Wierzę ale nie chodzę do kościoła ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 60 ]

Temat: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Wierzę ale nie daje na tace.
Daje na tace, ale w mięsnym.
Wierzę , że kościół musi odejść.

Czy młodym Polakom i Polkom te postawy wydają się coraz bliższe , a jeżeli tak to dlaczego ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Wierzę, ale planuję apostazję. Jest mi nieco z tego powodu przykro, Bóg jest ok, obsługa naziemna do bani.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

3

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Wierzę,  ale wiara jest dla mnie i mogę wierzyć wszędzie, nie tylko w budynku oznaczonym  krzyżem.  Dam na tacę a raczej  zrobię przelew  gdy wiem,  że ksiądz  zbiera  by pomóc potrzebującym a nie sobie... 
Kościół jako budynek gdzie wierni  mogą się spotkać - ok,  ale to może być również szopa drewniana  z krzyżem a nie pałac odjechany echem w kosmos. 
Nie popieram  kultu szatana,  ani kultu  kościoła.

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

4

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Ta organizacja skutecznie zmanipulowała ludzkie umysły że mają one poczucie winy i zaniedbania, bo nie dały dziesięciny lub nie zaszczyciły swoim obowiązkowym meldunkiem w budynku. Jest to jeden z głównych punktów działania każdej sekty- poczucie winy.

Poza tym rząd wystarczająco daje kasy tej organizacji z naszych podatków, że nie ma potrzeby ich wspierać własnymi złotówkami. Popsuło im się w głowach od nadmiaru bogactwa i powinni jak najszybciej zniknąć.

U kobiet słowo "kocham" oznacza zapewniasz mi najwięcej korzyści, jeszcze mi się nie znudziłeś i nie mam do kogo odejść kto zapewnia tych korzyści więcej.

gg 25414758

5

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Zielony_Domek napisał/a:

Wierzę, ale planuję apostazję. Jest mi nieco z tego powodu przykro, Bóg jest ok, obsługa naziemna do bani.

Miałabym ochotę zrobić coś analogicznego, ale mówiąc oględnie nie chcę robić przykrości mojej babci. Ale stosunek do Kościoła jako instytucji mam zdecydowanie negatywny.

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

z tej największej instytucji korzystam z okazji pogrzebów, ślubów i tym podobnych okazjonalnych sytuacji
nie lubię za historię a dokładniej ich historię tą daleką jak i czasy współczesne

Nawet nie wiem czy wiesz
Nasze życie to dym
Ucieka nam między palcami

7 Ostatnio edytowany przez Brother in arms (2021-02-13 06:09:43)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Dokonalem apostazji. Wg mnie kosciol jest zly i zbyt wladczy, wtracajacy sie w zycie Polakow. Ma niezrozumiale przywileje. Nie mniej dla wielu jest drogowslazem jak zyc, czesc ludzi musi miec powiedziane jak, bo sami nie wiedza. Stad sila kosciola
Ochrzciłem dzieci, ale do komunii już nie pójdą. Będą mieli wybór, czy pozostać w kościele, czy też nie.
Papiez Franciszek jako jedyny rozumie bledy kosciola, ale sam nie da rady. U nas to wladza i pieniadze, czesto biznes. To boli, ale ludzie nie umieja sie postawic. Gdybym ją resto babcięcko, to natychmiast byłbym więzieniu.
Wiemy jak jest w kosciele... nie potrafie tego pojac. Kosciol jest dzisiaj u nas zly.

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

proponuję obejrzeć reportaż tomasza siekielskiego na yt "TYLKO NIE MÓW NIKOMU"i następny "ZABAWA W CHOWANEGO"

Nawet nie wiem czy wiesz
Nasze życie to dym
Ucieka nam między palcami

9 Ostatnio edytowany przez rafael12 (2021-03-19 00:51:24)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Kwadrad bis napisał/a:

Wierzę ale nie daje na tace.
Daje na tace, ale w mięsnym.
Wierzę , że kościół musi odejść.

Czy młodym Polakom i Polkom te postawy wydają się coraz bliższe , a jeżeli tak to dlaczego ?

Sama wiara jest rownież łaską. Módl się o nią . Przeczytaj pierwszy rozdział z Księgi Mądrości to zobaczysz jaki jest problem.

Kościół Katolicki jest Oblubienicą Chrystusa. Pan Jezus zapowiedział że "Bramy piekielne go nie przemogą". Matką Kościoła jest Maryja Matka Boża, Królowa Apostołów, Aniołów, która jest także postrachem duchów piekielnych. Maryja jest Niewiastą o której w Księdze Rodzaju  rdz 3 jest zapowiedziane że zwycieży ostatecznie  Szatana . Pan Bóg dał władzę Maryi na pewien czas :

25 A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. 26 Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». 27 Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. J 19

To był testament Pana Jezusa z Krzyża , a ostatnie słowa są ważne.

Pan Bóg ustanowił Kościół Katolicki a nim sakramenty święte.  Ja nie chodzę do Kościoła dla chodzenia, nie chodzę dla księdza, ale dla sakramentów świętych, dla swojej duszy, dla wolności, aby czerpać siły z Eucharystii i Komunii świętej (Mowa Eucharystyczna ewangelia Jana). Pan Bóg dał mi rozum, 3 cnoty teologiczne (które łączą duszę z Bogiem) te cnoty oświecają rozum , umacniają wolę w dobrym, ku dobremu. Bez Boga nic nie mogę, bo w życiu duchowym, nie ma drogi neutralnej, nie ma pustki, jest albo Bóg albo Szatan (zwodnicze nauki, ideologie, systemy, herezje)

Masz problem z Bogiem i ze sobą, Obraz tego nędznego bezbożnego świata gdzie jest  nie rzadko tyle zła, nie jest obrazem Boga, nie jest winą Boga. Lecz skutkiem grzechów, ludzkiej wolności, złych wyborów. Wielu ludzi którzy odrzucają Boga i prawo Boże, sami siebie w miejsce Boga stawiają. Lucyfer powiedział Bogu "non serviam" , natomiast Maryja powiedziała przy zwiastowaniu  "fiat" tak i zobacz ile łask dostąpiła . Została Matką Bożą, cierpiała bardzo, ją Pan Jezus Bóg wybrał na Matkę, dzięki niej przyjął ludzkie ciało (gorsze niż anielskie, dlatego Lucyfer który stracił wszystko neinawidzi ludzi za to że Bóg wcielił się w człowieka , kobiete), jednak ludzie nie uwierzyli że to Bóg , bo żydzi chcieli Boga który da im władzę, który będzie potężny"agresywny", jednak moc Boża się objawiła w tym że Bóg przyjął ludzkie ciało, przyjął konsekwencje ludzkich grzechów, oddał życie na Krzyżu, wcześniej ubiczowany, cierniem ukoronowany, wycierpiał tyle i tym cierpieniem udowodnił że jest Bogiem, po trzech dniach zmartwychwstał. Bóg żadnego pokazu mocy i fajerwerków nie musiał robić, nie musiał się popisywac, na tym polegało Boże uniżenie , że z przyszedł Bóg z niebios i dla nas tak się upodlił, abyśmy Go przyjęli, przyjęli w samotności, cierpieniu , nasze cierpienie i samotnosć jest Jego cierpieniem. On pierwszy przeszedł najgorszą drogę.

znajdz post :  Apogeum Męki Chrystusowej, a szyderstwo ateistów i odstępców jhs forum

10 Ostatnio edytowany przez Olinka (2021-04-22 01:35:06)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
złodziej zapalniczek napisał/a:

proponuję obejrzeć reportaż tomasza siekielskiego na yt "TYLKO NIE MÓW NIKOMU"i następny "ZABAWA W CHOWANEGO"

