netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

57 odpowiedzi4 054 wyświetleniazałożony przez Imekk, 24.08.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

1

Temat: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Witajcie, jestem człowiekiem który nie boi się ciężkich pytań...Sam osobiście wielokrotnie tutaj trafiałem w sprawie jakichkolwiek porad..
Drogie kobietki.. jak myślicie, czemu tak dużo facetów trafia na to forum?
Pierwsze skojarzenie mommy issues ,dla mniej obeznanych problemy z relacją syn - matka.
Ale czy na pewno?
Może po prostu wrażliwi faceci którzy są nagminnie odrzucani przez stronę żeńską zadają ciągle jakieś egzystencjonalno - żalne pytania do was? Dlaczego tak bardzo nas ranicie...
Niechlubnie się przyznam, że sam osobiście myśląc n.p o terapii psychologicznej nie wyobrażałem sobie jako terapeutę mężczyznę, uważałem że nigdy mnie tak nie zrozumie jak kobieta..
Myślicie, że wrażliwi faceci czują się lepiej zrozumiani, przez was? Czy możę... no właśnie, o co chodzi?
Traktowałbym to jako totalny offtop, każde zdanie ma znaczenie..
Co jest grane??
Czy to nie potrzebne wtykanie kijka tam gdzie trzeba??
Pozdrawiam.. smile))

2

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Jak dużo facetów trafia na to forum?
Jeśli trafiają, to lektura forum dużo mówi, na przykład, że nie rozumieją kobiet, wystarczy poczytać.
Nie uważam, że mężczyźni  nie są dobrymi terapeutami, przecież można wymienić nazwiska tych tych bardziej znanych tak samo jak i terapeutek.

Imekk napisał/a:

Może po prostu wrażliwi faceci którzy są nagminnie odrzucani przez stronę żeńską zadają ciągle jakieś egzystencjonalno - żalne pytania do was? Dlaczego tak bardzo nas ranicie...

Taaa, a wrażliwe kobiety trafiają na męskie fora, bo są ranione przez mężczyzn?

Moim zdaniem dużo winy jest w braku odpowiedniej komunikacji, w graniu określonych ról kobiecych i męskich. Teraz to się powoli zmienia. Jeśli  wrażliwy mężczyzna nie chce być postrzegany jako "słaby" woli poszukać rozwiązania problemu na forum nieznanych  sobie ludzi. Tutaj na tym forum są kobiety i mężczyźni, więc nie ma co dzielić na płeć.

3

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Wg mnie za bardzo się doszukujesz powodów w ludziach. Ten z mommy issues, ten zraniony, ten... A ja myślę, że mężczyźni się tu rejestrują, bo to forum jeszcze trzyma poziom. I to niezależnie od tego, czy mówimy o wątkach z problemami związkowymi czy dyskusji na jakiś konkretny temat. Wiadomo, że są wyjątki, ale to wciąż inna jakość niż kafeteria czy inne wizaże. wink

4 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-08-25 12:15:26)

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Rzeczywiście można nawet odnieść wrażenie, że ostatnio na tym forum więcej jest facetów niż kobiet. Oczywiście, nie wiem dlaczego upodobali sobie to forum, ale fakt, że jest tu też sporo starszych kobiet, które tutejszym facetom często matkują.

5 Ostatnio edytowany przez Misinx (2022-08-25 12:51:36)

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
MagdaLena1111 napisał/a:

Rzeczywiście można nawet odnieść wrażenie, że ostatnio na tym forum więcej jest facetów niż kobiet. Oczywiście, nie wiem dlaczego upodobali sobie to forum, ale fakt, że jest tu też sporo starszych kobiet, które tutejszym facetom często matkują.

Forum skupiło na sobie paru inceli i trolli, którzy tworzą ciągle nowe profile.
Efekt braku moderacji.

6

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Też mam wrażenie, że teraz większość kont to trolle, którzy sami sobie odpisują. Jak ktoś to dobrze robi to nawet szanuję. Tematy czasem wymyślają ciekawe. Lubię jak postarają się o wiarygodność. W sumie gdyby nie trolle, to kto wie, forum by nie umarło.
Faceci przychodzą tutaj, bo dużo tutaj innych facetów, którzy zachowują w porównaniu z innymi forami poziom rozmowy.

7

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Mysle że faceci tutaj przychodzą bo można na poziomie popisać o uczuciach, tak po prostu.
Gdy porówna sie to forum z jakimiś grupkami na fb to różnica jest kolosalna.
tutaj, poza kilkoma wyjątkami nie ma kobiet chorujących na solidarność jajników, można spokojnie pogadać o relacjach damsko - męskich bez takie wzajemnego obrzucania sie gównem:
- Facecie maja gorzej
- a nie prawda to kobiety maja gorzej.

Gdy sie wejdzie choćby na 5 min na taka grupę na Fb to można dostać raka od tej nienawiści i obłudy.
Tutaj naprawdę dużo można sie nauczyć na błędach innych ludzi.
Jak echo powracają tutaj problemy gdzie 99% to brak komunikacji.
I można docenić swoje życie jakie się wiedzie.

8

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Imekk napisał/a:

Może po prostu wrażliwi faceci którzy są nagminnie odrzucani przez stronę żeńską zadają ciągle jakieś egzystencjonalno - żalne pytania do was? Dlaczego tak bardzo nas ranicie...
)


To tak jak ja. A jestem kobieta sad

9

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Szeptuch napisał/a:

tutaj, poza kilkoma wyjątkami nie ma kobiet chorujących na solidarność jajników, można spokojnie pogadać o relacjach damsko - męskich bez takie wzajemnego obrzucania sie gównem.

Ty to się, Szeptuch, zdecyduj, czy chodzi o to, że kobieta kobietą wilkiem czy o solidarność jajników:P
Uważam, że dobrze, że nie ma  tu ludzi zerojedynkowych, jest różnorodność.

10

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Tamiraa napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

tutaj, poza kilkoma wyjątkami nie ma kobiet chorujących na solidarność jajników, można spokojnie pogadać o relacjach damsko - męskich bez takie wzajemnego obrzucania sie gównem.

