Witam
Nigdy bym nie pomyślał że znajdę się na takiej stronie, ale aktualnie jestem totalnym desperatem w poszukiwaniu pomocy.
Mój problem polega na tym że bardzo prawdopodobnie zakochałem się w koleżance z pracy. Znamy się od ponad pól roku, a rozmawiamy ze sobą od jakiś 4 miesięcy.
Wszystko zaczęło w grudniu zeszłego roku kiedy to udało mi się w końcu zaprosić ją na spacer [tylko spacer bo covid i te sprawy] i wyznałem jej że bardzo ją lubię.
Odpowiedziała mi wtedy że nie dam mi tego czego ja oczekuje. Po całym zdarzeniu jeszcze żeśmy sobie pospacerowali aż w końcu odprowadziłem ją na autobus.
Powinienem dodać że była ona w 3 letnim związku który się rozpadł w Październiku tamtego roku, więc może wybrałem sobie bardzo zły czas na wyskakiwanie do niej z uczuciami gdyż bardzo przeżyła to rozstanie.
Do Marca tego roku było w miarę spoko do póki przez przypadek się nie dowiedziałem że znalazła sobie kogoś na Tinderze, mój świat się nagle zawalił i desperacko potrzebowałem rozmowy z nią. Doszło do tej poważnej rozmowy w której zaproponowałem jej kolejny spacer na co ona znowu mi powiedziała że, nie da mi tego czego ja chce. I byłem gotowy się poddać, lecz przez znajomą która mi powiedziała coś przez co nabrałem ponownie nadziei, nadziei na to że uda mi się przekonać ją do siebie.
Po całej sytuacji trochę przystopowałem, nie naciskałem już na nią i starałem się wejść na czysto koleżeńskie stosunki i przez ten czas było spoko. Ale, od jakiegoś czasu świetnie się dogadujemy, spędzamy sporo czasu online razem i dobrze się bawimy w swoim towarzystwie. Dodam że aktualnie z nikim się nie spotyka. Chciałbym jej jakoś wytłumaczyć że chodzi mi o coś więcej ale boje się odważniejszych kroków. Boje się spróbować ją np. pocałować gdyż nie chcę żeby ta znajomość legła w gruzach. Powinienem jeszcze wspomnieć o tym że oprócz problemów z rozstaniem ma jeszcze swoje problemy. [ Coś w stylu niskiej samooceny, depresja, itp] powiedzcie mi co ja mam robić, wiele osób słysząc tą opowieść stwierdziło żebym się poddał, kiedy ja nie chcę się poddać, zależy mi na niej jak jasna cholera. Cieszę się na każdą wiadomość od niej, cieszę się z każdej minuty spędzonej razem. Co ja mam robić ;<
Co ja mam robić ;<
Może jakiś kurs językowy, gdzie poznałbyś znaczenie słowa ''nie''?
Dziewczyna nie jest zainteresowana i to się nie zmieni. Fakt, że z Tobą pisze świadczy tylko o tym, że się nudzi.
Swoją drogą, z jej strony to mocno nie fair, skoro jej powiedziałeś co czujesz. Gdyby miała trochę przyzwoitości, to by się odcięła.
Skoro nie ma, to Ty się odetnij od niej. Im szybciej, tym lepiej. No chyba że wolisz wzdychać do niej bez sensu całymi latami i obserwować jej kolejne związki.
Najwyraźniej nie jest zainteresowana, chociaż ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości, mogłaby sama odpuścić kontakt..No, ale jak widać atencjuszkom ciężko odpuścić..
Najwyraźniej nie jest zainteresowana, chociaż ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości, mogłaby sama odpuścić kontakt..No, ale jak widać atencjuszkom ciężko odpuścić..
A tam od razu atencjuszka. Przecież dziewczyna jasno mu zakomunikowała, że nie może dać mu tego czego on oczekuje, w domyśle czegoś więcej niż koleżeństwo. Poszła z nim raz na spacer pewnie z grzeczności, a sprawę postawiła jasno. W międzyczasie był ktoś z tindera ale nie pykło. Wtedy Seba uznał, że może nie wszystko stracone i znów zaczął ją zagadywać. Póki nie jest nachalny nie widzę powodu by miała być dla niego niemiła. Przecież razem pracują, możliwe, że go nawet lubi.
Zauważyłam, że bardzo jesteś stronniczy w swoich osądach. W przypadku kobiet, którym facet daje kosza i jasno komunikuje, że nić więcej nie będzie dziwisz się, że nie rozumieją słowa nie i dalej mają nadzieje, nie poddają, natomiast jeśli sytuacja dotyczy faceta, to znowu winna kobieta bo atencjuszka. Przecież oni nie byli parą, nawet do pocałunku nie doszło, do tego pracują razem. Serio uważasz, że kobieta powinna urwać kontakt całkowicie?
Gdybym była na miejscu tej dziewczyny to bym pewnie uznała, że facet zrozumiał co do niego mówię i traktuje mnie już tylko jak koleżankę więc nie ma co robić scen. A że facet ma wobec niej inne zamiary, to już jego problem.
