Witam,
jestem z kobietą od roku, oboje mamy po 28 lat. Nasza relacja rozwinęła się szybko i równie szybko napotkała na gruby problem.
Kiedy się poznaliśmy ona była w relacji bez zobowiązań z zajętym gościem. Nazwijmy go X. Niby nic mi do tego, chociaż i tak boli.
Ale do rzeczy. Kilka dni po tym jak pierwszy raz poszliśmy do łóżka, ona spotkała się ze swoim X i mnie zdradziła.
Nazywam to zdradą, mimo że oficjalnie nie byliśmy jeszcze parą.
Długo zajęło zanim się o tym dowiedziałem. Generalnie domyślałem się, że coś ich łączyło, więc drążyłem, aż sama się przyznała.
Czy znacie kogoś, kto po czymś takim stworzył udany związek? Męczy mnie to od wielu miesięcy, momentami nie daję rady.