Jestem niezalezna kobieta, mam swoja prace, na ktorej sie skupiam, jest obecnie dla mnie najwazniejsza. Poza tym drzemie we mnie ogromna potrzeba autonomii, ktorej nie boje sie wyrazac. Mam jednak problem. Facetom, nawet tym, ktorych znam ze studiow, z liceum czy z osiedla, wydaje sie, ze mozna mna rzadzic. Ostatnio tylko blokuje kolejne osoby na portalach spolecznosciowych. Na przyklad ostatnio nasz kolega ze studiow napisal do mnie, jak mam sie ubrac na spotkanie, na ktorym bedzie. Pomimo ze ostro po nim pojechalam za taki tekst, on sie tym nie przejal. Wczesniej inny kolega ze studiow zobaczyl moja fote i zaczal wypisywac, ze mam zle ustawiona szafe i on wpadnie, aby ja przestawic. Pomimo tego, ze zaznaczylam mu wyraznie, ze to moja sprawa i nie zycze sobie, aby w cokolwiek ingerowal, takze nie dawal za wygrana. W koncu go wszedzie zablokowalam. Takie sytuacje spotykaja mnie coraz czesciej. Inni kolesie chca decydowac o kolorze pomadki czy lakieru. Najlepsze jest to, ze ja w ogole nie utrzymuje z nimi blizszych relacji. Nie jestem nimi zainteresowana. Nie rozumiem, jakim prawem w ogole cokolwiek mi sugeruja. Moja przyjaciolka ma podobnie. Jest niezalezna, a mimo to co chwile jakis typ jej cos sugeruje. Pisze, co powinna nosic, jakie spodnie, buty etc. Pomimo tego, ze ich splawia, to oni jeszcze bardziej sie nakrecaja. Czy ktos jest w stanie wyjasnic, dlaczego tak sie dzieje?
Zauwazylam, ze u mnie najczesciej kolesie pisza, bo by powiedziec na zywo nie sa tak odwazni, ze mam zakladac obcisle spodnie i szpilki. Nie lubie ani jednego, ani drugiego, jasno pisze, ze nie bedzie nikt decydowal za mnie. Ja juz nawet sie nie szczypie i na takie teksty reaguje bardzo ostro, tak, ze normalny czlowiek, by sie obrazil. Ale ich to tylko bardziej nakreca.