Dziękuję za odpowiedzi i oczywiście rozumiem wasz punkt widzenia. Miałem myśl żeby się odciąć, jednakże przez to że jednak pracujemy razem jakby nie mam sposobności się tak kompletnie odciąć.
Po drugie, a przynajmniej tak mi się wydaje, największy problem sprawia mi fakt że nie powiedziała mi takiego definitywnego nie. Może po prostu byłem tak zaślepiony i głuchy że nie potrafiłem tego wyczytać między wierszami. Po prostu zwykłe "nie mogę Ci dać tego czego oczekujesz" mnie nie przekonywało i dalej myślałem że jest szansa.
Dziękuję za odpowiedzi i oczywiście rozumiem wasz punkt widzenia. Miałem myśl żeby się odciąć, jednakże przez to że jednak pracujemy razem jakby nie mam sposobności się tak kompletnie odciąć.
Po drugie, a przynajmniej tak mi się wydaje, największy problem sprawia mi fakt że nie powiedziała mi takiego definitywnego nie. Może po prostu byłem tak zaślepiony i głuchy że nie potrafiłem tego wyczytać między wierszami. Po prostu zwykłe "nie mogę Ci dać tego czego oczekujesz" mnie nie przekonywało i dalej myślałem że jest szansa.
Alez oczywiscie, ze ona powiedziala Ci definitywne nie, a potem jeszcze na dodatek szukala na Tinderze innego
czego wiecej Ci potrzeba?
7 2021-04-23 10:41:00 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-04-23 10:42:16)
Ciężko o urwanie kontaktu, jeśli się razem pracuje. Jednak sama świadomość, że druga osoba czuje coś więcej, powinna sprawiać, że warto ograniczyć spoufalanie się ze sobą. Na pewno postawienie sprawy jasno nie spowoduje od razu tego, że komuś zakochanemu przejdzie, ale ciężko też przebywać z kimś, kto wzbudza w nas uczucia i a traktuje jedynie powierzchownie. Gość nie powinien sobie robić nadziei a jeśli nie będzie w stanie wytrzymać razem to może się nawet zwolnić z pracy, bo takie rozwiązania już tutaj widziałem.
Sprawę komplikuje to, żę widują się w pracy, bo inaczej wystarczyłby zwykły brak kontaktu z jej strony, jeśli zaś Autor by do niego dążył, oznacza to, że nie zrozumiał jednak tego, co zostało mu powiedziane. W każym razie dostał jasny sygnał, więc powinien go sobie wziąć do serca.
Jakby była tobą zainteresowana, już od kilku dobrych tygodni ujeżdżalibyście się nawzajem zarywając noce. Z tego nic nie będzie, nie rób sobie żadnych nadziei, bo stracisz sporo czasu.
9 2021-04-23 12:44:22 Ostatnio edytowany przez PoprostuSeba (2021-04-23 12:44:52)
Jakby była tobą zainteresowana, już od kilku dobrych tygodni ujeżdżalibyście się nawzajem zarywając noce. Z tego nic nie będzie, nie rób sobie żadnych nadziei, bo stracisz sporo czasu.
Z cały szacunkiem ziomek ale uważam że popęd seksualny a prawdziwe uczucie to dwie różne sprawy
ale rozumiem twój przekaz
10 2021-04-23 12:54:57 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-04-23 13:01:11)
Ona na Ciebie ani razu nie popatrzyła jako na materiał na partnera.
Jakby chociaż raz tak pomyślała na poważnie to może byłoby można to jakoś ratować.
Ot kolega do pogadania, zabicia nudy, realizacji potrzeby atencji. Przyjaźni raczej z tego nie będzie.
Chyba ciężko wyjść z takiego friendzone. Przynajmniej facet tutaj ma dużo mniej do gadania.
Co robić? Do trzech razy sztuka możesz jej powiedzieć jeszcze raz o swoich uczuciach. W najgorszym wypadku Cię zablokuje, sama zerwie kontakt. Więc nic nie tracisz (nie chcesz friendzone, a uwierz to byłaby dla Ciebie katorga).
Tylko tak na poważnie, bez owijania w bawełnę i pół słów.
Seba, wyobraź sobie, że poznajesz w pracy dziewczynę, może nawet miłą i sympatyczną, ale która zupełnie się Tobie nie podoba. A ona wlepia w Ciebie wzrok, próbuje uwodzić a Ty wiesz, że nijak nigdy z nią nic nie będzie. Nawet mówisz jej wprost, żeby się nie łudziła, że coś z tego może być; nawet próbujesz być przy tym taktownym, więc nijak nie dajesz znaku, że ona Tobie nie odpowiada, ale że to Ty nie jesteś jej w stanie dać to, czego ona by chciała.
A ona nadal ślini się na Twój widok i kręci blisko. Jak na złość przecież jeszcze razem pracujcie i nie chcesz psuć atmosfery.
Co byś zrobił?
Bo taką zagwozdkę na teraz obiekt Twoich westchnień.
BEKAśmiechu napisał/a:Jakby była tobą zainteresowana, już od kilku dobrych tygodni ujeżdżalibyście się nawzajem zarywając noce. Z tego nic nie będzie, nie rób sobie żadnych nadziei, bo stracisz sporo czasu.