Widziałem ten film. Brzydzę się grzechami a jeszcze bardziej jak  wilki w owczych skórach celowo nic nie robią i kryją pedofilie w kościele. Jednak warto zauważyć że w filmie Sekielskiego bodajze 4/5 przypadków pedofilii miało podłoże homoseksualne!
Założycielem ideologii genderyzmu również był pedofil, jednak środowiska te promują na ulicach prawo do zabijania, seksedukacje w której małe dzieci się chce uczyć masturbacji, rozbudzać seksualność, tak aby  na  przyszłe swoje ofiary pedofilów  patrzyły w duchu genderyzmu "przyjaźnie" . To jest Szatański atak na rodziny i ludzkosć, tak samo cały porno biznes... Dzieci mają smartfony z dostępnem do tego diabelstwa. Tam jest jedno wielkie wypaczenie i szyderstwo z rodziny i miłosci w małżeństwie. Polecam wpisać i posłuchać ks. egzorcysy  wpisać: ks Piotr Glas - demony seksu.  Grzechy nieczystości to jest równia pochyła na zatracenie, od tych grzechów bardzo trudno się uwolnić, bo z seksualnością jest związane błogosławieństwo Boże, dar życia, dlatego Szatan niszczy i uderza w najsłabsze punkty. Na miłość Boga, proszę was, zważajcie na swoją skromnosć w ubiorze i przyzwoicie się zachowujcie , o wszelkich gorszycielach, gorszycielkach Bóg powiedział :

6 Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. 7 Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie.  Mt 18

Co do cnoty czystości :
[nieregulaminowy link]

Słowa Boga są wieczne , Słowo Boże to sam Bóg :

1 Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
2 Ono było na początku u Boga.
3 Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
4 W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
5 a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
6 Pojawił się człowiek posłany przez Boga -
Jan mu było na imię.
7 Przyszedł on na świadectwo,
aby zaświadczyć o światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
8 Nie był on światłością,
lecz [posłanym], aby zaświadczyć o światłości.
9 Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
10 Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
11 Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
12 Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego -
13 którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
14 A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.
15 Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». 16 Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce10. 17 Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. 18 Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył  J 1

11

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Zielony_Domek napisał/a:

Wierzę, ale planuję apostazję. Jest mi nieco z tego powodu przykro, Bóg jest ok, obsługa naziemna do bani.

Kosciol to wspólnota ludzi wierzących,  co nie? Wiec skąd "obsluga"? Jaka obsługa??? Gdy coś mi się nie podoba mogę opuścić tą wspólnotę, ale kto na tym straci?

Rodzina to ja i moi bliscy. Gdy coś mi się nie podoba, mogę opuścić tą wspólnotę. Ale czy gdy brat zrobi mi krzywdę, przestanę się odzywać i go wydziedzicze, czy pomodlę się za niego i powiem jak człowiek co zle zrobił?
Ksiądz tez człowiek,  tez można powiedzieć mu ze błądzi.

12

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Anma napisał/a:

Kosciol to wspólnota ludzi wierzących,  co nie? Wiec skąd "obsluga"? Jaka obsługa??? Gdy coś mi się nie podoba mogę opuścić tą wspólnotę, ale kto na tym straci?

Rodzina to ja i moi bliscy. Gdy coś mi się nie podoba, mogę opuścić tą wspólnotę. Ale czy gdy brat zrobi mi krzywdę, przestanę się odzywać i go wydziedzicze, czy pomodlę się za niego i powiem jak człowiek co zle zrobił?
Ksiądz tez człowiek,  tez można powiedzieć mu ze błądzi.

Ja widzę to w ten sposób, że można wierzyć w Boga i jego wpływ na świat, na nasze własne życie (teizm), a równocześnie nie chcieć być częścią żadnej wspólnoty, czyli przynależeć do jakiegokolwiek Kościoła.

Anma napisał/a:

Ksiądz tez człowiek,  tez można powiedzieć mu ze błądzi.

Można, tylko po co, jeśli ktoś nie czuje potrzeby posiadania takiego duchowego przewodnika, zwłaszcza grzesznego, słabego i błądzącego? Jak najbardziej można tworzyć relację z Bogiem bez pośredników.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

13

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Anma napisał/a:

Kosciol to wspólnota ludzi wierzących,  co nie?.

Nie.
Ludzie wierzący nie mają w Kościele nic do gadania. Reguła jest jedna: albo pokornie i bezdyskusyjnie wypełniasz polecenia biskupów, albo won.
Jak komuś to pasuje- ok. Ale to nie jest żadna wspólnota, tylko twardy dyktat.

14

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Kwadrad bis napisał/a:

Wierzę ale nie daje na tace.
Daje na tace, ale w mięsnym.
Wierzę , że kościół musi odejść.

Czy młodym Polakom i Polkom te postawy wydają się coraz bliższe , a jeżeli tak to dlaczego ?

Nue da sie rozdzielić kosciola od wiary. To naiwne.

15

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

W Kościele nie ma Boga. Ludzie powinni zyc w Milosci i bez strachu. Kosciol straszy ludzi grzechem, winą. Przestraszonym ludem lepiej sie steruje i manipuluje, co rowniez idealnie wykorzystuje nasz nierzad i media.

16 Ostatnio edytowany przez Jasminn (2021-05-22 04:56:16)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Wierzę ale nie chodzę do kościoła, Boga mam w sercu. Patrząc na to wszystko co się dzieje w kościele obecnie wcale się nie dziwię, że ludzie odchodzą od wiary, od kościoła. Po prostu kościół powinien zająć się sprawami duchowymi, otoczyć opieką potrzebujących, pomagać i wspierać, a co robi... nic z tych rzeczy. Aktualnie kościół stał się instytucją, która chce jak najwięcej zarobić na swoich wiernych, nie ma w nim miejsca na działalność charytatywną jest za to bardzo dużo polityki, której w kościele nie powinno być.

17 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-22 11:21:58)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

myślę, że jeżeli ktoś naprawdę przyswoił wartosci chrześcijańskie, a nie tylko kultywuje tradycję, wspólnotę, to trudno mu żyć w rozdwojeniu gdy widzi czym ta instytucja jest obecnie
U nas w parafii gdy nastał nowy proboszcz po wielu latach na misjach, kościół zapełnił się na tyle, że trzeba było dodać nowe msze..
niestety nastały kurio..zalne zmiany proboszcza i teraz tam pusto jest. i dobrze.
ale nowy/stary mocno proboszcz podlizuje się rządowi jak tylko może, więc gości "znamienitych" ma smile
dla mnie to obraz upadku..

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

18

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

wiec nie wierzysz. przeciez Mszy czy sakramentow sam sb nie odprawisz. a przeciez chodzi sie wlasnie dlatego, ze "Kto nie spozywa mojego ciala, a ni nie pije krwi nie bedzie mial zycia wiecznego". slowem- chodzi sie dla Boga, a nie ksiedza.

19

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Anma napisał/a:
Zielony_Domek napisał/a:

Wierzę, ale planuję apostazję. Jest mi nieco z tego powodu przykro, Bóg jest ok, obsługa naziemna do bani.

Kosciol to wspólnota ludzi wierzących,  co nie? Wiec skąd "obsluga"? Jaka obsługa??? Gdy coś mi się nie podoba mogę opuścić tą wspólnotę, ale kto na tym straci?

Rodzina to ja i moi bliscy. Gdy coś mi się nie podoba, mogę opuścić tą wspólnotę. Ale czy gdy brat zrobi mi krzywdę, przestanę się odzywać i go wydziedzicze, czy pomodlę się za niego i powiem jak człowiek co zle zrobił?
Ksiądz tez człowiek,  tez można powiedzieć mu ze błądzi.

Jesteś zabawna wink

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

20 Ostatnio edytowany przez tyafu (2021-08-25 09:42:45)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
blueangel napisał/a:

chodzi sie dla Boga, a nie ksiedza.

ale to co księża mówią/robią (+przełożeni, którzy to tuszują) sprawia, że ludzie nie chcą chodzić. Ktoś wyżej pisał, obsługa "naziemna" jest do bani

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

21 Ostatnio edytowany przez Marata (2021-08-28 16:01:58)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Nie jestem ochrzczona i wierzę Boga. Natomiast nie jest mi potrzebny do tego Kościół. Ani meczet, ani cokolwiek innego.
Nie rozumiem, po co ludzie tam chodzą.
Wierzą w Boga ale powierzają się Maryi, św. Krzysztofowi i innym.
To fajnie przypomina takie wiary w jedno naczelne bóstwo i wiele pomniejszych, bo może to naczelne sobie nie da rady? Albo jakieś niekumate i któryś z reszty jest mądrzejszy, żeby przekonać tego naczelnego?
Nie rozumiem tego. Ludzie wierzą w Boga Wszechmogącego a modlą się do innych.

