Hej dziewczyny . Czy byłybyście zazdrosne o koleżankę swojego partnera ? Dziewczyna młodsza o kilkanaście lat , bardzo ładna i wolna . Przyjaźnią się jeszcze zanim my się poznaliśmy i nic ich nie łączy , nie łączyło i łączyć nie będzie - tak mówi parter . Lecz częste pisanie wiadomości ,czasem spotykanie się na spacerach mnie martwi . Chciałam dziewczynę poznać , ale jakoś nie wyszło
Czy ten partner to ten sam człowiek, o którym pisałaś w swoim pierwszym wątku?
Czy ten partner to ten sam człowiek, o którym pisałaś w swoim pierwszym wątku?
To było dawno temu , już dawno jestem po rozwodzie
Hej dziewczyny . Czy byłybyście zazdrosne o koleżankę swojego partnera ? Dziewczyna młodsza o kilkanaście lat , bardzo ładna i wolna . Przyjaźnią się jeszcze zanim my się poznaliśmy i nic ich nie łączy , nie łączyło i łączyć nie będzie - tak mówi parter . Lecz częste pisanie wiadomości ,czasem spotykanie się na spacerach mnie martwi . Chciałam dziewczynę poznać , ale jakoś nie wyszło
Sam fakt posiadania koleżanki to za mało, abym miała być o nią zazdrosna, dopiero przekraczanie pewnych granic, głównie wyraźny brak lojalności, wzbudziłyby u mnie niepokój.
5 2021-06-07 18:10:34 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-07 18:12:19)
Jak długo jesteście razem?
Jak często Twój partner jest z nią w kontakcie? codziennym?
Jak długo jesteście razem?
Jak często Twój partner jest z nią w kontakcie? codziennym?
8 miesięcy , No kontakt maja chyba prawie codzienny , nie ma problemu by pokazać mi te wiadomości i kilka nawet czytałam , pisze do niego po imieniu zdrobniale , pyta jak się dziś czuje itp . Trochę mnie to niepokoi zwłaszcza po moich przeżyciach z poprzedniego związku ,ale nie chce tez właśnie z powodu moich doświadczeń wcześniejszych wrzucać wszystkich mężczyzn do jednego wora
7 2021-06-07 19:11:56 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-07 19:12:57)
Codzienny kontakt , niezawodowy.
Atrakcyjna i wolna piszę do niego zdrobniale.
Na Twoim miejscu wzięlabym go na spokojną rozmowę i powiedziala mu:
Słuchaj, fajnie mi z Tobą, ale nie będę czytać twojej korespondencji z X, nie bawi mnie to.
Nieważne co tam piszesz, zastanów się czy ona musi być niezbędnym niemal codziennym dodatkiem do Twojego życia. Bo mi to przeszkadza po prostu .
Zastanów się na spokojnie i daj mi znać.
Jest dorosła, Twój facet nie zamierza jej chyba adoptować?
Nawet z siostrą się tak nie wisi na komunikatorach, umówmy się.
Z normalnymi przyjaciółkami ktoś się spotka parę razy na miesiąc i wystarczy.
Poza tym prawie rok i nie przedstawił Ci jej.
Pomyśł o tym i daj mu czas na zastanowienie sie samemu. Mieszkacie razem?
Chciałam dziewczynę poznać , ale jakoś nie wyszło
Czemu przez 8 miesięcy nie wyszło, co może stawać na drodze tyle czasu?
kasia091106 napisał/a:Chciałam dziewczynę poznać , ale jakoś nie wyszło
Czemu przez 8 miesięcy nie wyszło, co może stawać na drodze tyle czasu?
Bo ona chyba nie chce
Za dwa tygodnie mamy razem zamieszkać . Rozmawiałam o niej z partnerem , mówiłam ze mam obawy , ale on twierdzi ze nie daje mi żadnych powodów do tego bym miała się bać , ze zna ja już długo i niejednokrotnie mu pomogła , ale nie jest w jego typie . Mi trudno w to uwierzyć bo dziewczyna naprawdę jest bardzo ładna . Może on rzeczywiście odbiera ją tylko jak koleżankę , ale ja mam przeczucie ze ona jest nim zainteresowana bardziej
Za dwa tygodnie mamy razem zamieszkać . Rozmawiałam o niej z partnerem , mówiłam ze mam obawy , ale on twierdzi ze nie daje mi żadnych powodów do tego bym miała się bać , ze zna ja już długo i niejednokrotnie mu pomogła , ale nie jest w jego typie . Mi trudno w to uwierzyć bo dziewczyna naprawdę jest bardzo ładna . Może on rzeczywiście odbiera ją tylko jak koleżankę , ale ja mam przeczucie ze ona jest nim zainteresowana bardziej
To ufasz temu swojemu facetowi czy nie ufasz?