Z cały szacunkiem ziomek ale uważam że popęd seksualny a prawdziwe uczucie to dwie różne sprawy
ale rozumiem twój przekaz
Z jej strony nie ma ani tego, ani tego...
13 2021-04-23 15:39:59 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-04-23 15:40:45)
PoprostuSeba napisał/a:Co ja mam robić ;<
Może jakiś kurs językowy, gdzie poznałbyś znaczenie słowa ''nie''?
Dziewczyna nie jest zainteresowana i to się nie zmieni. Fakt, że z Tobą pisze świadczy tylko o tym, że się nudzi.
Swoją drogą, z jej strony to mocno nie fair, skoro jej powiedziałeś co czujesz. Gdyby miała trochę przyzwoitości, to by się odcięła.Skoro nie ma, to Ty się odetnij od niej. Im szybciej, tym lepiej. No chyba że wolisz wzdychać do niej bez sensu całymi latami i obserwować jej kolejne związki.
Haha dobra odpowiedź z tym kursem językowym XD
Nie, dziewczyna nie zachowuje się nie w porządku, przez sam fakt, że się nie odcieła. To jest wybór Seby, że kontynuuje z nią relacje koleżeńskie. Ona go po prostu lubi i widać relacja koleżeńska jest dla niej ok. Jeśli Seba chce, żeby mu uczucie przeszlo, bo go ta sytuacja męczy, to sam powinien zrezygnować z kontaktów, przynajmniej czasowo.
PoprostuSeb ona już na początku widziała o co Ci chodzi i od razu powiedziała, że nic z tego. Pomysł, żeby ją pocałować jest z dupy, chyba, że chodzi ci o to, żeby dostać z liścia.
Tak. Nie poddawaj się, ale i też zbytnio nie naciskaj.
15 2021-04-23 22:47:35 Ostatnio edytowany przez Olinka (2021-04-24 01:23:01)
Tak. Nie poddawaj się, ale i też zbytnio nie naciskaj.
Czy mógłbyś/mogłabyś rozwinąć wypowiedź xD jakby nie patrzeć twój tok myślenia różni się trochę od pozostałych tutaj.
-------------
Seba, wyobraź sobie, że poznajesz w pracy dziewczynę, może nawet miłą i sympatyczną, ale która zupełnie się Tobie nie podoba. A ona wlepia w Ciebie wzrok, próbuje uwodzić a Ty wiesz, że nijak nigdy z nią nic nie będzie. Nawet mówisz jej wprost, żeby się nie łudziła, że coś z tego może być; nawet próbujesz być przy tym taktownym, więc nijak nie dajesz znaku, że ona Tobie nie odpowiada, ale że to Ty nie jesteś jej w stanie dać to, czego ona by chciała.
A ona nadal ślini się na Twój widok i kręci blisko. Jak na złość przecież jeszcze razem pracujcie i nie chcesz psuć atmosfery.
Co byś zrobił?
Bo taką zagwozdkę na teraz obiekt Twoich westchnień.
Jeśli chodzi o pracę, to jakby tam nie ma czasu na takie zachowania. Mam na myśli że prywatne uczucia zostawiam na czas w pracy w domu, bo nie ma tam czasu na flirt czy nagabywanie obiektu moich westchnień. To jak że razem pracujemy przeszkadza mi tylko i wyłącznie w totalnym odcięciu się od niej, bo próbowałem już, ale jak widać wylądowałem tutaj. W pracy to wygląda mniej więcej tak że od czasu do czasu sobie pogadamy[nie flirt] czasami się na siebie popatrzymy, czy też się trochę powygłupiamy. Ale również rozumiem twój tok myślenia
-------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim – łamiesz w ten sposób obowiązujący na forum regulamin. Jeżeli chcesz odpowiedzieć kilku osobom, możesz to zrobić w jednym oknie, korzystając z funkcji "edytuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z Twoich postów.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka
Po całej sytuacji trochę przystopowałem, nie naciskałem już na nią i starałem się wejść na czysto koleżeńskie stosunki i przez ten czas było spoko. Ale, od jakiegoś czasu świetnie się dogadujemy, spędzamy sporo czasu online razem i dobrze się bawimy w swoim towarzystwie. Dodam że aktualnie z nikim się nie spotyka. Chciałbym jej jakoś wytłumaczyć że chodzi mi o coś więcej ale boje się odważniejszych kroków. Boje się spróbować ją np. pocałować gdyż nie chcę żeby ta znajomość legła w gruzach.
Zwróć uwagę, że było między Wami dobrze, kiedy byliście w relacji typowo koleżeńskiej, zapewne właśnie dlatego teraz nadal dobrze się dogadujecie, komunikujecie online i bawicie w swoim towarzystwie. Ona miała prawo uznać, że jej odmowa została przez Ciebie przyjęta i wszystko odbywa się na klarownych, zdrowych zasadach, niestety pomyliła się, bo dla Ciebie to jednak od razu jest sygnał, że możesz dostać coś więcej, po głowie chodzą wielkie wyznania, pocałunki.
