Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 162 ]

Temat: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Zacznę może od tego, że nigdy nie miałem jakiegoś bujnego życia towarzyskiego, od wielu lat pracuje zdalnie, jestem informatykiem (programistą), ciągle siedzę przy komputerze i nie poznaje nowych ludzi.

Chciałbym mieć kumpele, z którą mógłbym normalnie pogadać, bez żadnych seksualnych podtekstów. Taka kumpela z którą zawsze można się spotkać i miło spędzić czas.
Natomiast mam 35 lat i nie mam ani 1 takiej koleżanki.
O dziwo aby poderwać kobietę to praktycznie palcem nie musze ruszyć. Wiele jest zainteresowanych. Natomiast gdy wybiorę jedną z nich to pozostałe nie chcą się ze mną spotkać. Brakuje mi kumpeli, mam bardzo ograniczoną możliwość poznawania nowych ludzi i może macie jakieś pomysły jak znaleźć koleżankę?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-05-05 22:11:58)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

A skąd nagle potrzeba by mieć koleżanki jak dotąd nie było Ci to potrzebne?
Pytanie jest trochę dziwne. Chyba odpowiedzi są dość oczywiste. Zwykle osoby, które zadają takie pytania szukają potem wymówek czemu dla nich akurat to nie możliwe.
Ale odpowiadając to wszelkie zajęcia w grupach, gdzie przychodzi dużo kobiet albo niekoniecznie, dziewczyny też strzelają z łuków czy trenują bardziej męskie sporty. Meetupy, projekty programistyczne, gry planszowe. Wszelkie grupy skupione wokół zainteresowań? Spotkania ze znajomymi. Cokolwiek to będzie, to wymaga regularnego kontaktu, otwartości i inicjatywy.
Są tacy co się poznają i kontaktują tylko online, ale dla mnie to się nie liczy.
Miejsca gdzie bym nie szukała koleżanek to.. instagram XD, portale randkowe, kiedyś popularne gumtree.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3 Ostatnio edytowany przez Zeusmode (2021-05-05 22:34:31)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Skąd Ty wiesz, że nagle? To są właśnie typowo kobiece domysły.
Moje zainteresowania to motocykle typu enduro (czyli pokonywanie przeszkód terenowych na motocyklu) oraz ścigacze - czyli wulgaryzm coraz to szybciej na zakrętach i pokonywanie swoich barier.
Drugą moją pasją jest boks.

Mam jeszcze inne zainteresowania (obserwowanie nieba przez teleskop, strzelectwo itp.) ale tym się interesują sami mężczyźni. Może znajdą się 2 kobiety na 100 mężczyzn.
Prace mam zdalną, jeśli chodzi o moje pasje to nikogo nie poznam. Nie chcę też chodzić na jakieś babskie zajęcia bo to mnie w ogóle nie interesuje.
Kiedyś zaproponowałem (wolnej) koleżance, z którą znałem się od wielu lat spacer - to ona myślała, że o nią zabiegam.
Zwyczajnie lubię towarzystwo mężczyzn, ale też i kobiet. Natomiast z mojego punktu widzenia bardzo trudno jest poznać jakąś kumpele.

4

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Mając takie zainteresowana, oraz zakładając, że ludzie jednoczą się wokół wspólnych zainteresowań, to rzeczywiście trudno z kimś mieć bliższy kontakt. Ty nie chodzisz na "babskie" zajęcia, a przynajmnije na takie, które Cię nie interesują, więc trudno się dziwić, że i takie a nie inne decyzje podejmują kobiety.

Tak czy inaczej, po Twoich postach nie miałabym ochoty się z Tobą kolegować, a kolegów mam. Może to jest jakaś podpowiedź.

If you can be anything, be kind.

5

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Monoceros napisał/a:

Mając takie zainteresowana, oraz zakładając, że ludzie jednoczą się wokół wspólnych zainteresowań, to rzeczywiście trudno z kimś mieć bliższy kontakt. Ty nie chodzisz na "babskie" zajęcia, a przynajmnije na takie, które Cię nie interesują, więc trudno się dziwić, że i takie a nie inne decyzje podejmują kobiety.

Tak czy inaczej, po Twoich postach nie miałabym ochoty się z Tobą kolegować, a kolegów mam. Może to jest jakaś podpowiedź.

Sądząc po kilku moich postach wnioskujesz, że nie chciałabyś się ze mną kolegować... hahahahah

Dobra, tak szczerze to u mnie jest problem wybitnego dziecka.

Gdy byłem młody to przenieśli mnie o wiele klas do przodu.

Potem w wieku 22 lat tak ogarnąłem swoje firmy, że nie musiałem już pracować.

A w ogóle to trudno jest mi się z kimś dogadać. Mam teraz 35 lat i nie mam nawet 1 koleżanki big_smile
Ale to piszę o takich prawdziwych.

6 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-05-05 23:27:37)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Nagle czy nie, ale czemu szukasz koleżanki? Typowo męskie podejście, a przynajmniej dość często się spotykam to: po co mi koleżanki, mam już kumpli ;-)
Jak masz wyłącznie zainteresowania takie, że nawet w obecnych czasach wyłącznie mężczyźni je podzielają.. to możesz jakieś spotkania organizować u siebie. Znajomi niech zaproszą jakieś znajome, jakieś spotkania w bardziej otwartym gronie no i można kogoś poznać.
Jak nic, co może kobietę interesować Cię nie interesuje, to się właśnie zastanawiam skąd potrzeba by mieć koleżanki jeśli też nie chodzi o podryw.

Ja kumpli miałam sporo ze względu na szkołę, techniczny kierunek, pracę. Teraz dbam bardziej o to by mieć koleżanki. Chodzę na taniec, ludzie się tam poznają, spotykają, są wspólne wyjazdy, projekty, część się spotyka na gry planszowe.

"A w ogóle to trudno jest mi się z kimś dogadać. Mam teraz 35 lat i nie mam nawet 1 koleżanki big_smile" - a wcześniej pisałeś o jakiejś wieloletniej koleżance, która źle zrozumiała propozycję
Do czego ta koleżanka Ci potrzebna?

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

7

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
aniuu1 napisał/a:

a wcześniej pisałeś o jakiejś wieloletniej koleżance, która źle zrozumiała propozycję
Do czego ta koleżanka Ci potrzebna?

Może zaczniemy od tego abyś mnie zacytowała bo sobie nie przypominam.

8 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-05-05 23:57:03)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:

Kiedyś zaproponowałem (wolnej) koleżance, z którą znałem się od wielu lat spacer - to ona myślała, że o nią zabiegam.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

9

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Nie napisałem, że wieloletniej koleżance, tylko, że koleżance. Proszę abyś nie przypasowała mi słów, których nie napisałem.
A po co mi koleżanka? A dobrze czuje się w damskim towarzystwie. Bardzo lubię kobiety i nie uważam, że tylko do jednego się nadają.

10

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

"koleżance, z którą znałem się od wielu lat "  chyba nie przekręciłam.
Znikam, bo nie będę super zaradnemu, inteligentnemu dorosłemu facetwi, który ma doświadczenie z kobietami podpowiadać jak ma znaleźć koleżankę :-)

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

11 Ostatnio edytowany przez Zeusmode (2021-05-06 00:44:22)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Tak szczerz to mnie to irytuje.
Gdy skończył się mój 6 letni związek to po tygodniu już miałem nową laskę na pocieszenie.
Dlaczego nie mogę mieć koleżanki niezależnie od tego czy mam jakąś kobietę czy jej nie mam?

12

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:

Tak szczerz to mnie to irytuje.
Gdy skończył się mój 6 letni związek to po tygodniu już miałem nową laskę na pocieszenie.
Dlaczego nie mogę mieć koleżanki niezależnie od tego czy mam jakąś kobietę czy jej nie mam?

Narcyz.
Do tego słownictwo spod budki z piwem.
Z takimi dziewczyny nie chcą się kolegować.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

13 Ostatnio edytowany przez demondemon (2021-05-06 01:03:36)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

No właśnie. To może się brać z tego, że inni widzą w tobie zachowanie godne potomka biblijnego chama.

14

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Kleoma napisał/a:
Zeusmode napisał/a:

Tak szczerz to mnie to irytuje.
Gdy skończył się mój 6 letni związek to po tygodniu już miałem nową laskę na pocieszenie.
Dlaczego nie mogę mieć koleżanki niezależnie od tego czy mam jakąś kobietę czy jej nie mam?

Narcyz.
Do tego słownictwo spod budki z piwem.
Z takimi dziewczyny nie chcą się kolegować.

Załóżmy, że jest tak jak piszesz. Czasami człowiek nie widzi swoich wad. Czy możesz przytoczyć cytaty, w których widzisz narcyza i faceta z słownictwem spod budki z piwem?

15 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-10 08:40:18)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Zeusmode napisał/a:

Tak szczerz to mnie to irytuje.
Gdy skończył się mój 6 letni związek to po tygodniu już miałem nową laskę na pocieszenie.
Dlaczego nie mogę mieć koleżanki niezależnie od tego czy mam jakąś kobietę czy jej nie mam?

Narcyz.
Do tego słownictwo spod budki z piwem.
Z takimi dziewczyny nie chcą się kolegować.

Załóżmy, że jest tak jak piszesz. Czasami człowiek nie widzi swoich wad. Czy możesz przytoczyć cytaty, w których widzisz narcyza i faceta z słownictwem spod budki z piwem?

Widziałam co napisałeś zanim edytowałeś. Zamiast słowa "irytuje.
W wątku powitalnym masz słowo "wulgaryzm" a tutaj "wulgaryzm"/na ścigaczu/.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

16 Ostatnio edytowany przez Zeusmode (2021-05-06 01:34:57)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Kleoma napisał/a:
Zeusmode napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Narcyz.
Do tego słownictwo spod budki z piwem.
Z takimi dziewczyny nie chcą się kolegować.