Ty to się, Szeptuch, zdecyduj, czy chodzi o to, że kobieta kobietą wilkiem czy o solidarność jajników:P
Uważam, że dobrze, że nie ma  tu ludzi zerojedynkowych, jest różnorodność.

Tamira  jedno drugiemu nie przeczy.
W sprawach   męsko- damskich to wł sie solidarność jajników i obrona kobiety choćby na przekór rozumowi.
A w kontaktach damsko - damskich wł sie syndrom wilka.
Tak to już jest z tymi kobietami, jakoś trzeba z nimi żyć na tym łez padole.

11

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Szeptuch napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

tutaj, poza kilkoma wyjątkami nie ma kobiet chorujących na solidarność jajników, można spokojnie pogadać o relacjach damsko - męskich bez takie wzajemnego obrzucania sie gównem.

Ty to się, Szeptuch, zdecyduj, czy chodzi o to, że kobieta kobietą wilkiem czy o solidarność jajników:P
Uważam, że dobrze, że nie ma  tu ludzi zerojedynkowych, jest różnorodność.

Tamira  jedno drugiemu nie przeczy.
W sprawach   męsko- damskich to wł sie solidarność jajników i obrona kobiety choćby na przekór rozumowi.
A w kontaktach damsko - damskich wł sie syndrom wilka.
Tak to już jest z tymi kobietami, jakoś trzeba z nimi żyć na tym łez padole.

Tak samo jak i z mężczyznami big_smile

12

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Szeptuch napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

tutaj, poza kilkoma wyjątkami nie ma kobiet chorujących na solidarność jajników, można spokojnie pogadać o relacjach damsko - męskich bez takie wzajemnego obrzucania sie gównem.

Ty to się, Szeptuch, zdecyduj, czy chodzi o to, że kobieta kobietą wilkiem czy o solidarność jajników:P
Uważam, że dobrze, że nie ma  tu ludzi zerojedynkowych, jest różnorodność.

Tamira  jedno drugiemu nie przeczy.
W sprawach   męsko- damskich to wł sie solidarność jajników i obrona kobiety choćby na przekór rozumowi.
A w kontaktach damsko - damskich wł sie syndrom wilka.
Tak to już jest z tymi kobietami, jakoś trzeba z nimi żyć na tym łez padole.

No, między sobą płeć rywalizuje ale nic tak nie łączy jak wspólny wróg big_smile

13

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Nie rozumiem startowego postu, kto gdzies kogos rani??
Co do obecnosci panow na forum, to byc moze wynika to z tego, ze nie maja takiego 'swojego' miejsca w necie (w sensie forum dyskusyjne tylko dla męzczyzn), gdzie mozna normalnie pogadac, wiec przychodza tutaj, bo jest troche ciekawych dyskusji, jak zauwazylam.
A to forum chyba jest juz tylko z nazwy "netkobiety'.

14

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Alika_ napisał/a:

Nie rozumiem startowego postu, kto gdzies kogos rani??
Co do obecnosci panow na forum, to byc moze wynika to z tego, ze nie maja takiego 'swojego' miejsca w necie (w sensie forum dyskusyjne tylko dla męzczyzn), gdzie mozna normalnie pogadac, wiec przychodza tutaj, bo jest troche ciekawych dyskusji, jak zauwazylam.
A to forum chyba jest juz tylko z nazwy "netkobiety'.

Mnie się zawsze lepiej rozmawiało z płcią przeciwną. A trafiłem tu ileś lat temu jak miałem problemy w małżeństwie. Już nawet nie pamiętam dokładnie. I tak mi się zostało. Chociaż miałem przerwę. Usunięcie konta. Ale po pół roku wróciłem.

15

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Misinx napisał/a:

Chociaż miałem przerwę. Usunięcie konta. Ale po pół roku wróciłem.

Tez kiedys tu pisalam, choc nie tak duzo, ale wtedy ludzie znacznie bardziej mnie wkurzali, i poprosilam o usunięcie konta.
Forum jest fajne, bo mozna pisac w miare anonimowo, to chyba najwieksza zaleta takiego forum, w porownaniu z np socialmediami.

16

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
KoralinaJones napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Ty to się, Szeptuch, zdecyduj, czy chodzi o to, że kobieta kobietą wilkiem czy o solidarność jajników:P
Uważam, że dobrze, że nie ma  tu ludzi zerojedynkowych, jest różnorodność.

Tamira  jedno drugiemu nie przeczy.
W sprawach   męsko- damskich to wł sie solidarność jajników i obrona kobiety choćby na przekór rozumowi.
A w kontaktach damsko - damskich wł sie syndrom wilka.
Tak to już jest z tymi kobietami, jakoś trzeba z nimi żyć na tym łez padole.

No, między sobą płeć rywalizuje ale nic tak nie łączy jak wspólny wróg big_smile

Koralina,nie wiem, co chciałaś przez to powiedzieć, ale o mało się kawą nie oblałam big_smile
"Seksmisja" mi się przypomniała.
;P

17

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Ja zauwazam jednak, ze duzo na forum sfrustrowanych osob, i mężczyzn, i kobiet.
Nie wiem, skąd to sie bierze..

18

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Tak. Wieli wrażliwych tu pisze. Zwłaszcza Ci, którzy chodzą do agencji towarzyskich, albo mają kobiety za wariatki, materialistki czy zdradzaczki. I to wszystkie.
Ile tu niepochlebnych wpisów napisali mężczyźni o kobietach. Ale tacy oni wrażliwi.

19

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
MeggiF napisał/a:

Ja zauwazam jednak, ze duzo na forum sfrustrowanych osob, i mężczyzn, i kobiet.
Nie wiem, skąd to sie bierze..

