5 lat związku i co dalej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » 5 lat związku i co dalej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: 5 lat związku i co dalej

Hej hej postaram się opowiedzieć moja historię w skrócie. Poznaliśmy się 5 lat temu. Szukałam transportu do pracy i tak się to zaczęło wspólna kawa rozmowy później kolacja. Z czasem powiedział mi że pisał do mnie choć go olalam- wtedy myślałam że to jego brat który nie wywarł na mnie dobrego wrażenia- to samo nazwisko imienia nie pamiętałam. Mówił że jak mnie zobaczył to od razu się zakochał. No i z czasem zostaliśmy para. Mimo trudności jego rodzina mnie nie akceptowala bo on ma syna sam go wychowuje tzn sam z mamusia i siostra. A ja mam córkę. Znosilam dużo upokorzeń... No nic czas mijał.. były wzloty i upadki kłótnie no to normalne. Po roku wprowadził się do mnie wynajmowalam mieszkanie.  Po 3 latach kupiliśmy mieszkanie zamieszkaliamy i zamieszkaliamy. Nalegal na dziecko choć ja nie chciałam moja córka wówczas miał a 13 lat jego syn 8. No cóż po długich namowach uległam sama zmieniłam zdanie. Mam teraz 8 mc syna. A on od 1.5 roku pije. Nie awamrueuje się ani nic ale sam fakt. Już jak byłam w ciąży zlapalam go na rejestracji na stronie dla Panów szukam kobiety do towarzystwa. Przepraszal uległam byłam w ciąży... mieszkanie 4 lata razem nasze dzieci... teraz znowu go przylapalam i się zaczęło że on sexu ma za mało masakra jakaś wiecie jak jest dzieci dom czasem jestem po prostu zmęczona. No nic stwierdziłam że nie zrobię afery następnego dnia rozmawialiśmy no jak dorośli normalni ludzie i okazało się że przez te lata on nie traktował mnie poważnie- to jego słowa no ale ze teraz jest inaczej tylko nie wiem co się zmieniło... oczywiście temat nr 2 za mało sexu bo ja ciągle nie chce. No i drogie kobitki tluke się z myślami co ja mam robić myślę żeby odejść poki czas bo skoro tyle lat byłam nie wiem kim to wątpię że nagle dostał olśnienia niby mnie nie zdradził no cóż tego nie wiem tak naprawdę.... pomocy

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez merle (2021-02-22 12:14:37)

Odp: 5 lat związku i co dalej

Ja nie kobitka, ale i tak się wypowiem. Masakra. Kolejny wątek o nieszczęśliwej, toksycznej miłości.

Jak do tego dochodzi? Przecież ludzie wiążą się ze sobą, są pełni nadziei i miłości. Potem decydują się na bogu ducha winne dziecko i gdy tylko ono się pojawia zaczynają się kłopoty.

Rozumiem, że zaczął pić, gdy byłaś w ciąży. Trochę to tak wygląda, jakby chciał tego dziecka, by Ciebie przy sobie zatrzymać. Gdy zaszłaś w ciążę nie musiał dłużej udawać?

Jeśli opisałaś sytuację tak jak faktycznie u Was jest i masz w sobie siłę, to chyba odejście jest najrozsądniejszym rozwiązaniem. Pytanie, czy masz gdzie? Czy ktoś Cię może wesprzeć? Jak poradzisz sobie z finansami?

Generalnie to jeśli namawiał Cię na dziecko jednocześnie nie traktując poważnie, to raczej pokazuje, że to on poważny nie jest. Oczywiście mógł mieć co innego na myśli, może coś źle zrozumiałaś?

W każdym razie na odejście zawsze jest czas - może zanim to zrobisz warto zaproponować terapię par, by rozjaśnić sytuację. Jeśli to nic nie da, wtedy odejdziesz.