Załóżmy, że jest tak jak piszesz. Czasami człowiek nie widzi swoich wad. Czy możesz przytoczyć cytaty, w których widzisz narcyza i faceta z słownictwem spod budki z piwem?

Widziałam co napisałeś zanim edytowałeś. Zamiast słowa "irytuje.
W wątku powitalnym masz słowo "wpierdalać" a tutaj "zapierdalać"/na ścigaczu/.

A co jest złego w słowie wulgaryzm? Oceniasz mnie jako człowieka bo użyłem takiego słowa? ok nie mamy o czym rozmawiać.

17 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-05-06 01:47:41)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

To słowo uważane jest za wulgarne.

A co do reszty to sam wystawiasz sobie świadectwo swoimi wypowiedziami.

Zrobili ci krzywdę przed laty przenosząc do wyższych klas.
Nie miałeś okazji nauczyć się obcowania z rówieśnikami, obrosłeś zbyt szybko w piórka i to ci pozostało.
Masz 35 lat a zachowujesz się jak zbuntowany nastolatek mający się za pępek świata.
Popracuj trochę nad sobą.
Więcej szacunku i empatii do drugiego człowieka życzę.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

18

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Kleoma napisał/a:

To słowo uważane jest za wulgarne.

A co do reszty to sam wystawiasz sobie świadectwo swoimi wypowiedziami.

Zrobili ci krzywdę przed laty przenosząc do wyższych klas.
Nie miałeś okazji nauczyć się obcowania z rówieśnikami, obrosłeś zbyt szybko w piórka i to ci pozostało.
Masz 35 lat a zachowujesz się jak zbuntowany nastolatek mający się za pępek świata.
Popracuj trochę nad sobą.
Więcej szacunku i empatii do drugiego człowieka życzę.

Kobieto a kiedy ja nie mam szacunku i empatii do drugiego człowieka? Bełkoczesz. Wybacz, ale gdy rozmówców dzieli zbyt duża różnica intelektu to ta rozmowa nie ma sensu.

19

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Proponuję, żeby moderacja zamknęła ten wątek, bo będzie już tylko gorzej big_smile

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

20

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:
Kleoma napisał/a:

To słowo uważane jest za wulgarne.

A co do reszty to sam wystawiasz sobie świadectwo swoimi wypowiedziami.

Zrobili ci krzywdę przed laty przenosząc do wyższych klas.
Nie miałeś okazji nauczyć się obcowania z rówieśnikami, obrosłeś zbyt szybko w piórka i to ci pozostało.
Masz 35 lat a zachowujesz się jak zbuntowany nastolatek mający się za pępek świata.
Popracuj trochę nad sobą.
Więcej szacunku i empatii do drugiego człowieka życzę.

Kobieto a kiedy ja nie mam szacunku i empatii do drugiego człowieka? Bełkoczesz. Wybacz, ale gdy rozmówców dzieli zbyt duża różnica intelektu to ta rozmowa nie ma sensu.

No i wyszło szydło z worka.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

21

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Kleoma napisał/a:
Zeusmode napisał/a:
Kleoma napisał/a:

To słowo uważane jest za wulgarne.

A co do reszty to sam wystawiasz sobie świadectwo swoimi wypowiedziami.

Zrobili ci krzywdę przed laty przenosząc do wyższych klas.
Nie miałeś okazji nauczyć się obcowania z rówieśnikami, obrosłeś zbyt szybko w piórka i to ci pozostało.
Masz 35 lat a zachowujesz się jak zbuntowany nastolatek mający się za pępek świata.
Popracuj trochę nad sobą.
Więcej szacunku i empatii do drugiego człowieka życzę.

Kobieto a kiedy ja nie mam szacunku i empatii do drugiego człowieka? Bełkoczesz. Wybacz, ale gdy rozmówców dzieli zbyt duża różnica intelektu to ta rozmowa nie ma sensu.

No i wyszło szydło z worka.

Wyszedł Twój poziom, dzięki, nie rozmawiajmy więcej.

22

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Myślę, że jak staniesz z papierosem pod MOPSEM to znajdziesz koleżanki. Podobne klimaty.

23

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Mając takie zainteresowana, oraz zakładając, że ludzie jednoczą się wokół wspólnych zainteresowań, to rzeczywiście trudno z kimś mieć bliższy kontakt. Ty nie chodzisz na "babskie" zajęcia, a przynajmnije na takie, które Cię nie interesują, więc trudno się dziwić, że i takie a nie inne decyzje podejmują kobiety.

Tak czy inaczej, po Twoich postach nie miałabym ochoty się z Tobą kolegować, a kolegów mam. Może to jest jakaś podpowiedź.

Sądząc po kilku moich postach wnioskujesz, że nie chciałabyś się ze mną kolegować... hahahahah

Twoje potencjalne kolezanki i ogolnie ludzie, ktorych spotykasz tez oceniaja po kilku zdaniach czy oplaca sie kontakt utrzymywac czy nie, wiec moze jednak popracuj nad tym, zamiast wysmiewac kazda opinie kobiet, ktora tutaj dostajesz?
Dziewczyny Ci napisaly wprost, dlaczego nie zostalyby Twoimi kolezankami, a Ty zamiast napisac "ok, dzieki za pomoc, przemysle to" to sie doczepiasz i robisz z nas idiotki.
Nie widze tu grama szacunku i empatii do drugiego czlowieka.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

24

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

O gościu smile kilka wpisow i niemal z kazdego wychodzi traktowanie kobiet jako gorsze. kazda kobieca wypowiedz potraktowales z wyzszoscia, od razu zarzucasz kobiece domysly albo roznice intelektu, do tego podkreslanie co babskie co meskie no i jeszcze ta nowa laska na pocieszenie, no co za chojrak smile Nie szanujesz kobiet gosciu i one to czuja ze traktujesz je przedmiotowo. Sam bym nie chcial sie z toba kumplowac. albo po prostu nie szanujesz ludzi i buc zwykly jestes.

25 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-05-06 08:27:58)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:

Bełkoczesz. Wybacz, ale gdy rozmówców dzieli zbyt duża różnica intelektu to ta rozmowa nie ma sensu.

Właśnie tu m.in. wychodzą te narcystyczne cechy. Wcześniej w wypowiedziach też można było wyczuć, że jesteś osobą, która chce dominować, wywyższa się. Taką osobą, która jest przytłaczająca, zawsze musi mieć rację. Nie interesuje Cię z założenia to co może interesować kobietę, patrzysz na to z góry. To ona ma podziwiać twoje wspaniałe ultramęskie umiejętności ;-)

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

26

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
aniuu1 napisał/a:
Zeusmode napisał/a:

Bełkoczesz. Wybacz, ale gdy rozmówców dzieli zbyt duża różnica intelektu to ta rozmowa nie ma sensu.

Właśnie tu m.in. wychodzą te narcystyczne cechy. Wcześniej w wypowiedziach też można było wyczuć, że jesteś osobą, która chce dominować, wywyższa się. Taką osobą, która jest przytłaczająca, zawsze musi mieć rację. Nie interesuje Cię z założenia to co może interesować kobietę, patrzysz na to z góry. To ona ma podziwiać twoje wspaniałe ultramęskie umiejętności ;-)

Ok dziękuję, zauważyłem swoją wadę.

Jak nad tym pracować? Mam dużo osiągnięć w życiu, zarabiam dobrze, wybudowałem dom, prowadzę prosperującą firmę. Mam swój światopogląd i gdy ktoś mi mówi, że nie mam racji to sobie myślę a co ty osiągnąłeś w życiu, że mi zwracasz uwagę. Widzę, że faktycznie nieodpowiednio reaguje. To, że zazwyczaj podejmuje dobre decyzje przecież nie świadczy o tym, że każda moja decyzja jest dobra. Jak widać facetów też czasami ponoszą ich emocje tongue
Wynika to może z tego, że zawsze musiałem walczyć o swoje, natomiast chciałbym się zmienić i wyciszyć.

Jak można nabrać pokory mając testosteron i (według testu MENSA) wybitny iloraz inteligencji?
Ja myślę inaczej niż większość ludzi i tego już nie zmienię. Ale jak nabrać pokory i być lepszym człowiekiem?
Myślę, że często nie widzę tego, że komuś robię krzywdę. Dużo jest we mnie nieuzasadnionej agresji. Dopiero jak ona przejdzie to zaczynam zauważać, że mogłem zachować się inaczej.
Męczy mnie to.

Tak szczerze to myślę o sobie, że jestem trochę wulgaryzm. Wczoraj wpadł do mnie kumpel pogadać i powiedział, że szefowa kazała mu szukać nowej pracy. A ja dostawałem smsy z przelewami i mówiłem "o przelewik, kolejny przelew, o przelew". Na wulgaryzm to mówiłem do osoby, która szuka pracy.
Może jestem jakimś sadystą. Męczy mnie to wszystko.

Na żadną psychoterapię nie pójdę bo znam siebie.

27

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

A zrobiłeś coś dobrego dla innych ludzi?
Tak bezinteresownie, bez reklamy, anonimowo?
Np. dzieląc się swoimi dochodami z chorym dzieckiem potrzebującym kasy na kosztowne leczenie?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

28 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-05-06 10:35:58)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:
aniuu1 napisał/a:
Zeusmode napisał/a:

Bełkoczesz. Wybacz, ale gdy rozmówców dzieli zbyt duża różnica intelektu to ta rozmowa nie ma sensu.