Domyślam się. Sfrustrowane osoby były i 20 i 100lqy temu, tylko nie było internetu i nie było takich anonimowych miejsc do wyzalania się. Wiadomo, zadowolona z małżeństwa, pracy, dzieci kobieta czy mężczyzna nie będzie zakładał.tu tematu.  Co ma napisac: mam świetną żonę i super małżeństwo?albo: mój syn jest w siódmej klasie, dobrze się uczy, jest zdrowy i kestesmy zadowoleni, porozmawiajmy o tym.
Zamiast tego piszą osoby z problemami: mąż mnie zdradza, małżeństwo się sypie, mamy problemy wychowawcze z dziećmi, mam problem zdrowotny i tak.dalej.

20

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Ja dołożę swój kijek do postu i cieszę się, że ktoś miał odwagę rozpocząć ten temat.

Zgadzam się też z ross, nie do końca, ale ma rację.

Jest tu sporo stałych użytkowników (mężczyzn) i mimo szacunku do ich doświadczenia i wielu cennych rad to niestety mam wrażenie, że oni już trochę przesiąknęli swoim punktem widzenia i sposobem postrzegania świata, szczególnie kobiet, dlatego trudno doszukać się w nich zrozumienia, empatii czy choćby próby wyjścia ze swojego toru i popatrzenia dlaczego ten pociąg obok jedzie inaczej. Zauważyłam też, że niektóre kobiety często im przyklaskują, jakby chciały krzyknąć - hej ja jestem inna, zobacz zgadzam się z Tobą - i szczerze mówiąc to jest dopiero niefajne.
Nowi użytkownicy, też skłaniam się ku teorii, że w większości to sfrustrowani mężczyźni i łatwiej jest im tutaj się się rozładować, w większości przypadków żaden by nie powiedział drugiemu człowiekowi, nie tylko kobiecie tego co tu wypisuje.
Tak - dzisiejszy świat jest ogólnie bardzo sfrustrowany i ludzie nie potrafią sobie z tym radzić, bo szukają pomocy na zewnątrz - obwiniając otoczenie, innych ludzi, kobiety itp - zamiast zacząć od siebie i szukać w sobie tego oparcia. Tak jest łatwiej bo nie dopuszcza się prawdziwych emocji.
Mnie to forum nauczyło jednego, żeby nie szukać odpowiedzi w internecię i nie zawierzać pomocy ludziom, których nie znasz i nie wiesz jakimi intencjami się kierują.

Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

21

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
MeggiF napisał/a:

Ja zauwazam jednak, ze duzo na forum sfrustrowanych osob, i mężczyzn, i kobiet.
Nie wiem, skąd to sie bierze..

Dokładnie, ta frustracja dotyczy ogółu, a nie jednostki.

22

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Myślę że to jest też kwestia tego, że dla wielu mężczyzn tutaj jest to jedyna forma kontaktu z płcią przeciwną. Owszem, często są to kłótnie i wyzwiska, wyrzucanie sobie nawzajem "a bo wy kobiety to to, a bo wy mężczyźni to to", ale przypomina to raczej ciągnięcie koleżanek w podstawówce za warkocz - niby nieumiejętne i kompletnie nieadekwatne, ale jest jakąś formą ułudy relacji. Kłótnia to też jakaś, niezbyt udana, relacja.

Nie chcemy być totalnie niewidoczni więc chcemy żeby nas chociaż ktoś źle widział, ale widział. Najgorsza jest obojętność.

23

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
LenaLu napisał/a:

Nowi użytkownicy, też skłaniam się ku teorii, że w większości to sfrustrowani mężczyźni i łatwiej jest im tutaj się się rozładować, w większości przypadków żaden by nie powiedział drugiemu człowiekowi, nie tylko kobiecie tego co tu wypisuje.
.

Moim skromnym zdaniem, ci "nowi" to w większości "starzy", którzy gdy się już zmęczą swoim nickiem, zakładają nowy i działają dalej. I tak się to toczy.... smile

24

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Akurat zgodność w wypowiedziach na dany temat kobiet i mężczyzn nie uważałbym za wielką zbrodnię, nie zawsze płeć się musi ze sobą zgadzać.

Od siebie mogę dodać, że zarejestrowałem się tutaj po to, aby poznać nieco kobiety świat i punkt widzenia Pań. Wiele razy mnie on zaskakiwał lub wręcz szokował, często się z noim nie zgadzałem, lecz z przyjemnością mogę się wymienić z kimś takim opiniami. Pod warunkiem, że zachowuje podstawowe zasady kultury wypowiedzi czy trzyma odpowiedni poziom intelektualny. Z tym niestety ma tutaj problem paru przedstawicieli mojej płci.

25

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Prawda oczywiście jest gdzieś na osi, niekoniecznie pośrodku.
Jeszcze nawiązując do ogólnie panującej frustracji - wystarczy wejść na pierwszy lepszy post, w którym kobieta opisuje jakąś relację, powiedzmy internetową i chce jakiejś porady czy chocby wyżalić się, cokolwiek. Na dzień dobry dostaje kilka treści typu jesteś naiwna, głupia, jak można być takim dzieckiem, itp.. I to od kobiet. Trzeba obsmiać, poniżyć, żeby poczuć się lepiej i obstawiam, że większość tych pań kiedyś przeżyły podobną historię i wyładowują swoje dawne emocje. Bo po co je przetrawić w sobie, skoro można na kimś innym.
Rumuński żołnierz za to w formie jak zawsze. Zastanawiam się skąd ma energię, żeby produkować ten jad, no chłop po prostu jest nie do zdarcia.

26

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
LenaLu napisał/a:

Prawda oczywiście jest gdzieś na osi, niekoniecznie pośrodku.
Jeszcze nawiązując do ogólnie panującej frustracji - wystarczy wejść na pierwszy lepszy post, w którym kobieta opisuje jakąś relację, powiedzmy internetową i chce jakiejś porady czy chocby wyżalić się, cokolwiek. Na dzień dobry dostaje kilka treści typu jesteś naiwna, głupia, jak można być takim dzieckiem, itp.. I to od kobiet. Trzeba obsmiać, poniżyć, żeby poczuć się lepiej i obstawiam, że większość tych pań kiedyś przeżyły podobną historię i wyładowują swoje dawne emocje. Bo po co je przetrawić w sobie, skoro można na kimś innym.
Rumuński żołnierz za to w formie jak zawsze. Zastanawiam się skąd ma energię, żeby produkować ten jad, no chłop po prostu jest nie do zdarcia.