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

3

Odp: 5 lat związku i co dalej

Dzięki za odpowiedź. Nie ma mowy o złym zrozumieniu. Prosiłam o szczerą rozmowę i szczera wypowiedź i taka otrzymałam oczywiście na początku było nie wiem nie to nie ja ale jak obiecałam że nie będzie awantury i nie pogonie go z domu to się książę otworzył. Nawet mu zaproponowalam żeby sprawdzić reakcję to żeby się wyszalal "na boku" pierwsze stwierdzenie no ale jak to gdzie ja będę mieszkał tu i co nie będziemy rozmawiać i spać osobno no to to już jest znak ostatecznie odpowiedział że to chory pomysł i on nie chce więc teraz moje pytanie czy faktycznie ma kogoś na boku nie będę się bawić w szpiega prawda w końcu ujrzy światło dzienne. Terapia nie wchodzi w grę na bank nie zgodzi się nie ma opcji. A finansowo nie będę zależna od niego wiem że w każdej sytuacji sobie poradzę sama. Teraz panika bo chce "swoje wlasne" auto kupić to mi mów i że chory pomysł przecież możesz jeździć moim właśnie moim nie naszym hah jaką ja Głupia byłam i wcześniej nie wylapalam zawsze co moje było jego a co jego tylko jego. Tylko po co ta ciąża namowy bo chyba z rok czasu mi marudził o naszym wspólnym dziecku a teraz takie coś. No gorzej jak w telenoweli kurde. Nie wiem kryzys wieku czy co. Teraz się martwi po co mi auto no po co nie stać nas o nagle nas... japiernicze najbardziej mi dziec i szkoda jego syna mojej córki no i naszego wspólnego mały jest ale co tak w rozbitej rodzinie już córkę wychowywalam sama bo ojciec się zawinal po porodzie teraz znowu .... aj aj

4 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-02-22 14:48:24)

Odp: 5 lat związku i co dalej

Po co Cię namawiał na dziecko ?
Żeby cię uwiązać do siebie i zaklepać zarezerwować 'na zawsze" wbrew temu co słyszysz mąż jest najprawdopodobniej dość zaborczy co ukrywa nawet przed sobą.Służysz mu bardziej niż on Tobie  wyrobił chorą przewagę nad Tobą.Niestety to dość częste i charakterystyczne bywa u kogoś z problemem alkoholowym.On krótko nadużywa i popija,nikła szansa na leczenie bo zero konsekwencji i motywacji u niego a namówienie w początkowych fazach uzależnienia jest cudem na ogół, łatwiej wygrać na loterii niż skłonić kogoś do szukania pomocy.W dodatku jak on uważa że nie potrzebuje nawet terapii dal par to koniec pieśni.
Sprawdziłaś się w roli macochy dla jego dziecka,ma z tobą w miarę wygodne życie,komfortowe warunki do picia to usiłuje bardziej uzależnić ciebie w inny niż finansowy sposób, choć i tak może próbować .
Konflikt i sprzeczność w tym co mówi Ci "że nie traktował Ciebie poważnie" i z tym co robi poza Twoimi plecami ,jest też mu na rękę ,bo to taki stan zawieszenia bliski toksyczności i współuzależnienia, takie układy związki jak zostawi się je samym sobie zakorzeniają się i utrwalają postawy chorej symbiozy rożnej maści, raczej jak widzisz nie zdrowe.Dajesz się wykorzystywać na to wygląda z dobrego serca.
To co możesz zrobić to zająć się sobą ,na moje oko mąż może mieć problem z alkoholem i emocjami to że nie jest awanturyny nie jest jakby w tym problemie obowiązkowe inne emocje załatwia alkoholem ,ewentualnie jego problem czy to pijaństwa czy uzależnienia się rozwija .
Dla ciebie prawnik poznaj stan swoich praw majątkowych,możliwości opieki nad dziećmi,być może psycholog jeżeli chcesz się psychicznie wzmocnić zdystansować,bo możliwe że różne atrakcje szantaże i manipulacje przed Tobą z jego strony,jednocześnie jesteś mu potrzebna,bo zapewniasz mu ochronę i bezpieczeństwo swoim ogarnięciem życiowym i przeszkadzasz mu w piciu i podbojach internatowych. Jedną z nich poznałaś to te pretensje o mało seksu - często gęsto z dwóch stron coś nie zawsze pasuje punkt zapalny i delikatny newralgiczny łatwy do wykorzystania w konflikcie .To że nie chce otwartego związku świadczyć może że kręcą go tajemnice kłamstwa i niejawność - pazerny jest widocznie.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

5

Odp: 5 lat związku i co dalej

Czyli wątek założyłaś, tylko żeby się wyżalić?