12 2021-06-08 09:42:07 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-08 09:52:50)
Jak koleżanka nie w typie tego Pana, to jak myślisz, dlaczego utrzymują codzienny kontakt?
Moim zdaniem Jest tak: ona jest w jego typie, ale z jakiegoś powodu sądzi że poza jego zasięgiem. A Ty jesteś bezpieczniejsza, więc wybiera Ciebie jako opcję domową.
A na dodatek jest z Tobą nieszczery..
Może być też tak, że dziewczyna nie ma wobec niego żadnych romansowych planów po prostu imponuje jej znajomosc ze starszym gosciem A jest na tyle naiwna, że nie zdaje sobie sprawy że robi jakieś zamieszanie w jego związku.
To moja opinia, ale może zapytaj Panów 40 + o to na forum.
Możesz to tolerować i może do niczego nigdy tam nie dojdzie, ale serio tego chcesz na początku związku ?
R_ita napisał/a:kasia091106 napisał/a:Chciałam dziewczynę poznać , ale jakoś nie wyszło
Czemu przez 8 miesięcy nie wyszło, co może stawać na drodze tyle czasu?
Bo ona chyba nie chce
Ona?
Chyba?
14 2021-06-08 10:29:02 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-08 10:34:18)
z zasady omijam szerokim lukiem takich panow. od jednego "kolezanka" miala nawet klucze do mieszkania, wpadala, kiedy chciala. wlasciwie to mozna bylo to juz pomieszkiwaniem nazwac.
kiedys bylo takie powiedzenie najlepsza kolezanka to meza kochanka- a wy nawet tym malzenstwem nie jestescie
tak czy siak po co razem zamieszkac, zwlaszcza gdy sa watpliwosci i z tego, co widac, jeszcze sie dobrze nie znacie, nie wiesz na ile mozesz mu zaufac. a co, jesli sie okaze, ze twoja intuicja sie nie myli? komplikowanie sobie zycia na wlasne zyczenie
Ani ja nie znam wszystkich kolezanek mojego partnera, ani on nie zna wszystkich moich kolegow.
Ufamy sobie na tyle, ze wiemy, ze nie stanowi to dla nas zagrozenia.
Jezeli facet mowi, ze kolezanka to tylko kolezanka, to ja bym poczekala z wydawaniem sadow. Poki co nie masz zadnych podstaw do twierdzenia, ze jest miedzy nimi cos wiecej. Po prostu zrob tak, zebys mogla poznac.
16 2021-06-08 10:47:03 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-06-08 10:47:50)
Loka, niestety wszyscy wiemy, że wydawanie osądów przychodzi dużo łatwiej, niż dokładne zbadanie sprawy. Tobie też chyba kilka razy zarzucano, że takie koleżeńskie relacje, jakie utrzymujesz, są złudne i nietrwałe, bo "na pewno" z czasem coś więcej się zrodzi..Dlatego łatwiej sobie dopowiedzieć to, co jest wygodne..
Ech, ludzie wszędzie węszą drugie dno..
17 2021-06-08 10:49:54 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-08 10:51:00)
srry lady loka ale ty mowisz o jakis luznych znajomosciach, wtedy to normalne, ze sie nie zna wszytskich znajomych chlopaka czy dziewczyny, jakiejs piatej wody po kisielu. i tak, takie kontakty damsko meskie sa normalne. a tu oni sie spotykaja dzien w dzien, sam na sam + kontakt tel na okraglo.
18 2021-06-08 10:54:55 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-06-08 11:08:38)
srry lady loka ale ty mowisz o jakis luznych znajomosciach, wtedy to normalne, ze sie nie zna wszytskich znajomych chlopaka czy dziewczyny, jakiejs piatej wody po kisielu. i tak, takie kontakty damsko meskie sa normalne. a tu oni sie spotykaja dzien w dzien, sam na sam + kontakt tel na okraglo.
Ale skad wiesz, o jakich znajomosciach mowie?
znasz moich kolegow i kolezanki? Jakos smiem watpic. Dynamika wiekszosci znajomosci jest taka, ze raz pisze sie wiecej, raz pisze sie mniej.
jezeli ich codzienne kontakty sprawialyby, ze partner nie ma czasu dla mnie, albo w trakcie spotkania ze mna pisze z nia, to wtedy bym zareagowala i powiedziala, ze mi sie to nie podoba, bo to psuje jakosc czasu miedzy nami. W innym wypadku wstrzymalabym sie z wydawaniem swoich opinii i postaralabym sie pogadac z partnerem, zeby zrobil zapoznawcze spotkanie.
