Witam. Jakiś czas temu dotknęło mnie coś, czego nigdy bym się nie spodziewała po swoim przyszłym mężu, a mianowicie- na imprezie z wieloma bardzo dobrymi, naszymi znajomymi, po dawce alkoholu mój wielce wybranek dostał białej gorączki. Powod? Nieznany. Przez cały czas potulnie siedziałam koło swojego narzeczonego, rozmawiając z tymi, których tolerował. Muszę nadmienić, że chorobliwa zazdrość z jego strony jest na porządku dziennym, a ja przykładowo- oglądając w telewizji mecz reprezentacji Włoch, nie mogłam patrzeć na zawodników, bo byli przystojni. Tak, wiem. To chore, ale taki był mój narzeczony. Wracając do tematu, impreza trwała, a narzeczony nie oszczędzał sobie wódki. W ciągu kilku minut z miłej rozmowy, stał się mój koszmar. Zaczal mnie wyzywać od k****, dz**** itp. Nie mogłam tego słuchać, skierowałam się do domku (plenerowa impreza nad jeziorem) aby spokojnie zadzwonić po jego ojca, aby po nas przyjechal, bo już jego syn ma dość. Nagle on pojawił się się domku i wtedy wyczułam, że chce coś złego zrobić. Zaczęłam przed nim uciekać, nikogo w tym domku nie było, wszyscy stali przy ognisku. Całkiem sprawnie szła mi ta ucieczka, ale on nie odpuszczał, biegł za mną, nadal nie oszczędzając tych okropnych slow. W ostatniej chwili, przy wyjściu zamachnął się nogą, jakby co najmniej miał przed sobą piłkę. Uderzyl mnie w nogi i tylko poczułam jak laduje na ziemi, uderzając bardzo mocno głowa o drewniana lawke. Widzieli to wszyscy nasi przyjaciele, natychmiast zareagowali. Mojego narzeczonego, od tamtej pory nie wiedziałam, jedynie mam milion wiadomości, że przeprasza, że kocha. Nadmienić też muszę, że miesiąc temu dałam mu szanse, gdyż wyrzucił mnie poprzednio z domu.
Jest mi źle, czuje się bardzo upokorzona. On nie daje mi spokoju.
Podobne tematy
Witam. Jakiś czas temu dotknęło mnie coś, czego nigdy bym się nie spodziewała po swoim przyszłym mężu, a mianowicie- na imprezie z wieloma bardzo dobrymi, naszymi znajomymi, po dawce alkoholu mój wielce wybranek dostał białej gorączki. Powod? Nieznany. Przez cały czas potulnie siedziałam koło swojego narzeczonego, rozmawiając z tymi, których tolerował. Muszę nadmienić, że chorobliwa zazdrość z jego strony jest na porządku dziennym, a ja przykładowo- oglądając w telewizji mecz reprezentacji Włoch, nie mogłam patrzeć na zawodników, bo byli przystojni. Tak, wiem. To chore, ale taki był mój narzeczony. Wracając do tematu, impreza trwała, a narzeczony nie oszczędzał sobie wódki. W ciągu kilku minut z miłej rozmowy, stał się mój koszmar. Zaczal mnie wyzywać od k****, dz**** itp. Nie mogłam tego słuchać, skierowałam się do domku (plenerowa impreza nad jeziorem) aby spokojnie zadzwonić po jego ojca, aby po nas przyjechal, bo już jego syn ma dość. Nagle on pojawił się się domku i wtedy wyczułam, że chce coś złego zrobić. Zaczęłam przed nim uciekać, nikogo w tym domku nie było, wszyscy stali przy ognisku. Całkiem sprawnie szła mi ta ucieczka, ale on nie odpuszczał, biegł za mną, nadal nie oszczędzając tych okropnych slow. W ostatniej chwili, przy wyjściu zamachnął się nogą, jakby co najmniej miał przed sobą piłkę. Uderzyl mnie w nogi i tylko poczułam jak laduje na ziemi, uderzając bardzo mocno głowa o drewniana lawke. Widzieli to wszyscy nasi przyjaciele, natychmiast zareagowali. Mojego narzeczonego, od tamtej pory nie wiedziałam, jedynie mam milion wiadomości, że przeprasza, że kocha. Nadmienić też muszę, że miesiąc temu dałam mu szanse, gdyż wyrzucił mnie poprzednio z domu.