No bo chyba dla Ciebie jest oczywiste, że trzeba się z tego ewakuować. Córkę wychowałaś sama, pewnie jakoś bardzo przez Wasze rozstanie nie ucierpi. Za jego syna odpowiada on, nie Ty.

Olej gościa. Niepotrzebna Ci czwórka dzieci w domu. Tak będziesz mieć tylko dwójkę, a córa pewnie zbliża się już do pełnoletności.

Powodzenia smile

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

6 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-22 16:44:57)

Odp: 5 lat związku i co dalej

Nie wyzalic. Jestem raczej silna kobieta ale każdy szuka gdzies rady / porady chciałam tylko umocnić się w tym co czuje.... Tak córka już jest samodzielna za niedługo skończy 15 lat. Nie wiem co tu chciałam osiągnąć... może to żal do siebie że byłam tak naiwna a może to sentyment że tyle człowiek osiągnął a teraz znowu zaczynać czas od nowa nie jestem jakoś stara czy coś ale myślałam że to to ta  stabilność koniec samotności rodzina normalne życie chyba każdy tego pragnie  a tu wielka pomyłka...

Dzueki Paslawek wiara w ludzi wraca psycholog sie przyda czas zmierzyc sie z problemem ogarnac  i wrocic do czasów kiedy byłam niezależną !!!! Co do prawnika dziecka mi nie zabierze no chyba że mamusia go przycisnie ale nie ma opcji nie dam się a na resztę mam wywalone niech weźmie sobie to mieszkanie i spłaca kredyt sam chyba bym wolała uciec do innego miasta... odciąć się totalnie

Nie wiem z tą tajemniczościa też bym nie przesadzala raczej nie jest osobą silną psychicznie uzależniony jest od matki slucha jej wmawia mi że dużo rzeczy które usłyszałam gdzieś tam od ludzi a wyszły z jej ust to mój wymysł do tego dochodzi siostra stara panna co ma też wpływ na niego zawsze gdy od nich wraca coś jest nie tak chodzi smetny I czepliwy

7

Odp: 5 lat związku i co dalej
Izzarozzi napisał/a:

Nie wyzalic. Jestem raczej silna kobieta ale każdy szuka gdzies rady / porady chciałam tylko umocnić się w tym co czuje.... Tak córka już jest samodzielna za niedługo skończy 15 lat. Nie wiem co tu chciałam osiągnąć... może to żal do siebie że byłam tak naiwna a może to sentyment że tyle człowiek osiągnął a teraz znowu zaczynać czas od nowa nie jestem jakoś stara czy coś ale myślałam że to to ta  stabilność koniec samotności rodzina normalne życie chyba każdy tego pragnie  a tu wielka pomyłka...

Zanim, któryś moderator Ci powie, to regulamin jest taki, że nie piszemy kolejnego postu pod własnym postem, chyba że po upływie 24h smile

Jedziemy na tym samym wózku. Też właśnie zaczynam drugi raz od nowa hehe. Zazdroszę jednak tej pewności co do Twojej siły. Ja jej tyle nie mam.

Żal do siebie jest naturalny, ale z czasem przejdzie.

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

8

Odp: 5 lat związku i co dalej
Izzarozzi napisał/a:

Dzięki za odpowiedź. Nie ma mowy o złym zrozumieniu. Prosiłam o szczerą rozmowę i szczera wypowiedź i taka otrzymałam oczywiście na początku było nie wiem nie to nie ja ale jak obiecałam że nie będzie awantury i nie pogonie go z domu to się książę otworzył. Nawet mu zaproponowalam żeby sprawdzić reakcję to żeby się wyszalal "na boku" pierwsze stwierdzenie no ale jak to gdzie ja będę mieszkał tu i co nie będziemy rozmawiać i spać osobno no to to już jest znak ostatecznie odpowiedział że to chory pomysł i on nie chce więc teraz moje pytanie czy faktycznie ma kogoś na boku nie będę się bawić w szpiega prawda w końcu ujrzy światło dzienne. Terapia nie wchodzi w grę na bank nie zgodzi się nie ma opcji. A finansowo nie będę zależna od niego wiem że w każdej sytuacji sobie poradzę sama. Teraz panika bo chce "swoje wlasne" auto kupić to mi mów i że chory pomysł przecież możesz jeździć moim właśnie moim nie naszym hah jaką ja Głupia byłam i wcześniej nie wylapalam zawsze co moje było jego a co jego tylko jego. Tylko po co ta ciąża namowy bo chyba z rok czasu mi marudził o naszym wspólnym dziecku a teraz takie coś. No gorzej jak w telenoweli kurde. Nie wiem kryzys wieku czy co. Teraz się martwi po co mi auto no po co nie stać nas o nagle nas... japiernicze najbardziej mi dziec i szkoda jego syna mojej córki no i naszego wspólnego mały jest ale co tak w rozbitej rodzinie już córkę wychowywalam sama bo ojciec się zawinal po porodzie teraz znowu .... aj aj

