czesc jestem tu nowa ale chciałabym opowiedziec o moim trudnym zwiazku nie mam komu o tym powiedziec mój obecny maz zanim wzieliśmy slub to nigdy bym nie pomyślała ze tak bedzie był tylko kolega który czasem bywa w tych samych klubach co ja ze znajomymi owszem lubielismy sie ale tylko tyle!!!zawsze wrecz pokazywał zainteresowanie mojaa przyjaciołka:)zanim wyjechałam do anglii zaczał do mnie wypisywac smski jakies spotkania na piwko to zapraszał mnie na film,na wakacje pojechałam do barcelony tam pisał ciagle na gg do mnie jak tylko zobaczył ze jestem dostepna no nie powiem miło sie rozmawiało ale traktowałam go jako kumpla!!potem jak juz wróciłam do polski poszłam z nim na piwko potem film u niego zasnełam a on mnie nie budził zostaam do rana ale spodobało mi sie to ze nie dotknał mnie palcem:)pozniej za jakis czas dyskoteka podobna sytuacja troche wyplismy pozniej po dysce poszlismy na podwórko do niego na hustwake pogadac ale nadal nic nawet cmoka:)zapytał mnie czy nie chchciałabym spróbowac ale ja nie bo wyjezdzałam za jakies 2 tyg i zamierzałam zostac tam w anglii conajmniej 3 lata reszta byłam zakochana w innym który był tam ale to działało w jedna strone:) po jakims czasie <oczywiscie przez ten cały okres jakies 6 mies ciagle pisał do mnie:)> dostaje smska :czy moge was odwiedzic bo do anglii przyjechaem do pracy a jestem jakies 500km od was;] wiec có zgodziłam sie przyjechał raz,pozniej znów za jakies 2 tyg ,pozniej 3 raz i tak juz zostało postanowiłam spróbowac oczywiscie nic do niego nie czułam oprócz sympatii zamieszkalismy razem w anglii ,po poł roku wrócilismy do polski pierw zrobilismy sobie wycieczke mega hispzania,włochy oraz szwajcaria:)bylo super do polski powrót ja pracowałam on pracował mieszkalismy osobno z rodzicami coprawda on juz jakby u mnie:)spał co drugi dzien nawet sie układało bo niewidzielismy sie rawie do godz 19;]po 19 kolacja jakis film lub wypad było fajnie az zaczeło sie psuć zawiała nuda ciagle kłótnie aha jeszcze jego wybryk smsy jakies dziwnej tresi z była.. mega kłótnia i tak ciagneło sie ciagle ywpominanie ja straciłam zaufanie niby nic wielkiego ale dal mnie to juz mała zdrada coprawda nie fizyczna ale psychiczna no i oczywiscie bół niesamoity był żle poprostu :(az pewnego dnia przyjechała moja siostra myslałam ze pokaze gnojkowi ze ja tez moge go troche olac bo spedze czas z siostra a tu okozało sie ze jestem w 5 tyg ciazy szczęście a jednak jakis ból w sercu ze nie teraz, tak nie miało byc:(wzielismy slub cywilny oczywiscie pzrez cała ciaze były dni okropnych kłótni ale tez było całkiem miło i urodziłam kochanego synusia jest kochany dla niego mnie tez on bardzoo kocha wyremontował nam domek coprawda musielismy wziasc kredyt i teraz mamy ciezko ale gdies trzeba mieszkac,syn juz ma poł roku a ja jakis dziwny koszmar przezywam nie wiem ja chyba meza nie kocham nie mam potzreby przytukania sie,złosc ciagke ze pracuje na 2 prace wraca wieczorem na mojej głowie wszytsko siedze sama w domku z synkiem jak kura domowa i nawet do ludzi mi sie nie chce wyhcodzic:(codziennie placze,codziennie mam doła:( a on jak wraca i widzi mnie taka smutna lub zapłakana to zcayna sie denerwowac i mój:czego znów płaczesz??tak ci zle ze mna??no to znajdz złoty srodek na to wszytsko?? a ja nie wiem co mam mówic on popostu nie zaspokoaja mnie jakos facet juz nawet nie seksualnie ale nie dba o mnie tak jakabym chciała czasem chciałabym od niego niespodzianke prezent na jakaies rocznice itd a on zapomina lub wczesniej mnie uprzedza ze nie ma kasy ,o walentynkach ja qwsze myslałam,nie wspomne ze nie pamietam kiedy dał mi kwiatka,a jak ja cos mu kupie ja mam taka radosc z tego daj mu doczekac sie nie moge jak mu dam a on bierze to usmeich dziekuje super jest i odkłada nawet czasem nie zmierzy no tragedia taka mi robi przykrosc:(:(czasem mi sie wydaje ze nie powinnam byc tu w tym domu i z tym człowiekiem nie potrafie akos isc dalej nie uwiem znalezc wyjscia z tej dziwnej sytuacjii ja sie mecze czuje ze postarzałam sie o 6 lat a mam dopiero 24 juz schudłam 15 kg od porodu mimo to ze jem ze smutku słodycze,jedyna osoba która kocham nad zycie to nasz synek nie potrafie mu zabrac ojca a widze jak starsznie sie kochaja tylko ze ja za niedługo złamie sie psychicznie,oj jakie ciezkie to zycie jest tyle co ja juz z nim rozmawiałam itd ale on probuje mi tłumaczyc jak on sie stara to prawda tylko ze jak go nie kocham i tu sie rózni nasz problem...