Jest mi źle, czuje się bardzo upokorzona. On nie daje mi spokoju.
Obdukcja lekarska, zgłoszenie tego zajścia na policję, blokada wszędzie gdzie to jest możliwe, w telefonie, w serwisach społecznościowych.
Chyba, że pytasz o to, czy on się naprawdę zmienił skoro przeprasza?
3 2021-07-30 12:30:55 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-07-30 12:33:23)
Tak jak mówi Isabella.
Miałaś już czerwona flagę w postaci chorej, nienormalnej zazdrości, zdecydowałaś się przymknąć oko i właśnie dostałaś przedsmak jaki jest kolejny krok. Przymkniesz oko na to to za jakiś czas dostaniesz kolejna dawkę, poziom wyżej i tak w kółko. To zawsze eskaluje coraz wyżej, nie ma się co oszukiwać
Edit: a, przepraszam, nie doczytałam że jeszcze w międzyczasie wywalił Cię z domu. Tak wiec miałaś już trzecia eskalację. Jeśli czekałaś na jakiś znak to właśnie jest on
Facet zabrania Ci oglądać mecz, bo jest zazdrosny. Sama nazywasz to chorobliwa zazdrością. Wyrzucił Cię z domu. Rozmawiasz tylko z tymi, których on toleruje. I Ty piszesz, że zrobił coś, czego byś się po nim nie spodziewała? Serio? Przecież widać, że facet ma nie po kolei w głowie, a Ty piszesz tak, jakby na co dzień idealny partner niespodziewanie zrobił coś nie tak. Wybacz, że tak ostro, ale skoro sama tego nie dostrzegasz, to może chociaż się nad tym teraz zastanowisz. I, błagam, przyszły mąż? Może lepiej "były narzeczony"?
Powinnaś była z nim zerwać już jak zabraniał patrzeć na mecz czy wybierał znajomych.
Dla mnie niepojęte
Wyobraziłam to sobie, jak podczas imprezy w większym gronie Twój narzeczony zaczyna Cię wyzywać, Ty odchodzisz, on za Tobą biegnie nadal wykrzykując wyzwiska, a znajomi reagują dopiero jak się przewracasz?
Chyba fantazja kogoś tu poniosła :-/
Zabranianie oglądania meczy z przystojnymi piłkarzami też jest niezłe :-D
I oczywiście forum rozwiąże Twoją zagwozdkę co teraz, ech… :-P
Jeśli to prawda co napisałaś to zdecydowanie powinnaś go nazwać byłym narzeczonym i dalej jak pisała Isabella. Obdukcja lekarska i blokowanie wszędzie. To toksyczny i bardzo zły człowiek.
8 2021-07-30 14:02:04 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-07-30 14:02:34)
Wiesz, zdarza się że mężatki mówią, piszą: mój mąż jest straszny, bije mnie, pije, na początku taki nie był. Ehhh, gdybym tylko wiedziała to wcześniej...
I Ty to wiesz wcześniej, Ty masz znaki ostrzegawcze. Wyobraź sobie siebie za 20 lat, kobietę która błaga by cofnąć czas i nie wyjść za tego dupka.
Obdukcji i tak nie zrobisz, ja to rozumiem. Ale po prostu odejdź od niego.
9 2021-07-30 14:03:20 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-07-30 14:09:05)
Wyobraziłam to sobie, jak podczas imprezy w większym gronie Twój narzeczony zaczyna Cię wyzywać, Ty odchodzisz, on za Tobą biegnie nadal wykrzykując wyzwiska, a znajomi reagują dopiero jak się przewracasz?
Chyba fantazja kogoś tu poniosła :-/
Zabranianie oglądania meczy z przystojnymi piłkarzami też jest niezłe :-D
I oczywiście forum rozwiąże Twoją zagwozdkę co teraz, ech… :-P
Znajomi zareagowali po upadku, bo nie było możliwości zobaczenia tego co było w domku, bo tak jak mówiłam byli na zewnątrz. Jeśli chodzi o wyzwiska robił to tak, żeby nikt nie usłyszał. To brzmi nieprawdopodnie, ale tak było. Niestety.
Oj uwierzcie mi, że chcialabym żeby się to okazało tylko złym snem. Ale tak nie jest.
Z tym czepianiem się bo piłkarze przystojni - wierzę. Tez miałam podobnego chłopaka. Zazdrosny o wszystko.