Bagienniku, a oczywiscie, ze mi zarzucano
chociaz najbardziej podobal mi sie zarzuc, ze traktuje partnera jak kolejny mebel w domu
Mam kolegow, w sumie powiedzialabym, ze przyjaciol, ktorych znalam zanim ja poznalam mojego partnera, a oni swoje partnerki. To sa wieloletnie znajomosci, ktore przeszly rozne etapy natezenia kontaktu. W niektorych przypadkach mam tez fajny kontakt z partnerka przyjaciela, w innych przypadkach kontaktu nie mam, bo partnerka nie ma na to ochoty. Raz zdarzyla sie zazdrosna partnerka, ale przyjaciel ustawil do pionu, bo nie ma tu drugiego dna. I nie widze zadnej koniecznosci ucinania znajomosci tylko dlatego, ze partner mialby paranoje. Rozmawialabym z partnerem, wytlumaczylabym raz, drugi i trzeci, ze nie ma sie czego obawiac, bo zna mnie na tyle, zeby wiedziec, ze mu swinstwanie zrobie. Jakby to do partnera nie dotarlo, to bym sie zastanawiala, czy taka relacja ma sens (w sensie relacja z partnerem:) ). Zwlaszcza, ze ja sie obracam w wielu kregach towarzyskich, poznaje nowe osoby i facetow i kobiety i oczywiscie, ze jak poznaje facetow, to tworze dystans i nie pozwole na flirty czy dwuznacznosci, ale tez nie mam problemu z rozwijaniem nowych kolezenskich znajomosci, bo takie znajomosci moga sie potem przydac i wielokrotnie mi sie przydaly, jak np. jechalismy gdzies (uwaga: RAZEM z partnerem) i ktorys z moich kolegow zalatwial nam nocleg w innym miescie, bo to akurat bylo jego miasto rodzinne. Albo cos w tym stylu.
Moim zdaniem warto znajomosci rozwijac, bo fajnie jest miec ludzi dookola, miec z kim pogadac, nawet o pierdolach. A partnerowi warto zaufac, skoro aktualnie nie ma powodow do braku zaufania. A ze pisza codziennie? Moze akurat cos sie w jej zyciu takiego stalo, ze potrzebuje wsparcia? Moze warto wlasnie sie zainteresowac, zapytac partnera, co u niej, czy jakos mozemy jej pomoc, zaprosic na kawe czy cos.
edit. Sedno generalnie jest takie, ze ja bym tego jeszcze nie osadzala. Moze byc tak jak ja mowie, moze byc tak, ze cos miedzy nimi jest, ale poki co to tak naprawde ciezko to stwierdzic. Wiec ja bym po prostu poczekala i zobaczyla. Obserwowalabym, dbala o to, zeby ich kontakt nie wplywal na jakosc czasu spedzanego razem i sprobowalabym podjac proby poznania jej. Nie nakrecalabym sie od razu na scenariusz, ze to na pewno jakas jego orbiterka albo ze na pewno oni na siebie leca. Zalozylabym jednak, ze skoro chce wejsc w glebsza relacje z facetem, zamieszkac z nim, to jednak slucham go, kiedy mowi, ze nic miedzy nimi nie ma, nie bylo i nie bedzie. Bo jak nie slucham i nie ufam, to tak naprawde po co ta relacja? W kazdej sytuacji bedziesz, Autorko, potem sie zastanawiac czy na pewno powiedzial szczerze to, co faktycznie jest? Jak wroci z pracy 30min po czasie to uwierzysz, ze byl korek, czy bedziesz od razu szukac kochanki?
Ja wiem, ze mamy ciezkie czasy dla relacji, ze tutaj na forum czyta sie o zdradach i kazdy scenariusz moze leciec w czarna strone, ale pytanie brzmi, czy damy nowemu czlowiekowy czysta kartke czy od razu go ocenimy negatywnie.
Co wy tu w ogóle porownujecie?
Przecież normalne że ludzie mają wiele takich znajomości.
Ale to nie są znajomości że ktoś się nie może na 2 tygodnie np oderwać, tylko potrzebuje stałego kontaktu codziennego wręcz.
To jest inna historia zupełnie .I co ma piernik do wiatraka?