Lena, masz sporo racji. Jednak to nie jest całkiem tak. Są też tu wartościowe jednostki. Padło tu sporo pozytywnych  odpowiedzi, z których mogą skorzystać też inni. Niektóre idą w kanał, co zniechęca.
Jak czytam wątek, to często muszę się domyślać, bo autor nie raczy poinformować dokładniej, w czym rzecz. Zgaduje się, nie będę dawać przykładów, dopiero po kolejnej odpowiedzi ma się pełniejszy obraz i można sobie wyrobić opinię i coś doradzić.

Zresztą nie ma ekspertów od wszystkiego.

27 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-01 09:22:23)

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

A ja  się z forum dowiedziałam o terminie przydatnosci, że gdy kobieta dochodzi do 30ki to trafia na ścianę, przestaję być atrakcyjna i łapie pierwszego, który się nawinie. W prywatnym życiu nie spotkałam się z tym poglądem, nie ważne czy miałam 20 lat, czy teraz po 40stce.
Drugi pogląd, że kobieta z wiekiem traci a mężczyzna zyskuje- to wyczytałam też na forum. Nie słyszałam takiej opinii na żywo, a i doświadczenie temu przeczy. Inaczej nie byłoby samotnych 40 i 50 latków, wszyscy oni byliby rozchwytywani przez kobiety z przedziału 20-30lat, a widać, że tak nie jest.  Byłam teraz ostatnio na Tonderze, konta już tam nie mam, ale zachęcona opiniami forum przegladalam profile 40 i 50latkow. Cosie rzuca w oczy, pewne konta miały zdjęcia, na których wizualnie facet wyglądał na swój podany wiek. Ale większość albo była duzo starsza i podała zanizony wiek aby zmieścić się w widełkach wyszukiwarki, bo nie wierzę, że facet 44 czy 47 wygląda na pana pod 60kę. Albo to, że facet z wiekiem zyskuje na wyglądzie to internetowy mit. Tam były jakies normalnie stere, zaniedbane dziady. To raz. A dwa, dlaczego do tej pory nie znaleźli sobie jakiejś 20latki? Ale to urok aplikacji randkowych.
Pozatym od groma żonatych, ja się im dziwię, niektórzy normalnie zdjęcia swoje dawali, inni ukryli się, co nie dziwi, bo co gdyby żona jednak się dowiedziala.

28

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
LenaLu napisał/a:

Prawda oczywiście jest gdzieś na osi, niekoniecznie pośrodku.
Jeszcze nawiązując do ogólnie panującej frustracji - wystarczy wejść na pierwszy lepszy post, w którym kobieta opisuje jakąś relację, powiedzmy internetową i chce jakiejś porady czy chocby wyżalić się, cokolwiek. Na dzień dobry dostaje kilka treści typu jesteś naiwna, głupia, jak można być takim dzieckiem, itp.. I to od kobiet. Trzeba obsmiać, poniżyć, żeby poczuć się lepiej i obstawiam, że większość tych pań kiedyś przeżyły podobną historię i wyładowują swoje dawne emocje. Bo po co je przetrawić w sobie, skoro można na kimś innym.

Czuję osobistą nutę ;-)
Tak to już na publicznym forum, że jak się opisuje doświadczenia, prosi o opinię i radę, to odpowiedzi, poglądy i opinie bedą różne, tak samo zreszta jak sposoby i forma ich przedstawiania.

29

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
MagdaLena1111 napisał/a:
LenaLu napisał/a:

Prawda oczywiście jest gdzieś na osi, niekoniecznie pośrodku.
Jeszcze nawiązując do ogólnie panującej frustracji - wystarczy wejść na pierwszy lepszy post, w którym kobieta opisuje jakąś relację, powiedzmy internetową i chce jakiejś porady czy chocby wyżalić się, cokolwiek. Na dzień dobry dostaje kilka treści typu jesteś naiwna, głupia, jak można być takim dzieckiem, itp.. I to od kobiet. Trzeba obsmiać, poniżyć, żeby poczuć się lepiej i obstawiam, że większość tych pań kiedyś przeżyły podobną historię i wyładowują swoje dawne emocje. Bo po co je przetrawić w sobie, skoro można na kimś innym.

Czuję osobistą nutę ;-)
Tak to już na publicznym forum, że jak się opisuje doświadczenia, prosi o opinię i radę, to odpowiedzi, poglądy i opinie bedą różne, tak samo zreszta jak sposoby i forma ich przedstawiania.

Niby tak, ale dużo osób chce się tu po prostu wyżyć. Albo jakiś samotny facet, lub taki w nieudanym małżeństwie, lub sfrustrowana mężatką, rizwodka, czy rozczarowana panna.

30

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Niestety panuje pogląd, że absolutnie każdemu należy się głaskanie po głowie i przytakiwanie..To chyba błąd, bo zakłada z góry, że winy za niepowodzenie należy szukać wyłącznie na zewnątrz. Serio to takie dziwne, że kobieta może się  drugą kobieta nie zgadzać? Czy facet z facetem? Nie mówię tutaj o wypowiedziach pełnych jadu, zawiści czy wulgaryzmów, ale o konstruktywnej krytyce?
A tą krytykę przedstawia się na różny spośob..

31

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
bagienni_k napisał/a:

Niestety panuje pogląd, że absolutnie każdemu należy się głaskanie po głowie i przytakiwanie..To chyba błąd, bo zakłada z góry, że winy za niepowodzenie należy szukać wyłącznie na zewnątrz. Serio to takie dziwne, że kobieta może się  drugą kobieta nie zgadzać? Czy facet z facetem? Nie mówię tutaj o wypowiedziach pełnych jadu, zawiści czy wulgaryzmów, ale o konstruktywnej krytyce?
A tą krytykę przedstawia się na różny spośob..