Właśnie tu m.in. wychodzą te narcystyczne cechy. Wcześniej w wypowiedziach też można było wyczuć, że jesteś osobą, która chce dominować, wywyższa się. Taką osobą, która jest przytłaczająca, zawsze musi mieć rację. Nie interesuje Cię z założenia to co może interesować kobietę, patrzysz na to z góry. To ona ma podziwiać twoje wspaniałe ultramęskie umiejętności ;-)

Ok dziękuję, zauważyłem swoją wadę.

Jak nad tym pracować? Mam dużo osiągnięć w życiu, zarabiam dobrze, wybudowałem dom, prowadzę prosperującą firmę. Mam swój światopogląd i gdy ktoś mi mówi, że nie mam racji to sobie myślę a co ty osiągnąłeś w życiu, że mi zwracasz uwagę. Widzę, że faktycznie nieodpowiednio reaguje. To, że zazwyczaj podejmuje dobre decyzje przecież nie świadczy o tym, że każda moja decyzja jest dobra. Jak widać facetów też czasami ponoszą ich emocje tongue
Wynika to może z tego, że zawsze musiałem walczyć o swoje, natomiast chciałbym się zmienić i wyciszyć.

Jak można nabrać pokory mając testosteron i (według testu MENSA) wybitny iloraz inteligencji?
Ja myślę inaczej niż większość ludzi i tego już nie zmienię. Ale jak nabrać pokory i być lepszym człowiekiem?
Myślę, że często nie widzę tego, że komuś robię krzywdę. Dużo jest we mnie nieuzasadnionej agresji. Dopiero jak ona przejdzie to zaczynam zauważać, że mogłem zachować się inaczej.
Męczy mnie to.

Tak szczerze to myślę o sobie, że jestem trochę wulgaryzm. Wczoraj wpadł do mnie kumpel pogadać i powiedział, że szefowa kazała mu szukać nowej pracy. A ja dostawałem smsy z przelewami i mówiłem "o przelewik, kolejny przelew, o przelew". Na wulgaryzm to mówiłem do osoby, która szuka pracy.
Może jestem jakimś sadystą. Męczy mnie to wszystko.

Na żadną psychoterapię nie pójdę bo znam siebie.

Według mnie przestać porównywać i wartościować nieustannie. Przestać myśleć o swojej wyjątkowości i wiem, że wcale tego nie zechcesz, bo jesteś bardzo związany z tym, to jest istota Ciebie. Zainteresować się tym co jest wartościowe w innych.
Posłuchać sobie materiałów o narcyźmie w relacjach, żeby zobaczyć co to robi innym (jest tego teraz mnóstwo, np kanał youtube pewnej kobiety "Wilczycą być"). Możliwe, że o tym nie myślisz, działasz nawykowo, ale osoby o cechach narcystycznych potrafią bardzo destrukcyjnie oddzialywać na innych (oboje moich rodziców ma takie cechy a szczególnie ojciec oraz nieraz w życiu spotkałam takie osoby). Ludzie którzy mają jakieś bliższe relacje z narcyzami często potrzebują potem terapii. Finalnie to może też bardzo zemścić się na samym narcyzie, szczególnie jeśli nie powiedzie się mu w życiu i straci przewagę. Może się okazać, że zostanie sam. Wiele osób będzie narcyza unikać, albo nie będzie z nim otwartym, bo sam się wtedy naraża.

Ja bym radziła terapię, ale wiem, że narcyzi niechętnie z tego korzystają (w przeciwieństwie do osób, które weszły z nim w relację). Narcyz zwykle wie lepiej. Nikt mu nie ma prawa nic powiedzieć, bo mu to zagraża. Ciężko się zmienić z takim podejściem.

Czemu osoba narcystyczna na każdym kroku potrzebuje podziwu i potwierdzenia dla swojej wyjątkowości? Co się dzieje kiedy tego nie dostajesz? Może jest tam w środku, coś co nie jest takie wspaniałe. Z doświadczenia wiem, że takie osoby są super wrażliwe na swoim punkcie. Cokolwiek odbiorą jako podważenie swojego autorytetu (niekoniecznie słusznie, niekoniecznie taka byla intencja i znaczenie) i już czeka osobę, która się naraziła atak, czasami poważna zemsta.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

29

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Kleoma napisał/a:

A zrobiłeś coś dobrego dla innych ludzi?
Tak bezinteresownie, bez reklamy, anonimowo?
Np. dzieląc się swoimi dochodami z chorym dzieckiem potrzebującym kasy na kosztowne leczenie?

Na stare lata żaden wnuk nie interesował się moją babcią. Wiadomo, że jak jest się młodym facetem to nie chce się spędzać czasu z babcią ale ja do niej przychodziłem. Gdy zauważyłem, że trzeba coś zrobić w jej mieszkaniu to je remontowałem. Kupiłem jej nową kuchnie, telewizor, telefon itd. Był taki moment, że nie miała z czego opłacać rachunków to spłaciłem 25tyś zadłużenia za mieszkanie aby nie musiała się o to martwić.

Swojej siostrze dałem kasę na prawko i kupiłem auto.

Mamie powiedziałem, że już nigdy w życiu nie będzie musiała pracować.

Bratu kupiłem nowe auto z salonu, które mu się bardzo podobało.

Koledzy zawsze na mnie mogli liczyć - o drugiej w nocy wstałem i jechałem pomóc kumplowi. Nigdy w życiu nie odmówiłem pomocy.

Jak widzę, że ktoś leży na chodniku to się zatrzymuje i pytam czy wszystko ok. Raz menel miał rozbitą głowę, krwawił to go zabrałem własnym autem na pogotowie.

Żulom rzadko daje kasę bo uważam, że to im bardziej szkodzi niż pomaga, natomiast czasami wyślę jakieś grosze komuś kto zbiera na jakąś operacje. Uważam, że trzeba wspierać finansowo ludzi, którym zdrowie niedomaga.

Także myślę, że z jednej strony jestem dobrym człowiekiem a wiem, że z drugiej jestem zły. Męczy mnie to. Chciałbym coś zmienić.
Nie potrafię się otworzyć tak na żywo przed drugim człowiekiem. Zawsze udaje, że nie mam żadnych zmartwień, że jestem silny. Nie potrafię powiedzieć o tym, że jest mi źle. Nawet napisanie tego na forum dyskusyjnym anonimowo jest dla mnie trudne.

30

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Babcia, mama, rodzeństwo...
Prezenty nawet wartościowe i pomoc dla rodziny się nie liczą w bilansie bycia dobrym człowiekiem.

Zaliczam jedynie te grosze na leczenie obcych ludzi, transport menela.
Może jeszcze pomoc kolegom o ile doprecyzujesz na czym ta pomoc polegała.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

31

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Ale nie sama pomoc finansowa kwalifikuje kogos jako dobrego czlowieka. Juz nie przesadzajmy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

32

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Lady Loka napisał/a:

Ale nie sama pomoc finansowa kwalifikuje kogos jako dobrego czlowieka. Juz nie przesadzajmy.

Dlatego pytam o tę pomoc dla kolegów, na czym polegała.

A pomoc finansowa gdy przy okazji reklamujemy swoją firmę lub np. w przypadku daru dla rodziny mamy z tego korzyści niematerialne to pomoc dyskusyjna.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

33

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale nie sama pomoc finansowa kwalifikuje kogos jako dobrego czlowieka. Juz nie przesadzajmy.

Dlatego pytam o tę pomoc dla kolegów, na czym polegała.

A pomoc finansowa gdy przy okazji reklamujemy swoją firmę lub np. w przypadku daru dla rodziny mamy z tego korzyści niematerialne to pomoc dyskusyjna.

Rzucenie komukolwiek kasy nawet bezinteresownie, najczesciej jest sposobem na uciszenie sumienia, a nie sposobem realnej pomocy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

34

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
aniuu1 napisał/a:
Zeusmode napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

Właśnie tu m.in. wychodzą te narcystyczne cechy. Wcześniej w wypowiedziach też można było wyczuć, że jesteś osobą, która chce dominować, wywyższa się. Taką osobą, która jest przytłaczająca, zawsze musi mieć rację. Nie interesuje Cię z założenia to co może interesować kobietę, patrzysz na to z góry. To ona ma podziwiać twoje wspaniałe ultramęskie umiejętności ;-)

Ok dziękuję, zauważyłem swoją wadę.

Jak nad tym pracować? Mam dużo osiągnięć w życiu, zarabiam dobrze, wybudowałem dom, prowadzę prosperującą firmę. Mam swój światopogląd i gdy ktoś mi mówi, że nie mam racji to sobie myślę a co ty osiągnąłeś w życiu, że mi zwracasz uwagę. Widzę, że faktycznie nieodpowiednio reaguje. To, że zazwyczaj podejmuje dobre decyzje przecież nie świadczy o tym, że każda moja decyzja jest dobra. Jak widać facetów też czasami ponoszą ich emocje tongue
Wynika to może z tego, że zawsze musiałem walczyć o swoje, natomiast chciałbym się zmienić i wyciszyć.

Jak można nabrać pokory mając testosteron i (według testu MENSA) wybitny iloraz inteligencji?
Ja myślę inaczej niż większość ludzi i tego już nie zmienię. Ale jak nabrać pokory i być lepszym człowiekiem?
Myślę, że często nie widzę tego, że komuś robię krzywdę. Dużo jest we mnie nieuzasadnionej agresji. Dopiero jak ona przejdzie to zaczynam zauważać, że mogłem zachować się inaczej.
Męczy mnie to.

