Praktycznie każdy człowiek na świecie ma swoje zasady. Dziś pokłóciłam się ze swoim R, ponieważ właśnie nasze zasady życiowe trochę się różnią i żadne z nas nie chce zrezygnować ze swoich. Tak właśnie powstał mój pomysł na wątek. Jak jest u Was moje drogie panie/panowie? Czy macie swoje zasady, których pod żadnym pozorem byście nie zmieniły/zmienili? Czy Waszym zdaniem zasady są dobre i potrzebne, czy może raczej szkodzą i przeszkadzają w normalnym życiu?
Podobne tematy
2 2010-05-15 00:32:00 Ostatnio edytowany przez Pixy (2010-05-15 00:33:00)
Kiedyś miałam szereg zasad. I były one dobre.
Do czasu kiedy okazały się złe.
Potem zaś okazało się, że oddałam je w zamian za ułudę uczucia.
A zaś potem...
Do czego zmierzam?
Zasady to pojęcie względne.
Zasady wobec siebie?
Zasady wobec świata?
Zasady w pracy?
Zasady wobec innego człowieka, jako jednostki ludzkiej/żywej?
Zasady wobec drugiego człowieka-wroga...
![]()
Dzisiaj nie jestem pewna czy jakiekolwiek inne zasady prócz:
- nie czyń bliźniemu swemu co Tobie niemiłe
- spraw, żeby dzień miniony był dniem człowieka względnie dobrego
... mają sens.
Zasady są potrzebne.Jakiś pułap,ponad który nie wznosimy się...
To zależy od tego, jak te zasady tworzymy i jak je później traktujemy. Jeżeli nasze zasady są ogromnym zbiorem tego, co dla nas i innych jest na NIE, jeżeli są nieżyciowe, ciasne, jest ich od groma, a jeszcze gorzej - są ukrywane przed partnerem, żeby mu później wyrzucać, że je łamie - to nie, takie zasady nie spełniają swojej roli.
Są pewne ważne wartości, które oczywiście należy mieć i się ich trzymać, ale bez przesady, większość pozostałych zasad trzeba przynajmniej raz na jakiś czas weryfikować, żeby mieć pewność, że nadal są właściwe i nie gmatwają nam życia.
O tym właśnie myślałam - tylko krowa nie zmienia poglądów.
Zatem skoro weryfikujemy co jakiś czas zasady (lub życie je weryfikuje), to chyba tylko te dwie, które wymieniłam powinny pozostać/zostają niezmienne (niezmienne dla człowieka dobrego, lub starającego się takim być).
Zresztą, jak dla mnie one sporo w sobie zawierają - ale to już kwestia wolnej interpretacji.
Mam znajomą, która robi bliźniemu (w miłości) wszystko co jej samej niemiłe.
Zatem nie wszyscy hołdujemy tym podstawowym "przykazaniom".
Stąd wspominałam o względności.
Odświeżam wątek.
Uważam, że w życiu lepiej jest kierowac się jakimiś określonymi zasadami. To pozwala nam wtedy mocniej stąpac po ziemi.
Choc zdarzają się błędy, ale najlepiej jest wyciągac wnioski i życ dalej tak, aby więcej ich nie popełniac.
Człowiek żyjący bez zasad żyje jak popadnie, podąża za instynktem i często może się pogubic.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy prościej jest życ z zasadami, czy może łatwiej bez?
Praktycznie każdy człowiek na świecie ma swoje zasady. Dziś pokłóciłam się ze swoim R, ponieważ właśnie nasze zasady życiowe trochę się różnią i żadne z nas nie chce zrezygnować ze swoich. Tak właśnie powstał mój pomysł na wątek. Jak jest u Was moje drogie panie/panowie? Czy macie swoje zasady, których pod żadnym pozorem byście nie zmieniły/zmienili? Czy Waszym zdaniem zasady są dobre i potrzebne, czy może raczej szkodzą i przeszkadzają w normalnym życiu?
Dawno temu żył sobie pewien jegomość. Nazywał się Immanuel K. Wykombinował sobie zasadę absolutną, obecnie nazywaną "imperatyw kategoryczny". Można z niej wywieść wszystkie tzw. "zasady", które są usiłowaniem zabezpieczenia sobie błogiej bezmyślności w każdej podejmowanej decyzji. Kto tworzy coraz bardziej szczególowe zasady, zakłąda sobie kajdany, brnie w bagno braku elastyczności, na hipokryzji kończąc. Z prostej przyczyny - zbyt szczeółowe zasady zdarza się częściej naginać. W konsekwencji prowadzi to do spadku poczucia własnej wartości (łamanie postanowień), a czasem do koniecznosci stworzenia sobie wielu różnych zasad dla różnych obiektów (żonie kłamiemy, kumplom nie).
Wydaje mi sie, że istnieje korelacja odwrotna między poczuciem własnej wartości (ogólnego zadowolenia), a ilością i szczegółowością posiadanych zasad. Ja się boję takich osób, które nie potrafią uzasadnić własnego postępowania argumentacją, tylko odwołują się jakichś tam, bliżej nieznanych, zasad. Zasad, do których nie ma wspólnego odniesienia, nie ma płaszczyzny pozrozumienia, bo nie są to zasady wspólne. Natomiast imperatyw kategoryczny chcieli by stosować praktycznie wszyscy. Znaczy ja nie znam takich psycholi, którzy nie.