22

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Marata napisał/a:

Nie jestem ochrzczona i wierzę Boga. Natomiast nie jest mi potrzebny do tego Kościół. Ani meczet, ani cokolwiek innego.
Nie rozumiem, po co ludzie tam chodzą.
Wierzą w Boga ale powierzają się Maryi, św. Krzysztofowi i innym.
To fajnie przypomina takie wiary w jedno naczelne bóstwo i wiele pomniejszych, bo może to naczelne sobie nie da rady? Albo jakieś niekumate i któryś z reszty jest mądrzejszy, żeby przekonać tego naczelnego?
Nie rozumiem tego. Ludzie wierzą w Boga Wszechmogącego a modlą się do innych.

To pozostałość po innych wiarach, gdzie tych bóstw było całe stado i każdy coś tam mógł, więc teraz jest podobnie choć nazywa się to wiarą w jednego boga. Tylko jakoś ten Bóg musi mieć syna, żeby się z ludzmi dogadać i w końcu żonę/matkę jego syna która w końcu wyrasta na ważniejszą od samego Boga, gdy żąda; Módlcie się do mnie, a będziecie zbawieni smile Budujcie kościoły pod MOIM WEZWANIEM a wymodlicie sobie zbawienie. Pomylenie z poplątaniem.

Bóg jeśli istnieje, nie potrzebuje adwokatów, tłumaczy i pośredników. Nie potrzebuje kościołów ze zlotymi klamkami, bo każdy zakąztek tego świata to jego świątynia. Z resztą, jeśli nawołuje do ascezy, do wyzbycia się bogactwa i życia w ubóstwie, to jak może żadać budowania mu świątyń? Z czego i za co niby?
Jedno przeczy drugiemu i za to właśnie wielu ludzi odchodzi z Kościoła. Nie da się nie zauważać jawnych sprzeczności.

23

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Wierzę, więcej - miałam w życiu doświadczenia mistyczne więc mogę powiedzieć, że WIEM. Bóg istnieje.
Nie ma jednak to nic wspólnego z tą zakłamaną instytucją, jaką jest kościół. Bóg jest wszędzie i kościół nie jest z nim związany, to tylko ułuda i manipulacja. Pismo święte... Tfu, ważna kulturowo książka, ale moralnie wątpliwa, pełna przemocy, nawoływań do przemocy i zbrodni. Serio, rzygać się chce, tak mówiąc wprost na to zepsucie.

Wciąż jestem w szoku, że Kościół zdobył taką władzę dyskryminując połowę ludzkości i gardząc nią.
Nie wspieram tego moralnego upadku: nie chodzę na rodzinne, kościelne uroczystości, nie przyjmuję księdza, walczę o świeckość państwa. Kościół musi upaść, skrzywdził już wystarczająco dużo osób, już wystarczy tych tuszowanych zbrodni, tych pośrednich zbrodni "w obronie", tych zbrodni, których nie byłoby wcale gdyby nie katolickie wychowanie. Kościół, który dyskryminuje ze względu na inność, to ich pożałowania godne "miłosierdzie"... Jak można mieć aż takie klapki na oczach, żeby nie widzieć, że to po prostu zbrodnicza instytucja, która wiekami całymi niszczyła i mordowała...
Inkwizycja to za mało? Odkrycia w Kanadzie to za mało?
Święta (tfu) Matka Teresa i jej zbrodnie albo ignorowanie pedofilii przez Jana Pawła II to wciąż za mało?

Módlcie się, bo Bóg nas otacza i jest wszędzie. Ale na pewno nie ma go w kościele.

24

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Alyana, proponuję nie operować stereotypami, lecz głębiej wejść w historię i literaturę chrześćjańską.

A tak ode mnie to codziennie pragnę i odczuwam obecności Jezusa Chrystusa i sakramentów w moim życiu.

25

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Misiulka napisał/a:

Alyana, proponuję nie operować stereotypami, lecz głębiej wejść w historię i literaturę chrześćjańską.

A tak ode mnie to codziennie pragnę i odczuwam obecności Jezusa Chrystusa i sakramentów w moim życiu.

Bo to jest tak jak z nałogami, przyjemnościami czy rytuałami.
Jak się człowiek wciągnie bo robi to często to potrzebuje tego i mu tego brakuje gdy musi przestać.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

26

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Kleoma napisał/a:

Bo to jest tak jak z nałogami, przyjemnościami czy rytuałami.
Jak się człowiek wciągnie bo robi to często to potrzebuje tego i mu tego brakuje gdy musi przestać.

Z Twoim tokiem myślenia jest podobnie jak z tą wpowiedzią:

Pewnego razu znajomy odwiedził Michała Anioła, oglądał jego obrazy, po czym stwierdził:
– Wybacz drogi mistrzu, ale jeszcze nigdy nie widziałem anioła w sandałach.
– A czy widział pan kiedyś anioła bez sandałów? – zapytał ironicznie Michał Anioł.

27

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Misiulka napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Bo to jest tak jak z nałogami, przyjemnościami czy rytuałami.
Jak się człowiek wciągnie bo robi to często to potrzebuje tego i mu tego brakuje gdy musi przestać.

Z Twoim tokiem myślenia jest podobnie jak z tą wpowiedzią:

Pewnego razu znajomy odwiedził Michała Anioła, oglądał jego obrazy, po czym stwierdził:
– Wybacz drogi mistrzu, ale jeszcze nigdy nie widziałem anioła w sandałach.
– A czy widział pan kiedyś anioła bez sandałów? – zapytał ironicznie Michał Anioł.

Czyli uważasz, że trzeba zostać heroinistą albo alkoholikiem, żeby móc wypowiadać się w temacie uzależnień?

Musimy wiedzieć. Będziemy wiedzieć.
- David Hilbert

28

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Jest to konkretny wątek - wierzę ale nie chdzę do kościoła?

Moje odpowiedzi są wyłącznie moim doświadczeniem i nie chcę tu nikogo deprecjonować lub też bić piany dla samego zaistnienia.
Posłużyłam się cytatem by zobrazować niezrozumienia istoty tematu.
Porównanie mojego stanu duchowego do nałogu rozbawił mnie smile

Pewien psycholog, który od lat prowadzi poradnię psychologiczną, opowiadał  wielokrotnie, jak to często dociera w terapii z wierzącym bądź niewierzącym pacjentem do pewnego punktu krytycznego. Mianowicie, po kilku miesiącach spotkań okazywało się, że w człowieku tym nagle odżywa tęsknota za Kimś większym, za Absolutem, sensem, Bogiem. Przez lata wielu ludzi sądzi, że dręczy ich depresja, jakieś osobiste nierozwiązane konflikty, które na gwałt trzeba uśmierzyć, po czym stwierdzają, że tak naprawdę, odkrywają w sobie wewnętrzny niepokój – jakieś poruszenia, które przychodzą jakby z innego świata. Tutaj psycholog staje już zupełnie bezradny. Duch pacjenta zaczyna budzić się z letargu. Terapeuta nie może go zachęcić do wiary, bo nie jest ona środkiem antydepresyjnym czy psychotropowym. W tym miejscu zaczyna się dopiero otwierać „możliwość” wiary, odsłania się przedpole dla obdarowania łaską wiary – związania się z Osobą, która zaspokoi pragnienia, niepokoje i tęsknoty.

Więc nazwanie sakramentów nałogiem uznałam za nie rozumienie przeżywania bycie we wspólnocie w Kościele.