Dlaczego traktujesz ją jak niepełnosprawną intelektualnie, która nie potrafi określić stopnia zażyłości, który ją interesuje?
PoprostuSeba napisał/a:Po całej sytuacji trochę przystopowałem, nie naciskałem już na nią i starałem się wejść na czysto koleżeńskie stosunki i przez ten czas było spoko. Ale, od jakiegoś czasu świetnie się dogadujemy, spędzamy sporo czasu online razem i dobrze się bawimy w swoim towarzystwie. Dodam że aktualnie z nikim się nie spotyka. Chciałbym jej jakoś wytłumaczyć że chodzi mi o coś więcej ale boje się odważniejszych kroków. Boje się spróbować ją np. pocałować gdyż nie chcę żeby ta znajomość legła w gruzach.
Zwróć uwagę, że było między Wami dobrze, kiedy byliście w relacji typowo koleżeńskiej, zapewne właśnie dlatego teraz nadal dobrze się dogadujecie, komunikujecie online i bawicie w swoim towarzystwie. Ona miała prawo uznać, że jej odmowa została przez Ciebie przyjęta i wszystko odbywa się na klarownych, zdrowych zasadach, niestety pomyliła się, bo dla Ciebie to jednak od razu jest sygnał, że możesz dostać coś więcej, po głowie chodzą wielkie wyznania, pocałunki.
Dlaczego traktujesz ją jak niepełnosprawną intelektualnie, która nie potrafi określić stopnia zażyłości, który ją interesuje?
Tutaj bardziej chodzi o to że cały problem siedzi w mojej głowie. Cały czas próbuje utrzymać koleżeńskie relację, dlatego chcę to sobie wszystko poukładać. Odciąć się nie mogę i u niej też nie widzę żadnych objaw że chciała by zakończyć tą znajomość.
Gdyby miała trochę przyzwoitości, to by się odcięła.
Skoro nie ma, to Ty się odetnij od niej.
&
Najwyraźniej nie jest zainteresowana, chociaż ze zwykłej ludzkiej przyzwoitości, mogłaby sama odpuścić kontakt..No, ale jak widać atencjuszkom ciężko odpuścić..
Panowie, poważnie? Autor się zainteresował, nie rozumie słowa "nie" i w związku z tym uważacie, że ona cokolwiek powinna? Nie zwodzi go, powiedziała wprost. Co ona, ma się bawić w jego matkę i ograniczać kontakt "dla jego dobra"? Przecież to on o ten kontakt zabiega, a fakt, że on na nią leci, a ona na niego nie, nie powoduje, że ona ma myśleć za niego. No litości. Dorosły chłop. Ona mu powiedziała jasno, że on się dalej w to pcha, to jego sprawa. To nie dziecko, któremu nie wystarczy powiedzieć, że się poparzy; autorowi nie trzeba dodatkowo zabierać gorącego garnka spod łapek.
Tutaj bardziej chodzi o to że cały problem siedzi w mojej głowie. Cały czas próbuje utrzymać koleżeńskie relację, dlatego chcę to sobie wszystko poukładać. Odciąć się nie mogę i u niej też nie widzę żadnych objaw że chciała by zakończyć tą znajomość.
Pełna zgoda, że problem tkwi w Twojej głowie. Dokładnie w tym, że sympatię dziewczyny do Ciebie interpretujesz jak zainteresowanie Tobą jako facetem. To Twoje myślenie życzeniowe, które nie ma pokrycia w rzeczywistości. PoprostuSeba po prostu wyluzuj i słuchaj, co ta dziewczyna do Ciebie mówi bez dopowiadania sobie tego, czego byś chciał.
20 2021-04-24 11:05:17 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-04-24 13:32:41)
Też dziwi mnie to że dziewczyna od razu jest atencjuszką dla Was. I zgadzam się z wypowiedziami że z tego co do tej pory zostało opisane zachowuje się całkiem ok - dała z marszu jasno znać jak to wygląda z jej strony, a teraz nie robi niepotrzebnego kwasu w pracy jakimś dramatycznym unikaniem sie. I serio:
W pracy to wygląda mniej więcej tak że od czasu do czasu sobie pogadamy[nie flirt] czasami się na siebie popatrzymy, czy też się trochę powygłupiamy.
To jest dla Was to zwodzenie? Bo ja podobnie mogłabym opisać każda relacje kolezenska która miałam w pracy.
Wyciąganie jej na spacer było niedobre.
Całowanie byłoby niedobre.
Dziewczyny się najpierw podrywa słowami, a potem gdy chcą, to możecie robić razem co oboje chcecie.
Rozmawianie o przyszłości gdy nawet się nie znacie jest odpychające. Być może twoje "lubię Cię" było prowokujące, może desperackie.
Jeśli spędzasz z nią dużo czasu online, to masz szansę ją poderwać.
Jak będziesz aseksualny, to staniesz się tylko "koleżanką z penisem", czyli po po prostu tylko-kolega, friendozne.
