Witam. Mój problem jest taki: 6 lat temu przerwałam naukę z racji choroby i powstałej po niej niepełnosprawności. Mam na nią "papierek" i mogłaby mi z tego tytułu przysługiwać renta, ja jednak wolę pracować i żyć w miarę tak, jak żyłam wcześniej. Diagnozowanie, załatwianie wszystkiego, itd. zajęło sporo czasu a w takiej sytuacji, jaka jest teraz, nie mam szans na inną pracę, niż praca w domu - tyle tylko, że mój wymarzoby zawód już z liceum sprowadzałby się właśnie do pracy w domu, przy komputerze i ewentualnych wycieczek do firmy raz na parę miesięcy. Problemem jest tylko to, że nie jestem w stanie, z moim problemem uczyć się w murach uczelni - ja się tam nawet nie dostanę, bo najbliższa uczelnia jest ok. 30 km od mojego miejsca zamieszkania a ja potrzebuję stałego dostępu do łazienki. Myślałam o studiach zdalnych - problemem pozostają wyłącznie egzaminy. Chociaż, z tego, czego się dowiedziałam, na kierinkach humanistycznych możliwe jest przeprowadzić je zdalnie. I teraz jest pytanie - jak to załatwić? Z kim rozmawiać w tak trudniej sprawie i jak? Ja po tych 6 latach odcięcia od rzeczywistości nawet nie wiem, jak się za to zabrać... a już się kończy rekrutacja. Jedno wiem na pewno - kolejnego roku bezczynności po prosyu nie wytrzymam psychicznie... Proszę doradźcie coś
Przepraszam, że tak nieskładnie napisane, ale piszę z telefonu i nie mogę sprawdzić błedów wiadomości...
Podobne tematy
Witam. Mój problem jest taki: 6 lat temu przerwałam naukę z racji choroby i powstałej po niej niepełnosprawności. Mam na nią "papierek" i mogłaby mi z tego tytułu przysługiwać renta, ja jednak wolę pracować i żyć w miarę tak, jak żyłam wcześniej. Diagnozowanie, załatwianie wszystkiego, itd. zajęło sporo czasu a w takiej sytuacji, jaka jest teraz, nie mam szans na inną pracę, niż praca w domu - tyle tylko, że mój wymarzoby zawód już z liceum sprowadzałby się właśnie do pracy w domu, przy komputerze i ewentualnych wycieczek do firmy raz na parę miesięcy. Problemem jest tylko to, że nie jestem w stanie, z moim problemem uczyć się w murach uczelni - ja się tam nawet nie dostanę, bo najbliższa uczelnia jest ok. 30 km od mojego miejsca zamieszkania a ja potrzebuję stałego dostępu do łazienki. Myślałam o studiach zdalnych - problemem pozostają wyłącznie egzaminy. Chociaż, z tego, czego się dowiedziałam, na kierinkach humanistycznych możliwe jest przeprowadzić je zdalnie. I teraz jest pytanie - jak to załatwić? Z kim rozmawiać w tak trudniej sprawie i jak? Ja po tych 6 latach odcięcia od rzeczywistości nawet nie wiem, jak się za to zabrać... a już się kończy rekrutacja. Jedno wiem na pewno - kolejnego roku bezczynności po prosyu nie wytrzymam psychicznie... Proszę doradźcie coś
Przepraszam, że tak nieskładnie napisane, ale piszę z telefonu i nie mogę sprawdzić błedów wiadomości...
Wybierz studia i napisz po prostu do konkretnego sekretariatu/dziekanatu z pytaniem, czy coś takiego jest możliwe.
Ja nie jestem do końca przekonana, bo to musiałyby być studia całkowicie zdalne. Inaczej nie widzę opcji, że wszyscy siedzą w sali, a Ty jedna jesteś online, więc trzeba się z Tobą połączyć, sprawdzić dźwięk, patrzeć, czy chcesz coś powiedzieć, pilnować na kolosach itd.
Dla mnie jedyna opcja to już jakieś uczelnie, które prowadzą tylko online.
Poza tym, czy koniecznie musisz mieć studia? Może wiedzę złapiesz na konkretnych kursach, które najczęściej właśnie mają formę online?
3 2022-09-27 20:27:42 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-09-27 20:28:49)
https://dziendobry.tvn.pl/styl-zycia/fi … n-da305160
Musisz poszukać w necie lub podzwonić po uczelniach, dowiedzieć się która takie prowadzi na interesujących Cię kierunkach. Jeśli nie od tego semestru, to od zimowego mogłabyś zacząć.
Załatw też sobie rentę, bo to nie wyklucza ani nauki, ani pracy.
Ani rwzu nie znalazłam kursu, po którym mogłabym pidjąć pracę w domu a 90% to kursy medyczne, gdzie ja boję się krwi i kategorycznie odpadałyby nawet, gdybym była zdrowa. Pozostałe 10% to zajęcia biurowe, gdzie ja jestem zorientowana w kierunku humanistycznym i nie radziłabym sobie zbyt dobrze - mierzę siły na zamiary.