Ja wychodzę z założenia ze nie można wrzucać wszystkich do jednego wora , chciałabym wierzyć ze istnieje czysto platoniczna przyjaźń miedzy kobieta a mężczyzną. Mojemu partnerowi ufam , widzę ze nic nie ukrywa , mówi mi o niej , co u niej itp . Ale nie ufam tej dziewczynie , nie znam jej , nie widziałam jej , ale widziałam jaki ma do niego stosunek w wiadomościach na przykład ( ale tez nie mogę jej oceniać bo może jest ponorostu tak bardzo miła ) . Mam małe obawy o przyszłość , nie chciałabym pewnego dnia usłyszeć ze coś jednak zaiskrzyło . Dlatego postanowiłam napisać tu i zobaczyć jakie zdanie maja na tem temat inne kobiety
Nie kobiet powinnaś pytać tylko mężczyzn.
Ja wychodzę z założenia ze nie można wrzucać wszystkich do jednego wora , chciałabym wierzyć ze istnieje czysto platoniczna przyjaźń miedzy kobieta a mężczyzną. Mojemu partnerowi ufam , widzę ze nic nie ukrywa , mówi mi o niej , co u niej itp . Ale nie ufam tej dziewczynie , nie znam jej , nie widziałam jej , ale widziałam jaki ma do niego stosunek w wiadomościach na przykład ( ale tez nie mogę jej oceniać bo może jest ponorostu tak bardzo miła ) . Mam małe obawy o przyszłość , nie chciałabym pewnego dnia usłyszeć ze coś jednak zaiskrzyło . Dlatego postanowiłam napisać tu i zobaczyć jakie zdanie maja na tem temat inne kobiety
Ja bym dążyła do spotkania i konfrontacji. Uczciwe dziewczyny bez złych zamiarów nie mają problemu poznać żony swoich przyjaciół. Poza tym my mamy jakiś szósty zmysł w tych sprawach i w osobistym kontakcie wyczujesz na pewno na ile ich relacja przekracza poziom twojej akceptacji. Jeśli jemu zależy na tobie uszanuje to i doprowadzi do takiego spotkania.
Pikupik dobrze prawi, zażądaj od partnera zapoznania z koleżanką. Nie powinien mieć z tym problemu. Może jej powiedzieć, że jeśli się nie zgodzi to ograniczą kontakt - ale jeśli nie ma złych zamiarów, nie powinna w ogóle robić problemów... więc coś mi tu śmierdzi.
I nie zamieszkuj z nim jeszcze!
Ja tam wierze w przyjazn damsko-meska. Sama mam dwoch przyszywanych braci duchowych. Nie wyobrazam sobie pozbywac sie ich dla zadnego partnera. Szanuje granice moich duchowych braci. Jeden ma zone i dwojke dzieci i jest w Polsce. Drugi jest tu w Irlandii i jest rowniez moim najlepszym kumplem. Ale nie pisze do nikogo nic, o co przyszla dziewczyna/ zona moglaby byc zazdrosna. Obaj traktuja mnie jak starsza siostre.
Zawsze facet powinien predstawic Tobie wszystkich, szczegolnie kolezanki. Jesli tego unika, to cos tu nie gra.
W przeszłości przyjaźniłam się z mężczyznami nawet jeśli sama byłam z kimś związana, a oni mieli swoje partnerki. Układ między nami był klarowny, nikt nie przekraczał granic, których przekroczenie mogłoby spowodować pogorszenie jakości jednego czy drugiego związku. Jeśli w takiej sytuacji mimo wszystko zaistnieje problem, to moim zdaniem leży on po drugiej stronie, czyli braku zaufania do partnera, a to najczęściej łączy się z niskim poczuciem własnej wartości.
Oczywiście nie należy przymykać oka i bagatelizować tematu, jeśli granice są wyraźnie przekraczane - wtedy warto reagować i wyznaczyć własne.
Ja tam wierze w przyjazn damsko-meska. Sama mam dwoch przyszywanych braci duchowych. Nie wyobrazam sobie pozbywac sie ich dla zadnego partnera. Szanuje granice moich duchowych braci. Jeden ma zone i dwojke dzieci i jest w Polsce. Drugi jest tu w Irlandii i jest rowniez moim najlepszym kumplem. Ale nie pisze do nikogo nic, o co przyszla dziewczyna/ zona moglaby byc zazdrosna. Obaj traktuja mnie jak starsza siostre.
Zawsze facet powinien predstawic Tobie wszystkich, szczegolnie kolezanki. Jesli tego unika, to cos tu nie gra.
I codziennie do nich piszesz? z tego co piszesz obydwaj mieszkaja solo?
Mam przyjaciela, z którym piszę prawie codziennie. Fakt, że mój partner zdążył go poznać, ale gdyby nie poznał, to i tak nie nagięłabym tej relacji dla jego widzimisię. Zdrobnień nie ma, bo to raczej, hm, nie pasuje do naszej znajomości (powiedzmy, że najczulej nazywam go dz... nałożnicą szatana;)), ale jednak uwielbiam z nim rozmawiać, znamy się od 15 lat i tyle samo przyjaźnimy, wszystko o sobie wiemy, więc to jest coś, z czego nie zrezygnowałabym tylko dlatego, że ktoś ma problemy z zaufaniem czy samooceną. Przychylam się do zdania Lady Loki: poczekać i obserwować. Sam fakt posiadania przyjaciela płci przeciwnej nie świadczy o zdradzie.
