z was ( bez wzgledu na to kto to jest) a drugie biernie - z tej milosci
zapomina o sobie, swoich planach i dazeniach - to zwiazek jest wart przemyslenia ![]()
Kazdy dorosly czlowiek robi cos i ponosi konsekwencje - nie zyjemy dla innych ( znajomych. przyjaciol , rodzicow ) tylko dla siebie i nie ma "roznych swiatow" tu na ziemi, sa tylko rozni ludzie a nie wszyscy sa warci zeby z nimi kontakty utrzymywac ![]()
Zawsze mozna zbudowac swoj swiat .... ![]()
Witam..
Mam pewien problem .. Otóż jestem z chlopakiem pewien czas i kochamy się i planujemy ze soba wspólną przyszłośc.. Lecz problem tkwi w tym , że moja mama nie akceptuje tego związku i karze mi wybierac między nią a chłopakiem.. Nie chce takiej sytuacji bo nie chce jej stracic , ale nie rozstane się z chłopakiem . Tym bardziej ,ze na początku naszej znajomości nie miała nic przeciwko , dopiero teraz mi zabroniła , twierdzac ze jestem jeszcze za młoda na dorosłe życie <mam 19 lat> ... Próbowałam z nią o tym porozmawiać , ale do niej nic nie dociera ... Nie wiem co mam w tej sytuacjii zrobić...
Pomóżcie...
Skoro masz 19 lat to nie masz się co spieszyć. Powoli i z rozwagą zajmij się swoim życiem i wspólnym ze swoim chłopakiem. W pewnym sensie Twoja mama ma racje, że jesteś jeszcze za młoda na poważne, dorosłe życie. Po co dobrowolnie pozbywać się beztroskich lat młodości?
Hmmmm a Ja tak czytam i każdy post wnosi jakieś tam ziarnko prawdy... niedoświadczona miałem podobne tematy w rodzinie względem mojej poprzedniej partnerki - również nie była akceptowana i to na znacznie większej płaszczyźnie niż samo wykształcenie - tyle że ja jestem osoba o upartym charakterze i wszystko lubię robić po swojemu - ważne jest dla mnie zdanie innych w tym rodziców - ale zawsze kieruje się swoim widzimisię... W każdym razie macie po 20 lat - z jednej strony Twoja mama ma rację, masz jeszcze czas, "tego kwiatu to pół światu" - więc spokojnie jak nie ten to inny z lepszym wykształceniem tez się znajdzie, z 2 strony masz szanse zyskać ciekawe doświadczenia życiowe (nie ma to jak nauka na własną rękę), w końcu jeśli się zdecydujesz zamieszkać ze swoim chłopakiem - to tez nie oznacza ze będziecie razem za rok, dwa czy 3 lata - to o niczym nie świadczy - masz szanse przekonac się jak to jest na swoim i czy to faktycznie jest chlopak dla Ciebie - a kwestia wykształcenia... teraz zdobyc wykształcenie nie jest tak strasznie trudno, Twoj chlopak jeszcze ma szanse zdobyc pewne szczeble edukacji, dwa - wykształcenie nie wiąże sie z inteligencją - więc jego posiadanie lub brak tez nie powinien nikogo bezpośrednio dyskredytować, trzy jeśli Twoi rodzice wiążą wykształcenie - z łatwiejszym dostępem do kasy - to sa troche w bledzie - osob z wykształceniem wyższym jest jak mrowek a dobrze platnych ofert wcale nie tak wiele... za to jesli ktos ma talent i serce w konkretnym rzemiośle - spokojnie moze wyciągnąć nieliche zarobki...
Tak więc przeanalizuj sobie co możesz zyskac a co stracic wybierając którąś z opcji - to Twoje zycie i Twoje decyzje - tylko miej na uwadze to by zdanie rodziców wzgledem Twoich partnerów nie było zawsze na 1 rwszym miejscu - bo jeśli tak ma byc to lepiej sama juz teraz poproś by Ci kogos znaleźli
Pozdrawiam
Moim zdaniem powinnaś posłuchac rodziców. jesteście z dwóch różnych światów a potem będzie to wychodziło
oczy mi wyszły na wierzch :0 co ma miłość do wykształcenia??? chyba to samo co piernik do wiatraka!!
Problemy pojawiają się prędzej czy później w każdym związku, niezależnie od wykształcenia i tak czy inaczej należy się z nimi zmierzyć.
dokładnie! wykształcenie nie jest problemem, dziś ludzie z wykształceniem maja ogromny problem znalezć jakąkolwiek prace, u mnie w rodzinie jest kobieta, która zrobiła magisterkę z matematyki, a dziś co siedzi i dziecka pilnuje w domu. przed urodzeniem małej, pracowała na wsi w małym sklepie spożywczym. nie zawsze osoby wykształcone mają łatwiej. moja koleżanka ukończyła pedagogikę, szuka pracy, w żadnej szkole nie chcą jej przyjąć. złożyła CV do sklepu zalamana. i co jej powiedzieli??? że ma za wysokie wykształcenie i na pewno ich zostawi, bo ma pewnie większe ambicje niż praca w sklepie. wniosek??? czy z wykształceniem czy bez różnie może być
wracając do tematu i pytania docelowego... uważam, że powinnaś spróbować, jesteś młoda całe życie przed Tobą, nie musisz od razu za niego wychodzić. możesz spróbować, rozumiem rodziców, że się martwią, ale powinni dać Ci wolną rękę.
Ekhm... odgrzewacie i komentujecie temat, który prawie dwa lata temu miał ostatni wpis...
Dokładnie nie chce marnować swoich młodzieńczych lat , ale hmm mogę równie dobrze korzystać z życia będąc z chłopakiem . W swoim życiu już się "wyszalałam" , ale tu nie o to chodzi ![]()
Po prostu nie wiem jak mam rozwiązać ultimatum , które postawiła mi moja mama ..Kocham ją , ale z chłopaka nie zrezygnuje i nie wiem co mam w tej sytuacji zrobić...
Zgadzam sie z P&P. I sorki że to powiem ale Twoi rodzice są strasznie płytcy skoro tak mówią... znam podobny przypadek... moja kuzynka bardzo kochala swojego bylego, ona wzorowa uczennica, on ledwo gimnazjum skonczyl, a jej rodzice go tepili bo znalezli u swojej "zworowej" corki prezerwatywy i mieli ale bo zostal w 2 klasie - zalamal sie po smierci taty - dlatego ja nie trawie takich ludzi i tepie ich... moim zdaniem sami mają pusto w glowach i mimo że uważają sie za niewiadomo kogo to tak naprawde sami są niewychowani i beszczelni (sorki że tak ostro, ale kierują mną emocje i naprawde mam obrzydzenie do takich ludzi). Jak ktoś już napisał, najważniejsze że jest dla Ciebie dobry, rozumie Cie i oboje bardzo sie kochacie. reszte olej i nie przejmuj sie zdaniem innych bo kazdy zawsze bedzie mial jakies "ale". Niestety