Powiem szczerze, że podziwiam Cię i jednoczesnie trochę zazdroszczę przekonania "zawsze sobie poradzę" i to samej z dwójką dzieci. Wiadomo, że to nie jest takie proste.
Jak słyszę o podobnych historiach to zawsze trudno mi aż uwierzyć. Czy ludzie faktycznie są aż tak samolubni i wyrachowani? Faktycznie wydaje się, jakby Cię chciał w ten sposób przywiązać. Ty sobie chyba radzisz lepiej od niego i trochę go uwiera twoja samodzielność. A tak małym dzieckiem się zajmiesz, on może mieć nadzieję, że go nie zostawisz a sam będzie szalał :-/ Niewiesoło.
Mając przekonanie, że sobie poradzę odeszłabym. Szczególnie, jeśli on nie chce terapii. Jak nie zamierza pracować nad sobą, to szkoda, abyś sama to ciągnęła.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

9 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-02-22 16:46:44)

Odp: 5 lat związku i co dalej
merle napisał/a:
Izzarozzi napisał/a:

Nie wyzalic. Jestem raczej silna kobieta ale każdy szuka gdzies rady / porady chciałam tylko umocnić się w tym co czuje.... Tak córka już jest samodzielna za niedługo skończy 15 lat. Nie wiem co tu chciałam osiągnąć... może to żal do siebie że byłam tak naiwna a może to sentyment że tyle człowiek osiągnął a teraz znowu zaczynać czas od nowa nie jestem jakoś stara czy coś ale myślałam że to to ta  stabilność koniec samotności rodzina normalne życie chyba każdy tego pragnie  a tu wielka pomyłka...

Zanim, któryś moderator Ci powie, to regulamin jest taki, że nie piszemy kolejnego postu pod własnym postem, chyba że po upływie 24h smile

Jedziemy na tym samym wózku. Też właśnie zaczynam drugi raz od nowa hehe. Zazdroszę jednak tej pewności co do Twojej siły. Ja jej tyle nie mam.

Żal do siebie jest naturalny, ale z czasem przejdzie.



Dzięki za info nie przykladalam się do regulaminu.

Tobie też życzę powodzenia. Mnie motywują dzieci dla nich muszę dac radę. Wiary w siebie ci życzę.

No szkoda szkoda wszystkiego szkoda....
Żyje w przekonaniu że aby praca była reszta się ułoży i jakoś dzięki temu daje sobie radę. Może i masz rację zawsze byłam zaradna a on zależny od matki wyreczala go we wszystkim i dalej tak robi sądzę że to może ta zależność ma coś wspólnego no nie wiem jak go tłumaczyć chyba najlepiej w ogóle. Szkoda że ktoś tak bardzo może zawieźć się na drugiej osobie ja to chyba mam magnez w sobie na nieudane życie partnerskie ciągle pod górę

10

Odp: 5 lat związku i co dalej

Izzarozzi, nie musisz się przykładać do regulaminu, wystarczy, że go przeczytasz.
Tym bardziej, że rejestrując się na naszym forum każdy nowy użytkownik ma obowiązek zapoznać się z naszymi zasadami.
Bardzo proszę, nie pisz swoich kolejnych postów pod poprzednimi, jest to niezgodne z naszymi regułami.
Możesz odpowiedzieć kilku osobom w jednym poście, nie trzeba pisać pięciu po kolei.
Zawsze kiedy chcesz coś dodać do wypowiedzi, którą już opublikowałaś, możesz to zrobić korzystając z funkcji "edytuj".
Z góry dziękuję.
Moderator IsaBella77

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

11

Odp: 5 lat związku i co dalej
Izzarozzi napisał/a:

Hej hej postaram się opowiedzieć moja historię w skrócie. Poznaliśmy się 5 lat temu. Szukałam transportu do pracy i tak się to zaczęło wspólna kawa rozmowy później kolacja. Z czasem powiedział mi że pisał do mnie choć go olalam- wtedy myślałam że to jego brat który nie wywarł na mnie dobrego wrażenia- to samo nazwisko imienia nie pamiętałam. Mówił że jak mnie zobaczył to od razu się zakochał.