Pikupik dobrze prawi, zażądaj od partnera zapoznania z koleżanką. Nie powinien mieć z tym problemu. Może jej powiedzieć, że jeśli się nie zgodzi to ograniczą kontakt - ale jeśli nie ma złych zamiarów, nie powinna w ogóle robić problemów... więc coś mi tu śmierdzi.
I nie zamieszkuj z nim jeszcze!
Mój partner nie ma żadnego problemu bym poznała tą dziewczynę , ale ona nie bardzo chce a on mówi ze nie wie dlaczego , poznał mnie z innymi znajomymi bo mi ich kilka i widzę ze to czysta platoniczna znajomość , mam z nimi nawet dobry kontakt już , ale ta dziewczyna ..... No widzę , tzn czuje ze ona ma inne podejście do tej znajomosci niż on . Jemu ufam , ale nie ufam jej
29 2021-06-10 11:18:47 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-10 11:32:00)
To poproś o telefon do niej i osobiście ją zaproś. A może ona się wtedy zdziwi że w ogóle taka propozycja była;) Albo to poproś by zadzwonił przy Tobie.
szeptem napisał/a:Pikupik dobrze prawi, zażądaj od partnera zapoznania z koleżanką. Nie powinien mieć z tym problemu. Może jej powiedzieć, że jeśli się nie zgodzi to ograniczą kontakt - ale jeśli nie ma złych zamiarów, nie powinna w ogóle robić problemów... więc coś mi tu śmierdzi.
I nie zamieszkuj z nim jeszcze!Mój partner nie ma żadnego problemu bym poznała tą dziewczynę , ale ona nie bardzo chce a on mówi ze nie wie dlaczego , poznał mnie z innymi znajomymi bo mi ich kilka i widzę ze to czysta platoniczna znajomość , mam z nimi nawet dobry kontakt już , ale ta dziewczyna ..... No widzę , tzn czuje ze ona ma inne podejście do tej znajomosci niż on . Jemu ufam , ale nie ufam jej
Nie musisz jej ufac, musisz ufac partnerowi. Przeciez nigdy nie jest tak, ze ufasz wszystkim znajomym Twojego partnera. Zreszta mowa o jakimkolwiek zaufaniu w takiej relacji jest bez sensu, bo tego zaufania nawet nie ma gdzie zbudowac.
Ta dziewczyna Ci nic nie robi. Ona ma prawo mieć plany wobec Twojego partnera, bo on nie jest żonaty ani nawet z nikim nie mieszka teraz. To partner będzie miał wobec Ciebie jakieś zobowiązania chociażby do tego by respektować Twoje granice.
Ta dziewczyna Ci nic nie robi. Ona ma prawo mieć plany wobec Twojego partnera, bo on nie jest żonaty ani nawet z nikim nie mieszka teraz. To partner będzie miał wobec Ciebie jakieś zobowiązania chociażby do tego by respektować Twoje granice.
rzeczywiscie, malzenstwa nie rozbija. nie ma wobec ciebie zadnych zobowiazan. oczekiwania mozesz miec jedynie do chlopaka, a ze wielokrotnie podkreslalas, jak mu ufasz, wiec nie powinno byc problemu. pytanie, czy po zaledwie 8 miesiacach mozna kogos na tyle dobrze znac, ale to juz sprawa miedzy wasza dwojka, ta dziewczyna nie ma z tym nic wspolnego.
33 2021-06-10 12:26:57 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-11 22:12:03)
Ta dziewczyna Ci nic nie robi. Ona ma prawo mieć plany wobec Twojego partnera, bo on nie jest żonaty ani nawet z nikim nie mieszka teraz. To partner będzie miał wobec Ciebie jakieś zobowiązania chociażby do tego by respektować Twoje granice.
Ta koleżanka to jest właśnie jak pisałaś taka na razie "gwiazdka z nieba" nie dostępna, "marzenie ściętej głowy", na ile to marzenie wypiera Autorkę z głowy jej partnera i jak mu może przeszkadzać rozwijać więź z Kasią jak zwykle czas pokaże.
Wiec trochę się teraz zaniepokoiłam
Wiec trochę się teraz zaniepokoiłam
Czym konkretnie?