P.S. Osobiście nie chodzę do kościoła bo od 24 lat po urodzeniu dziecka, poruszam się na wózku inwalidzkim. To na moją prośbę kościół odwiedza mnie
gdy tego pragnę.

Myślę, że ostatecznie wypowiedziałam się w temacie nie negując innych. Tym samym kończę dyskusję.

29 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-09-11 15:18:35)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Misiulka napisał/a:

Jest to konkretny wątek - wierzę ale nie chdzę do kościoła?

Moje odpowiedzi są wyłącznie moim doświadczeniem i nie chcę tu nikogo deprecjonować lub też bić piany dla samego zaistnienia.
Posłużyłam się cytatem by zobrazować niezrozumienia istoty tematu.
Porównanie mojego stanu duchowego do nałogu rozbawił mnie smile

Pewien psycholog, który od lat prowadzi poradnię psychologiczną, opowiadał  wielokrotnie, jak to często dociera w terapii z wierzącym bądź niewierzącym pacjentem do pewnego punktu krytycznego. Mianowicie, po kilku miesiącach spotkań okazywało się, że w człowieku tym nagle odżywa tęsknota za Kimś większym, za Absolutem, sensem, Bogiem. Przez lata wielu ludzi sądzi, że dręczy ich depresja, jakieś osobiste nierozwiązane konflikty, które na gwałt trzeba uśmierzyć, po czym stwierdzają, że tak naprawdę, odkrywają w sobie wewnętrzny niepokój – jakieś poruszenia, które przychodzą jakby z innego świata. Tutaj psycholog staje już zupełnie bezradny. Duch pacjenta zaczyna budzić się z letargu. Terapeuta nie może go zachęcić do wiary, bo nie jest ona środkiem antydepresyjnym czy psychotropowym. W tym miejscu zaczyna się dopiero otwierać „możliwość” wiary, odsłania się przedpole dla obdarowania łaską wiary – związania się z Osobą, która zaspokoi pragnienia, niepokoje i tęsknoty.

Więc nazwanie sakramentów nałogiem uznałam za nie rozumienie przeżywania bycie we wspólnocie w Kościele.

P.S. Osobiście nie chodzę do kościoła bo od 24 lat po urodzeniu dziecka, poruszam się na wózku inwalidzkim. To na moją prośbę kościół odwiedza mnie
gdy tego pragnę.

Myślę, że ostatecznie wypowiedziałam się w temacie nie negując innych. Tym samym kończę dyskusję.

No właśnie Misiulko. Nikt nie widział na żywo żadnego anioła, ani bosego ani obutego.
Anioły, diabły, Bóg katolicki i Bogowie, bożki innych wyznań to wszystko wytwory ludzkiej wyobraźni, fantazji i właśnie pragnień/ jak u pacjentów tego terapeuty/ aby istniało jeszcze coś co ukoi ból życiowy, spełni nadzieje o posiadaniu kogoś kto mnie kocha gdy nie ma tego kogoś realnego obok mnie.
Wtedy dobrze mieć gdzieś tam nawet w zaświatach tego kogoś, kto kiedyś tam przytuli.
Ułuda, która pomaga żyć niektórym ludziom.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

30

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Misiulka napisał/a:

Mianowicie, po kilku miesiącach spotkań okazywało się, że w człowieku tym nagle odżywa tęsknota za Kimś większym, za Absolutem, sensem, Bogiem. Przez lata wielu ludzi sądzi, że dręczy ich depresja, jakieś osobiste nierozwiązane konflikty, które na gwałt trzeba uśmierzyć, po czym stwierdzają, że tak naprawdę, odkrywają w sobie wewnętrzny niepokój – jakieś poruszenia, które przychodzą jakby z innego świata.

Och, nie zaprzeczę, że zapewne w przypadku wielu osób tak właśnie jest, i że święcie wierzą taką właśnie interpretację swoich odczuć.

Jednocześnie w przypadku wielu wierzących osób w miarę dojrzewania rodzi się najpierw wątpliwość, następnie oczywistość absurdalności dogmatów, które wpajano im w dzieciństwie. W kolejnym etapie smutek za utraconą bajką, pogodzenie z tym faktem, a w jeszcze kolejnym kroku, niekiedy nawet dopiero po wielu latach od porzucenia byłej wiary, uświadomienie sobie, że to nie była żadna bajka za którą warto tęsknić, tylko okrutny koszmar, niesprawiedliwy i krzywdzący dla osób w nim wychowywanych, który - jeżeli nawet rozwiązuje jakieś problemy i koi bóle - to tylko te, które wcześniej sam wywołuje długotrwałą tresurą.

Jak myślisz. Gdyby ludzi wychowywać z dala od wszelkich religijnych dogmatów i przesądów, a później w wieku 18-20 lat przedstawić im wachlarz istniejących na świecie religii, żeby z nich sobie którąś ew. wybrali. To jaki procent tych dorosłych ludzi byłby w ogóle zainteresowany zgłębianiem tych metafizycznych filozofii, a jaki jedynie stukałby się znacząco w czoło? Bo co ty sama myślisz np. o religii Greków, Egipcjan?

Musimy wiedzieć. Będziemy wiedzieć.
- David Hilbert

31 Ostatnio edytowany przez noben (2021-09-12 07:38:22)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Mira Żmijewska napisał/a:

Jak myślisz. Gdyby ludzi wychowywać z dala od wszelkich religijnych dogmatów i przesądów, a później w wieku 18-20 lat przedstawić im wachlarz istniejących na świecie religii, żeby z nich sobie którąś ew. wybrali. To jaki procent tych dorosłych ludzi byłby w ogóle zainteresowany zgłębianiem tych metafizycznych filozofii,

Taka sytuacja ma de facto miejsce w świecie zachodnim od pół wieku co najmniej. I ci młodzi ludzie sami z siebie szukają religii albo przynajmniej metafizyki. Nawet tu, na formalnie mocno ateistycznym forum, zasada ''wracającej karmy'' funkcjonuje jako powszechnie wyznawany dogmat, więc ten, tego....

32

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
noben napisał/a:
Mira Żmijewska napisał/a:

Jak myślisz. Gdyby ludzi wychowywać z dala od wszelkich religijnych dogmatów i przesądów, a później w wieku 18-20 lat przedstawić im wachlarz istniejących na świecie religii, żeby z nich sobie którąś ew. wybrali. To jaki procent tych dorosłych ludzi byłby w ogóle zainteresowany zgłębianiem tych metafizycznych filozofii,

Taka sytuacja ma de facto miejsce w świecie zachodnim od pół wieku co najmniej. I ci młodzi ludzie sami z siebie szukają religii albo przynajmniej metafizyki. Nawet tu, na formalnie mocno ateistycznym forum, zasada ''wracającej karmy'' funkcjonuje jako powszechnie wyznawany dogmat, więc ten, tego....

Najbardziej chyba pociągające w każdej religii jest moc, jaką daje ona jego wyznawcy. Przynosi silę i poczucie sensu, czasami cel. Ludzki umysł źle sobie radzi na ogół z myślami, że jest się tu na chwilę, że ma się swoje życie, które trzeba samemu zagospodarować, bo przecież samo w sobie sensu ono nie ma i trzeba mu ten sens nadać. Lepiej więc oprzeć się na wierzeniach, że jest coś więcej, że ma to głębszy sens, że jest się częścią większego planu.
Dla tego głębszego sensu wielu chce oddawać swoje życie, a jeszcze więcej pewnie zabijać. Na szczęście ekstremizmu religijnego jest dzisiaj znacznie mniej. Głownie wskutek ciosów, jakie zadają religiom owoce ludzkiej myśli z ostatniego tysiąclecia, czyli rozwój nauki w niemal każdej dziedzinie, zniesienie izolacji kulturowej i geograficznej, prawa człowieka, demokracja, itp.

33

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Na szczęście ekstremizmu religijnego jest dzisiaj znacznie mniej. Głownie wskutek ciosów, jakie zadają religiom owoce ludzkiej myśli z ostatniego tysiąclecia, czyli rozwój nauki w niemal każdej dziedzinie, zniesienie izolacji kulturowej i geograficznej, prawa człowieka, demokracja, itp.