Pomysl nawet o tym, co pomyslą Wasi przyjaciele gdy do niego wrócisz. Że jesteś pierdol*ięta. Taka walnięta parka, co sie tłuką, wyzywają a potem piękne godzenie.
Słuchaj, jeśli do niego wrócisz i weźmiecie ślub to proszę Cię, nie miejcie dzieci.
Z tym czepianiem się bo piłkarze przystojni - wierzę. Tez miałam podobnego chłopaka. Zazdrosny o wszystko.
Pomysl nawet o tym, co pomyslą Wasi przyjaciele gdy do niego wrócisz. Że jesteś pierdol*ięta. Taka walnięta parka, co sie tłuką, wyzywają a potem piękne godzenie.
Słuchaj, jeśli do niego wrócisz i weźmiecie ślub to proszę Cię, nie miejcie dzieci.
Nie ma możliwości powrotu. Godziłam się na powroty juz nie dwa ani nie trzy razy. Zawsze słyszałam to samo, że się zmieni. Nie zmienił się. Było coraz gorzej, aż doszło do tej sytuacji. Nie mam komu się wygadać, dlatego znalazłam się tutaj.
12 2021-07-30 14:15:12 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-07-30 14:16:23)
Witam. Jakiś czas temu dotknęło mnie coś, czego nigdy bym się nie spodziewała po swoim przyszłym mężu, a mianowicie- na imprezie z wieloma bardzo dobrymi, naszymi znajomymi, po dawce alkoholu mój wielce wybranek dostał białej gorączki. Powod? Nieznany. Przez cały czas potulnie siedziałam koło swojego narzeczonego, rozmawiając z tymi, których tolerował. Muszę nadmienić, że chorobliwa zazdrość z jego strony jest na porządku dziennym, a ja przykładowo- oglądając w telewizji mecz reprezentacji Włoch, nie mogłam patrzeć na zawodników, bo byli przystojni. Tak, wiem. To chore, ale taki był mój narzeczony. Wracając do tematu, impreza trwała, a narzeczony nie oszczędzał sobie wódki. W ciągu kilku minut z miłej rozmowy, stał się mój koszmar. Zaczal mnie wyzywać od k****, dz**** itp. Nie mogłam tego słuchać, skierowałam się do domku (plenerowa impreza nad jeziorem) aby spokojnie zadzwonić po jego ojca, aby po nas przyjechal, bo już jego syn ma dość. Nagle on pojawił się się domku i wtedy wyczułam, że chce coś złego zrobić. Zaczęłam przed nim uciekać, nikogo w tym domku nie było, wszyscy stali przy ognisku. Całkiem sprawnie szła mi ta ucieczka, ale on nie odpuszczał, biegł za mną, nadal nie oszczędzając tych okropnych slow. W ostatniej chwili, przy wyjściu zamachnął się nogą, jakby co najmniej miał przed sobą piłkę. Uderzyl mnie w nogi i tylko poczułam jak laduje na ziemi, uderzając bardzo mocno głowa o drewniana lawke. Widzieli to wszyscy nasi przyjaciele, natychmiast zareagowali. Mojego narzeczonego, od tamtej pory nie wiedziałam, jedynie mam milion wiadomości, że przeprasza, że kocha. Nadmienić też muszę, że miesiąc temu dałam mu szanse, gdyż wyrzucił mnie poprzednio z domu.
Jest mi źle, czuje się bardzo upokorzona. On nie daje mi spokoju.
Teraz tylko nabiłas sobie guza, następnym razem coś sobie połamiesz i wylądujesz w szpitalu, a że następny raz będzie, to ci gwarantuję. Facet dostaje białej gorączki po alkoholu, bo po alkoholu nie potrafi się hamować i wychodzi jego prawdziwa natura; przemocowca i damskiego boksera. Tylko nie daj się zwieść jego obietnicom poprawy, bo są tyle warte ile zeszloroczny śnieg. On teraz przyrzeknie wszystko, aby cię znów omamić. Nie zmarnuj sobie życia z takim człowiekiem, jeszcze trochę i nie będzie potrzebował alkoholu aby cię poniżyć czy pobić.
MagdaLena1111 napisał/a:Wyobraziłam to sobie, jak podczas imprezy w większym gronie Twój narzeczony zaczyna Cię wyzywać, Ty odchodzisz, on za Tobą biegnie nadal wykrzykując wyzwiska, a znajomi reagują dopiero jak się przewracasz?