No widzę , tzn czuje ze ona ma inne podejście do tej znajomosci niż on . Jemu ufam , ale nie ufam jej
Jeśli mu ufasz, to w czym problem? W pewnym stopniu sama sobie przeczysz albo traktujesz go jak bezwolną istotę, bo przecież jeśli będzie chciał być wobec Ciebie lojalny, to będzie i to bez względu na to, kto będzie się w jego otoczeniu pojawiał. Właśnie na tym polega wzajemne zaufanie, a właściwie uczciwość, że żadna osoba trzecia nie jest w stanie niczego zburzyć.
Więc jak to jest tak naprawdę - ufasz mu?
37 2021-06-12 11:47:30 Ostatnio edytowany przez Olinka (2021-06-12 12:05:29)
kasia091106 napisał/a:No widzę , tzn czuje ze ona ma inne podejście do tej znajomosci niż on . Jemu ufam , ale nie ufam jej
Jeśli mu ufasz, to w czym problem? W pewnym stopniu sama sobie przeczysz albo traktujesz go jak bezwolną istotę, bo przecież jeśli będzie chciał być wobec Ciebie lojalny, to będzie i to bez względu na to, kto będzie się w jego otoczeniu pojawiał. Właśnie na tym polega wzajemne zaufanie, a właściwie uczciwość, że żadna osoba trzecia nie jest w stanie niczego zburzyć.
Więc jak to jest tak naprawdę - ufasz mu?
Ufam mu , ale jeśli ona będzie o niego zabiegała za moimi plecami długi czas ? Nie chce tego , chyba nikt by tego nie chciał . Ja mam wrażenie ze ona po prostu wchodzi mu w tyłek , ale jest to tylko moje wrażenie bo tak jak pisałam wcześniej nie miałam okazji jej poznac . Będę dążyła do tego by jednak zapoznać się z nią , zobaczyć jaki maja do siebie stosunek , jak ona się zachowuje wobec niego i odwrotnie . Nie widzę tego inaczej , to chyba jedyny sposób bym była spokojna
---------------
Ela210 napisał/a:Ta dziewczyna Ci nic nie robi. Ona ma prawo mieć plany wobec Twojego partnera, bo on nie jest żonaty ani nawet z nikim nie mieszka teraz. To partner będzie miał wobec Ciebie jakieś zobowiązania chociażby do tego by respektować Twoje granice.
Ta koleżanka to jest właśnie jak pisałaś taka na razie "gwiazdka z nieba" nie dostępna, "marzenie ściętej głowy", na ile to marzenie wypiera Autorkę z głowy jej partnera i jak mu może przeszkadzać rozwijać więź z Kasią jak zwykle czas pokaże.
No właśnie i moim zdaniem nic tu nie ma do rzeczy czy ja mu ufam bezgranicznie . Po swoich doświadczeniach uważam ze ufać jak najbardziej można , ale tez trzeba być troszkę ostrożnym . I nie wiem czy takie zażyłe przyjaźnie gdzie jedna strona chce prawdopodobnie czegoś więcej to nie jest takie stąpanie po cienkim lodzie , kuszenie losu . Bardzo chciałabym się mylić . Wiem ze mogę być przewrażliwiona bo nie chciałabym już nigdy być zdradzona , wiem tez , ze nie wszyscy są tacy sami . Ale mam te obawy gdzieś z tyłu głowy , co nie oznacza ze nie ufam partnerowi
-------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim – łamiesz w ten sposób obowiązujący na forum regulamin. Jeżeli chcesz odpowiedzieć kilku osobom, możesz to zrobić w jednym oknie, używając funkcji "edytuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z Twoich postów.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka
Czyli mu nie ufasz i tyle. Jak facetowi na Tobie zależy, to choćby ona nago przed nim paradowała, to jego to nie ruszy.
Więc może skup się na Waszej relacji zamiast na rozmyślaniu o tym, co ma w głowie dziewczyna, której nie znasz?
39 2021-06-12 13:18:50 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-06-12 13:32:22)
ale to, że on ma taką koleżankę z którą nie może zrezygnować z codziennego kontaktu, ani nie chce jej przedstawić swojej kobiecie, to jest właśnie coś z działki: Ich relacja.
bo umówmy sie że to żaden problem takie spotkanie zorganizować, czy swoje życie tak, by temat koleżanki się tam nie pojawiał w stylu: otwieram lodówkę, a tam koleżanka.
To że koleżanka nie ma wyczucia nie zwalnia go z myślenia o swojej relacji.
teraz nawet nie mieszkają razem, ai tak podczas ich spotkań temat koleżanki jest obecny. nawet na początku znajomości facet nie potrafi się skupić na tej znajomości, a w stronę autorki porady, by się zajęła relacją, a nie koleżanką ? ![]()
Nie jest problemem istnienie koleżanek, choćby i najpiękniejszych- ale "proporcjum" że tak powiem.