Tak szczerze to myślę o sobie, że jestem trochę wulgaryzm. Wczoraj wpadł do mnie kumpel pogadać i powiedział, że szefowa kazała mu szukać nowej pracy. A ja dostawałem smsy z przelewami i mówiłem "o przelewik, kolejny przelew, o przelew". Na wulgaryzm to mówiłem do osoby, która szuka pracy.
Może jestem jakimś sadystą. Męczy mnie to wszystko.

Na żadną psychoterapię nie pójdę bo znam siebie.

Według mnie przestać porównywać i wartościować nieustannie. Przestać myśleć o swojej wyjątkowości i wiem, że wcale tego nie zechcesz, bo jesteś bardzo związany z tym, to jest istota Ciebie. Zainteresować się tym co jest wartościowe w innych.
Posłuchać sobie materiałów o narcyźmie w relacjach, żeby zobaczyć co to robi innym (jest tego teraz mnóstwo, np kanał youtube pewnej kobiety "Wilczycą być"). Możliwe, że o tym nie myślisz, działasz nawykowo, ale osoby o cechach narcystycznych potrafią bardzo destrukcyjnie oddzialywać na innych (oboje moich rodziców ma takie cechy a szczególnie ojciec oraz nieraz w życiu spotkałam takie osoby). Ludzie którzy mają jakieś bliższe relacje z narcyzami często potrzebują potem terapii. Finalnie to może też bardzo zemścić się na samym narcyzie, szczególnie jeśli nie powiedzie się mu w życiu i straci przewagę. Może się okazać, że zostanie sam. Wiele osób będzie narcyza unikać, albo nie będzie z nim otwartym, bo sam się wtedy naraża.

Ja bym radziła terapię, ale wiem, że narcyzi niechętnie z tego korzystają (w przeciwieństwie do osób, które weszły z nim w relację). Narcyz zwykle wie lepiej. Nikt mu nie ma prawa nic powiedzieć, bo mu to zagraża. Ciężko się zmienić z takim podejściem.

Czemu osoba narcystyczna na każdym kroku potrzebuje podziwu i potwierdzenia dla swojej wyjątkowości? Co się dzieje kiedy tego nie dostajesz? Może jest tam w środku, coś co nie jest takie wspaniałe. Z doświadczenia wiem, że takie osoby są super wrażliwe na swoim punkcie. Cokolwiek odbiorą jako podważenie swojego autorytetu (niekoniecznie słusznie, niekoniecznie taka byla intencja i znaczenie) i już czeka osobę, która się naraziła atak, czasami poważna zemsta.

Bardzo Ci dziękuję za Twój post. To co napisałaś zgadza się ze mną.

Będę szukał informacji o narcyzmie, mam nadzieję, że jest to uleczalne.

Zawsze myślałem, że facet musi myśleć o sobie, że jest zajebisty i najlepszy.

Gdy podchodziłem do kobiety w celu poderwania to nie brałem nigdy pod uwagę porażki. Zawsze wiedziałem, że będzie moja. Gdy założyłem firmę to nie brałem pod uwagę tego, że może mi się nie udać. Zawsze się uważałem za osobę wyjątkową, która ma to co chce. Natomiast nie mam nawet ani 1 koleżanki, więc nie jestem taki fajny jak mi się wydaje - także to musi być narcyzm.

To śmieszne, jak byłem gówniarzem około 16 lat to była taka mega ładna kobieta 22 lata, studentka informatyki. Teoretycznie nie miałem u niej żadnych szans, natomiast tak mi zależało aby ją zdobyć, że włamałem się do jej komputera, zobaczyłem co ona lubi robić i gdzie w necie spędza czas. Tam gdzie ona to byłem też i ja i robiłem wszystko aby jej zaimponować (potrafiłem miesiąc pisać jakiś program aby tylko ona do mnie pierwsza napisała). I tak się po jakimś czasie stało. To ona pierwsza do mnie napisała i ja to wykorzystałem. Pierwszy raz z nią miałem i to była miłość mojego życia, niestety krótka bo trwała tylko 2 lata. Natomiast piszę o tym dlatego, że gdy już ją zdobyłem i siedziałem w jej mieszkaniu przy jej komputerze, patrzyłem na swoją ślicznotkę to słuchałem piosenki "narcyz się nazywam". Teraz to widzę, że ta pewność siebie niekoniecznie jest zaletą, to jest mój problem.

35

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Kleoma napisał/a:

Babcia, mama, rodzeństwo...
Prezenty nawet wartościowe i pomoc dla rodziny się nie liczą w bilansie bycia dobrym człowiekiem.

Zaliczam jedynie te grosze na leczenie obcych ludzi, transport menela.
Może jeszcze pomoc kolegom o ile doprecyzujesz na czym ta pomoc polegała.

Mam kumpla, który miał trudny start. Jego ojciec się powiesił przed jego blokiem. Znam go z liceum. On zaczął handlować narkotykami i trafił do więzienia. Nagle stracił wszystkich kolegów, ale byłem ja. Gdy wrócił to dopilnowałem aby zerwał kontakt z poprzednim środowiskiem, pomogłem mu w znalezieniu pracy i gdy miał jakiś problem to zawsze mógł zadzwonić, porozmawiać.
Chciałbym napisać, że mu pomogłem, niestety obecnie też jest w więzieniu - nie udało mi się.

Odnośnie pomocy... to moja kobieta się rozbiera, wchodzimy do wanny, otwieramy winko, zapalamy świecie a tu nagle dzwoni kumpel, że auto mu się zepsuło i czy mogę go holować. Ja nigdy pomocy nie odmawiam. Jedynie mojej kobiety mi wtedy było szkoda, że ma faceta, który pomocy nie odmawia.

36

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Lady Loka napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale nie sama pomoc finansowa kwalifikuje kogos jako dobrego czlowieka. Juz nie przesadzajmy.

Dlatego pytam o tę pomoc dla kolegów, na czym polegała.

A pomoc finansowa gdy przy okazji reklamujemy swoją firmę lub np. w przypadku daru dla rodziny mamy z tego korzyści niematerialne to pomoc dyskusyjna.

Rzucenie komukolwiek kasy nawet bezinteresownie, najczesciej jest sposobem na uciszenie sumienia, a nie sposobem realnej pomocy.

Nie zgadzam się lecz to nie temat wątku.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

37

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Dlatego pytam o tę pomoc dla kolegów, na czym polegała.

A pomoc finansowa gdy przy okazji reklamujemy swoją firmę lub np. w przypadku daru dla rodziny mamy z tego korzyści niematerialne to pomoc dyskusyjna.

Rzucenie komukolwiek kasy nawet bezinteresownie, najczesciej jest sposobem na uciszenie sumienia, a nie sposobem realnej pomocy.

Nie zgadzam się lecz to nie temat wątku.

Ja generalnie się z tym zgadzam. Trzeba dać wędkę a nie rybę. Natomiast moja babciulka miała z 70 lat. Ona naprawdę potrzebowała już pomocy a nie wędki.
Gdy miałem 20 lat to ja mogłem wszystko. Teraz mam 35 i widzę, że jednak wszystkiego nie mogę. A co dopiero gdy będę miał 70 lat. Moim zdaniem nie ma jakiejś jednej złotej reguły, każdy człowiek jest inny i każdemu trzeba pomagać tak aby mu pomóc a nie zrobić krzywdę.

38

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Rzucenie komukolwiek kasy nawet bezinteresownie, najczesciej jest sposobem na uciszenie sumienia, a nie sposobem realnej pomocy.

Nie zgadzam się lecz to nie temat wątku.

Ja generalnie się z tym zgadzam. Trzeba dać wędkę a nie rybę. Natomiast moja babciulka miała z 70 lat. Ona naprawdę potrzebowała już pomocy a nie wędki.
Gdy miałem 20 lat to ja mogłem wszystko. Teraz mam 35 i widzę, że jednak wszystkiego nie mogę. A co dopiero gdy będę miał 70 lat. Moim zdaniem nie ma jakiejś jednej złotej reguły, każdy człowiek jest inny i każdemu trzeba pomagać tak aby mu pomóc a nie zrobić krzywdę.

Ale to nie o to chodzi, Zeus. Zachowujesz sie jak typowy zepsuty dzieciak. Tylko Ty masz podobno 35 lat, wiec dzieciakiem juz od dawna nie jestes.
Jestes tak zepsuty kasa, traktujesz ludzi z gory, bierzesz co Twoje, nie przyjmujesz odmowy. Ja bym po prostu powiedziala, ze jestes bucem. I nie dziwie sie, ze nie masz kolezanek. Moze to, co sie teraz dzieje, powinno byc dla Ciebie nauka tego, ze nie kazdego czlowieka mozesz miec tylko dlatego, ze masz taki kaprys?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

39 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-05-06 11:34:49)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Lady Loka napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale nie sama pomoc finansowa kwalifikuje kogos jako dobrego czlowieka. Juz nie przesadzajmy.

Dlatego pytam o tę pomoc dla kolegów, na czym polegała.

A pomoc finansowa gdy przy okazji reklamujemy swoją firmę lub np. w przypadku daru dla rodziny mamy z tego korzyści niematerialne to pomoc dyskusyjna.

Rzucenie komukolwiek kasy nawet bezinteresownie, najczesciej jest sposobem na uciszenie sumienia, a nie sposobem realnej pomocy.

Też uważam, że to jest najłatwiejszy sposób pomocy. Przeważnie chodzi w tym o to, żeby bez włożenia większego wysiłku dobrze o sobie myśleć, jako osobie wspierającej.



Autorze, myślę, że nie tyle jesteś poj....y, co brakuje Tobie współczucia i empatii i w sumie o to pewnie chodziło w pytaniu Kleomy.