Podobne tematy
Hej, widze ze nikt Ci nie pomógł a naprawde w kiepskiej formie jestes. Ja jestem facetem i nie wiem jak ci zbytnio pomoc nie mam zony dziecka nie wiem jak to jest, ale mysle ze jakby mąż zrozumial i widział jak ci zle i by sie postarał obudzic te stare emocje moze bys go na nowo pokochała. wydaje mi sie ze musisz do niego jakos dotrzec zeby pojął powagę sytuacji w jakiej sie znalezliscie wtedy faceci dopiero przewaznie zaczynaja o tym myslec i dsziałać. Trzymaj się meg <przytul>
Najważniejszy jest syn to prawda.
Droga Meg.
Nasze życie nie zawsze jest kolorowe.. słodkie..
Myśle , że Twój mąż stara się lecz nie potrafi w 100% pokazać Ci jakim jest facetem..
Możesz pomyśleć , że jedyne co was łączy to wasz syn..
Ale to wasz owoc.. może nie planowany lecz wasz syn.
Powiem tak z drugiej strony Mówisz , że nie Kochasz a z drugiej strony może to tylko złudzenie?
Może za dużo myślisz?
Może powinnaś zacząć cieszyć się z prostych rzeczy:)
Najbardziej radziłabym tu terapie małużenską On powie co czuje ty powiesz i możecie stworzyć cos naprawde pięknego.
Macie syna i to on powinnien wam dawać nadzieje na lepsze dni.
Powodzenia M.
Droga Meg widać, że psychicznie jesteś na skraju załamania, może teraz ta ciągła rutyna robi swoje. Wciąż tylko dom i zajmowanie się dzieckiem, mąż jedynie wieczorami ?!! Ja myśle, że powinnaś troszkę bardziej pozytywniej spojrzeć na świat, nie załamuj się aż tak bardzo. Może pomyśl o jakimś wspólnym weekendowym wypadzie, żeby i tobie się odmieniła ta codzienna szarość. Miłość twoja do męża napewno zupełnie nie wygasła potrzeba tylko troszkę ciepła aby na nowo się narodziła ![]()
Siedzisz sama w domu i wszystkie obowiązki domowe i związane z dzieckiem są na twojej głowie. Twój mąż się stara dla Was trojga. Na pewno po powrocie z pracy chciałby widzieć Ciebie uśmiechniętą dającą buziaka na powitanie. Gdy widzi , że płakałaś, że jesteś smutna , sam zaczyna się złościć. Nie mam na myśli tego, że na siłę masz się usmiechać. Jednak potrzebujesz odskoczni od codzienności. To zabija Ciebie i Twoje małżeństwo. Czy aby na pewno go nie kochasz ? Czy nie pośpieszyłaś się z tym wyznaniem ? Dobrym pomysłem jest wypad na weekend, albo chociaż jednodniowa wyprawa. Porozmawiaj z nim, bo on nie wie jak Ci pomóc, nie domysli się. Na pewno boli go to że ciągle jesteś smutna. Pamietaj, że stara się dla Was. Chce. Zależy mu. Ma rodzinę, wie że musi ją utrzymać. A co do prezentów, że nie przymierzy od razu ... może jest zmęczony po pracy ale sama napisałaś, że się cieszy i jest mu miło. Ludzie są różni. Niektórzy nawet jak mają otworzyć prezent to rozszarpują papier na kawałki, inni mogą czekać z otwarciem do wieczora. Zawsze możesz mu powiedzieć : przymierz, bardzo bym chciała Cię w tym zobaczyć, zrób to dla mnie. Jak się jeszcze usmiechniesz to wątpie, że Ci odmówi. Przytłacza Cię codzienność, która przestała być kolorowa. Stała się szara i nie widzisz wyjścia, pogrążasz się w nieciekawych myślach tym samy się dołując coraz bardziej. Musisz się zebrać w kupę :-) masz małego brzdąca, który na pewno dostarcza Ci mnóstwo radości
męża, który Was kocha i może po prostu powiedz mu o swoich potrzebach o tym, że przytłaczają Cię dni : po prostu pogadaj z nim. Może razem coś wymyslicie, jakoś urozmaicicie wspólny czas.