Tu wydaje się zachwiane niestety.
zeby nie było, że Ela taka mądra jako 20 latka była: była młoda i naiwna- miała kolegę 40 plus i przez jakiś czas spotykała się z nim codziennie- na kochanka nie był przewidziany, nic z tych rzeczy, jawnie też nie podrywał, przynajmniej wtedy tego tak nie odbierałam, teraz juz na niektóre elementy inaczej bym patrzyła, ale imponował mi, podziwiałam, wiele rzeczy o świecie i ludziach się dowiedziałam, a spotkania skończyły się bo na któreś przyszła jego żona do kawiarni gdzie siedzieliśmy: podała mi rękę i powiedziała: Ixińska jestem. I jakoś potem kolega się mało kontaktował. ![]()
ale to, że on ma taką koleżankę z którą nie może zrezygnować z codziennego kontaktu, ani nie chce jej przedstawić swojej kobiecie, to jest właśnie coś z działki: Ich relacja.
bo umówmy sie że to żaden problem takie spotkanie zorganizować, czy swoje życie tak, by temat koleżanki się tam nie pojawiał w stylu: otwieram lodówkę, a tam koleżanka.
To że koleżanka nie ma wyczucia nie zwalnia go z myślenia o swojej relacji.
teraz nawet nie mieszkają razem, ai tak podczas ich spotkań temat koleżanki jest obecny. nawet na początku znajomości facet nie potrafi się skupić na tej znajomości, a w stronę autorki porady, by się zajęła relacją, a nie koleżanką ?
Nie jest problemem istnienie koleżanek, choćby i najpiękniejszych- ale "proporcjum" że tak powiem.
Tu wydaje się zachwiane niestety.zeby nie było, że Ela taka mądra jako 20 latka była: była młoda i naiwna- miała kolegę 40 plus i przez jakiś czas spotykała się z nim codziennie- na kochanka nie był przewidziany, nic z tych rzeczy, jawnie też nie podrywał, przynajmniej wtedy tego tak nie odbierałam, teraz juz na niektóre elementy inaczej bym patrzyła, ale imponował mi, podziwiałam, wiele rzeczy o świecie i ludziach się dowiedziałam, a spotkania skończyły się bo na któreś przyszła jego żona do kawiarni gdzie siedzieliśmy: podała mi rękę i powiedziała: Ixińska jestem. I jakoś potem kolega się mało kontaktował.
Elu, bogactwo forum polega na tym, że mamy różne doświadczenia i potrafimy przedstawić sprawy z różnych perspektyw ;D ja starszych kolegów nie mam, mam za to takich w moim wieku, żonatych i też w pewnym momencie przychodził czas na poznanie dziewczyny/narzeczonej/żony, przy czym każdorazowo mnie znali dłużej niż swoje partnerki. I w jednej sytuacji poznałam narzeczoną dopiero po 2 latach od kiedy się zaczęli spotykać. Bo ona była tak zazdrosna, że nie pozwalała mu wychodzić samemu, jednocześnie sama poznać koleżanek nie chciała, wiec on w końcu zaaranżował spotkanie potajemnie.
Generalnie ja bym szła po prostu w stronę poznania jej, ale nie tworzyłabym w głowie scenariuszy zdrady. Obserwowałabym, łapałabym sygnały, które pokazywałyby mi, że coś jest nie halo, zwróciłabym uwagę na jakość spędzanego razem czasu (czy przez ten czas facet nie siedzi w telefonie), ucinałabym tematy o niej, bo po co o niej rozmawiać, skoro są razem na randce i razem spędzają czas, zadbałabym o jej poznanie i zobaczyłabym, co będzie dalej.
Jeżeli czułabym się źle w takiej relacji to bym się rozstała. Nie wchodziłabym w przyjaźnie wieloletnie, one też trochę rządzą się swoimi prawami (i też wiem, że gdyby mi partner powiedział na początku związku, że albo on, albo mój wieloletni przyjaciel, to raczej rzuciłabym faceta niż rozwalała przyjaźń).