Jak podrywać? Cóż... setki godzin czytania, słuchania... Najważniejsza wskazówka -- musisz sobie zdawać sprawę, co ona może czuć. Empatia.
Panowie, poważnie? Autor się zainteresował, nie rozumie słowa "nie" i w związku z tym uważacie, że ona cokolwiek powinna? Nie zwodzi go, powiedziała wprost. Co ona, ma się bawić w jego matkę i ograniczać kontakt "dla jego dobra"? Przecież to on o ten kontakt zabiega, a fakt, że on na nią leci, a ona na niego nie, nie powoduje, że ona ma myśleć za niego. No litości. Dorosły chłop. Ona mu powiedziała jasno, że on się dalej w to pcha, to jego sprawa. To nie dziecko, któremu nie wystarczy powiedzieć, że się poparzy; autorowi nie trzeba dodatkowo zabierać gorącego garnka spod łapek.
To oczywiste, że dziewczyna dała Autorowi jasne sygnały, wręcz aż nadto. Problem w tym, że w takich wypadkach strona bardziej zaangażowana nie jest w stanie tego zaakceptować i każdy kontakt będzie dla niej ciężki. Jeśli Autor jest wystarczająco silny to może mu przejdzie a jak nie to zostaje mu rezygnacja z pracy.
Możliwe, że sam źle coś zrozumieł, bo zdawało mi się, że ona go specjalnie zagadywała i spoufalała się z nim(albo któś z Użytkowników to zasugerował).
Po całej sytuacji trochę przystopowałem, nie naciskałem już na nią i starałem się wejść na czysto koleżeńskie stosunki i przez ten czas było spoko. Ale, od jakiegoś czasu świetnie się dogadujemy, spędzamy sporo czasu online razem i dobrze się bawimy w swoim towarzystwie. Dodam że aktualnie z nikim się nie spotyka. Chciałbym jej jakoś wytłumaczyć że chodzi mi o coś więcej ale boje się odważniejszych kroków. Boje się spróbować ją np. pocałować gdyż nie chcę żeby ta znajomość legła w gruzach. Powinienem jeszcze wspomnieć o tym że oprócz problemów z rozstaniem ma jeszcze swoje problemy. [ Coś w stylu niskiej samooceny, depresja, itp] powiedzcie mi co ja mam robić, wiele osób słysząc tą opowieść stwierdziło żebym się poddał, kiedy ja nie chcę się poddać, zależy mi na niej jak jasna cholera. Cieszę się na każdą wiadomość od niej, cieszę się z każdej minuty spędzonej razem. Co ja mam robić ;<
Co zrobić?
Przestać oszukiwać się, że chcesz relacji koleżeńskiej.
Co z tego, że relacja legnie w gruzach, jeśli zrobisz odważniejszy krok? Albo coś zaiskrzy, albo przestaniesz mieć złudzenia.
Chociaż to dziwne, że wciąż je masz, skoro już Ci raz odmówiła ("nie dam ci tego czego chcesz" oznacza: nie chcę być z tobą ale nie umiem tego powiedzieć wprost).
Moim zdaniem użytkownicy bardziej martwią się dumą i godnością autora tego tematu niż tym że jest on zakochany. A w miłości często trzeba schować dumę do kieszeni. Miłość to nie przeziębienie, tego nie da się przechodzić w kilka dni. Chłopak ma problem i niestety możliwym jest że tylko szczera rozmowa przeprowadzona z godnością, może tutaj pomóc, bo tak naprawdę nie znamy powodów dla których obiekt jego zainteresowań nie daje mu nadzieji na związek. Być może ona nie chce na razie żadnego związku czego dowodem jest to że jest sama, sprawa z tinderem to może nic nie znaczący incydent. Jedno jest pewne nie możesz tak dalej żyć bo marnujesz sobie życie. Gdy powie zdecydowane nie to dobrze abyś znał powód dla którego ci odmówiła. Ja też kiedyś naciskałem na dziewczynę a ona mówiła że Nie! I bardzo tego żałuję, zrobiłem tym krzywdę sobie i jej napsułem sporo krwii. Nie mam zbyt dużego doświadczenia z dziewczynami ale wiem jedno że jak kobieta mówi nie to nie i najczęściej wie co mówi.
tez uwazam, ze niezainteresowana. to nic, ze mowila, ze nie moze ci dac tego, co costam, ale to ze szukala kogos nadal to jest oczywisty sygnal. nic nie poradzisz.
SaraS napisał/a:Panowie, poważnie? Autor się zainteresował, nie rozumie słowa "nie" i w związku z tym uważacie, że ona cokolwiek powinna? Nie zwodzi go, powiedziała wprost. Co ona, ma się bawić w jego matkę i ograniczać kontakt "dla jego dobra"? Przecież to on o ten kontakt zabiega, a fakt, że on na nią leci, a ona na niego nie, nie powoduje, że ona ma myśleć za niego. No litości. Dorosły chłop. Ona mu powiedziała jasno, że on się dalej w to pcha, to jego sprawa. To nie dziecko, któremu nie wystarczy powiedzieć, że się poparzy; autorowi nie trzeba dodatkowo zabierać gorącego garnka spod łapek.