Czyli olałaś go wcześniej, gdy pisał, bo nie zrobił na Tobie dobrego wrażenia, ale jak poznałaś go osobiście, to to wrażenie się odmieniło? Czy spodobało się Tobie to, że on się w Tobie zakochał i to od razu :-O?
Pytam, dlaczego się z nim związałaś? Pokochałaś go, czy to, że on pokochał Ciebie?


No i z czasem zostaliśmy para. Mimo trudności jego rodzina mnie nie akceptowala bo on ma syna sam go wychowuje tzn sam z mamusia i siostra. A ja mam córkę. Znosilam dużo upokorzeń... No nic czas mijał.. były wzloty i upadki kłótnie no to normalne. Po roku wprowadził się do mnie wynajmowalam mieszkanie.

Bardzo musiałaś go kochać, skoro znosiłaś te wszystkie upokorzenia, wzloty i upadki. Albo pokonywanie trudności to dla Ciebie chleb powszedni, coś, co Cię hartuje, dodaje sił. No i jest na czym się skupić bardziej niż na tym, co i jak łączy Was w związku na zasadzie, gdy znikną problemy, to będzie sielanka ;-)

Po 3 latach kupiliśmy mieszkanie zamieszkaliamy i zamieszkaliamy. Nalegal na dziecko choć ja nie chciałam moja córka wówczas miał a 13 lat jego syn 8. No cóż po długich namowach uległam sama zmieniłam zdanie. Mam teraz 8 mc syna.
A on od 1.5 roku pije. Nie awamrueuje się ani nic ale sam fakt. Już jak byłam w ciąży zlapalam go na rejestracji na stronie dla Panów szukam kobiety do towarzystwa. Przepraszal uległam byłam w ciąży... mieszkanie 4 lata razem nasze dzieci... teraz znowu go przylapalam i się zaczęło że on sexu ma za mało masakra jakaś wiecie jak jest dzieci dom czasem jestem po prostu zmęczona.

Dlaczego w ogóle wcześniej dziecka nie chciałaś, a potem zmieniłaś zdanie? Skończyły się wcześniejsze problemy, czas było wypełnić przestrzeń? Czy chciałaś, żeby dziecko Was mocniej zespoliło?

Czyli on obwinia Ciebie za to, że szuka pani do towarzystwa? Czujesz się winna?

No nic stwierdziłam że nie zrobię afery następnego dnia rozmawialiśmy no jak dorośli normalni ludzie i okazało się że przez te lata on nie traktował mnie poważnie- to jego słowa no ale ze teraz jest inaczej tylko nie wiem co się zmieniło... oczywiście temat nr 2 za mało sexu bo ja ciągle nie chce. No i drogie kobitki tluke się z myślami co ja mam robić myślę żeby odejść poki czas bo skoro tyle lat byłam nie wiem kim to wątpię że nagle dostał olśnienia niby mnie nie zdradził no cóż tego nie wiem tak naprawdę.... pomocy

No jak on twierdzi, że przez lata nie traktował Ciebie poważnie, to o czym tu jeszcze gadać? Coś się zmieniło w traktowaniu Ciebie bardziej poważnie, biorąc pod uwagę jego pretensje do Ciebie i poszukiwania pani do towarzystwa? Chodzenie na bani też raczej nie pomaga w tworzeniu zgodnego stadła.


Podsumowując, on raczej się nie zmieni, nie zacznie mu na Tobie bardziej zależeć. Potrzebował kogoś, wycelował w Ciebie, weszłaś w ten związek z sobie tylko znanych powodów i tak sobie w nim trwacie. Wcześniej były problemy, teraz są kolejne problemy, będą pewnie jeszcze inne. Zdrada to tylko jeden problem z wielu, więc dlaczego to miałoby Cię wypchnąć z tego związku?

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » 5 lat związku i co dalej

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018