Chyba fantazja kogoś tu poniosła :-/
Zabranianie oglądania meczy z przystojnymi piłkarzami też jest niezłe :-D
I oczywiście forum rozwiąże Twoją zagwozdkę co teraz, ech… :-PZnajomi zareagowali po upadku, bo nie było możliwości zobaczenia tego co było w domku, bo tak jak mówiłam byli na zewnątrz. Jeśli chodzi o wyzwiska robił to tak, żeby nikt nie usłyszał. To brzmi nieprawdopodnie, ale tak było. Niestety.
Oj uwierzcie mi, że chcialabym żeby się to okazało tylko złym snem. Ale tak nie jest.
Czyli w domku nie było widać jak on za Tobą biegnie i krzyczy szeptem wyzwiska, ale jak się przewróciłaś, to już nie dało się nie zauważyć?
Chyba dość słabo nas tu oceniłaś? ;-) W przyszłości popracuj nad szczegółami :-)
madoja napisał/a:Z tym czepianiem się bo piłkarze przystojni - wierzę. Tez miałam podobnego chłopaka. Zazdrosny o wszystko.
Pomysl nawet o tym, co pomyslą Wasi przyjaciele gdy do niego wrócisz. Że jesteś pierdol*ięta. Taka walnięta parka, co sie tłuką, wyzywają a potem piękne godzenie.
Słuchaj, jeśli do niego wrócisz i weźmiecie ślub to proszę Cię, nie miejcie dzieci.Nie ma możliwości powrotu. Godziłam się na powroty juz nie dwa ani nie trzy razy. Zawsze słyszałam to samo, że się zmieni. Nie zmienił się. Było coraz gorzej, aż doszło do tej sytuacji. Nie mam komu się wygadać, dlatego znalazłam się tutaj.
Niektórzy używają tekstów "to alkohol, nie on, bez alkoholu by tego nie zrobił".
Ja uważam że po alkoholu człowiek jest prawdziwym sobą. Po prostu spadają bariery które go hamowały. Czyli np. ktoś wtedy jest bardzo czuły, przytulaśny i wyznaje uczucia, ktoś inny ma ochotę na nieskrępowany seks, inny dużo się śmieje a jeszcze inny jest agresorem. To jego prawdziwa natura.
Opisałaś swoją sytuację. Nad czym się zastanawiasz?
Myślisz, że nadal warto z nim być bo "kocha"? Swoimi decyzjami kształtujesz własne życie. Podejmuj dobre decyzje.
".....Jest mi źle, czuje się bardzo upokorzona. On nie daje mi spokoju."
Czuj się zaalarmowana przede wszystkim, to jak się człowiek poczuje bywa szybsze od jego myśli, Twój chłopak dał świadectwo o sobie, o tym jak alkohol go zmienia jak wyostrza jego agresywne zachowania i jego syndrom Otella. Ty nie masz powodu do wstydu bo Ty nie odpowiadasz za zachowanie drugiego człowieka, to jakie zajmiesz stanowisko względem tego zachowania mówi o Tobie
Uważam że aby mieć od niego trwały spokój to może skontaktuj się z jego rodzicami, poproś o rozmowę i powiedz im dokładnie o zachowaniu chłopaka, chyba nazwałaś go narzeczonym a więc planowałaś wspólną przyszłość z nim ( niech Cię bóg broni) musisz powiedzieć że się go boisz i nie chcesz z nim być, i na prawdę się go bój ! bo takie agresywne zachowanie bez hamulców, pomimo obecności innych ludzi.....co by było gdybyście byli sami.......potem na pewno by płakał nad Tobą
17 2021-07-30 15:13:28 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-07-30 15:16:09)
zraniona12345 napisał/a:MagdaLena1111 napisał/a:Wyobraziłam to sobie, jak podczas imprezy w większym gronie Twój narzeczony zaczyna Cię wyzywać, Ty odchodzisz, on za Tobą biegnie nadal wykrzykując wyzwiska, a znajomi reagują dopiero jak się przewracasz?
Chyba fantazja kogoś tu poniosła :-/
Zabranianie oglądania meczy z przystojnymi piłkarzami też jest niezłe :-D
I oczywiście forum rozwiąże Twoją zagwozdkę co teraz, ech… :-PZnajomi zareagowali po upadku, bo nie było możliwości zobaczenia tego co było w domku, bo tak jak mówiłam byli na zewnątrz. Jeśli chodzi o wyzwiska robił to tak, żeby nikt nie usłyszał. To brzmi nieprawdopodnie, ale tak było. Niestety.