Doszukiwanie się związku między demokracją a ilością ekstremizmu religijnego, to doprawdy ciekawy fikołek logiczny....

34 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-09-23 10:39:32)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
noben napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Na szczęście ekstremizmu religijnego jest dzisiaj znacznie mniej. Głownie wskutek ciosów, jakie zadają religiom owoce ludzkiej myśli z ostatniego tysiąclecia, czyli rozwój nauki w niemal każdej dziedzinie, zniesienie izolacji kulturowej i geograficznej, prawa człowieka, demokracja, itp.

Doszukiwanie się związku między demokracją a ilością ekstremizmu religijnego, to doprawdy ciekawy fikołek logiczny....

Jakbyś przeczytała ze zrozumieniem, to byś może dostrzegła, że bardziej tu była mowa o rozwoju myśli ludzkiej, która miała miejsce w ostatnim tysiącleciu, a której zawdzięczamy to, że ekstremizm religijny zszedł na margines a prym wiedzie umiarkowana religijność. Ale idąc dalej, to nie ma sensu zaprzeczać temu, iż do zdobyczy myśli ludzkiej należy m.in demokracja, która opiera się na ideale równości, uznania wzajemnego, wolności indywidualnej, wiec jest w kontrze do narzucania jednej, jedynej wiary i religii innowiercom, niewierzącym itp.

35

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
noben napisał/a:

u między demokracją a ilością ekstremizmu religijnego, to doprawdy ciekawy fikołek logiczny....

W tych sprawach się nie dyskutuje i nie większość ma decydować.
- mówił podczas święta Trzech Króli metropolita krakowski, komentując pomysł referendum w sprawie aborcji.

Musimy wiedzieć. Będziemy wiedzieć.
- David Hilbert

36

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Jezus zakładał zbory, powołał apostołów do szerzenia chrześcijaństwa. Kościół katolicki powstał w iV w z woli heretyka i mieszając słowa  Jezusa z zabobonami stał się religią państwową, rzymsko katolicką, propagatorem szatańskiego kłamstwa. Nie ma równości między chrześcijaństwem i katolicyzmem. Prawda i fałsz to nie to samo.
ł

37 Ostatnio edytowany przez Belzebiusz (2021-09-24 22:32:44)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale idąc dalej, to nie ma sensu zaprzeczać temu, iż do zdobyczy myśli ludzkiej należy m.in demokracja, która opiera się na ideale równości

PunBB bbcode test




MagdaLena1111 napisał/a:

uznania wzajemnego, wolności indywidualnej,

PunBB bbcode test




MagdaLena1111 napisał/a:

wiec jest w kontrze do narzucania jednej, jedynej wiary i religii innowiercom, niewierzącym itp.

PunBB bbcode test



Wierzenia choćby religii abrahamicznych mają przynajmniej tą honorową zaletę, że tam kult ma charakter dychotomiczny w sferze poznawczej, tj. z jednej strony zjawisko boskości oraz cała otoczka metafizyczna są niewytłumaczalne naukowo, ale tym samym trudne bądź po prostu niemożliwe do zweryfikowania. A tu przychodzi taki jeden z drugim demokrata i każe wszystkim razem i każdemu obywatelowi z osobna wierzyć, że większość ma zawsze rację... lol lol lol

Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!

Życie jest o wiele łatwiejsze, jeśli odrzucisz precz wyświechtane kategorie dobra i zła.

38 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-09-26 16:57:56)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Belzebiusz napisał/a:

Wierzenia choćby religii abrahamicznych mają przynajmniej tą honorową zaletę, że tam kult ma charakter dychotomiczny w sferze poznawczej, tj. z jednej strony zjawisko boskości oraz cała otoczka metafizyczna są niewytłumaczalne naukowo, ale tym samym trudne bądź po prostu niemożliwe do zweryfikowania. A tu przychodzi taki jeden z drugim demokrata i każe wszystkim razem i każdemu obywatelowi z osobna wierzyć, że większość ma zawsze rację... lol lol lol

Ostatnio mój brat zapytał się mnie, co jest z tym światem i ludźmi, bo on od jakiegoś czasu poznaje same zodiakary (dziewczyny przekonane o tym, że data i miejsce urodzenia determinują życie). Na co odpowiedziałam brzydko, bo pytaniem, a co jest z tymi ludźmi, którzy są przekonani, że gdzieś tam po śmierci czeka ich lepsze życie, więc teraz muszą się przemęczyć ;-) i nieść swój krzyż. Młody uśmiechnął się tylko i odpowiedział, że racja, rożna jest tylko liczba wyznawców :-D

To wątek o (nie)wierze, więc dysputę o demokracji zostawiam na boku, ale warto abyś trochę podszkolił się z teorii, bo Twoje jej rozumienie bliższe jest autokracji, gdyż demokracja to rządy większości przy poszanowaniu mniejszości, a nie racja większości :-P

39 Ostatnio edytowany przez Belzebiusz (2021-09-26 20:35:08)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
MagdaLena1111 napisał/a:

a co jest z tymi ludźmi, którzy są przekonani, że gdzieś tam po śmierci czeka ich lepsze życie, więc teraz muszą się przemęczyć ;-) i nieść swój krzyż.

Skoro taka perspektywa lepszego "życia po życiu" dawała ludziom przez wieki mentalną siłę, aby łatwiej znosić i przetrwać cierpienia głodu, wojen czy zaraz, a więc krzywd wielokrotnie bardziej dotkliwych niż brak prądu lub neta przez 2h (choć i to jawi się dziś dla wielu jako armagedon), to co się ich będę czepiał tongue .

MagdaLena1111 napisał/a:

To wątek o (nie)wierze, więc dysputę o demokracji zostawiam na boku, ale warto abyś trochę podszkolił się z teorii, bo Twoje jej rozumienie bliższe jest autokracji, gdyż demokracja to rządy większości przy poszanowaniu mniejszości, a nie racja większości :-P

Generalnie wolę weryfikować różne takie definicje w oparciu o własną percepcję, tj, jak sam widzę daną kwestię, a nie jak jest ona przedstawiana (dajmy na to przez większość tongue ) i jak mi coś nie pasuje, to nie zmieniam/naginam na siłę własnych poglądów żeby mi pasowały pod formułkę, tylko wciskam "check". Przykład dotyczący wiary, żeby nie odbiegać za bardzo od ram wątku: Miłościwie rzymskim katolikom panujący Jerzy Mariusz Bergoglio, znany szerszej opinii jako Papież Franciszek zmienił w 2018 r. w Katechizmie KK zapisy dot. zasadności kary śmierci. Przedtem była ona dopuszczalna, lecz po zmianach zdanie-klucz, które określa obecne stanowisko Kościoła w tej sprawie brzmi: „Kościół w świetle Ewangelii naucza, że kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby, i z determinacją angażuje się na rzecz jej zniesienia na całym świecie”. Papa zapomniał jeszcze zmienić dla porządku zapisy samej Ewangelii (choć kto wie - może wszystko jeszcze przed nami?), na którą się tak ochoczo powołuje. A tam Łukasz Apostoł wspomina o dobrym łotrze, który karcąc złego towarzysza niedoli za wyszydzanie Jezusa sam przyznaje, że oni dwaj cierpią sprawiedliwą karę (znaczy się ukrzyżowanie), a Jezus nic złego nie uczynił. Prosi również Jezusa aby ten nie zapomniał o nim będąc w raju. Jezus nie tylko nie kwestionuje słów łotra o sprawiedliwości cierpionej przez niego kary, ale przede wszystkim dokonuje też aktu jego zbawienia - chyba jedynej w historii dla katolików niebudzącej wątpliwości kanonizacji. Biorąc pod uwagę "obecne standardy kanonizacyjne" dobry łotr prawdopodobnie również i dziś dostałby glejt świętego - za uznanie zasadności wymierzonej mu kary- kary śmierci w warunkach własnej egzekucji, czyli ni mniej ni więcej praktykę cnoty kardynalnej w stopniu heroicznym (roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie, męstwo - jak ktoś pamięta z religii big_smile )