40 Ostatnio edytowany przez Zeusmode (2021-05-06 11:46:44)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Lady Loka napisał/a:
Zeusmode napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Nie zgadzam się lecz to nie temat wątku.

Ja generalnie się z tym zgadzam. Trzeba dać wędkę a nie rybę. Natomiast moja babciulka miała z 70 lat. Ona naprawdę potrzebowała już pomocy a nie wędki.
Gdy miałem 20 lat to ja mogłem wszystko. Teraz mam 35 i widzę, że jednak wszystkiego nie mogę. A co dopiero gdy będę miał 70 lat. Moim zdaniem nie ma jakiejś jednej złotej reguły, każdy człowiek jest inny i każdemu trzeba pomagać tak aby mu pomóc a nie zrobić krzywdę.

Ale to nie o to chodzi, Zeus. Zachowujesz sie jak typowy zepsuty dzieciak. Tylko Ty masz podobno 35 lat, wiec dzieciakiem juz od dawna nie jestes.
Jestes tak zepsuty kasa, traktujesz ludzi z gory, bierzesz co Twoje, nie przyjmujesz odmowy. Ja bym po prostu powiedziala, ze jestes bucem. I nie dziwie sie, ze nie masz kolezanek. Moze to, co sie teraz dzieje, powinno byc dla Ciebie nauka tego, ze nie kazdego czlowieka mozesz miec tylko dlatego, ze masz taki kaprys?

Ja byłem taki jaki jestem już od zawsze. Kiedyś nie miałem kasy. Moi rodzice byli biedni a ja chciałem za wszelką cenę pomóc mojej rodzinie. Robiłem wszystko co tylko mogłem abyśmy nie byli biedni. Jak miałem 17 lat to już zarabiałem więcej niż moi rodzice razem wzięci. Jak miałem 12 lat i dostęp do internetu przez chwilę (bo to duże koszty kiedyś były) to zamiast ściągać pornole to ściągałem kursy programowania w C++ a potem na tym zarabiałem i oddawałem kasę rodzicom aby żyło się im się lepiej. 75% kasy szło dla rodziców a 25% na inwestycje np. w nowe domeny, serwer, pozycjonowanie itd.
Ja dopiero w wieku 22 lat miałem jaką taką kasę - stałe zarobki 20tyś mc.

41

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Lady Loka napisał/a:
Zeusmode napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Nie zgadzam się lecz to nie temat wątku.

Ja generalnie się z tym zgadzam. Trzeba dać wędkę a nie rybę. Natomiast moja babciulka miała z 70 lat. Ona naprawdę potrzebowała już pomocy a nie wędki.
Gdy miałem 20 lat to ja mogłem wszystko. Teraz mam 35 i widzę, że jednak wszystkiego nie mogę. A co dopiero gdy będę miał 70 lat. Moim zdaniem nie ma jakiejś jednej złotej reguły, każdy człowiek jest inny i każdemu trzeba pomagać tak aby mu pomóc a nie zrobić krzywdę.

Ale to nie o to chodzi, Zeus. Zachowujesz sie jak typowy zepsuty dzieciak. Tylko Ty masz podobno 35 lat, wiec dzieciakiem juz od dawna nie jestes.
Jestes tak zepsuty kasa, traktujesz ludzi z gory, bierzesz co Twoje, nie przyjmujesz odmowy. Ja bym po prostu powiedziala, ze jestes bucem. I nie dziwie sie, ze nie masz kolezanek. Moze to, co sie teraz dzieje, powinno byc dla Ciebie nauka tego, ze nie kazdego czlowieka mozesz miec tylko dlatego, ze masz taki kaprys?

Czy przypadkiem nie jesteś nazbyt surowa?
Autor postu chyba zaczyna powoli od autorefleksji, a moim zdaniem to już dużo.
Niektórzy nigdy nie dadzą sobie nic powiedzieć, a tu z każdym postem ujawnia się kto inny niż na początku.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

42 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-06 11:51:12)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Dlatego pytam o tę pomoc dla kolegów, na czym polegała.

A pomoc finansowa gdy przy okazji reklamujemy swoją firmę lub np. w przypadku daru dla rodziny mamy z tego korzyści niematerialne to pomoc dyskusyjna.

Rzucenie komukolwiek kasy nawet bezinteresownie, najczesciej jest sposobem na uciszenie sumienia, a nie sposobem realnej pomocy.

Nie zgadzam się lecz to nie temat wątku.

Wiem, że nie w temacie, ale o ile faktycznie w przypadku działań firm zazwyczaj chodzi o budowanie wizerunku i to zwykły marketing (choć też nie zawsze), tak wychodzenie z założenia, że wspomaganie innych to najczęściej sposób na uciszenie sumienia, a nie sposób realnej pomocy to sorry, ale taka generalizacja jest mocno krzywdząca. Nie jesteś w stanie zweryfikować motywów takiego postępowania w żaden sposób, a czasem rzucenie kasy to jedyny sposób (np. opłacanie edukacji dziewcząt w krajach gdzie jest to im utrudniane). A nawet jeśli faktycznie w konkretnym przypadku tak jest, to tak czy siak liczy się efekt końcowy czyli to, że ktoś pomoc otrzymał. Przeraża mnie coraz częstsza narracja, że skoro ktoś pomaga to on coś ucisza, a nie, że chce nieść pomoc i interesuje się losem innych. Nie wiem, może tacy ludzie po prostu mierzą własną miarą innych albo to typowe jadowite piekiełko i co nie zrobisz to źle. Bo przecież jak nie zrobisz to też źle.  (oczywiście dalej mowa o bezinteresownej pomocy, czasem nawet bez wiedzy innych a nie działaniach na rzecz wizerunku przedsiębiorstwa). Sorry za offtop.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

43

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Nie nie nie. Nie o to mi chodzi. Po prostu uwazam, ze w wiekszosci przypadkow danie kasy jest pomoca dorazna i mozna zaangazowac sie w inne rzeczy, ktore moga tym ludziom pomoc. Paradoksalnie danie kasy czesto bardziej przeszkadza niz pomaga, ale to jest temat na inne dyskusje.
Po prostu latwiej jest sypnac troche kasy niz zastanowic sie, czy jest inny sposob pomocy, ktory pomoze dlugoterminowo, a nie doraznie. Ja jestem za tym, zeby np. dawac mozliwosci zatrudnienia zamiast pieniedzy. Albo zeby zaangazowac sie w jakies przemiany w ochronie zdrowia zamiast finansowac operacje w US. Patrze na takie rzeczy w perspektywie wiekszej niz jeden czlowiek. Bo pomoge jednemu, ale tam jest dalej tysiac innych, ktorym nie pomoge, bo nie da sie pomoc wszystkim. I zawsze mysle o tym, w jaki sposob moge zmienic sytuacje tak, zeby pomoc wiekszej ilosci zamiast tego jednego. Ale to wlasnie wymaga najczesciej wiekszego zaangazowania niz zrobienie przelewu.

A co do charakteru Autora, to mam takie zdanie jakie mam. Autorefleksja, w ktorej i tak pokazuje sie jako ten super i podkresla jeszcze co chwile ile kasy ma i ile potrafi dac. To ta kolezanka ma z nim byc, zeby on finansowal jej zachcianki? Bo jak ja mam kolegow to pojecia nie mam, ile oni zarabiaja. Orientuje sie, gdzie pracuja albo jakie firmy maja, ale to orientuje sie, a nie jestem doskonale swiadoma ile kasy komus tam dali.
Moim zdaniem Autor podchodzi do tego od zlej strony. Widze dzieciaka, ktorzy rzuca pieniedzmi bo ma i bo moze. I ja czytajac Autora i jego posty i oceniajac go na tej podstawie, nie zostalabym jego kolezanka, bo jego charakter by mnie irytowal na kazdym kroku. Takie oderwanie od rzeczywistosci troche.
Jak to zmienic i czy zmieniac? Nie wiem. Uwazam, ze nie jestesmy zupa pomidorowa i nie kazdy musi nas lubic. Wiec raczej zamiast zmieniac to na miejscu Autora skupilabym sie na tym, zeby budowac wiecej relacji z roznymi ludzmi i zobaczylabym, co z tego bedzie. Kazda relacja jakos na nas wplywa i mysle, ze to bedzie skuteczniejsze, jak sie zobaczy w praktyce, jak na nasze konkretne zachowania reaguja inni ludzie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

44

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Lady Loka napisał/a:

Po prostu latwiej jest sypnac troche kasy niz zastanowic sie, czy jest inny sposob pomocy, ktory pomoze dlugoterminowo, a nie doraznie. Ja jestem za tym, zeby np. dawac mozliwosci zatrudnienia zamiast pieniedzy. Albo zeby zaangazowac sie w jakies przemiany w ochronie zdrowia zamiast finansowac operacje w US. Patrze na takie rzeczy w perspektywie wiekszej niz jeden czlowiek. Bo pomoge jednemu, ale tam jest dalej tysiac innych, ktorym nie pomoge, bo nie da sie pomoc wszystkim. I zawsze mysle o tym, w jaki sposob moge zmienic sytuacje tak, zeby pomoc wiekszej ilosci zamiast tego jednego. Ale to wlasnie wymaga najczesciej wiekszego zaangazowania niz zrobienie przelewu.

Podpisuję się, dlatego pisałam też wcześniej, że to najprostsza, najmniej wymagająca forma pomocy.
Ludzie nie są altruistami i niczego nie robią bezinteresownie.
Np. ja np. mierzę własną miarę i wiem, że nie potrafię być całkiem obojętna, gdy wpada mi na skrzynkę następna prośba o kasę zbieraną na leczenie jakiegoś dziecka za granicą, więc robię przelew, żeby uciszyć własne sumienie. Chociaż wiem, że tak naprawdę powinnam działać na rzecz tego, aby np. leczenie choroby rzadkiej było jakoś uregulowane a rodzice nie musieli szukać pomocy gdzie się da. Ale łatwiej jest zrobić przelew. Uciszam własne sumienie i zapominam.