Oj uwierzcie mi, że chcialabym żeby się to okazało tylko złym snem. Ale tak nie jest.
Czyli w domku nie było widać jak on za Tobą biegnie i krzyczy szeptem wyzwiska, ale jak się przewróciłaś, to już nie dało się nie zauważyć?
Chyba dość słabo nas tu oceniłaś? ;-) W przyszłości popracuj nad szczegółami :-)
Autorka nie napisała że do niej krzyczał i za nią biegł. Napisała że poszła do domku zadzwonić, po czym on się tam pojawił. Jeśli istotnie tych wyzwisk nikt nie słyszał to mnie osobiście nie zaalarmowałoby to że dziewczyna wchodzi na chwilę do domku po czym jej chłopak kilka minut później też tam idzie. A już zwłaszcza na imprezie, po ciemku gdzie każdy coś sobie wypił i generalnie raczej zajmuje się sobą a nie analiza wszystkiego dookoła. Co innego gdy nagle ktoś z hukiem ląduje głowa na twardej powierzchni
18 2021-07-30 15:22:39 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-07-30 15:29:22)
MagdaLena1111 napisał/a:zraniona12345 napisał/a:Znajomi zareagowali po upadku, bo nie było możliwości zobaczenia tego co było w domku, bo tak jak mówiłam byli na zewnątrz. Jeśli chodzi o wyzwiska robił to tak, żeby nikt nie usłyszał. To brzmi nieprawdopodnie, ale tak było. Niestety.
Oj uwierzcie mi, że chcialabym żeby się to okazało tylko złym snem. Ale tak nie jest.
Czyli w domku nie było widać jak on za Tobą biegnie i krzyczy szeptem wyzwiska, ale jak się przewróciłaś, to już nie dało się nie zauważyć?
Chyba dość słabo nas tu oceniłaś? ;-) W przyszłości popracuj nad szczegółami :-)
Autorka nie napisała że do niej krzyczał i za nią biegł. Napisała że poszła do domku zadzwonić, po czym on się tam pojawił. Jeśli istotnie tych wyzwisk nikt nie słyszał to mnie osobiście nie zaalarmowałoby to że dziewczyna wchodzi na chwilę do domku po czym jej chłopak kilka minut później też tam idzie. A już zwłaszcza na imprezie, po ciemku gdzie każdy coś sobie wypił i generalnie raczej zajmuje się sobą a nie analiza wszystkiego dookoła. Co innego gdy nagle ktoś z hukiem ląduje głowa na twardej powierzchni
A przeczytałaś pierwszy post? Bo oprócz tego, co wyboldowałam powyżej w poście autorki, to mamy jeszcze to:
on nie odpuszczał, biegł za mną, nadal nie oszczędzając tych okropnych slow.
Nie wiem, jjbp, może na imprezach, na których Ty bywasz, wszyscy się spijają i nikt nie reaguje jak facet wyzywa swoją partnerkę, potem gania za nią wykrzykując szeptem ;-) wyzwiska i dopiero jak dochodzi do pobicia, to ktoś się ruszy ;-)
W moim otoczeniu to by nie przeszło, stąd pewnie moje wątpliwości.
No to jak uważasz ze troll to zgłoś i tyle. Ja nie jestem przekonana wolę założyć że to ktoś z problemem zamiast z miejsca założyć że to jakieś bajki. Wolę się pomylić w te stronę niż w drugą ![]()
Ale niech się ludzie produkują, jak mają ochotę. Po co mam innym odbierać pole do popisu. Piszę o swoich spostrzeżeniach i można się nimi w ogóle nie przejmować.