Dziwne, bo pokutują dziwne stereotypy.

32

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

I dobrze, że trafia tutaj wielu facetów, bo możemy wymienić się różnymi  spojrzeniami  na życiowe sprawy.
W realnym życiu nie zawsze chcemy być tak szczerzy w swoich opiniach jak wyrażamy się korzystając z internetowej anonimowości. O ile ta anonimowość nie łączy się przemocą wobec innych, to wszystko jest jak najbardziej w porządku smile

33

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Tak, jest w tym moja osobista nuta. Ale wystarczy spojrzeć na wczoraj dodane posty, jeden dotyczy dziewczyny, która poznała cudzoziemca, na wejściu zaraz została zbesztana. I uważam że większość tych, które tak besztaja same popełniły taki błąd, a wiadomo, że nie lubimy u kogoś tego co sami nosimy

34

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
bagienni_k napisał/a:

Niestety panuje pogląd, że absolutnie każdemu należy się głaskanie po głowie i przytakiwanie..To chyba błąd, bo zakłada z góry, że winy za niepowodzenie należy szukać wyłącznie na zewnątrz. Serio to takie dziwne, że kobieta może się  drugą kobieta nie zgadzać? Czy facet z facetem? Nie mówię tutaj o wypowiedziach pełnych jadu, zawiści czy wulgaryzmów, ale o konstruktywnej krytyce?
A tą krytykę przedstawia się na różny spośob..

Jedna prośba proszę wskaż mi choć jeden post kobiety na tym forum z ostatniego czasu, w którym jest głaskana po głowie, otoczona troska , wsparciem, której każdy przytakuje. I jeden post kobiety, która kogoś poznała w internecie, w którym nie jest przynajmniej raz nazwana naiwniara, albo niedojrzała...

35

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

LenaLu trzeba też wziąć poprawkę na to, jak rożni ludzie piszą i czy tematy nie są wytworem fantazji autora bądź autorki. 

LenaLu napisał/a:

Jedna prośba proszę wskaż mi choć jeden post kobiety na tym forum z ostatniego czasu, w którym jest głaskana po głowie, otoczona troska , wsparciem, której każdy przytakuje. I jeden post kobiety, która kogoś poznała w internecie, w którym nie jest przynajmniej raz nazwana naiwniara, albo niedojrzała...


Wszystko zależy od sposobu przedstawienia i emocji. Ten drugi mogłabym znaleźć, a ten pierwszy - cóż, tu nie ma jednolitych opinii, zawsze znajdzie się ktoś prezentujący odmienne zdanie.

36

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

W ogólnej opini, głaskanie po głowie, to niemal każdy sposób traktowania, gdzie takiej osobie NIE JEST przedstawiana jej delikatna choćby krytyka czy spojrzenie na JEJ zachowanie. Inaczej mówiąc, jeśli się kogoś wyłącznie pociesza i/lub niemal złorzeczy na ta drugą stronę, to niejako jest to takie głaskanie. Po części się z tym zgodzę, bo nie lubię sam zwalać winy od razu na jedną stronę.

Natomiast ciężko mi kogoś nie nazwać naiwnym, jeśli po samej znajomości internetowej twierdzi, że z kimś sę czuje blisko czy się zaangażował.

37

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Wiele osób przychodzi tylko po glaskanie, bo nie zauważa napisu  Forum,  a to znaczy wymiana opinii, a dziecięcą naiwnością jest zakładać, że wszystkie będą po myśli chcącego glasków.
Po co tu przychodzą Panowie?
Pewnie właśnie po to, by wymienić myśli z kobietami.
Jakiś procent nie ma czego wymieniać, bo kręci się wokół własnej osi.
Niektórzy może szukają bratniej duszy i znajdują, albo kochanki, albo są typy kaznodziejskie, co chcą owieczki ponawracać, albo pouczać.
Albo wylać frustracje.
Czasem wesprzeć innych mężczyzn w czymś.
Samemu szukać rozwiązania własnych dylematów  związanych z kobietami, by poznać zdanie kobiet

38

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Ela210 napisał/a:

Wiele osób przychodzi tylko po glaskanie, bo nie zauważa napisu  Forum,  a to znaczy wymiana opinii, a dziecięcą naiwnością jest zakładać, że wszystkie będą po myśli chcącego glasków.
Po co tu przychodzą Panowie?
Pewnie właśnie po to, by wymienić myśli z kobietami.
Jakiś procent nie ma czego wymieniać, bo kręci się wokół własnej osi.
Niektórzy może szukają bratniej duszy i znajdują, albo kochanki, albo są typy kaznodziejskie, co chcą owieczki ponawracać, albo pouczać.
Albo wylać frustracje.
Czasem wesprzeć innych mężczyzn w czymś.
Samemu szukać rozwiązania własnych dylematów  związanych z kobietami, by poznać zdanie kobiet

Z drugiej strony, Ela, ktoś, kto zwraca  się z  prośbą o poradę nie chce usłyszeć, że jest do d., a oczekuje czegoś, co mu pomoże wyjść z trudnej sytuacji. W większości te sprawy są ciężkie i frustrujące, nie znamy istotnych szczegółów, więc opieramy się na własnych doświadczeniach.

39

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Cały szkopół w tym, że czasami osoba oczekująca "porady", w domyśle widzi ta poradę, jako właśnie głaskanie po głowie, pocieszanie czy wylewanie pomyj na tą drugą stronę. Dla mnie sygnałem ostrzegawczym jest to, kiedy po iluś tam postach dana osoba nie potrafi spojrzeć na siebie krytycznym okiem. Jeśli nie jest w stanie sama spojrzeć na siebie i swoje zachowanie, które być może przyczyniło się do zaistniałej sytuacji. Rzecz jasna mowa tutaj o przypadkach, kiedy ewidentnie "wina" nie lezy wyłącznie po jednej stronie, ale czy takowych jest znowu aż tak mało?
Generalnie ludzie źle znoszą krytykę, więc zdolność do tego, aby wysłuchać paru opinii na swój temat okiem postronnych osób jest wręcz wskazana. Klasycznym przykładem są tutaj wątki, gdzie osoby obojga płci narzekają na brak powodzenia u tej płci przeciwnej. NIe wskazując palcem na użytkowników, ale pewne osoby do tej pory nie potrafią spojrzeć głębiej na siebie, obwiniając wszystko i wszystkich dookoła o swoje problemy.