45 Ostatnio edytowany przez Zeusmode (2021-05-06 13:01:09)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Pomagam tak jak uważam. Gdy ktoś nie jest w stanie utrzymać wędki to dam kasę a jak jest młody byk to grsza nie otrzyma tylko wędkę.
Np. mój przyjaciel ze studiów - pomogłem mu tylko rozmową a teraz prowadzi jedną z większych firm ze swojej branży w naszym województwie.
Gdybym dał mu kasę to bym go zniszczył. Natomiast dać kasę komuś, kto nie jest w stanie nawet trzymać wędki jest moim zdaniem jak najbardziej uzasadnione.

Mnie jeszcze dziwi jedna rzecz. W stosunku do kobiet jestem miły. A nie mam żadnej koleżanki.

Natomiast w stosunku do kobiet, które podrywam jestem niedobry. Np. moja kobieta jest o 9 lat młodsza niż ja. Podczas pierwszej randki jej powiedziałem, że nie ma u mnie żadnych szans. Potem gdy się spotykaliśmy to sobie z niej żartowałem. Gdy ona chciała sex to jej powiedziałem, że czasami marzenia się spełniają, ale nie teraz. Kilka miesięcy się spotykaliśmy i byłem dla niej bardzo niedobry. Natomiast przyszedł taki moment, że szliśmy razem spacerem popatrzyłem na nią i sobie pomyślałem, że mi na niej zależy. Złapałem ją za jej malutką rączkę i poczułem się szczęśliwy - już 5 lat jesteśmy razem.

Nie rozumiem dlaczego będąc niedobry mogę mieć każdą kobietę, którą chce mieć a będąc dobry nie mam żadnej koleżanki, która chciałaby się ze mną spotkać.

46

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:

Tak szczerz to mnie to irytuje.
Gdy skończył się mój 6 letni związek to po tygodniu już miałem nową laskę na pocieszenie.
Dlaczego nie mogę mieć koleżanki niezależnie od tego czy mam jakąś kobietę czy jej nie mam?

Bo kobiety w Twoim wieku ok.35 lat szukają związku i faceta i ojca dla swoich dzieci. Nie mają już czasu na kumplowanie się bo po 35 roku życia płodnosc kobiet znacząco maleje. A kobiety ktore mają rodzinę raczej nie będą się kumplować bo nie mają na to czasu. Mają obowiązki. Dlatego nie potrafisz takiej zbaleźć. Oczywiscie są kobiety ktòre stawiają na karierę i nie chcą mieć rodziny ale to zdecydowana mniejszość no i muszą podzielać męskie zakiteresowania bo to jest głòwnym powodem takiej relacji- coś co łączy

47

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego będąc niedobry mogę mieć każdą kobietę, którą chce mieć a będąc dobry nie mam żadnej koleżanki, która chciałaby się ze mną spotkać.

Taki widać już Twój los :-D
Nie martw się, wielu na pewno Ci zazdrości ;-)

48

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:

Pomagam tak jak uważam. Gdy ktoś nie jest w stanie utrzymać wędki to dam kasę a jak jest młody byk to grsza nie otrzyma tylko wędkę.
Np. mój przyjaciel ze studiów - pomogłem mu tylko rozmową a teraz prowadzi jedną z większych firm ze swojej branży w naszym województwie.
Gdybym dał mu kasę to bym go zniszczył. Natomiast dać kasę komuś, kto nie jest w stanie nawet trzymać wędki jest moim zdaniem jak najbardziej uzasadnione.

Mnie jeszcze dziwi jedna rzecz. W stosunku do kobiet jestem miły. A nie mam żadnej koleżanki.

Natomiast w stosunku do kobiet, które podrywam jestem niedobry. Np. moja kobieta jest o 9 lat młodsza niż ja. Podczas pierwszej randki jej powiedziałem, że nie ma u mnie żadnych szans. Potem gdy się spotykaliśmy to sobie z niej żartowałem. Gdy ona chciała sex to jej powiedziałem, że czasami marzenia się spełniają, ale nie teraz. Kilka miesięcy się spotykaliśmy i byłem dla niej bardzo niedobry. Natomiast przyszedł taki moment, że szliśmy razem spacerem popatrzyłem na nią i sobie pomyślałem, że mi na niej zależy. Złapałem ją za jej malutką rączkę i poczułem się szczęśliwy - już 5 lat jesteśmy razem.

Nie rozumiem dlaczego będąc niedobry mogę mieć każdą kobietę, którą chce mieć a będąc dobry nie mam żadnej koleżanki, która chciałaby się ze mną spotkać.

Moze dlatego ze niektóre kobiety lubią niegrzecznych chłopców? A może wierzą , że zmienią faceta? Wiele na tym się przejechało. Wyobraź sobie żd znajdziesz koleżankę i co bedziesz z nią robił, o czym rozmawiał? Co ma was zachęcić do ponownego spotkania? Mam wielu kolegów ale mamy jakiś wspólby cel czy zainteresowania. Kazdy ma swoje rodziny i to są raczej rzadkie kontakty. Rozumuem że chcialbyś mieć kumpelę na wyłączność czyli kiedy ty chcesz ona wszystko rzuca i się spotykacie. Gdy ludzie są wolni i nie tylko taka relacja zawsze przybiera jakiś podteks erotyczny i kobiety nie wchodza w to żeby potem nie cierpieć. Mają instynkt samozachowawczy. Lubią jasne relacje.

49

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Petra44 napisał/a:
Zeusmode napisał/a:

Pomagam tak jak uważam. Gdy ktoś nie jest w stanie utrzymać wędki to dam kasę a jak jest młody byk to grsza nie otrzyma tylko wędkę.
Np. mój przyjaciel ze studiów - pomogłem mu tylko rozmową a teraz prowadzi jedną z większych firm ze swojej branży w naszym województwie.
Gdybym dał mu kasę to bym go zniszczył. Natomiast dać kasę komuś, kto nie jest w stanie nawet trzymać wędki jest moim zdaniem jak najbardziej uzasadnione.

Mnie jeszcze dziwi jedna rzecz. W stosunku do kobiet jestem miły. A nie mam żadnej koleżanki.

Natomiast w stosunku do kobiet, które podrywam jestem niedobry. Np. moja kobieta jest o 9 lat młodsza niż ja. Podczas pierwszej randki jej powiedziałem, że nie ma u mnie żadnych szans. Potem gdy się spotykaliśmy to sobie z niej żartowałem. Gdy ona chciała sex to jej powiedziałem, że czasami marzenia się spełniają, ale nie teraz. Kilka miesięcy się spotykaliśmy i byłem dla niej bardzo niedobry. Natomiast przyszedł taki moment, że szliśmy razem spacerem popatrzyłem na nią i sobie pomyślałem, że mi na niej zależy. Złapałem ją za jej malutką rączkę i poczułem się szczęśliwy - już 5 lat jesteśmy razem.

Nie rozumiem dlaczego będąc niedobry mogę mieć każdą kobietę, którą chce mieć a będąc dobry nie mam żadnej koleżanki, która chciałaby się ze mną spotkać.

Moze dlatego ze niektóre kobiety lubią niegrzecznych chłopców? A może wierzą , że zmienią faceta? Wiele na tym się przejechało. Wyobraź sobie żd znajdziesz koleżankę i co bedziesz z nią robił, o czym rozmawiał? Co ma was zachęcić do ponownego spotkania? Mam wielu kolegów ale mamy jakiś wspólby cel czy zainteresowania. Kazdy ma swoje rodziny i to są raczej rzadkie kontakty. Rozumuem że chcialbyś mieć kumpelę na wyłączność czyli kiedy ty chcesz ona wszystko rzuca i się spotykacie. Gdy ludzie są wolni i nie tylko taka relacja zawsze przybiera jakiś podteks erotyczny i kobiety nie wchodza w to żeby potem nie cierpieć. Mają instynkt samozachowawczy. Lubią jasne relacje.

Ale to większość facetów tak ma, że nie ma koleżanek?
Jeśli chodzi o moje pasje to są sami mężczyźni. Ja nie wiem co te kobiety robią. Ale ich nie ma.
Dla mnie facet, który zdradza kobiete nie jest mężczyzną, jest nikim. Po to się zdobywa kobietę i daje się jej swoje słowo aby tego dotrzymać - tak uważam.
Natomiast chciałbym mieć koleżankę, tak samo jak mam kolegów. Chodzi tu o życie towarzyskie. Wiadomo, że kobieta myśli inaczej niż facet i fajnie poznać inne myślenie.

50

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:
Petra44 napisał/a:
Zeusmode napisał/a:

Pomagam tak jak uważam. Gdy ktoś nie jest w stanie utrzymać wędki to dam kasę a jak jest młody byk to grsza nie otrzyma tylko wędkę.
Np. mój przyjaciel ze studiów - pomogłem mu tylko rozmową a teraz prowadzi jedną z większych firm ze swojej branży w naszym województwie.
Gdybym dał mu kasę to bym go zniszczył. Natomiast dać kasę komuś, kto nie jest w stanie nawet trzymać wędki jest moim zdaniem jak najbardziej uzasadnione.

Mnie jeszcze dziwi jedna rzecz. W stosunku do kobiet jestem miły. A nie mam żadnej koleżanki.