To oczywiste, że dziewczyna dała Autorowi jasne sygnały, wręcz aż nadto. Problem w tym, że w takich wypadkach strona bardziej zaangażowana nie jest w stanie tego zaakceptować i każdy kontakt będzie dla niej ciężki. Jeśli Autor jest wystarczająco silny to może mu przejdzie a jak nie to zostaje mu rezygnacja z pracy.
Możliwe, że sam źle coś zrozumieł, bo zdawało mi się, że ona go specjalnie zagadywała i spoufalała się z nim(albo któś z Użytkowników to zasugerował).
Tylko że to my tu analizujemy i analizuje autor, jako mocno zainteresowany koleżanką. Dla niezainteresowanej koleżanki autor nie jest centrum wszechświata, żeby o nim rozmyślać i analizować swoje zachowanie pod kątem jego uczuć. Powiedziała mu, że nie ma na co liczyć i tyle pewnie z jej czasu poświęconego na jego zauroczenie. On jest dla niej kolegą z pracy, więc tak go traktuje. Nie można wymagać od niej niczego, "bo autor...". To on o tym rozmyśla, ona - raczej nie; raczej żyje sobie normalnie, uznając sprawę z autorem za załatwioną.
Poza tym ja sobie naprawdę nie wyobrażam, jakby to miało inaczej wyglądać. Że np. nie pogadam z kolegą z pracy, bo jeszcze sobie coś pomyśli? Że jak się ktoś mną zainteresuje, to odtąd mam być wcieleniem zimna i dystansu, żeby nie miał wątpliwości? Że muszę rozważyć, czy mogę powiedzieć mu "cześć", a jeśli tak, to czy mogę się przy tym uśmiechnąć i jak szeroko? No bez jaj. XD
BEKAśmiechu napisał/a:Jakby była tobą zainteresowana, już od kilku dobrych tygodni ujeżdżalibyście się nawzajem zarywając noce. Z tego nic nie będzie, nie rób sobie żadnych nadziei, bo stracisz sporo czasu.
Z cały szacunkiem ziomek ale uważam że popęd seksualny a prawdziwe uczucie to dwie różne sprawy
ale rozumiem twój przekaz
Ale BEKAsmiechu ma rację. Co z tego że w październiku zakończyła związek? Gdybyś wywarł na niej piorunujące wrażenie, miałaby gdzies jakiś tam były związek, tylko robiłaby wszystko żeby być bliżej i dobierać się do Ciebie (seksualnie i emocjonalnie).
Nie podobasz jej się kompletnie. Kobiety naprawdę nie są tak uduchowione jak może Ci się wydawać - że niby najważniejsza jest bliskość dusz i inne pierdy, więc może będąc miłym gościem w końcu ją przekonasz. Ważny jest dla nas wygląd, pożądanie i dopiero wtedy budujemy związek oparty na emocjach. Jeśli facet nam się nie podoba to trafia do friendzone.
Śmieszne, że tego co mówiła i robiła nadal nie odbierasz jako definitywnej odmowy. A co ona biedna ma zrobić? Walną Cię w twarz i krzyczeć?
Śmieszne, że tego co mówiła i robiła nadal nie odbierasz jako definitywnej odmowy. A co ona biedna ma zrobić? Walną Cię w twarz i krzyczeć?
To jest bardzo dobre pytanie. Rodzaj "odrzucenia" często jest uzależniony od sposobu "zdobywania". Czyli jeśli autor grzecznie zaprasza na spacerek, to autorka grzecznie odmawia i tyle. Jeśli autor się zrobi nachalny, to pewnie w końcu mógłby zapracować na te krzyki. A jeśli autor chciałby dokładnego wyjaśnienia itd., to sam musi najpierw przyjść i swoje uczucia wyłożyć. Dlaczego? Bo to on ma jakiś interes, nie autorka; ona tylko reaguje na to, co on robi. Tymczasem autor (i nie tylko on, mam wrażenie, że sporo osób zainteresowanych kimś tak postępuje) chciałby, żeby wystarczyło, że on zrobi coś nie do końca określonego - żeby się przypadkiem nie odsłonić za bardzo - by w odpowiedzi dostać wyczerpujący wykład na ten temat. Znaczy, on czegoś chce, więc zaprosi na spacerek, a autorka natychmiast powinna się zadeklarować, dokładnie i konkretnie opisać swoje motywy itd. A to tak działać nie będzie. ![]()
29 2021-04-27 11:24:18 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-04-27 11:25:30)
Ten fragment mnie zastanowił i rozbawił:
Chciałbym jej jakoś wytłumaczyć że chodzi mi o coś więcej ale boje się odważniejszych kroków.
Przecież, autorze, już to zrobiłeś i to nawet 2 razy. Już powiedziałeś że chodzi Ci o coś więcej, a ona powiedziała że nic więcej Ci dać nie chce i nie może. To co Ty teraz chcesz jeszcze mówić? Że wybrałeś imiona dla Waszych dzieci? Przestań męczyć tę biedną dziewczynę, bo ona - podstawiona pod ścianą - w końcu zrobi się dla Ciebie niemiła i będziesz miał wroga w pracy. Twoja natarczywość to proszenie się o kłopoty. A prowokowanie pocałunku to w ogóle jakiś pomysł z kosmosu.