Mając na uwadze ten przydługi wywód wracam (tylko na momencik!) do kwestii "racji w demokracji" i tego nieszczęsnego poszanowania mniejszości. Po pierwsze - uprzejmie zakładam, że skoro przyjmuje się i wprowadza jakiś system rządów, to jednym z jego głównych założeń jest efektywność, czytaj dobro państwa (no, przynajmniej w teorii tongue ). Po drugie - Jest sobie taki kraj Szwajcaria, przez wielu uważany wręcz za wzór jeśli chodzi o europejską demokrację. Ten sam kraj od wielu lat skutecznie opiera się pogłębianiu integracji z Unią Europejską dając temu wyraz w kolejnych referendach. I na czym niby ma tutaj polegać poszanowanie mniejszości czyli tych, którzy chcieliby aby ich kraj stał się w końcu członkiem UE? Że jak ci się u nas nie podoba to droga wolna - pozwalamy ci łaskawie wyjechać do jakiegoś kraju członkowskiego? Gdybym był złośliwy, to przywołałbym na to miejsce analogię o mniejszości spod znaku czerwonego pioruna, niezadowolonej z różnych takich, a jakże!, demokratycznie przyjętych ustaw, której to mniejszości, a jakże!, demokratycznie wybrany rząd w akcie poszanowania również pozwala na wyjazd - w tym przypadku np. za naszą południową granicę w celu dokonania aktu (przynajmniej na razie) sprzecznego z nauką Kościoła...
...ale ja nie jestem złośliwy lol

Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!

Życie jest o wiele łatwiejsze, jeśli odrzucisz precz wyświechtane kategorie dobra i zła.

40

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Belzebiusz napisał/a:

Skoro taka perspektywa lepszego "życia po życiu" dawała ludziom przez wieki mentalną siłę, aby łatwiej znosić i przetrwać cierpienia głodu, wojen czy zaraz, a więc krzywd wielokrotnie bardziej dotkliwych niż brak prądu lub neta przez 2h (choć i to jawi się dziś dla wielu jako armagedon), to co się ich będę czepiał tongue

Po prostu wartościujesz i wyśmiewasz, a może lepiej zamiast błaznować przyjąć, że wszyscy jesteśmy tacy sami i każdy w coś wierzy. Jedni wolą wierzyć w Zeusa i Apollo, inni w bożki i życie pozagrobowe, a jeszcze inni wierzą w ludzi, naukę, w siebie,…itd.

41

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
MagdaLena1111 napisał/a:
Belzebiusz napisał/a:

Skoro taka perspektywa lepszego "życia po życiu" dawała ludziom przez wieki mentalną siłę, aby łatwiej znosić i przetrwać cierpienia głodu, wojen czy zaraz, a więc krzywd wielokrotnie bardziej dotkliwych niż brak prądu lub neta przez 2h (choć i to jawi się dziś dla wielu jako armagedon), to co się ich będę czepiał tongue

Po prostu wartościujesz i wyśmiewasz, a może lepiej zamiast błaznować przyjąć, że wszyscy jesteśmy tacy sami i każdy w coś wierzy. Jedni wolą wierzyć w Zeusa i Apollo, inni w bożki i życie pozagrobowe, a jeszcze inni wierzą w ludzi, naukę, w siebie,…itd.

Co konkretnie wyśmiewam? yikes

Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!

Życie jest o wiele łatwiejsze, jeśli odrzucisz precz wyświechtane kategorie dobra i zła.

42

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Belzebiusz napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Belzebiusz napisał/a:

Skoro taka perspektywa lepszego "życia po życiu" dawała ludziom przez wieki mentalną siłę, aby łatwiej znosić i przetrwać cierpienia głodu, wojen czy zaraz, a więc krzywd wielokrotnie bardziej dotkliwych niż brak prądu lub neta przez 2h (choć i to jawi się dziś dla wielu jako armagedon), to co się ich będę czepiał tongue

Po prostu wartościujesz i wyśmiewasz, a może lepiej zamiast błaznować przyjąć, że wszyscy jesteśmy tacy sami i każdy w coś wierzy. Jedni wolą wierzyć w Zeusa i Apollo, inni w bożki i życie pozagrobowe, a jeszcze inni wierzą w ludzi, naukę, w siebie,…itd.

Co konkretnie wyśmiewam? yikes

Cofnij się dwa własne posty wyżej.

Słuchaj, bez urazy, za długo tu chyba już jestem i po prostu szkoda mi pary na czcze przepychanki.

43 Ostatnio edytowany przez Belzebiusz (2021-09-26 21:58:49)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Cofnij się dwa własne posty wyżej.

Słuchaj, bez urazy, za długo tu chyba już jestem i po prostu szkoda mi pary na czcze przepychanki.

Jeśli masz na myśli akapit o "życiu po życiu" - nic tu nie wyśmiewam, wręcz przeciwnie - mój światopogląd w tym zakresie jest bardzo zbliżony do tego, jaki miał ś.p. prof. Bogusław Wolniewicz, który mawiał o sobie, że jest "rzymskim katolikiem niewierzącym". Jeśli coś wyśmiewam to fakt, że główny nośnik etyki chrześcijańskiej (którą uważam za fundament, bez którego nasza zachodnia cywilizacjia runie) jakim jest Kościół Katolicki od jakiegoś czasu bardzo sprawnie podrzyna sobie gałąź na której siedzi.
Jeśli miałaś na myśli coś innego - proszę wskaż palcem bo widać za głupi jestem żeby pojąć big_smile
P.S. - Nie mam zamiaru prowokować żadnych przepychanek. Staram się li tylko na tyle na ile potrafię spójnie wyrazić swoją postawę w kwestiach, do których się tu odnoszę. Po prostu usposobienie mam z natury pogodne i to może być czynnik mylący tongue

Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!

Życie jest o wiele łatwiejsze, jeśli odrzucisz precz wyświechtane kategorie dobra i zła.

44 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-09-27 10:13:59)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

W wiejskiej parafii mojej znajomej wczoraj ksiądz grzmiał z ambony, że  tak mało bo tylko mniej niż 5 chłopców zgłosiło się na nowych ministrantów.
Upominał rodziców, ze zaniedbują obowiązki religijne wobec swoich synów.
Nabór jest ponownie, kolejna pierwsza zbiórka w tym tygodniu i nakazał rodzicom aby chętnych było znacznie więcej.
Wprowadził też obowiązkowy udział w nabożeństwie różańcowym dla dzieci pierwszokomunijnych i kandydatów do bierzmowania.
Dzieci mają być na nabożeństwie przynajmniej z jednym z rodziców a wskazane aby z obydwojgiem. Dostaną kartki z numerkami dni i miejscem na jego podpis.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

45

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Kleoma napisał/a:

W wiejskiej parafii mojej znajomej wczoraj ksiądz grzmiał z ambony, że  tak mało bo tylko mniej niż 5 chłopców zgłosiło się na nowych ministrantów.
Upominał rodziców, ze zaniedbują obowiązki religijne wobec swoich synów.
Nabór jest ponownie, kolejna pierwsza zbiórka w tym tygodniu i nakazał rodzicom aby chętnych było znacznie więcej.
Wprowadził też obowiązkowy udział w nabożeństwie różańcowym dla dzieci pierwszokomunijnych i kandydatów do bierzmowania.
Dzieci mają być na nabożeństwie przynajmniej z jednym z rodziców a wskazane aby z obydwojgiem. Dostaną kartki z numerkami dni i miejscem na jego podpis.

Skutek będzie odwrotny do zamierzonego i tyle.