Natomiast w stosunku do kobiet, które podrywam jestem niedobry. Np. moja kobieta jest o 9 lat młodsza niż ja. Podczas pierwszej randki jej powiedziałem, że nie ma u mnie żadnych szans. Potem gdy się spotykaliśmy to sobie z niej żartowałem. Gdy ona chciała sex to jej powiedziałem, że czasami marzenia się spełniają, ale nie teraz. Kilka miesięcy się spotykaliśmy i byłem dla niej bardzo niedobry. Natomiast przyszedł taki moment, że szliśmy razem spacerem popatrzyłem na nią i sobie pomyślałem, że mi na niej zależy. Złapałem ją za jej malutką rączkę i poczułem się szczęśliwy - już 5 lat jesteśmy razem.

Nie rozumiem dlaczego będąc niedobry mogę mieć każdą kobietę, którą chce mieć a będąc dobry nie mam żadnej koleżanki, która chciałaby się ze mną spotkać.

Moze dlatego ze niektóre kobiety lubią niegrzecznych chłopców? A może wierzą , że zmienią faceta? Wiele na tym się przejechało. Wyobraź sobie żd znajdziesz koleżankę i co bedziesz z nią robił, o czym rozmawiał? Co ma was zachęcić do ponownego spotkania? Mam wielu kolegów ale mamy jakiś wspólby cel czy zainteresowania. Kazdy ma swoje rodziny i to są raczej rzadkie kontakty. Rozumuem że chcialbyś mieć kumpelę na wyłączność czyli kiedy ty chcesz ona wszystko rzuca i się spotykacie. Gdy ludzie są wolni i nie tylko taka relacja zawsze przybiera jakiś podteks erotyczny i kobiety nie wchodza w to żeby potem nie cierpieć. Mają instynkt samozachowawczy. Lubią jasne relacje.

Ale to większość facetów tak ma, że nie ma koleżanek?
Jeśli chodzi o moje pasje to są sami mężczyźni. Ja nie wiem co te kobiety robią. Ale ich nie ma.
Dla mnie facet, który zdradza kobiete nie jest mężczyzną, jest nikim. Po to się zdobywa kobietę i daje się jej swoje słowo aby tego dotrzymać - tak uważam.
Natomiast chciałbym mieć koleżankę, tak samo jak mam kolegów. Chodzi tu o życie towarzyskie. Wiadomo, że kobieta myśli inaczej niż facet i fajnie poznać inne myślenie.

Myślę, że zajęci faceci nie mają kolezanek chyba że w pracy i kontaktują się tylko w pracy albo sporadycznie po. Jakoś nue wyobrażam sobie mieć męza i spotykać się z kolegą. Zaraz by szalał z zazdrości. Poza tym chyba kluczowe w takiej rekacji są wspólne zainteresowania . Niewiele kobiet ma techniczne hobby . Wręcz przeciwnie.  Na jakimś szkoleniu na 15 kobiet tylko ja muałam inne pasje. Większośc albo spełniała się w kuchni piekąc ciasta albo szyły albo róbotki na drutach.- typowe damskie zainteresowania. Sama kiedys nie wytrzymaĺam jak jadąc pociągiem musiałam przez godzinę słuchać 2 kobiet ktore rozorawiały i włosach tipsach lakierach doczepianych rzęsach itd. Nie sądze żebyś szukał takiej koleżanki. smile sana bym się znudziła i była poirytowana. Moze powinienes poszukac kobiet na jakichś forach dla programistów githubie, slacku, stack overflow? Myśle ze to trudne ale nie niemożliwe.
Nue na darmo mówią ze kobieta jest z venus a facet z marsa. Dokładnie tak jest ! Kobiety są emocjonalne i często doszukują się czegoś czego nie ma. Faceci są zadaniowi. Mozesz tez sie przyjaznic z kobietą kumpla . Spróbować najpierw spotykać się z parami poszerzać grono znajomych a moze ktos się trafi z kim mozna porozmawiać? I się kumplować i bedzie to relacja aseksualna..

51 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2021-05-06 15:50:53)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:

Np. mój przyjaciel ze studiów - pomogłem mu tylko rozmową a teraz prowadzi jedną z większych firm ze swojej branży w naszym województwie.
.

Zabrzmiało tak, jakby Twój kolega prowadził tę firmę tylko dzięki rozmowie z Tobą. big_smile
A co do braku koleżanki, to może spotkaj się ze swoją dziewczyną i jej koleżankami big_smile
wystarczy powiedzieć swojej dziewczynie, że chciałbyś mieć koleżankę to pewnie zapozna Cię z jakąś swoją koleżanką (ironia)

52 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-05-06 20:47:25)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

nie zauwazylam, zebys byl "chamem" (oprocz dla swojej dziewczyny i dziwne, ze jej to nie przeszkadzalo...). jednak nie powinienes nikogo oceniac poprzez materialnosc czy iloraz inteligencji. na szczescie nie sa to warunki godnosci czlowieka.

i tez nie rozumiem, po co ci przyjaciolka (bo tobie razcej o przyjaciolke chodzi, nie kolezanke), bo to czesto gesto wlasnie konczy sie klopotami. jak juz sam spostrzegles, wczesniej czy pozniej dla ktorejs ze stron przeklada sie to na oczekiwania natury romantycznej. i to jest normalne. tobie nie pasuje. ok, to nie szukaj znowu, bo tak bd za kazdym razem. w pierwszym watku opisales sytuacje, ze gdy wybrales jedna z kolezanek, inne sie poobrazaly. ---> zwyczajnie byly zazdrosne. dla nich tez to nie bylo zwykle kolezenstwo.

53

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Ja też mam poważny problem, jestem kobietą i nie mam kolegów. Żadnych, kto mnie uratuje? Mam pasje do kwiatów i ciastek i psów. Czy to coś pomoże?

54

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Gdzie mój popcorn??
Jaki trol co to was karmi swoja wybitna ( wedlug MENSA) inteligencja smile
Jak taki wybitny i zna siebie to powinien wiedzieć czemu nie może znaleźć 'przyjaciółki'.

55

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Petra44 napisał/a:

Myślę, że zajęci faceci nie mają kolezanek chyba że w pracy i kontaktują się tylko w pracy albo sporadycznie po. Jakoś nue wyobrażam sobie mieć męza i spotykać się z kolegą. Zaraz by szalał z zazdrości.

Czyli inni faceci też nie mają koleżanek bo w praktyce to by się skończyło zdradą?
Myślałem, że tylko ja mam sporo kumpli i ani jednej koleżanki. Tzn. mam koleżanki - kobiety moich kolegów.

Petra44 napisał/a:

i tez nie rozumiem, po co ci przyjaciolka (bo tobie razcej o przyjaciolke chodzi, nie kolezanke), bo to czesto gesto wlasnie konczy sie klopotam

Jest taka jedna koleżanka, która nie chce się ze mną spotkać.
Kiedyś jak nie byłem w związku to miałem relacje seksualne z 3 kobietami w tym samym czasie. Jedna z nich to była właśnie ta koleżanka, która teraz nie chce się ze mną spotkać. Mamy jedynie kontakt wirtualny.
Ona była bardzo dobra dla mnie, super mi się spędzało z nią czas. Jej zależało na związku ze mną a ja nie chciałem. Często się spotykaliśmy, uprawialiśmy seks, dużo rozmów, spacerów, wspólnych wyjazdów.
W pewnym momencie zdecydowałem się na związek z inną kobietą i wówczas ona przestała się ze mną spotykać. Ja ją informowałem prawie od początku, że nie będziemy parą.
Zastanawiam się czy to możliwe aby się często spotykać, dużo rozmawiać itd. z kobietą i aby nie doszło do seksu i zdrady w związku. Z tego co piszecie to nie jest to możliwe.
Szkoda bo pomimo, że z facetami fajnie się spędza czas to jednak facet to facet. Fajnie byłoby pójść na spacer z kobietą i porozmawiać sobie na różne tematy i poznać damski punkt widzenia.

56

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:
Petra44 napisał/a:

Myślę, że zajęci faceci nie mają kolezanek chyba że w pracy i kontaktują się tylko w pracy albo sporadycznie po. Jakoś nue wyobrażam sobie mieć męza i spotykać się z kolegą. Zaraz by szalał z zazdrości.

Czyli inni faceci też nie mają koleżanek bo w praktyce to by się skończyło zdradą?
Myślałem, że tylko ja mam sporo kumpli i ani jednej koleżanki. Tzn. mam koleżanki - kobiety moich kolegów.

Petra44 napisał/a:

i tez nie rozumiem, po co ci przyjaciolka (bo tobie razcej o przyjaciolke chodzi, nie kolezanke), bo to czesto gesto wlasnie konczy sie klopotam

Jest taka jedna koleżanka, która nie chce się ze mną spotkać.
Kiedyś jak nie byłem w związku to miałem relacje seksualne z 3 kobietami w tym samym czasie. Jedna z nich to była właśnie ta koleżanka, która teraz nie chce się ze mną spotkać. Mamy jedynie kontakt wirtualny.
Ona była bardzo dobra dla mnie, super mi się spędzało z nią czas. Jej zależało na związku ze mną a ja nie chciałem. Często się spotykaliśmy, uprawialiśmy seks, dużo rozmów, spacerów, wspólnych wyjazdów.
W pewnym momencie zdecydowałem się na związek z inną kobietą i wówczas ona przestała się ze mną spotykać. Ja ją informowałem prawie od początku, że nie będziemy parą.
Zastanawiam się czy to możliwe aby się często spotykać, dużo rozmawiać itd. z kobietą i aby nie doszło do seksu i zdrady w związku. Z tego co piszecie to nie jest to możliwe.
Szkoda bo pomimo, że z facetami fajnie się spędza czas to jednak facet to facet. Fajnie byłoby pójść na spacer z kobietą i porozmawiać sobie na różne tematy i poznać damski punkt widzenia.