41 2021-06-12 14:43:04 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-12 15:14:19)
a mnie dziwi, ze tobie zaczelo to przeszkadzac dopiero po 8 miesiacach.
normalnie na samym poczatku robi sie odsiew. jesli mi cos nie pasuje (byly takie 2 przypadki u mnie, w ktorym wystepowala "przyjaciolka". w cudzyslowiu, bo mialam jakies sygnaly, ze jednak nie tylko kolezanka/przyjaciolka). tylko ze wlasnie albo zrywalam te relacje, gdy wiedzialam, ze mi to nie lezy, zanim zaczelam sie angazowac, zaczelismy byc razem albo zmienialam je w kontakty juz nie damsko meskie, a kolezenskie.
nie wyobrazam sobie zawieszenia przez 8 miesiecy, snucia jakis domyslow, moich nerwow czy dyskusji kto kim dla kogo jest.
i powatpiewam, ze spotkanie cos zmieni. przeciez nawet jesli by mieli jakis uklad przyjacielsko seksualny, a i takie sie w dzisiejszych czasach zdarzaja. to nikt nie ma tego wypisanego na czole.
choc ten przyklad raczej nie pasuje do twojego tematu, bo go wykluczasz. w tym przypadku obawiasz, sie ze ona twojego chlopaka sobie "wychodzi" i bedzie z nia. a na spotkaniu z toba myslisz, ze przyznalaby sie wprost, ze twoj chlopak jej sie podoba? przeciez tym bardziej probowalaby sie przymilic, ale do ciebie. przechodzilam przez to z byla mojego bylego. choc dla niego akurat ten temat byl zamkniety.
jak dlugo sie znaja? z tego, co piszesz to chyba od lat? wiec czemu juz wczesniej go sobie nie wychodzila? gdyby chcial z nai chodzic, pewnie juz dawno to by sie stalo. tym bardziej, ze to intensywna znajomosc
szeptem napisał/a:Pikupik dobrze prawi, zażądaj od partnera zapoznania z koleżanką. Nie powinien mieć z tym problemu. Może jej powiedzieć, że jeśli się nie zgodzi to ograniczą kontakt - ale jeśli nie ma złych zamiarów, nie powinna w ogóle robić problemów... więc coś mi tu śmierdzi.
I nie zamieszkuj z nim jeszcze!Mój partner nie ma żadnego problemu bym poznała tą dziewczynę , ale ona nie bardzo chce a on mówi ze nie wie dlaczego , poznał mnie z innymi znajomymi bo mi ich kilka i widzę ze to czysta platoniczna znajomość , mam z nimi nawet dobry kontakt już , ale ta dziewczyna ..... No widzę , tzn czuje ze ona ma inne podejście do tej znajomosci niż on . Jemu ufam , ale nie ufam jej
Ja ci tylko mogę sprzedać swoje doświadczenia. Koleżanka która pojawiła się nagle między mną a mężem organizowała podobno jakąś imprezę nad Wisłą. Ponieważ czułam już że coś jest na rzeczy niepokojącego zaproponowałam, że przyjadę przy okazji do nich z małą na spacer jak będę wracać od lekarza i przy okazji ją poznam (byłam wtedy na macierzyńskim) i ona się teoretycznie zgodziła. Tylko nagle w dniu imprezy okazało się, że nikt nie może przyjść więc ona tą imprezę odwołała. Dziś ona i mój mąż stanowią parę a ja za tydzień się rozwodzę z jego wyłącznej winy. Dziś uważam, że żadnej imprezy nie było a oni mieli sobie pójść na zieloną trawkę a ja się wtryniłam. Na prawdę masz 100% pewności, że to ona nie chce się z tobą spotkać? Bo co, bo on tak mówi? Sprawa śmierdzi na kilometr.
Organizuj to spotkanie jak najszybciej. Jeśli on cię szanuje to nie powinno mu się podobać to, że jego przyjaciółka nie chce cię poznać.
Ufam mu , ale jeśli ona będzie o niego zabiegała za moimi plecami długi czas ?
Jeżeli mu ufasz, to nie ma żadnego "jeśli". Zaufanie to jest właśnie 100% pewność, że żadne zabiegi ze strony osób trzecich nie są w stanie zagrozić Waszej relacji.
No właśnie i moim zdaniem nic tu nie ma do rzeczy czy ja mu ufam bezgranicznie . Po swoich doświadczeniach uważam ze ufać jak najbardziej można , ale tez trzeba być troszkę ostrożnym . I nie wiem czy takie zażyłe przyjaźnie gdzie jedna strona chce prawdopodobnie czegoś więcej to nie jest takie stąpanie po cienkim lodzie , kuszenie losu . Bardzo chciałabym się mylić . Wiem ze mogę być przewrażliwiona bo nie chciałabym już nigdy być zdradzona , wiem tez , ze nie wszyscy są tacy sami . Ale mam te obawy gdzieś z tyłu głowy , co nie oznacza ze nie ufam partnerowi
Odnoszę wrażenie, że nie zrozumiałaś tego, co Paslawek usiłował Ci przekazać.
Jeśli to jednak ja się mylę, to mnie, Paslawku, popraw, proszę
.