Życie ZUPEŁNIE bez zasad kojarzy mi się z takim, gdzie człowiek unosi się jak paproch na wodzie. Gdzie prąd, tam i on. Nie zagrzeje miejsca. Nie ponosi odpowiedzialności. Jakieś granice powinno się mieć.
Jednak zasady nie mogą być nadto szczegółowe (jak pisze forumowicz powyżej).
Wydaje mi się, że do kierowania własnym życiem wystarczą zasady uniwersalne, takie jak 10 przykazań. I piszę to bez podtekstów - bo należę do osób niepraktykujących.
Łatwiej żyć BEZ zasad? Chyba tylko do czasu...
dzien dobry wszystkim
dla mnie podstawowa zasada jest nie rob drugiemu tego co tobie nie mile lub moja wolnosc konczy sie tam gdzie zaczyna sie wolnosc drugiego
Wydaje mi sie, że istnieje korelacja odwrotna między poczuciem własnej wartości (ogólnego zadowolenia), a ilością i szczegółowością posiadanych zasad. Ja się boję takich osób, które nie potrafią uzasadnić własnego postępowania argumentacją, tylko odwołują się jakichś tam, bliżej nieznanych, zasad. .
Tak jest jesli kierujemy sie zasadami narzuconymi z z zewnatrz - przez rodzicow, religie, autorytety, - i traktujemy je jak kodeks ktorego musimy przestrzegac. Dopiero, kiedy zrozumiemy, dlaczego chcemy robic tak a nie inaczej, zasady (tu rozumiem jako system wyznawanych wartosci, ale tez sposb postepowania w najbardziej codziennych czynnosciach) nabieraja sensu.
Zycie bez zasad jest zyciem w chaosie. Zasady wprowadzaja celowosc dzialan do naszego zycia.
Impresja, ja rowniez jestem na podobnym etapie malzenskim - ustalania zasad - od szczegolu do ogolu, - nie jest to proste ![]()
Dla mnie człowiek z zasadami to człowiek mający poczucie własnej wartości. Zasady mieć warto, dobrze gdy są nastawione pozytywnie przede wszystkim na drugą istotę.
Uważam,że zasady warto mieć,jeśli nie względem kogoś,to po prostu względem siebie...Człowiek czuje się dowartościowany,wcale nie musi żyć wg.zasad Kanta,jest zwyczajnie sobą,tyle,że zawsze wie,kiedy powiedzieć TAK lub NIE,bo to też zasada i nie trzeba być niewolnikiem-Jesteś wolnym człowiekiem z zasadami....
Tylko jedna zasada...zyc w zgodzie ze soba i swoim sumieniem.
14 2013-07-07 22:03:58 Ostatnio edytowany przez Tobu (2013-07-07 22:05:56)
mieć zasady to bardzo ważna sprawa, czy to w związku czy też nie, trzeba je mieć! przynajmniej mieć się powinno. Mam wrażenie że zasady to taka jakby nasza indywidualność, nasze postrzeganie takich czy takich spraw indywidualnie jako jednostki, to taki odłam charakteru, i według mnie trzeba mieć zasady, ale oczywiście trzeba też mimo kierowania się nimi i posiadania ich umieć też pójść na kompromis, bo w tym cała magia
.
zaryzykuje pisząc że człowiek bez bez zasad to człowiek który ma własne zdanie ale nie wypełnione w 100%
Warto. Jeśli chodzi o związek to tutaj ważny jest kompromis. My też mam różne zasady i dobrze nam się żyje. Jak ktoś kiedyś powiedział (nie pamiętam kto), iż trzeba być różnym by się kochać i trochę podobnym by się zrozumieć.
Jeśli chodzi o związek to tutaj ważny jest kompromis.
Oj, wiem coś o tym, nie ma bardziej różnych od siebie osób niż ja i mój mąż
Ale wydaje mi się, że jednak jakieś podstawy trzeba mieć wspólne. Nie wyobrażam sobie być z człowiekiem, który ma odmienne poglądy w kwestiach fundamentalnych.
Jak rzekł Paul Sartre:
"Odrzucanie zasad to także zasada" ![]()
Zasady sa potrzebne ,ale kompromisy w zwiazku rowniez.Jezeli kazdy okopie sie na swojej pozycji to nic dobrego z tego nie wyniknie.Oczywiscie godzenie sie na cos co nie wykracza poza nasze granice i nie krzywdzi nas mocno.
Czasem z własnych (pozytecznych lub szkodliwych) nawyków robimy zasady.
Mam swoje wlasne zyciowe zasady , ale nie oczekuje ze kazdy bedzie mial takie same .
Zwiazek bez wlasnych wypracowanych zasad nie pociagnie zbyt dlugo .
WAZNE to zrozumienie ze kazdy ma swoje zasady inne , czesto nie zrozumiale dla nas i na odwrot .
WARTO sobie samemu moc codziennie spogladac w lustro , inni maja swoje wlasne decyzje i drogi..........