46

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
assassin napisał/a:
Kleoma napisał/a:

W wiejskiej parafii mojej znajomej wczoraj ksiądz grzmiał z ambony, że  tak mało bo tylko mniej niż 5 chłopców zgłosiło się na nowych ministrantów.
Upominał rodziców, ze zaniedbują obowiązki religijne wobec swoich synów.
Nabór jest ponownie, kolejna pierwsza zbiórka w tym tygodniu i nakazał rodzicom aby chętnych było znacznie więcej.
Wprowadził też obowiązkowy udział w nabożeństwie różańcowym dla dzieci pierwszokomunijnych i kandydatów do bierzmowania.
Dzieci mają być na nabożeństwie przynajmniej z jednym z rodziców a wskazane aby z obydwojgiem. Dostaną kartki z numerkami dni i miejscem na jego podpis.

Skutek będzie odwrotny do zamierzonego i tyle.

Nie wiem jak będzie z ministrantami, ale na różaniec to większość pójdzie bo nieobecność i brak 31 podpisów grozi niedopuszczeniem dziecka do sakramentu.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

47 Ostatnio edytowany przez tyafu (2021-09-28 08:20:11)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Kleoma napisał/a:

Nie wiem jak będzie z ministrantami, ale na różaniec to większość pójdzie bo nieobecność i brak 31 podpisów grozi niedopuszczeniem dziecka do sakramentu.


[Rodzice] Sakramenty to by chcieli, bo to i prezenty i przyjęcie w lokalu i w ogóle tradycja taka ale do kościoła chodzić się nie chce. No i tu dochodzimy do punktu krytycznego. Należy trochę konsekwentnie się zachować i:
skoro posyłamy dziecko na religię i do przyjęcia sakramentów to na różaniec iść albo wypisać dziecko z religii, przestać chodzić do kościoła itd. Niestety obecny stan (tzn. Kościół udaje, że jest 99% katolików, my udajemy, że chodzimy, uczestniczymy itp, państwo płaci) wszystkim zainteresowanym odpowiada bo nie wyamaga żadnego wysiłku (no, dwa razy, przy okazji komunii i bierzmowania, trzeba się pomęczyć). A wystarczy wycofać religię ze szkół i cofnąć finansowanie kościołów z budżetu państwa (zastąpić obowiązkowym odpisem podatkowym) i już.

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

48 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-09-28 10:45:09)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
tyafu napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Nie wiem jak będzie z ministrantami, ale na różaniec to większość pójdzie bo nieobecność i brak 31 podpisów grozi niedopuszczeniem dziecka do sakramentu.


[Rodzice] Sakramenty to by chcieli, bo to i prezenty i przyjęcie w lokalu i w ogóle tradycja taka ale do kościoła chodzić się nie chce. No i tu dochodzimy do punktu krytycznego. Należy trochę konsekwentnie się zachować i:
skoro posyłamy dziecko na religię i do przyjęcia sakramentów to na różaniec iść albo wypisać dziecko z religii, przestać chodzić do kościoła itd. Niestety obecny stan (tzn. Kościół udaje, że jest 99% katolików, my udajemy, że chodzimy, uczestniczymy itp, państwo płaci) wszystkim zainteresowanym odpowiada bo nie wyamaga żadnego wysiłku (no, dwa razy, przy okazji komunii i bierzmowania, trzeba się pomęczyć). A wystarczy wycofać religię ze szkół i cofnąć finansowanie kościołów z budżetu państwa (zastąpić obowiązkowym odpisem podatkowym) i już.

Te jestem za wycofaniem katechezy ze szkół i przedszkoli. Bo już i w przedszkolach zaczyna być katecheza. I to niby jak u mojej znajomej na prośbę rodziców co jest nieprawdą. Dziecko przyszło z przedszkola roztrzęsione, dano mu obrazek mocno pokrwawionego Chrystusa w koronie cierniowej i z gwoździami w ciele i powiedziano, ze to za jego/dziecka grzechy Chrystus takiego cierpienia doznał. A także za grzechy innych ludzi a więc rodziców. Więc jeśli dziecko widzi, ze rodzic grzeszy czyli pije alkohol, mówi brzydkie wyrazy, je mięso w piątek, nie chodzi co niedzielę do kościoła, nie klęka codziennie do pacierza to powinno rodzica upomnieć, że to grzech, który rani Chrystusa nawet jeśli Chrystus już dawno w niebie siedzi po prawicy Ojca.
Ps. W Lublinie i w wielu miastach i miejscowościach lubelskiego dziś o 15 modlitwy między innymi o pokój na świecie, za rząd i prezydenta Dudę. Tylko nie w kościołach lecz na wyznaczonych placach, ulicach. To po co są kościoły?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

49

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
tyafu napisał/a:

cofnąć finansowanie kościołów z budżetu państwa (zastąpić obowiązkowym odpisem podatkowym) i już.

Mam nadzieję, że masz na myśli odpis obowiązkowy dla tych, którzy zadeklarowali się jako wierzący, a nie takie rozwiązanie, jakie na początku dekady rozważało PO, gdzie płacić musieli wszyscy, tylko że niewierzący mogli sobie ew. wybrać jakąś inną organizację do obdarowania.

Musimy wiedzieć. Będziemy wiedzieć.
- David Hilbert

50

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
Mira Żmijewska napisał/a:

Mam nadzieję, że masz na myśli odpis obowiązkowy dla tych, którzy zadeklarowali się jako wierzący, a nie takie rozwiązanie, jakie na początku dekady rozważało PO, gdzie płacić musieli wszyscy, tylko że niewierzący mogli sobie ew. wybrać jakąś inną organizację do obdarowania.

Tak. Wierzący niech płacą. Kończy się już spis powszechny gdzie należało wpisać do jakiego kościoła się przynależy. Więc baza jest. Wystarczy tylko odpowiednia ustawa ...

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

51 Ostatnio edytowany przez kajmanka (2021-09-29 09:21:23)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
tyafu napisał/a:
Mira Żmijewska napisał/a:

Mam nadzieję, że masz na myśli odpis obowiązkowy dla tych, którzy zadeklarowali się jako wierzący, a nie takie rozwiązanie, jakie na początku dekady rozważało PO, gdzie płacić musieli wszyscy, tylko że niewierzący mogli sobie ew. wybrać jakąś inną organizację do obdarowania.

Tak. Wierzący niech płacą.

Dla mnie ten pomysł jest skrajne głupi. Dlaczego państwo ma kogokolwiek przymuszać do płacenia na kościół? To sprawa kościoła aby się utrzymać i państwo nie powinno mu pomagać ani w tym uczestniczyć, to kościół ma się starać aby jego członkowie go wspierali. Wierzący powinien sam decydować czy chce wspierać taki kościół i w jakiej wysokości, a jeśli stwierdzi, że działania kościoła są niewłaściwe to mieć możliwość przestania go wspierać. Równie dobrze można by opodatkowywać zadeklarowanych kibiców specjalnym podatkiem na piłkę nożną.

52

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
assassin napisał/a:
Kleoma napisał/a:

W wiejskiej parafii mojej znajomej wczoraj ksiądz grzmiał z ambony, że  tak mało bo tylko mniej niż 5 chłopców zgłosiło się na nowych ministrantów.
Upominał rodziców, ze zaniedbują obowiązki religijne wobec swoich synów.
Nabór jest ponownie, kolejna pierwsza zbiórka w tym tygodniu i nakazał rodzicom aby chętnych było znacznie więcej.
Wprowadził też obowiązkowy udział w nabożeństwie różańcowym dla dzieci pierwszokomunijnych i kandydatów do bierzmowania.
Dzieci mają być na nabożeństwie przynajmniej z jednym z rodziców a wskazane aby z obydwojgiem. Dostaną kartki z numerkami dni i miejscem na jego podpis.

Skutek będzie odwrotny do zamierzonego i tyle.

Dokładnie!
Brakuje księdzu wyobraźni i umiejętności przewidywania przyszłych skutków dzisiejszych kroków i podejmowanych działań.
Jak zaczyna coś Ci się kojarzyć z przymusem i koniecznością, to stajesz się wobec tego niechętny i zaczynasz unikać i omijać, rodzi się negatywny afekt i nastawienie, które ciężko zmienić nawet wówczas, gdy już przymusu nie ma.