40 Ostatnio edytowany przez LenaLu (2022-09-05 12:12:37)

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Zwrot - głaskanie po głowie jest odmieniany przez wszystkie przypadki, a ani razu nie został wprowadzony w życie ot taki forumowy paradoks.

Wymieniając się opiniami warto pamiętać o tym, że ocenia się dane zachowanie, a nie konkretną osobę.

Osoba naiwna, a naiwnie postępująca to dwie różne sprawy.

A w wydawaniu takich sądów niestety przodują kobiety i to mnie zastanawia, ile one zaliczyły porażek w swoim życiu, zanim cokolwiek dostrzegły w sobie.
Ale to już inny temat.

Miłego poniedziałku

41

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
bagienni_k napisał/a:

Cały szkopół w tym, że czasami osoba oczekująca "porady", w domyśle widzi ta poradę, jako właśnie głaskanie po głowie, pocieszanie czy wylewanie pomyj na tą drugą stronę. Dla mnie sygnałem ostrzegawczym jest to, kiedy po iluś tam postach dana osoba nie potrafi spojrzeć na siebie krytycznym okiem. Jeśli nie jest w stanie sama spojrzeć na siebie i swoje zachowanie, które być może przyczyniło się do zaistniałej sytuacji. Rzecz jasna mowa tutaj o przypadkach, kiedy ewidentnie "wina" nie lezy wyłącznie po jednej stronie, ale czy takowych jest znowu aż tak mało?
Generalnie ludzie źle znoszą krytykę, więc zdolność do tego, aby wysłuchać paru opinii na swój temat okiem postronnych osób jest wręcz wskazana. Klasycznym przykładem są tutaj wątki, gdzie osoby obojga płci narzekają na brak powodzenia u tej płci przeciwnej. NIe wskazując palcem na użytkowników, ale pewne osoby do tej pory nie potrafią spojrzeć głębiej na siebie, obwiniając wszystko i wszystkich dookoła o swoje problemy.

Akurat brak powodzenia u płci przeciwnej zależy od wielu czynników, a niekoniecznie musi być to winą kogoś, kto narzeka na jego brak. To tak jakby na chorego krzyczeć, że ma gorączkę. Są osoby bardzo nieśmiałe, niekomunikatywne, może z jakimiś kompleksami albo zwyczajnie w zasięgu nie mają odpowiednich kandydatów.

42 Ostatnio edytowany przez LenaLu (2022-09-06 17:20:15)

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Ja bym jeszcze dorzuciła, że to osoby, które ciągle wychodzą z pozycji braku. I potrzebują drugiej osoby do tego, by zapewniła im wypełnienie pustki w swoim życiu, była lekiem na całe zło tego świata. To nie jest dobre bo bardzo egoistyczne. Traktujemy tą drugą osobę przedmiotowo, że ma nam coś dać, a sami w tym  momencie nie jesteśmy nic w stanie zaoferować w zamian. No bo tkwimy w sytuacji niedostatku. To jest niestety trudne do zaakceptowania i mnie samej było trudno w to uwierzyć i rozpocząć pracę z tym. Ale da się, tylko niestety trzeba w to włożyć sporo wysiłku.

A ja mogę tylko wypowiedzieć się ze swojej perspektywy. Nie wiem, czego spodziewałam się pisząc tutaj pierwszy raz, ale pamiętam więcej tych negatywnych rzeczy niż pozytywnych. Może to i lepiej. Popełniłam ten sam błąd kilka razy, zanim dostrzegłam problem i chciałam z nim pracować. Może jestem tu zbyt krótko, ale wydaje mi się, że stali bywalcy (nie wszyscy!!!) tego forum trochę - zapomniał wół jak cielęciem był - i łatwo im od razu startować z pozycji - wiem więcej, ty  jesteś głupi więc słuchaj. To takie uproszczenie oczywiście, ale niestety bardzo widoczne. I o ile mi to w pewien sposób pomogło, innym nie zawsze, trzeba pamiętać, że pojawia się tu sporo młodych, niedoświadczonych ludzi, którzy nie mają wsparcia rówieśniczego. Łatwiej im poruszać się w internecie niż w świecie rzeczywistym.

43

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Tylko jak bardzo trzeba mieć przechlapane czy też jak bardzo ktoś może czuć się samotny, że druga osoba ma mu/jej całkowicie zapełnić tą pustkę? Jak to życie ma wyglądać, żeby partner miał być neimal opką czy senserm życia dla drugiej osoby? I nie mówię tu o każdym, kto jest w związku, ale o tych, którzy prawie bez partnera nic nie robią a ich życie się praktycznie ogranicza do przebywania z nim..

44

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

W tym przypadku bardziej przechlapane ma ten, co "musi" uratować, bo nie dostanie nic w zamian oprócz - w najlepszym przypadku - poczucia winy i niespełnienia. W najgorszym sam za chwilę będzie potrzebował kogoś, kto go uratuje i koło się zamyka. I tak ważne jest, żeby w tym łańcuchu, choć jedna osoba się ocknęła. Bo tak do usranej śmierci można sobie wmawiać, że ma się pecha do facetów/kobiet, że przyciąga się samych narcyzów itp, itd. Niestety nic się nie dzieje bez powodu.

45

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Relacje kobiet z mężczyznami zepsuł Internet ,kobiety mają kompleksy bo chcą wyglądać jak modelki a każda z nich marzy o przystojnym Włochu o urodzie Massimo z telenoweli Lipinskiej, to samo panowie bez pieniędzy perspektyw nie maja szans u przeciętnej Grażyny sprzedającej w biedronce ,jak myślicie do czego to zmierza ?

