Chciałam poprosić was o radę, może rozjaśni mi to w głowie, rozwieje wątpliwości.
Znamy się od 12 lat przez ten okres czasu mieliśmy jedną długą przerwę i wróciliśmy do siebie. On jest moim najlepszym przyjacielem i mogę na nim polegać, zamierzamy wspólnie zamieszkać ale....
od dłuższego czasu nie układa nam się w sypialni, najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty żeby się kochać, nie czuję podniecenia seksualnego. On to zauważył ale zwaliliśmy to na karb tabletek antykoncepcyjnych, które przyjmuję. Kiedy ze sobą zerwaliśmy byłam z innym mężczyzną i wszystko w tej sferze było ok, teraz po powrocie do starego chłopaka coś się popsuło.
Poradźcie mi proszę czy waszym zadaniem warto budować związek gdy chemii praktycznie nie ma na zasadzie przyjaźni i koleżeństwa? Czasami boję, że to prędzej czy później i tak się rozsypie. A może warto poczekać, zamieszkać razem?
czekam na waszą odpowiedź.