Spacerek i pisanie z kimś, dla kobiety nie świadczy o niczym. Być może faceci nie tracą czasu na kogoś kto im się nie podoba, ale my kobiety na serio nie mamy problemów by faceta traktować jak przyjaciela (gdy się nam nie podoba ale jest fajny).
Powinienem jeszcze wspomnieć o tym że oprócz problemów z rozstaniem ma jeszcze swoje problemy. [ Coś w stylu niskiej samooceny, depresja, itp]
Nie no, znów ją tłumaczysz. Dlaczego usilnie szukasz durnych powodów (jej niedawne rozstanie, jej problemy z samoakceptacją), zamiast zrozumieć najprostsze: nie podobasz jej się?
Moi drodzy, ja w pełni rozumiem wasz przekaz że dała mi jasno do zrozumienia że nic z tego nie będzie. I to prawda że nawet jak dowiedziałem się że znalazła sobie kogoś na tinderze to i tak zabiegałem o pozostaniu w kontakcie czy nawet przyjaźni. Z tym że, co się ostatnio stało albo właściwie co się ostatnio dzieje to tego nie rozumiem. Mianowicie piszemy ze sobą coraz częściej, sporo ze sobą rozmawiamy [oczywiście wszystko prywatnie, praca pozostaje pracą, tam nie ma miejsca na flirt :] ] Ostatnio cały dzień praktycznie przegadaliśmy, po czym zaprosiła mnie do siebie, spędziliśmy miło czas [nic zboczonego ;] rozmowa, jakiś serial tak po koleżeńsku ] wychodzę koło pierwszej w nocy, od razu do mnie pisze. Rano się budzę się dzień zaczynam od odpisania na jej wiadomość, będąc w pracy wyczaiła moment w którym na przerwie byłem żeby do mnie napisać. Oczywiście wracam do domu dośc późno, bo koło 23 i pierwsze co to rozmawiamy. Chcę żeby ktoś mi wytłumaczył o co chodzi. Bardzo możliwe że po prostu dobrze się dogadujemy w temacie koleżeństwa. Niby mnie odrzuciła 2 razy, niby szukała sobie innego, niby nie jest mną zainteresowana. Czy może być tak że po prostu ta znajomość może wymagać troszkę więcej czasu.
Dziękuję za odpowiedzi i oczywiście rozumiem wasz punkt widzenia. Miałem myśl żeby się odciąć, jednakże przez to że jednak pracujemy razem jakby nie mam sposobności się tak kompletnie odciąć.
Po drugie, a przynajmniej tak mi się wydaje, największy problem sprawia mi fakt że nie powiedziała mi takiego definitywnego nie. Może po prostu byłem tak zaślepiony i głuchy że nie potrafiłem tego wyczytać między wierszami. Po prostu zwykłe "nie mogę Ci dać tego czego oczekujesz" mnie nie przekonywało i dalej myślałem że jest szansa.
Doszukiwanie się tego że nie powiedziała przecież jednoznacznie nie to desperacja...
Czy Ty jesteś stereotypowym "sebą" że kobieta Ci musi w twarz powiedzieć "spier****" żebyś zrozumiał?
Moi drodzy, ja w pełni rozumiem wasz przekaz że dała mi jasno do zrozumienia że nic z tego nie będzie. I to prawda że nawet jak dowiedziałem się że znalazła sobie kogoś na tinderze to i tak zabiegałem o pozostaniu w kontakcie czy nawet przyjaźni. Z tym że, co się ostatnio stało albo właściwie co się ostatnio dzieje to tego nie rozumiem. Mianowicie piszemy ze sobą coraz częściej, sporo ze sobą rozmawiamy [oczywiście wszystko prywatnie, praca pozostaje pracą, tam nie ma miejsca na flirt :] ] Ostatnio cały dzień praktycznie przegadaliśmy, po czym zaprosiła mnie do siebie, spędziliśmy miło czas [nic zboczonego ;] rozmowa, jakiś serial tak po koleżeńsku ] wychodzę koło pierwszej w nocy, od razu do mnie pisze. Rano się budzę się dzień zaczynam od odpisania na jej wiadomość, będąc w pracy wyczaiła moment w którym na przerwie byłem żeby do mnie napisać. Oczywiście wracam do domu dośc późno, bo koło 23 i pierwsze co to rozmawiamy. Chcę żeby ktoś mi wytłumaczył o co chodzi. Bardzo możliwe że po prostu dobrze się dogadujemy w temacie koleżeństwa. Niby mnie odrzuciła 2 razy, niby szukała sobie innego, niby nie jest mną zainteresowana. Czy może być tak że po prostu ta znajomość może wymagać troszkę więcej czasu.