46

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Andrzej30cmWAWA napisał/a:

Relacje kobiet z mężczyznami zepsuł Internet ,kobiety mają kompleksy bo chcą wyglądać jak modelki a każda z nich marzy o przystojnym Włochu o urodzie Massimo z telenoweli Lipinskiej, to samo panowie bez pieniędzy perspektyw nie maja szans u przeciętnej Grażyny sprzedającej w biedronce ,jak myślicie do czego to zmierza ?

2583 wersja frustrata. hmm

47

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Andrzej30cmWAWA napisał/a:

Relacje kobiet z mężczyznami zepsuł Internet ,kobiety mają kompleksy bo chcą wyglądać jak modelki a każda z nich marzy o przystojnym Włochu o urodzie Massimo z telenoweli Lipinskiej, to samo panowie bez pieniędzy perspektyw nie maja szans u przeciętnej Grażyny sprzedającej w biedronce ,jak myślicie do czego to zmierza ?

Nie wiem. Do wojny ? big_smile

48

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Na forum dowiedziałam się o ilości mizoginow w społeczeństwie. Na żywo nie spotkałam się z czymś takim, bo pewnie nie mam kontaktu z takimi osbami.
To jest straszne.

49

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
rossanka napisał/a:

Na forum dowiedziałam się o ilości mizoginow w społeczeństwie. Na żywo nie spotkałam się z czymś takim, bo pewnie nie mam kontaktu z takimi osbami.
To jest straszne.

Na żywo nie potrafią się tak multiplikować big_smile Na forum łatwiej.

50

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Andrzej30cmWAWA napisał/a:

Relacje kobiet z mężczyznami zepsuł Internet ,kobiety mają kompleksy bo chcą wyglądać jak modelki a każda z nich marzy o przystojnym Włochu o urodzie Massimo z telenoweli Lipinskiej, to samo panowie bez pieniędzy perspektyw nie maja szans u przeciętnej Grażyny sprzedającej w biedronce ,jak myślicie do czego to zmierza ?

To zmierza do tego, że niektórzy mężczyźni mają mózgi wyprane przez internet i stąd ten problem z kobietami, bo mają wobec nich nierealne oczekiwania.
Z resztą widać to po wpisach ponów 40 z dużym plusem a wpisami niespełna 30 latków. Przepaść kolosalna na korzyść tych starszych, którzy nie dorastali w dobie internetu.
(Jest parę wyjątkowo, żeby nie bylo)

51

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
rossanka napisał/a:
Andrzej30cmWAWA napisał/a:

Relacje kobiet z mężczyznami zepsuł Internet ,kobiety mają kompleksy bo chcą wyglądać jak modelki a każda z nich marzy o przystojnym Włochu o urodzie Massimo z telenoweli Lipinskiej, to samo panowie bez pieniędzy perspektyw nie maja szans u przeciętnej Grażyny sprzedającej w biedronce ,jak myślicie do czego to zmierza ?

To zmierza do tego, że niektórzy mężczyźni mają mózgi wyprane przez internet i stąd ten problem z kobietami, bo mają wobec nich nierealne oczekiwania.
Z resztą widać to po wpisach ponów 40 z dużym plusem a wpisami niespełna 30 latków. Przepaść kolosalna na korzyść tych starszych, którzy nie dorastali w dobie internetu.
(Jest parę wyjątkowo, żeby nie bylo)

Ale internet daje mnóstwo możliwości. Trzeba tylko z nich umiejętnie korzystać. Jak ktoś jest tępy, to nawet łopatą będzie kopał od strony trzonka. To nie wina łopaty.

52

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Nie tylko mizoginów, wystarczy poczytać komentarze na facebooku na jakikolwiek temat i się zobaczy ile imbecyli jest w społeczeństwie.

Wiecie, kiedyś dla mężczyzn życie romantyczne było prostsze. Kobiety nie pracowały, nie miały swoich pieniędzy, szukały męża z rozsądku żeby zapewnić sobie byt, a jak pojawiły się dzieci to w ogóle umarł w butach, przywiązana do pana i władcy na zawsze. Brzydki, śmierdzący, bił, nie bił, nieważne, trzeba było trwać.

Teraz, słusznie, kobiety stały się niezależne - nie potrzebują związków z czysto finansowych pobudek więc szukają wartości głębszych, kogoś kto im się podoba. Zadziało się to stosunkowo niedawno i czasami mam wrażenie że niektórzy faceci kompletnie nie potrafią sie do tego dostosować i chcieliby partnerkę z przydziału, jak mieszkanie za komuny.

53

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Foxterier napisał/a:

Nie tylko mizoginów, wystarczy poczytać komentarze na facebooku na jakikolwiek temat i się zobaczy ile imbecyli jest w społeczeństwie.

Wiecie, kiedyś dla mężczyzn życie romantyczne było prostsze. Kobiety nie pracowały, nie miały swoich pieniędzy, szukały męża z rozsądku żeby zapewnić sobie byt, a jak pojawiły się dzieci to w ogóle umarł w butach, przywiązana do pana i władcy na zawsze. Brzydki, śmierdzący, bił, nie bił, nieważne, trzeba było trwać.

Teraz, słusznie, kobiety stały się niezależne - nie potrzebują związków z czysto finansowych pobudek więc szukają wartości głębszych, kogoś kto im się podoba. Zadziało się to stosunkowo niedawno i czasami mam wrażenie że niektórzy faceci kompletnie nie potrafią sie do tego dostosować i chcieliby partnerkę z przydziału, jak mieszkanie za komuny.

Ale ładną. Brzydul nadal nie chcą.

54

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Andrzej30cmWAWA napisał/a:

Relacje kobiet z mężczyznami zepsuł Internet ,kobiety mają kompleksy bo chcą wyglądać jak modelki a każda z nich marzy o przystojnym Włochu o urodzie Massimo z telenoweli Lipinskiej, to samo panowie bez pieniędzy perspektyw nie maja szans u przeciętnej Grażyny sprzedającej w biedronce ,jak myślicie do czego to zmierza ?