Byc może takie relacje się zdarzają aseksualne miedzy płciami ale to chyba tyllo wtedy gdy zna się od dziecka . Moj mąż na poczatku naszego związki oznajmił mi ze on nie na kolegów i nie życzy sobie żebym miała koleżanki. Myślę ze taka koleżenska relacja jest możliwa ale bardzo trudna do utrzymania.  Zwykle ktoras ze stron chce więcej niz przyjazni i relacja się kończy.

57

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Petra44 napisał/a:

Byc może takie relacje się zdarzają aseksualne miedzy płciami ale to chyba tyllo wtedy gdy zna się od dziecka . Moj mąż na poczatku naszego związki oznajmił mi ze on nie na kolegów i nie życzy sobie żebym miała koleżanki. Myślę ze taka koleżenska relacja jest możliwa ale bardzo trudna do utrzymania.  Zwykle ktoras ze stron chce więcej niz przyjazni i relacja się kończy.

Przejęzyczyłaś się? Twój mąż nie ma koleżanek i nie życzy sobie abyś miała kolegów?

Ja uważam, że muszę być zawsze na tyle dobrym facetem dla mojej kobiety, aby ona nawet na innego nie spojrzała. Jako jej facet muszę zaspokajać wszystkie jej potrzeby.
Kiedyś moja kobieta zaczęła się śmiać, że jej poprzedni facet chce się z nią spotkać. Ja jej powiedziałem, że ją kocham i może iść i wiem, że mnie nie zdradzi. Poszła.
Na 99,99999% nie było zdrady. Jeśli bym jej zabronił iść to znaczy, że sam bym się uważał za niegodnego jej faceta. Natomiast prawdopodobnie przez osobowość narcystyczną uważam, że jestem najlepszym facetem na jakiego mogła trafić. Nie boję się innych facetów ponieważ uważam, że we wszystkim jestem od nich lepszy.

58 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-05-06 23:25:05)

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Uważanie się za pępek świata i lepszego od wszystkich nie jest atrakcyjną cechą, nie tylko do związku, ale do zwykłych znajomości też. Nie chodzi o to, żeby być chodzącym kompleksem, ale Twoje spojrzenie na siebie jest nierealistyczne - co tylko potwierdzają wypowiedzi ludzi w tym wątku. Twoje poczucie wyższości da się wyczuć w pierwszych zdaniach, pierwszych postach.
Każdy ma wady, uważanie że ich nie masz, albo wywyższanie się bo "wiem że mam wady" też nie zjednuje do siebie ludzi.

Wiesz, czego w tym brak? Autentyczności. Może jesteś tak zaradny, opiekuńczy, bogaty i wspaniałomyślny jak opowiadasz. Ale to wciąż tylko zasłona dymna, zbroja, maska. Nie wychodzisz tu odważnie z własną trudnością, tylko zbijasz innych wyśmiewaniem i wywyższaniem. Taka maska sugeruje tyle, że boisz się pokazać prawdziwą twarz bo nie daj borze ktoś zobaczy jaki jesteś naprawdę, bez tej całej otoczki "taki piękny i uroczy" i się odwróci.

Bycie autentycznym, prawdziwymi i wrażliwym (w znaczeniu: wystawiającym się na zranienie, otwartym, a nie przewrażliwionym) to rzeczy wymagające wielkiej odwagi, ale też przynoszące największe skarby: prawdziwe relacje, przyjaźnie, miłość, bliskość.

If you can be anything, be kind.

59

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:
Petra44 napisał/a:

Byc może takie relacje się zdarzają aseksualne miedzy płciami ale to chyba tyllo wtedy gdy zna się od dziecka . Moj mąż na poczatku naszego związki oznajmił mi ze on nie na kolegów i nie życzy sobie żebym miała koleżanki. Myślę ze taka koleżenska relacja jest możliwa ale bardzo trudna do utrzymania.  Zwykle ktoras ze stron chce więcej niz przyjazni i relacja się kończy.

Przejęzyczyłaś się? Twój mąż nie ma koleżanek i nie życzy sobie abyś miała kolegów?

Ja uważam, że muszę być zawsze na tyle dobrym facetem dla mojej kobiety, aby ona nawet na innego nie spojrzała. Jako jej facet muszę zaspokajać wszystkie jej potrzeby.
Kiedyś moja kobieta zaczęła się śmiać, że jej poprzedni facet chce się z nią spotkać. Ja jej powiedziałem, że ją kocham i może iść i wiem, że mnie nie zdradzi. Poszła.
Na 99,99999% nie było zdrady. Jeśli bym jej zabronił iść to znaczy, że sam bym się uważał za niegodnego jej faceta. Natomiast prawdopodobnie przez osobowość narcystyczną uważam, że jestem najlepszym facetem na jakiego mogła trafić. Nie boję się innych facetów ponieważ uważam, że we wszystkim jestem od nich lepszy.

Zgadza się. Zakazany owoc smakuje lepiej:) z jednej strony masz racje. Gdy ma się odpowiedniego faceta żaden inny np. Mnie by nie zainteresował na tyle że bym zdradziła. Owszem moze mi się ktoś podobać itd ale to wszystko. Ale ja jestem monogamiczna, nie nudzę się szybko, lubie stabilizację i spokoj i nie potrafię kłamać tak dobrze zebg ukryc zdrade. Ale ludzie są różni i relacje są rózne. Niektorzy są uzależnieni od emocji dreszczyka nuepewnosci i nie wyobrazaja sobie zycia bez tajemnic.
Z pewnoscią jesteś dobrą partią:) ale nawet kota mozna zagłaskać

60

Odp: Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek
Zeusmode napisał/a:
Petra44 napisał/a:

Myślę, że zajęci faceci nie mają kolezanek chyba że w pracy i kontaktują się tylko w pracy albo sporadycznie po. Jakoś nue wyobrażam sobie mieć męza i spotykać się z kolegą. Zaraz by szalał z zazdrości.

Czyli inni faceci też nie mają koleżanek bo w praktyce to by się skończyło zdradą?
Myślałem, że tylko ja mam sporo kumpli i ani jednej koleżanki. Tzn. mam koleżanki - kobiety moich kolegów.

Petra44 napisał/a:

i tez nie rozumiem, po co ci przyjaciolka (bo tobie razcej o przyjaciolke chodzi, nie kolezanke), bo to czesto gesto wlasnie konczy sie klopotam

Jest taka jedna koleżanka, która nie chce się ze mną spotkać.
Kiedyś jak nie byłem w związku to miałem relacje seksualne z 3 kobietami w tym samym czasie. Jedna z nich to była właśnie ta koleżanka, która teraz nie chce się ze mną spotkać. Mamy jedynie kontakt wirtualny.
Ona była bardzo dobra dla mnie, super mi się spędzało z nią czas. Jej zależało na związku ze mną a ja nie chciałem. Często się spotykaliśmy, uprawialiśmy seks, dużo rozmów, spacerów, wspólnych wyjazdów.
W pewnym momencie zdecydowałem się na związek z inną kobietą i wówczas ona przestała się ze mną spotykać. Ja ją informowałem prawie od początku, że nie będziemy parą.
Zastanawiam się czy to możliwe aby się często spotykać, dużo rozmawiać itd. z kobietą i aby nie doszło do seksu i zdrady w związku. Z tego co piszecie to nie jest to możliwe.
Szkoda bo pomimo, że z facetami fajnie się spędza czas to jednak facet to facet. Fajnie byłoby pójść na spacer z kobietą i porozmawiać sobie na różne tematy i poznać damski punkt widzenia.

Ja może powiem ze swojego doświadczenia - mam kumpla, z którym znam się ze studiów. To czysto kumpelska relacja, bez podtekstów od samego początku, nie pociągamy się wzajemnie, więc może tu tkwi sekret. Więc na czym się ona opiera? Na podobnych zainteresowaniach (ten sam kierunek studiów, gry komputerowe, fantastyka), na umiłowaniu do rozmowy (jest gaduła, a ja lubię sobie czasem pofilozofować) no i do momentu pandemii chodziliśmy razem na siłownię na trening, a przy okazji wpadałam do nich (do niego i jego żony) często na herbatę i pogadać o życiu. Znamy się kupę lat, dłużej niż on ze swoją żoną i niż ja z moim partnerem. Niemniej, może jest to powód, dla którego jego żona (z którą też się mocno lubię) i mój partner to akceptują. Myślę, że gdybym teraz wyskoczyła z pomysłem znalezienia sobie nowego przyjaciela, mój partner mógłby poczuć się nieswojo. I w pełni bym go rozumiała. Takie znajomości niosą ze sobą ryzyko i nie czarujmy się - bliskość między ludźmi rodzi się poprzez poświęcany czas, uwagę, itd. Myślę, że trzeba być bardzo świadomą osoba, żeby nie przekroczyć pewnych granic (np nie zalic się na swojego partnera, unikać intymności) Pytanie co na ten pomysł Twoja partnerka...

Natomiast, jeśli chodzi o relacje koleżeńskie z kobietami - na pewno warto wykazać zainteresowanie drugim człowiekiem i nie oceniać tego co mówi. Myślę, że w zasadzie w każdej relacji międzyludzkiej to pomaga. I przede wszystkim pamiętać, że kobiety mówią nie po to, by otrzymać odpowiedź albo gotowe rozwiązanie problemu, ale po to żeby zostać wysłuchane i zrozumiane, a do tego Autorze potrzeba dużo wyczucia i empatii. Niemniej, próbuj. smile

Posty [ 1 do 60 z 162 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jestem mężczyzną i nie mam koleżanek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021