Wydaje mi się, że tacy zamordystyczni księża, to ostali się jedynie gdzieś w małych mieścinach i na wsiach. Nie wiem jak to teraz jest z I Komuniami, ale na pewno oprócz kilku spotkań przed bierzmowaniem, to żadnych specjalnie oczekiwań księża w mieście nie mają.

53 Ostatnio edytowany przez kajmanka (2021-09-29 12:13:16)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
MagdaLena1111 napisał/a:
assassin napisał/a:
Kleoma napisał/a:

W wiejskiej parafii mojej znajomej wczoraj ksiądz grzmiał z ambony, że  tak mało bo tylko mniej niż 5 chłopców zgłosiło się na nowych ministrantów.
.

Skutek będzie odwrotny do zamierzonego i tyle.

Dokładnie!
Brakuje księdzu wyobraźni i umiejętności przewidywania przyszłych skutków dzisiejszych kroków i podejmowanych działań.
Jak zaczyna coś Ci się kojarzyć z przymusem i koniecznością, to stajesz się wobec tego niechętny i zaczynasz unikać i omijać, rodzi się negatywny afekt i nastawienie, które ciężko zmienić nawet wówczas, gdy już przymusu nie ma.

A tak naprawdę, te drobne zjawiska nie mają żadnego wpływu na ogólny trend. Proces laicyzacji odbywa się na zupełnie innym, wyższym poziomie kulturowo-społecznym. Socjologowie zajmujący się religijnością nawet twierdzą, że to czy jest religia w szkołach czy jej niema, ani nie przyśpiesza ani nie zwalnia zmian w religijności ludzi. Tak samo jest z tym, czy ksiądz jest fajny czy nie, czy mówi ładne kazania lub nie. Te zjawiska zachodzą na wiele szerszej płaszczyźnie i te niewielkie ruchy nie mają w całości znaczenia.

54

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie wiem jak to teraz jest z I Komuniami, ale na pewno oprócz kilku spotkań przed bierzmowaniem, to żadnych specjalnie oczekiwań księża w mieście nie mają.

Bierzmowanie - i słynne indeksy, z tabelkami do wpisywania pierwszych piątków, różańców, majówek itp. Także z tymi oczekiwaniami "w mieście" wcale nie tak letko jest.

kajmanka napisał/a:
tyafu napisał/a:

Tak. Wierzący niech płacą.

Dla mnie ten pomysł jest skrajne głupi. Dlaczego państwo ma kogokolwiek przymuszać do płacenia na kościół? To sprawa kościoła aby się utrzymać i państwo nie powinno mu pomagać ani w tym uczestniczyć, to kościół ma się starać aby jego członkowie go wspierali. Wierzący powinien sam decydować czy chce wspierać taki kościół i w jakiej wysokości, a jeśli stwierdzi, że działania kościoła są niewłaściwe to mieć możliwość przestania go wspierać. Równie dobrze można by opodatkowywać zadeklarowanych kibiców specjalnym podatkiem na piłkę nożną.

Lepiej jak jest tak jak teraz? Pensje katechetów płacone z podatków wszystkich? (notabene niektóre kluby piłkarskie są finansowane z kasy publicznej i też prowadzi to do patologii). W ogóle dochodzimy do problemu finansów kościoła (ów) i ich (nie)przejrzystości, to jest spory temat do uporządkowania i znormalizowania.

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

55

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
tyafu napisał/a:

Bierzmowanie - i słynne indeksy, z tabelkami do wpisywania pierwszych piątków, różańców, majówek itp. Także z tymi oczekiwaniami "w mieście" wcale nie tak letko jest.

To może zależy gdzie. Trójmiasto, mój brat w zeszłym roku był na 2 próbach przed bierzmowaniem i to wszystko. Gdyby nie kolega z podwórka, to nawet by nie wiedział, że w parafii jest bierzmowanie jego rocznika :-D
Wiem, że w parafii jego dziewczyny też żadnych wymagań z uczestnictwem w mszach, różańcach czy majówkach nie było, ale nie została dopuszczona do sakramentu, ponieważ nie uczęszczała na religię.

56

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
tyafu napisał/a:

Lepiej jak jest tak jak teraz?

Nie, lepiej jak takie organizacje utrzymują się same. Dodawanie do tego jakiegoś zamordyzmu podatkowego, wychodząc z jednego patologicznego systemu w drugi, równie pokraczny, nie ma większego sensu. Ktoś się np. deklaruje jako katolik, ale uważa działania polskiego kościoła za niewłaściwe, złe i szkodliwe, ale i tak ma być wzięty za mordę i opodatkowany?

57

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
kajmanka napisał/a:

Dla mnie ten pomysł jest skrajne głupi. Dlaczego państwo ma kogokolwiek przymuszać do płacenia na kościół?

Dziękuję za zwrócenie uwagi na ten fakt. Żyjąc w kraju, w jakim żyję, przez lata uważałam niemiecki sposób finansowania kościoła za modelowy, ale w sumie to masz całkowitą rację. Skoro państwo nie zajmuje się egzekwowaniem składek członkowskich stowarzyszeń, to dlaczego miałoby robić to odnośnie kościołów.

Musimy wiedzieć. Będziemy wiedzieć.
- David Hilbert

58

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?
tyafu napisał/a:
kajmanka napisał/a:
tyafu napisał/a:

Tak. Wierzący niech płacą.

Dla mnie ten pomysł jest skrajne głupi. Dlaczego państwo ma kogokolwiek przymuszać do płacenia na kościół? To sprawa kościoła aby się utrzymać i państwo nie powinno mu pomagać ani w tym uczestniczyć, to kościół ma się starać aby jego członkowie go wspierali. Wierzący powinien sam decydować czy chce wspierać taki kościół i w jakiej wysokości, a jeśli stwierdzi, że działania kościoła są niewłaściwe to mieć możliwość przestania go wspierać. Równie dobrze można by opodatkowywać zadeklarowanych kibiców specjalnym podatkiem na piłkę nożną.

Lepiej jak jest tak jak teraz? Pensje katechetów płacone z podatków wszystkich? (notabene niektóre kluby piłkarskie są finansowane z kasy publicznej i też prowadzi to do patologii). W ogóle dochodzimy do problemu finansów kościoła (ów) i ich (nie)przejrzystości, to jest spory temat do uporządkowania i znormalizowania.

Bo finanse publiczne nigdy nie będą przejrzyste - im gęstsza mgła, tym więcej da się ukryć... albo ukraść. Dlatego wolę finanse prywatne. Tam przynajmniej wiadomo kto komu ile i za co. Jak by rodzic chciał katechetkę, z powodzeniem mógłby ją opłacić posyłając dziecko do prywatnej szkoły w której są katechetki. Ale skoro ludzie wciąż preferują te publiczne cnoty niewieście... (ale to brzmi lol)

Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!

Życie jest o wiele łatwiejsze, jeśli odrzucisz precz wyświechtane kategorie dobra i zła.
Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Ja kiedyś bardzo wierzyłam w Boga a przez niektórych w moim środowisku niby wierzących jestem upadłym aniołem

60 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-10-06 10:59:12)

Odp: Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Pod koniec września było liczenie wiernych w kościołach.
Niektóre parafie z woj. łódzkiego już podały dane jaki procent wyznawców chodzi do kościoła, przyjmuje sakrament komunii.
Wyszło im jak na razie poniżej 15 % zobowiązanych do uczęszczania na niedzielne nabożeństwa. 11%, 14%.
Komunie przyjmuje jeszcze znacznie mniej niż uczęszczających.
A pogoda sprzyjała, było ciepło, bez deszczu.
Ciekawa jestem wyników najgorliwszych jak do tej pory województw; podkarpackiego, lubelskiego, małopolskiego.

Seminaria też zaczynają świecić pustkami, coraz mniej kandydatów "mających powołanie".
Nie ma jeszcze dokładnych danych bo robione są nabory dodatkowe a także zdarza się., że kandydat deklarujący wstąpienie zaraz po maturze nie zgłasza się bo mu przez wakacje przeszła chęć.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

Posty [ 60 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wierzę ale nie chodzę do kościoła ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021