Jeżeli spełnienie czyjejś prośby lub życzenia jest niemożliwe z niezależnych od nas przyczyn - odmawianie na ogół nie sprawia nam większych problemów. Mówimy, że nie jesteśmy tego w stanie zrobić i tyle. Co zrobić jednak wówczas, jeśli możemy potencjalnie spełnić czyjąś prośbę, niemniej kosztem naszych chęci, dążeń lub interesów ? Jak odmawiać asertywnie ? Zapraszam do dyskusji ![]()
Podobne tematy
Bardzo długo uczyłam się asertywnego odmawiania i teraz przychodzi mi to już znacznie łatwiej niż kiedyś. Oczywiście należy zrobić to grzecznie i tak, aby nikogo nie urazić, nie wolno jednak po odmowie nosić w sobie poczucia winy, bo przecież każdy ma do tego prawo. Jeśli czegoś naprawdę nie chcesz zrobić, bo na przykład musiałabyś zmieniać wcześniej poczynione plany, to po prostu o tym powiedz. Taka asertywna odmowa nie może zawierać pretensji ani usprawiedliwień, wtedy nikt nie czuje się winny, ani oskarżony. Należy przyjąć zasadę ,,ty masz prawo prosić, a ja mam prawo odmówić i oboje powinniśmy te prawa szanować".
W takiej odmowie warto używać słów: wolę, chcę, wybieram, mam zamiar, jest dla mnie ważne (czyli takie, które odnoszą się do własnych preferencji i postanowień); zamiast: nie mogę, muszę, jestem zmuszona. I naprawdę, choć czasem przychodzi nam to trudno, należy powiedzieć to stanowczo, aby strona prosząca nie miała najmniejszych wątpliwości, że taka, a nie inna jest nasza decyzja.
Najtrudniejszy jest pierwszy raz jak już odmówisz po raz pierwszy pójdzie gładko. Staram się być miła i stanowcza, np: rozumiem Cię ale niestety mam juz inne plany, chętnie bym Ci pomogła ale jest to niemożliwe ponieważ nie jestem zwolenniczką ... , Niestety nie pomogę ci tym razem bo mówisz mi o tym za późno, ale może następnym, wiesz że Cie bardzo lubię i zawsze popieram twoje działania ale tym razem chyba nie masz racji i nie chcę w tym uczestniczyc.
W 100% popieram Olinke.
Nauka asertywności jest trudna szczególnie dla osób nieśmiałych, zakniętych w sobie bądz odsuniętych przez grupę. Wiem jedno zawsze trzeba pamiętać, że jeżeli mamy robić coś wbrew sobie, swoim przekonaniom bądź coś co nam się nie podoba, uraża nas nigdy nie bójmy się odmawiać! Bo jeżeli potrafimy asertywnie odmawiać z czasem napewno zdobędziemy szacunek innych.
5 2010-05-17 13:23:10 Ostatnio edytowany przez alessandra (2010-05-17 13:23:50)
Tak asertywność to ..sztuka
Ale opłaca się ! Asertywna odmowa ma jednak swoją konkretną konstrukcję o której wspomina Olinka. Dodam tylko, że trzeba w niej na pewno użyć słowa nie - które jest ważnym sygnałem o kierunku naszej wypowiedzi. Jeżeli powiem
"Nie zrobię", "nie zostanę" , "nie pożyczę" - oznacza to dla rozmówcy, że podjąłem w tej sprawie postanowienie i o tym go informuję. W asertywnej wypowiedzi ten właśnie element zdania jest przejawem stanowczego zachowania i zastępuje on popularne , ale mniej stanowcze oznajmienia typu : " nie mogę" czy "nie chcę "
Warto pamiętać, że używając słowa "Nie mogę"dajemy rozmówcy do zrozumienia, że nie od nas zależy decyzja i że nie mamy wspływu na rzeczywistość, co prowokuje często osobę proszącą do szukania takich argumentów, które udowodnią nam ,że obiektywne trudności są jednak do pokonania. Dlatego lepiej zostać przy ... "nie" ![]()
6 2010-05-18 13:00:34 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-06-11 23:23:15)
Najłatwiej zacząć odmawiać w najdrobniejszych sytuacjach, albo spróbować przedstawić swoje racje ![]()
To, na co jeszcze powinniśmy zwrócić uwagę, to aby rozmówcy nie pozostawiać pola do dyskusji. Odmawiając musimy jasno zakomunikować, że nasza decyzja jest stanowcza i nieodwołalna, bo w przeciwnym razie odpowiadając na kolejne argumenty, możemy się zwyczajnie pogubić czy zawstydzić i w rezultacie, co prawda wbrew sobie, ale jednak ulec namowom. Doprawdy nie ma nic gorszego niż w takiej sytuacji poczuć pewnego rodzaju niemoc i równocześnie niechęć do czynności, której się podjęliśmy. Jeśli więc zdecydowanie nie chcemy czegoś zrobić, nie naginajmy się.