Nie trzeba wcale dziwnych imprez aby interwencja towarzystwa przyszła w końcowej fazie awantury, tym bardziej impreza w plenerze, to nie bywa tak że jak coś się nam nie mieści w głowie lub jest nielogiczne to tym samym się nie dzieje, nie wydarza
Nie trzeba wcale dziwnych imprez aby interwencja towarzystwa przyszła w końcowej fazie awantury, tym bardziej impreza w plenerze, to nie bywa tak że jak coś się nam nie mieści w głowie lub jest nielogiczne to tym samym się nie dzieje, nie wydarza
Oczywiście, wszystko spoko. Wszystko to norma i normalka przecież. Łącznie z zabranianiem oglądania meczy z przystojnymi piłkarzami ;-)
"jak coś się nam nie mieści w głowie lub jest nielogiczne to tym samym się nie dzieje, nie wydarza"
"Wszystko to norma i normalka przecież. Łącznie z zabranianiem oglądania meczy z przystojnymi piłkarzami ;-)"
Magda to że mnie to nie dziwi nie znaczy że uważam to za normalne
"jak coś się nam nie mieści w głowie lub jest nielogiczne to tym samym się nie dzieje, nie wydarza"
"Wszystko to norma i normalka przecież. Łącznie z zabranianiem oglądania meczy z przystojnymi piłkarzami ;-)"
Magda to że mnie to nie dziwi nie znaczy że uważam to za normalne
To, że śmiem powątpiewać w prawdziwość tej historii, na co przedstawiłam kilka argumentów, nie oznacza, że coś mi się w głowie nie mieści.
"Ale niech się ludzie produkują, jak mają ochotę. Po co mam innym odbierać pole do popisu."
/////////////////////////
Przepraszam że ustosunkuję się Magdaleno z opóźnieniem do Twojego posta, u mnie tak bywa z 'czasem'
Mam nadzieję że nie o tych argumentach mówisz jak w Twoim zacytowanym wyżej zdaniu, musisz wiedzieć że na przykład ja, każdego dnia, mam w pracy "pole do popisu" gdzie jeśli zapragnę komuś zaimponować to mam szerokie spektrum zagadnień do poruszenia i mogę błysnąć, jednak tak chyba po pierwszym dziecku przeszła mi ochota do popisywania
... odeszło a pamiętam że była we mnie nieraz taka chęć, oczywiście wątpić jest rzeczą ludzką i każdy ma do tego prawo jak i do tego by wierzyć
Dziewczyno, dobrze zrobiłaś, że to zakończyłaś - wytrwaj w tym, a będzie lepiej. Absolutnie nigdy już nie wracaj do tego wariata, nie dawaj szans, nawet nie rozmawiaj, nie odpisuj. Odetnij się całkowicie, dla własnego dobra. Mam nadzieję, że on już wie, że to koniec? Musisz mu to wyraźnie dać do zrozumienia.
Autorko, uciekaj od niego, nie patrz na rodziców, pieniądze zainwestowane we wspólną przyszłość, ewentualny ślub, myśl o sobie i zostaw tego człowieka.
Muszę nadmienić, że chorobliwa zazdrość z jego strony jest na porządku dziennym, a ja przykładowo- oglądając w telewizji mecz reprezentacji Włoch, nie mogłam patrzeć na zawodników, bo byli przystojni.
I to jest pierwszy sygnał, aby uciekać od zakompleksionego faceta. Drugi dostałaś i mam nadzieję, że wytrwasz w postanowieniu zerwania kontaktów. Ludowa mądrość, że "jak się ożeni, to się odmieni", jest równie prawdziwa, jak ta o gniciu wątroby bez małżeńskiego bicia.
Moją ciotkę pobił narzeczony, miała jakieś 19 lat. Jej matka widząc ją z podbitym okiem powiedziała, że zazdrosny a tzn., że kocha. naiwna dziewczyna wyszła za niego - a potem tłukł ja 40 lat.
Już wiesz z kim masz do czynienia. Masz wszystkie informacje, by podjąć właściwą decyzję. Nie popełnij błędu.
Nie będę się rozpisywać.
Dziewczyno uciekaj, uciekaj, UCIEKAJ JAK NAJDALEJ!!! Blokuj gdzie się da i UCIEKAJ
Masz znak od Opatrzności, że pokazuje swoją prawdziwą twarz jeszcze przed ślubem i dziećmi, bo potem znacznie trudniej odejść. Nie zaklamuj rzeczywistości, bo już wiesz, że to człowiek, który nigdy nie da Ci szacunku i zmieni Twoje życie w piekło. Odejdź naprawdę i więcej go do siebie nie dopuszczaj, bo on teraz będzie aktorsko grał zakochanego i będzie że łzami w oczach błagał o przebaczenie. To tylko gra i pozory, wiesz jaki jest naprawdę. Czas zamknąć ten rozdział.
ciesz sie,ze to wyszloprzed, a niepo slubie!