To zmierza do tego, że niektórzy mężczyźni mają mózgi wyprane przez internet i stąd ten problem z kobietami, bo mają wobec nich nierealne oczekiwania.
Z resztą widać to po wpisach ponów 40 z dużym plusem a wpisami niespełna 30 latków. Przepaść kolosalna na korzyść tych starszych, którzy nie dorastali w dobie internetu.
(Jest parę wyjątkowo, żeby nie bylo)

Ale internet daje mnóstwo możliwości. Trzeba tylko z nich umiejętnie korzystać. Jak ktoś jest tępy, to nawet łopatą będzie kopał od strony trzonka. To nie wina łopaty.

Nie do końca. Porozmawiaj już z nastolatkami którzy dorastali z internetem. Na pewnych polach mają bardzo wypaczone myślenie przez internetowy świat. Życie to nie fotki na fb i instagramy. Potem taki nastolatek staje się dorosły, z błędnym myśleniem.
Był tu temat Kremika. Za atrakcyjne uważał zdjęcia typowo instagramiwych pań, a ładne, normalne dziewczyny-im dawał noty przeciętne. To się dość często zdarza u pokolenia powiedzmy z kat 90tych.

55

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

To zmierza do tego, że niektórzy mężczyźni mają mózgi wyprane przez internet i stąd ten problem z kobietami, bo mają wobec nich nierealne oczekiwania.
Z resztą widać to po wpisach ponów 40 z dużym plusem a wpisami niespełna 30 latków. Przepaść kolosalna na korzyść tych starszych, którzy nie dorastali w dobie internetu.
(Jest parę wyjątkowo, żeby nie bylo)

Ale internet daje mnóstwo możliwości. Trzeba tylko z nich umiejętnie korzystać. Jak ktoś jest tępy, to nawet łopatą będzie kopał od strony trzonka. To nie wina łopaty.

Nie do końca. Porozmawiaj już z nastolatkami którzy dorastali z internetem. Na pewnych polach mają bardzo wypaczone myślenie przez internetowy świat. Życie to nie fotki na fb i instagramy. Potem taki nastolatek staje się dorosły, z błędnym myśleniem.
Był tu temat Kremika. Za atrakcyjne uważał zdjęcia typowo instagramiwych pań, a ładne, normalne dziewczyny-im dawał noty przeciętne. To się dość często zdarza u pokolenia powiedzmy z kat 90tych.

Ja też kiedyś byłem nastolatkiem i pomimo braku internetu, też miałem pewnie wiele nierealnych myśli w głowie. Nastolatek, to stan umysłu smile Albo się z pewnych rzeczy wyrasta, albo nie.

56

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Piszą tutaj, bo tylko tak mogą mieć kontakt z kobietami?

57

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?
LenaLu napisał/a:

Ja dołożę swój kijek do postu i cieszę się, że ktoś miał odwagę rozpocząć ten temat.

Zgadzam się też z ross, nie do końca, ale ma rację.

Jest tu sporo stałych użytkowników (mężczyzn) i mimo szacunku do ich doświadczenia i wielu cennych rad to niestety mam wrażenie, że oni już trochę przesiąknęli swoim punktem widzenia i sposobem postrzegania świata, szczególnie kobiet, dlatego trudno doszukać się w nich zrozumienia, empatii czy choćby próby wyjścia ze swojego toru i popatrzenia dlaczego ten pociąg obok jedzie inaczej. Zauważyłam też, że niektóre kobiety często im przyklaskują, jakby chciały krzyknąć - hej ja jestem inna, zobacz zgadzam się z Tobą - i szczerze mówiąc to jest dopiero niefajne.
Nowi użytkownicy, też skłaniam się ku teorii, że w większości to sfrustrowani mężczyźni i łatwiej jest im tutaj się się rozładować, w większości przypadków żaden by nie powiedział drugiemu człowiekowi, nie tylko kobiecie tego co tu wypisuje.
Tak - dzisiejszy świat jest ogólnie bardzo sfrustrowany i ludzie nie potrafią sobie z tym radzić, bo szukają pomocy na zewnątrz - obwiniając otoczenie, innych ludzi, kobiety itp - zamiast zacząć od siebie i szukać w sobie tego oparcia. Tak jest łatwiej bo nie dopuszcza się prawdziwych emocji.
Mnie to forum nauczyło jednego, żeby nie szukać odpowiedzi w internecię i nie zawierzać pomocy ludziom, których nie znasz i nie wiesz jakimi intencjami się kierują.

Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

Tak to właśnie wygląda. Nie poznają samej, samego siebie, nie mają do siebie szacunku, nie mają do siebie zaufania, brak im pewności siebie i otaczającego świata. Próbują pomagać innym, a nawet nie pamiętają o pomocy sobie. Cierpienia kreują swoimi własnymi decyzjami, a szukają winnych, spychają na innych, byle umyć główkę, rączki i nie postradać zmysłów, szukając odpowiedzialnych za to za co sami są odpowiedzialni.

Wierzyć to nic innego jak pozwalać na bycie okłamywanym. Przepisem na satysfakcjonujące życie to to nie jest, chociaż różnie z ludźmi bywa. Wiara w tego czy tamtego, później płacz jak jest źle, bo okłamali, oszukali, puścili z torbami. Ile osób chowa się za maskami było pokazane (tym co nie widzą) w ostatnich latach. Niektórzy nie za jedną, a za kilkoma na raz, inni wymieniają je jak skarpetki.

58

Odp: Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Ja trafilem na to forum bo pojawilo sie pierwsze w wynikach google.
Zostalem bo historie ludzi ktorzy tutaj pisza sa interesujace a same posty autorow kompletne, zawierajace wazne szczegoly.
Z drugiej strony prostota interfejsu, organiczny rozwoj dzieki temu, ze nie ma moderatorow, stali uzytkownicy bedacy 24/7 na pogotowiu (w Zwiazkach) sprawiaja, ze to forum jest prawdziwym skarbem.

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Netkobiety, a jednak netmężczyźni?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026