Najważniejsze jest to, aby ta stanowcza odmowa była z "klasą", a nie z agresją czy z nutą ironi.
Jeśli chodzi o odmówienie komuś pomocy, czy przysługi - mam z tym problem. Z reguły nie potrafię się wykręcić. Z drugiej zaś strony często sama od siebie chcę pomóc, czy doradzić, chyba już taka moja natura.
Natomiast jeśli chodzi o odmówienie np. zapalenia papierosa, czy wypicia alkoholu - nigdy nie miałam z tym problemu. Mam swoje przekonania i się ich trzymam. Nie działają na mnie teksty w stylu: "Ze mną się nie napijesz?", albo: "Ze mną na fajkę nie wyjdziesz? Nawet nie spróbujesz?", w takich sprawach jestem nieugięta.
No cóż....mój problem polega na tym, że najczęściej albo nie mam ochoty czegoś robić[ co to za argument?] albo chcę odmówić, by dana osoba nie przyzwyczajała się do tego, np. do pożyczania samochodu.
problelem, jak sądzę, jest też to, że jesli to jest rodzina, przyjaciele, to myślisz sobie :"kurde, też mogę czegoś chcieć i też mi odmówi" -ja OCZYWIŚCIE to przyjmuję, dla mnie logicznym jest, że skoro pytam, mogę usłyszeć "nie" i się nie obrażam- ale ktoś może mi odmówić tylko z czystej urazy za moje "Nie".
Trudna sprawa jest też z rodzicami/ teściami. Zwłaszcza jak są fajni. No ja myślisz sobie ile dla ciebie zrobili, że czasem naginają swoje plany, czy wygodę by coś dla ciebie zrobić, to juz ci sie robi głupio, nie chcesz wyjść na egostę/kę.
Ogólnie nie mam problemów z odmawianiem, ale zdarzają się takie sytuacje.
Kilka dni temu zadzwonił do mojego męża kuzyn, z którym nie widzieliśmy się od wielu lat, ale którego pamiętam jako zarozumiałego, chamowatego i ogólnie mało sympatycznego człowieka. Zadzwonił jakby nigdy nic i z mety (nawet bez grzecznościowego zapytania co u nas słychać) stwierdził, że w kolejną sobotę chciałby nas z rodzinką (żona i syn) odwiedzić, wpadnie na kilka godzin, mniej więcej w południe, co jest dla mnie jasne, że na obiad.
Nie pytał czy może, czy nie mamy innych planów lub nic przeciwko ich odwiedzinom, czy może lepiej byłoby w innych godzinach czy innego dnia - on nas po prostu... p o i n f o r m o w a ł.
Przyznaję, że nie mam ochoty na tę wizytę, ludzi prawie nie znam, jego widziałam może ze dwa razy, żony nigdy, nie darzę go sympatią, dlatego w tej sytuacji ponad moje chęci i mój charakter jest robienie dobrej miny do złej gry i bawienie się w gościnę. Jak w tej sytuacji zachować się asertywnie, co powiedzieć, żeby stanęło ,,na moim", a jednak nie wyjść na osobę bez ogłady i kultury? Tak jak napisałam, kuzyn zadzwonił do męża, więc to mąż będzie z nim w tej sprawie rozmawiał. Dodam, że męża odczucia są podobne do moich.
Olinko chyba najlepiej, by mąż oddzwonił do niego i powiedział, że po rozmowie z Tobą na ten temat okazało się, że macie inne plany na niedzielę.
Raczej nie mam z tym problemu.
Generalnie nie lubię argumentu, "nie, bo nie chce mi się", aczkolwiek, respektuję swoje prawo do odpoczynku, więc czasem zdarza się argument "nie mam siły, nie dam rady" (brzmi to podobnie, podejrzewam, że tak jest odbierane - nie chce pomóc).
Zawsze kiedy ludzie mówią o asertywności, przychodzi mi do głowy inny aspekt - życzliwość. Warto czasem poświęcić trochę siebie, swojego wygodnictwa na rzecz innych, to wraca później
.
Warto czasem poświęcić trochę siebie, swojego wygodnictwa na rzecz innych, to wraca później
.