Jako kobieta powiem Ci jakie są możliwe przyczyny jej zachowania:
1. Ona sądzi że Ty zrozumiałeś odmowę, sądzi że odpuściłeś więc jest "bezpieczna" jako tylko Twoja koleżanka.
2. Ona wie że nadal się w niej podkochujesz, ale przyjemnie łaskocze jej ego to że ją wielbisz.
3. Trzyma Cię jako koło zapasowe bardzo blisko siebie.
4. Gdzieś tam po cichu rozważa czy może mogłaby coś z Tobą zrobić. Może samą siebie w głowie przekonuje że nie jesteś taki zły, taki niepociągający, szuka w Tobie oznak męskości, atrakcyjności, czegoś co może podziwiać.
Osobiście obstawiam nr 2 i 4. Ale zastanów się czy chcesz żeby kobieta WMÓWIŁA sobie że Cię pragnie. Bo to takie trochę bycie z rozsądku.
I przypomnę Ci jeszcze: my kobiety naprawdę potrafimy bez problemu przyjaźnić się z facetami. Ja miałam mega zażyłe przyjaźnie (nawet ostrzej niż z Twojego opisu), choć wiedziałam że gdyby ci faceci mieli moją zgodę, skończyłoby się seksem. Wierzę w przyjaźń K/M ale tylko jednostronną ![]()
Mogę Ci doradzić co na nią zadziała. Twoje wycofanie albo wzbudzenie zazdrości (takie na poważnie, a nie w śmiechach że jakaś kobieta z Tobą flirtowała). Ona zgłupieje - o co chodzi, wielbiłeś ją, a teraz Cię nie ma, będzie wciąż o Tobie myśleć, idealizować Cię i żałować że Cię odepchnęła. Na serio tak to działa.
Czy może być tak że po prostu ta znajomość może wymagać troszkę więcej czasu.
Być może tak, ale ja nie bardzo w to wierzę. Coś się albo czuje, albo się tego nie czuje i w zasadzie bardzo szybko można określić czy dana znajomość ma szansę ewoluować w kierunku związku, czy pozostanie na etapie koleżeństwa.
Od lat jestem w stałej relacji, ale kiedy byłam wolna, to podobnie jak Madoja, potrafiłam przyjaźnić się z mężczyznami. Mogłam ich uwielbiać jako kumpli, spędzać z nimi mnóstwo czasu, a równocześnie bariera erotycznej intymności, tak koniecznej do stworzenia związku, była dla mnie nie do przeskoczenia. Dlatego uważam, że w opisanym przez Ciebie przypadku jest podobnie i na Twoim miejscu nie nastawiałabym się na zmianę.
Jako kobieta powiem Ci jakie są możliwe przyczyny jej zachowania:
1. Ona sądzi że Ty zrozumiałeś odmowę, sądzi że odpuściłeś więc jest "bezpieczna" jako tylko Twoja koleżanka.
2. Ona wie że nadal się w niej podkochujesz, ale przyjemnie łaskocze jej ego to że ją wielbisz.
3. Trzyma Cię jako koło zapasowe bardzo blisko siebie.
4. Gdzieś tam po cichu rozważa czy może mogłaby coś z Tobą zrobić. Może samą siebie w głowie przekonuje że nie jesteś taki zły, taki niepociągający, szuka w Tobie oznak męskości, atrakcyjności, czegoś co może podziwiać.
Osobiście obstawiam nr 2 i 4. Ale zastanów się czy chcesz żeby kobieta WMÓWIŁA sobie że Cię pragnie. Bo to takie trochę bycie z rozsądku.
Zgadzam się z Madoja. Paradoksalnie wszystkie 4 punkty mogą mieć miejsce. Kobiety lubią a nawet wolą kumplować się z kolegami, szczególnie takimi przy których czują się bezpiecznie i którzy poświęcają dla nich swój czas i uwagę. Tak naprawdę ona postawiła siebie w bardzo komfortowej pozycji bo z jednej strony jasno dała Ci do zrozumienia, że nie jest w stanie ci dać tego czego oczekujesz, a z drugiej pewnie jej to schlebia, że się w niej podkochujesz, może nawet ma nadzieję, że coś z czasem i u niej zaiskrzy.
Jeśli nie szkoda Ci czasu i ogólnie życia, to możesz czekać na swoją kolej orbitując wokół niej, ona jednak może nigdy nie nadejść albo w momencie jakiegoś jej kryzysu. Wiedz jednak, że jeśli spotka w międzyczasie kogoś, kto od razu jej spodoba, od razu pójdziesz w odstawkę.
Także na Twoją korzyść może jedynie działać brak nowych kandydatów i/lub jej gorszy czas. Słabo to brzmi, nie sądzisz?
35 2021-04-28 10:30:35 Ostatnio edytowany przez PoprostuSeba (2021-04-28 10:36:22)
Doszukiwanie się tego że nie powiedziała przecież jednoznacznie nie to desperacja...
Czy Ty jesteś stereotypowym "sebą" że kobieta Ci musi w twarz powiedzieć "spier****" żebyś zrozumiał?
Czasami mam wrażenie że tak było by lepiej, może już wcześniej dałbym sobie spokój
Bądź co bądź, postanowiłem nie robić żadnych większych kroków. Jest dobrze jak jest, muszę tylko sobie to wszystko poukładać w głowie.