Mnie martwi tylko, czy z egzaminami by w ogóle poszli na, rękę... wiem, że robią to niechętnie, ale ja nie chcę renty, chcę żyć normalnie ![]()
a co to za kierunek humanistyczny i co chcesz po nim robić?
Studia eksterniczne by były dobre dla Ciebie, ale na egzamin musisz jechać, zresztą każda forma dokształcania nie obędzie się bez wyjścia z domu, więc nie wiem jak sobie wyobrażasz ew. egzaminy.
Renta nie wyklucza możliwości późniejszej pracy.
Można mieć rentę i jednocześnie uczyć się, pracować.
Pracodawcy nawet bardzo chętnie zatrudniają rencistów.
Nie masz renty, nie pracujesz, nie uczysz się, jesteś pełnoletnia to gdzie jesteś ubezpieczona?
Renta pomogłaby ci w rehabilitacji, zakupie leków i środków pielęgnacyjnych.
Miałabyś swoje pieniądze.
Bo teraz chyba jesteś na utrzymaniu rodziców?
A na czas dojazdu do uczelni na egzamin można skorzystać z pampersa.
Wynająć pokój w hotelu czy akademiku i już krótszy czas w kolejnym pampersie.
No właśnie, jakoś nie wyobrażam sobie siedzenia kilka godzina wykładach, czy nawet egzaminie z towarzyszącym mi wiadomym zapachem i... wiadomo czym.. za przeproszeniem, rozpaćkanym do połowy pleców, bo jest 99% szansy, że ''wypadek'' zdarzy się już w drodze a jakoś nie widzę zmiany pieluchy i mycia się w toalecie na uczelni.
Akademik mi nie przysługuje, bo to za mała odległość, resztą, życie w pokoju z kimś przy moich problemach... niezręcznie bym się czuła.
Ale, naprawdę chciałabym coś zmienić, bo kolejny rok na utrzymaniu rodziców? Ja mam prawie 30 lat, oni niedługi idą oboje na emeryturę... nie wyobrażam sobie pokrywania z ich emerytur nie tylko normalnych, życiowych wydatków, ale i leków dla mnie... dramat jakiś ![]()
Dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości, że jeśli należy Ci się renta, to powinnaś z niej skorzystać.
Już chyba wiesz, że to nie koliduje z nauką czy pracą, więc o co w tym chodzi?
No właśnie, jakoś nie wyobrażam sobie siedzenia kilka godzina wykładach, czy nawet egzaminie z towarzyszącym mi wiadomym zapachem i... wiadomo czym.. za przeproszeniem, rozpaćkanym do połowy pleców, bo jest 99% szansy, że ''wypadek'' zdarzy się już w drodze a jakoś nie widzę zmiany pieluchy i mycia się w toalecie na uczelni.
Akademik mi nie przysługuje, bo to za mała odległość, resztą, życie w pokoju z kimś przy moich problemach... niezręcznie bym się czuła.
Ale, naprawdę chciałabym coś zmienić, bo kolejny rok na utrzymaniu rodziców? Ja mam prawie 30 lat, oni niedługi idą oboje na emeryturę... nie wyobrażam sobie pokrywania z ich emerytur nie tylko normalnych, życiowych wydatków, ale i leków dla mnie... dramat jakiś
To dziwi mnie, że do tej pory nie starałaś się o rentę mimo, że masz do tego jak najbardziej uzasadnione podstawy.
Jakie studia miałaś zamiar rozpocząć?
No właśnie, jakoś nie wyobrażam sobie siedzenia kilka godzina wykładach, czy nawet egzaminie z towarzyszącym mi wiadomym zapachem i... wiadomo czym.. za przeproszeniem, rozpaćkanym do połowy pleców, bo jest 99% szansy, że ''wypadek'' zdarzy się już w drodze a jakoś nie widzę zmiany pieluchy i mycia się w toalecie na uczelni.
Akademik mi nie przysługuje, bo to za mała odległość, resztą, życie w pokoju z kimś przy moich problemach... niezręcznie bym się czuła.
Ale, naprawdę chciałabym coś zmienić, bo kolejny rok na utrzymaniu rodziców? Ja mam prawie 30 lat, oni niedługi idą oboje na emeryturę... nie wyobrażam sobie pokrywania z ich emerytur nie tylko normalnych, życiowych wydatków, ale i leków dla mnie... dramat jakiś
Czy to co opisujesz jest jedynym aspektem Twojej niepełnosprawności?
Bo ja w takim przypadku skonsultowałabym z lekarzem, może wyłonienie stomii byłoby tutaj czynnikiem poprawiającym Ci komfort życia? Ale no nie znam przypadku tak tylko głośno myślę patrząc na to, jakie problemy opisujesz. Ze stomią już można żyć normalnie, dziewczyny nawet zachodzą w ciążę, rodzą naturalnie.
W akademikach są pokoje jednoosobowe.
Bo wiesz, jak Ty mówisz o pracy z okazjonalnym wyjazdem do biura to wyjazd do biura będzie dokładnie takim samym problemem jak wykazd na egzamin.