Zgadzam się całkowicie. Problemem mogą być "prośby" które do Ciebie nie tyle nie wrócą, bo przecież nie każda musi, ale ktoś będzie cię nagminnie wykorzystywał.
Ja tez "ucze sie" asertywnej odmowy.......i juz sa pierwsze efekty.......po obrazali sie na calego,bo jak ja moge odmowic czego-kolwiek przeciez to nie mozliwe....wiec dla nich nie jestem osoba asertywna tylko EGOISTKA,ze przewrocilo mi sie w glowie,ze pozaluje i sa juz pierwsze efekty , przeplakalam pare godzin
Pozwolilam sobie ,ze teraz na pierwszym miejscu jestem JA,a zawsze bylo ,ze jestem na szarym kocu,ze tez mam swoje plany.......co dla nie ktorych oznacza,ze jestem zwyklym samolubem!!!!Nawet ukaral mnie za to moj syn...przykre, bo w piewrszej kolejnosci mialam spytac czy ONI czasami nie maja planow zwiazanych z moja pomoca
,a ja sie "zagalopowalam' i pomyslalam o sobie
![]()
Kryst54 jesteś w takim wieku, że Twoja sytuacja "odmawiacza" jest podwójnie trudna
Bo co może twórczego robić kobieta po 50-tce? Czy nie powinna swojego życia skupić wokół całej rodziny z gromadą wnuków włącznie i "odciążać" młodych? ![]()
Kryst54 jesteś w takim wieku, że Twoja sytuacja "odmawiacza" jest podwójnie trudna
Bo co może twórczego robić kobieta po 50-tce? Czy nie powinna swojego życia skupić wokół całej rodziny z gromadą wnuków włącznie i "odciążać" młodych?
NIE ,NIE ,NIE moga mnie nazywac snobem,egoistka ,ale z wazeliniarstwem skonczylam,bo cale zycie tylko bylam na kazde skiniecie reki
teraz 'ucze"sie zycia na nowo......tez kiedys potrzebowalam pomocy,ale kazdy wypychal sie 'sianem' teraz juz mi na niczym nie zalezy,przestalam 'kupowac" przychylnosc otoczenia JESTEM ASERTYWNA,albo powolutku ucze sie tego i do tego jestem pojetnym uczniem.......daje slowo jeszcze "blysne" ha,ha,ha i czytam ,pochlaniam wasze posty
wasze przemyslenia !!!!! ![]()
Asertywności trzeba się nauczyć
Też się nauczyłam kilka lat temu.
Z odmawianiem to jest tak, że ty się męczysz, przechodzisz samą siebie by coś zrobić, nierzadko stresujesz, naginasz, a ta druga strona.... wiedzie życie jak wczoraj i jak dzisiaj; nic się nie zmieniło, wszystko idzie po jej myśli.
Asertywności trzeba się nauczyć
Też się nauczyłam kilka lat temu.
Z odmawianiem to jest tak, że ty się męczysz, przechodzisz samą siebie by coś zrobić, nierzadko stresujesz, naginasz, a ta druga strona.... wiedzie życie jak wczoraj i jak dzisiaj; nic się nie zmieniło, wszystko idzie po jej myśli.
No teraz to mam cyrk... ..moj syn obrazil sie na calego i "odbija mu" i mowi ,ze jak jego matka moge tak postepowac,ze stalam sie okropna,ze tak nie powinnam sie zachowywac i powinnam lapac w locie ,co "uszczesliwiloby ich"............no jestem wredna i nie domyslam sie ...jestem ASERTYWNA
i tego bede sie trzymala........zobaczymy kto dluzej wytrzyma......nie moge popuscic, (alez mi jest ciezko
) DAM RADE !!!!!!!!!!!!!!!!!
Kryst54, a wyjaśniłaś synowi, dlaczego zmieniłaś postawę?
Ja cały czas uczę się asertywności. Jestem niestety osobą ugodową i spokojną, nie umiem i nie lubię się kłócić, ale czas niestety to zmienić. Póki co wypracowałam w sobie stwierdzanie "rozumiem/szanuję Twoje zdanie, ale mam inne". Na razie idzie ciężko, ale liczę na efekty z czasem ![]()
A ja nie mam problemu z odmawianiem. Gros osób tak naprawdę w nosie ma to, co Ty sądzisz i nie przyjmuje do wiadomości, że odmówisz. Pytają o cokolwiek tylko dlatego, że "wypada zapytać",ale z góry zakładają, że już swój "interes" ugrali. Mnie bardzo śmieszą zaskoczone miny i głupawe milczenie, bo ktoś się czuje zbity z pantałyku.
Dużo nauczyłam się asertywności w pracy, kiedy koleżanka próbowała zrzucić na mnie swoje obowiązki. Na początku spełniłam jedną jej prośbę, bo korona z głowy mi nie spadła przecież, ale już za drugim razem usłyszałam nie "czy możesz", tylko polecenie "zrób to". Oczywiście od razu powiedziałam "to jest Twój obowiązek, nie mój", po czym padło głupie pytanie "to nie zrobisz tego?" no... i wyobraźcie sobie, że się obraziła.
A właśnie, jak to jest z przyjmowaniem odmowy? Jak się Wy czujecie, gdy ktoś Wam odmówi? Ja z góry raczej zakładam, że sama sobie poradzę i nie czuję rozczarowania, gdy słyszę "nie". Staram się również nie pytać osób, z którymi nie mam dobrego kontaktu.
Ale ja sama słyszałam często takie "nakazujące" prośby od osób, z którymi nie jestem blisko i czasami czuję się niezręcznie, gdy po mojej odmowie druga osoba stoi wyczekująco i się patrzy jak na ufo. Jakby nie wiem, czekała, ze zmienię decyzję? Albo z fochem "nie to nie". I co, nagle rodzi się we mnie bunt: "ale jak to? to mam jeszcze przepraszać, że odmawiam?"
Bardzo nie lubię też sytuacji, gdy ktoś informuje mnie o swoich planach co do mnie, jak z tymi odwiedzinami, o których pisała Olinka. Mam już taki odruch, że odmawiam z czystej przekory, by uświadomić kogoś, że świat nie kręci się tylko wokół niej. Oczywiście są również wizyty niezapowiedziane, lub zapowiedziane z góry, dla nas przyjemne. Mój dziadziuś powtarzał "przyjaźnij się z takimi osobami, którym nie będziesz żałowała cukru i śmietanki" i coś w tym jest. Ja nie odmawiam komuś, kto jest moim przyjacielem, ale też działa to tak, ze przyjaciel wie, co jestem w stanie zrobić. No a przy ew odmowie zrozumie.
Na co dzień jesteśmy jednak narażani na co najmniej kilka takich sytuacji, gdzie to nie przyjaciel, tylko ktoś obcy nas o coś prosi. Myślę, że wystarczy nie dać sobie wejść na głowę. Mogę spełnić czyjąś prośbę, to nie jest dla mnie problem, ale do czasu, w którym nie będę się czuła wykorzystywana.
Poza tym praca w zespole (rodzina to również pewien zespół..przyjaciele też) nawet w pewien sposób wymusza pomoc innym i dobrze, gdy każdy to rozumie. Łatwiej i przyjemniej się żyje, gdy ludzie sobie nawzajem pomagają.
Co do odmowy: czuję się całkowicie normalnie, OK i się nigdy nie obrażam. Lubię, gdy ludzie czują się w relacjach ze mną komfortowo i doceniam czyjąś asertywność.
Co do odmowy: czuję się całkowicie normalnie, OK i się nigdy nie obrażam. Lubię, gdy ludzie czują się w relacjach ze mną komfortowo i doceniam czyjąś asertywność.
Mam podobnie. Co więcej, czułabym się niezręcznie ze świadomością, że sprawiłam komuś kłopot, wtedy zdecydowanie wolę odmowę. Ja naprawdę rzadko o cokolwiek proszę, zwykle staram się radzić sobie sama, znajomi i przyjaciele wiedzą, że jeśli już jakaś prośba się pojawia, to jest to wyjątkowa sytuacja.
A ja mam trochę z tym problem ... chyba właśnie daje sobie czasem wejść na głowę bo mam charakter zbyt spokojny, opanowany i niektórzy właśnie mogą to wykorzystać heh... ale myślę że da się tego nauczyć.
Da się. Zwłaszcza z wiekiem.
Kryst54, a wyjaśniłaś synowi, dlaczego zmieniłaś postawę?
Tak wyjasnilam synowi,ale on i tak nie przyjal tego do wiadomosci...walczy ze mna na wszystkie sposoby od prosb, po grozby i ja jestem nie ugieta,dosyc w zyciu bylam wykorzystywana,teraz to ja dzieki wam nabieram wiatru w zagle
Nikt nie bedzie mna manipulowal ...jestem wolnym czlowiekiem...najwazniejsze obudzic sie z tego marazmu! Jeszcze troche zycia przede mna i mam je zamiar dobrze zagospodarowac i nikt mi zycia nie bedzie organizowal pod swoje dyktando!
Amen!